Dodaj do ulubionych

237. raz piszemy o interesach Gudzowatego

IP: 64.124.166.* 21.10.06, 01:40
Kublik inspirował Kaczyńskiego?
Dobre, "tajne służby" inspirują dziennikarzy a ci inspirują polityków. Czyli
politycy to banda idiotów. Brawo panie Kublik, wolna prasa to jedyne co nam
zostało.
Obserwuj wątek
    • Gość: moher75 Dziennikarski rynsztok.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 09:22
      Kilkaset negatywnych artykułów w rok nt jednego przedsiębiorcy - to nie jest
      normalne droga redakcjo. Podrzucanie wam, czy wręcz udzielanie wywiadów (sprawa
      Suboticia) przez oficerów WSI dyskreytuje waszą gazetę - IMHO jesteście
      zaangażowanym i niebezpiecznym brukowcem inspirowanym przez wywiad(y) i
      destabilizującym sytuację w Polsce
      • janjas2 Dziennikarski rynsztok.... 21.10.06, 20:26
        Muszę przyznać, że już od dawna byłem przekonany, że GW kłamie (dosłownie) lub
        manipuluje informacją używając raz słów bardzo ostrych a raz bardzo
        spolegliwych, które "ustawiały" czytelnika (w tym i mnie) raz "przeciw" a raz
        "za" daną sprawą. Zastanawiałem się czy to kiedyś wyjdzie i jeśli tak, to jak i
        kiedy. No i stało się - ktoś (w tym przypadku p. Gudzowaty) wyraźnie i (co
        gorsza) publicznie powiedział o 236 (według niego) "kłamliwych artykułach"
        Gazety. Być może TEN jeden raz będzie tym PIERWSZYM i decydującym razem... O ile
        sąd uzna rację Gudzowatego... Będę kibicował!
    • Gość: mw Re: 237. raz piszemy o interesach Gudzowatego IP: *.crowley.pl 21.10.06, 12:24
      Czy dziennikarz uważając, że to co opisuje może być działaniem na szkodę kraju
      nie ma obowiązku złożenia doniesienia do prokuratury? A jeśli ma, to czy jeśli
      tego nie czyni nie popełnia grzechu zaniechania? Pewnie lepiej nie składać
      doniesienia, bo ma sie wtedy temat na 236 artykułów i kasę na życie. Ale to
      podpada moim zdaniem pod paragraf o czerpaniu korzyści z czyjejś przestępczej
      działalności.
    • wlodzimierz.salejda1 237. raz piszemy o interesach Gudzowatego 21.10.06, 13:56
      Nie podoba mi się w postępowaniu Pana A. Kublika
      i GW to, że będąc stroną w sprawie
      publikuje artykuł na pierwszej stronie sobotnio-niedzielnego
      wydania. I nie daje możliwości zabrania głosu
      przedstawicielom krytykowanej firmy.
      Motywy postępowania Pana A. Kublika
      są dla mnie bardzo wątpliwe.
      Pytanie postawione w artykule: Jak to się stało, że państwowe PGNiG pozbawiono
      bezpośredniego wpływu na ten interes?
      nie jest żadnym uzasadnieniem. Jest naiwne i słabe.
      Zwłaszcza w świetle
      setek artykułów publikowanych na łamach GW gloryfikujących
      wysoko efektywną pod względem ekonomicznym
      działalność firm niepaństwowych! Warto może także przypomnieć
      instruktażowe artykuły GW instruujące obywateli jak wykorzystywać
      nieścisłości w prawie podatkowym!
      Dlaczego Autor nie wspomina o kosztach, które ponieślibyśmy
      gdyby rozpoczęto budowę rurociągu do Danii lub Norwegii?

