Dodaj do ulubionych

Unijny kompromis w sprawie czasu pracy?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 09:18
A to ciekawe, jak mam zakwalifikować czas, gdy leżę na leżance na dyżurze i
myślę o leczeniu nowoprzyjętego pacjenta. To jest chyba praca tyle że głową a
nie rękami. A co ze strażakiem, kiedy nie gasi pożaru, tylko leży na leżance?
Czy będzie to praca, czy nie? Czas wyjeżdżać z tego dzikiego kraju. Rodakom
życzę zdrowia.
Obserwuj wątek
    • micra Grunt to za wszystkich decydować! 22.10.06, 15:35
      Zamiast zostawić te sprawy ludziom, nie krajom, zwyczajnym ludziom, to UE
      pragnie decydować za wszystkich, interesować się wszystkim.

      To, czy ktoś pracuje 15, czy 100 godzin tygodniowo powinno być decyzją
      indywidualnego człowieka. Obecnie prowadzenie własnej działalności to prawo do
      wolności, do pracy bez żadnych tego typu ograniczeń.
    • o90 dole Unie Europejska 22.10.06, 16:23
      dobrze ze pracuje poza ta faszystowska struktura

      zezwolenie na prace na ilosc godzin pracy na spanie na sranie na wszystko
      a gdzie wolnosc ???
      dlaczego nie moge pracowac 24/24 skoro chce lubie i potrafie ?
      bo jakis ssyn w brukseli dostaje w lape od zwiazkow i wymysle te pdolone
      przepisy
      dole UE
    • Gość: xaliemorph Re: Unijny kompromis w sprawie czasu pracy? IP: *.icpnet.pl 22.10.06, 18:02
      Zgadzam się. To może odliczajmy każdemu z czasu pracy, pójście do kibla, zaparzenie sobie herbaty, przerwę na posiłek itd. Czemu mamy płacić posłom skoro zazwyczaj sala sejmowa świeci pustkami poza tylko krytycznymi głosowaniami dla koalicji. Płacić im tylko gdy będą obecni. I tu mamy przykład pełen hipokryzji. Człowiek na dyżurze też pracuje, bo przecież nie wypoczywa sobie w domu czy bawi swoje dzieci. Czy ma on podczas dyżuru na to czas?!? Co innego jest śmieszne odgórne ograniczanie czasu pracy. Człowiek powinien mieć możliwość pracowania większą ilość godzin, ale państwo powinno dawać prawo pracownikowi do wykonywania pracy tylko w wymaganym czasie pracy. Chodzi konkretnie o to by wyeliminować praktyki pańszczyźniane przymuszania pracowników do nadgodzin, gdzie niegdzie jeszcze w polskim piekiełku kompletnie za darmo (pięknymi słowy nadgodziny powinny _zawsze_ być wynagradzane większą stawką, przynajmniej 150% no ale to są życzenia).
      • micra Re: Unijny kompromis w sprawie czasu pracy? 22.10.06, 18:31
        > Chodzi konkretnie o to by wyeliminować pra
        > ktyki pańszczyźniane przymuszania pracowników do nadgodzin, gdzie niegdzie jesz
        > cze w polskim piekiełku kompletnie za darmo (pięknymi słowy nadgodziny powinny
        > _zawsze_ być wynagradzane większą stawką, przynajmniej 150% no ale to są życzen
        > ia).
        Chodzi konkretnie o to, by pracodawca płacił tyle ile ustalił z pracownikiem, a
        nie tyle ile ktoś mu każe płacić. Jeżeli dwoje ludzi umówi się na pracę 96
        godzin w tygodniu, to powinno być to respektowane, jeżeli ktoś inny chce
        pracować 15 godzin, a ktoś chce go zatrudnić to powinien pracować.

        Tymczasem teraz ktoś narzuca pracodawcy, że najmniej może zapłacić X złotych, że
        pracownik nie może pracować więcej niź Y godzin, a jak będzie miał ich Z osób to
        ma utrzymywać związki zawodowe. To brednie! Jak pracownicy chcą mieć związki
        niech je mają, ale poza zakładem na swój koszt.
        • Gość: xaliemorph Re: Unijny kompromis w sprawie czasu pracy? IP: *.icpnet.pl 22.10.06, 21:57
          Ale trzeba pamiętać o jednym. Państwo jest także po to by chroniło obywateli przed wyzyskiem. W końcu, gdyby całkowicie znieść wszelkie ograniczenia, z czasem pojawiłyby się zmowy pomiędzy pracodawcami i przynajmniej ludzie z kiepskimi kwalifikacjami by musieli się godzić na pracę niczym podczas kapitalizmu w XIX w. I to wcale takie dziwne nie jest, bo po wolnym rynku, pojawiają się próby łatwiejszego zysku, i tak firmy tworzą sobie wzajemnie zmowy tworząc oligopole (przykładów mamy wcale nie mało) i sytuacja tak długo trwa, póki członkom tego porozumienia odpowiada status quo. Czy jak by nie istniał 40 godzinny tydzień pracy, to czy później w zagłębiach bezrobocia, nagle wszystkie oferty (tylko podkreślam iż wpierw by objęło to ludzi z niskimi kwalifikacjami, mającymi ograniczony wybór zarobku) by miały w umowie 60 godzinny tydzień pracy i więcej? Sztuką jest by nie więzić w kajdanach rozwoju, ale i jednocześnie studzić zapędy dzikiego kapitalizmu (bo na dłuższą metę on ten rozwój zatrzymuje). Trzeba myśleć perspektywicznie, z tym że najgorsze jest wyczucie złotego środka.
          • lucky81 Re: Unijny kompromis w sprawie czasu pracy? 22.10.06, 22:40
            > i tak firmy tworzą sobie wzajemnie zmowy tworząc oligopole (pr
            > zykładów mamy wcale nie mało) [...] by miały w umowie 60 godzinny tydzień pracy
            > i więcej

            Poprosze zatem o te przyklady oligopoli.

