Kołodko: z wejściem do strefy euro możemy poczekać

IP: *.studnetz.uni-leipzig.de 28.03.03, 19:29
Lepiej miec euro, to wtedy zaden Kolodko nie bedzie mogl
probowac majstrowac przy kursie walutowym, nie bedzie tez mogl
zastraszac EBC jak dzis stara sie RPP.
    • Gość: Piotrek Komuchy to economiczne miernoty. IP: 198.63.192.* 28.03.03, 21:16
      Komuchy chca powrotu inflacji co w krotkim terminie moze
      przyspieszyc tempo wzrostu gospodarczego oraz wiecej ludzi moze
      znalesc zatrudninie. Tylko co potem? Za rok za dwa, GDP wroci do
      swego naturalnego tempa wzrostu, bezrobocie znow wzrosnie a
      inflacja bedzie sie rozkrecac jak w latach osiemdziesiatych.
      Kołodko przestan uprawiac economie socjalistyczna ktorej uczyles
      sie przez cale zycie. Pora abys wzial kilka klas w macroeconomi
      na jakims szanujacym sie Universytecie.

      PS. University of Illinois nie jest szanujacym sie Universytetem.
    • pijot57 Re: Kołodko: z wejściem do strefy euro możemy poc 28.03.03, 22:04
      Spekulacje pana k. są szkodliwe dla polaków
    • Gość: Michal Re: Kołodko: z wejściem do strefy euro możemy poc IP: *.jic.bbsrc.ac.uk 29.03.03, 08:34
      Mamy niby dostac wiecej z Uni, a tu nagle trzeba pieniedzy na
      sfinansowanie wejscia. Co za bzdura i brak logiki. Kolodkizm.
      Oczywiscie przedstawiaja to jako dac 1 dostac 2, choc jak na
      razie to wyglada - dac 2 dostac nie wiadomo ile, choc mniej niz
      1. Typowy kolodkizm.
    • Gość: Rom Re: Kołodko: z wejściem do strefy euro możemy poc IP: 213.77.79.* 29.03.03, 10:00
      A terazpodniesiemy podatki, nadrukujemy pieniedzy /pustych/,
      damy troche glupiemu narodowi i bedzie nas chwalil. MY euro juz
      mamy w kieszeni dosc.
    • Gość: Wojtek Re: Kołodko: z wejściem do strefy euro możemy poc IP: *.bielsko.msk.pl 29.03.03, 15:34
      Nie wiem czy dobrze wyrażone są myśli p. Grzegorza K. w tym
      artykule. Ale takie przedstawianie tematu w świetle tak szerokich
      zagadnień - bezrobocie, inflacja itd. - to jakieś
      nieporozumienie. W kwestii wartości naszej złotówki i
      przystąpienia do strefy euro, to uważam, że ma być to akurat
      odwrotnie. Werbalizując (są to bardzo szerokie zagadnienia) i
      tłumaczyć, iż bezrobocie, inflacja, przyrost gospodarczy wynikają
      z tego, że złotówka jest za silna, to bardzo banalne tłumaczenie.
      A na marginesie mówiąc, to nasza, "finansiera" uważa nas -
      społeczeństwo - za ludzi nie myślących, nie umiejących liczyć
      itd. Jeżeli p. Grzegorz K. będzie dalej stawiał finanse naszego
      państwa w takim ujęciu, to proponuję Premierowi, by już dzisiaj
      szukał kogoś innego na jego miejsce. Przykro mi p. Grzegorzu K.,
      że coś takiego wyrażam - ja też biegam, nie mam takiego
      wykształcenia, jak Pan, jestem pragmatykiem w tych zagadnieniach,
      ale naprawdę nie może tak być, jak to jest przedstawione w tym
      krótkim artykule. Szanujmy nasz pieniądz. Nasz pieniądz powinien
      codziennie zyskiwać na wartości w stosunku do euro i dolara, być
      po prostu mocniejszy. Bo sam Pan umiesz liczyć - np. zamieniając
      dziś nasze złotówki na euro, to ile z tego mamy? Jesteśmy
      poprostu biedakami w stosunku do tych którzy już stanowią strefę
      euro - oczywiście jest to też z mojej strony werbalizm. To
      wszystko trzeba przemyśleć, mając na uwadze różne aspekty tego
      zagadnienia, ale przede wszyskim całe społeczeństwo, a nie tylko
      wybrane grupy "społeczności"... .Pozdrawiam i życzę dobrych
      pomysłów w tak trudnych problemach naszej gospodarki.

    • Gość: Jacek Troche realiów na temat wstapienia Polski do EG IP: *.dip.t-dialin.net 30.03.03, 12:23
      Ekonomicznie rzecz biorac, dla Polski nie jest zadnym dobrym
      interesem wejsc do EC / EG. Nie ma takiej ekonomicznej
      mozliwosci, zeby Polska otrzymala wiecej, niz sama wplaci.
      Chodzi mi tutaj o mydlenie oczu w stylu: jak wejdziemy do EC, to
      tyle i tyle otrzymamy na glowe mieszkanca. BZDURA! Nikt nie
      mowi, ile wejscie do EC/EG bedzie kosztowac w przeliczeniu na
      glowe 1 mieszkanca. Nie mowi sie o kosztach dodatkowych, jak,
      przestawienie gospodarki na obca walute itd., itp. Poza tym,
      Polska nie jest zasadniczo rewelacyjnie konkurencyjna, gdy
      chodzi o produkty polskiego pochodzenia i ich mozliwosci
      sprzedania na Zachodzie. Wiele jest tanszych, ale ich jakosc i
      estetyka wykonania pozostawia bardzo wiele do zyczenia.
      Wiekszosc surowcow jest importowana, po cenach znacznie
      wyzszych, niz tych samych surowcow dla firm krajow EC/EG. Wiele
      wyrobow w Polsce jest o wiele za drogich. Na przyklad maslo:
      0,25Kg masla kosztuje w sklepie w Niemczech 0,68€, w Polsce
      maslo jest sprzedawane we wprowadzonych po cichu opakowaniach
      0,2 Kg. Policzcie sobie... Gospodarka bez nowoczesnego parku
      maszynowego nie jest konkurencyjna, a ile mozna sprzedac do
      krajow Europy Zachodniej koszykow wiklinowych? To jest wprawdzie
      przykre, ale nie ma sensu upiekszac rzeczywistosci i lepiej jest
      ostroznie kalkulowac, niz kierowac sie polska zasada: "jakos to
      bedzie".... A jak nie bedzie? jk.
Pełna wersja