Górą pracodawcy czy pracownicy?

    • Gość: Kodem Naturalna stopa bezrobocia w normalnym kraju:~4,5% IP: *.hor.brad.ac.uk 27.11.06, 09:35
      Naturalna stopa bezrobocia w Polsce: ~14,5%.

      Tak oto wyglada uczciwosc i zapal do pracy spoleczenstwa, w ktorym 96%
      deklaruje sie jako katolicy. Najs - powiedzialby Borat.
    • Gość: ox Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.timplus.net 27.11.06, 09:39
      Niech Orlowski sie zwolni z pracy, zarejestruje w PUPie i pozniej wyglasza swoje
      opinie pracujac na czarno. Zobaczymy co wymysli nie bedac pewnym jutra. Ciekawe
      czy dostanie kredyt, albo jak potraktuja go w pierwszym lepszym urzedzie kiedy
      sie dowiedza, ze jest bezrobotny.
    • pawel.amilo a wy dalej swoje 27.11.06, 09:43
      "trzeba otworzyc rynek dla pracownikow z innych krajow". Bzdura! trzeba ludziom
      wiecej placic i sciagnac do Polski tych co wyjechali. Polska nie moze opierac
      swojego rozwoju na strategii krajow trzeciego swiata. NIEEE dla otwarcia rynku
      pracy! A wy badylarze z Lewiatana, nie maccie ludziom w glowach, bo lud nie taki
      ciemny jak wam sie wydaje.
    • Gość: sleeper Re: Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.06, 09:50
      Zdjęcie the best!!! :D
    • Gość: djtajga Re: Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 09:51
      Nie mam czasu na czytanie wszystkich opinii, za co z góry przeprasszam, ale chcę
      napisać, że kilkoro z moich znajomych pracuje w Szwecji już od kilku lat i cały
      czas są zarejestrowani w Urzędzie Pracy. Zależy im tylko na ubezpieczeniu
      zdrowotnym! Żeby nie stracić tego ubezpieczenia, MUSZą ZGłASZAć sie do Urzędu
      Pracy raz na 3 miesiące (I JEST TO NORMALNE WE WSZYSTKICH URZęDACH PRACY).
      Ciągle zastanawiam się jak się to im opłaca, ale mówią, że nie tracą nic. Z nimi
      pracują podobni im. Zatem gdzie te bezrobocie. Pozdrawiam Jarek.
      • Gość: tomi_78 Re: Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: 62.29.140.* 27.11.06, 11:18
        Chcesz powiedzić, że opłaca im się lecieć raz na 3 miesiące, żeby się odchaczyć
        w pośredniaku?
        Dziwni goście.
      • Gość: mar lipa jak IP: *.pl 27.11.06, 11:36
        napisać, że kilkoro z moich znajomych pracuje w Szwecji już od kilku lat i cały
        > czas są zarejestrowani w Urzędzie Pracy. Zależy im tylko na ubezpieczeniu
        > zdrowotnym! Żeby nie stracić tego ubezpieczenia, MUSZą ZGłASZAć sie do Urzędu
        > Pracy raz na 3 miesiące

