maruda.r
09.11.06, 21:14
Pracodawcy skarżą się, że brak chętnych do pracy wynika z masowej migracji
zarobkowej, zwłaszcza młodych ludzi, którzy wyjechali do bogatszych krajów
unijnych.
Najwyraźniej duża część bezrobotnych albo nie chce podjąć zarejestrowanej
pracy, albo z różnych powodów nie jest w stanie pracować.
********************************
Oczywiście. Powstała sfera "bezrobocia mentalnego", składająca się z osób,
które nie będą pracować, ani za 800, ani za 5000 pln. To stracona część
społeczeństwa. Nie pomogą żadne programy tworzenia miejsc pracy, bo ci ludzie,
jeżeli nawet podejmą pracę, to wezmą zwolnienia chorobowe w pierwszym
sprzyjającym terminie.
Po raz pierwszy mieliśmy z masową emigracją zarobkową o bardzo pragmatycznym
podłożu. Jej trzon, to ludzie, którzy osiągnęli w Polsce wszystko, co mogli
osiągnąć przy pomocy uczciwej pracy najemnej lub uczciwego prowadzenia dg.
Obecna rzeczywistość wyczerpała możliwości awansu, podnoszenia dochodów bez
drastycznego zwiększenie nakładów czasu pracy, własnego zdrowia i życia
rodzinnego. Mając otwartą drogę tam i z powrotem, bez upokorzenia w
amerykańskiej czy kanadyjskiej ambasadzie, po prostu wyjechali.
Nie do końca jest prawdą, że problem z fachową siłą roboczą istnieje tylko w
małych miastach. W dużych fachowcy, co prawda, są, ale pierwsze wolne terminy
mają za kilka miesięcy.
Brak polityki zatrudnieniowej utworzył przepaść między mentalnymi
bezrobotnymi, a ludźmi aktywnymi zawodowo. Tę przepaść pogłębiają wysokie
koszty pracy. Przedsiębiorcy nie opłaca się zatrudniać darmozjadów.
Przynajmniej, nie przy tych kosztach. Lepiej dać nadgodziny czy premię pod
stołem fachowcowi, bo zrobi co trzeba, lepiej i szybciej.