      Pan A. Kublik pisze, że "Komisja stwierdziła, że umowa z Rosją
      o gazociągu nie przewidywała komercyjnego wykorzystania kabla i
      że interesy państwa nie zostały zabezpieczone."
      Jak rozumiem umowa nie zabraniała tego o czym mowa powyżej.
      A więc co nie jest zabronione, to ...
      Całkowicie niewiarygodna jest dla mnie dbałość Autora o interesy państwa w
      świetle tego, co napisałem wcześniej.
      Niewiarygodność Autora i GW w kwestii
      dbania o interesy państwa jeszcze dobitniej jest widoczna
      w związku z aferą Rywina, rozpętaną na łamach GW nagonką na przedstawicieli
      państwa, którzy ośmielili się stanąć na drodze interesów Agory.
      Jakoś wtedy nikt nie podnosił wobec nagrań Pana Adama Michnika
      zarzutu, że miał wpływ na przebieg rozmowy z L. Rywinem, że sterował
      jej przebiegiem i treścią. Dzisiaj tych argumentów używa wielu
      krytykując postępowanie Pani Renaty Begier. Czy nagrywanie rozmów jest etyczne?
      Czy nie narusza prawa do prywatności? Dziś te pytania stawia wielu.

      Zachowanie się polskich mass mediów przy okazji sprawy biopaliw
      graniczyło ze skrajną nieodpowiedzialnością i głupotą. Była to
      kampania dezinformacji, w której uczestniczyło wielu.
      Dezinformacja nie jest metodą, której używają ludzie nie związani
      ze służbami specjalnymi lub też osoby, które nie są związane z lobbingiem
      firm sektora paliwowego.
      Odgrzewanie tego tematu bardzo źle świadczy o Autorze artykułu.
      Jego argumentacja jest dla mnie niewiarygodna, tendencyjna i mocno
      naciągana.
      Mam cichą nadzieję, że 238. raz o interesach Gudzowatego
      w taki, jak ten sposób Pan A. Kublik pisał nie będzie.



      • lengon3 Re: 237. raz piszemy o interesach Gudzowatego 21.10.06, 19:42
        Masz drogi kolego całkowitą rację.Bowiem pan Andrzej Kublik,mimo że
        red.Pacewicz czyni Go prawie swiętym -takowym nie tylko nie jest,ale wręcz
        przeciwnie.Jest wysoce tendencyjnym dziennikarzem,który ubzdurał sobie,że On
        jako A.Kublik będzie kształtował politykę energetyczna w oparciu o /nie chcę
        rzucać oskarżeń/związki swoje z Norwegami.Tu tendencyjność red.Kublika wychodzi
        w całej pełni.Myslę,że tu nie związki z wiadomymi służbami mogłyby red.Kublika
        prowokować do nieustannej nagonki na Gudzowatego.Ta nagonka ma bardziej
        prozaiczny charakter.Gudzowaty stanął Norwegom w poprzek ich interesów.Od
        dłuższego już czasu w zainteresowanych kręgach /Norweskiego Programu
        Wydobywczego Morze Północne/ pojawiać się poczęły informacje,że zasoby gazu
        M.P. są mniejsze niż zakładał optymistyczny komunikat o wielkości
        zasobów.Dlatego jak wieść niesie/ prawie jak z Klewek/gazociąg norweski przez
        Bałtyk mógłby w przyszłosci spełniać zupełnie inną rolę niż pisze
        red.Kublik.Zmieniłby się kierunek przepływu gazu,a Norwegowie mieliby gazociąg
        prawie za darmo.Gaz zamiast od nich płynąłby do nich.Oczywistm jest,że plany
        takie są scisłą tajemnicą i podejmuje się je z wieloletnim wyprzedzeniem.I
        wydawać się może,że red.Kublik swiadomie/choć może byc,że nie/natarczywie
        szczypał Gudzowatego,ubierając Go w możliwie najgorsze szaty robiąc "dobrze"
        Norwegom,co mogłoby sugerować,że nie była to działalność bezinteresowna.Bowiem
        237 razy pisać prawie zawsze o tym samym daje podstawę do takich twierdzeń.A
        Gazeta Wyborcza propagując taką pisaninę sama zabrneła w slepy zaułek i Pan
        Adam Michnik niezle umoczył dupsko w tej materii.
    • wally12 237. raz piszemy o interesach Gudzowatego 22.10.06, 06:52
      Piątek, 20 października 2006 - 12:10 CEST (10:10 GMT)


      Komentowana wiadomość

      Taśmy Gudzowatego w TVP
      To był przeciek od faceta, który moim zdaniem, w sposób pośredni czy
      bezpośredni, w taki czy inny sposób, jest związany ze służbami - mówił Adam
      Michnik w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym.
      [20 października 2006 21:54 CEST]

      Jak Kali nagrać rozmowę i opublikować, to dobrze, jak Kalego nagrać, to źle,
      bardzo źle. Taką wizję świata zaprezentowali wczoraj publicyści Piotr Pacewicz
      i Piotr Najsztub. Okazuje się, że jeżeli istnieją jakieś nagrania, których
      treść nie odpowiada "Gazecie Wyborczej", to są to nagrania rozmów prywatnych,
      których nie należy ujawniać.