        Okłamali ciebie,albo robią w balona
        Po co im jezdzić co 3 miesiące jeżeli ,mogą się wpisać w każdej chwili.
      • Gość: Jarek nie chcrzan Bezrobotni maja obowiazek bywac w UP raz na miesia IP: *.dip.t-dialin.net 27.11.06, 12:42
        c. Bys moze macie przekupnych urzednikow. To wina zlego nadzoru w Twoim urzedzie
        i zwyklej nieuczciwosci, a nie systemowych rozwiązań, takie rzeczy juz dawno
        skasowano, poza tym urzad ma prawo wyslac Cioferte pracy i musisz sie stawic.
        Wiesz w bajki Orlowskiego to bym wierzyl, gdyby Polska graniczyla z Londynem.
        Prawda jest taka, ze praca daleko, a kontrole relatywnie czeste . Ci co
        potrzebuja ubezpiecznia czesto maja firmy na niby, bo to taniej i latwiej niz
        niby darmowe (ubezpieczenie z UP).
        • olpc Re: Bezrobotni maja obowiazek bywac w UP raz na m 30.11.06, 23:37
          Autorze tematu, przyznaj sie, ze celowo piszesz tak nierzetelnie. Przeciez
          ludzie pracujacy np. w Anglii wchodza sobie na strone www.nhs.uk zamawiaja
          European Health Insurance Card i moga sie leczyc w calej UE oraz w Szwajcarii.
          Na taka karte czekalem cale 20 godzin od chwili zlozenia zamowienia do momentu,
          gdy wpadla wraz z koperta przez drzwi. To darmowa usluga.
          Zatem po co ktos mialby nawet co 3 miesiace, najczesciej jednak co miesiac,
          latac lub jezdzic do Polski, aby zglaszac gotowosc podjecia pracy w UP?
    • miluszka7 Re: Górą pracodawcy czy pracownicy? 27.11.06, 10:01
      Ludzie pzrecież człowika krew zalewa jak czyta te bzdurne wieści. Co spada ,
      komu spada . Od 3 lat jestem bezrobotna, mam wyższe wykształcenie z dwóch
      zupełnie odmiennych kierunków. Już dawno wyrejestrowałm sie z UP bo na co mi
      to. Więc im spadło. Szukałam pracy na własna rękę bo to co mi zaproponowało
      dziewczę z UP urągało mojej godności. Mając 22 lata doświadczenia na różnych
      stanowiskach zmuszona jestem do pracu na czarno i nigdzie nie będę zarabiała
      tak jak teraz. Nie płace haraczu ani Zus-wi ani US, jestem ubezpieczona pzry
      mężu razem z dziećmi. W d.. mam statystyki, targi pracy, giełdy i inne prodramu
      unijne które są tylko fikcją po to aby stworzyć wrazenie ze coś się dzieje.
      Ten kraj toczy rak - zwany mutacja kapitalizmu z komunizmem i popieram decyzje
      młodych o opuszczeniu tego trupa.
    • Gość: Niezgodny Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: 213.134.140.* 27.11.06, 10:05
      Bawią mnie takie teksty grona redakcyjnego. Dziennikarz siedzi za biurkiem,
      wyśle pytania do odpowiednich resortów i na podstawie tego powstaje owe "dzieło".
      Prawda jest inna. Wielu ekonomistów wie, że bezrobocie w tzw. "szarej strefie"
      jest nadal wysokie. Wielu walczy o swoje i nie rejestruje sie jako bezrobotny.
      Tak więc tych nie wlicza w te szumne statystyki.
      Osobiście pracy szukałem przez blisko 2 lata. Nie "zagrzałem" miejsca w różnych
      przedsiębiorstwach. Tu miesiąc, tam dwa. A czemu? Bo rynek pracy w Polsce to
      jedna, wielka pomyłka.
      Firmy zatrudniają na chwilę jak im wygodnie, za wynagrodzenie dość niskie. Ale
      co ma zrobić osoba, która ma rachunki do zapłacenia? Godzi sie na to, bo ile
      można wysyłać CV. I nie jestem w tym odosobniony. Wielu moich znajomych ma lub
      miało podobne perypetie.
      Tak więc pytam zarówno GW jak i nasz rząd: gdzie jest ta praca, o której się
      tyle słyszy?
    • Gość: wododo Propaganda sukcesu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 10:27
      W zeszłym tygodniu w podobnym tonie pisał W.Orłowski - takie artykuliki
      pojawiają się tydzień w tydzień!!! Są one wyjątkowo wtórne; jak mantra
      powtarzane są info o Polakach za granicą, problemach wielu firm ze znalezieniem
      pracowników (40 do 60%) i że "płace muszą wzrosnąć" (powielane są info o
      kilkunastoprocentowych podwyżkach w budownictwie)

      A jaka jest prawda? Że firmy nie chcą więcej płacić! Coś z mojej okolicy -
      zapowiadany cud gospodarczy w związku z ulokowaniem w podtoruńskiach Łysomicach
      specjalnej strefy ekonomicznej (fabryka Sharpa oraz zakłady poddostawców i
      kooperantów tej firmy) raczej się nie ziści. Liczni studenci z mojego miasta
      nie moga liczyć na pracę (propaganda rządowa tudzież samorządowa zapowiadała 10
      tys. miejsc pracy w związku z tymi inwestycjami) ponieważ szuka się tylko ludzi
      do pracy przy tasmie - biurowe miejsca pracy są nieliczne i obstawione przez
      przyjezdnych (top to oczywiście Azjaci). W dodatku miejsca pracy przy taśmie sa
      tak śmiesznie opłacane (600-700 zł netto) że nikt palcem nie kiwnie by tam
      pracować, zwlaszcza z uwagi na koszty dojazdów, które mogą siegać 200-300 zł
      miesięcznie. Czy firmy zamierzają podnieść tu płace? Nie - myślą za to o
      sprowadzeniu robotników z Dalekiego Wschodu (vide: polskie stocznie)

