Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców

IP: 213.31.217.* 15.09.06, 09:15
Przeciez w tej kategorii zawsze brylowali Wlosi...?
    • alkud *** Żyć i przeżyć za 650zł netto *** 15.09.06, 09:24
      są chętni?

      ---
      religiapokoju.blox.pl/2006/09/Wojna-w-Niebie-z-apokryfow-Starego-Testamentu.html
      • fraglesi67 Wyjadą na zmywak 15.09.06, 09:40
        Tylko kto utrzyma to całe solidarne państwo?
        • swistak336 Wyjadą i nie wrócą. Czymu mieliby wrócić? 15.09.06, 09:53
          fraglesi67 napisał:

          > Tylko kto utrzyma to całe solidarne państwo?

          Założymy nowe państwo. Już obecnie jesteśmy bliscy skolonizowania Islandii.

          A tak w rzeczywistości - nikt nie utrzyma Polski. Kto wyjeżdża pierwszy raz tęskni i wraca. Potem jest ponowne zderzenie z polską rzeczywistoącią i ponowny wyjazd za granicę. Tym razem na dłużej. Potem znów jest powrót - lecz teraz już tylko po to, by zabrać rodzinę do siebie - za granicę.

          Ostatni zabiera flagę. Mocher zostaje.
          • alkud Re: Wyjadą i nie wrócą. Czymu mieliby wrócić? 15.09.06, 09:54

            > Założymy nowe państwo

            to jest jakis pomysl :)

            ---
            religiapokoju.blox.pl/2006/09/Wojna-w-Niebie-z-apokryfow-Starego-Testamentu.html
            • Gość: anuszka Praca nastolatków IP: *.ha3.agh.edu.pl 15.09.06, 10:32
              "W krajach OECD średnio 16,5 proc. młodych w wieku 15-19 lat ucząc się -
              dorabia. To powszechne np. w Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy Szwajcarii, gdzie
              po szkole do dorywczych zajęć wyrusza jedna trzecia uczniów. Polacy zaczynają
              pracować znacznie później niż ich rówieśnicy w Europie."

              Warto zwrócić uwagę, że w Polsce licealiści miewają w jednym dniu 9 a nawet 10
              lekcji. Metody nauczania w szkole są zaś takie, że i tak trzeba po powrocie do
              domu siąść i zakuwać. Polski nastolatek, nawet jeśli znajdzie dorywczą pracę, to
              zawsze będzie ją wykonywał kosztem nauki. Rachunek jest prosty. Nie ma nawet
              sensu porównywać się z sytuacją na Zachodzie.
              • Gość: kuleczka Re: Praca nastolatków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 10:54
                no nie przesadzaj, ja w liceum mimo nawału zajęć (angielski, sport i td) miałam
                mnóstwo czasu
                • swistak336 W liceum kułem czasem więcej niż na studiach 15.09.06, 11:29
                  Do domu dostawałem do dwudziestu zadań z matematyki - całkowicie oderwanych od życia, niezrozumiałych i zbędnych. Siedziałem nad nimi bez sensu całe wieczory. I tak, podobnie jak cała klasa, miałem często jedynki, które poprawialiśmy przychodząc na "zerówkę" o 6.40 rano. Kłopoty za matematyką skończyły się wraz z wzięciem prywatnego korepetytora. Nie byłem głupi, ale szkolny tryb wykładu (ograniczający się do powiedzenia - "zróbcie to sobie w domu") uniemożliwiał mi naukę.

                  Ostatecznie zostałem prawnikiem, pracuję w zawodzie. Matematyka jest mi zupełnie zbędna, ale co się nad nią namęczyłem (i po co!).

                  Na studiach miałem niekiedy więcej wolnego czasu niż w LO. Może w LO za bardzo przykładałem się do nauki, ale fakt faktem, że nie wyrobiłbym wtedy pracować i jednocześnie chodzić do szkoły.

                  Dopiero na studiach udało mi się znaleźć pracę - dorywczą na umowę o dzieło; był to stosunek luźny, ale w miarę trwały.
                  • Gość: er Re: W liceum kułem czasem więcej niż na studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:50
                    Matura powinna być na 18 lat bo wtedy jest pełnoletniość. Z tych co zdadzą
                    maturę co trzeci nas tudia a reszta do roboty. Starczy nam już sprzedawców z
                    tytułem magistra i różny7ch idiotów po "pedagogice kulturalno oświatowej" albo
                    po "socjologii". studenciki-nieroby czas do pracy.!
                    • wd_07 Re: W liceum kułem czasem więcej niż na studiach 15.09.06, 12:03
                      Zgadzam się w zupełności ze stwierdzeniem, że na dorywczą pracę w LO i na
                      studiach nie ma po prostu czasu (o ile ktoś się uczy !). Czemu nikt nie powie o
                      tym, że w USA, Kanadzie czy w Niemczech student sam sobie wybiera rozkład zajęć
                      i przedmioty które chce w danym roku zaliczyć (oczywiście nie wszystkie)


                      Gość portalu: er napisał(a):
                      > Matura powinna być na 18 lat bo wtedy jest pełnoletniość. Z tych co zdadzą
                      > maturę co trzeci nas tudia a reszta do roboty. Starczy nam już sprzedawców z
                      > tytułem magistra i różny7ch idiotów po "pedagogice kulturalno oświatowej" albo
                      > po "socjologii". studenciki-nieroby czas do pracy.!

                      A co nie wytrzymujesz konkurencji? ;) Rynek sam zweryfikuje (już to robi) po
                      jakich kierunkach mozna dostać pracę.
                      • Gość: er mgr-strzy są głównie po supermarketach na kasie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 14:00
                        szkoda czasu na bzdury, im szybciej młody człowiek zacznie pracę tym lepiej-
                        nikt nie musi na niego pracować.
                        Nie boję się konkurencji: mam 34 lata, pracuję na własny rachunek, sam
                        zatrudniam 1 p.magister do telemarketingu. Sprzedaję pompy. Tyle, że lepiej
                        pąłcę dla serwisantów bo ci muszą sporo umieć. Za sam tytuł nikt nie będzie
                        płacił.
                        Nie ma studiów i nie są mi one potrzebne do mojego biznesu0, ani do niczego
                        innego
                        • poszeklu Spadek po komunizmie - nie nauka, tylko robota 15.09.06, 14:17
                          Gość portalu: er napisał(a):

                          > szkoda czasu na bzdury, im szybciej młody człowiek zacznie pracę tym lepiej-
                          > nikt nie musi na niego pracować.
                          > Nie boję się konkurencji: mam 34 lata, pracuję na własny rachunek, sam
                          > zatrudniam 1 p.magister do telemarketingu. Sprzedaję pompy. Tyle, że lepiej
                          > pąłcę dla serwisantów bo ci muszą sporo umieć. Za sam tytuł nikt nie będzie
                          > płacił.
                          > Nie ma studiów i nie są mi one potrzebne do mojego biznesu0, ani do niczego
                          > innego
                        • Gość: kłentin tarantino Re: mgr-strzy są głównie po supermarketach na kas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 14:45
                          I przy tych pompach musisz pozostać - w odróżnieniu od magistra, który ma
                          zdecydowanie większy wybór. Kilka lat bycia magistrem w przemysle wystarczy aby
                          to ów magister decydował jakie pompy Tobie sprzedać.
                          • Gość: er Re: mgr-strzy są głównie po supermarketach na kas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 15:07
                            Nie przypuszczam: pompy produkują w Austrii, nad nimi pracują inżynierzy, nie
                            magistry po pedagogice. To ja zatrudniam magistra do telemarketingu.
                            Płaci się za pracę i za umiejętności, a nie za tzw. "tytuł"
                            • adas313 Re: mgr-strzy są głównie po supermarketach na kas 15.09.06, 15:08
                              Ale jest coś takiego jak mgr inż...
                        • Gość: rex Re: mgr-strzy są głównie po supermarketach na kas IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.06, 15:00
                          Mysle ze solidna podstawowka Tobie by nie zaszkodzila-moze robilbys mniej
                          bledow.
                        • Gość: Doder Re: mgr-strzy są głównie po supermarketach na kas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.06, 10:54
                          jestes prostym burakiem - hamie - nie mam studiow i nie sa mi one do niczego
                          potrzebne - nie masz studiow bos jest glupek... i tyle !!
                      • Gość: x Re: W liceum kułem czasem więcej niż na studiach IP: 217.11.129.* 15.09.06, 14:49
                        Ja pracowalem swego czasu w internetowym miesieczniku, jednoczesnie studiujac.
                        Efekt ? Spalem przez 10 miesiecy po 4h godziny dziennie, zawsze, gdy wybijala ta
                        7 rano to prostu umieralem i na zajecia szedlem sztywny. Pierwszych dwoch/trzech
                        zajec zupelnie nie pamietalem potem.