            Gdyby wszyscy pracodawcy w danym regionie proponowali pracy tylko 60-godzinna i
            wiecej, to nie widze powodu, dla ktorego nie mialby do tego regionu sprowadzic
            sie nowy pracodawca "spoza ukladu" (na przyklad Ty), ktory zrobilby spore zyski
            proponujac prace 40-godzinna za nizsze wynagrodzenie. Chetnych znalazlby.
    • lucky81 Re: Unijny kompromis w sprawie czasu pracy? 22.10.06, 22:18
      > I pod warunkiem, że Brytyjczycy wprowadzą takie przepisy wewnątrzkrajowe,
      które > zagwarantują, że pracownicy nie będą zmuszani do podpisywania opt-outów.

      Oj niebezpieczne projekt przepisu. Czy jesli pracownicy, ktorzy beda pracowac
      krocej, beda rowniez zarabiac sporo mniej, to juz jakas Komisja uzna, ze
      pracownicy sa "zmuszani"?
    • Gość: adam A ja nie poleżałem IP: *.amwaw.edu.pl 22.10.06, 23:17
      sobie na kozetce, tylko 14 godzin chodzę i leczę. i tak będzie przez kkolejne 8
      godzin. Potem normalny dzień pracy - zgodnie z przepisami. A wszystko za
      mniejszą stawkę godzinową niż dostaje facet układający kostkę pod moim blokiem.
      Najbrdziej lubię, to że z jednym 24-godzinnym dyżurem w tygodniu wyrabiam 60
      godzin pracy, a i tak zarabiam poniżej średniej krajowej.
      Pytałem taksówkarzy, za taką stawkę godzinową, nie staliby w niedzielę na
      postoju. Może jak się wszyscy zwolnią to w pustych głowach posłów coś się ruszy.
    • Gość: lek Szkoda, że IP: *.amwaw.edu.pl 22.10.06, 23:25
      panu Michnikowi dyżury lekarskie kojarzą się z leżeniem na kozetce. Widać, że
      leczył się na gruźlicę. Ale jeśli będzie palił tyle co Kuroń to będzie miał
      okazję oglądać "R"-ki na których się nie leży, ani na kozetkach, ani na
      kanapach, ani na fotelach. A gdyby miał za pieniądze jakie zarabia lekarz z II
      za świąteczny dyżur na R-ce napisać artykuł, to nie byłby szczęśliwy. Nawet
      gdybym miał leżeć na dyżurze, to zamiast tych pieniędzy, wolałbym spędzić wolny
      czas z rodziną. POzdrawiam wszystkich marnie opłacanych dyżurantów, dzięki
      którym ludzie mogą otrzymać pomoc medyczną w niedzielę. Nie tracę nadziei, ze
      kiedyś wszyscy dyżuranci w tym kraju wkurzą się i zostawią to badziewie.
      Ciekawe, czy wtedy gazeta też będzie stawiała znak równości pomiędzy dyżurem a
      leżeniem na kozetce. Dyżur lekarski to nie to samo co dyżur redakcyjny. Tam to
      się można wyleżeć, a wiadomości z PAP-u same wyskakują.
    • Gość: Mirek Re: Unijny kompromis w sprawie czasu pracy? IP: *.tsi.tychy.pl 22.10.06, 23:30
      A ja pracuje w firmie na teoretycznie 3/4 etatu a tak na prawde to nie mniej
      niż 8 godzin dziennie a we wrześniu przepracowałem wszystkie dni, łącznie z
      sobotami i niedzielami plus kilka dni po 12 godzin. Oczywiście "dobrowolnie" bo
      trzeba zrozumieć że zakład jest w potrzebie, ma zamówienia itd. Jeżeli ktoś
      tego nie rozumie to nie ma najmniejszych sans na podwyżkę, dostaje szczątkową
      premię i najprawdopodobniej nie przedłużą mu umowy o kolejny okres.
      Dobrowolnośc to pozory. i wina nie leży całkowicie po stornie zakładów.
      Wyskokie koszty utrzymania miejsca pracy, "uszczęśliwianie" na siłę różnymi
      przepisami niby dla dobra pracownika dalekie są od sytuacji w której każdy
      pracuje tyle ile chce i na ile ma sił. Do tego dochodzi janosikowanie naszego
      rządu, szastają kasą na praawo i lewo, oczywiście naszą, bo gdyby dali zarobić
      to wiele lewusów poderwało by się do pracy, zwłaszcza gdyby nie dostawali za
      darmo pieniędzy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka