jak Banki tworza pieniadz z niczego

IP: 203.12.115.* 29.03.03, 02:07
Skad sie biora pieniadze?
Na podstawie Fischer & Dornbusch "Economics", McGraw-Hill
(dostepne tez po polsku - wydane przez PWE)

Na wstepie musimy wrócic do genezy (poczatku) pierwszych
europejskich banków. Otóz pierwszymi bankierami byli jubilerzy (zlotnicy),
u których bogaci mieszczanie przechowywali zloto (tylko jubilerzy mieli
wtedy kasy pancerne, a miasta i drogi byly wówczas nawet mniej
bezpieczne niz w dzisiejszej Polsce czy USA). Szybko sie wówczas
zorientowano,
ze kupiec A nie musi bynajmniej placic kupcowi B bezposrednio zlotem,
wystarczy, iz napisze list do jubilera, aby przeniósl on w swym skarbcu
odpowiednia ilosc zlota z przegródki kupca A do przegródki kupca B. Taki
list, to byl oczywiscie czekiem i niejako protoplasta banknotu, czyli
papierowej asygnaty pieniadza (opartego wtedy w 100% na zlocie).

Nasz jubiler szybko zauwazyl, ze zloto lezy u niego w kasie, i
praktycznie zaden z klientów nie sprawdza osobiscie stanu
swego konta poprzez liczenie swego zlota w skarbcu. Zuwazyl tez, ze wielu
mieszczan pozycza od niego pieniadze. Dotad ów jubiler pozyczal swym
klientom tylko wlasne zloto, i na bardzo wysoki, lichwiarski procent
(deficyt zlota, generalnie ograniczona ilosc tego "szlachetnego"
metalu). Bral on tez dosc wysokie oplaty za trzymanie cudzego zlota w skarbcu
(ulice bylym wtedy, jak juz pisalem, bardzo niebezpieczne, domy tez
latwo padaly lupem rzezimieszków). Wpadl on wiec na pomysl, aby
pozyczac nie tylko wlasne, ale tez i cudze pieniadze, które dotad
bezczynnie lezaly w jego skarbcu. I tak powstaly pierwsze sredniowieczne
banki.

Zalózmy, ze jubiler ma w skarbcu 100 sztuk cudzego zlota
(depozyty klientów). Pozycza on kupcowi X
10 sztuk zlota, ale nie w zlocie, tylko dajac mu (ze wzgledu
na wysokie ryzyko napadu na osobe ze zlotem) na papierze zaswiadczenie,
ze posiadacz tego, wystawionego przez jubilera-bankiera listu,
moze pobrac w kazdej chwili z jego skarbca 10 sztuk zlota. W ten sposób
nasz jubiler, którego bedziemy od tej chwili nazywac bankierem,
wykreowal, czyli utworzyl wirtualne 10 sztuk zlota, czyli pieniadz
papierowy (w obrocie znajduje sie bowiem obecnie 110 sztuk zlota, a w
skarbcu jest fizycznie tylko 100 sztuk zlota -10 "paierowych" sztuk zlota
nie ma wiec dluzej oparcia w zlocie). Jak to jest mozliwe? Otóz, jak juz
pisalem, praktycznie nigdy kilenci owego proto-banku nie sprawdzali
wlasnorecznie stanu swego konta (zlota w skarbcu), i nigdy wszyscy jak
jeden maz nie zazadali na raz zwrotu swych depozytów. Tak wiec mozliwa
stala sie sytuacja, kiedy w skarbcu jest tylko 100 sztuk zlota, a w
obiegu 110 "wirtualnych", to jest "papierowych sztuk zlota",
wymienianych miedzy kupcami. Co wazniejsze, pozyczajac owe "nieistniejace"
sztuki
zlota w postaci papierowej gwarancji (protoplasta banknotu i czeku)
ów jubiler stal sie potencjalnym bankrutem, bowiem jesli wszyscy
wlasciciele depozytów i owych promes kredytowych zazadali by jednoczesnie
zlota, to nasz bankier móglby wyplacic tylko 100 sztuk, czyli ostatni
wlasciciele depozytów, którzy by sie zglosili po odbiór swego zlota,
zastali by tylko pusty skarbiec.

Oczywiscie, jesli nasz bankier pozyczal rozsadnie, to
dostawal dosc szybko zwrot owych pozyczek, i to z nawiazka (z procentem),
wiec sytuacja byla taka, ze mieszczanie byli wiecej winni
bankierowi, niz on mieszczanom, a wiec nie obawial sie on, ze zostanie
ogloszony
bankrutem, bo choc mial w skarbcu wciaz tylko 100 sztuk zlota, a w
obiegu, powiedzmy 120 "wirtualnych", papierowych sztuk zlota w
postaci swych listów gwarantujacych owe zloto w skarbcu, jako iz
mieszczanie byli mu dluzni (jako zaplata za udzielony kredyt) ponad 20 ztuk
zlota.

Stad nasz bankier stal sie bardziej odwazny, i zaczal wiecej
pozyczac, tak, ze wkrótce zaczelo byc w obiegu kilka razy wiecej
pieniadza papierowego niz zlota w skarbcu. Stad nie byla dluzej mozliwa
wymiana wszystkich owych listów bankiera (tzw. biletów bankowych,
czyli banknotów) na zloto w relacji 1 banknot=1 sztuka zlota. Tak
sie wlasnie stalo w roku 1972, jako rezultat ogólnoswiatowego kryzyzsu,
który tak mocno uderzyl w Polske, kiedy to zawieszono wymienialnosc
dolara USA na zloto po stalym kursie. Oczywiscie, wciaz mozna kupic za
dolary USA zloto, tyle, ze cena uncji zlota w dolarach USA jest obecnie
zmienna, a nie stala, jak przed rokiem 1972.

Obecnie banki generuja niemalze 10 razy wiecej kredytu niz
maja depozytów w rezerwie (tzw. reserve ratio, czyli "wspólczynnik
rezerwy" jest bowiem ok, 10%). Tak wiec na dolara trzymanego
w "skarbcu", czyli na koncie, banki udzielaja do 10 dolarów kredytu. Nalezy
tez
pamietac, iz obecnie owe depozyty NIE sa w zlocie,ale tez w pieniadzu
papierowym, czyli emitowanym przez inny bank, np. bank emisyjny na
podstawie papierowych gwarancji rzadowych (np. obligacji skarbu
panstwa, które tylko teoretycznie maja oparcie w realnym majatku -
najczesciej maja oparcie jeno w przewidywanych, papierowych dochodach
panstwa,
glownie z podatków, cel i innych oplat na rzecz skarbu panstwa).
Oczywiscie, w sytuacji, gdy papierowy pieniadz generuje kolejny papierowy
pieniadz, pieniadz taki nie ma dluzej wartosci (albo ma znikoma
wartosc, w przyblizeniu równa np. kosztom druku banknotu), a tylko sile
nabywcza. Stad np. banknot dolarowy ma wartosc, powiedzmy 1 centa, a
sile nabywcza 1 dolara, czyli 100 razy wiecej. I stad bierze sie tez
inflacja, gdy mamy wiecej pieniadza papierowego w obiegu niz ogólna wartosc
dóbr i uslug znajdujacych sie na rynku, oraz deflacje, gdy zachodzi
odwrotna sytuacja (przewaga dóbr i uslug nad pieniadzem, który wówczas
zyskuje na sile nabywczej). Niestety, deflacji towarzyszy na ogól spadek
popytu (miedzy innymi na skutek wiekszej sklonnosci do
oszczedzania "silnego" pieniadza, niz "slabego", co widac najlepiej w
Japonii), a
wiec i wysokie bezrobocie, zas niekontrolowana inflacja moze sie
latwo przerodzic w hiperinlacje (jak to bylo w Polsce w latach
1980tych, czy obecnie w Turcji). Niskie stopy procentowe w Japonii nie
zachecaja bynajmniej do brania kredytów na cele produkcyjne, bowiem
zaden rozsadny biznesmen nie bedzie produkowal wiecej w sytuacji, gdy nie ma
zbytu na to, co obecnie produkuje. Tak wiec deflacja wcale nie jest
lepszym rozwiazaniem niz inflacja - obie prowadza, predzej czy
pózniej do zastoju w gospodarce, czyli do kryzysu. Deflacja prowadzi
bowiem do "zamrozenia" gospodarki (spadku popytu i produkcji, a wiec
tez i zatrudnienia), inflacja zas moze doprowadzic do
hyperinflacji, a wiec niemalze calkowitej nieprzewidywalnosci warunków
funkcjonowania gospodarki i zalamania sie pieniadza, a wiec i calej
gospodarki, opartej obecnie na pieniadzu i kredycie.
CDN
    • Gość: Bbankier Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: 203.12.115.* 29.03.03, 02:09
      • Gość: Bankier Jak Banki tworza pieniadz z niczego? (cz. II) IP: 203.12.115.* 29.03.03, 02:14
        Wracajac do glównego tematu: system bankowy dziala obecnie w
        ten sposób, iz generuje pieniadze niemalze z niczego. I tak (przyklad
        z "Collins Dictionary of Economics", 1988 str. 36-37), pozyczka
        udzielona przez jeden bank, staje sie depozytem w drugim, na podstawie
        którego to depozytu drugi bank udziela kolejnej pozyczki, która staje
        sie depozytem w trzecim, i tak dalej. Zakladajac tylko 50% stosunek rezerw
        bankowych (bank musi w takim przypadku trzymac polowe swych depozytów
        jako rezerwe), ze 100 milionów funtów depozytów ów system moze
        wykreowac dodatkowe 100 milionów funtów kredytu. Oczywiscie, jesli ten
        stosunek bedzie np. tylko 10%, czyli bardziej zblizony do
        rzeczywistego, to "ilosc" (masa) pieniadza wykreowanego bedzie wielokrotnie
        wieksza niz "ilosc" (masa) pieniadza zdeponowanego. A wiec we
        wspólczesnym systemie bankowym:
        Calkowity UdzielonyKredyt jest WIEKSZY niz Calkowite Zlozone Depozyty.

        Tak wiec widzimy, ze:
        1. Wspólczesne banki NIE sa glównie miejscem, gdzie sie
        przechowuje pieniadze, ale glównie miejscem, gdzie sie tworzy (kreuje) ów
        pieniadz.
        2. Pieniadz papierowy NIE ma obecnie oparcia w zlocie, jest
        wiec bytem scisle wirtualnym, kreowanym w banku, i funkcjimuje tylko
        dotad, dopóki ludnosc ma zaufanie do niego. Gdy pieniadz traci zaufanie,
        jak to bylo ze zlotówka w latach 1970tych i 1980tych, jest on zastepowany
        innym pieniadzem (w Polsce dolarami i markami zachodnioniemieckimi), wymiana
        bezposrednia (barter) i znów, choc w ograniczonym stopniu, zlotem.
        3. Pieniadz papierowy nie ma praktycznie wartosci, a tylko
        sile nabywcza (np. banknot dolarowy ma wartosc ok. 1 centa, a sile nabywcza
        1 dolara, czyli ok. 100 razy wiecej).
        4. Im ta reserve ratio, w tym miejscu % depozytów, przechowywanych w
        banku, czyli stosunek przechowywanych depozytów (rezerw) do
        udzielonego kredytu jest nizsza, tym wiekszy jest potencjalny zysk
        bankiera (wiecej udzielonego kredytu, wiec potencjalnie wyzsze zyski z
        udzielonych pozyczek), ale tez i wieksza szansa bankructwa, gdyz
        pozyczkobiorcy moga sie nie wywiazywac ze swych zobowiazan. I vice versa: jesli
        stosunek rezerw do udzielonego kredytu jest wysoki, to gwarancja
        wyplacalnosci banku, jest tez wysoka, ale kosztem mniejszych potencjalnych
        zysków. Bank musi wtedy brac wysokie oplaty za swe uslugi, moze wiec
        stracic klientów i tez zbankrutowac. I tak zle, i tak niedobrze: w
        tym bankowym biznesie nie ma bowiem miejsca dla amatorów.
        5. Stad finanse sa obecnie nie tylko dosc trudna sztuka bilansowania
        miedzy wysoka oplacalnoscia i wysokim prawdopodobienstwem
        bankructwa a niskim prawdopodobienstwem bankructwa, ale tez i niska
        rentownoscia banku, ale tez i niejako "sztuka dla sztuki", jako iz
        pieniadz jest obecnie, po zawieszeniu jego wymienialnosci na zloto, bytem
        scisle wirtualnym, nie majacym bezposredniego oparcia w zlocie czy
        innej "solidnej" podstawie, a tylko w przewidywanych dochodach
        banku i/lub skarbu panstwa, tez zreszta papierowych. Nie róbmy wiec idola
        z tego wirtualnego, "papierowego" bytu.
      • Gość: Bankier Jak Banki tworza pieniadz z niczego? (cz. II) IP: 203.12.115.* 29.03.03, 02:14
        Wracajac do glównego tematu: system bankowy dziala obecnie w
        ten sposób, iz generuje pieniadze niemalze z niczego. I tak (przyklad
        z "Collins Dictionary of Economics", 1988 str. 36-37), pozyczka
        udzielona przez jeden bank, staje sie depozytem w drugim, na podstawie
        którego to depozytu drugi bank udziela kolejnej pozyczki, która staje
        sie depozytem w trzecim, i tak dalej. Zakladajac tylko 50% stosunek rezerw
        bankowych (bank musi w takim przypadku trzymac polowe swych depozytów
        jako rezerwe), ze 100 milionów funtów depozytów ów system moze
        wykreowac dodatkowe 100 milionów funtów kredytu. Oczywiscie, jesli ten
        stosunek bedzie np. tylko 10%, czyli bardziej zblizony do
        rzeczywistego, to "ilosc" (masa) pieniadza wykreowanego bedzie wielokrotnie
        wieksza niz "ilosc" (masa) pieniadza zdeponowanego. A wiec we
        wspólczesnym systemie bankowym:
        Calkowity UdzielonyKredyt jest WIEKSZY niz Calkowite Zlozone Depozyty.