                        Tak zdaje sie maja w Japonii czyz nie ? A gdzie oni sa a gdzie my ?
                    • swistak336 Re: W liceum kułem czasem więcej niż na studiach 15.09.06, 12:26
                      Gość portalu: er napisał(a):

                      > Matura powinna być na 18 lat bo wtedy jest pełnoletniość. Z tych co zdadzą
                      > maturę co trzeci nas tudia a reszta do roboty. Starczy nam już sprzedawców z
                      > tytułem magistra i różny7ch idiotów po "pedagogice kulturalno oświatowej" albo
                      > po "socjologii". studenciki-nieroby czas do pracy.!

                      nie w pełni się zgadzam. Ja nie straciłem czasu na studiach, zakończyłem je, zostałem prawnikiem, pracuję w swoim zawodzie.

                      Owszem, niektóre kierunki są nieżyciowe, ale nie uważam, że stanowią one "studia" tylko przechowalnię młodych, którzy mieliby inaczej minimalne szanse na znalezienie pracy. Lepiej niech studiują ta pedagogikę jeszcze kilka lat, niż mieliby dołaczyć do grona emigrantów, którzy na zawsze opuszczą Polskę.
                      • koszalek_opalek1 Re: W liceum kułem czasem więcej niż na studiach 15.09.06, 13:30
                        Zawsze jest czas na to, co najważniejsze.
                        I zamiast zakuwać jakieś chemie, czy geografie pracowałem, oceny i tak miałem
                        dobre, a wczesny start na rynku pracy daje mi niesamowitą przewagę nad całą
                        resztą, która zacznie się "plamić" pracą dopiero po otrzymaniu nic nie wartego
                        dyplomu mgr i spędzeniu roku na rozpaczliwym aplikowaniu na stanowisko kasjerki
                        w supermarkecie...
                        • delfina77 Re: W liceum kułem czasem więcej niż na studiach 15.09.06, 14:58
                          A ja tam nie żałuję studiów dziennych, kierunek konkretny, pracę mam, a młodość
                          sobie przedłużyłam i wspomnienia z czasów studenckich są nie do pobicia. No i
                          miałam przyjemność ze studiów i energię, żeby się uczyć - zaoczni nieraz są tak
                          zagonieni i zmęczeni, że siedzą na wykładach byle odbębnić, i wcale się im nie
                          dziwię...
                      • Gość: atak spawacza Re: W liceum kułem czasem więcej niż na studiach IP: *.ericsson.net 15.09.06, 16:06
                        swistak336 napisał:

                        > Owszem, niektóre kierunki są nieżyciowe, ale nie uważam, że stanowią one "studi
                        > a" tylko przechowalnię młodych, którzy mieliby inaczej minimalne szanse na znal
                        > ezienie pracy. Lepiej niech studiują ta pedagogikę jeszcze kilka lat, niż mieli
                        > by dołaczyć do grona emigrantów, którzy na zawsze opuszczą Polskę.

                        Tu sie nie zgodze, zauwaz, ze za te "przechowalnie" placimy wszyscy. Ja
                        studiujac elektronike nie mialem dostepu do nowoczesnych labolatoriow, min
                        dlatego, ze pieniazki z budzetu szly na takie kierunki typu pedagogika
                        niedzwiadkow koala, albo teatrologia i opieprzanie sie. Kraj powinien stawiac na
                        nowoczesne technologie, przedmioty scisle, praktyczne zastosowania pomyslow z
                        uczelni itd. Szkoda pieniedzy na produkcje kolejnych magistrow marketingu i
                        zarzadzania kasami w Tesco. Spojrz na Irlandie. Powinno sie wprowadzic
                        odplatnosc na studia, polaczona z systemem refundowania studentom kosztow, na
                        poczatek, a potem stypendia i kredyty. Dlaczego 100% refundacji na poczatek?
                        Chodzi o to by student widzial, ze placi realne pieniadze, nawet jesli na
                        poczatku nie ze swojej kieszeni, zeby czul, ze nie jest to tylko przedluzanie
                        mlodosci, ale i inwestycja w siebie (choc za cudze pieniadze). Gdy mlodzi sie
                        obudza i zaczna zastanawiac co studiuja i po co, to pewnie i padnie wiele takich
                        niezyciowych kierunkow gdzie siedza stare capy wykladajace ekonomie
                        socjalistyczna i zycie plciowe ostryg madagaskarskich.
              • Gość: "angielka" Re: Praca nastolatków IP: *.server.ntli.net 15.09.06, 11:01
                Tu w Angli mlodziez zaczyna lekcje o 9-ej a konczy o 15.30.I zadnych lekcji do
                odrabiania w domu nie dostaje! Mlodziezy !walczcie o to abyscie nie musieli
                zrywac sie wczesnie rano do szkoly,bo jest to szkodliwe dla mlodego
                organizmu.Moj Syn mial praktyki w Zakladzie pracy od godz.6 rano.Koszmar bo
                budzilam do bolem serca.Mozecie odwolywac sie do Brukseli.Teraz moj wnuk ma
                zaledwie 7 lat i do 1-szej klasy chodzi na 8 rano !
                • adas313 Re: Praca nastolatków 15.09.06, 11:10
                  Ja w LO miałem lekcje od 8-9 do 13-14, rzadko 15.

                  W domu miałem do roboty tyle co zadania domowe (godzina dziennie?), no i czasem
                  jakieś powtórki, ale nie było tego zbyt wiele.
                  Jakoś szczególniej uczyłem się tylko do matury, po prostu bardzo uważałem na
                  lekcjach i to całkowicie wystarczyło.
                • Gość: eluh Re: Praca nastolatków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:53
                  ... tylko porownaj teraz poziom inteligencji Polaka idacego na studia, a
                  takiego Anglika, czy Irlandczyka (bo tam wyglada to tak samo),
                  zaczynjacego "Colleg". Duza wiekszosc nie zna zadnego jezyka obcego, nie mowiac
                  juz o tym, ze nie wiedza gdzie Polska lezy :)
                  • Gość: kutwa Re: Praca nastolatków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 12:00
                    fakt, kolega po maturze wyjechał do GB, poszedł tam na jakąś wyższą uczelnię
                    napisać test kwalifikacyjny a na nim były zadania typu [ ]*5=25. Takie coś u
                    nas robi sie już w 1 klase podstawówki. A zanim zaczął rozwiązywać ten test
                    babka powiedziała mu, zeby się nie spieszył bo moze być dla niego za trudny....
                • Gość: abc Re: Praca nastolatków IP: 194.181.0.* 15.09.06, 12:23
                  no widzisz a niedlugo 4-5 latki beda brac i indoktrynowac od rana
                • jarkoni Re: Praca nastolatków 15.09.06, 12:45
                  Proszę nie czepiajcie się, że wydziwiam, ale skąd się biorą te nagminne błędy w
                  dopełniaczu? Skoro jest Anglia, Dania, Finlandia..To jest Anglii, Danii,
                  Finladii...Dwa "i" a nie jedno...Mieszkajcie nawet w Trynidadzie Tobago, ale
                  jeśli mówicie po polsku to szanujcie język polski...
                  Wybaczcie jeśli zbyt ostro było... Pozdrawiam "angielkę"
                  • Gość: amerykanin [...] IP: *.hsd1.wa.comcast.net 15.09.06, 13:21
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • Gość: chichi Re: Praca nastolatków IP: *.tls3.tor1.rogerstelecom.net 15.09.06, 15:03
                    "Proszę nie czepiajcie się, że wydziwiam, ale skąd się biorą te nagminne błędy
                    w
                    dopełniaczu? Skoro jest Anglia, Dania, Finlandia..To jest Anglii, Danii,
                    Finladii...Dwa "i" a nie jedno...Mieszkajcie nawet w Trynidadzie Tobago, ale
                    jeśli mówicie po polsku to szanujcie język polski...
                    Wybaczcie jeśli zbyt ostro było... Pozdrawiam "angielkę"

                    Jestes pewien, ze W Trynidadzie Tobago a nie NA? To sa 2 wyspy - mieszka sie W
                    wyspie czy NA wyspie? Eee... tak tylko sie zlosliwie czepiam, bo mam za duzo
                    czasu ;)))
                    Cheers!
                • Gość: croyance Re: Praca nastolatków IP: 194.74.144.* 15.09.06, 13:40
                  Gdzie tam, ja mam w domu nastolatka, i odrabia prace domowe calymi dniami!!!
            • plaszcz 30latkowie mają wybór, 650zł lub kombinowanie >>>> 15.09.06, 10:36
              jak wiadomo Polacy umieją kombinować i w przeciągu miesiąca są w stanie zarobić więcej na kombinowaniu niż 650 zł
            • zigzaur Re: Wyjadą i nie wrócą. Czymu mieliby wrócić? 15.09.06, 10:50
              Już raz rząd emigracyjny w Londynie był.
              Dlaczego nie wybrać w Anglii emigracyjnego parlamentu i rządu i w odpowiedniej
              chwili (powstanie antylepperowskie i antygiertychowskie) przejąć władzy?
          • Gość: qwerty Re: Wyjadą i nie wrócą. Czymu mieliby wrócić? IP: *.cec.eu.int 15.09.06, 11:01
            Ja juz wyjechalam.
            Skonczylam swego czasu dobre studia, nauczylam sie jezykow i co mnie czekalo w
            Polsce? Praca sekretarki lub urzednika! Popracowalam kilka lat w ten sposob i
            doszlam do wniosku ze to do niczego nie prowadzi. Awans bardzo ciezko uzyskac,
            finansowo tez specjalnie nie posuwalam sie do przodu, a przeciez zbliza sie 30
            trzeba kupic mieszkanie, zalozyc rodzine... a niby z czego? I to nie chodzi o
            to ze ja, czy inni 30-latkowie, jestesmy materialistami. Tak sie nie da zyc.
            Przeciez brak pralki lub mysl o splacie kredytu przez nastepnych 30 lat, moze
            zabic nawet najwiekszy patriotyzm.
            Teraz zarabiam kilkanascie razy tyle co w Polsce, przebywam wsrod milych,
            profesjonalnych ludzi. Tutaj po prostu sie zyje, a nie zastanawia jak przezyc.
            Szkoda ze w Polsce dla 30-latkow jeszcze dlugo nie bedzie takiej mozliwosci :(
            Wyjechalam, nie mam problemow, jestem szczesliwa :)
            • Gość: mika Re: Wyjadą i nie wrócą. Czymu mieliby wrócić? IP: 212.145.125.* 15.09.06, 14:10
              To masz duze szczescie. Swoja droga nie wiem i ciezko mi uwierzyc w zarobki
              kilkanascie razy wieksze niz w Polsce.
              Duzym bledem jest wpajanie sobie i innym, ze na Zachodzie jest tak super.
              Owszem latwiej jest o prace, ale utrzymanie sie z takiej pensji na przyzwoitym
              poziomie
              nie jest latwe. Mieszkania sa równiez bardzo drogie i tez czeka nas kredyt na
              30-40 lat.
              Ja tez skonczylam studia i znam kilka obcych jezyków i w zadnym kraju Europy
              nie czeka mnie nic nadzwyczajnego jezeli chodzi o prace. Wszedzie jest trudno o
              dobra, stala prace i tyle.
              Wcale nie jestem taka szczesliwa, ze mieszkam poza Polska.
              • Gość: qwerty Re: Wyjadą i nie wrócą. Czymu mieliby wrócić? IP: *.cec.eu.int 15.09.06, 15:14
                Oczywiscie ze dobrze platnej pracy na zachodzie nie ma na wyciagniecie reki
                kazdy wyjezdzajacy z naszego kraju. Jesli jednak znasz jezyki, masz studia i
                chcesz sie uczyc (chyba wiekszosc 30-latkow spelnia te warunki), masz juz spora
                szanse. Mozesz np aplikowac na epso competition. Wierz mi tym sposobem mozna
                zarabiac kilkanascie razy tyle co w Polsce.
                Mysle ze przemawia przez Ciebie tesknota za krajem, znajomymi, rodzina. Ja tez
                tak mialam na poczatku. Wierz mi po pewnym czasie tutaj tez mozna zbudowac
                sobie krag znajomych.
                Co do kosztow utrzymania, to fakt, sa one wyzsze niz w Polsce, ale splata
                kredytu mieszkaniowego i inne oplaty pochlaniaja 1/5 zarobkow, a nie jak w
                Polsce - ponad polowe.

                Jest dokladnie tak jak ktos juz na tym forum napisal- gdy przyjezdzasz do
                Polski chocby tylko na swieta i stykasz sie z tamtejsza rzeczywistoscia,
                cieszysz sie ze to juz ciebie nie dotyczy. Nie denerwujesz sie juz na posla
                Zawisze. Owszem mozesz sie z niego posmiac, czasem zawstydzic, ze tez ktos taki
                jest kims takim... ale przede wszystkim wiesz, ze on i jemu podobni juz nie
                maja wplywu na Twoje zycie
                Najbardziej rozbawila mnie kiedys wypowiedz Marcinkiewicza-premiera na cala
                kadencje ;) Powiedzial mianowicie ze nalezy szukac pozytywnych stron tego ze
                mlodzi ludzie wyjezdzaja na zachod. Naucza sie tam jezykow, zdobeda
                doswiadczenie i kapital i........ z tym wszystkim wroca do
                Polski :))))))))))))))))))))))))))) To chyba byl najwiekszy zart tej
                kadencji :))))

                Podsumowujac, my generalnie lubimy narzekac, wiec pewnie i na zachodzie nie
                przestaniemy. Tylko moim zdaniem czym innym jest narzekanie na brak pralki, a
                czym innym na pogode
        • Gość: Flora Re: Wyjadą na zmywak IP: *.sds.uw.edu.pl 25.09.06, 12:27
          fraglesi67 napisał:

          > Tylko kto utrzyma to całe solidarne państwo?

          wlasnie ci, którzy wyjezdzaja.
          pracujacy za granica placa podatki w Polsce, vide ustwa o nieograniczonym
          obowiazku podatkowym.
      • koszalek_opalek1 Re: *** Żyć i przeżyć za 650zł netto *** 15.09.06, 09:45
        Mało kto ma wizję siebie... Jakąś lepszą niż 650 zł netto...
        Trzeba trochę ambicji, chęci zrobienia czegoś naprawdę wielkiego, a nie tylko
        przeżycia.
        • alkud ludzie mają wizje 15.09.06, 09:52
          a nie mają kapitału,

          a na to nie poradzi nawet hokus-pokus NLP :)

          ---
          religiapokoju.blox.pl/2006/09/Wojna-w-Niebie-z-apokryfow-Starego-Testamentu.html
          • laureno Re: ludzie mają wizje 15.09.06, 10:46
            Ale poradzi Biznesplan i wizyta w banku...
            • skipper_ Re: ludzie mają wizje 15.09.06, 10:56
              laureno napisał:

              > Ale poradzi Biznesplan i wizyta w banku...

              i? w Polsce uslugi bankowe sa najdrozsze w Europie...
              oprocentowanie kredytow nijak ma sie do inflacji
              oraz sytuacji gospodarczej...

              poza tym zapomniales jeszcze o haraczach jakimi
              panstwo lupi drobnych (i nie tylko) przedsiebiorcow...
              np. skladka "na ZUS" niezalezna od przychodu itd...
              • adas313 Re: ludzie mają wizje 15.09.06, 11:16
                Do tego nie płacące zobowiązań (i sztucznie, w mafijny sposób zadłużane)
                przedsiębiorstwa państwowe (KWK, PKP).

                A potem to samo państwo, które nie płaci długów, ma czelność krytykować i karać
                przedsiębiorców, którzy zalegają z pensjami z powodu właśnie tych nieściągalnych
                długów.
        • plaszcz pensje wystarczające na marną egzystencję @@@@@@@@ 15.09.06, 10:51
          firmy proponują 1200/1500 zł na ręke, za to trzeba opłacić mieszkanie, prąd, wodę, telefon, może też ktoś ma internet. Pracodawca oczywiście wymaga żeby kupić sobie ładny garnitur, eleganckie buty, wygladać schludnie, ładnie pachnieć i być uśmiechniętym. Aha trzeba też coś jeść, żeby mieć siłe do pracy. A pracy jest zawsze dużo, więc siedzi się więcej niż 8 godzin i nikt za to nie płaci...
          To jest praca niewolnicza, za którą dostaje się środki ledwo wystarczające na przetrwanie do następnego miesiąca!
          • Gość: mt7 Re: pensje wystarczające na marną egzystencję @@@ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 12:06
            Od czegoś trzeba zacząć! Jak się rzetelnie pracuje, to pracodawca to doceni.
            Kiedyś w państwowych firmach też na stażu pracowało się przez rok za marne
            grosze. Na mieszkanie trzeba było czekać ponad 20 lat i niczego nie można było
            kupić, ani eleganckich butów, ani garnituru. My jesteśmy biednym państwem na
            dorobku. To i tak cud, że nie żyjecie w komunie.
        • Gość: Maruda Re: *** Żyć i przeżyć za 650zł netto *** IP: *.ibspan.waw.pl 15.09.06, 14:38
          No i mam ambicję na "coś wielkiego": mam mgr i nie będę harować za marne 650 zł,
          bo bardziej mi się opłaci siedzieć na zasiłku państwa i garnuszku rodziców. To
          taka filozofia wykształconej młodzieży.

          Trudno mi się z nią nie zgodzić. Chociaż pracuję, nie mam szans na więcej niż
          1100zł. Nie mam zamiaru zakładać rodziny, bo mnie nie stać. Na samotne życie to
          też mało. Nie jestem na dnie, ale i tak na "przeżycie" idzie większość mojej
          pensji. Na byle buty czy płaszcz (na kilka sezonów) muszę odkładać przez
          miesiące. W sumie zazdroszczę tym, którzy mają sumienie pasożytować na rodzicach...
      • laureno Re: *** Żyć i przeżyć za 650zł netto *** 15.09.06, 10:44
        To jak najbardziej MOŻLIWE.

        Kto ma honor woli pży w biedzie za swoje,
        niż wisieć na partfelu rodziców kolo 30tki.
      • Gość: etet Re: *** Żyć i przeżyć za 650zł netto *** IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.09.06, 10:51
        Mimo że brak wykształcenie jest przyczyną niskich zarobków to nadal nie brakuje
        młodych ludzi którzy kończą swoją edukację na poziomie wymuszonej szkoły
        podstawowej
      • Gość: mt7 Re: *** Żyć i przeżyć za 650zł netto *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 12:00
        Więc lepiej nie pracować i żyć na karku rodziców. Właśnie mkamy takie
        nieszczęście w rodzinie. Człowiek 31-letni mieszka z matką, która charując
        zarabia 500 zł.
      • geralt9 Co tak tytul zmieniacie? 15.09.06, 12:46
        A tytul sie zmienia co 5 minut, zaraz polscy 10 latkowie beda.
      • zapytaniaznak Re: *** Żyć ...na cudzy koszt ? 15.09.06, 14:43
        Nie wiem, czy są chętni do pracy za 650 netto.
        Tzn. wiem, SĄ. Jest ich dużo, na tzw. ścianie wschodniej.
        Bo lepsze to niż nic. Tym lepiej, gdy się ma niskie koszty utrzymania.

        Jeżeli komuś się "nie opłaca" pracować za małe pieniądze to jego sprawa. Byleby
        tylko nie brał zasiłków.
    • klara154 Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców 15.09.06, 09:38
      czy jest to kwestia warunków zewnętrznych czy po prostu wygody?
      infantylizacja społeczeństwa...jak najdłuzej u mamusi a w kinach na filmach
      animowanych coraz więcej samych dorosłych
      • Gość: rgntrgrt Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.hrk.pl 15.09.06, 09:41
        Infantylizacja - na pewno! Ale warunki zewnętrzne też. W tym w dużym stopniu
        przepisy, które mają młodym pomóc. Jak zatrudnić gościa na miesiąc dwa, gdy
        PIPy, PiSy i inne g... mogą ci za to biznes zruinować?
        • Gość: ludwis bredzisz buraku IP: *.gl.digi.pl 15.09.06, 09:46
          tylko tyle potrafisz? moze jakies konkrety...
          • Gość: Paweł Kierski Re: bredzisz buraku IP: *.arcabit.com 15.09.06, 09:54
            Liberalizacja (tfu! wiem - słowo wyklęte) kodeksu pracy, w szczególności
            ułatwienie zwalniania pracowników. "w Polsce rynek dorywczej pracy jest wciąż
            bardzo ubogi" - oczywiście, że jest, bo bardzo trudno zgodnie z prawem
            zorganizować pracę dorywczą - jak zatrudnić pracownika, który jest potrzebny na
            kilka dni? Stąd agencje pracy tymczasowej tak prężnie działają, ale to proteza,
            którą rynek pod ciśnieniem potrzeb musiał wymyśleć, żeby obejść przepisy.

            Do tego mentalność ludzi, którzy przyzwyczajeni zostali za PRL, że praca jak
            jest to już jest i koniec. A dla niewykwalifikowanych młodych ludzi praca jest,
            ale na zasadzie "dziś pracujesz, po południu Ci powiem, czy masz po co jutro
            przyjść". Takie są potrzeby i albo taką pracę się podejmie, albo będzie leżeć
            do góry brzuchem.

            Jeszcze jedna rzecz - grupa durnych pracodawców, którzy tak zatrudnianych
            pracowników zupełnie nie szanują, nierzadko oszukują. Ale na to radą byłaby
            legalizacja tego typu zatrudnienia, czyli znów - liberalizacja kodeksu pracy.
            Dzięki temu do sądu pracy możnaby bez problemu iść ze sprawą zaległej dniówki.
            • Gość: orient Re: bredzisz buraku IP: *.ichf.edu.pl 15.09.06, 09:59
              A kto ci pójdzie do sądu (i straci x dni) o zaległą dniówkę? Normalny człowiek?
              Chyba tylko pieniacz. Ponadto do sądu pracy możesz pójśc też jak jesteś
              zatrudniony na czarno. W buty sobie wsadź swoje bredzenie o liberalizacji.
      • Gość: pyz Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.fuw.edu.pl 15.09.06, 11:05
        A ja właśnie jestem częścią tego infantylnego pokolenia. Co gorsza, mam też
        sporo starszą siostrę, która wchodziła na rynek pracy akurat w okresie wielkiego
        boomu gospodarczego początku lat 90tych. I już słyszałem o tym, jak to tamto
        pokolenie było takie zaradne, a moje takie trzymające się rodziców.
        Problem jedynie w tym, że dokładnie pamiętam, jak pracodawcy prtzychodzili na
        uczelnie i oferowali wielgachne płace każdemu, kto tylko zechciał dla nich
        pracować. Moja siostra w ten sposób przerwała studia właśnie. I nie była jedyna.
        Teraz jest zupełnie inaczej. Pracodawcom się dotychczas wydawało, że właściwie,
        to młody człowiek to powinien dla nich pracować za darmo, bo jest młody.
        I teraz mój przykład.
        Robię doktorat z fizyki półprzewodników. (to jest normalna praca w pełnym
        wymiarze, a nawet z pomiarami w weekendowe noce). Dwukrotnie pracowałem w
        zachodnich laboratorium. Mam wyniki (mimo, że to początek doktoratu) pokazywane
        na międzynarodowych konferencjach. A w polsce, na rodzimej uczelni słyszę, że
        właściwie to nie powinienem żądać pieniędzy za swoją pracę...
        Moja sytuacja nie jest zła. Ja właśnie porzucam moją uczelnię i idę pracować do
        labolatorium, które już zauważyło, że takich jak ja nie ma dużo - dobrze
        wybrałem specjalizację.
        Ale moi koledzy nie mają tak dobrze. Oni często nie mają wyboru. Jak chcę robić
        doktoraty to muszą pracować całe dnie dla uczelni i nie mają szans dorobić.
        Tp tak działa: Pracodawca to bardzo chętnie przyjmie pracę, ale niechętnie za
        nią zapłaci. Woli, żeby młodych utrzymywali rodzice, nawet, gdy ci młodzi dla
        nich pracują.
        Nie dlatego, że pracodawcy źli, tylko dlatego, że młodych dużo, a starzy chcą
        idiotycznych osłon socjalnych.
        • armagedon6661 Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców 15.09.06, 11:26
          Witam, przynajmniej ktoś po fizyce. Czy mógłbym porozmawiać z panem. Mój email
          jest w temacie.bardzo proszę o kontakt.
          • Gość: pyz Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.fuw.edu.pl 15.09.06, 12:48
            Nie mam Pańskiego emaila.
            Mój: pyzz@poczta.fm
    • remik.bz Raport nie uwzględnia Anglii i Irlandii 15.09.06, 09:44
      Bardzo wielu mlodych ludzi , studentów "dorabia" w Angli.
      Znają języki, nie maja problemu z pracą , mieszkaniem. Wyjeżdżaja na wakacje
      albo "na rok".
      A dochodów po powrocie nie ujawniają ,bo to nieszczęsne podójne opodatkowanie..
      Oficjalnie są na utrzymaniu rodziców , w praktyce to jeszcze tym rodzicom
      pomagają.
      • Gość: croyance Re: Raport nie uwzględnia Anglii i Irlandii IP: 194.74.144.* 15.09.06, 13:43
        Jak to nie ujawniaja ... ja musze moje angielskie dochody w cholernego PIT-a
        wpisywac, bo jestem zarejestrowana w Home Office i polzka Izba Skarbowa
        swietnie wie, ze tu jestem.
        No chyba, ze pracuja nielegalnie.
    • Gość: szejmus E tam przeciez wszyscy pracuja w Dublinie! IP: *.london.bdp.co.uk 15.09.06, 09:45
      E tam przeciez wszyscy pracuja w Dublinie! I dobrze sie miewaja!
      trzydziestolatek z Dublina
    • Gość: Adam Ale to nie jest wina 30-o latków. Oni chętnie by p IP: *.novartis.com 15.09.06, 09:47
      pracowali gdyby ktoś ich zatrudnił (za godziwe pieniądze). To jeszcze jeden
      dowód na to że ten kraj jest chory. Bezrobocie zafundowane nam przez
      styropianowe rozumki to gwóźdź do trumny tej opcji politycznej.
      • Gość: Paweł Kierski Re: Ale to nie jest wina 30-o latków. Oni chętnie IP: *.arcabit.com 15.09.06, 09:57
        A jak ci, o których mowa w raporcie (po podstawówce) szukają pracy? Jakie to są
        godziwe pieniądze? Co by powiedzieli za 6zł/godzinę na rękę, płacone dniówkami
        (bo dziś są potrzebni, a jutro pracy trzeba szukać gdzie indziej)?
        • Gość: robol Re: Ale to nie jest wina 30-o latków. Oni chętnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 10:02
          kto daje 6 zł na rękę - masz marzenia, synku
        • adas313 Re: Ale to nie jest wina 30-o latków. Oni chętnie 15.09.06, 10:04
          Przede wszystkim: jaką pracę można znaleźć po podstawówce?

          Podejrzewam, że co najwyżej robotnika niewykfalifikowanego.

          Myślę, że 6zł/rękę netto to całkiem przyzwoita stawka dochody z takimi
          kwalifikacjami; przecież to 960 zł miesięcznie.

          Znam ludzi po architekturze w tym klilkunastu miesiącach zagranicznych studiów
          staży, którzy zarabiają mniej.
          • Gość: angielka Re: Ale to nie jest wina 30-o latków. Oni chętnie IP: *.server.ntli.net 15.09.06, 11:13
            Najnizsza stawka robola, pomocnika na budowie w Angli to 30 funtow dziennie za
            8 godz.To okolo 180 PLN.Uczcie sie jezykow obcych.
    • Gość: cynamoon Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.crowley.pl 15.09.06, 09:48
      Za miesiąc skończę 30 lat :). Pracowałem (dorabiałem) od około 10 roku życia.
      Najpierw było zbieranie surowców wtórnych celem uzyskania bonów na zakup piłki
      futbolowej, zbieranie runa leśnego, później prace w sadach. Kiedy "podrosłem"
      było bieganie po polach z miarką (przyłącza wodociągowe) lub łatą (prace
      geodezyjne). Pracowałem też w tartaku, w zakładzie renowacji pojemników
      wysokociśnieniowych do gazów. "Rozbierałem" gzieś na Śląsku jakąś wytwórni
      acetylenu, byłem "instruktorem" na siłowni, opiekunem do dzieci (prywatnie i na
      koloniach. Podsumowując ten przydługi wywód. Jeśli się chce, można zarobić na
      wyjazd wakacyjny, piłkę rower, wędkę. Trzeba tylko chcieć.
      • Gość: asdf Zgadzam się!!! IP: *.isinfo.pl 15.09.06, 10:29
        Dokladnie. Jak ktos chce to moze. Mi trzydziestka stuknela niecaly rok temu.
        Tez pracowalem kiedy moglem. No moze nie od 10-go roku zycia, ale od czasow
        szkoly sredniej wlasciwie jak tylko sie nadazyla okazja to gdzies sobie
        dorabialem. Rozne rzeczy robilem: sprzatalem ulice, sprzedawalem glazure,
        skladalem rowery, wklapywalem dane do bazy, udzielalem korepetycji... To bylo
        fajne uczucie miec wlasna kase i nie musiec prosic rodzicow zeby dali na kino
        czy skarpetki.
      • Gość: to nie tak Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 10:50
        >Podsumowując ten przydługi wywód. Jeśli się chce, można zarobić na
        > wyjazd wakacyjny, piłkę rower, wędkę. Trzeba tylko chcieć.

        Zycie to nie tylko pilka rower itp. Jakie masz szanse zarobic na mieszkanie
        (600) i jedzenie (600)?!?! )nawet nie wspominam o ksiazkach, studiach, kinie ,
        teatrze, dentyscie, lekarstwach itd itp itd).

    • mal49 Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców 15.09.06, 09:53
      W czasach głębokiej komuny też nie było lepiej. Praca - rzekomo - była
      wszędzie, ale młody człowiek, który nie dostał się np. na studia też tkwił przy
      rodzinie, chyba że załapał się gdzieś na fizycznego. Praca biurowa z kolei była
      rzadkością, a zarobki starczały na przeżycie tygodnia.
      Wykształcenie wcale nie gwarantowało lepszego bytu, bo 'zasiedziali', często
      blokowali awans. Jedyną szansą było wstąpienie do pzpr...
      Wniosek: bieda i głupota wciąż rządzą tym nieszczęsnym krajem.
      • Gość: orient Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.ichf.edu.pl 15.09.06, 10:33
        Chyba żyliśmy w innych krajach. Ja żyłem w Polsce. Tam praca szukała człowieka a
        nie człowiek pracy i pracodawca chcący zatrudnić człowieka niewykfalifikowanego
        nie tylko płacił za szkolenie ale również stypendium na czas szkolenia. Często
        poszukiwał bez skutku o czym świadczyły ogłoszenia o naborze kierowców w
        warszawskich autobusach przez całe lata 80-te. Posuneli się nawet do tego, że
        zadeklarowali, że nie będą zwracać uwagi na to, ze potencjalny pracownik ledwo
        co wyszedł z ZK. Do administracji nikt sie nie pchał bo tam zarobki były 2 a
        nawet 3 i więcej razy mniejsze (o ile ktoś pracował na akord) niż w przemyśle.
        Co ciekawe w państwie które określano jako biurokratyczne było 3 x mniej
        urzędasów niż teraz a wtedy tylko ewidencja PESEL była skomputeryzowana. Zarobki
        fakt - były marne. Ale swobodnie starczały na proste życie, utrzymanie rodziny
        i coś w kieszeni zostawało. Na mieszkanie czekało się 10-15 lat (czasem więcej w
        dużych ośrodkach) ale jak ktoś nie był ci.ą to mógł wczepić się w budownictwo
        patronackie i poświęcając weekendy na niewykwalifikowaną pracę na budowie
        _własnego_ mieszkania mógł je mieć w 2-3 lata. Bez morderczego kredytu.
        Ludzie naiwnie uwierzyli, że jak wyrzucą komuchów to tu nastanie raj na ziemi i
        kraj będzie tak samo bogaty jak kraje Zachodu (wtedy kraje zachodnie były
        jeszcze bardziej ponętne niż teraz). No i się przejechali.
        • armagedon6661 Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców 15.09.06, 11:13
          Gość portalu: orient napisał(a):

          > Ale swobodnie starczały na proste życie, utrzymanie rodziny
          > i coś w kieszeni zostawało. Na mieszkanie czekało się 10-15 lat (czasem więcej
          > w
          > dużych ośrodkach) ale jak ktoś nie był ci.ą to mógł wczepić się w budownictwo
          > patronackie i poświęcając weekendy na niewykwalifikowaną pracę na budowie
          > _własnego_ mieszkania mógł je mieć w 2-3 lata. Bez morderczego kredytu.
          > Ludzie naiwnie uwierzyli, że jak wyrzucą komuchów to tu nastanie raj na ziemi i
          > kraj będzie tak samo bogaty jak kraje Zachodu (wtedy kraje zachodnie były
          > jeszcze bardziej ponętne niż teraz). No i się przejechali.To się doczekałem na
          kogoś co całą prawdę powie.Jak to było. Mam
          nadzieję,że wszyscy steropianowcy odpowiedzą za swoje głupie decyzje.
          • Gość: orient Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.ichf.edu.pl 15.09.06, 17:09
            > em na
            > kogoś co całą prawdę powie.Jak to było. Mam
            > nadzieję,że wszyscy steropianowcy odpowiedzą za swoje głupie decyzje.

            Mała szansa. Ci ludzie myślą, że "Miś" to kronika filmowa. Nie widzą obok:
            komedia. Nie przekonasz.
      • Gość: Polka Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.server.ntli.net 15.09.06, 11:29
        Go... prawda.Zylam w Polsce 50 lat,wychowalam 2 dzeci i nigdy nie braklo nam na
        jedzenie lub oplaty.I nie zgodze sie z tym,ze pensja starczala na
        tydzien.Ludzie byli pracowici,nie liczyli na manne z nieba ale zylo sie
        wystarczajaco dobrze.Niestaty do czasu .......nadejscia Balcerowicza.Zlotowka
        urosla do rangi carskiego pieniadza a wyplaty....szkoda mowic.W/g mojej pamieci
        to sprzataczka miala 1000 zl/mc.Ale o swoj zarobek zadbal.Pan B ma
        200tys.Pln/mc. Milo Wam?Trzymajcie dalej jego strone.Ja juz jestem w Angli od
        10 lat i mam to w nosie.
        • adas313 Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców 15.09.06, 11:51
          > Pan B ma 200tys.Pln/mc

          A ta kwota skąd?

          Aha i jakie w UK są różnice płac między spzątaczką a prezesem banku?
        • Gość: eR Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 14:56
          > tydzien.Ludzie byli pracowici,nie liczyli na manne z nieba ale zylo sie
          > wystarczajaco dobrze.

          Proszę Państwa, oto pierwszy Polak który był w stanie przeżyć pijąc ocet ! Bo to
          jedyny asortyment którego w latach 80-tych nie brakowało.
          Jeżeli chcesz żyć jak w latach 80-tych, to sobie napisz na karteczkach "1000 zł"
          i spróbuj coś za nie kupić w sklepie. Efekt będzie podobny.
          • Gość: orient Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.ichf.edu.pl 15.09.06, 17:06
            Następny z wypranym mózgiem. Spytaj się rodziców jak na tym occie przeżyli.
            Szkoda tylko, że owym słynnym octem twoja mamusia, wzorem starożytnych
            egipcjanek, nie nasączała gąbki i nie wkładała do pochwy. Było by mniej o
            jednego inteligenta po Wyższej Szkole Tego i Owego. Jak chcesz zobaczyć jak
            wyglądały półki w sklepach (a nie tylko na stoisku mięsnym bo tam faktycznie za
            wesoło nie było - choć spożycie mięsa (i to tylko w legalnym obrocie) byłlo
            takie samo jak teraz) to obejrzyj sobie np "Wielką Majówkę" z Maanamem. Film był
            kręcony w 1981 czyli w samym dołku kryzysu. Jak nie dotrze, to przynajmniej
            muzyki sobie posłuchasz.
          • Gość: brum Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 02:35
            Trafiłeś/łaś w samo sedno!
            Zadziwiające, jak krótką pamięć mają niektórzy...
            • Gość: brum Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 02:43
              Heh,
              Mój poprzedni koment dotyczył wypowiedzi eR.
              Jakimś cudem zabłądził pod wypowiedź orienta, który należy właśnie do tych z
              wybiórczą amnezją.
    • ready4freddy Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców 15.09.06, 09:57
      to chyba nie do konca tak. w przypadku Wlochow nie chodzi o utrzymanie, tylko o
      korzystanie ze wsparcia rodzicow, tak przynajmniej wynika z moich obserwacji w
      tym kraju.
    • Gość: piotrb7 Przykład idzie z góry, pan premier Kaczyński wciąż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 10:04
      jest "przy mamusi"
      Swoją drogą rozumiem, że jest ciężko, ale dla mnie dorosłość polega właśnie na
      tym, że nie jest się na garnuszku babci czy mamusi
      OK, jeśli pomagają, to normalne, gorzej jeśli 30-letni synalek przyzwyczai się,
      że tak można do końca życia (swojego lub mamusi), dla mnie tacy goście to
      siusiumajtki, a nie faceci
    • Gość: WARIACIK Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: 217.67.204.* 15.09.06, 10:04
      NIC DZIWNEGO w polsce za dzień pracy nastolatek może sobie kupić 2 piwa
      na zachodzie za dzień pracy może bawić sie całą noc
    • Gość: WARIACIK Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: 217.67.204.* 15.09.06, 10:04
      NIC DZIWNEGO w polsce za dzień pracy nastolatek może sobie kupić 2 piwa
      na zachodzie za dzień pracy może bawić sie całą noc
      • Gość: Zuza A co ma zrobić pracodawca IP: *.man.czest.pl 15.09.06, 10:15
        Mam 30 :0) małą firmę i aby spłacić długi muszę sama pracować u innego
        pracodawcy !! nie mogę zaoferować lepszej płacy moim pracownikom bo ilość opłat
        dodatkowych jest straszna. A swoją drogą wielu osobom w moim wieku poprostu jest
        wygodniej żyć u rodziców - dlaczego - wymówka że kiepsko płacą jest dobra ,
        biedna mamusia zawsze się ulituje nad synkiem czy córunią i da kasę, żeby
        dziecko nie pracowało za byle jakie pieniądze - lepiej niech już siedzi w domu.
        Kiedy dochodzi do rozmowy o pracę mówią - nie przyjęli mnie bo nie mam
        doświadczenia, przecież na studiach zwłaszcza dziennych nie da się znaleźć pracy
        - a to też nie jest prawda wszystko zależy od chęci - czy poświęcić weekend na
        imprezkę za kasę którą daje 20-24 letniej "dzidzi" mamusia czy tatuś czy iść do
        pracy. Tak samo popołudniami lepiej ćwiczyć studenckie podnoszenie kufla w pubie
        niż iść do pracy.
        • Gość: młody gniewny Re: A co ma zrobić pracodawca IP: *.koba.pl 15.09.06, 10:27
          ja tak szczerze woglę nie widzę perspektyw w tym kraju, kończę szkołę i uciekam
          za granicę. Tak szczerze jakbym miał możliwość to bym wolał tam tą szkołę
          konczyć. Wstydzę się tego że urodziłem się w Polsce i naprawdę nie mam ochoty
          żyć pod banderą naszego konserwatywnie prawicowego rządu ... także aloha i
          napewno nie za tęsknie z tym krajem
          • Gość: jaga Re: A co ma zrobić pracodawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 10:38
            zobaczymy
          • jarkoni Re: A co ma zrobić pracodawca 15.09.06, 13:04
            patrząc na Twoje "woglę" to lepiej nie wracaj, może mądrzejsi się pojawią...
        • zigzaur Re: A co ma zrobić pracodawca 15.09.06, 14:41
          Mieszkam w mieście, w którym jest bardzo dużo studentów (a studentek, chwalić
          Boga, jeszcze więcej!). Knajpy, puby, kluby są zapchane do niemożliwości.
          Podobnie parkingi z samochodami z terenów ościennych.
          Młodzież studiująca nie musi zarabiać pieniędzy. Ona z wielką przyjemnością
          pieniądze wydaje.
    • Gość: Yakuza Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: 195.205.239.* 15.09.06, 10:35
      Tą sytuację zawdzięczamy uchwalanym przez nasz ukochany rząd kaczogrodzki z
      Kaczorami na czele zawiększający nieopłacalność zatrudniania pracowników przez
      pracodawców, a sami zamiast działac aby NASZ KRAJ ZWANY DALEJ POLSKĄ był jak
      najbardziej ekonomiczny niż dotychczas

      Więc kaczory do stołów a nie do samolotów wypalając i tak już skąpy
      topniejący jak lodowce na północy budżet opłakanej Polski
      Pozdrawiam
    • Gość: Gość To wina kultu młodości. 30 latek dla pracodawcy... IP: *.computerland.pl 15.09.06, 10:37
      ...jest już starcem. Jeśli więc wcześnej nie udało mu się wskoczyć na kerowncze
      stanowisko ostaje bez pracy i nie ma szans się nawet przekwalifkować. Bo na
      programy dotczące zwolnionych grupowo jest o wiele za młody. A na
      program "pierwsza praca" już za stary. Na zachodzie 35 latek to łakomy kąsek
      dla pracodawcy. W Polsce już emeryt.
      • 1zorro Do roboty - L E N I E ! 15.09.06, 10:40

        • Gość: pracownik ja pracuje kretynie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 10:42
          ale za taka smieszna pensyjke kilkaset zl to niestety sie sam nie utrzymam.
          • zapytaniaznak Re: ja pracuje kretynie.... 15.09.06, 14:49
            Gość portalu: pracownik napisał(a):
            > ale za taka smieszna pensyjke kilkaset zl to niestety sie sam nie utrzymam.

            Jesteś niegrzeczny, to już wiemy.
            Nie wiemy tylko dlaczego dostajesz śmieszną pensyjkę. Nie chce ci się szukać
            lepszej pracy ? A może tak jest fajna - np. opitalanie się w jakimś urzędzie:
            odpowiedzialność żadna, dzień roboczy krótki, jedyny kłopot to nuda.
            Ile okazji do dorobienia wykorzystałeś, ile CV wysłałeś szukając lepszej pracy ?

            Jak kilkaset złotych to miałem 10 lat temu z korepetycji. W międzyczasie
            studiowałem (tryb dzienny), i zaliczałem średnio 2 imprezy tygodniowo. Miałem
            czas, miałem kasę, egzaminy zaliczałem.

            DO ROBOTY!
      • Gość: pyz Re: To wina kultu młodości. 30 latek dla pracodaw IP: *.fuw.edu.pl 15.09.06, 11:19
        teraz, to 30-35latkowie to rzeczywiście mają pod górkę. Jak zaczynali, to na
        rynku pracy był boom. Pracodawcy przychodzili na kolanach z ofertami zatrudnienia.
        A potem Rzeczpospolita (pożal się Boże) wbiła klin podatkowy, i to w momencie
        wejścia na rynek pracy wyżu demograficznego. I mamy efekty: wymagania
        pracodawców urosły podobnie, jak dziura bużetowa, a trzyziestolatkowie często
        zostali na lodzie: niewykształceni, bo przerwali studia z powodu świetnej oferty
        pracy nie mogą konkurować z moim pokoleniem, które od początku wiedziało, że z
        pracą jest kłopot i stawało na głowie, żeby być dobrze wykształcone.
        • Gość: Gość Zmienił się tytuł. Kto tak naprawdę ma pod... IP: *.computerland.pl 15.09.06, 11:28
          ...górkę? Swoją droga moim zdanem teraz jest raj ofert i wymagania znacząco
          spadły. Wcześniej ne przystawałem do zadnej oferty pracy bo wymagana były take,
          że dokładnie zawsze czegoś brakowało. Teraz przeberam i moje kwalifikacje
          (faktycznie usupełnione ale bez przesady) pasują dzesiątkom pracodawców.
    • Gość: Utrzymanek Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.06, 10:45
      Pracowałem w amerykańskiej firmie. Miesiąc temu osiągnałem szczyt cierpliwości i
      jadę za granice. Nedza w tym kraju mnie przeraża. Większość nieudaczników już
      dawno wyjechała i ma się dobrze. Ja po kilkunastu latach pracy musiałem
      regularnie ciągnać kasę od rodziców, bo nie stać mnie było na mieszkanie.
      Jeszcze trochę, a byłbym exluzywnym bezdomnym- pracującym.
    • Gość: wkurzony zabrać zasiłki + znieść płace minimalną IP: *.salwator.net 15.09.06, 10:47
      jesli zwiększona będzie płaca minimalna ci ludzie nigdy nie znajdą pracy od
      odsetek zwiększy się do 60% .
      Zabrać zasiłki i znieść płace minimalne.

      • Gość: bobrek Re: zabrać zasiłki + znieść płace minimalną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:22
        Tak, jasne, a za gora pare lat bedziesz mial bandyterke na ulicach polskich
        miast rodem z dzielnic czarnuchow w USA. I nie pomoga ci grodzone osiedla za
        drutem kolczastym. Zasilki i inny socjal jest oczywiscie nieefektywny z punktu
        widznia czystej "mechanicznej" ekonomii, ale dzieki nim kupuje sie SPOKOJ
        SPOLECZNY. Ale pseudoliberaloiwie nie zruzumieja tego dopoty, dopoki
        rozwcieczony tlum przegranych zyciowo, ponizonych ludzi nie spali im chalupy, a
        ich samych nie powiesi na latarniach. Kto nie zna historii jest zmuszny
        przezywac ja po raz wtory.
        • Gość: 26latek Dokładnie IP: *.daminet.pl 15.09.06, 13:23
          Państwo powinno gwarantować pensję stałą, na poziomie umozliwiającym wyżywienie
          i minimalną egzystencję(opłata mieszkania, ubrania raz do roku itd).
          • adas313 Re: Dokładnie 15.09.06, 13:24
            Tylko skąd państwo ma na to wziąć pieniądze?
            • Gość: 26latek To już państwa problem IP: *.daminet.pl 15.09.06, 13:54
              Nie mój.
            • Gość: brum Re: Dokładnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 02:51
              Jak to skąd?
              Stąd, skąd zawsze czerpie pełnymi garściami - z naszych kieszeni.
    • Gość: janek 1200 brutto IP: *.isinfo.pl 15.09.06, 11:02
      Moj zięć - obecnie lat 24 - po skonczeniu liceum przez trzy lata podchodzil do
      roznych kierunkow studiow aby w koncu osiasc na jakims podrzednym "marketingu i
      zarzadzaniu". Oczywiscie przez te trzy lata nie przepracowal ani chwili, no bo
      przeciez "recesja" i nie ma pracy, albo daleko, albo kiepsko placa, albo nie
      bedzie mogl chodzic na zajecia. Za studia placi oczywiscie mamusia. W koncu
      jednak (czyba przez wstyd przed dziewczynami, ze trzeba prosic mamusie zeby
      dala dwie dychy na impreze!) znalazl sobie prace - w banku - nie trzeba bylo
      doswiadczenia ani wyksztalcenia to go wzieli. Wszystko co zarabia przepuszcza
      na imprezy, ciuchy i komorki. Mieszka z rodzicami, ale oczywiscie ani grosza na
      swoje utrzymanie nie daje. Co ciekawe okazalo sie, ze jest dosc dobry w tym co
      robi w pracy i chcieli go awansowac. Odmowil, bo musialby dalej dojezdzac i
      wczesniej wstawac... W sumie ma jeszcze pare lat do 30-tki - ciekawe czy sie
      cos zmieni :) Tylko po co. Wraca po pracy do domu, obiadek sam sie na stole
      pojawia, naczynia same sie zmywaja (i to bez zwmywarki!), pranie samo sie robi,
      chata tez sie sama sprzata, za prad nie trzeba placic, ani za ogrzewanie... No
      i jak to - porzucic to wszystko ? Taki komfort ? W imie czego ?
      Samodzielnosci ? Za 1200 brutto ?
      • Gość: 26latek Twój zięc popełnia tylko jeden błąd IP: *.daminet.pl 15.09.06, 13:24
        Pracuje ;) Uległ presji dziewczyn.
      • Gość: Grendel Re: 1200 brutto IP: *.stk.vectranet.pl 16.09.06, 08:45
        To każ mu płacić ;) Moi rodzice mnie zmotywowali do usamodzielnienia się w
        bardzo prosty sposób. Umowa była taka - tak długo jak się uczysz, będziemy ci
        pomagać. Studia skończyłem, potem wojsko, potem do pracy... Popracowałem pół
        roku ale robota się skończyła i znów na garnuszku u starych...Ale nie do końca -
        co miesiąc jakieś pieniądze zarobiłem. W końcu znalazłem sobie stałe
        zatrudnienie, ale nie na tyle płatne, by tak od razu się wyprowadzić. Ciągle
        były argumenty, żeby zostawać u starych. Ale w pewnym momencie musiałem zacząć
        "dokładać się do kasy". Co miesiąc 3 stówki na mieszkanie, do tego kasa na
        jedzenie, dorzucanie się do remontów itd... I ciągła świadomość, że dorzucam się
        do ICH mieszkania, do ICH życia, bo ja praktycznie w ich mieszkaniu tylko
        spałem. W końcu nie wytrzymałem - wyprowadziłem się na swoje. Koszty większe,
        ale wiem, że jestem na swoim i moi starzy mogą mnie odwiedzać na MOICH
        warunkach, kiedy JA chcę... Ten układ naprawdę mi odpowiada ;)
        Muszę co prawda poza etatem w szkole jeszcze pracować w 2 firmach, ale co mi
        tam. Jestem na swoim ;)
    • Gość: bez szans To nie jest takie proste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:12
      Niestety - wszystko zostalo postawione na glowie: wmawia sie ludziom, ze praca
      po 10 godzin za 1/4 minimalnych kosztow utrzymania to cos normalnego.
      Ludzie! Po studiach wychodza ludzie WYTRESOWANI do konkretnej pracy - bo bez
      szans na dalszy rozwoj (bo jak sie rozwijac jak sie ma 1200?!)...ale to piekne
      dla pracodawcow, bo jaka ma taki czlowiek mozliwosc manewru? jak zaplaci za
      mieszkanie i jedzenie to nawet na bilet mu nie starczy. Z takim mozna zrobic co
      sie chce.
      Tworzy sie nowa grupa "wyuczonych na studiach roboli", ktorzy nawet nie smia
      pomyslec, ze mozna inaczej zyc. Ale jak tu myslec, kiedy w szkole zamiast sie
      uczyc to sie zarabia i kombinuje. A kasta "panow" chodzi sobie do elitarnych -
      zamknietych szkol i tam uczy sie(a nie pracuje -chyba, ze praca jest tego warta)
      jak prac mozgi nedznym szczurom zagryzajacym sie, zeby tylko dostac prace.
      Niestety, malo kto zauwaza, do czego zmierza ta cala sytuacja: kazdy, gdy
      dostanie 1200 to traci ze szczescia glowe, a co wieksi "szczesliwcy" dostana sie
      wyzej, gdzie za 10.000 doszczetnie wypiora im mozgi.
      Niestety: brak swiadomosci i warunkow do rozwoju, zaganianie, praca po 12godz,
      ze stajemy sie szczesliwi nawet w slumsach...i nawet nie przyjdzie nam do glowy,
      ze taki scenariusz jest zaplanowany przez "panow".
      (przez "panow" rozumiem dzieci politykow, aferzystow i dawnych przestepcow,
      ktorych majatki pozwalaja na wplyw na panstwo)
    • Gość: manwe Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.09.06, 11:17
      tak, ale Włosi się w tym czasie "uczą" - to są tzw. wieczni studenci :D
    • Gość: Korekta 20 czy 30, Droga redakcjo :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:23
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3620190.html
      "Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców"

      A na stronie głównej tytuł odmłodzony
      "Polscy 20-latkowie utrzymywani przez rodziców"

      A kurs akcji Agory od miesięcy spada, dotrzymując towarzystwa poziomowi Wyborczej :-)
    • Gość: rafik Miało być o 30-latkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:24
      A tu piszą o 24-29 latkach, no to jak to jest ?
    • Gość: bolo Re: Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: 192.193.221.* 15.09.06, 11:26
      Coś ta statystyka i ten news średnia na głównej stronie mamy "Polscy 20-latkowie
      utrzymywani przez rodziców »" a jak wejdziemy w głębiej to "Polscy 30-latkowie
      utrzymywani przez rodziców" hmm niezła zmiana wieku ;)


    • Gość: bobrek mit wyksztlacenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:31
      Caly czas mowi sie, ze wyksztalcenie zapewnia dobra prace. Mowi sie po to, zeby
      ludzi naciagnac na platne szkoly. W Polsce sukces finansowy nie ma nic wspolnego
      z wyksztalceniem. Mam sporo przykladow z mojego otoczenia, ze w tym kraju na
      nauce mozna wyjsc jak najgorzej. Przyblizona lista plac:

      1. Adiunkt na wyzszej uczelni, sporo publikacji w czas. z LF - 3000 zl
      2. Nauczyciel historii w szkole, pasjonat, wielka wiedza - 1500 zl
      3. Inzynier budownictwa - 1000 zl

      4. Przedstawiciel handlowy, srednie bez matury - 10 000 zl
      5. Handlarz samochodami, zawodowe - 5000 - 15 000 zl
      6. Sklepikarz, zawodowe - 8 000 zl

      Dalej nie wymieniam.
      • zapytaniaznak Re: mit wyksztlacenia - bzdury 15.09.06, 12:36
        Gość portalu: bobrek napisał(a):
        > Caly czas mowi sie, ze wyksztalcenie zapewnia dobra prace.
        > Mowi sie po to, zeby ludzi naciagnac na platne szkoly.
        > W Polsce sukces finansowy nie ma nic wspolnego
        > z wyksztalceniem. Mam sporo przykladow [...]

        Po pierwsze: Nie znam nikogo, komu by zależało finansowo na naganianiu studentów
        do szkół. Natomiast opinia, że warto się uczyć jest raczej powszechna. Tak więc
        argument jest bez sensu, bo zakłada istnieniej łże-układu na skalę ogólnopolską,
        powszechną.

        Po drugie: osobiście twierdzę - i nie jestem odosobniony - że akurat prywatne
        Wyższe Szkoły Ch.j Wie Czego, to nie jest nauka, tylko sposób na zdobycie
        papierka. Coraz częściej się okazuje, że ów papierek jest mało wart. Coraz
        częściej też liczą się uzyskane realne kwalifikacje.

        Po trzecie: Takie przykłady o niczym nie świadczą. Statystyki mówią wyraźnie, że
        ludzie wykształceni zarabiają więcej i łatwiej znajdują pracę, także poza swoim
        zawodem. Zresztą - czy dyplom inżyniera przeszkadza w otwarciu sklepu ?
        Nie chodzi zresztą o to, by wszyscy zostawali magistrami. Wystarczy, żeby
        bezrobotny młody człowiek nauczył się np. układać glazurę i liznął trochę
        hydrauliki. Wówczas znajdzie pracę, obecnie bez problemu. Może też zostać
        właścicielem firmy (samozatrudnienie), potem nająć pomocnika, potem drugiego...
        Znajomy (technik budownictwa) właśnie w ten sposób dorobił się m. in. dużego
        domu. Tyle, że oprócz pracy 8-16 facet się interesował, np. "wszedł w gips" -
        ściany karton-gipsowe, nauczył się robić docieplenia, itd.
        • glosybaltyku Re: mit wyksztlacenia - bzdury 15.09.06, 12:52
          > Po pierwsze: Nie znam nikogo, komu by zależało finansowo na naganianiu studentó
          > w
          > do szkół. Natomiast opinia, że warto się uczyć jest raczej powszechna. Tak więc
          > argument jest bez sensu, bo zakłada istnieniej łże-układu na skalę ogólnopolską
          > powszechną.

          Dorabiam prowadzeniem zajec w wyzszej prywatnej szkole informatycznej, wiec co
          nieco sie orientuje. Naganianie studentow masz w kazej reklamie, popatrz sobie
          na hasla reklamowe.

          > Po drugie: osobiście twierdzę - i nie jestem odosobniony - że akurat prywatne
          > Wyższe Szkoły Ch.j Wie Czego, to nie jest nauka, tylko sposób na zdobycie
          > papierka. Coraz częściej się okazuje, że ów papierek jest mało wart. Coraz
          > częściej też liczą się uzyskane realne kwalifikacje.

          Jasne, ze w prywatnych szkolach 80% studentow nie zalezy na nauce. Czemu? Bo
          nauka ta jest kompletnie niepotrzebna, a papier czasem sie przydaje. Mialem
          studenta takiego, sprowadzal auta z Niemiec (baaardzo malo uczciwy byl). Zarobki
          juz podalem. Ludzie sie nie ucza, bo tutaj nie warto sie uczyc.

          Caly czas mam na mysli rzetelna, solidna wiedze na poziomie magisterskim i
          doktorskim. Masz racje z tym, ze dobry fach hydraulika jest swietny. Mi chodzi o
          to, ze ludzie z porzadnym wyzszym wyksztalceniem nie maja co liczyc na szanse
          wykorzystania tej wiedzy w praktyce - nie ma tu zapotrzebowania na specjalistow.
          Tak wiec naganianie do szkol wyzszych jest oszustwem. Naganianie do zawodowek i
          technikow - jak najbardziej OK. Twoj przyklad z budowlancem akurat to
          potwierdza. Gdyby zrobil magistra - do niczego wiecej by tutaj nie doszedl,
          ergo: nie warto. Jest jeszcze wazniejszy problem, o ktorym wspomniales tylko.
          Czlowiek po zawodowce i technikum, gdy zalozy sklep jest bardzo szczesliwy, robi
          nieskomplikowana, wysokodochodowa prace. Inzynier marzacy o projektowaniu
          wiezowcow, silnikow czy procesorow zalozy sklep i czuje sie przegrany, czuje, ze
          zmarnowal swoje zdolnosci. Polska nic nie ma do zaoferowania mlodym bardzo
          dobrze wyksztalconym specjalistom. Konczenie studiow technicznych, by pracowac w
          handlu lub prostych uslugach jest powodem frustracji i zniechecenia.
          • zapytaniaznak Re: mit wyksztlacenia - bzdury 15.09.06, 13:55
            > > argument jest bez sensu, bo zakłada istnieniej łże-układu na skalę ogólno
            > polską
            > > powszechną.
            >
            > Dorabiam prowadzeniem zajec w wyzszej prywatnej szkole informatycznej, wiec co
            > nieco sie orientuje. Naganianie studentow masz w kazej reklamie, popatrz sobie
            > na hasla reklamowe.
            Ale reklamy, to nie UKŁAD! Jak już mówiłem, do nauki namawiają ludzie kompletnie
            nie mający w tym interesu, niezwiązani ze szkołami!
            [...]


            > Tak wiec naganianie do szkol wyzszych jest oszustwem.
            > Naganianie do zawodowek i
            > technikow - jak najbardziej OK. Twoj przyklad z budowlancem akurat to
            > potwierdza. Gdyby zrobil magistra - do niczego wiecej by tutaj nie doszedl,
            > ergo: nie warto. Jest jeszcze wazniejszy problem, o ktorym wspomniales tylko.
            > Czlowiek po zawodowce i technikum, gdy zalozy sklep jest bardzo szczesliwy,

            Moim zdaniem naganianie do zawodówek to zła rada. O oszustwie w ogóle trudno
            mówić, bo oszustwo zakłada korzyść oszukującego. Dlaczego zawodówki są be ? Bo
            nie uczą. W zawodówkach można się nauczyć pić, krać w pokera itp. Ludzie po
            zawodówkach (oczywiście UOGÓLNIAM) nie umieją nic. Umiejętności teoretycznie
            nabyte w zawodówce można NAPRAWDĘ nabyć poza nią.

            Co do technika budowlańca - znam też paru inżynierów prowadzących podobne
            interesy. Z tych kilku osób jedna ma podobnie do owego technika, inni rozwinęli
            swoje biznesy w większym stopniu. To jeszcze o niczym nie świadczy, ale
            potwierdza znane statystyki. Dyplom inżyniera wcale im w tym nie przeszkadzał.
            Nie wiem, czy pomagał, ale to akurat nieistotne.
            Aha, znam też takich, którzy mając dyplom pracują na etacie - tam muszą mieć
            dyplomy. Zarabiają od 4500 do 8000 PLN brutto.
    • Gość: el_bigos hej, co jest? rano było o 30-sto latkach IP: 213.17.140.* 15.09.06, 11:42
      ??
    • Gość: @ Polscy 30-latkowie utrzymywani przez rodziców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 11:44
      to nie tak, ze mlodym polakom sie nie chce pracowac- problem w tym , ze jesli
      studiuje sie dziennie, rzadko ktory pracodawca bedzie taka osoba zainteresowany.
      wiem cos o tym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja