"Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą n...

IP: *.crowley.pl 09.08.06, 10:24
    • Gość: mankar "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą n... IP: *.crowley.pl 09.08.06, 10:25
      dobrze, że udało mi się rzucić palenie dwa miesiące temu... i żyję :) i pracuję :)
      • krasnov I bardzo dobrze! 09.08.06, 10:48
        Każdy rozsądny pracodawca będzie unikał zatrudniania alkoholika, czy narkomana, nie widzę powodu, dla którego nie miałoby to sie tyczyć również nikotynistów. Poza tym w niektórych zawodach jest to dyskwalifikujące. Ja nie pójdę kupować do sklepu, gdzie sprzedawczyni będzie zionąć na mnie smrodem nikotyny, wybiorę sklep obok.
        Oczywiście, wygłaszając to zdanie jestem interesowny: taka sytuacja zwiększa MOJE szanse na rynku pracy. :)
        • pm7303 Zapomniales o: 09.08.06, 11:19
          Kofeinistach - niektorzy spedzaja wiecej czasu przy coffe-maszynach niz palacze
          na dymku,
          plotkarzach - szczegolnie niektore kobiety, potrafia przegadac pol dnia pracy,
          internautach - zalozmy, ze palacz 'straci' 10 minut z godziny na uzupelnienie
          nikotyny; fakt, strata dla firmy; ale sprawdz ile czasu ci 'niepalacy' serfuja
          po sieci zamiasta pracowac?
          matkach - za duzo mysla o pociechach (nie wspominajac juz o dniach wolnych,
          wczesniejszych wyjsciach z pracy 'do przedszkola', etc.) zamiast o pracy,
          seksoholikach - zamiast sie koncentrowac na pracy, kombinuja/flirtuja/rozpoznaja
          teren, jak tu kogos z biura 'przeleciec',
          ludzi otylych - duzo nizsza sprawnosc umyslowa + wiele ponadnormatywnych
          zwolnien lekarskich; o 'estetyce' pracy w biurze nie wspominajac.

          Dobra, moglbym jeszcze dlugo wymieniac, ale chyba starczy zeby zrozumiec 'aluzje'?
          • Gość: platos Re: Zapomniales o: IP: *.gtc.com.pl 09.08.06, 11:55
            jeden nałóg to nic ale jak mamy do czynienia:

            z otyłą matką, seksoholiczką i internautka lubiącą seks, plotki kawę i
            papierosy to dopiero robi się problem....

            znam pare osób łapiących się na kilka z powyższych cech. I ciągle są
            zarobione....
            Nie zmienia to faktu ze z paleniem/palaczami należy walczyć!!!
            • Gość: ja Re: Zapomniales o: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:07
              > Nie zmienia to faktu ze z paleniem/palaczami należy walczyć!!!

              Masz rację trzeba zniszczyć każdego kto ma inne zdanie.
              Łączmy się wszyscy i stańmy do boju z palaczami, później zniszczymy dajmy na to rudych a później jak już będziemy zaprawieni w boju to krucjata na nie wiernych. Spalić wszystkich i wszysko!!!!

              Qrwa ludzie opamiętajcie się.
              Niech każdy żyje tak jak chce i innym nic do tego, dopuki nie narusza ich prawa do życia tak jak chcą.
              Proste? Skuteczne?
              Według mnie banalne. Ale ludzie za bardzo chcą narzucać innym swoje poglądy i zdanie bo ich jest lepsze.

              A swoją drogą, właśnie miałem szukać pracownika. Chyba na ogloszeniu dopiszę, że tylko dla palących. Bo skoro wolno tylko dla nie palących to i w druga stronę też.

              Pozdrawiam wszystkich palaczy
              Brońmy się
              • Gość: Neika Re: Zapomniales o: IP: 212.244.167.* 09.08.06, 12:09
                Ufff.... Jeden normalny...
              • el_p Re: Zapomniales o: 09.08.06, 12:14
                Gość portalu: ja napisał(a):
                > A swoją drogą, właśnie miałem szukać pracownika. Chyba na ogloszeniu dopiszę, ż
                > e tylko dla palących. Bo skoro wolno tylko dla nie palących to i w druga stronę
                > też.

                LOL:D
              • tidumek Re: Zapomniales o: 09.08.06, 12:30
                > Niech każdy żyje tak jak chce i innym nic do tego, dopuki nie narusza ich
                prawa
                > do życia tak jak chcą.

                Sama byłam bardzo długo palaczem, od 3 miesiecy nie palę.
                Owszem, niech każdy żyje tak jak chce i innym nic do tego, dopÓki nie narusza
                ich prawa do życia tak jak chcą.
                Ale.. Dymiący na mnie palacz na przystanku pod wiatą, albo w windzie, lub na
                klatce schodowej, czy nawet idący przede mną zostawiając za sobą obłoki
                śmierdzącego dymu narusza moje prawo do życia tak jak chcę, czyli bez wdychania
                tych smrodów. Niech sobie palacze palą - nic mi do tego - ale TYLKO w miejscach
                do tego przeznaczonych. Niech nie zatruwają życia (i zdrowia) niepalącym
                • Gość: ja Re: Zapomniales o: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:41
                  > Sama byłam bardzo długo palaczem, od 3 miesiecy nie palę.
                  Nie wiem czemu, ale osoby które przestały palić są najgorszymi wrogami. Czyżby zazdorść?
                  > Ale.. Dymiący na mnie palacz na przystanku pod wiatą, albo w windzie, lub na
                  > klatce schodowej, czy nawet idący przede mną zostawiając za sobą obłoki
                  > śmierdzącego dymu narusza moje prawo do życia tak jak chcę, czyli bez wdychania
                  > tych smrodów.

                  A co powiesz o spoconym osobniku w autobusie/windzie? Pachnie?
                  Albo o paniusi co kupiła sobie perfum i chyba cały flkonik na siebie wylała?
                  Dla mnie to śmierdzi i co mam zakazać w firmie używania perfum? A spoconym jeździć autobusem/windą? Albo zbliżania się do mnie na 10 metrów?
                  Chyba nie o to jednak chodzi.
                  Po prostu woja przeciwko paleniu dla mnie wygląda jak święta wojna bo my wiemy lepiej i "pomożemy" wam na siłe.
                  Ale ja mam w dupie wszelką taką pomoc. Jak zechcę to sam poproszę.
                  Proszę nie uszczęśliwiać mnie na siłe.

                  Pozdrawiam palaczy
                  • tidumek Re: Zapomniales o: 09.08.06, 13:18
                    > A co powiesz o spoconym osobniku w autobusie/windzie? Pachnie?
                    > Albo o paniusi co kupiła sobie perfum i chyba cały flkonik na siebie wylała?
                    > Dla mnie to śmierdzi i co mam zakazać w firmie używania perfum? A spoconym
                    jeźd
                    > zić autobusem/windą?

                    Owszem, może też śmierdzą, ale nie niszczą Ci zdrowia. Palenie bierne jest
                    również bardzo szkodliwe. Chcesz sobie niszczyć zdrowie - proszę bardzo. Nic mi
                    do tego. Ale nie niszcz mojego.

                    > Po prostu woja przeciwko paleniu dla mnie wygląda jak święta wojna bo my
                    wiemy
                    > lepiej i "pomożemy" wam na siłe.
                    > Ale ja mam w dupie wszelką taką pomoc. Jak zechcę to sam poproszę.
                    > Proszę nie uszczęśliwiać mnie na siłe.

                    Oczywiście. Jak palacz nie chce rzucić palenia to go nikt ani nic do tego nie
                    przekona. Ja nie chcę nikomu pomagać na siłę. Jak ktoś chce palić - proszę
                    bardzo. Ale ja nie muszę tego dymu wdychać.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: ja Re: Zapomniales o: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 13:33
                      > Ale nie niszcz mojego.
                      Sama je już niszczysz. Wdychanie spalin, spożywanie konserwantów i innych magicznych E, nie wpływa raczej kożystnie na zdrowie. Więc sądzę, że dym papierosowy w dużym mieście się po prostu rozpływa w tych spalinach ktorymi się tam oddycha.

                      > Jak ktoś chce palić - proszę
                      > bardzo. Ale ja nie muszę tego dymu wdychać.

                      Ale nikt Cię do tego nie zmusza.
                      To pracodawca powinien decydować o zakazie palenia w firmie a nie państwo. Wkońcu to on płaci za pomieszczenia i czas pracowników. Więc jeżeli mi nie przeszkadza to u mnie w firmie wszycy mogą palic. A jeśli komuś to przeszkadza to nie musi tu przychodzić.

                      Pozdrawiam palaczy
                      • tidumek Re: Zapomniales o: 09.08.06, 13:53
                        > > Ale nie niszcz mojego.
                        > Sama je już niszczysz. Wdychanie spalin, spożywanie konserwantów i innych
                        magic
                        > znych E, nie wpływa raczej kożystnie na zdrowie. Więc sądzę, że dym
                        papierosowy
                        > w dużym mieście się po prostu rozpływa w tych spalinach ktorymi się tam oddych
                        > a.

                        To co ja robię z moim życiem (dopóki nie naruszam prywatności innych) to moja
                        sprawa. Nie mniej są rzeczy, na które mamy wpływ, a są takie, na których nie
                        mamy. Może i wdycham spaliny, niestety nic na to nie poradzę. Natomiast to nie
                        usprawiedliwia w żadnym stopniu palaczy, którzy nie liczą się kompletnie z
                        niepalącymi. (Nie chcę tu uogólniać, mam na myśli tylko te przypadku, w których
                        występuje taka sytuacja)
                        Jestem przeciwna paleniu w publicznych miejscach zamkniętych, typu winda itp.
                        Tam dym papierosowy również się rozpływa w spalinach?

                        Ale nikt Cię do tego nie zmusza.
                        > To pracodawca powinien decydować o zakazie palenia w firmie a nie państwo.
                        Wkoń
                        > cu to on płaci za pomieszczenia i czas pracowników. Więc jeżeli mi nie
                        przeszka
                        > dza to u mnie w firmie wszycy mogą palic. A jeśli komuś to przeszkadza to nie
                        m
                        > usi tu przychodzić.

                        I myślisz, że miłoby się pracowało w miejscu, w którym byłoby wiecej dymu niż w
                        saunie? Nie mówiąc już o smrodzie? Nawet palącym by to chyba przeszkadzało.

                        Więc żeby wszystko było jasne. Nie jestem przeciwna palaczom/paleniu, byleby to
                        się odbywało w miejscach do tego przeznaczonych.
                        • Gość: ja Re: Zapomniales o: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 14:42
                          > Natomiast to nie
                          > usprawiedliwia w żadnym stopniu palaczy, którzy nie liczą się kompletnie z
                          > niepalącymi.

                          W windzie nie palę. Pod wiatą też nie. Wygodniej stanąć obok. Ale zakaz palenia na ulicy już mi przeszkadza.

                          > I myślisz, że miłoby się pracowało w miejscu, w którym byłoby wiecej dymu niż w
                          > saunie? Nie mówiąc już o smrodzie? Nawet palącym by to chyba przeszkadzało.

                          Mi nie przeszkadza. Mi się to nawet podoba :D Ale ja jakiś inny penie jestem :P
                          Ale widzisz nie podoba mi się to że prawo narzuca mi w tym względzie rozwiązania.
                          Powinno być trochę więcej kultury wśród palaczy to fakt. Ale z drugiej strony jak mamy reagować na permamentne tępienie? Co my jacyś gorsi jesteśmy?

                          Pozdrawiam
                • Gość: gross Re: Zapomniales o: IP: *.e-wro.net.pl 09.08.06, 13:05
                  ja nie palę pod wiatą, w windzie, korytarzu i setkach innych miejsc gdzie są niepalący. Szanuję ich zdrowie, ale niech oni sie od...wala od mojego palenia!! A Ty tak robiles gdy paliles? A moze Ci wtedy nie przeszkadzalo jak ktos palil u Ciebie w windzie?
                  • tidumek Re: Zapomniales o: 09.08.06, 13:22
                    Gość portalu: gross napisał(a):

                    > ja nie palę pod wiatą, w windzie, korytarzu i setkach innych miejsc gdzie są
                    ni
                    > epalący. Szanuję ich zdrowie, ale niech oni sie od...wala od mojego palenia!!
                    A
                    > Ty tak robiles gdy paliles? A moze Ci wtedy nie przeszkadzalo jak ktos palil u
                    > Ciebie w windzie?

                    Nawet jak paliłam, to mi bardzo przeszkadzało, jak ktoś palił w windzie, pod
                    wiatą, w zamkniętych pomieszczeniach itp..
                    Sama tego nigdy nie robiłam.
                    Naprawdę nie można odejść tych kilka metrów spod tej wiaty? Albo wstrzymać się
                    te kilka minut z paleniem, jak się wie, że będzie się windą jechało? Przecież
                    to potem godzinami czuć.
                    • el_p Re: Zapomniales o: 09.08.06, 14:31
                      Ma kobiecina racje, sam pale ale denerwuje mnie palenie na przystanku, na klatce
                      schodowej itp. W pewnych miejscach mozna sobie darowac, jesli nie potrafisz -
                      zle z toba.
                • nowinator Re: Zapomniales o: 10.08.06, 12:18
                  > Owszem, niech każdy żyje tak jak chce i innym nic do tego,

                  > dopÓki nie narusza
                  > ich prawa do życia tak jak chcą.

                  Nie zagalopowałaś się przypadkiem? Życie to też współegzystencja.

                  > Ale.. Dymiący na mnie palacz na przystanku pod wiatą, albo w windzie, lub na
                  > klatce schodowej,

                  Z tym się zgadzam i nie robię tego.

                  > czy nawet idący przede mną zostawiając za sobą obłoki

                  Grill też powinien przeszkadzać.
                  A właściwie powinno zabronić się jedzenia. Siarkowodór jest też szkodliwy. A
                  idący przed Tobą puścił bąka (moje narusza prawa do życia tak jak chcę).

                  > śmierdzącego dymu narusza moje prawo do życia tak jak chcę, czyli bez wdychania
                  >
                  > tych smrodów.

                  Każdy przed obecnością obok innych powinien mieć zaświadczenie od Ministerstwa
                  Gazów o niepuszczaniu bąków.


                  > Niech sobie palacze palą - nic mi do tego - ale TYLKO w miejscach
                  >
                  > do tego przeznaczonych. Niech nie zatruwają życia (i zdrowia) niepalącym

                  Wylicz jakie są Twoim zdaniem "miejsca do tego przeznaczone".

                  pozdrowienia
              • Gość: gross Re: Zapomniales o: IP: *.e-wro.net.pl 09.08.06, 13:03
                TAK TRZYMAC!!:)
            • Gość: Lucusia Re: Zapomniales o: IP: 212.244.186.* 09.08.06, 12:19
              Dobra, trochę schudnę.
        • Gość: gosc Re: I bardzo dobrze! IP: 212.160.172.* 09.08.06, 11:20
          nie przesadzaj z tymi nikotynistami :)
          może by po prostu zakaz palenia w czasie pracy wystarczyl.
          • alex-alexander Re: I bardzo dobrze! 09.08.06, 12:39
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > nie przesadzaj z tymi nikotynistami :)
            > może by po prostu zakaz palenia w czasie pracy wystarczyl.

            NIE WYSTARCZY. PALENIE POZA PRACA TEZ JEST SZKODLIWE. PALACZ NA DRUGI DZIEN
            STEKA, POKALASZLUJE, MA PLYTKI ODDECH. JEST NIEWYDAJNY. ZAKAZAC PALENIA
            WSZEDZIE. NARKOMANI (TYTON TO NARKOTYK) NIECH SOBIE PALA U SIEBIE W MIESZKANIU.
            • Gość: wirika Re: I bardzo dobrze! IP: 88.156.69.* 09.08.06, 12:52
              I picie. Na drugi dzień jest dużo bardziej szkodliwe niż papierosy. I seks -
              przecież człowiek po seksie jest rozkojarzony.
              O, wiem! Jedzenia też należy zabronić. Jeszcze taki najedzony pracownik wpadnie
              na pomysł, żeby w godzinach pracy odwiedzić ubikację.
      • investor5 Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą 09.08.06, 11:30

        Nie jestem za paleniemw ogóle, a szczególnie w pracy, ale pozbawianie palaczy
        zatrudnienia to lekka przesada. Chyba że są szczególnie niewydajni. To już jest
        inny powód...
        • maruda.r Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą 09.08.06, 11:54
          investor5 napisała:

          >
          > Nie jestem za paleniemw ogóle, a szczególnie w pracy, ale pozbawianie palaczy
          > zatrudnienia to lekka przesada. Chyba że są szczególnie niewydajni. To już jest
          > inny powód...

          **************************************

          Nie zostało to udowodnione. Na razie przyjmuje się prymitywną tezę, w której
          zakłada się, że odejście na pięc minut od biurka zatrzymuje proces
          technologiczny w całej fabryce.

          Badania naukowe dowiodły, że pracownik pozbawiony krótkiej przerwy co godzinę i
          tak ja sobie zorganizuje, zajmując się porzekładaniem spinaczy na biurku czy
          gapieniem w sufit. Pozbawiając kogoś przerwy na dyma nie odzyskuje się tego czasu.

          • Gość: Lucusia Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: 212.244.186.* 09.08.06, 12:23
            Bo taka jest fizjologia mózgu.
            Po prostu mózg nie może pracować bez przerw. To bzdury o wydajności przez 8-9 godzin.
            Po pewnym czasie musi się wyłączyc i albo robisz przerwe, albo robisz bzdury.
            Nie jestem za paleniem, ale jak palacze wychodzą i ida np. na parter, czy III pietro, to mają więcej ruchu i w efekcie wydajniej moga pracować.
            • bikeman Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą 09.08.06, 12:47
              A propos pracy w biurze (cytuje z instrukcji BHP):

              "Pracownik zatrudniony na stanowisku pracy z monitorami ekranowymi ma prawo do
              co najmniej 5cio minutowej przerwy wliczanej do czasu pracy po kazdej godzinie
              pracy przy urzadzeniu z monitorem ekranowym"

              Tak wiec jesli wychodze raz na 1,5 - 2h na 7 minut na papierosa (czas od wstania
              od biurka do powrotu) to po prostu wypelniam regulaminowa przerwe zagwarantowana
              przez przepisy BHP. Do tego dochodzi to, ze rozruszam w tym czasie kosci i
              skieruje wzrok na cos innego niz monitor - nie mowiac juz o tym, ze nie raz "na
              papierosie" wlasnie wpadl mi pomysl na rozwiazanie problemu, ktorego przy biurku
              rozwiazac nie moglem. W zwiazku z powyzszym uwazam, ze nizsza wydajnosc palaczy
              w pracy jest fikcja. Moze to zalezy od jednostki, ale na pewno nie jest regula.
              O szkodliwym wplywie palenia na palacza i otoczenie nie ma co rozwazac, bo to
              inna bajka i kazdy palacz doskonale zdaje sobie z tego sprawe.
    • Gość: tito "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą n... IP: 199.67.203.* 09.08.06, 10:25
      A dalej to już tylko ograniczenia ze względu na wzrost, tych co nie jedzą
      mięsa albo maja niebieskie oczy.
    • Gość: palący "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą n... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 10:29
      jak tak dalej pójdzie, to wszechmogący pracodawcy nie będą zatrudniać nawet
      tych co deklarują zjadać drugie śniadanie w pracy.
    • kaczy_interes Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą 09.08.06, 10:44
      Każdy nałóg jest w pewnego rodzaju chorobą psychiczną i dlatego palący powinni
      być zatrudniani do pracy "na warunkach szczególnych".
    • Gość: mfs A czemu tu się dziwić? IP: 217.111.48.* 09.08.06, 10:45
      Czy należy traktować poważnie osobę która jest niewolnikiem tutki z liśćmi?
      • Gość: hellbinder Re: A czemu tu się dziwić? IP: 147.175.98.* 09.08.06, 10:54
        >Wydajniejszy pracownik to ten, który nie robi sobie przerw na dymka.
        Gooffno prawda. Kazdy pracownik musi miec 5 minut przerwy co mniej wiecej
        godzine bo jego wydajnosc spada ponizej krytyki. Skoro i tak robi sobie przerwe
        to czemu nie na dymka.
        • Gość: mfs Pudło, nie ten wątek... IP: 217.111.48.* 09.08.06, 10:57
          • ricofederico Zabronmy robic sobie kawe w pracy..... 09.08.06, 11:15
            ... bo na to tez trzeba poswiecic pare minut a znam nalogowcow co musza pic kawe caly dzien... Jestem palaczem i wykonuje tzw. wolny zawod i przeciez to nie ma znaczenia czy wyjde na fajke - bede musial zostac dluzej zeby skonczyc projekt a taka przerwa w siedzeniu przed kompem i rozprostowanie przy okazji plecow dobrze wplywa na wydajnosc....
      • maruda.r Re: A czemu tu się dziwić? 09.08.06, 11:46
        Gość portalu: mfs napisał(a):

        > Czy należy traktować poważnie osobę która jest niewolnikiem tutki z liśćmi?

        ************************************

        A jak należy traktować niewolnika popcornu w kinie czy kawy w pracy?

        • Gość: mfs Re: A czemu tu się dziwić? IP: 217.111.48.* 09.08.06, 12:05
          Kiedyś mnie regularnie w pracy skręcało, żeby sobie zapalić - efektywnie każda
          przerwa na dymka to było 5 minut palenia, poprzedzone kwadransem niemożności
          myślenia o czymkolwiek innym. Jeśli są tacy co ich popcorn zniewala, to chyba
          raczej mają problem...

          • bikeman Re: A czemu tu się dziwić? 09.08.06, 12:52
            To, ze Ty miales(as) taki problem nie znaczy, ze kazdy go ma...

            Trudno to pojac?
            Wydajnosc w pracy zalezy od jednostki. Tylko i wylacznie!

            Mnie na porzyklad nic nie skreca "na kwadrans przed". Jak mam ochote, to
            wychodze i pale, a jak nie mam to siedze i pol dnia nie palac i jakos zyje i
            nawet jestem w stanie myslec...
            • Gość: mfs Zgadzam się w 100%... IP: 217.111.48.* 09.08.06, 13:11
              Wszak to oczywiste i bynajmniej nie jest to sofizmat.
              • bikeman Re: Zgadzam się w 100%... 09.08.06, 13:25
                w Twojej wypowiedzi wyczuwam ironie, slusznie?
    • wolnioddymu I słusznie! 09.08.06, 11:11
      Palenie papierosów to wolny wybór. Jak wiadomo wybór szkodliwy:)

      wolnioddymu.org
      • anonymous.coward Palący w pracy vs. niepalący 09.08.06, 11:24
        Moi palący współpracownicy spędzają w palarni dodatkowo (poza przerwą) 30-40
        min. dziennie. To sporo.

        Palący w pracy mają jednak pod pewnym względem przewagę nad niepalącymi: są
        lepiej poinformowani. Przy papierosie informują się nawzajem o sprawach
        oficjalnych i nieoficjalnych, i wydaje się że wpływa to pozytywnie na
        współpracę i komunikację z innymi.

        I to chyba jedyny korzystny aspekt palenia w pracy. Poza tym jestem tego
        zdecydowanym przeciwnikiem, ze względu na samych palaczy jak ich otoczenie i
        pracodawców. Sam paliłem przez prawie dwadzieścia lat i jestem jednym z setek
        milionów żywych dowodów na świecie, że można przestać to robić.

        Zdrowia życzę wszystkim :-)
    • el_p Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą 09.08.06, 11:19
      "Wydajniejszy pracownik to ten, który nie robi sobie przerw na dymka - mówi
      Rafał Osiński zajmujący się rekrutacją."

      Panie Rafale, malo Pan o zyciu wie i niech Pan z laski swojej nie generalizuje.
      Na papierosa "marnuje" 10min dziennie. Podczas kiedy kolezanki bez nalogow
      zajmuja sie parzeniem kilku kawek, pogaduszkami itp.
      Pracuje przy kompie i nie wyobrazam sobie 8h bez 5 min przerwy, jakie znaczenie
      ma to ze spedzam ja na papierosie?
    • soulworm [...] 09.08.06, 11:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: fish&chips Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:20
      Jak wiadomo, w socjalistycznej UE lepiej jest być więźniem niż palącym.
    • Gość: Jozefina22 Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.08.06, 11:23
      Ja mam propozycje dla pracodawcow
      zeby zaczeli zatrudniac wreszcie takich pracownikow ktorzy nie beda chcieli
      zaplaty za swoja prace. przeciez w koncu i tak chyba do tego dojdzie obserwujac
      teraz co wymyslaja pracodawcy to chyba bym sie nie zdziwila i tym
      pomyslem.zycze duzo zdrowia bo chyba rozumu to i tak juz nie ma co.
    • nieomylny Palacze mają dodatkowe przerwy w pracy 09.08.06, 11:29
      Mnie drażni co innego - osoby palące mają dodatkowe przerwy w czasie pracy,
      których nie ma osoba niepaląca. Powiedzmy, że ktoś wypala w ciągu ośmiu godzin
      10 papierosów; wyjscie na korytarz i spokojne wypalenie paierosa zajmuje jej
      około 10 minut - łącznie więc ma w ciągu dnia pracy półtora godziny przerwy !
      • Gość: xxx222 Re: Palacze mają dodatkowe przerwy w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:00
        To prawda. Moje obserwacje są podobne. Co godzina 10-15 minut przerwy "na
        dymka", a czasem częściej.
        Uściślę obserwację, że w bardzo małych firmach (firmy mające jednego
        właściciela, jednocześnie szefa, 3-4 pracowników) pracownicy zachowują się
        względnie przyzwojcie - często potrzebują zgody kierownika. Natomiast na rynku
        "korporacyjnym" to prawdziwa plaga!

        Co z tego, że gość "siedzi" w biurze nawet 9...11 godzin, kiedy taki "pracuś"
        ma w tym czasie ok. 7-10 przerw na "dymka", a do tego dochodzą 3-8? przerwy na
        kawę, przerwa na lunch i często przerwa na śniadanie.
        W dużych firmach uznaje się za sukces, jeżeli pracownik wypracuje dziennie
        efektywnie 4 godziny!!! I nic do tego nie ma czas spędzony w biurze - może być
        wielokrotnie większy.

        I jak tu się dziwić, że koncerny upadają ;)
        • Gość: Lucusia Re: Palacze mają dodatkowe przerwy w pracy IP: 212.244.186.* 09.08.06, 12:29
          A u mnie w pracy spotkania na papierosie to niesłychanie produktywny czas. Uczestniczą w nim także niepalący. Osoby z róznych działów, mogą swobodnie wiele spraw omówić co niesłychanie usprawnia działania. Często to praktycznie nieformalne spotkania zarządu.
          Oczywiście zdarza się, że paplają ludzie o bzdurach, ale średnia wychodzi dobrze dla firmy.
          • Gość: xxx222 Re: Palacze mają dodatkowe przerwy w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:52
            Ja bym się nie zgodził. W mojej ocenie, nie licząc zmuszania ludzi do biernego
            palenia, to takie sytuacje doprowadzają do powstawania nieformalnych struktur,
            republik kolesi, po jakimś czasie po prostu zabijających firmy.
            • maruda.r Re: Palacze mają dodatkowe przerwy w pracy 11.08.06, 00:12
              Gość portalu: xxx222 napisał(a):

              > Ja bym się nie zgodził. W mojej ocenie, nie licząc zmuszania ludzi do biernego
              > palenia, to takie sytuacje doprowadzają do powstawania nieformalnych struktur,
              > republik kolesi, po jakimś czasie po prostu zabijających firmy.

              **********************************

              Zmuszania? Przecież nikt ich nie ciągnął do palarni.

    • babariba-babariba pierdo'lenie jest to o szopenie... 09.08.06, 11:30
      ...na każdym niemal biurku stoi dziś monitor komputerowy. A przepisy BHP mówią o
      tym, ile przerw w pracy należy się pracownikom pracującym przy komputerze. I
      gó.. obchodzi pracodawcę, cow w czasie przerwy robi pracownik: zapalić sobie
      idzie, czy się wybrandzlować.
      • Gość: xxx222 Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:06
        Przepisy dotyczą sytuacji, gdy pracownik ma w obowiązku pracy klepanie w
        klawiaturę przez 8 godzin.

        Sprawdzanie maili od koleżanek, przeglądanie śmiesznych filmów i zdjęć oraz
        pisanie na forum ;) nie łapie się na te przepisy.

        Pozatym przepisy powstawały w czasach, gdy monitory dostarczały pracownikowi
        oczopląsu i >20mikro-rentgenów na godzinę, a do tego obraz na nich był nie
        ostry. Teraz (przy monitorach LCD) żaden z tych czynników nie występuje.
        • el_p Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... 09.08.06, 12:12
          LCD nie jest 100% obojetny dla oczu i nie mozna wysiedziec 8h bez przerwy nie
          narazajac sie na slepote po jakims czasie. Przerwy musza byc absolutnie,
          chociazby dla kregoslupa.
          • Gość: xxx222 Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:19
            Pozostają przerwy na kawę lub inne napoje, wyjścia do toalety, czy przerwa na
            lunch. Pozatym naprawdę rzadko praca polega na ciągłym wpatrywaniu się w
            monitor. Zazwyczaj przenosi się wzrok z monitora na biurko (różne papiery),
            klienta itp. W połączeniu z w/w przerwami jest to absolutnie wystarczające.
            Aczkolwiek, przyznam, że są zawody, które wymagają prawie ciągłego wpatrywania
            się w monitor - ale jest ich tak naprawdę bardzo niewiele.
            • Gość: ja Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:25
              Ale czy ty nie rozumiesz, że nie chodzi o patrzenie w monitor?
              Chodzi o pozycję siedzącą, ułożenie rąk itp. sam monitor w tym wszytskim jest najmniej szkodliwy. A dla oka znaczenie ma też czy patrzysz cały czas na przedmiot nie daleko czy spoglądasz na coś innego też. Wzrok możesz sobie zepsuć patrząc na szkalnkę 8h dziennie. I wcale tu nie chodzi o promieniowanie.
            • el_p Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... 09.08.06, 12:34
              Gość portalu: xxx222 napisał(a):

              > Pozostają przerwy na kawę lub inne napoje, wyjścia do toalety, czy przerwa na
              > lunch. Pozatym naprawdę rzadko praca polega na ciągłym wpatrywaniu się w
              > monitor. Zazwyczaj przenosi się wzrok z monitora na biurko (różne papiery),
              > klienta itp. W połączeniu z w/w przerwami jest to absolutnie wystarczające.
              > Aczkolwiek, przyznam, że są zawody, które wymagają prawie ciągłego wpatrywania
              > się w monitor - ale jest ich tak naprawdę bardzo niewiele.


              Proponuje zatem zapisac w prawie pracy, ze grafik komputerowy, projektant,
              operator CAD itp moga palic ile chca. :D Gdyby nie 2x5min przerwy dawno bym juz
              nosil +-8
              • Gość: xxx222 Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:48
                Ale to trochę tak jak z zachorowaniami na raka tarczycy po Czrnobylu. "Po
                przeprowadzeniu masowych badań ilość zachorowań wzrosła gwałtownie". Problem w
                tym, że nikt takich badań wcześniej nie prowadził. Po ich przeprowadzeniu
                (dopiero w latch '90!), zweryfikowano wyniki i okazało się, że ilość
                zachorowań jest/była taka sama w okolicach elektrowni jak w dżungli
                amazońskiej.

                Z monitorami jest IMHO podobnie. Sam jestem najlepszym przykładem ;) Maniakiem
                komputerowym zostałem w wieku 13lat (jeszcze na 8bit). Przeszedłem przez
                wszystkie warianty podłączeń komputera do TV (od 21" Venus, poprzez Junosta do
                5" Silelisa). Potem przesiadłem się na PC z monitorem EGA. Pierwsze SVGA
                nabyłem 10 lat później, a pierwszy LCD... w zeszłym roku. Nigdy nie
                limitowałem czasu spędzonego przed komputerem, a pracowałem w międzyczasie
                jako i grafik i programista. Średnio spędzam przed komputerem 10godzin
                dziennie. Teraz mam 34lata i nie mam absolutnie _żadnych_ problemów ze
                wzrokiem.

                Może to raczej kwestia świadomości, aby np. nie zapominać mrugać przed
                monitorem? Albo zastanawiając się nad czymś nie patrzeć tempo w wybrany pixel
                na monitorze tylko odwrócić wzrok "za okno"? (lub chociaż w odległy kont
                pomieszczenia). Ludzie sami się wpędzają w choroby, a potem mają pretensję (to
                też odpowiedz dla forumowicza, co mu siedzenie za biurkiem szkodzi).
                • nowinator Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... 10.08.06, 12:46
                  > Ale to trochę tak jak z zachorowaniami na raka tarczycy po Czrnobylu. "Po
                  > przeprowadzeniu masowych badań ilość zachorowań wzrosła gwałtownie". Problem w
                  > tym, że nikt takich badań wcześniej nie prowadził. Po ich przeprowadzeniu
                  > (dopiero w latch '90!), zweryfikowano wyniki i okazało się, że ilość
                  > zachorowań jest/była taka sama w okolicach elektrowni jak w dżungli
                  > amazońskiej.

                  Wcześniej nie było odpowiedniej próby reprezentatywnej ;)


                  > Z monitorami jest IMHO podobnie. Sam jestem najlepszym przykładem ;) Maniakiem
                  > komputerowym zostałem w wieku 13lat (jeszcze na 8bit). Przeszedłem przez
                  > wszystkie warianty podłączeń komputera do TV (od 21" Venus, poprzez Junosta do
                  > 5" Silelisa). Potem przesiadłem się na PC z monitorem EGA.

                  szczęśliwiec, ja na Hercules'ie i cegle siedziałem

                  > Pierwsze SVGA
                  > nabyłem 10 lat później, a pierwszy LCD... w zeszłym roku. Nigdy nie
                  > limitowałem czasu spędzonego przed komputerem, a pracowałem w międzyczasie
                  > jako i grafik i programista. Średnio spędzam przed komputerem 10godzin
                  > dziennie. Teraz mam 34lata i


                  > nie mam absolutnie _żadnych_ problemów ze wzrokiem
                  ja mam niestety :(

                  > Może to raczej kwestia świadomości, aby np. nie zapominać mrugać przed
                  > monitorem?

                  Nie wiem czy to było celowe, czy przenośnia. W każdym razie wywołał uśmiech na
                  mej twarzy ;)

                  > Albo zastanawiając się nad czymś nie patrzeć tempo w wybrany pixel
                  > na monitorze tylko odwrócić wzrok "za okno"? (lub chociaż w odległy kont
                  > pomieszczenia).

                  Wtedy to jest już spędzanie czasu na odpoczynku.

                  > Ludzie sami się wpędzają w choroby, a potem mają pretensję (to
                  > też odpowiedz dla forumowicza,

                  > co mu siedzenie za biurkiem szkodzi).

                  mnie szkodzi podobnie jak leżenie, bieganie i co tam jeszcze w nadmiarze.

                  pozdrowienia

            • nowinator Re: pierdo'lenie jest to o szopenie... 10.08.06, 12:36
              > Pozatym naprawdę rzadko praca polega na ciągłym wpatrywaniu się w
              > monitor. Zazwyczaj przenosi się wzrok z monitora na biurko (różne papiery),
              > klienta itp.


              Trzeba bacznie obserwować tych co piszą niedwomapalcyma lub ze wzrokiem
              wlepionym tylko w kartkę. Potem kuracja (zmiana z qwerty na qwertz czy azerty
              wystarczająco pomaga) i znowu grzecznie będzie przenosił wzrok z monitora na
              klawiaturę . I już mamy załatwiony problem z wpatrywaniem się w monitor.

              pozdrowienia
    • maruda.r Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą 09.08.06, 11:44

      Czy w Polsce będzie podobnie? - stawia pytanie "Dziennik". Firmy zajmujące się
      pośrednictwem pracy twierdzą, że już tak jest. - Wydajniejszy pracownik to ten,
      który nie robi sobie przerw na dymka - mówi Rafał Osiński zajmujący się rekrutacją.

      ***********************************

      Bzdury. Jeżeli nie robi przerwy na dymka, to ogląda dupy w internecie albo pije
      dłużej kawę. To nie jest kwestia nałogu, ale potrzeby przerwy w pracy.

      • Gość: Galion Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: 217.153.180.* 09.08.06, 12:10
        Dobrze , że głupoty nie widać ( nie da jej się też wyczuć ), bo
        wielu juz dawno by straciło stołki . A może i szkoda ;-))))
      • Gość: Gogonek Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: *.szczecinek.lasy.gov.pl 09.08.06, 12:24
        Właśnie tak to jest dokładnie. Pracownik na linii produkcyjnej ma przerwę o
        określonej godzinie na śniadanie; ma zjeść i pewnie zdąży zapalić, ale nikt się
        nim nie przejmuje. Ciekawe czy Unia wymienia zawody, w których nie życzy sobie
        palaczy<
    • maruda.r Oferta nie jest skierowana do kawoszy 09.08.06, 11:49

      "Ale oferta pracy, w której pracodawca zaznacza, że "palacze nie powinni na nią
      odpowiadać", nie mieści się w żadnej z tych kategorii" - podsumował komisarz.

      **************************************

      Mogę więc wykluczyć z oferty pracy kawoszy, zbyt wysokich, niskich itp?



      • Gość: LM Re: Oferta nie jest skierowana do kawoszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:19
        ZAKAZAĆ SEXSU Z ZONA od poniedziałku do soboty,nocne manewry też wpływaja na
        wydajność pracownika,to nasz andrzej i roman nie mają nawed takich pomysłów
    • Gość: bungo24 Czyli zwolnić pracownika za nie bycie palaczem? IP: *.aster.pl 09.08.06, 12:17
      ?
    • Gość: Gogonek Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: *.szczecinek.lasy.gov.pl 09.08.06, 12:18
      To może trzeba wziąć się jeszcze za tych co ciągle żrą w pracy albo na okrągło
      piją kawę? Ciekawe kto wtedy zostanie przy swym stanowisku pracy? Urzędnicy
      unijni bardzo się widać nudzą, skoro wymyślają jak nie dokładny wymiar jaj, to
      czym jest marchewka; teraz o palaczach będą rozprawiać jakby nie mieli innych
      problemów.
    • Gość: bungo24 Czy można zwolnić pracownika za nie bycie palaczem IP: *.aster.pl 09.08.06, 12:19
      ??
      • Gość: bungo24 Re: Czy można zwolnić pracownika za nie bycie pal IP: *.aster.pl 09.08.06, 12:19
        Podwójny post - sorry
    • Gość: palę Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: *.pro-internet.pl 09.08.06, 12:46
      ja rozumiem tych, którym przeszkadza dym papierosowy, bo mi samej się nie
      podoba, ale bzdurą jest argument wydajności. po każdej przerwie na papierosa
      moge pracować w skupieniu kilka godzin. przerwa jest i tak konieczna. bez niej
      każda kolejna godzina staje się bezefektownym upływem czasu w oczekiwaniu na
      nią. oczywiście można wprowadzic jakieś ograniczenia, ew. wyłaczyć czas na
      papierosa z czasu pracy [z koniecznoscią odpracowania], zakazać palenia w
      pokojach, wydzielic miejsca do palenia itp, ale ta światowa tendencja
      dyskryminacji palaczy jest absurdalna. wiele mądrych ludzi pali i co? stracą
      pracę? no to powodzenia.
      • Gość: gosc Re: "Dziennik": Palacze niewydajni w pracy, pójdą IP: *.netia.com.pl 09.08.06, 12:52
        No coż... ja mam w kodeksie zagwarantowane przerwy w pracy i sobie wyłażę na
        dymka. Moja produktywność jest taka sama jak tych co te przerwy wykorzystują na
        cokolwiek innego z okazji bycia niepalącymi.
        Jedyne co może niepalącym przeszkadzać to dym (i tu się zgadzam i nie palę w
        miejscach publicznych), czasem zapach osoby po papierosie ale zapach to sorki-
        mi od zapachu niektórych perfum się cofa.
    • Gość: Gość No i mamy problem definicji palacza. IP: *.cl.ad / *.computerland.pl 09.08.06, 12:51
      Czy to ktoć kto pali jednego na tydzień czy jednego na miesiąc. Tak de facto
      każdego będzie można podpiąć pod tę kaluzulę i się go pozbyć.
      • Gość: KM Re: No i mamy problem definicji palacza. IP: 212.191.68.* 09.08.06, 15:08
        Co za bzdura. Jak ktoś nie pali, to nie pali w ogóle.
        A czy popalasz raz na godzinę, dzień czy miesiąc, to jesteś palaczem.

        • nowinator Re: No i mamy problem definicji palacza. 10.08.06, 12:54

          > Co za bzdura. Jak ktoś nie pali, to nie pali w ogóle.
          > A czy popalasz raz na godzinę, dzień czy miesiąc, to jesteś palaczem.
          >

          O kurde to ciepłownicy (ci przy kotłach) się nigdy z nałogiem nie rozstaną.

          A może zakwalifikować tych co raz na 3-miesiące, raz na rok, lub raz w życiu
          palili. Szczegółowe rozporządzenie by się zdało.



    • icc217 Bzdurny artykul 09.08.06, 16:14
      Ja palilem, pale i bede palil, przy czym w tym co robie jestem bardziej
      produktywny i mam wieksze sukcesy, niz ci obok mnie gryzacy jablka ...
      • maruda.r Re: Bzdurny artykul 11.08.06, 00:07
        icc217 napisał:

        > Ja palilem, pale i bede palil, przy czym w tym co robie jestem bardziej
        > produktywny i mam wieksze sukcesy, niz ci obok mnie gryzacy jablka ...

        ************************************

        Może tu leży przyczyna owych dziwnych pomysłów? Zawiść - pali, wyrabia się i
        jest lepszy. Jak to możliwe?

Inne wątki na temat:
Pełna wersja