        Tak wiec widzimy, ze:
        1. Wspólczesne banki NIE sa glównie miejscem, gdzie sie
        przechowuje pieniadze, ale glównie miejscem, gdzie sie tworzy (kreuje) ów
        pieniadz.
        2. Pieniadz papierowy NIE ma obecnie oparcia w zlocie, jest
        wiec bytem scisle wirtualnym, kreowanym w banku, i funkcjimuje tylko
        dotad, dopóki ludnosc ma zaufanie do niego. Gdy pieniadz traci zaufanie,
        jak to bylo ze zlotówka w latach 1970tych i 1980tych, jest on zastepowany
        innym pieniadzem (w Polsce dolarami i markami zachodnioniemieckimi), wymiana
        bezposrednia (barter) i znów, choc w ograniczonym stopniu, zlotem.
        3. Pieniadz papierowy nie ma praktycznie wartosci, a tylko
        sile nabywcza (np. banknot dolarowy ma wartosc ok. 1 centa, a sile nabywcza
        1 dolara, czyli ok. 100 razy wiecej).
        4. Im ta reserve ratio, w tym miejscu % depozytów, przechowywanych w
        banku, czyli stosunek przechowywanych depozytów (rezerw) do
        udzielonego kredytu jest nizsza, tym wiekszy jest potencjalny zysk
        bankiera (wiecej udzielonego kredytu, wiec potencjalnie wyzsze zyski z
        udzielonych pozyczek), ale tez i wieksza szansa bankructwa, gdyz
        pozyczkobiorcy moga sie nie wywiazywac ze swych zobowiazan. I vice versa: jesli
        stosunek rezerw do udzielonego kredytu jest wysoki, to gwarancja
        wyplacalnosci banku, jest tez wysoka, ale kosztem mniejszych potencjalnych
        zysków. Bank musi wtedy brac wysokie oplaty za swe uslugi, moze wiec
        stracic klientów i tez zbankrutowac. I tak zle, i tak niedobrze: w
        tym bankowym biznesie nie ma bowiem miejsca dla amatorów.
        5. Stad finanse sa obecnie nie tylko dosc trudna sztuka bilansowania
        miedzy wysoka oplacalnoscia i wysokim prawdopodobienstwem
        bankructwa a niskim prawdopodobienstwem bankructwa, ale tez i niska
        rentownoscia banku, ale tez i niejako "sztuka dla sztuki", jako iz
        pieniadz jest obecnie, po zawieszeniu jego wymienialnosci na zloto, bytem
        scisle wirtualnym, nie majacym bezposredniego oparcia w zlocie czy
        innej "solidnej" podstawie, a tylko w przewidywanych dochodach
        banku i/lub skarbu panstwa, tez zreszta papierowych. Nie róbmy wiec idola
        z tego wirtualnego, "papierowego" bytu.
    • Gość: Oz Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: *.dialup.optusnet.com.au 29.03.03, 02:46
      Bardzo poczajacy i ciekawy text!
      • Gość: Kagan Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: 203.12.115.* 29.03.03, 03:48
        Gość portalu: Oz napisał(a):
        Bardzo poczajacy i ciekawy text!
        K: Tyle, ze liberal darrek ze swym kurzym mozgiem i
        mentalnoscia mlodszej kontystki, nic z niego pewnie nie zrozumie... :(
        Kagan
    • Gość: drapieżnik Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 05:59
      lepiej ten mechanizm wytlumaczyl nasz profesor kazimierczak i domanski
      o ile pamietam siegneli najpierw do weksla (surogat kredytu) i rozrysowali to
      na kontach w zcytelny sposob
      • Gość: KaganK: Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: localhost:* / localhost 30.03.03, 03:23
        Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

        > lepiej ten mechanizm wytlumaczyl nasz profesor
        kazimierczak i domanski
        > o ile pamietam siegneli najpierw do weksla (surogat
        kredytu) i rozrysowali to
        > na kontach w zcytelny sposob
        Mozliwe, ale ja nie chcialem sie poslugiwac tzw. podwojna
        ksegowoscia, ktora jest systemem sztucznym a metnym.
        Wazna jest zasada, ze bank tworzy pieniadz doslownie z
        niczego (np. weksla czyli tzw. promissory note, ktora,
        jak sama nazwa wskazuje, jest TYLKO obietnica, niczym
        wiecej).
        Bankowosc i finanse to TYLKO gra pozorow, i o to mi
        wlasnie chodzilo, i w tym siechyba zagadzamy.
        Zainteresowanych odsylam zas do podrecznika Fischera i
        Dornbuscha!
        Pozdr.
        Kagan
        • Gość: Kagan Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: *.ains.net.au 30.03.03, 04:29
          Zgadzam sie z KaganemK!

          Gość portalu: KaganK: napisał(a):

          > Gość portalu: drapieżnik napisał(a):
          >
          > > lepiej ten mechanizm wytlumaczyl nasz profesor
          > kazimierczak i domanski
          > > o ile pamietam siegneli najpierw do weksla (surogat
          > kredytu) i rozrysowali to
          > > na kontach w zcytelny sposob
          > Mozliwe, ale ja nie chcialem sie poslugiwac tzw. podwojna
          > ksegowoscia, ktora jest systemem sztucznym a metnym.
          > Wazna jest zasada, ze bank tworzy pieniadz doslownie z
          > niczego (np. weksla czyli tzw. promissory note, ktora,
          > jak sama nazwa wskazuje, jest TYLKO obietnica, niczym
          > wiecej).
          > Bankowosc i finanse to TYLKO gra pozorow, i o to mi
          > wlasnie chodzilo, i w tym siechyba zagadzamy.
          > Zainteresowanych odsylam zas do podrecznika Fischera i
          > Dornbuscha!
          > Pozdr.
          > Kagan
          • Gość: Aussie Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: *.dsl.vicnet.net.au 01.04.03, 05:21
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Zgadzam sie z KaganemK!
            >
            > Gość portalu: KaganK: napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: drapieżnik napisał(a):
            > >
            > > > lepiej ten mechanizm wytlumaczyl nasz profesor
            > > kazimierczak i domanski
            > > > o ile pamietam siegneli najpierw do weksla (surogat
            > > kredytu) i rozrysowali to
            > > > na kontach w zcytelny sposob
            > > Mozliwe, ale ja nie chcialem sie poslugiwac tzw. podwojna
            > > ksegowoscia, ktora jest systemem sztucznym a metnym.
            > > Wazna jest zasada, ze bank tworzy pieniadz doslownie z
            > > niczego (np. weksla czyli tzw. promissory note, ktora,
            > > jak sama nazwa wskazuje, jest TYLKO obietnica, niczym
            > > wiecej).
            > > Bankowosc i finanse to TYLKO gra pozorow, i o to mi
            > > wlasnie chodzilo, i w tym siechyba zagadzamy.
            > > Zainteresowanych odsylam zas do podrecznika Fischera i
            > > Dornbuscha!
            > > Pozdr.
            > > Kagan
            Mozecie dac ten dowod kazimierczaka i domanskiego?
    • Gość: pawel-l Re: jak Banki tworza pieniadz z niczego IP: 1.0.12.* 01.04.03, 09:50
      Ładny wykład. Parę uwag.
      Póki każdy bank kreował własne pieniądze to ryzykował na własny rachunek (i
      swoich klientów). Co jakiś czas zdarzały się bankructwa, paniki, masowe
      wycofywanie wkładów. Klienci nauczyli się że pieniądze należy trzymać w
      wiarygodnych bankach.
      I w pewnym momencie wkroczyło państwo. ( W Usa FED powstał w 1907r)
      Poprzez wprowadzenie jednej waluty i ubezpieczenie depozytów spowodowało że
      dawanie kredytów stało się dużo bezpieczniejsze (na krótką metę) w efekcie
      mieliśmy prosperity lat 20-tych i późniejszy krach. Mimo to system bankowy
      pozostał dosyć stabilny (ale wiele banków zbankrutowało) Parytet złota ciągle
      obowiązywał. Po kilku dekadach ludzie całkowicie zapomnieli to doświadczenie i
      bańka kredytowa urosła do jeszcze większych rozmiarów niż poprzednio. Różnica
      jest taka że teraz parytetu złota już nie ma.
      Wszystko opiera się na zaufaniu, że w przyszłości państwo za pomocą podatków
      będzie w stanie spłacić wszystkie zobowiązania. Chociaż już teraz
      przedstawiciele FEDu mówią że będzie to niemożliwe.
      Od wielu lat ekonomiści od Misesa i HAyek'a mówią że się to źle skończy. Ale
      tyle lat się udawało, że nikt się nie przejmuje katastroficznymi prognozami.

      Na razie
    • Gość: Zbigniew O jednym Bankier zapomniał IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.03, 10:59
      Zwykły bank nie tworzy pieniądza z "niczego" choćby ze względu na przepisy
      księgowe.AKTYWA muszą się równać PASYWOM. ( nie jak chce darr.darek
      lokaty=kredytom !!!).Im większe zobowiązania tym większe muszą być należności i
      majątek.Clou całego nieporozumienia tkwi w kapitale własnym banku.
      Można napisać uproszczony bilans banku : Aktywa : MAJĄTEK BANKU + UDZIELONE
      KREDYTY = Pasywa : KAPITAŁ WŁASNY + otrzymane lokaty i kredyty z innych banków+
      ZYSK - STRATA .
      Gdy bank inwestuje np. w złoto i rośnie ono na wartości to bank odnotowuje zysk
      księgowy ( takie są zasady wyceny aktywów ).W ramach tego zysku może udzielić
      więcej kredytów. Podobnie jest w przypadku akcji i obligacji itd - bo są to
      papiery o największej płynności.To samo zachodzi w przypadku inwestycji w
      nieruchomości ale już z pewnymi zastrzeżeniami.
      Gdy jednak to wszystko co miało przynosić zysk zaczyna tracić na wartości banki
      gwałtownie ograniczają podaż kredytów lub wyprzedają majątek doprowadzając do
      rozpaczy drobnych inwestorów.Co obecnie ma miejsce powodując niepowetowane
      straty gospodarcze dla większości krajów świata.
      Firmy duszą się od braku płynności i nawet te będące w dobrej kondycji
      odczuwają skutki załamania.
      Można więc powiedzieć , że to skutki spekulacyjnych działań banków w
      poprzednich latach odbijają się czkawką.
      • Gość: Aussie Re: O jednym Bankier zapomniał IP: 203.12.115.* 02.04.03, 06:28
        Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
        > Zwykły bank nie tworzy pieniądza z "niczego" choćby ze względu na przepisy
        > księgowe.AKTYWA muszą się równać PASYWOM. ( nie jak chce darr.darek
        > lokaty=kredytom !!!).Im większe zobowiązania tym większe muszą być należności
        i majątek.Clou całego nieporozumienia tkwi w kapitale własnym banku.
        - Kapital wlasny banku moze byc tez z pozyczek z innych bankow, albo
        z innych "kreatywnych" zrodel, jak weksle, akcje (w tym i tzw. junk), obligacje
        Burkina Faso itp. Kazdy ksiegowy porafi zbilasowac bilans, bo bilans to tylko
        cyferki na papierze, nic wiecej...

        > Można napisać uproszczony bilans banku : Aktywa : MAJĄTEK BANKU + UDZIELONE
        > KREDYTY = Pasywa : KAPITAŁ WŁASNY + otrzymane lokaty i kredyty z innych
        banków+ ZYSK - STRATA .
        - Otzo to "kredyty z innych bankow"...

        > Gdy bank inwestuje np. w złoto i rośnie ono na wartości to bank odnotowuje
        zysk księgowy ( takie są zasady wyceny aktywów ).W ramach tego zysku może
        udzielić więcej kredytów. Podobnie jest w przypadku akcji i obligacji itd - bo
        są to papiery o największej płynności.To samo zachodzi w przypadku inwestycji w
        nieruchomości ale już z pewnymi zastrzeżeniami.
        - Akcje i obligacje sa de facto bez wartosci, to tylko papiery, za ktore czasem
        naiwni daja prawdziwe, fizyczne dobra...

        > Gdy jednak to wszystko co miało przynosić zysk zaczyna tracić na wartości
        banki gwałtownie ograniczają podaż kredytów lub wyprzedają majątek
        doprowadzając do rozpaczy drobnych inwestorów.Co obecnie ma miejsce powodując
        niepowetowane straty gospodarcze dla większości krajów świata.
        - Banki nie daja kredytow na zwiekszenie produkcji podczas kryzysu nadprodukcji.
        To chyba jasne...

        > Firmy duszą się od braku płynności i nawet te będące w dobrej kondycji
        > odczuwają skutki załamania. Można więc powiedzieć , że to skutki
        spekulacyjnych działań banków w poprzednich latach odbijają się czkawką.
        - Zgoda, ale przeciez caly kapitalizm opiera sie na spekulacji!

        • Gość: Kagan Re: O jednym Bankier zapomniał IP: *.lib.latrobe.edu.au 02.04.03, 11:06
          Gość portalu: Aussie napisał(a):
          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
          Zwykły bank nie tworzy pieniądza z "niczego" choćby ze względu na przepisy
          księgowe.AKTYWA muszą się równać PASYWOM. ( nie jak chce darr.darek
          lokaty=kredytom !!!).Im większe zobowiązania tym większe muszą być należności
          i majątek.Clou całego nieporozumienia tkwi w kapitale własnym banku.
          - Kapital wlasny banku moze byc tez z pozyczek z innych bankow, albo
          z innych "kreatywnych" zrodel, jak weksle, akcje (w tym i tzw. junk), obligacje
          Burkina Faso itp. Kazdy ksiegowy porafi zbilasowac bilans, bo bilans to tylko
          cyferki na papierze, nic wiecej...
          K: O to chodzi! Pozyczki i dlugi mozna roznie zaksiegowac. Pozyczka wydajaca
          sie (z p. widzenia banku) do spacenia to "aktyw", ale taka, dana bankrutowi to
          raczej "pasywa". Zreszta kazdy wie, ze ksiagowosc to lipa: na koncie KASA, to
          co ona ma jest po stronie Winien (Debit), a to czego nie ma, jest po stronie
          Ma (Credit)... Pamietam ksiegowosc pewnej stoczni: produkcja w toku byla
          wyliczona na miliony dolarow, a okazalo sie, ze statek (jedyny zreszta)
          byl nic nie warty, bo to byl tylko rdzewiejacy kadlub bezkompletnego silnika i
          instalacji, i bez nabywcy (zleceniodawca wlasnie zbankrutowal)...
          Ale na pochylni wygladal imponujaco - dla naiwnych wykonczono nawet pare
          korytarzy i kabin...

          > Można napisać uproszczony bilans banku : Aktywa : MAJĄTEK BANKU + UDZIELONE
          KREDYTY = Pasywa : KAPITAŁ WŁASNY + otrzymane lokaty i kredyty z innych
          banków+ ZYSK - STRATA .
          K: Udzielone kredyty moga szybko sie stac pasywami, jak sa nie do odzyskania, i
          nie przynosza zysku (procentow)... A otrzymane lokaty moga sie tez okazac nic
          nie warte, np. jak sa np. akcjami Enronu albo obligacjami tureckimi czy
          argentynskimi...

          - Otzo to "kredyty z innych bankow"...
          K: Wlasnie... Jak pisal bankier: jeden bank pozycza drugiemu, a ten drugi
          generuje z tego kredyt dla trzeciego, i tak dalej, az sie kolko zamknie...

          > > Gdy bank inwestuje np. w złoto i rośnie ono na wartości to bank odnotowuje
          > zysk księgowy ( takie są zasady wyceny aktywów ).W ramach tego zysku może
          > udzielić więcej kredytów. Podobnie jest w przypadku akcji i obligacji itd -
          bo są to papiery o największej płynności.To samo zachodzi w przypadku
          inwestycji w nieruchomości ale już z pewnymi zastrzeżeniami.
          K: A jak inwestuje w akcje, ktore najpierw rosna, a pozniej sie okazuja Junk...

          > - Akcje i obligacje sa de facto bez wartosci, to tylko papiery, za ktore
          czasem naiwni daja prawdziwe, fizyczne dobra...
          K: Niestety, ale taka jest prawda!

          > Gdy jednak to wszystko co miało przynosić zysk zaczyna tracić na wartości
          > banki gwałtownie ograniczają podaż kredytów lub wyprzedają majątek
          > doprowadzając do rozpaczy drobnych inwestorów.Co obecnie ma miejsce powodując
          > niepowetowane straty gospodarcze dla większości krajów świata.
          > - Banki nie daja kredytow na zwiekszenie produkcji podczas kryzysu
          nadprodukcji. To chyba jasne...
          K: Nie dla kazdego, np. nie dla darrka!

          > > Firmy duszą się od braku płynności i nawet te będące w dobrej kondycji
          > > odczuwają skutki załamania. Można więc powiedzieć , że to skutki
          > spekulacyjnych działań banków w poprzednich latach odbijają się czkawką.
          > - Zgoda, ale przeciez caly kapitalizm opiera sie na spekulacji!
          K: Ano tak, ale wytlumacz to darrkowi!

          • Gość: UP! Re: O jednym Bankier zapomniał IP: proxy* / 192.168.120.* 03.04.03, 05:17
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Aussie napisał(a):
            > Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
            > Zwykły bank nie tworzy pieniądza z "niczego" choćby ze względu na przepisy
            > księgowe.AKTYWA muszą się równać PASYWOM. ( nie jak chce darr.darek
            > lokaty=kredytom !!!).Im większe zobowiązania tym większe muszą być
            należności
            > i majątek.Clou całego nieporozumienia tkwi w kapitale własnym banku.
            > - Kapital wlasny banku moze byc tez z pozyczek z innych bankow, albo
            > z innych "kreatywnych" zrodel, jak weksle, akcje (w tym i tzw. junk),
            obligacje
            > Burkina Faso itp. Kazdy ksiegowy porafi zbilasowac bilans, bo bilans to tylko
            > cyferki na papierze, nic wiecej...
            > K: O to chodzi! Pozyczki i dlugi mozna roznie zaksiegowac. Pozyczka wydajaca
            > sie (z p. widzenia banku) do spacenia to "aktyw", ale taka, dana bankrutowi
            to
            > raczej "pasywa". Zreszta kazdy wie, ze ksiagowosc to lipa: na koncie KASA,
            to
            > co ona ma jest po stronie Winien (Debit), a to czego nie ma, jest po stronie
            > Ma (Credit)... Pamietam ksiegowosc pewnej stoczni: produkcja w toku byla
            > wyliczona na miliony dolarow, a okazalo sie, ze statek (jedyny zreszta)
            > byl nic nie warty, bo to byl tylko rdzewiejacy kadlub bezkompletnego silnika
            i
            > instalacji, i bez nabywcy (zleceniodawca wlasnie zbankrutowal)...
            > Ale na pochylni wygladal imponujaco - dla naiwnych wykonczono nawet pare
            > korytarzy i kabin...
            >
            > > Można napisać uproszczony bilans banku : Aktywa : MAJĄTEK BANKU + UDZIELON
            > E
            > KREDYTY = Pasywa : KAPITAŁ WŁASNY + otrzymane lokaty i kredyty z innych
            > banków+ ZYSK - STRATA .
            > K: Udzielone kredyty moga szybko sie stac pasywami, jak sa nie do
            odzyskania, i
            >
            > nie przynosza zysku (procentow)... A otrzymane lokaty moga sie tez okazac
            nic
            > nie warte, np. jak sa np. akcjami Enronu albo obligacjami tureckimi czy
            > argentynskimi...
            >
            > - Otzo to "kredyty z innych bankow"...
            > K: Wlasnie... Jak pisal bankier: jeden bank pozycza drugiemu, a ten drugi
            > generuje z tego kredyt dla trzeciego, i tak dalej, az sie kolko zamknie...
            >
            > > > Gdy bank inwestuje np. w złoto i rośnie ono na wartości to bank odnot
            > owuje
            > > zysk księgowy ( takie są zasady wyceny aktywów ).W ramach tego zysku może
            > > udzielić więcej kredytów. Podobnie jest w przypadku akcji i obligacji itd
            > -
            > bo są to papiery o największej płynności.To samo zachodzi w przypadku
            > inwestycji w nieruchomości ale już z pewnymi zastrzeżeniami.
            > K: A jak inwestuje w akcje, ktore najpierw rosna, a pozniej sie okazuja
            Junk...
            >
            > > - Akcje i obligacje sa de facto bez wartosci, to tylko papiery, za ktore
            > czasem naiwni daja prawdziwe, fizyczne dobra...
            > K: Niestety, ale taka jest prawda!
            >
            > > Gdy jednak to wszystko co miało przynosić zysk zaczyna tracić na wartości
            > > banki gwałtownie ograniczają podaż kredytów lub wyprzedają majątek
            > > doprowadzając do rozpaczy drobnych inwestorów.Co obecnie ma miejsce powodu
            > jąc
            > > niepowetowane straty gospodarcze dla większości krajów świata.
            > > - Banki nie daja kredytow na zwiekszenie produkcji podczas kryzysu
            > nadprodukcji. To chyba jasne...
            > K: Nie dla kazdego, np. nie dla darrka!
            >
            > > > Firmy duszą się od braku płynności i nawet te będące w dobrej kondycj
            > i
            > > > odczuwają skutki załamania. Można więc powiedzieć , że to skutki
            > > spekulacyjnych działań banków w poprzednich latach odbijają się czkawką.
            > > - Zgoda, ale przeciez caly kapitalizm opiera sie na spekulacji!
            > K: Ano tak, ale wytlumacz to darrkowi!
            >
            • Gość: UP! Re: O jednym Bankier zapomniał IP: *.vic.bigpond.net.au 05.04.03, 11:32
Inne wątki na temat:
Pełna wersja