      Naiwnie sądziłem, że polskie gazety stac na wstawianie do działu "Gospodarka"
      czegoś bardziej wnikliwego niż życzeniowe myślenie "ekonomistów".
    • Gość: 27latek Gdzie ta praca ????? IP: *.echostar.pl 27.11.06, 10:42
      Gdzie jest ta praca?? Mieszkam w Poznaniu i jakos nie moge znalezc pracy w
      swoim zawodzie - finanse, ekonomia !!!! Szukam pracy juz miesiac i nic - nie
      mam jakis wielkich wymagan finansowych (na poczatek z 3,5 tys. brutto moze byc).
      Ostatnio słyszałem ze podobno firmy boja sie mnie zatrudnic - skonczone dwie AE
      w Polsce, studia zagranica i firmy sie boja takich ludzi ze np. wygryze kogos
      ze stanowiska!! Moze i tak bedzie ale niech nie pisza glupot na forum ze praca
      lezy na ulicy - moze dla tych niewykfalifikowanych ale nie dla absolwentów po
      studiach
      • rekin761 Re: Gdzie ta praca ????? 27.11.06, 11:23
        zgadzam się z tobą w 100%. zna wielu ludzi, którzy maja podobne problemy. Doradze co coś- zaniż pułap do 800 brutto to może znajdziesz. Smutne ale prawdziwe. Powodzenia i pozdrawiam
        • Gość: tomi_78 Re: Gdzie ta praca ????? IP: 62.29.140.* 27.11.06, 12:04
          Tak swoją drogą, to nie jest to wcale głupi pomysł, znam paru dobrze
          zarabiających, ale nie słyszałem, żeby ktoś z nich w pierwszej poracy dostał
          3500 brutto, niezależnie od tego co skończył. Z tego co wiem w Irlandii i UK,
          też nie płacą 130 % średniej krajowej absolwentom. Zaczynając w Irlandii w
          finansach dostaniesz 25-30 tys. Euro rocznie, a to oznacza zarobki poniżej
          średniej. Prezcież nie zrobią kogoś bez doświadczenia szefem analityków w banku
          i nie dadzą mu 8.000 na łape. Znajdź coś byle kierunku, w którym się chcesz
          rowijać, nie warto brać nawet pracy lepiej płatnej, jeżeli w dłuższej
          perspektywie nie daje szans na podwyżke. Wielu absolwentów pracowało za kase za
          jaką nie pracowałby robotnik, tylko problem polega na tym, że robotnik po 3
          latach dostaje dalej to samo, a ktoś z wyższym wykształceniem zwiększy swoje
          pobory dwukrotnie. Ale niestety "frycowe" trzeba zapłacić.
          Poza firmami Big 4 raczej nikt tyle w Poznaniu absolwentowi nie zaoferuje.
          Powodzenia.
      • racz31 Re: Gdzie ta praca ????? 30.11.06, 11:14
        Zgadzam się w zupełności, sam jestem po ekonomii i szukam pracy już ponad 2
        miesiące i nic. Jak czytam taki artykuł że wszędzie jest praca to krew mnie
        zalewa.Jak nie masz znajomości to ciężko coś znaleźć za w miare rozsądne
        pieniądze.
    • Gość: s_l_y Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 11:04
      A ja nie mogę znaleźć pracy. A co do płac to też jakieś wierutne bzdury! Znam
      osoby doskonale wykształcone, które pracują za bezcen w stosunku do swoich
      kwalifikacji i umiejętności. Ludzie z wykształceniem technicznym, w Warszawie.
      Nie wiem skąd te błyskotliwe wnioski, ale rzeczywistośc pozostaje
      rzeczywistością. Niestety.
    • Gość: prawie doktor hehehe za prl-u takiej propagandy nie bylo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 11:09
      A o ile procent wzrosla produkcja lokomotyw i sznurka do snopowiazalek?
      Normalnie raj na ziemi, wszyscy maja prace i buduja nowe lepsze jutro. Jestem
      doktorantem (elektronika), mam 1200 netto na miesiac i sie ciesze, bo z
      doktoratem mam marne szanse na prace. Polski przedsiebiorca nie zatrudni
      doktora, bo ten stanowczo za bardzo "nic nie umie" i w ogole nie nadaje sie na
      niewolnika. A komercyjnych osrodkow badawczych u nas jak na lekarstwo. Bede wiec
      kolejnym wyksztalconym bezrobotnym.
      • Gość: JGA Re: hehehe za prl-u takiej propagandy nie bylo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.11.06, 18:32
        Nie narzekaj.
        Zapotrzebowanie na elektronikow w Ameryce/Kanadzie/Europie spada i bedzie dalej
        spadac. Nowe technologie beda tworzone/wdrazane w Azji.
        Na zachodzie placa wiecej, ale co z tego jak nie znadziesz pracy??
    • Gość: Wojtek Pracodawcy! Podawajcie proponowane place! IP: 82.148.37.* 27.11.06, 11:16
      Pracuje za granica, czasem przegladam polskie oferty pracy. NIGDY nie
      odpowiadam, bo w ogloszeniach nie ma proponowanej placy, tak jak to jest
      wszedzie praktykowane w Anglii.
      nawet nie wiem, czy ewentualna placa moglaby mnie zachecic do powrotu do
      Polski. a przyjazd na rozmowe o prace to wydatek ok. 1000 zl.
      pracodawcy, podawajcie proponowana roczna place!!!
    • Gość: Pix_Szwecja Ale Bialorusini, Ukraincy i Rumunii juz wyjechali IP: *.efi.fi 27.11.06, 11:23
      To dosyc paranoiczny pomysl, zeby zamiast przede wszsystkim stworzyc system
      zachety do pracy w Polsce dla bezrobotnych, szukajacych pracy, emgrantow
      szczycic sie pomyslami importu Mongolow, Macedonczykow i Turkow, ktorzy rekomo
      dzwigna gospodarke Polski. A dleczego nie miliby dzwigac gospodarki Nimiec, UK,
      Irlandii czy Szwecji skoro juz tam siedza od lat. Pomysly MinPracy i KPP to
      jakas senna paranoja.

      Siegnijcie do rozwiazan prawnych (w tym prawa pracy) najlepiej zorganizowanych
      gospoarek w Europie tz. Szwecji, UK, imiec, Holandii, Irlandii, Finlandii
      zamaist wprowadzac paranoiczne pomysly z zatrudnianiem Chinczykow.
    • carnivore69 Re: Górą pracodawcy czy pracownicy? 27.11.06, 11:36
      Juz kiedys podobny komentarz umieszczalem - podobnie jak na swiecie nie brakuje
      ropy za $100/barylke, tak samo w PL nie brakuje pracownikow za EUR 1000/etat.
      Jesli w/w ceny sa zbyt wysokie, nalezy pewnie sprzedac samochod/zwinac interes.

      Pzdr.

    • kapitan_stopczyk Komunistyczna mentalność polskich pracodawców. 27.11.06, 11:43
      Polskim dorobkiewiczom wydaje się, że zawsze będą mieli do dyspozycji
      nieograniczoną ilość niewolników, którzy będa pracowali w systemie 24/24 za
      przysłowiowa miskę zupy.
      Wydawalo im się, że zawsze będzie tak, że z pracownikiem będzie można zrobić co
      sie chce - a on sparaliżowany strachem nie będzie sie przeciwstawiał.

      I to się chyba kończy. Otwarto granice i pracownicy znaleźli lepszych
      pracodawców w Irlandii, Anglii czy Szwecji.
      Zagłosowali nogami opuszczając wątpliwej jakości posady u dorobionych (często
      złodziejstwem) polskich nowobogackich.

      I teraz nuworysze muszą zdecydować: albo podnoszą pensje ograniczając swoją
      rozbuchana konsumpcje - albo bankrutują i samu szukają pracy na Zachodzie.

      Wybór należy do nich.
      Nareszcie.
      • Gość: Tomasz Re: Komunistyczna mentalność polskich pracodawców IP: 193.130.182.* 27.11.06, 11:59
        SWIETE SLOWA A SLOWO CIALEM SIE STALO, PRACODAWCY DO PRACY!!!!!!!!!!!!
      • Gość: JGA Re: Komunistyczna mentalność polskich pracodawców IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.11.06, 18:13
        Jest to mentalnosc "folwarczna" z epoki feudalizmu. Realny socjalizm utrwalal
        ta mentalnosc, bo ludnosc Europy Wschodniej nie mogla legalnie pracowac na
        zachodzie, byla wiec skazana na "folwark".
        Model zachodni wprawdzie umozliwia pozornie swobodny wybor miejsca pracy i
        stalego pobytu, ale mentalnosc korporacyjnych menadzerow niewiele odbiega od
        mentalnosci "folwarku". Neofeudalne przywiazanie do miejsca pracy realizuje sie
        przy pomocy instrumentow ekonomicznych (wysokosc wynagrodzenia, zadluzenie
        hipoteczne i koniecznosc splacania, zobowiazanie finansowe wobec rodziny).
        Mlody czlowiek wyjezdzajacy z Polski za granice jest wolny nie tylko dlatego,
        ze jest otwarta granica i ma w reku paszport. Jest wolny przede wszystkim
        dlatego, ze nie jest jeszcze zadluzony ....
    • Gość: Ludka Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 12:19
      Po pierwsze - wyjątek z 1 bankiem nie stanowi reguły. O ile wiem pracownicy
      banków nadal narzekają. Po drugie - wyż demograficzny nie znalazłszy pracy
      wyjechał. I słusznie. Na następny wyż możemy czekać latami (jeśli nie
      dziesiątkami lat). Po trzecie - taki z ulicy może znaleźć pracę za najniższą
      pensję, za którą nie sposób się utrzymać. Na same opłaty stałe ( np. czynsz,
      energia, telefon..) wydaje się często więcej niż 700 zł. które proponują na
      pensję. Więc nie należy się dziwić że ludzie nie przyjmują takiej pracy.
      • Gość: JGA Re: Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.11.06, 18:23
        Istotnie. Nikt jakos nie pisze o wzroscie kosztow udzialu w rynku pracy.
        Mam na mysli koszty takie jak zakup odpowiedniej odziezy, utrzymanie fryzury,
        koszty posiadania samochodu + koszty paliwa + koszty ubezpieczenia, koszty
        posilkow poza domem, koszty wynajecia mieszkania (dla migrantow) itp.
        Obecnie, wynagrodzenia w Polsce nie uwzgledniaja z regoly tych kosztow.

        Na zachodzie wyzsze wynagrodzenia kompensuja lepiej stosunkowo wysokie koszty
        udzialu w rynku pracy.

    • mczgdy Górą pracodawcy czy pracownicy? 27.11.06, 12:42
      Czytając opinie o rynku pracy naszych "ekspertów" mam wrażenie że to przybysze z innej galaktyki.Zupełnie nie rozumiją obecnej rzeczywistości.Po to,aby relcje pracodawca-pracownik były prawidłowe trzeba stosować rozwiązania prawdziwych kapitalistów jak Ford czy Krupp a nie idiotyczne pomysły "poganiaczy bydła" spod znaku "Biedronki".
    • Gość: Inz P_z emigracji Emigranci, wyslijcie Wasze komentarze do Lewiatana IP: *.efi.fi 27.11.06, 14:22
      To co wyprawia Lewaitan w swoistej demagogicznej dyskusji medialnej jest
      zalosne. Napiszcie Wasze komentarze, przemyslenia, doswiadczenia jak
      zorganizowany jest rynek pracy na emigracji, jakie rozwiazania polecacie i co
      Was motywuje w UK, Irlandii i innych krajch i zasypcie mailami LETWIATANA z ich
      pomyslami importu Macedonczykow i Mongolow. www.prywatni.pl lewiatan@prywatni.pl
      Ja dzisiaj napisalem!

      Zasypcie swoimi komentarzami i pomyslami KPP Lewaitan. Moze ktos w koncu
      pojdzie po rozum do glowy! Pozdrawiam pracujacych na emigracji, ze skandynawii.
    • ted1951 rynek pracy w Polsce... 27.11.06, 18:29

      Dlaczego coraz czesciej pracodawcy polscy nie moga znalezc pracownikow
      pomimo bardzo wysokiej stopy bezrobocia w Polsce?
      Odpowiedz na to pytanie jest bardzo prosta!
      Poniewaz w Polsce praca ludzka jest niegodziwie wynagradzana!
      Pracodawcy polscy najchetniej chcieliby aby ludzie pracowali za darmo ale
      skoro juz musza placic to placa za prace na 5-ciu etatach wynagrodzenie godne
      pracy na poletatu....
      Przykladowo: do niedawna moj brat w Polsce za prace po 10-12 godz. dziennie
      zarabial na reke 1.200 zl. i musial dojezdzac do tej pracy 65 km. wlasnym
      samochodem na wlasny koszt, samochodem, ktory musial sobie na poleccenie
      prezesa sam kupic /czyli zapozyczyc sie na ten cel/ jesli chcial sie w tej
      pracy utrzymac....
      Tymczasem mnie, bedacemu na bezrobociu ojcu, polski, "niezawisly" sad
      zasadzil 1.200 zl. alimentow na troje dzieci.... zapomnial tylko ten sad w
      postanowieniu wskazac skad bezrobotny ojciec ma czerpac pieniadze na
      zaspokojenie alimentow....
      To wszystko razem wziete nazywa sie: "PRORODZINNA POLITYKA RP"!!!
      Paranoja!
      I dlatego nie warto zyc i pracowac w Polsce...
      • smerfula Re: rynek pracy w Polsce... 27.11.06, 22:32
        ehh.. jakby nie bylo, w Polsce sytuacja jest zalosna. mieszkam w Kanadzie,
        wlasnie skonczylam studia. sytuacja wyglada tak. Studia platne za rok okolo
        $6,000 (kanadyjskich). oczywiscie pozyczka. praktyki? nie ma problemu. firmy
        oglaszaja sie na stronach uniwersyteckich. wyslalam 3 CV i zostalam zaproszona
        na rozmowe. dostalam prace 2 dni pozniej. pracowalam przez 4 miesiace do
        momentu skonczenia studiow za $16.00/h. Poprosilam o przeniesienie do innego
        dzialu i mialam zagwarantowana prace po skonczeniu praktyk na pelen etat juz za
        $20.00 jako auditor. Nie mam samochodu. gdy musze przeprowadzic jakis audit
        poza miejstem pracy rozbijam sie taksowkami a firma za to placi. a teraz
        ciekawostki statystyczne. Swiezo upieczony ksiegowy dyplomowany (Chartered
        Accountant, tlumaczenia nie jestem pewna) na poczatek dostaje $65,000. po
        pieciu latach juz $113,000 a $250,000 z 25-29 letnim doswiadczeniem. Tutaj
        pracodawca predzej da sobie uciac reke albo i jaja zanim zwolni pracownika w
        wieku okolo 40-45 lat ktory pracuje w jego firmie powiedzmy 10 lat. Koszty
        pozybcia sie wiedzy tego pracownika przez jego zwolnienie sa absolutnie nie do
        nadrobienia. nikt nie zwraca uwagi na to zeby w jego firmie pracowala
        dyspozycyjna dlugonoga blond "dupa" jezeli ma kobiete wyksztalcona, z
        dlugoletnim doswiadczeniem. niewazne jakie dlugie nogi mialaby ta mloda
        dziewczyna to nie wygryzie ona ze stanowiska kobiety od siebie starszej. Mloda
        pracownica zaszla w ciaze? zdarza sie. gwarantowany urlop macierzynski plus to
        samo lub lepsze stanowisko pracy po powrocie. Moja szefowa urodzila dziecko.
        byla na macierzynskim ze 4 miesiace firma skontaktowala sie z nia mowiac, ze
        jest im niezbedna. zaproponowali jej taka podwyzke, ze wrocila natychmiast do
        pracy. Polscy pracodawcy sa naprawde twardoglowi i zanim do nich dojdzie, ze
        nie wszystko opiera sie na tym jaka maja sekretarke moze sie okazac, ze zostana
        z reka w nocniku; i bez sekretarki i bez firmy. Gleboko wierze, ze sytuacja sie
        zmieni.
    • jjjupiter Kto wypisuje takie bzdury 27.11.06, 21:24
      Moj syn szuka pracy juz 2 miesiace-i tylko sklada CV
    • Gość: Doc Henryka Grosik Zony pracodawcow i czlonków zarzadu będą cześciej IP: *.efi.fi 28.11.06, 11:02
      odwierdzać fabryki, szczególnie gdy pracodawca w delegacji, pod pozorem
      poszukiwania zapomnianych dokumentów wsród taśm produkcyjnych obleganych przez
      importowanych, zabarwionych pracowników. Będą wygladać jeszcze piękniej i
      pachnieć jeszcze intensywniej niż teraz. Kolorowi pracownicy będą mieli
      uciechę, i vice-versa, wzrośnie zadowolenie i motywacja do pracy w zakladzie,
      wszakże jakoś musimy wypelnić lukę demograficzną po emigrantach.

      Polscy hydraulicy dbają o sprawne dzialanie gospodarstw domowych w UK,
      Irlandii, Niemczech i Francji oferujac sprawny serwis i „uslugi duchowe”
      przygnębionym Paniom domu w UE, Polskie pielęgniarki pudrują pulchne i radosne
      niemowlaki Anglo-sasów, wobec czego malżonki pracodawców w ojczyźnie nie mogą
      pozostać na prokreacyjnej pozycji poszkodowanej a z drugiej strony luka
      demograficzna to mniejsze potencjalne zyski pracodawców w dluższym horyzoncie.

      Przy czym nie należy zapominac że jest więcej pozytywnych aspektów importu
      taniej, wielokulturowej siy roboczej. Bo np zatrudnmione w fabryce Rumunki i
      Bugarki w ramach pro-spolecznej dzialaności na 2-gim etatcie w postaci
      świdczenia „uslug nieopodatkowanych” w zakladzie w przewie obiadowej lub na
      fjka lub miedzy zmianami będą przyczynialy sie pośrednio do wzrostu kondycji
      psychicznej i fizycznej w fabryce, co prowadzi w linii prostej do wzrostu
      efektywności produkjci. Pracownik wypoczety, uśmiechnięty, zadowolony z życia,
      utożsamiający się emocjonalnie z zakladwm to klucz sukcesu i wyższych zysków.
      Uwaga na pulapki w cenniku, bowiem zgodnie z progresywnym systemem plac w
      firmie, robotnik taśmowy placi stawkę podstawową za uslugę, natiomiast czlonek
      zarzadu i prezes już nie, znacznie wyższą – proporcjonalną do wynagrodznia. I
      mamy impuls gospodarczy, spirala konsumpcji się nakręca, co?

      Z pktu widzenia malzonek zarządu. Przede wszystkim musza zainwestować w
      prezencję, przed wizytą w zakladzie. Zrelaksowane, zadowolone z życia i
      uśmiechietne malżonki wszakże nakręcając spiralę będą szly za ciosem inwestując
      jeszcze więcej w prezencję, przy okazji szeroko uśmiechniete konsumować na
      zakupach podwojone zyski malżonka. I mamy impuls goposodarczy w przemyśle
      kosmetycznym, odzieżowym, farmaceutycznym, w sektorze usulg „body and hair-
      style tuning”, spożywczym i cukierniczym. Te branże też wspisuja sie w
      podniesioną pozytywna motywacją konsumpcję rodaczek. I spirala sie nakręca,
      nieprawdaż?.

      Z pktu widzenia importowanego z daleka pracownika. Po kilku miesiącach imigrant
      orientuje się, że jego pensja 600zl ledwo starcza na oplate za kawalerke
      wynajmowaną od córki szefa, wobec czego idzie do szefa po podwyżke ale nie
      dostaje, idzie do zony szefa po sponsorowane - tutaj też może trafić na blokadę
      bo konkurencja w fabryce rośnie i nie spi. Lekko zrozpaczony, ale dobrze
      zmotywowany stosunkami pracowniczo-pracowniczymi w fabryce idzie do banku po
      kredyt. Kredyt dostaje a bank dostaje prowizję. Ot co i mamy impuls gospodarczy
      i spiala konsumpcji się nakręca, fini!

      Z pkt widzenia pracodawcy lub czlonka zarządu, ktory przez przypadek dowiaduje
      sie o fabrycznym mezaliansie malzonki moga być rozne opcje, ale min
      następująca. Dyr. generlany niestety niezbyt odporny na taki cios, ktoremu
      świat i pojmowanie prostej rzeczywistości ekonomicznej zalamują sie w jednej
      chwili w pierwszej fazie zrozpaczony sytuacja domowa rzuca się w wir 24h
      godzinnej, morderczej pracy, bo jedynie praca i jej sens trzyma go przy zyciu
      i pozwla jako funkcjnować. Wprowadza szereg zmian efektywnościowych i
      mobilizuje zaklad wlasną heroiczną postawą na taśmie do jeszcze bardziej
      efektywnej pracy.
      Opcja 2ga, Pracodawca, któremu grunt sensu życia usunal sie spod pantofala,
      przeżywa szok metamorficzny, odrodzenie które pozwala mu zrozumieć na nowo
      prawa ekonomiczne. Pod wplywem metamorfozy wprowadza rozwiazanie „innowacyjne” -
      inwestuje caly dotychczasowy swój zarobek w szkolenia, edukacje, podniesienie
      pensji pracownikom w fabryce oraz resztkami intuicji probujac jakos poradić
      sobie z niefortunnym mezaliansem malzonki z importowanym zmianowym magazyniera,
      proponuje malżenstwo z córką lub bratanicą i sprawa rozchodzi sie po kościach w
      rodzinie. Ważne ze ostatnim instynktem udalo mu sie jakoś dzwignąć z dna
      psychicznego i nie stracić kontroli sytuacji i zmotywować wszystkich wokolo do
      jeszcze wydajniejszej pracy i to On nadal kontroluje fabrykę.
      Jest impuls gospodarczy?... Jest jeżeli prowadzi produkcję eksportową, w
      przeciwnym przypadku wykosi konkurencje na rynku lub importera.

      Wyobraźcie sobie syt. z perspektywy motywacji polskiego robotnika taśmowego w
      fabryce, który jeszcze nie pojchal do Birmingham. Jego kumpel importowany nic
      nie robi, opiernicza sie jak moze, bumeluje, zarabia 20 razy lepiej bo to zięć
      prezesa, po kolei nawiazuje subtelne relacje z kolejnymi czlonkiniami zarządu
      wszystko pod okiem skrupulatnej rodziny zarządzajacej, ale produkcja idzie!
      Więc ten polski zmianowy z taśmy fabrycznej zaczyna wpadać w coraz glebsza
      frustrację, wyladowujac zlośc niemoc i żal do systemu na taśmie fabrycznej
      uzyskując 450% normy w pracy na 3 zmiany, tylko po to by ktoklwiek z zakladu
      zwrócil na niego także uwagę. A zeby tak pracować musi dobrze jeść i bedzie
      konsumowal przepyszne polskie warzywa, owoce, brojlery i napoje chmielowe i
      zyska także rolnik na tym swoje 4 grosze. I co jest impuls gospodarczy i
      spirala....? Ha?

      Oprócz tego już widzę dziestaki tysiecy naplywowych studentek wielkomiejskich,
      które nagle wielotysięcznymi zastępami meldują się z importowanymi partnerami w
      urzędach cywilnych. Przecież można polączyc przyjemne ze sponsorowanym,
      szczególnie odczuwając wyznanie milosne partnera z importu po pozytywnym,
      jednorazowym i konkretnym przyplywie gotówki na koncie w zamian za iluzję
      stalego pobytu. Ciekawe w ilu urzędach miast i urzędach cywilnych będą
      pojawialy sie pojedyńcze rekordzistki w celu oczywistym zwielokrotnienia doznań
      milosnych. Stawiam na rokordzistki, ktore w ciągu roku objadą ponad 50
      aglomeracji. Przy okazji studentki zyskają niezwykle praktyczne umiejętności
      mendzerskie zarządzania wielokulturowymi wieloosobowymi formacjami-
      organizacjami w kilku oddzialach w kraju (czytaj miastach). Jest impuls
      gospodarczy? Odpowiedzcie sobie sami....

      Niestety mimo pozornej sytuacji win-win dla każdej grupy spolecznej i
      gospodarki naszego kraju, moga pojawić się patologie, czyli poszkodowane grupy
      spoleczne. Mam na myśli moher-armię Ojca Rydzyka i armię Ojca Giertycha. Te
      dwie grupy spoleczne nie podlegają tak latwo ziemskim prawom ekonomicznym. Nie
      wiem co tu może się zdarzyć, niemniej rozluźnienie norm spolecznych w kwesti
      zwiąkzów multi-wyznaniowych mozę wprowadzić chwilowa poważną konsternację i
      opór przed zmianami jako-takimi samymi w sobie. Skutek gospodarczy.... nieznany
      jak pisalem nie podlegający....

      Podsumowując, 1. studentki zyskują kapital inwestycyjny na rozwinięcie
      dz.gospodarczej, 2. banki zyskuja nowych importowanych klientów i odsetki, 3.
      malzonki zarzadow nakrecaja obroty w przemyslach kosmetycznym, odziezowym,
      farmaceutycznym i uslugach wszelakich 4. przedsiębiorcy zyskują niefortunnych
      zięciów. 5. przesiębiorstwa zyskują znacznie bardziej zmotytwowaną i
      wydajniejszą zalogę
      Wszak Prof. Balcerowicz, po refleksji praktyk kolonizacyjnych dawno temu przd
      wiekami mocarstw tj Francja, Wlk. Brytania, Niderlandy oraz fenomenie
      wielokulturowej gospodarki za oceanem uczyl nas wszystkich podstawowych zasad
      i praw ekonomii: Importujmy kultury i konsumujmy ile wlezie i sie jakoś kręcić
      będzie. Na pewno będą takze ulice bardziej kolorowe i Polska prowincja zyska
      oniemialych pieknem krajobrazu przybyszów i przybliży się do świata zza morza.

      I co, nie taki ten pomysl absurdalny jak go malują, z tym importem Chinczykow,
      Mongolów i Kazachó
    • Gość: ryste@op.pl Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 18:31
      Jestem inżynierem mechanikiem, mam prawo jazdy kategorii ABCDE, posiadam szereg
      uprawnień do obsługi sprzętu budowlanego w tym I kategorię uprawnień do obsługi
      żurawi samochodowych. Posiadam wieloletnie doświadczenie w pracy ze sprzętem
      budowlanym jako kierowca, mechanik, operator, konserwator. Od ponad roku pracy
      w swoim zawodzie znależć nie mogę, mimo, że publikatory coraz głośniej i coraz
      częściej donoszą, że brakuje rąk do pracy, szczególnie w budownictwie.
      Próbowałem się przekwalifikować, ale jako osoba bezrobotna zostałem wyrzucowny
      z kursu dla bezrobotnych, który był zorganizowany w celu ograniczenia bezrobocia
      tylko dlatego, że chciałem przeczytać to co miałem podpisać. Po ponad dwóch
      latach kontaktów z ludźmi z działów kadr i rekrutacji, którzy często nie
      potrafią określić kogo, z jakimi uprawnieniami, na jakim stanowisku chcą
      zatrudnić dochodzę do wniosku, że w naszym kraju prowadzony jest jakiś
      eksperyment mający na celu poznanie granicy ludzkiej wytrzymałości. W ten
      eksperyment doskonale wpisują się wszelkie publikacje dotyczące braku rąk do
      pracy lub kto jest górą, publikacje ukazujące się tylko dlatego, bo nie mogą
      znaleźć innego wyjścia. Proponuję autorom artykułu " Górą pracodawcy czy
      pracownicy" aby zniżając się do podstawowych ludzkich potrzeb, a szczególnie
      tych dotyczących pracy określali szczegółowo: kogo brakuje, gdzie brakuje, ile
      pracodawca chce zapłacić za to, że mu brakuje i w końcu dlaczego przyszły
      pracobiorca odmawia podjęcia pracy lub nie wykazuje nią żadnego
      zainteresowania. Może zamiast wzywać do kolejnej wojny kto kogo, kto jest górą
      znajdziemy sie bliżej rzeczywistości, w której epokę ogupiałych pracodawców
      oraz za mało lub za bardzo wyszkolonych pracowników zastąpi rozsądnie
      przeprowadzona rozmowa wstępna, której cechą charakterystyczną będa precyzyjne
      określenia.
    • ppo Wiadomo, że fikcja! 28.11.06, 18:47
      To, co teraz "część ekspertów podejrzewa", to ja wiedziałem już rok temu.
    • Gość: - Od roku nie znalazłem innej pracy niż albo za 800- IP: *.aster.pl 28.11.06, 20:58
      -1000 brutto albo za granicą. Gdzie niby jest ta praca w Polsce ? Bo praca za
      mniej niż 2K netto to nie praca - to niewolnictwo.
      • Gość: gosc witaj w klubie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 18:26
        wyslane aplikacje zapychaja mi juz skrzynke na gmailu hehehe...aleeee duuuuzo tej pracy w Polsce hehhehe jakos na zadna z nich nikt nie odpowiedzial...
    • Gość: GIEZ Górą pracodawcy czy pracownicy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 08:13
      Odnoszę wrażenie że autor artykułu żyje w jakiś wydmyślonym świecie ,
      oczywiscie obecnie "należy" pisać że pracy jest dosyć , że w zasadzie osoby
      pozostajace bez pracy same sobie są winne a nawet usułuje się nam wszystkim
      wmowić, że osobom szukajacym pracę nie chce się pracować. Prawda jest jednak
      okrutna. Bez tzw. dojść, poparcia czy znajomych nie ma szans na pracę.
      Ogłoszenia w prasie,na Bipie , są tylko fikcją. Etaty są już dawno
      zarezerwowane dla " swoich " a tzw. castingi mają udowidnić że wszystko jest
      ok. Mam przyjaciół którzy od 2- ch lat szukają pracy, co z tego że mają
      kwalifikacje, studiują , znają jezyk skoro nie mają dojść. Raz mówi im się , że
      mają zbyt niskie kwalifikacje , innym razem że zbyt wysokie. Poźniej okazuje
      się, że etat otrzymała osoba o gorszych kwalifikacjach ale " swoja"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja