Najważniejsze to trwale rosnąć - pisze János Ko...

IP: *.nas31.somerville1.ma.us.da.qwest.net 06.04.03, 02:48
Calkiem niezly artykul ale ciagle za malo odwazne nazwanie
rzeczy po imieniu i zdecydowanie zbyt pozno napisane aby
zaradzic takiemu stanowi rzeczy.
My (blok wschodni, Polska PRZEGRALISMY dluuga i ciezka wojne z
zachodem z koncem lat 80tych i tylko zyczeniowo odczytalismy
(jako narod) ta przegrana jako wygrana z uciemierzycielami tzw.
komuna. Tozwyciezcy= zachod dyktuje nam od tego momentu
warunki , rowniez te zwiazane ze zmniejszaniem inflacji ,
parametrem waznym jako element pakietu naprawczego , szkodliwym
jako cel sam w sobie o czym dobrze zawsze wiedziala nasza i
wegierska "targowica", zlodziej Balcerowicz i spolka
Nasze rynki walutowe i gospodarki beda tak dlugo rozregulowane
a kryzysy wywolywane jak dlugo MY SAMI tego nie zmienimy
poswiecaniami, ciezka praca i brakiem wiary w bajki w
rodzaju "pomoc Uni Europejskiej czy cudowna Ameryka......
    • Gość: Andrzej Kornai to najwybitniejszy ekonomista w b. demolu- IP: *.chello.pl 06.04.03, 14:58
      dach. Zasługuje na Nobla za całokształt - może jeszcze zdążą mu go przyznać (ma
      75 lat).
      Moje ulubione cytaty z tego artykułu dla tych którzy mają za mało czasu żeby go
      przeczytać w całosci, szczególnie interesujące z polskiego punktu widzenia:
      ----------------------------------
      Jedną z przyczyn napięć trapiących dziś gospodarkę węgierską jest deficyt
      budżetowy. To prawda, odpowiedzialność za budżet spoczywa głównie na barkach
      rządu i parlamentu. Jednak bank centralny nie jest po prostu biernym kibicem.
      Dochody budżetu w znacznej mierze zależą od wzrostu gospodarczego. To
      oczywiste - im większy wzrost, tym większe wpływy do budżetu. Jednakże wzrost
      gospodarczy hamują zbyt wysokie stopy procentowe i zbyt mocny forint. Im wyższe
      stopy - tym większe obciążenia budżetu, co znów przekłada się na deficyt.

      Nie można zatem krytykować deficytu budżetowego z pozycji outsidera, gdy
      jednocześnie niszczy się szanse na jego redukcję.
      ...
      Jednakże, choć rząd popełnił wiele błędów w polityce fiskalnej i płacowej - i
      jak dotąd niewiele czyni, by je naprawić - w żadnym razie nie oznacza to, że
      popieram politykę monetarną banku centralnego. Ta restrykcyjna i doktrynerska
      polityka może bowiem doprowadzić tylko do pogorszenia sytuacji.
      ...
      Ortodoksyjni zwolennicy walki z inflacją wysuwają często argument, że po
      przystąpieniu do Unii Europejskiej Węgry znajdą się w strefie euro, a co za tym
      idzie - muszą zaakceptować wszystkie standardy związane z przyjęciem wspólnej
      waluty europejskiej. Trzeba zatem z całą mocą przypomnieć, że ani Unia, ani
      Europejski Bank Centralny nie wyznaczają nam żadnych terminów. Nikt w Brukseli,
      ani we Frankfurcie nie każe nam wprowadzać euro na miejsce forinta już w roku
      2006 czy 2007. Nasi skrajni liberałowie arbitralnie wyznaczają te daty, a
      następnie powołują się na nie w charakterze argumentu, który każe walczyć z
      inflacją, choćby to zagrażało realizacji innych celów gospodarczych.
      ...
      Unia oczekuje, że przystąpimy do niej ze zdrową gospodarką, a nie z gospodarką,
      która tylko udaje zdrową.
      ...
      Zgodnie z prawem bank centralny jest niezależny od rządu; nawet parlament nie
      może mu nic nakazać. To prawo trzeba respektować w każdej sytuacji. Nie znaczy
      to jednak, że władze banku są państwem w państwie. Zasadzie niezależności
      towarzyszy zasada odpowiedzialności prawnej, politycznej i moralnej przed
      Republiką Węgierską i narodem.

      -----------------------------

      A zatem Węgrzy mają podobne problemy z włądzą monetarną i bankiem centralnym
      jak i my. Można im tylko pozazdrościć że niepokoją się że wzrost
      wynosi "zaledwie" 3,3%.

      • Gość: pawel-l Re: Kornai to najwybitniejszy ekonomista w b. dem IP: 1.0.12.* 07.04.03, 08:37
        Moim zdaniem bardziej zasługuje na nagrodę Darwina (za najgłupsze pomysły )
        Bo czytamy :
        ---
        Najbardziej niepokoi spadek tempa wzrostu gospodarczego. O ile w 2000 r.
        mieliśmy wzrost 5,2 proc., to w 2001 r. już tylko 3,8 proc., a w zeszłym roku -
        3,3 proc. Choć to i tak nieźle, gdy spojrzeć na wzrost w krajach Unii
        Europejskiej.

        Wyraźnie rosną wydatki na cele konsumpcyjne, kosztem inwestycji. Szczególnie
        złe skutki może mieć znaczny spadek inwestycji firm. Kolejnym niedobrym
        sygnałem jest spadek stopy oszczędności.

        Siła nabywcza ludności i gospodarstw domowych poszybowała w górę. W ciągu
        ostatnich dwóch i pół lat płace nie tyle wzrosły, co wręcz skoczyły pod niebo.
        Towarzyszył temu wzrost kredytów konsumpcyjnych; na szczególną uwagę zasługuje
        prawdziwa eksplozja kredytów mieszkaniowych. Nie ma niczego złego w
        finansowaniu budowy domów przy pomocy kredytów, na Węgrzech jednak kredyty owe
        rosną zbyt szybko i udzielane są na zbyt łatwych warunkach.
        ---
        Kredyty rosną, oszczędności spadają, a za chwilę gani BC za zbyt wysokie stopy%
        i walkę z inflacją. Czego ten człowiek chce ?

        Poza tym to dobry przykład dla popytowców. Pieniędzy w bród a PKB siada.
        Ciekawy fenomen !
        • Gość: Andrzej Re: Kornai to najwybitniejszy ekonomista w b. dem IP: *.chello.pl 10.04.03, 00:43
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):

          > Moim zdaniem bardziej zasługuje na nagrodę Darwina (za najgłupsze pomysły )

          Całe szczęście że prof. Balcerowicz i jego "żołnierze", albo fanatyczni
          zwolennicy, nie decydują o tym, komu będzie przyznana Nagroda Nobla z ekonomii.

          > Kredyty rosną, oszczędności spadają, a za chwilę gani BC za zbyt wysokie
          stopy%
          >
          > i walkę z inflacją. Czego ten człowiek chce ?
          >

          To proste: chce RÓWNOWAGI I WZROSTU dzięki dobrej policy mix, której na
          Węgrzech, jego zdaniem, nie ma, choć ta co jest i tak jest o niebo lepsza niż
          realizowana w ostatnich latach w Polsce.

          > Poza tym to dobry przykład dla popytowców. Pieniędzy w bród a PKB siada.
          > Ciekawy fenomen !

          Nie dla wszystkich jest w bród, skoro inwestycje są rachityczne. Kornai
          obserwuje wszystkie parametry, a nie tylko jeden. I dlatego, jeśli ktoś z
          Europy Środkowej miałby dostać Nobla, to powinien to byc on, a nie Balcerowicz.
    • Gość: Tomasz Re: Najważniejsze to trwale rosnąć - pisze János IP: *.ibch.poznan.pl 07.04.03, 14:15
      Profesor Kornai zwraca uwagę na związek pomiedzy wysokoscią stóp procentowych
      i kosztami obsługi długu publicznego. Jak długo oprocentowanie papierów dłużnych emitownych
      przez państwo w celu pokrycia dziury budżetowej będzie wysokie, tak długo nie należy się
      spodziewać napływu inwestycji bezposrednich, które przynoszą z reguły znacznie mniejszy zysk,
      i rozciągniety w czasie. Polska ze swoimi problemami ekonomicznymi jest obecnie typowym krajem
      Trzeciego Swiata.
      • Gość: pawel-l Re: Najważniejsze to trwale rosnąć - pisze János IP: 1.0.12.* 07.04.03, 15:11
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > Profesor Kornai zwraca uwagę na związek pomiedzy wysokoscią stóp procentowych
        > i kosztami obsługi długu publicznego. Jak długo oprocentowanie papierów
        dłużnyc
        > h emitownych
        > przez państwo w celu pokrycia dziury budżetowej będzie wysokie, tak długo nie
        n
        > ależy się
        > spodziewać napływu inwestycji bezposrednich, które przynoszą z reguły
        znacznie
        > mniejszy zysk,
        > i rozciągniety w czasie. Polska ze swoimi problemami ekonomicznymi jest
        obecnie
        > typowym krajem
        > Trzeciego Swiata.

        To typowy błąd jaki popełnia wiele osób. Kto inny inwestuje w obligacje rządowe
        a kto inny buduje fabryki. Inwestycje zależą od podatków, biurokracji,
        konkurencji i popytu.
        Wystarczy cofnąć się parę lat gdy stopy% w Polsce były powyżej 20% a inwestycji
        było sporo.
        Rząd teraz sprzedaje obligacje z 5% oproc. Czy to dużo ? A inwestować nikt nie
        chce.

        Poza tym nie ma przykładów aby z kredytów ktoś zbudował zdrową gospodarkę.
        Zawsze okazuje się że znaczna część została zmarnowana. Czy to na Berliety
        (Gierek), czebole (Korea), pomoc dla Afryki itp.
        Trwały wzrost może być z oszczędności i inwestycji, a nie z niskich stóp%.
        • Gość: Andrzej Re: Najważniejsze to trwale rosnąć - pisze János IP: *.chello.pl 10.04.03, 01:02
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):

          >
          > To typowy błąd jaki popełnia wiele osób. Kto inny inwestuje w obligacje
          rządowe
          >
          > a kto inny buduje fabryki. Inwestycje zależą od podatków, biurokracji,
          > konkurencji i popytu.
          > Wystarczy cofnąć się parę lat gdy stopy% w Polsce były powyżej 20% a
          inwestycji
          >
          > było sporo.
          >

          Ważny jest też poziom inflacji. Jeśli oprocentowanie kredytów jest kilka -
          bliżej dziesięciu - razy większe niż inflacja, to nikt mi nie powie, że jest to
          normalna sytuacja, bardziej normalna niż wtedy, gdy to oprocentowanie było,
          powiedzmy, tylko o połowę wyższe od inflacji.
          >
          > Poza tym nie ma przykładów aby z kredytów ktoś zbudował zdrową gospodarkę.
          >

          To dlaczego Niemcy tuż po zjednoczeniu mieli takie wysokie stopy procentowe?
          I dlaczego upadł funt i lir, a mało brakowało i upadłby frank?
          Chciałbym mieć tak chorą gospodarkę jak niemiecka, a jeszcze bardziej tak chorą
          infrastrukturę drogową jak teraz na terenach byłej NRD.

          > Trwały wzrost może być z oszczędności i inwestycji, a nie z niskich stóp%.

          To się kupy nie trzyma! Skąd mieć środki na inwestycje, jeśli są tak wysoko
          oprocentowane kredyty, a oszczędności są po to, żeby nie upaść, bo stale maleją
          dochody?
          • Gość: pawel-l Re: Najważniejsze to trwale rosnąć - pisze János IP: 1.0.12.* 10.04.03, 08:35
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Ważny jest też poziom inflacji. Jeśli oprocentowanie kredytów jest kilka -
            > bliżej dziesięciu - razy większe niż inflacja, to nikt mi nie powie, że jest
            to
            >
            > normalna sytuacja, bardziej normalna niż wtedy, gdy to oprocentowanie było,
            > powiedzmy, tylko o połowę wyższe od inflacji.

            Normalna sytuacja jest wtedy jak lokaty = kredytom. Jakie powinny być stopy aby
            zachować te proporcje ? Myślisz że 3% na lokacie w Polsce jest wystarczającą
            zachętą ?

            > >
            > > Poza tym nie ma przykładów aby z kredytów ktoś zbudował zdrową gospodarkę.
            >
            > >
            >
            > To dlaczego Niemcy tuż po zjednoczeniu mieli takie wysokie stopy procentowe?
            > I dlaczego upadł funt i lir, a mało brakowało i upadłby frank?
            > Chciałbym mieć tak chorą gospodarkę jak niemiecka, a jeszcze bardziej tak
            chorą
            >
            > infrastrukturę drogową jak teraz na terenach byłej NRD.

            Trochę nie rozumiem co to ma do rzeczy. Funt upadł bo był przewartościowany i
            podtrzymywany interwencjami BC. Niemcy mają ogromne oszczędności z których
            finansowali inwestycje (szkoda tylko że nietrafione). Polska oszczędności nie
            ma a życie na kredyt (70 mld$) kiedyś się kończy
            >
            > > Trwały wzrost może być z oszczędności i inwestycji, a nie z niskich stóp%.
            >
            > To się kupy nie trzyma! Skąd mieć środki na inwestycje, jeśli są tak wysoko
            > oprocentowane kredyty, a oszczędności są po to, żeby nie upaść, bo stale
            maleją dochody?
            >

            Stopy kredytów są takie same dla wszystkich więc czemu stanowi to problem ?
            Wbrew pozorom w Polsce jest sporo firm które rosną na własnych kapitałach i
            takie firmy przetrwają . A te które żyją z kredytów nie wytrzymają konkurencji.
            >
            • Gość: Andrzej Re: Najważniejsze to trwale rosnąć - pisze János IP: *.chello.pl 12.04.03, 00:27
              Gość portalu: pawel-l napisał(a):

              >
              > Normalna sytuacja jest wtedy jak lokaty = kredytom.

              Nie, to nie byłaby normalna sytuacja, bo banki by nie zarabiały.

              > Jakie powinny być stopy aby
              >
              > zachować te proporcje ? Myślisz że 3% na lokacie w Polsce jest wystarczającą
              > zachętą ?
              >

              Takie jak w cywilizowanych krajach (chwilowo, poza Japonią). Tutaj nie ma co
              eksperymentować.

              > > >
              > > > Poza tym nie ma przykładów aby z kredytów ktoś zbudował zdrową gospod
              > arkę.
              > >
              > > >
              > >
              > > To dlaczego Niemcy tuż po zjednoczeniu mieli takie wysokie stopy procentow
              > e?
              > > I dlaczego upadł funt i lir, a mało brakowało i upadłby frank?
              ...
              >
              > Trochę nie rozumiem co to ma do rzeczy. Funt upadł bo był przewartościowany i
              > podtrzymywany interwencjami BC. Niemcy mają ogromne oszczędności z których
              > finansowali inwestycje (szkoda tylko że nietrafione).

              Jeszcze bym dorzucił - jako przykład życia na kredyt, które nie doprowadziło do
              upadku - USA przed Clintonem.
              Niemcy mieli za małe oszczędności "na zjednoczenie" i potrzebowali
              dofinansowania z zewnątrz (ale nikt im tych pieniędzy nie dawał - no moze
              trochę Unia/EWG - czyli zapożyczali się. Ich wysokie stopy procentowe
              przyciągały inwestorów zagranicznych wzmacniając markę (podobnie do niedawna
              było ze złotym). A funt i lir były wtedy na sztywno związane z marką tzw. wężem
              walutowym. Przy ogromnym popycie na marki coraz bardziej kosztowne było
              utrzymanie w przybliżeniu stałego kursu wymiany (tzn. interwencje). A jeszcze
              jak się włączyli do tej rozgrywki spekulanci typu Sorosa, waluty te wypadły z
              węża i zostały zdewaluowane.
              Jeśli chodzi o Niemcy obecnie, to mają od dłuższego czasu nie oszczędności a
              deficyt (nawet zostali ostatnio skarceni przez Unię za to, że jest większy niż
              dopuszcza program euro).
              > >
              >
              > Stopy kredytów są takie same dla wszystkich więc czemu stanowi to problem ?
              >

              Z tego arytułu Kornaia nie jest dla mnie jasne czemu (jest jakieś rozchwianie w
              gospodarce). Ale o tym, że tak jest świadczą statystyki. Tylko dla mających
              klapki na oczach liberałów wszystko jest proste...

Pełna wersja