      Absurdalność tezy, że rozmawiały dwie prywatne osoby łatwo wykazać: redaktor
      największego polskiego dziennika rozmawia z jednym z najważniejszych
      biznesmenów. Tematem rozmowy były sprawy tekstów dotyczących między innymi
      strategicznych interesów Polski. Opinię o Aleksandrze Gudzowatym spora część
      ludzi czerpała właśnie z tych tekstów, a jak wynika z rozmowy powstawały one
      bez żadnego nadzoru, bo jak mówił Michnik, "my się k... na gazie nie znamy". W
      połączeniu z inspiracyjną rolą służb specjalnych przy powstawaniu tekstów o
      Gudzowatym w Gazecie Wyborczej, którą potwierdził sam Michnik daje to
      niebezpieczną mieszankę. Zamiast rzeczowej dyskusji mieliśmy do czynienia z
      próbą ataku personalnego w wykonaniu zastępcy redaktora naczelnego "GW" Piotra
      Pacewicza, którzy zarzucił nam, że nagraliśmy jego wypowiedź bez uprzedzenia.
      Absurd takiego zarzutu polega na tym, że dziennikarz, który dzwoni i
      przedstawia się ma prawo cytować swojego rozmówcę, jeżeli nie zażąda on
      autoryzacji. Trudno o bardziej dokładny cytat wypowiedzi niż nagranie. Co
      ciekawe, owa rzekomo naganna praktyka stosowana jest regularnie w "GW". Jeszcze
      większą hipokryzją była próba Piotra Najsztuba przekonania opinii publicznej,
      że nieetyczne jest wykorzystywanie prywatnej rozmowy dwóch pijanych ludzi.
      Pokazuje to jak bardzo salonowi dziennikarze boją się pokazania jak naprawdę
      wygląda ich warsztat od kuchni. Zaiste do tej pory nie wiem jak redaktor
      Najsztub wpadł na to, że rozmówcy byli pijani. Ostatnią próbą ratowania Adama
      Michnika było twierdzenie Piotra Pacewicza, że oto mieliśmy do czynienia z
      prowokowaniem przez redaktora naczelnego "GW" Gudzowatego, aby "wyciągnąć od
      niego informacje". Cóż takiego chciał się dowiedzieć Michnik tego Pacewicz już
      nie powiedział. Najsztub i Pacewicz dyskusję sprowadzili do absurdu przypisując
      nam tezę, że chcieliśmy udowodnić iż "Michnik chciał zabić Gudzowatego".
      Materiał miał inne przesłanie. Oto od ponad 10 lat jeden z najbogatszych ludzi
      w Polsce jest nachodzony przez oficerów tajnych służb, którzy przekonują go, że
      istnieje zagrożenie dla jego życia, a jedynym wyjściem jest rezygnacja z
      prowadzenia interesów. Gdy nie udaje się biznesmena skłonić do wycofania się,
      rozpoczyna się kampania medialna, która trwa trzy lata. W tej kampanii
      Gudzowaty i jego firma Bartimpex przedstawiani są jako ekspozytura rosyjskich
      interesów. Naczelny "GW" przyznaje, że część publikacji powstawała na skutek
      przecieków od osób związanych ze służbami specjalnymi. Jednocześnie przyznaje,
      że ani on, ani nikt z kierownictwa "GW" nie był w stanie zweryfikować tych
      informacji, bo nie zna się na gazie. W tym kontekście oświadczenia "GW" o tym,
      że z całą pewnością pisali prawdę i tylko prawdę brzmią naprawdę
      humorystycznie.
      Jan Piński
      www.wprost.pl/ar/?O=96092
    • genbabska 237. raz piszemy o interesach Gudzowatego 22.10.06, 10:13
      Prawicowa telewizja publiczna niby żali sie nad Gudzowatym, a przecież nie
      żali, tylko robi o nim program, bo jest pretekst, żeby uderzyć w Michnika.
      Nikomu tu nie chodzi o Polskę. Nadal w każdej sprawie tkwimy w bagienku
      personalnych podziałów i animozji. Tylko Kublik może szczerze powiedzieć, na
      ile pozostał niezależny i chłodny w tych "przeciekowych" inspiracjach, i chyba
      nie powie. Skandal, że nie był dość pilnowany przez swoich szefów. Po gazecie,
      którą codziennie czytam, nie spodziewałam się tego ( co to za tłumaczenie
      Michanika - "k... my sie na tym gazie nie znamy"...?).

      Ale nad Gudzowatym płakać nie będę. On się czuje zagrożony... Ja mam poczucie
      zagrożenia - tyle że socjalnego - od wielu lat. I nie płaczę. Ma te swoją
      świtę, to niech go sobie pilnują. Klasyczny przykład uwłaszczonej partyjnej
      nomenklatury,ssie zyski z zadawnionych służalczych układów z Rosjanami, a
      biedaczek tak się martwi nieprzychylnymi tekstami w gazecie.

      A gazem niech się zajmie rząd. Porządnie.

      • Gość: Hadżabadża to, czego nie wiemy IP: *.aster.pl 22.10.06, 22:48
        Primo - Rosjanie nie wzięliby na wspólnika kogoś, kto nie dawałby im gwarancji,
        że nie pomoże przy podboju energetycznym Europy. Konsekwentnie wybierali
        Gudzowatego. Myślicie naprawdę, że Aleksandra Gudzowatego wybierali bo go
        lubią? Albo tylko dlatego, że jest profesjonalistą?
        Możecie tak wierzyć. W świetle tego, co wiemy o polityce energetycznej Rosji ja
        w to nie wierzę.
        Secundo - W polskich służbach specjalnych z pewnością jest jeszcze jakieś lobby
        działające na rzecz interesów rosyjskich. Dużo, groźnych teczek zostało w
        archiwach w Rosji. Jednak byłoby naiwne sądzić, że polskie służby były do
        niedawna na usługach tylko post-komuny czy Rosjan. Napewno Amerykanie mieli w
        nich swoich ludzi (inaczej nie dopuszczaliby nas do tajemnic NATO). Pewnie też
        istnieje w polskich służbach grupa ludzi wspierających prawicę w jej
        zamierzeniach. Jeśli więc Gudzowaty twierdzi, że jest zwalczany przez służby,
        trzeba zapytać nie tyle przez które, ale przez kogo konkretnie?
        Tertio - tradycyjnie i historycznie polska prawica zawsze była sojusznikiem
        najbardziej imperialnych tradycji rosyjskich. Prawica polska nigdy nie ufała
        Zachodowi i Niemcom zaś carska (a potem radziecka) Rosja chętnie wspierała
        wszystkie głosy przeciw Zachodowi, wiedząc, że to popycha Polskę w objęcia
        niedźwiedzia. Może wystarczy? Dajcie spokój. Gudzowaty i bez Was poradzi sobie.
        Stać go na opłacenie adwokatów i nie tylko. Michnika mozecie nie lubić, ale z
        tych taśm nic nie wynika a ze zbyt chętnego wspierania Aleksandra Gudzowatego
        nie wyniknie nic dobrego.
    • Gość: yanko valskey 237. raz piszemy o interesach Gudzowatego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.06, 22:44
      Jeżeli Pan, panie Kublik, nie rozumie, jaka jest różnica między uzaleznieniem
      od bezpośrednich dostaw od firmy rosyjskiej a kupowaniem gazu, ktory
      jest "faktycznie rosyjski, tyle że od niemieckiego pośrednika", to niech sie
      Pan nie zabiera za temat!

      Roznica jest taka, ze w tym drugim przypadku Rosja nie może nas zaszantażowac
      przerwaniem dostaw - bo jednocześnie musialaby zaszantazowac Niemców i
      praktycznie całą Europę, a na to sobie jeszcze długo nie pozwoli! Walcząc
      przeciwko gazociągowi Szczecin Bernau wyrządzil Pan wielka krzywdę naszemu
      krajowi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka