Dodaj do ulubionych

Profesor Leszek Balcerowicz ministrem finansów

IP: 213.17.234.* 11.04.03, 11:17
Zawsze powtarzałem, że Polacy od kilku lat żyją na kredyt, za pieniądze
zarobione dzięki gospodarce Leszka Balcerowicza. Dotyczy to również firm
polskich, które wykazując straty finansowe, żyją za własny lub cudzy kapitał.
Uważam, że nadszedł czas, by przeprosić Pana Profesora za pomówienia i
poprosić go, by objął stanowisko ministra finansów

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030411/ekonomia/ekonomia_a_17.html
Obserwuj wątek
    • Gość: syndyk3RzP od lat szkodzą polskiej gospodarce IP: *.vif.net 11.04.03, 13:05
      Balcerowicz i Rada Polityki Pieniężnej od lat szkodzą polskiej gospodarce i są
      w największym stopniu odpowiedzialni za jej żałosny obecny stan.
      Wadliwie zdefiniowana misja RPP w połączeniu z dokrynerską megalomanią jej
      szefa, który po wszystkich swoich partactwach ciągle jeszcze ma czelność
      pouczać i pozować na naprawiacza - dają takie skutki jakie widzimy.
      Ostateczne uzdrowienie czeka nas w Unii Europejskiej, zwłaszcza kiedy szybko
      pozbędziemy się własnej waluty jak chce pan prezes były lektor.
      Może by go tak wysłać do odbudowy Iraku?

      bbc.internetia.pl/news.html?kat=KRA&info=62233


    • Gość: Marios Re: Profesor Leszek Balcerowicz ministrem finansó IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.03, 15:29
      Gość portalu: Garucha napisał(a):

      > Zawsze powtarzałem, że Polacy od kilku lat żyją na kredyt, za pieniądze
      > zarobione dzięki gospodarce Leszka Balcerowicza. Dotyczy to również firm
      > polskich, które wykazując straty finansowe, żyją za własny lub cudzy kapitał.
      > Uważam, że nadszedł czas, by przeprosić Pana Profesora za pomówienia i
      > poprosić go, by objął stanowisko ministra finansów

      Czy zawsze wchodzisz w dupę bez mydła?
      Balcerowicz jest mądrym gościem, przyznaję. Ale ze stopami procentowymi
      przegiął, trzymając je wysoko, kiedy gospodarka potrzebowała wsparcia (2 lata
      temu) i widać było wyraźnie, że wszystko się wali. A tu jeszcze te stopy -
      realnie przekraczały 10%... No, ale obciął - taka musztarda po obiedzie, choć
      lepiej późno niż wcale. Szkoda, bo gdyby wcześniej wykonane zostały te ruchy,
      mielibyśmy nieco lepszą sytuację gospodarczą. Firmy bankurty nie ulegają
      jednak wskrzeszeniu...
      M.
        • Gość: Marios Re: Profesor Leszek Balcerowicz ministrem finansó IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.03, 16:53
          Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

          > Czyli sam rozumiesz co wynika z tego co napisales.Balcerek delikatnie mowiac
          > (bardzo delikatnie) powinien byc odsuniety od manipulowania gospodarka co
          > najmniej na 10 metrow.

          Faktem jest też, że gdyby za mordę nie trzymał (choć uważam, że trochę
          przesadza) polityków AWS, SLD i żałosnej lepperiady - to moglibyśmy wyglądać
          tak jak Argentyna...
          Także - uważam, iż byłby b.dobrą osobą na stanowisku prezesa NBP, gdyby
          wiecznie nie stosował techniki zdartej płyty, lecz spojrzał też czasem na
          gospodarkę, a nie tylko inflację. Ale trzymać za mordę tych (p)osłów z Sejmu
          trzeba trzymać, bo inaczej wszystko rozpier....

          M.
          • Gość: Garucha A widzisz... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.03, 21:36
            ... jednak rozumiesz, że dzięki twardej ręce, Prof. Baolcerowicz nie dopuścił
            do kataklizmu, jaki przydarzył się Argentynie. Z tym że nie posłów on "trzymał
            za mordę", ale pieniądz. I nadal trzyma!! I chwała mu za to!!
            Profesor Balcerowicz to JEDYNY PRAWDZIWY PATRIOTA z tej bandy dzikich bydląt
            • Gość: Marios Re: A widzisz... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 00:10
              Gość portalu: Garucha napisał(a):

              > ... jednak rozumiesz, że dzięki twardej ręce, Prof. Baolcerowicz nie
              dopuścił
              > do kataklizmu, jaki przydarzył się Argentynie. Z tym że nie posłów
              on "trzymał
              > za mordę", ale pieniądz. I nadal trzyma!! I chwała mu za to!!
              > Profesor Balcerowicz to JEDYNY PRAWDZIWY PATRIOTA z tej bandy dzikich bydląt

              Ale nie przesadzajmy - Polska to nie jego majątek.
              A ty - wazeliniarzu - masz chociaż własne zdanie?
              M.
              • Gość: Garucha Re: A widzisz... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 21:58
                Oczywiście, zawsze byłem za jedynym mądrym rządzącym, jaki przytrafił się
                Polsce. Prawda jest taka, że Polacy w pewnym momencie zaczęli konsumować
                budżet, był to rok 1997. Stwierdzili, że skoro zadłużenie zewnętrzne jest pod
                kontrolą, wzrosty PKB są pięcioprocentowe, rezerwy walutowe rosną, to można
                zadbać o tzw. socjał. Więc lawinowo posypały się ustawy, które miały
                chronić "najuboższych". Prof. Balcerowicz zawsze mówił, że Polski na to nie
                stać, może za 20 lat, że Polska jest jak liść na wietrze, silniejszy podmuch i
                liścia nie ma, ale nikt nie słuchał. Zaczęło się WIELKIE PRZEJADANIE. I to na
                poziomie parlamentu i ustaw. Teraz mamy, co mamy.
                Zastanawiam się tylko, kiedy ten gamoniowaty naród to wszystko pojmie.
                Naród na razie ciągle jeszcze żąda państwa opiekuńczego, którego faktycznie NIE
                MA! Oby się nie okazało, że tylko totalna bieda jest w stanie przywócić
                rozsądek rodakom, ale wtedy może być już za późno
                • Gość: łysy Re: A widzisz... IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 22:25
                  Gość portalu: Garucha napisał(a):

                  > Oczywiście, zawsze byłem za jedynym mądrym rządzącym, jaki przytrafił się
                  > Polsce. Prawda jest taka, że Polacy w pewnym momencie zaczęli konsumować
                  > budżet, był to rok 1997. Stwierdzili, że skoro zadłużenie zewnętrzne jest pod
                  > kontrolą, wzrosty PKB są pięcioprocentowe, rezerwy walutowe rosną, to można
                  > zadbać o tzw. socjał. Więc lawinowo posypały się ustawy, które miały
                  > chronić "najuboższych". Prof. Balcerowicz zawsze mówił, że Polski na to nie
                  > stać, może za 20 lat, że Polska jest jak liść na wietrze, silniejszy podmuch
                  i
                  > liścia nie ma, ale nikt nie słuchał. Zaczęło się WIELKIE PRZEJADANIE. I to na
                  > poziomie parlamentu i ustaw. Teraz mamy, co mamy.
                  > Zastanawiam się tylko, kiedy ten gamoniowaty naród to wszystko pojmie.
                  > Naród na razie ciągle jeszcze żąda państwa opiekuńczego, którego faktycznie
                  NIE
                  >
                  > MA! Oby się nie okazało, że tylko totalna bieda jest w stanie przywócić
                  > rozsądek rodakom, ale wtedy może być już za późno

                  Czy ty Garucha masz amnezję czy co.A kto w 98 obniżył podatki, a kto kosztem
                  ZUSu dał podwyżki najwyżej zarabiającym( pow. 2,5 średniej krajowej) i za
                  czyich to rządów sprzedano największą część Polski i przejedzono ten majątek?
                  Pewnie za króla Ćwieczka , co?
                • Gość: Marios Re: A widzisz... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 22:43
                  Gość portalu: Garucha napisał(a):

                  > Oczywiście, zawsze byłem za jedynym mądrym rządzącym, jaki przytrafił się
                  > Polsce. Prawda jest taka, że Polacy w pewnym momencie zaczęli konsumować
                  > budżet, był to rok 1997. Stwierdzili, że skoro zadłużenie zewnętrzne jest
                  pod
                  > kontrolą, wzrosty PKB są pięcioprocentowe, rezerwy walutowe rosną, to można
                  > zadbać o tzw. socjał. Więc lawinowo posypały się ustawy, które miały
                  > chronić "najuboższych". Prof. Balcerowicz zawsze mówił, że Polski na to nie
                  > stać, może za 20 lat, że Polska jest jak liść na wietrze, silniejszy podmuch
                  i
                  > liścia nie ma, ale nikt nie słuchał. Zaczęło się WIELKIE PRZEJADANIE. I to
                  na
                  > poziomie parlamentu i ustaw. Teraz mamy, co mamy.
                  > Zastanawiam się tylko, kiedy ten gamoniowaty naród to wszystko pojmie.
                  > Naród na razie ciągle jeszcze żąda państwa opiekuńczego, którego faktycznie
                  NIE
                  >
                  > MA! Oby się nie okazało, że tylko totalna bieda jest w stanie przywócić
                  > rozsądek rodakom, ale wtedy może być już za późno

                  Ludzie - Balcerowicz jest lepszy od Boga!!! ;)))))
                  Garucha - jesteś żałosnym wazeliniarzem.
                  M.
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: A widzisz... IP: *.bg.am.lodz.pl 14.04.03, 13:56
              Gość portalu: Garucha napisał(a):

              > ... jednak rozumiesz, że dzięki twardej ręce, Prof. Baolcerowicz nie dopuścił
              > do kataklizmu, jaki przydarzył się Argentynie.--->A skad ty wiesz ze nie bedzie?wszystko przed nami.Dzieki madrosci Balcerka i RPP jestesmy blisko.Porownanie jest dobre polityka Balcerka i ta w Argentynie byly identyczne.Tam tez doprowadzili do deflacji i bezrobocia.
              ? Z tym że nie posłów on "trzymał
              > za mordę", ale pieniądz. I nadal trzyma!! I chwała mu za to!!--->Aha to pieniadz trzeba trzymac za morde?Bo stary wszyscy byli przekonani ze pieniadz jest podstawa gospodarki i bez niego nie da rady.Widac ty ze szkoly Balceraka.Pieniadz tylko wam przeszkadza?Coz powiem tylko ze tak gospodarka nie bedzie funkcjonowala.
              > Profesor Balcerowicz to JEDYNY PRAWDZIWY PATRIOTA z tej bandy dzikich bydląt--->Ciekawe czy on zna to slowo.Szczegolnie gdy odbiera rozkazy z MFW i BS jak rozkladac Polske.
      • darr.darek czemu gawiedź wyborcza powtarza BREDNIE KOMPLETNE 14.04.03, 16:51
        Gość portalu: Marios napisał(a):
        >Balcerowicz jest mądrym gościem, przyznaję. Ale ze stopami procentowymi
        >przegiął, trzymając je wysoko, kiedy gospodarka potrzebowała wsparcia (2 lata
        >temu) i widać było wyraźnie, że wszystko się wali. A tu jeszcze te stopy -
        >realnie przekraczały 10%... No, ale obciął - taka musztarda po obiedzie, choć
        >lepiej późno niż wcale. Szkoda, bo gdyby wcześniej wykonane zostały te ruchy,
        >mielibyśmy nieco lepszą sytuację gospodarczą. Firmy bankurty nie ulegają
        >jednak wskrzeszeniu...

        No, a teraz jakie są RZECZYWISTE RYNKOWE STOPY BANKOWE ?
        6% , a może 8% , a może 10% , no a właściwie dlaczego nie 6% , przecież
        Balcerowicz ustalił ... i ustalił był już rok temu bodaj 8% .
        No, jakie te stopy są ?

        Odpowiedź : RZECZYWISTE RYNKOWE STOPY BANKOWE wynoszą ok. 15-19% !

        Czy rozumiesz różnicę między ustaleniami Urzędasa a rzeczywistą CENĄ USTALANĄ
        PRZEZ RYNEK ?
        Naprowadzę Cię, 15lat temu urzędasy ustalały sobie, że cena dolara równa jest
        500złotych a jedyna cena(wtedy urzędasy nazywały ją czarnorynkową), po której
        dolar był DOSTĘPNY dla polaka-szaraka wynosiła 3000złotych .
        15lat temu urzędasy ustalały sobie, że cena poledwicy równa jest
        1800złotych/1kg a jedyna cena(wtedy urzędasy nazywały ją czarnorynkową), po
        której polędwica była DOSTĘPNA dla polaka-szaraka wynosiła 5000złotych/1kg
        (zarobki miesięczne wynosiły wówczas ok. 40.000złotych) .

        Dochodzi ?! Powoli łapiesz ?

        Jeśli nie załapałeś jeszcze to wyjaśnienie : RYNEK OLEWA, CO SOBIE URZEDASY
        USTALĄ . RYNEK SAM USTALA CENĘ MIEDZY PODAŻĄ I POPYTEM .

        W przypadku KREDYTÓW, cena zależy od podaży LOKAT (lokaty, to takie coś co
        oszczedzający wpłacają do banków) i od konkurencyjności na rynku bankowym
        (wysokość pobieranej prowizji między oprocentowaniem lokat i stopą kredytów) .

        > lecz spojrzał też czasem na gospodarkę, a nie tylko inflację.

        Powtarzasz po czerwonych (oni, jak głupie dzieci próbują zrzucić winę za swą
        niemoc na kogoś innego) BREDNIE KOMPLETNE i nawet nie spojrzysz dookoła, że od
        2lat stopa ustalana przez Balcerka nie ma NIC WSPÓLNEGO z RYNKOWYMI stopami
        bankowymi . Tak ! Podniecanie się tym, że było 8.75% a powinno być 6% albo 4%
        NIJAK się miało (i ma) do RYNKOWYCH stóp wynoszących dla polaka-szaraka ok
        16% .
        Nie ma zależności : wyższa inflacja - wyższy rozwój . To były głupawe
        zalezności wyprowadzane przez Keynesistów parędziesiat lat temu . AKTUALNIE
        NIKT MĄDRY TEGO NIE STOSUJE (nikt poza głupcami w to nie wierzy) .
        Dowód ? Wszystkie banki centralne(nie uwzględniając Burkina Faso itp.) nie
        dopuszczają do deprecjacji pieniądza wobec wskaźnika cen, wyższej niż 2-3%
        rocznie !
        • Gość: Marios rzeczywiste stopy procentowe IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 17:42
          Czy ty debilem się urodziłeś, czy zostałeś w drodze ewolucji?

          Jeśli WIBOR 1M jest obecnie na poziomie 6,23% i jeśli inflacja wynosi 1%,
          firma dostaje kredyt na bazie WIBOR 1M + 2p.p. do tego płaci prowizję
          przygotowawczą 1 p.p. to nominalna stopa procentowa kredytu wynosi 9,23%,
          uwzględniając inflację - realna stopa procentowa wynosi 8,23%, uwgzględniając
          ptognozowaną inflację na poziomie 2,5% - realna wynosi 6,73%.
          Przedtem, przy szybko spadającej inflacji wartości te były bardzo mocno
          rozjechane, powodując znacznie wyższe realne stopy procentowe. W razie
          potrzeby można zajrzeć do wartości historycznych.

          W pewnym momencie nie chciało mi się już czytać bzdur jakie pisałeś. Zajrzyj
          sobie do jakiejś książeczki, poza historią myśli ekonomicznej i wróć jak nie
          boisz się być zmieszany z błotem na forum!

          M.
          • darr.darek Re: rzeczywiste stopy procentowe 15.04.03, 09:41
            Gość portalu: Marios napisał(a):
            > Czy ty debilem się urodziłeś, czy zostałeś w drodze ewolucji?

            O ! O ! To ty przezywać się potrafisz ? O ! To ty jednak coś potrafisz .

            >Jeśli WIBOR 1M jest obecnie na poziomie 6,23% i jeśli inflacja wynosi 1%,
            >firma dostaje kredyt na bazie WIBOR 1M + 2p.p. do tego płaci prowizję
            >przygotowawczą 1 p.p. to nominalna stopa procentowa kredytu wynosi 9,23%,
            >uwzględniając inflację - realna stopa procentowa wynosi 8,23%, uwgzględniając
            >ptognozowaną inflację na poziomie 2,5% - realna wynosi 6,73%.

            Biedny durniu, rozpisujesz się, pieprzysz, pieprzysz .
            ROZEJRZYJ SIĘ ! Popatrz jakie RZECZYWISTE STOPY płacą ludzie w bankach !
            9,23% ? Tak ? Patrz , czytaj, odwiedź parę banków i spytaj na jaką stopę
            kredyt dostaniesz . Tak ! Na jaką stopę ty dostaniesz kredyt !?

            Przeciętna stopa oprocentowania kredytu złotówkowego w Polsce wynosi ok. 16% !

            Rozumiesz to ? Nie 9 ! Nie 6 ! A 16 ! Widzisz różnicę ?

            • Gość: Marios Re: rzeczywiste stopy procentowe IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 12:20
              darr.darek napisał:

              > Gość portalu: Marios napisał(a):
              > > Czy ty debilem się urodziłeś, czy zostałeś w drodze ewolucji?
              >
              > O ! O ! To ty przezywać się potrafisz ? O ! To ty jednak coś potrafisz .

              Skoro zasługujesz na takie słowa to wykładam kawę na ławę!

              > >Jeśli WIBOR 1M jest obecnie na poziomie 6,23% i jeśli inflacja wynosi 1%,
              > >firma dostaje kredyt na bazie WIBOR 1M + 2p.p. do tego płaci prowizję
              > >przygotowawczą 1 p.p. to nominalna stopa procentowa kredytu wynosi 9,23%,
              > >uwzględniając inflację - realna stopa procentowa wynosi 8,23%, uwgzględniaj
              > ąc
              > >ptognozowaną inflację na poziomie 2,5% - realna wynosi 6,73%.
              >
              > Biedny durniu, rozpisujesz się, pieprzysz, pieprzysz .
              > ROZEJRZYJ SIĘ ! Popatrz jakie RZECZYWISTE STOPY płacą ludzie w bankach !
              > 9,23% ? Tak ? Patrz , czytaj, odwiedź parę banków i spytaj na jaką stopę
              > kredyt dostaniesz . Tak ! Na jaką stopę ty dostaniesz kredyt !?
              >
              > Przeciętna stopa oprocentowania kredytu złotówkowego w Polsce wynosi ok.
              16% !
              >
              > Rozumiesz to ? Nie 9 ! Nie 6 ! A 16 ! Widzisz różnicę ?


              Nie piszę o stopach dla przeciętnego człowieka - bo tak to mógłbyś sie
              doszukać czegoś jeszcze - kredyty w karcie kredytowej są oprocentowane na
              poziomie 30kilku procent rocznie. Provident za swoje superatrakcyjne pożyczki
              ściąga ponad 100% rocznie! Ale są też np. długoterminowe kredyty hipoteczne z
              oprocentowaniem 7% rocznie w złotówach, gdzie długoterminowa realna stopa
              procentowa przy długotermionowej inflacji, na poziomie 2-3% może wynosic ok. 4-
              5%....

              A swoje liczby z księżyca zachowaj dla siebie, albo podeprzyj konkretnymi
              przykładami, KRETYNIE!

              M.
              • darr.darek Re: rzeczywiste stopy procentowe 15.04.03, 17:06
                Gość portalu: Marios napisał(a):
                >Nie piszę o stopach dla przeciętnego człowieka - bo tak to mógłbyś sie
                >doszukać czegoś jeszcze - kredyty w karcie kredytowej są oprocentowane na
                >poziomie 30kilku procent rocznie. Provident za swoje superatrakcyjne pożyczki
                >ściąga ponad 100% rocznie! Ale są też np. długoterminowe kredyty hipoteczne z
                >oprocentowaniem 7% rocznie w złotówach, gdzie długoterminowa realna stopa
                >procentowa przy długotermionowej inflacji, na poziomie 2-3% może wynosic ok.
                > 4-5%....

                Myśl ! Gdzie masz te kredyty na 7% ? W programach miszkaniowych z dotacją z
                budżetu ? Czy w zobowiązaniu się na stałą stopę 7% na 20lat (gdy prognozuje,
                że za 10lat RYNKOWE stopy kredytów hipotecznych spadną do 4%) ?

                "Nie piszę o stopach dla przeciętnego człowieka" - to o czym ty piszesz ,
                IDIOTO ?
                Przecież tłumaczę ci od poczatku, że właśnie temat sprowadza się do braku
                wpływu na RYNEK ustaleń procentowych RPP . RYNEK rządzi się WYŁACZNIE prawami
                podaży-popytu .
                A ty piszesz o czym, że czerwoni biorąc kredyt płacą stopy wg ustalonych przez
                RPP . A co mają czerwoni do PRZECIĘTNYCH LUDZI ? Nic !
                • Gość: biolog do trzech razy sztuka IP: *.mtnet.com.pl 15.04.03, 21:16
                  darr.darek napisał:

                  > Przecież tłumaczę ci od poczatku, że właśnie temat sprowadza się do braku
                  > wpływu na RYNEK ustaleń procentowych RPP . RYNEK rządzi się WYŁACZNIE prawami
                  > podaży-popytu .
                  > A ty piszesz o czym, że czerwoni biorąc kredyt płacą stopy wg ustalonych
                  przez
                  > RPP . A co mają czerwoni do PRZECIĘTNYCH LUDZI ? Nic !


                  Po raz trzeci dzisiaj zwracam Ci uwagę, że nie do końca piszesz prawdę. RPP ma
                  wpływ na rynkowe stopy procentowe i to właśnie poprzez prawo popytu i podaży.
                  Gdybyś sięgnął do podstawowych podręczników ekonomii to znalazłbyś problem
                  różnicowania cen - linia lotnicza ma dwie kategorie klientów. 1) Biznesmeni
                  płacą dużo (muszą lecieć są niewrażliwi czy bilet kosztuje 500$ czy 1000$) 2)
                  Turysci, którzy już przy 300 $ kręcą głową i szukają innnych ofert. 1) to duży
                  pieniądz, ale małą ilość 2) to odwrotnie. I teraz linie lotnicze muszą tak
                  wykombinować aby te same bilety sprzedać raz za 1000 $ raz za 300 $.

                  A teraz przenosząc to na grunt banków i RPP. Banki w Polsce dzielą swoje
                  kapitały na trzy kupki - kredyty (i tu dalsze podziały), obligacje i bony MF
                  (dziś Kołodki) i to co zostanie. (Pomijamy działalność inwestycyjną i kupowanie
                  akcji). Najważniejsza jest ta ostatnia pula, choć wartościowo jest ona
                  najmniejsza - to suma, którą NBP zabierze od banków, jeżeli nie znajdą chętnych
                  na kredyty i nie uda im się upolować tyle obligacji ile chciały. Banki dostaną
                  około 6 % za np. bony pieniężne, mają też kilka innyc form lokowania nadwyżek.
                  Kalkulacja oprocentowani jakie daje im NBP pokrywa koszt lokat avista+koszt
                  rezerwy, którą trzeba odprowadzić od lokat na darmowe konto w NBP. Mówiąc
                  inaczej bank ma opcę sprzedaży niepotrzebnego pieniądza - nie zarobi na tym,
                  ale i nie straci. Tzn, że kalkulujac cenę kredytu bank nie ma obaw, co zrobić z
                  pieniędzmi, które zostaną w kasie banku przy oferowanym rynkowi kredycie np.
                  16%. Gdyby ta obawa była, to bank ustawiłby kredyt np. na poziomie 13%. Tak
                  samo jak sprzedawca cukrowych baranków przed Wielkanocą - gdyby wiedział, że to
                  czego nie sprzedał po 100 zł odkupi sponsor na 200% nie sprzedawałby po 50 zł.

                  biolog


                  kilka przykładów sprzed około 5 lat

                  1 Utrzymują się na rynku międzybankowym wysokie stawki depozytów. W czwartek
                  handlowano pieniądzem jednodniowym, depozyty udzielane od dziś do jutra miały
                  stawki od 22, 60 proc. na otwarcie do 22, 80 proc. pod koniec dnia. Transakcji
                  dłuższych, 7- i 14-dniowych praktycznie nie było. Wzrost stawek depozytów nie
                  jest spowodowany jedynie oprocentowaniem możliwym do osiągnięcia w operacjach
                  otwartego rynku. Wydaje się, że po raz pierwszy od długiego okresu problemem
                  dla banków jest zmobilizowanie środków na opłacanie zaliczek na podatek
                  dochodowy. Nabiera rozpędu wtórny rynek bonów skarbowych, zwiększają się obroty
                  i wzrasta częstotliwość transakcji. Bony roczne sprzedano u brokera po
                  rentowności 21, 10 proc. Bonów półrocznych we wtórnym obrocie nie było, a to z
                  powodu zasadniczej różnicy rentowności między bonami skarbowymi a bonami
                  pieniężnymi.
                  Trzecia w tym tygodniu aukcja półrocznych bonów NBP dostarczyła na rynek
                  kolejne bony za 200 mln zł wartości nominalnej. Średnia ważona rentowność bonów
                  NBP wynosi tradycyjnie 22, 198 proc. wobec zysku z bonów skarbowych wynoszącego
                  w poniedziałek 21, 20 proc.
                  Forex był przez cały dzień raczej spokojny, co wynikało zresztą z niewielkich
                  zmian kursu dolara do marki na rynku europejskim. Dominowała podaż walut, co
                  utrzymywało kurs złotego w pobliżu 2, 5 proc. minusowego odchylenia od
                  parytetu. Kurs otwarcia wynosił dla dolara 2, 5765/ 75 zł, zamknięcia 2, 5780/
                  90 zł. Odpowiednie wartości dla marki to 1, 7455/ 65 zł na otwarcie i 1, 7455/
                  650 zł na zamknięcie rynku. Fixing został ustalony przez bank centralny na 2,
                  5790 zł dla dolara i 1, 7455 zł dla marki. Oznacza to odpowiednio odchylenie od
                  parytetu wynoszące 2, 49 i 2, 59 proc. Obroty rynku szacowane są przez Bank
                  Handlowy na 160 mln dolarów.
                  W czwartek odbył się również przetarg na obligacje o stałym oprocentowaniu.
                  Przy ofercie zakupu wynoszącej łącznie 1236, 6 mln zł sprzedano obligacje o
                  łącznej wartości nominalnej 565, 11 mln zł. Wzrosła nieco wewnętrzna stopa
                  zwrotu zarówno z obligacji 2-, jak i 5-letnich."



                  2 Po dwutygodniowej przerwie rynek finansowy spotkał się z wypowiedzią
                  oficjalnych czynników NBP. Tym razem wypowiedź dotyczyła tempa miesięcznej
                  oficjalnej dewaluacji koszyka walut. ma ono zostać nie zmienione w bliżej nie
                  określonej przyszłości, tzn. , do czasu zejścia rocznej inflacji poniżej 13
                  proc. Rynek walutowy, który z rana spotkal się ze znacznym zleceniem łożonym
                  przez dużego klienta krajowego, zmienił tendencję. Trend sprzedaży waluty
                  zamienił się w jej poszukiwanie. Kurs walut podskoczył z poziomu minus 1, 88
                  proc. odchylenia od parytetu do poziomu minus 1, 72 proc. odchylenia i a takim
                  poziomie pozostał. Kupno walut było spowodowane popytem pochodzącym od banków i
                  w niewielkiej mierze od inwestorow zagranicznych. Wypowiedź prezes NBP, która
                  znaczy, iż bank centralny będzie przeciwdziałał wzrostowi ursu złotego
                  zniechęca zagranicznych posiadaczy bonów skarbowych. Ich zysk zostaje zredukowy
                  wyłącznie do różnicy oprocentowania między instrumentami zagranicznymi a
                  polskimi. W sumie wtórny rynek bonów zachował równowagę, było w nim nawet mniej
                  transakcji. W górę poszły rentowności żądane przez banki przy kupnie bonów
                  (bid) , nie było natomiast ofert sprzedaży. Czwartkowe rentowności bonów
                  wynosiły dla 3 miesięcy ok. 18, 70 proc. , dla 6 miesięcy 19, 10 proc. , dla 9
                  miesięcy 19, 30 proc. i dla bonów rocznych 19, 40 proc. Na rynku depozytów
                  wzrosły stawki przy czym dealerzy nie potrafili podać przyczyn tego stanu.
                  jeszcze rano depozyty jednodniowe były udzielane po stawce ok. 18, 50 proc. , a
                  w kila godzin później stawki skoczyły powyżej 19 proc. Wzrostu staweknie
                  tłumaczy ani saldo przepływów sektora bankowego NBP (operacje owartego rynku i
                  aukcje bonów pieniężnych) , ani zbliżający się okres płacenia zaliczek na
                  podatek dochodowy. Poziom oprocentowania depozytów międzybankowych nie jest
                  jednak specjalnie wysoki, tak, że rynke znajduje się w równowadze.




                  3 Pod koniec sesji środki na jeden dzień, dostępne od zaraz O/ N, kwotowano już
                  wyłącznie po stronie "kupna". Oferujących nie było. W efekcie O/ N, które z
                  rana proponowano po 18, 90-19, 15 proc. po południu dostępne były po 19 - 19,
                  25 proc. , aprawie przed zamknięciem sesji próbowano je kupić po 19, 20 proc.
                  Zdrożały także T/ N, czyli depozyty na jeden dzień dostępne od dnia następnego.
                  Wczoraj były po 19, 15 - 19, 35 proc. Bank centralny tym razem na rynku nie
                  ingerował, ajego nieobecność potwierdzała wyczerpanie się zapasów wbankowych
                  kasach. W ocenie dealerów, do interwencji NBP nie dojdzie również w środę,
                  ponieważ płatnościom za bony skarbowe kupione na poniedziałkowym przetargu od
                  MF towarzyszyć będzie uzupełnianie przez banki nadszarpniętych podatkowymi
                  wypłatami sald. Być może jednak ta ocena jest nieco pesymistyczna, tym bardziej
                  że na rynek wraca ponad 700 mln zł z wykupu bonów wcześniej sprzedanych przez
                  NBP i MF. W czwartek powracająca fala pieniądza, według szacunków dealerów
                  Banku Handlowego, sięgnie 557 mln zł, a w piątek 769 mln zł.

                  • darr.darek czy NBP kredyt bierye ? I o PODSTAWACH 16.04.03, 10:10
                    Gość portalu: biolog napisał(a):
                    >Po raz trzeci dzisiaj zwracam Ci uwagę, że nie do końca piszesz prawdę. RPP ma
                    >wpływ na rynkowe stopy procentowe i to właśnie poprzez prawo popytu i podaży.
                    >Gdybyś sięgnął do podstawowych podręczników ekonomii to znalazłbyś problem
                    >różnicowania cen - linia lotnicza ma dwie kategorie klientów. 1) Biznesmeni
                    >płacą dużo (muszą lecieć są niewrażliwi czy bilet kosztuje 500$ czy 1000$) 2)
                    >Turysci, którzy już przy 300 $ kręcą głową i szukają innnych ofert. 1) to duży
                    >pieniądz, ale małą ilość 2) to odwrotnie. I teraz linie lotnicze muszą tak
                    >wykombinować aby te same bilety sprzedać raz za 1000 $ raz za 300 $.

                    Biolog, przyzwoitości trochę ! Jakie "te same bilety" ? Nigdy nie słyszałeś o
                    business class, o specjalnym wyposażeniu takiej klasy, o zmniejszonej(nawet
                    parakrotnie) liczbie miejsc pasażerskich w tej klasie ?
                    Co Ty pleciesz o "takich samych biletach po różnej cenie" ?

                    >A teraz przenosząc to na grunt banków i RPP. Banki w Polsce dzielą swoje
                    >kapitały na trzy kupki - kredyty (i tu dalsze podziały), obligacje i bony MF
                    >(dziś Kołodki) i to co zostanie. (...)
                    >Najważniejsza jest ta ostatnia pula, choć wartościowo jest ona
                    >najmniejsza-to suma, którą NBP zabierze od banków, jeżeli nie znajdą chętnych
                    >na kredyty i nie uda im się upolować tyle obligacji ile chciały. Banki dostaną
                    >około 6 % za np. bony pieniężne, mają też kilka innyc form lokowania nadwyżek.

                    Biolog, przyzwoitości trochę !
                    1. Najwięcej banki zarabiają na kredytach dla sektora niefinansowego .
                    Kilkanaście procent rocznie od ok.190mld PLN kredytów - różnica ponad 10-ciu
                    procent między średnią stopą kredytu a średnim oproc.lokaty.

                    2.Drugie w kolejności są kredyty dla czerwonych rozpieprzaczy .
                    Ok.6% rocznie od ok. 90mld PLN kredytów - różnica ok. 3% między średnią stopą
                    kredytu a średnim oproc.lokaty.

                    3.Na szarym końcu są przychody z wykupu bonów NBP !
                    Ok.6% rocznie od ok. 20mld PLN kredytów - różnica ok. 3% między średnią stopą
                    wykupu depozytów przez NBP a średnim oproc.lokaty.

                    Czyli w zysku operacyjnym mamy te trzy pozycje o szacowanych wielkościach:
                    1. 20.0 mld PLN
                    2. 2.7 mld PLN
                    3. 0.6 mld PLN

                    A Ty piszesz, ze najwazniejsza dla zysku operacyjnego jest trzecia pozycja !
                    Biolog, przyzwoitości trochę !

                    >Kalkulacja oprocentowani jakie daje im NBP pokrywa koszt lokat avista+koszt
                    >rezerwy, którą trzeba odprowadzić od lokat na darmowe konto w NBP. Mówiąc
                    >inaczej bank ma opcę sprzedaży niepotrzebnego pieniądza - nie zarobi na tym,
                    >ale i nie straci. Tzn, że kalkulujac cenę kredytu bank nie ma obaw,co zrobić z
                    >pieniędzmi, które zostaną w kasie banku przy oferowanym rynkowi kredycie np.
                    ᡈ%. Gdyby ta obawa była, to bank ustawiłby kredyt np. na poziomie 13%.

                    Biolog, przyzwoitości trochę !
                    PO PIERWSZE !
                    NBP wykupując depozyty z rynku bankowego na kwotę 20mld PLN robi to samo, co
                    zrobiłby,wycofując 20mld PLN papierowych złotówek z ogólnej sumy ok. 46mld PLN.
                    Po prostu,jest to mechanizm dbania o wartość pieniądza(inaczej, o inflację) !
                    I nie ma to ŻADNEGO tożsamego przełożenia na udzielanie kredytu przez banki
                    komuś tam .
                    Nie ma: BANKI POWINNY POŻYCZAĆ KOMUŚ TAM ZAMIAST NBP . Nie !
                    Ilość pieniądza papierowego w obiegu lub wykupywanie depozytów przez NBP, jest
                    to mechanizm dbania o wartość pieniądza(inaczej, o inflację) !

                    Co do owej przyzwoitości . Piszę, po prostu, że owe 20mld (które nie mogło być
                    pożyczonych na wydawanie, bo zdeprecjonowałoby złotówkę) to tylko 10% wobec
                    sumy kredytów dla sektora niefinansowego, czyli nie mogło by być reakcji 13%
                    zamiast 16% .
                    Spójrz na kredyty dla czerwonych rozpieprzaczy . Ok. 90mld PLN !!!
                    Tu sprawa jest prosta, jest to taki sam kredyt na wydawanie jak dla
                    Kowalskiego i jak dla przedsiębiorcy Nowaka .
                    No, to teraz pomyś o RYNKOWEJ stopie kredytu . Jak kształtowałaby się, gdyby
                    nie 90mld PLN pożyczone przez czerwonych rozpieprzaczy . Bo wg moich szacunków
                    wychodzi, że RYNKOWA stopa kredytów spadłaby poniżej 10% !!!


                    P.S. Przykład chyba nie pochodził sprzed 5lat, a sprzed np.7lat . Zgadza się ?
                    • Gość: biolog O nie-uczciwym czytaniu IP: *.mtnet.com.pl 16.04.03, 11:34
                      Ja myślę, ze Ty nie umiesz czytać. Wybierasz sobie z całego toku wywodu jedno
                      zdanie, które mozesz zaatakować i uderzasz. Zupełnie nie interesuje Cię sedno.
                      Wogóle np. nie zamierzasz zgłębić mechanizmu zwanego róniocowaniem cen i np.
                      kalkulacji czy po odjęciu kosztów wszystkich bajerów związanych z klasą
                      biznesową w samolocie cena biletu będzie równa (a zapewniem, że nie będzie)
                      klasie turystycznej.

                      Ale mnie bardziej interesuje inny przykład Twojej nierzetelności w rozmowie.
                      Dokonuję podziału pieniędzy banku na kilka zbiorów pt. "inwestycje":
                      1) kredyty
                      2) obligacje MF
                      3) to co nie jest 1) i 2) i co NBP zabierze od banków gwarantując im, że nie
                      poniosą strat z tych środków

                      I jak dla 6-latka zaznaczam
                      >Najważniejsza jest ta ostatnia pula, choć wartościowo jest ona
                      >najmniejsza

                      Dalej piszę dlaczego jest ważna - bo jeżeli firma w jakiejkolwiek dziedzinie ma
                      gwarancję, że to czego nie sprzeda po cenie 100 zł weźmie gwarant nawet po
                      cenie niższej niż 100 zł ale tak aby koszty zrównały się z przychodami na tym
                      towarze, to ma pole do kalkulacji "Bez gwarancji sprzedawałbym po 70 zł, wolę
                      mniejszy zysk niż zostać z połową psującego się towaru i kosztamimagazynu, ale
                      jak mam gwarancję, że magazyn zostanie wyczyszczony przez sponsora (tu NBP)
                      będe handlował po 150 zł"

                      A ty co z tym robisz.
                      1) wykazujesz, że pula poieniędzy zabieranych przez NBP jest maluteńksa, mimo
                      że Twój CORAZ BARDZIEJ ZNIECHĘCONY rozmówca zaznaczał wyraźnie:
                      MECHANIZM NIE JEST OPARTY O TO ILE WAŻY BON NBP W BILANSIE W BANKU

                      A następnie wyciągasz konkluzję:

                      "A Ty piszesz, ze najwazniejsza dla zysku operacyjnego jest trzecia pozycja!"
                      i KRZYCZYSZ "Biolog, przyzwoitości trochę!"
                      A ja wyraźnie pisałem - operacje z NBP ważą wartościowo najmniej, ale ich
                      wartość to wartość GWARANCJI - JA NBP wezmę wolne pieniądze"

                      A wywód o tym, że NBP coś wycofuje i to, że papiery NBP nie mają nic wspólnego
                      papierami MF jest kuriozum. OD PAPIEROW NBP PLACI SIE ODSETKI - prawdziwe,
                      realne i bank ma z tego tytulu żywy a nie wirtualny cash. Jakie jest żródło
                      odsetek - tego nie sprawdzałem, ale myślę, że lokaty NBP np. ich rezerw, któe
                      do szału doprawadzają Leppera. I gdybyś uwąznie czytał 3 przykłady z 1997 r a
                      podobne znajdę i w 1999 i pózniej to zobaczyłbyś, że NBP oferował WIECEJ
                      odsetek niż MF - a to rozwala całą Twoją teorią o popycie i podaży i czerwonych
                      rozpieprzaczach.

                      WIECEJ PRZYZWOITOSCI, WIECEJ UCZCIWEJ LEKTURY


                      Biolog
                      • darr.darek Re: O nie-uczciwym czytaniu . I o nie-zrozumieniu 16.04.03, 12:27
                        Gość portalu: biolog napisał(a):
                        >Wogóle np. nie zamierzasz zgłębić mechanizmu zwanego róniocowaniem cen i np.
                        >kalkulacji czy po odjęciu kosztów wszystkich bajerów związanych z klasą
                        >biznesową w samolocie cena biletu będzie równa (a zapewniem, że nie będzie)
                        >klasie turystycznej.

                        Różnicowanie cen jest ściśle związane z segmentowaniem klientów - to nie ta
                        historia . A gdzie ja napisałem, że przelot samolotu z setką biznesmenów da
                        identyczny przychód jak z trzema setkami pasażerów.
                        Ja, co najwyżej, dałem Ci do zrozumienia, że pewnie ok. 90% lotnictwa
                        pasażerskiego opiera się na zwykłej klienteli z "klasy ekonomicznej" . Gdyby
                        nie oni, lotnictwo pasażerskie nie wyglądałoby jak wygląda . Klasa business
                        nie przyczyniła się zasadniczo do wygladu współczesnego lotnictwa, co najwyzej
                        loty Concord'ów, były możliwe (do tej pory) dzieki tej klienteli .

                        > Dokonuję podziału pieniędzy banku na kilka zbiorów pt. "inwestycje":
                        > I jak dla 6-latka zaznaczam
                        > >Najważniejsza jest ta ostatnia pula, choć wartościowo jest ona
                        > >najmniejsza
                        >Dalej piszę dlaczego jest ważna-
                        > A ty co z tym robisz.
                        ɭ) wykazujesz, że pula poieniędzy zabieranych przez NBP jest maluteńksa, mimo
                        > że Twój CORAZ BARDZIEJ ZNIECHĘCONY rozmówca zaznaczał wyraźnie:
                        > MECHANIZM NIE JEST OPARTY O TO ILE WAŻY BON NBP W BILANSIE W BANKU

                        A ja Ci wykazuję, że owe 0.6mld zysku operacyjnego z bonów NBP, to sobie można
                        w buty włożyć . Banki na głupiej operacji politycznego wspierania stoczni
                        sczecińskiej straciły 1.5mld PLN, na politycznym wspieraniu holdingów
                        węglowych i hut tracą miliardy, a Ty piszesz, że gdyby nie te 0.6mld zysku
                        operacyjnego wyciągniętego z NBP, to ... ho, ho jak by się wszystko
                        pozmieniało . Niewiele by to zmieniło, nawet we TWOJEJ INTERPRETACJI .

                        > A ja wyraźnie pisałem - operacje z NBP ważą wartościowo najmniej, ale ich
                        > wartość to wartość GWARANCJI - JA NBP wezmę wolne pieniądze"

                        To jest TWOJA INTERPRETACJA . GUZIK !!! Guzik !
                        Nie istnieją żadne gwarancje NBP dla banków . Ja piszę, że to właśnie NBP w
                        celu dbania o wartość pieniądza ZBIERA DOKŁADNIE TYLE Z OBIEGU , ILE JEST W
                        TYM MOMENCIE POTRZENE !

                        >A wywód o tym, że NBP coś wycofuje i to, że papiery NBP nie mają nic
                        >wspólnego papierami MF jest kuriozum.

                        Pomyśl trochę o tym, że jakikolwiek kredyt pobrany z banków ma
                        odzwierciedlenie w zakupach na rynku, a WYŁĄCZNIE "kredyt" dla NBP nie
                        odzwierciedla się jakimkolwiek zakupem . Dalej myślisz, że to to samo .

                        To jest mechanizm NBP dbania o wartość pieniądza .
                        Napisałem Ci, że równie dobrze NBP mógłby wycofywać z 46mld PLN papierowego
                        pieniądza, połowę i miałoby to podobne odzwierciedlenie .
                        BEZ TEGO ZŁOTY NIE BYŁBY TYM ZŁOTYM , miałby inna, mniejszą wartość -
                        inaczej : wystepowałaby inflacja . Czujesz, jakieś głupie wielkości 46mld i
                        20mld a takie mają znaczenie dla wartosci złotego .

                        >I gdybyś uwąznie czytał 3 przykłady z 1997 r a
                        >podobne znajdę i w 1999 i pózniej to zobaczyłbyś, że NBP oferował WIECEJ
                        >odsetek niż MF- a to rozwala całą Twoją teorią o popycie i podaży i czerwonych
                        >rozpieprzaczach.

                        Biolog, a jak NBP ma wycofywać pieniądz z rynku ? Przymusem
                        administracyjnym : "każdy Polak mały i duży ma przynieść 200zł" ?
                        Biolog ! Przecież jedyną metodą wycofywania(W CELU DBANIA O WARTOŚĆ
                        PIENIĄDZA , anie w celu jakichs "gwarancji") jest zapłata za powierzane
                        pieniądze .
                        W bilansie banków nie widać tych 46mld PLN z emisji papierowgo pieniadza,
                        jako "pustego" kredytu z NBP . Świadczyłoby to o tym, że wcześniej(ile lat
                        wcześniej?) zostało to w jakiejś częsci "dane w prezencie" budżetowym
                        rozpieprzaczom .
                        W ideowym przypadku, gdy żaden wyemitowany przez NBP papierek, nie
                        jest "dawany w prezencie" - stanowi ta emisja 46mld PLN, kredyt dla banków
                        komercyjnych . Z chwilą potrzeby wycofania np.20mld, kredyt udzielony przez
                        NBP, byłby po prostu zmniejszany - zamiast np.46mld jest np.26mld .
                        Widzisz już ? NBP wówczas nie zabiera depozytów, ale zmniejsza własną lokatę .
                        • Gość: Biolog wybiórcze prawo popytu i podaży IP: *.mtnet.com.pl 16.04.03, 12:45
                          Różnicowanie - no właśnie w kalkulacji biznesowej banków jest dokonywany
                          podział ile odsetek dostaniemy od którego klienta. Stocznia da na 18%, bo musi
                          wziac kredyt, MF (wartość % zależna od NBP i podazy papierow), NBP tyle
                          (wartość zależna od NBP) - ostatni podniot gwarantuje, że jak przecholuje ze
                          Stocznia i mimo rozpaczy Prezesa nie wezma po 18 to skierujemy je na 6% do NBP
                          i otrzymane stad pieniadze skierujemy do wlascicieli lokat (depozyty). Gdyby
                          nie byly tej opcji zamiast 18% byloby 13% bo Stocznia wiedzialaby, ze jka powie
                          NIE to bank bedzie mial troszeczke klopotow i bedzie np. musial szukac papierow
                          wartosciowych na szybka lokate.


                          Trudno sie z Toba rozmawia (na szczesci edla mnie na dzis to koniec) - żadne
                          cyfry, przepisy, podręczniki, Nobliści. Żaden z tego typow argumentów, których
                          dotąd próbowałem nie przebije muru. Nawet zestawienie prostych faktów - NBP
                          zbiera z rynku tyle miliardów złotych (1/2 - 1/3 X), MF tyle (X)= i MF I NBP sa
                          odpowiedzialne za tzw wypychanie nie ma znaczenia, bo MF KRADNIE a NBP DBA O
                          PIENIADZ


                          Z jednej strony piszesz o prawie popytu i podaży i wolnym rynku. Kurs walutowy,
                          stopa procentowa JEST dla Ciebie ustalana przez uczestników rynku. JAKA RPP?
                          zazwyczaj krzyczysz. JAKI NBP? TO CZERWONI. Jeżeli jutro stopa procentowa
                          będzie 120 % a kurs euro 6,7 to napiszez zapewne "TAK Chciał rynek".

                          Z drugiej strony operacje sterylizacji rynku pieniężnego i dbanie o to, żeby
                          popyt i podaż utrzymywały się na założonym przez NBP poziomie są dla Ciebie
                          operacjami, któe nie mają wpływu na realny rynek, realne stopy, relany kurs. Te
                          operacje nie sa dla Ciebie wazone w zakresie popyt/podaz.


                          I takie widzenie swiata dziwi mnie od przeszlo poł roku.

                          Biolog
                          Nic nie wskazuje na to, że przestanę się dziwić
                          • darr.darek Re: wybiórcze prawo popytu i podaży 16.04.03, 13:32
                            Gość portalu: Biolog napisał(a):
                            > - ostatni podniot gwarantuje, że jak przecholuje ze
                            >Stocznia i mimo rozpaczy Prezesa nie wezma po 18 to skierujemy je na 6% do NBP
                            >i otrzymane stad pieniadze skierujemy do wlascicieli lokat (depozyty). Gdyby
                            >nie byly tej opcji zamiast 18% byloby 13%bo Stocznia wiedzialaby, ze jka powie
                            >NIE to bank bedzie mial troszeczke klopotow i bedzie np.musial szukac papierow
                            >wartosciowych na szybka lokate.

                            Biolog, stworzyłeś sobie założenie, że banki traktują NBP jako "ostatnią deskę
                            ratunku" w temacie, ewentualnego, nadmiaru depozytów .
                            Ciągle skupiam się, aby Ci wyjaśnić, że NBP nie ma ochoty być jakąś "deską
                            ratunku" dla bankó komerc. i że NBP wycofując, realizuje WYŁACZNIE politykę
                            dbania o wartość pieniądza .
                            Dobra, rozprawię się z pogladem "od strony banku komercyjnego" . Goście
                            przeginają z ceną kredytu (dla mnie dają taką maksymalną na jaką pozwala
                            konkurencja i popyt-jak wszystkie przedsiebiorstwa), ale ... liczą, że
                            ostatnie 20mld PLN, na które nie znajdą chętnych, to i tak weźmie NBP za te
                            głupie 6% (zawsze coś) .

                            Biolog , gdzie tu jest fałsz ?!

                            Fałsz w Twoim załozeniu, jest uzasadniany zykłym prawem podaży popytu,
                            mechanizmami róznicowania ceny i marketingowymi sztuczkami (sam je
                            przytaczałeś).
                            PO PROSTU, banki, gdyby rzeczywiście bały się ostatnich paru % nadmiaru
                            depozytów, ORGANIZOWAŁYBY PROMOCJE i wypychałyby resztki depozytów na stopie
                            10% kredytu . Po takie kredyty, ustawiałyby sie kolejki i po tygodniu, byłoby
                            po zabawie . A wg Ciebie, banki nie chcą superpromocji typu "przez tydzień
                            jest 10-procentowy kredyt" . Chca koniecznie oddać na 6% NBP . Tak ?

                            > odpowiedzialne za tzw wypychanie nie ma znaczenia, bo MF KRADNIE a NBP DBA O
                            > PIENIADZ

                            Biolog, nie rozumiesz kolosalnej różnicy między kredytem dla MF a "kredytem"
                            dla NBP ?
                            Nie rozumiesz, że TYLKO w tym ostatnim pzypadku nastepuje wycofywanie
                            pieniądza z rynku ? Czyli TYLKO ten ostatni przypadek ma skutek antyinflacyjny
                            (skutek dbania o wartość pieniądza) .

                            No, to teraz pomyśl, czy NBP robi to, aby "podbijać cenę rynkową kredytu i
                            dawać jakoweś gwarancje dla banków", czy ... robi to WYŁĄCZNIE w celu dbania o
                            wartość pieniądza ?

                            • Gość: b Re: wybiórcze prawo popytu i podaży IP: *.mtnet.com.pl 16.04.03, 16:06
                              Biolog, stworzyłeś sobie założenie, że banki traktują NBP jako "ostatnią deskę
                              ratunku" w temacie, ewentualnego, nadmiaru depozytów .
                              Ciągle skupiam się, aby Ci wyjaśnić, że NBP nie ma ochoty być jakąś "deską
                              ratunku" dla bankó komerc. i że NBP wycofując, realizuje WYŁACZNIE politykę
                              dbania o wartość pieniądza .


                              Dobry żart
                            • Gość: b Re: wybiórcze prawo popytu i podaży IP: *.mtnet.com.pl 16.04.03, 16:10
                              Fałsz w Twoim załozeniu, jest uzasadniany zykłym prawem podaży popytu,
                              mechanizmami róznicowania ceny i marketingowymi sztuczkami (sam je
                              przytaczałeś).
                              PO PROSTU, banki, gdyby rzeczywiście bały się ostatnich paru % nadmiaru
                              depozytów, ORGANIZOWAŁYBY PROMOCJE i wypychałyby resztki depozytów na stopie
                              10% kredytu . Po takie kredyty, ustawiałyby sie kolejki i po tygodniu, byłoby
                              po zabawie . A wg Ciebie, banki nie chcą superpromocji typu "przez tydzień
                              jest 10-procentowy kredyt" . Chca koniecznie oddać na 6% NBP . Tak ?


                              a to jeszcze lepszy zart. I pisz czlowiekowi o problemie roznicowanie cen.
                              Cchailbym zoabczyc jak Stoczni Szczecinska godzi sie ze ona placi 16% a kumple
                              donosza, ze resztki jak to piszesz Stocznia Gdynska wziela sobie na 10%
                              PROMOCJE. Zamiast ksiezycowych teorii radze poczytac sobie raporty o
                              codziennych wplywach i wyplywach pieniedzy na linii banki - NBP za ostatnie
                              kilka lat.



                • Gość: Marios Re: rzeczywiste stopy procentowe IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 23:08
                  darr.darek napisał:

                  > Gość portalu: Marios napisał(a):
                  > >Nie piszę o stopach dla przeciętnego człowieka - bo tak to mógłbyś sie
                  > >doszukać czegoś jeszcze - kredyty w karcie kredytowej są oprocentowane na
                  > >poziomie 30kilku procent rocznie. Provident za swoje superatrakcyjne pożycz
                  > ki
                  > >ściąga ponad 100% rocznie! Ale są też np. długoterminowe kredyty hipoteczne
                  > z
                  > >oprocentowaniem 7% rocznie w złotówach, gdzie długoterminowa realna stopa
                  > >procentowa przy długotermionowej inflacji, na poziomie 2-3% może wynosic ok
                  > .
                  > > 4-5%....
                  >
                  > Myśl ! Gdzie masz te kredyty na 7% ? W programach miszkaniowych z dotacją z
                  > budżetu ? Czy w zobowiązaniu się na stałą stopę 7% na 20lat (gdy prognozuje,
                  > że za 10lat RYNKOWE stopy kredytów hipotecznych spadną do 4%) ?

                  Czyli przyznałeś mi prawdę... 7% stałe oprocentowanie - to 6% realne
                  oprocentowanie, przy inflacji na poziomie 1%. A, że cena kredytów hipotecznych
                  spadnie - i wątpię aby spadła do 4% (stałe oprocentowanie), gdyż przy wzroście
                  inflacji, banki nie miałyby na kogo kosztów przerzucić, a opcje na
                  długoterminowe stopy procentowe też są w cenie... to jest teraz nieistotne -
                  twoje wyciągnięte z kapelusza liczby są zniszczone i śmiesznie wyglądają w
                  takiej sytuacji.


                  > "Nie piszę o stopach dla przeciętnego człowieka" - to o czym ty piszesz ,
                  > IDIOTO ?
                  > Przecież tłumaczę ci od poczatku, że właśnie temat sprowadza się do braku
                  > wpływu na RYNEK ustaleń procentowych RPP . RYNEK rządzi się WYŁACZNIE
                  prawami
                  > podaży-popytu .
                  > A ty piszesz o czym, że czerwoni biorąc kredyt płacą stopy wg ustalonych
                  przez
                  > RPP . A co mają czerwoni do PRZECIĘTNYCH LUDZI ? Nic !

                  Piszesz głupoty i może teraz - po dokładnym opisaniu mechanizmu przez biologa,
                  coś ci w tym łbie zaświtało.
                  To, że brak pieniądza na rynku powoduje, zwiększanie realnej stopy procentowej
                  to fakt, a cena kredytów (poza hipotecznymi), dla przeciętnego człowieka
                  będzie zawsze wyższa niż dla firmy, z powodu zabezpieczeń i "hurtowej
                  transakcji".
                  Tak się składa, iż pracowałem w bankowości standardowej i korporacyjnej i co
                  nieco wiem, o cenach kredytów... ich spadek dyktuje konkurencja, ale przyczyną
                  jest decyzja RPP, która powoduje natychmiastowe obniżenie lokat, zarówno dla
                  firm, jak i osób fizycznych, w związku z mechanizmem rynkowym. Banki nie
                  obniżają od razu kredytów, lecz luka pomiędzy oprocentowaniem kredytów i
                  depozytów powiększa się, co pozwala na realizację większych zysków. Po pewnym
                  czasie, konkurencja mająca nadwyżki pieniężne obniża oprocentowanie kredytów,
                  aby przyciągnąć klientów i sprzedać pieniądz drożej. (obejrzyj sobie ostatnie
                  reklamy mBanku głąbie!). W ten sposób spada cena kredytu. A pierwotną
                  przyczyną jest decyzja RPP o obniżce stóp procentowych.
                  A to, że rynek ma wpływ na szybkość zmian to fakt - i nie łudź się, że
                  odkryłeś Amerykę! W Polsce brakuje pieniądza i można go drogo sprzedawać.
                  Ale bez obniżek stóp procentowych przez RPP - rynek by się osrał.

                  I zacznij czytać książki durniu!

                  M.
                  • Gość: BRvUngern-Sternber Re: rzeczywiste stopy procentowe IP: *.bg.am.lodz.pl 16.04.03, 16:24

                    > Piszesz głupoty i może teraz - po dokładnym opisaniu mechanizmu przez
                    biologa,
                    > coś ci w tym łbie zaświtało.
                    > To, że brak pieniądza na rynku powoduje, zwiększanie realnej stopy
                    procentowej
                    > to fakt, a cena kredytów (poza hipotecznymi), dla przeciętnego człowieka
                    > będzie zawsze wyższa niż dla firmy, z powodu zabezpieczeń i "hurtowej
                    > transakcji".
                    > Tak się składa, iż pracowałem w bankowości standardowej i korporacyjnej i co
                    > nieco wiem, o cenach kredytów... ich spadek dyktuje konkurencja, ale
                    przyczyną
                    > jest decyzja RPP, która powoduje natychmiastowe obniżenie lokat, zarówno dla
                    > firm, jak i osób fizycznych, w związku z mechanizmem rynkowym. Banki nie
                    > obniżają od razu kredytów, lecz luka pomiędzy oprocentowaniem kredytów i
                    > depozytów powiększa się, co pozwala na realizację większych zysków.

                    !!!!Po pewnym
                    > czasie, konkurencja mająca nadwyżki pieniężne obniża oprocentowanie kredytów,
                    > aby przyciągnąć klientów i sprzedać pieniądz drożej. (obejrzyj sobie ostatnie
                    > reklamy mBanku głąbie!). W ten sposób spada cena kredytu. A pierwotną
                    > przyczyną jest decyzja RPP o obniżce stóp procentowych.!!!!

                    Dzieki za to zdanie.Widac ze wiesz o co w tym chodzi.Niech kazdy zapamieta ten
                    tekst i przestanie bredzic o braku wplywu NBP i RPP na gospodarke.Jasno tu
                    wynika jakie sa to nieuki i do czego doprowadzili.Powinni poniesc
                    odpowiedzialnosc.

                    > A to, że rynek ma wpływ na szybkość zmian to fakt - i nie łudź się, że
                    > odkryłeś Amerykę! W Polsce brakuje pieniądza i można go drogo sprzedawać.
                    > Ale bez obniżek stóp procentowych przez RPP - rynek by się osrał.
                    >
                    Tylko bez takich slow.Zauwaz napisales rzecz madra ktorej nikt myslacy nie
                    przebije.Konczac takim slowem dajesz argument fanom bacerka.Oni powiedza
                    patrzcie jaki cham a kazdy cham to glupek.Tymczasem ten wpis jest wyjatkowo
                    madry.Na przyszlosc unikaj tego bo naprawde dajesz durniom argumenty zupelnie
                    niepotrzebnie.Pozdr.
                    > I zacznij czytać książki durniu!
                    >
                    > M.
    • Gość: Garucha Kto powinien być ministrem finansów w Polsce? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 22:54
      Wobec tego kto powinien być ministrem finansów w Polsce? Czy polska scena
      polityczna wykreowała człowieka, którego można by obdarzyć niekwestionowanym
      zaufaniem? Czy polskie elity eksponują taką postać, która nie zawiedzie zarówno
      pod względem fachu, jak i uczciwości oraz orientacji politycznej?
      Uważam, że takich ludzi, jak Pan Grzegorz Kołodko, gubi właśnie orientacja
      polityczna wraz ze wszystkimi zgubnymi w skutkach konsekwencjami. Chodzi o
      sposób myślenia polegający na tym, żeby tak kierować gospodarką, by jak
      najdłużej przetrwała władza, którą się reprezentuje. Poszukując złotego środka
      pomiędzy zapotrzebowaniem politycznym a potrzebami gospodarki, minister
      finansów pokroju Pana Kołodki wiedzie Polskę donikąd. Dlatego tak cenię Pana
      Balcerowicza, gdyż ten człowiek nigdy nie postępował zgodnie z zapotrzebowaniem
      politycznym. Dlatego był taki niepopularny, bo decyzje które trzeba podejmować
      w rozwijającej się gospodarce - z definicji są niepopularne. Ludzie nie lubią
      wyrzeczeń i ofiar, co konsekwentnie niosą ze sobą reformy każdej gospodarki.
      Właśnie dlatego mówi się, że Prof. Balcerowicz jest doskonałym ekonomistą i
      fatalnym politykiem.
      Profesor Leszek Balcerowicz po prostu nie jest wazeliniarzem.
      • Gość: Marios Re: Kto powinien być ministrem finansów w Polsce? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 23:30
        Gość portalu: Garucha napisał(a):

        > Wobec tego kto powinien być ministrem finansów w Polsce? Czy polska scena
        > polityczna wykreowała człowieka, którego można by obdarzyć niekwestionowanym
        > zaufaniem? Czy polskie elity eksponują taką postać, która nie zawiedzie
        zarówno
        >
        > pod względem fachu, jak i uczciwości oraz orientacji politycznej?
        > Uważam, że takich ludzi, jak Pan Grzegorz Kołodko, gubi właśnie orientacja
        > polityczna wraz ze wszystkimi zgubnymi w skutkach konsekwencjami. Chodzi o
        > sposób myślenia polegający na tym, żeby tak kierować gospodarką, by jak
        > najdłużej przetrwała władza, którą się reprezentuje. Poszukując złotego
        środka
        > pomiędzy zapotrzebowaniem politycznym a potrzebami gospodarki, minister
        > finansów pokroju Pana Kołodki wiedzie Polskę donikąd. Dlatego tak cenię
        Pana
        > Balcerowicza, gdyż ten człowiek nigdy nie postępował zgodnie z
        zapotrzebowaniem
        >
        > politycznym. Dlatego był taki niepopularny, bo decyzje które trzeba
        podejmować
        > w rozwijającej się gospodarce - z definicji są niepopularne. Ludzie nie
        lubią
        > wyrzeczeń i ofiar, co konsekwentnie niosą ze sobą reformy każdej gospodarki.
        > Właśnie dlatego mówi się, że Prof. Balcerowicz jest doskonałym ekonomistą i
        > fatalnym politykiem.

        Kto, kto? Nie jest istotne, kto - istotne jest jaką politykę będzie prowadził,
        czy będzie w niej konsekwenty, czy zyska poparcie władz by domknąć budżet, by
        forsować swoje decyzje.
        Dziś Balcerek - nic nie byłby w stanie zrobić.
        Baaaa... Nawet jak miał swoją parię u władzy i w 1997r. po raz drugi został
        ministrem finansów, niewiele potrafił zrobić. Debile z AWSu, który
        współrządził z UW pobili rekord świata w kradzieżach i kretyńskich decyzjach,
        a Leszek - cóż - wycofał się bo co miał robić biedny chłopczyna, gdy nikt go
        nie słuchał - tak samo dzisiaj - w sejmie pewnie zostałby obrzucony
        pomidorami. Czyli jego skuteczność byłaby zerowa!
        A teraz abstrachując od sytuacji politycznej i zakładając autokratyczne rządy
        L.B. z podporządkowaniem się mu wszystkich polityków. L.B. jest monetarystą.
        Monetaryzm jest w długim terminie skuteczniejszy niż keynesizm... ale -
        właśnie keynesizm... Gdyby nie ideologia Keynesa, kto wie jak długo jeszcze
        potrwałby Wielki Kryzys i czy świat podniósłby się z tego. Keynes wstrzelił
        się ze swoją propozycją idealnie w historyczny moment i dlatego odniósł sukces.

        A czy Polska potrzebuje dziś monetaryzmu? Monetaryzm ok. ale zreformowany -
        pobudzanie gospodarki poprzez ostre inwestycje infrastrukturalne (z budżetu i
        kasy UE), zaciskanie pasa, itp., a nie ładowanie astronomicznych sum na
        reformy, na które Polski nie stać i które wpędziły Polskę w deficyt budżetowy
        przekraczający 5% PKB, a autostrad jak nie było, tak nie ma.
        Polsce potrzeba też spójności pomiędzy polityką monetarną i fiskalną, a nie
        wzajemnego robienia sobie na złość, do tego potrzebne są kompromisy i ciut
        wazeliny. A Balcerek - on nie wie co to kompromis...

        > Profesor Leszek Balcerowicz po prostu nie jest wazeliniarzem.

        Ale ty nim jesteś!

        M.

        P.S. Pamiętaj, iż jak Balcerek był jeszcze ministrem finansów prognozował
        przyspieszenie wzrostu PKB do 7-8% rocznie. I co? I dupa - budżet został
        stworzony, ale jedynie jego jedna strona była realizowana - wydatki. Hmmm...
        skąd ten deficyt budżetowy? Czyżby profesorkowi L.B. nie wyszedł jakiś
        eksperyment...
          • Gość: Marios Re: Kto powinien być ministrem finansów w Polsce? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 10:42
            Gość portalu: , napisał(a):

            > "Monetaryzm ok. ale zreformowany - pobudzanie gospodarki poprzez ostre
            > inwestycje infrastrukturalne (z budżetu i kasy UE), zaciskanie pasa, itp."
            >
            > Nie moge sie z tym zdaniem zgodzic. To sa sprzecznosci. Zastanow sie.

            Występują pewne sprzeczności - zgadza się. Więc słowa "Monetaryzm ok, ale
            zreformowany" - zastąpię "system usadowiony pomiędzy monetaryzmem a
            keynesizmem - polegający na przesunięciu wydatków budżetowych z socjalnych na
            inwestycyjne, z jednoczesną współpracą z RPP, w celu utrzymywania ceny
            pieniądza na odpowiednim poziomie, nie wzbudzającym inflacji". Oczywiście taki
            system jest trudny do wprowadzenia ze względu na ludzi...

            Pozdrawiam,
            M.
    • feezyk W kwestiach formalnych 16.04.03, 14:52
      1) Leszek Balcerowicz nie ma tytulu profesora;

      2) Bylby skonczonym glupcem, gdyby
      porzucil wygodny fotel, ktory obecnie zajmuje.
      O wszystko go moge posadzic, ale o
      ten rodzaj glupoty - nie.

      3) Nie ma czegos takiego, jak "gospodarka
      L. Balcerowicza", ktora jakoby zapewnila Polsce
      szybki rozwoj latach 90-tych. Z dzisiejszego
      punktu widzenia widac, ze tamten rozwoj
      finansowany byl na kredyt (zagraniczny) oraz
      z przychodow z prywatyzacji.

      Opinie na temat LB oraz polityki NBP zachowam
      tym razem dla siebie.

      Pozdrawiam
      F.
        • feezyk Re: W kwestiach formalnych 16.04.03, 19:32
          Gość portalu: Garucha napisał(a):

          > ad. 1

          Podtrzymuje, nie ma tytulu prof., co zreszta
          wynika z tego zyciorysu. Ma tylko stanowisko
          profesora SGH, a to nie jest tytul naukowy.
          Jakos tak sie Polsce przyjelo,
          ze poza uczelnia "prof." uzywaja
          profesorowie tytularni.

          Moze to i drobiazg, ale, z tego co mi
          wiadomo, Pan Prezes Balcerowicz praktycznie
          nie wydawal prac w liczacych sie czasopismach.
          Sprawdzilem w Social Science Citation Index.
          Tak wiec, uzywanie prof. blednie sugeruje,
          ze Pan Prezes ma dorobek naukowy.


          > ad. 2
          > Z punktu widzenia zwykłego czerwonego karierowicza,
          > to masz oczywiście rację!

          Ach, gdybysmy mogli sprawdzic!

          Ale przeciez, nawet gdyby dostal propozycje,
          to czy patriotyczny obowiazek nie kazalby
          mu pilnowac Banku? Serio, szef NBP ma wiekszy
          wplyw na gospodarke niz MinFin.

          Jednak uwazam, ze Balcerowicz bylby lepszy
          w MinFin niz w NBP.


          >
          > ad. 3
          > Słyszałeś coś o "Planie Balcerowicza"?
          > Chodzi o SPOSÓB MYŚLENIA.


          Slyszalem, nawet widzialem w akcji.
          Plan zduszenia inflacji. Tak, zadzialal
          i chwala Balcerowiczowi za to.

          Natomiast pozniejszy rozwoj polskiej
          gospodarki, to przede wszystkim zasluga
          LUDZI (1992-1995) a potem skutek
          naplywu funduszy zza granicy (1996-2000).

          Przyznaje jednak racje, ze lata 1993-1997
          to byly lata fatalnych rzadow. Przejedzono i
          nie zreformowano. Niestety, lata 1997-2000,
          z Balcerowiczem u steru, tez byly zle.


          Pozdrawiam
          F.


          • Gość: Garucha Motłoch a Balcerowicz IP: 213.17.234.* 17.04.03, 13:05
            Dlaczego winę tępego motłochu przypisujesz Panu Balcerowiczowi (jak wolisz, Nie-
            Profesorowi)? Dlaczego ma on nosić na własnych barkach winy, jakie obciążają
            polski parlament, wybrany przez tępy naród? Przecież to parlament zatrzymał
            wszystkie reformy Pana Balcerowicza, to parlament roztrwonił kapitał finansowy,
            by zbić kapitał polityczny. Gdzie tu wina Pana Balcerowicza?????????
            Ufff, najbardziej nie lubię tłumaczyć, dlaczego wielbłądy są garbate.
            • Gość: łysy Re: Motłoch a Balcerowicz IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.03, 15:13
              Gość portalu: Garucha napisał(a):

              > Dlaczego winę tępego motłochu przypisujesz Panu Balcerowiczowi (jak wolisz,
              Nie
              > -
              > Profesorowi)? Dlaczego ma on nosić na własnych barkach winy, jakie obciążają
              > polski parlament, wybrany przez tępy naród? Przecież to parlament zatrzymał
              > wszystkie reformy Pana Balcerowicza.

              Jakie to reformy możesz podać kilka?
            • Gość: Marios Re: Motłoch a Balcerowicz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.03, 16:01
              Gość portalu: Garucha napisał(a):

              > Dlaczego winę tępego motłochu przypisujesz Panu Balcerowiczowi (jak wolisz,
              Nie
              > -
              > Profesorowi)? Dlaczego ma on nosić na własnych barkach winy, jakie obciążają
              > polski parlament, wybrany przez tępy naród? Przecież to parlament zatrzymał
              > wszystkie reformy Pana Balcerowicza, to parlament roztrwonił kapitał
              finansowy,
              >
              > by zbić kapitał polityczny. Gdzie tu wina Pana Balcerowicza?????????
              > Ufff, najbardziej nie lubię tłumaczyć, dlaczego wielbłądy są garbate.

              Garucha - czy ty masz w tym jakiś interes, aby tak w dupę wchodzić Balcerkowi?

              Czy nie może do ciebie dotrzeć, iż budżety budowane przez Balcerowicza, jak
              był jeszcze ministrem finansów 97-98, były oparte na założeniach wzrostu PKB o
              7-8%. I teraz pomyśl durniu - jak łatwo w takim wypadku o deficyt...

              I przestań się zachwycać Balcerkiem i zacznij myśleć racjonalnie!

              M.
    • Gość: el matador Re: Profesor Leszek Balcerowicz ministrem finansó IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 22:51
      Gość portalu: Garucha napisał(a):

      > Zawsze powtarzałem, że Polacy od kilku lat żyją na kredyt, za pieniądze
      > zarobione dzięki gospodarce Leszka Balcerowicza. Dotyczy to również firm
      > polskich, które wykazując straty finansowe, żyją za własny lub cudzy kapitał.
      > Uważam, że nadszedł czas, by przeprosić Pana Profesora za pomówienia i
      > poprosić go, by objął stanowisko ministra finansów
      >
      > <a bez balcerowicza nie było by tego gadu
      gaduhref="www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030411/ekonomia/ekonomia_
      a_17.html"target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030411/ekonomia/
      ekonomia_a_17.html</a>
      • Gość: Marios stracone lata... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 17:57
        Gość portalu: Garucha napisał(a):

        > Poziom poparcia dla Balcerowicza odzwierciedla poziom mądrości narodu.
        > Im większe poparcie, tym większa mądrość Polaków.
        > Czas najwyższy zmienić zdanie po straconych ostatnich pięciu latach - latach
        > totalnego zagubienia. Nieprawdaż?

        Któż zapoczątkował owe zgubne 5 ostatnich lat, kto przecholował z prognozami
        spychając budżet w rozdęte wydatki budżetowe, które ciężko się tnie. Kto był
        wtedy MINISTREM FINANSÓW?... LESZEK BALCEROWICZ.
        M.

        P.S. Garucha - ty pasujesz do tego balcerka - podobnie jak on uprawiasz
        technikę zdartej płyty. Ciągle to samo i żadne argumenty nie docierają do
        ciebie. A próbowałem merytorycznie i emocjonalnie - nawet na maksa cię
        obrażając.... a tu nic tylko wciąż seplenisz... "Leszek Balcerowicz
        najmądrzejszym człowiekiem na świecie jest...", a jakiekolwiek argumenty
        logiczne i mniej logiczne argumenty omijasz. Co z ciebie za człowiek, co z
        ciebie za facet?
      • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Balcerowicz papierkiem lakmusowym mądrości Po IP: *.bg.am.lodz.pl 28.04.03, 16:33


        > Poziom poparcia dla Balcerowicza odzwierciedla poziom mądrości narodu.
        > Im większe poparcie, tym większa mądrość Polaków.
        > Czas najwyższy zmienić zdanie po straconych ostatnich pięciu latach - latach
        > totalnego zagubienia. Nieprawdaż?--->No wlasnie te 5 lat trafiles.Brawo tylko
        na jakiej podstawie wyodrebniles te lata (stracone) Byly by to lata 1998-
        2002.Czyli jakie?Czym sie one charakteryzowaly?Ano tym ze LESZEK BALCEROWICZ
        WROCIL Z DLUGIEGIO URLOPU ZNOW DO MINISTERSTWA FINANSOW I ZACZAL ODDZIALYWAC NA
        GOSPODARKE NATYCHMIAST OGLASZAJAC PLAN SCHLADZANIA.I udalo mu sie!!!Stacilismy
        te lata kompletnie zamrozeni.A jak tylko odzszedl z ministerstwa od razu trafil
        do NBP.Sam wiec udowodniles jak szkodliwe dla gospodarki jest nieuctwo u
        steru.I brawo Polakom ze pozbyli sie partii promujacych Balcerka UW i
        AWS.Poziom madrosci narodu jest stosunkowo wysoki.
        • Gość: Garucha Re: Balcerowicz papierkiem lakmusowym mądrości Po IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.03, 22:41
          Słyszałeś coś o przegrzaniu gospodarki? To mniej więcej coś takiego na wzór
          wyścigu Daytona - tam też niejeden kierowca mógłby spróbować wygrać wyścig
          dodając gazu. Ale wcześniej szef stajni samochodowej wbił kierowcy do głowy, że
          jak przekroczy pewien poziom obrotów, to jego silnik znajdzie się na Księżycu.
          I też jak oglądasz od czasu do czasu te amerykańskie wyścigi to widzisz, jak od
          czasu do czasu jakiś silnik ląduje na Księżycu. Od czasu do czasu zastanów się,
          a emocje schowaj na później, moda się zmienia - idą czasy rozwagi i mądrości -
          mam nadzieję!
          Tymczasem lata 1998 - 1999 wyobraź sobie w sposób następujący: na rysunku jest
          samochodzik. Ten samochodzik pcha Leszek Balcerowicz-zgodnie z kierunkiem
          jazdy. Ten sam samochodzik pcha sto tysięcy chłoporobotników - ale w drugą
          stronę.
          Nic dodać nic ująć
          • Gość: Marios Samochodziki i inne pierdoły. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 10:29
            Garucha!

            Przestań pieprzyć o samochodzikach i zajmij się w końcu gospodarką!
            Balcerowicz dał dupy co najmniej dwukrotnie:
            1. Jako minister finansów w 1997-1999r. - skutecznie zaplanował rozdęte
            wydatki, opierając się na szacowanym wzroście PKB na poziomie 7-8%, wierząc
            debilom z AWS, iż nie będą kradli.
            2. Jako prezes NBP 1999-2001r. - skutecznie utrzymując abstrakcyjnie wysokie
            stopy procentowe, które dobiły gospodarkę, schładzaną przez koniunkturę
            globalną. Stopy ciął, lecz kilka miesięcy za późno.
            I tyle.

            A o samochodzikach zapomnij jak najprędzej bo popadniesz w kompleks Daewoo!

            M.
                • Gość: Garucha Odpieprz się chamie! IP: 213.17.234.* 29.04.03, 16:14
                  Rzeczywiście mieszkać z takim chamem pod jednym dachem to ujma dla higieny
                  ducha. Nie wiem, czy to dobry pomysł spędzić ramię w ramię resztę życia z takim
                  elementem. Chyba wyemigruję, bo takich jak ty w Polsce jest większość.
                  Próbujesz zbrukać ten wątek.
                  Precz chamie! Jesteś jak końska mucha! Jak masz krztę godności (muchy nie mają)
                  to zamilcz, skoro cię o to proszę. W końcu to ja założyłem ten wątek a ty załóż
                  swój, gdzie będziesz wymiotował od rana do wieczora na innych współrozmówców,
                  którzy będą sobie tego życzyć
                  • Gość: Marios Re: Odpieprz się chamie! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 16:48
                    Gość portalu: Garucha napisał(a):

                    > Rzeczywiście mieszkać z takim chamem pod jednym dachem to ujma dla higieny
                    > ducha. Nie wiem, czy to dobry pomysł spędzić ramię w ramię resztę życia z
                    takim
                    >
                    > elementem. Chyba wyemigruję, bo takich jak ty w Polsce jest większość.
                    > Próbujesz zbrukać ten wątek.
                    > Precz chamie! Jesteś jak końska mucha! Jak masz krztę godności (muchy nie
                    mają)
                    >
                    > to zamilcz, skoro cię o to proszę. W końcu to ja założyłem ten wątek a ty
                    załóż
                    >
                    > swój, gdzie będziesz wymiotował od rana do wieczora na innych
                    współrozmówców,
                    > którzy będą sobie tego życzyć


                    To załóż swoją stronę www z forum i tam wychwalaj kogo chcesz, balcerka,
                    leppera, siebie czy kogo jeszcze tylko będziesz chciał.
                    To jest wątek nie twój - tylko Gazety Wyborczej, która udostępniła ci
                    możliwość wypowiadania się podobnie jak mi. I jedynie GW może zabronić
                    wypowiadania się mi, czy tobie, np. likwidując to forum, wątek, lub np.
                    ograniczać używania brzydkich wyrazów, tak jak w moim przypadku: debil -
                    określenie idealnie pasujące do ciebie, a w twoim przypadku - cham - który jak
                    mniemam w twoim języku oznacza - osoba inaczej myśląca niż ty i psująca ci
                    dotychczasowy porządek świata.
                    Wolność słowa jest podstawowym elementem demokracji, którą niestety tobie zbyt
                    ciężko pojąć... A twoje emocjonalne próby pozbycia się mnie, jako uciążliwej
                    osoby, z którą nie sposób wygrać na argumenty, nie mają szans powodzenia - i
                    dobrze.
                    Jednocześnie - widzę, iż zabolało jak napisałem prawdę o tym co balcerek
                    zrobił dla kraju w latach 1997-2001..., oj zabolało - gdyż pojawiły się dwie
                    strasznie paskudne rysy na nieskazitelnej twarzy ideału...
                    Na pocieszenie dodam, iż pierwszą działalność balcerka (plan balcerowicza),
                    oceniam bardzo pozytywnie. Ale - nikt nie ma wyłączności na nieomylność.
                    Koleś - obudź się i naprawdę zacznij myśleć, to naprawdę nie boli, a na pewno
                    mniej niż ślepe ubóstwianie kogokolwiek i zderzenie się z brutalną
                    rzeczywistością - choćby przez wirtualny świat.

                    M.

                    P.S. Co powiesz cwaniaczku na rządania członków RPP odnośnie podwyżek, kiedy
                    Polska była pogrążona w kryzysie - a było o tym głośno??? (a to jest kasa
                    rzędu 30.000/miesięcznie).
                    • Gość: MACIEJ Re: Odpieprz się chamie! IP: *.ny325.east.verizon.net 30.04.03, 02:38
                      Gość portalu: Marios napisał(a):

                      > Gość portalu: Garucha napisał(a):
                      >
                      > > Rzeczywiście mieszkać z takim chamem pod jednym dachem to ujma dla higieny
                      >
                      > > ducha. Nie wiem, czy to dobry pomysł spędzić ramię w ramię resztę życia z
                      > takim
                      > >
                      > > elementem. Chyba wyemigruję, bo takich jak ty w Polsce jest większość.
                      > > Próbujesz zbrukać ten wątek.
                      > > Precz chamie! Jesteś jak końska mucha! Jak masz krztę godności (muchy nie
                      > mają)
                      > >
                      > > to zamilcz, skoro cię o to proszę. W końcu to ja założyłem ten wątek a ty
                      > załóż
                      > >
                      > > swój, gdzie będziesz wymiotował od rana do wieczora na innych
                      > współrozmówców,
                      > > którzy będą sobie tego życzyć
                      >
                      >
                      > To załóż swoją stronę www z forum i tam wychwalaj kogo chcesz, balcerka,
                      > leppera, siebie czy kogo jeszcze tylko będziesz chciał.
                      > To jest wątek nie twój - tylko Gazety Wyborczej, która udostępniła ci
                      > możliwość wypowiadania się podobnie jak mi. I jedynie GW może zabronić
                      > wypowiadania się mi, czy tobie, np. likwidując to forum, wątek, lub np.
                      > ograniczać używania brzydkich wyrazów, tak jak w moim przypadku: debil -
                      > określenie idealnie pasujące do ciebie, a w twoim przypadku - cham - który
                      jak
                      > mniemam w twoim języku oznacza - osoba inaczej myśląca niż ty i psująca ci
                      > dotychczasowy porządek świata.
                      > Wolność słowa jest podstawowym elementem demokracji, którą niestety tobie
                      zbyt
                      > ciężko pojąć... A twoje emocjonalne próby pozbycia się mnie, jako uciążliwej
                      > osoby, z którą nie sposób wygrać na argumenty, nie mają szans powodzenia - i
                      > dobrze.
                      > Jednocześnie - widzę, iż zabolało jak napisałem prawdę o tym co balcerek
                      > zrobił dla kraju w latach 1997-2001..., oj zabolało - gdyż pojawiły się dwie
                      > strasznie paskudne rysy na nieskazitelnej twarzy ideału...
                      > Na pocieszenie dodam, iż pierwszą działalność balcerka (plan balcerowicza),
                      > oceniam bardzo pozytywnie. Ale - nikt nie ma wyłączności na nieomylność.
                      > Koleś - obudź się i naprawdę zacznij myśleć, to naprawdę nie boli, a na pewno
                      > mniej niż ślepe ubóstwianie kogokolwiek i zderzenie się z brutalną
                      > rzeczywistością - choćby przez wirtualny świat.
                      >
                      > M.
                      >
                      > P.S. Co powiesz cwaniaczku na rządania członków RPP odnośnie podwyżek, kiedy
                      > Polska była pogrążona w kryzysie - a było o tym głośno??? (a to jest kasa
                      > rzędu 30.000/miesięcznie).

                      Ja tez bylem oburzony jak te nieudole zazyczyli sobie wiekszej kasy.
                    • feezyk W kwestii formalnej 02.05.03, 20:10
                      Gość portalu: Marios napisał(a):


                      > P.S. Co powiesz cwaniaczku na rządania członków RPP
                      odnośnie podwyżek, kiedy
                      > Polska była pogrążona w kryzysie - a było o tym
                      głośno??? (a to jest kasa
                      > rzędu 30.000/miesięcznie).

                      Tylko, ze ci czlonkowie RPP skarzyli NBP - tj. Balcerka,
                      za to,
                      ze nie wyplacal im dodatkow przyslugujacych wiceprezesom
                      NBP *byla tu pewna niejasnosc wprawna).
                      Balcerek zas pilnowal publicznego grosza i nie dal
                      pijawkom (co ciekawe, niektorym lewicowej proweniencji).

                      W tym jest akurat dobry (w niedawaniu).

                      Pozdrawiam
                      F.
                      • Gość: b W kwestii formalnej 2 IP: *.mtnet.com.pl 02.05.03, 21:14
                        A najciekawsze w tym procesie w sądzie pracy jest to, że trwa .... rok - od 3
                        mln złotych dla RPP naliczane są od dnia złożenia pozwu odsetki.

                        Ja sądzę, że Polsce pomogłoby sądownictwo - nawet przy naszym nie życiowym
                        prawie - gdzie dziś pozew, jutro wyrok, pojutrze komornik. Tak sobie wyobrażam
                        sądy w USA.

                        Oj jak tego zazdroszczę Amerykanom. Ma to swoje minusy, bo jak pisał chyba
                        Maciej uśmiechniesz się do dzieciaka w sklepie i do sądu o molestowanie, no ale
                        wolę już to niz wyrok po 8 latach.

                        Biolog
                      • Gość: Marios Re: W kwestii formalnej IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 00:38
                        feezyk napisał:

                        > Gość portalu: Marios napisał(a):
                        >
                        >
                        > > P.S. Co powiesz cwaniaczku na rządania członków RPP
                        > odnośnie podwyżek, kiedy
                        > > Polska była pogrążona w kryzysie - a było o tym
                        > głośno??? (a to jest kasa
                        > > rzędu 30.000/miesięcznie).
                        >
                        > Tylko, ze ci czlonkowie RPP skarzyli NBP - tj. Balcerka,
                        > za to,
                        > ze nie wyplacal im dodatkow przyslugujacych wiceprezesom
                        > NBP *byla tu pewna niejasnosc wprawna).
                        > Balcerek zas pilnowal publicznego grosza i nie dal
                        > pijawkom (co ciekawe, niektorym lewicowej proweniencji).
                        >
                        > W tym jest akurat dobry (w niedawaniu).
                        >
                        > Pozdrawiam
                        > F.

                        Niemniej - pamiętaj - on jest szefem - a pijawki w jego klubie chcą ssać - o
                        czym dowiaduje się cała Polska. To w takim razie - jaki z niego lider?

                        M.
                        • feezyk Bronie Balcerka??? 03.05.03, 17:24
                          Gość portalu: Marios napisał(a):
                          >
                          > Niemniej - pamiętaj - on jest szefem - a pijawki w jego
                          > klubie chcą ssać - o czym dowiaduje się cała Polska.
                          > To w takim razie - jaki z niego lider?

                          Odrobine przyzwoitosci. Sklad RPP wybral
                          Prezydent, Sejm i Senat, i Balcerek moze
                          im nagwizdac. Nie dal im dodatkow, a oni
                          go skarza. Gdzie tu jego wina?

                          Mam inne, powazne, zarzuty do niego, ale tu
                          popieram go w 100%

                          F.
                          • Gość: Marios Re: Bronie Balcerka??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 18:41
                            feezyk napisał:

                            > Gość portalu: Marios napisał(a):
                            > >
                            > > Niemniej - pamiętaj - on jest szefem - a pijawki w jego
                            > > klubie chcą ssać - o czym dowiaduje się cała Polska.
                            > > To w takim razie - jaki z niego lider?
                            >
                            > Odrobine przyzwoitosci. Sklad RPP wybral
                            > Prezydent, Sejm i Senat, i Balcerek moze
                            > im nagwizdac. Nie dal im dodatkow, a oni
                            > go skarza. Gdzie tu jego wina?
                            >
                            > Mam inne, powazne, zarzuty do niego, ale tu
                            > popieram go w 100%
                            >
                            > F.

                            Feezyk - wyluzuj. Jestem jak najbardziej za tym aby członkowie RPP zarabiali
                            mniej...
                            Chodzi mi o co innego. Balcerowicz nie nadaje się totalnie na lidera dowolnej
                            formacji - czy nią jest RPP, czy UW, czy cokolwiek jeszcze. Jego autorytanry
                            sposób rządzenia czymkolwiek jest dziś nie do zaakceptowania. Balcerowicz
                            pozwolił na to by wewnętrzny konflikt o pensje wypłynął poza organizację jaką
                            jest RPP - zamiast ukręcić łeb hydrze wewnątrz i nie pozwolić by RPP była
                            oczerniona tego typu śmiesznymi sprawami. On po prostu nie ma kontroli nad tym
                            co robią inni członkowie, gdyz nie potrafi z nimi współpracować - tak jak
                            dawniej z innymi. Podobnie jak był ministrem finsnwów w rządzie z debilami z
                            AWS - wtedy też próbował jechać własną drogą - ustanawiając abstrakcyjne
                            prognozy wzrostu i zapominając całkowicie, że pracuje z debilami, z którymi
                            jakkolwiek, też można było się w jakiś sposób dogadać - dla dobra Polski, a
                            nie dla jedynego właściwego zdania pana B. Póżniej jak widać - będąc prezesem
                            NBP, miał duże problemy ze współpracą nie tylko z ministerstwem finansów, lecz
                            również z ludźmi z RPP.

                            To tyle,

                            A to, że praca w RPP winna być zaszczytem, a nie możliwością maksymalnego
                            napchania kont bankowych, to inna sprawa.

                            M.
                            • Gość: BIOLOG prawo IP: *.mtnet.com.pl 04.05.03, 11:08
                              Sytuacja w RPP nie ma nic wspolnego z cechami charakteru Leszka Balcerowicza.
                              Decyduja zapisy w ustawie o NBP. Prezes NBP moze zrobic tyle, ile mu zezwala
                              ustawa.

                              Na RPP wplyw Prezesa NBP jest praktycznie taki sam jak wplyw Sejmu czy
                              Prezydenta czy Premiera.

                              • Gość: Marios prawo a cechy interpesonalne IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.03, 11:35
                                Gość portalu: BIOLOG napisał(a):

                                > Sytuacja w RPP nie ma nic wspolnego z cechami charakteru Leszka
                                Balcerowicza.
                                > Decyduja zapisy w ustawie o NBP. Prezes NBP moze zrobic tyle, ile mu zezwala
                                > ustawa.
                                >
                                > Na RPP wplyw Prezesa NBP jest praktycznie taki sam jak wplyw Sejmu czy
                                > Prezydenta czy Premiera.

                                Ale obok prawa jest jeszcze coś takiego jak cechy interpersonalne, tak chętnie
                                badane ostatnio przez pracodawców - których L.B. wyraźnie nie posiada zbyt
                                rozwiniętych.

                                M.
                                • Gość: b Re: prawo a cechy interpesonalne IP: *.mtnet.com.pl 04.05.03, 12:13
                                  a czego Ty oczekujesz?

                                  że gość klasy Balcerowicza będzie organizował konferencje prasowe i
                                  krzyczał "Pani/Panie ..... (tu nazwisko wybranego członka RPP) jest Pani/Pan
                                  zerem". Nie on odmówił zapłacenia pieniędzy, a czesc RPP skierowała sprawę do
                                  sądu.

                                  Tak jak napisał feezyk Leszkowi Balcerowiczowi można wiele zarzucić, ale akurat
                                  w tej sprawie zachował się OK. Ja np. dziś zarzucam mu - poza zlymi decyzjami w
                                  sferze realnej glownie po zwiazaniu sie z AWS - "ideologizacje". Stale pisze to
                                  samo np. we Wprost - nie umie zmienić poglądu/przyznać sie do błędu. Jest to w
                                  tej chwili już nie stanowisko naukowca, a ideologa gloszacego to samo od 1990
                                  roku.

                                  I mam tez zal o głoszeniu tekstów o niskich podatkach - analizujac jego
                                  dzialalnosc sadze, ze on jest za niskimi dochodowymi a wysokimi posrednimi -
                                  VAT 22% i te tezy, że podatek ten jest ... neutralny dla gospodarki.

                                  W GW niedawno byl artykuł Czekaja, który pokazywał jak nalezy liczyc obciazenia
                                  podatkowe. Czekaj dodawal podatki dochodowe+VAT+akcyze i wykazywal, ze liniowy
                                  podatek bez ulg podnosi znaczaco obciazenia biednej czesci spoleczenstwa a jest
                                  to u nas 40-50 % rodzin (co wymaga chyba zmiany definicji biedy, bo powinna
                                  obejmowac margines) - a wiec ludzi, ktorzy wszystkie dochody konsumuja.
                                  Pamietam jak zaskoczyla mnie na Forum nieumiejetnosc dyskutantow, ktorzy
                                  rzucili sie na Czekaja za polaczenie w analizie VAT-u i p.
                                  dochodowych.

                                  Biolog

                                  Ja powyżej napisałem o biegnacych odsetkach od 3 mln RPP. Zupełnie zapomniałem
                                  (tyle afer było po drodze, że to drobiazg jest) że ta sprawa w I instancji
                                  została już przez RPP przegrana i chyba nie wnieśli odwołania.
          • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Balcerowicz papierkiem lakmusowym mądrości Po IP: *.bg.am.lodz.pl 05.05.03, 15:23
            Gość portalu: Garucha napisał(a):

            > Słyszałeś coś o przegrzaniu gospodarki? To mniej więcej coś takiego na wzór
            > wyścigu Daytona - tam też niejeden kierowca mógłby spróbować wygrać wyścig
            > dodając gazu. Ale wcześniej szef stajni samochodowej wbił kierowcy do głowy,
            że
            >
            > jak przekroczy pewien poziom obrotów, to jego silnik znajdzie się na
            Księżycu.
            > I też jak oglądasz od czasu do czasu te amerykańskie wyścigi to widzisz, jak
            od
            >
            > czasu do czasu jakiś silnik ląduje na Księżycu. Od czasu do czasu zastanów
            się,
            >
            > a emocje schowaj na później, moda się zmienia - idą czasy rozwagi i mądrości -

            > mam nadzieję!
            > Tymczasem lata 1998 - 1999 wyobraź sobie w sposób następujący: na rysunku
            jest
            > samochodzik. Ten samochodzik pcha Leszek Balcerowicz-zgodnie z kierunkiem
            > jazdy. Ten sam samochodzik pcha sto tysięcy chłoporobotników - ale w drugą
            > stronę.
            > Nic dodać nic ująć--->No tak juz to inni zauwazyli.Ale ja powiem to jasno.TEN
            WPIS SWIADCZY O TYM ZE NIE MASZ WIEDZY O GOSPODARCE.A sie wypowiadasz.I
            dlaczego tak jest.Powiedzcie mi.Jest to doprawdy irytujce.Dlaczeo wypowiadaja
            sie ludzie nie majacy pojecia o rzeczy?czy ja sie wypowiadam o chemii?
            Balcerowiczowi tez.Wniosek o przyznanie Nobla wystosowali znani ekonomisci
            Czeslaw Milosz i Baranczak(tez wierszokleta).ZAJMIJCIE SIE LUDZIE TYM NA CZYM
            SIE ZNACIE.A teraz do rzeczy.Skad sie wzielo schladzanie?Ano nastapil kryzys
            finansowy w Tajlandii czyli zalamanie kursu i odplyw spekulacyjny walut.BS i
            MFW ukuly wowczas teorie schladzania ze aby zapobiec kryzysowi finansowemu
            nalezalo ,,schlodzic''.W Polsce w wyniku polityki kursowej NBP byl wysoki
            deficyt handlowy.I od razu ,,eksperci'' MFW orzekli ze Polska jest zagrozona.I
            trzeba ja ratowac.I co zmienili polityke kursowa NBP?Nie oczywiscie ze nie
            zaczeli chlodzic.I miliony ludzi musza cierpiec bo ,,spece'' maja ,,koncepcje''
            i chca ja wyprobowac na ludziach.Jak to przebieglalo?Ano ustrzelony zostal
            Kolodko a wszedl Belka i zaczal ostroznie chlodzic.Pozniej jednak doszedl
            Ba;cerek.A jak to on musial sie wykazac.Podniosl chlodzenie do maksa zeby
            zasluzyc na Nobla.Jednoczesnie Walcowa otworzyla konta w NBP(slynna decyzja) to
            tez chlodzenie.Pozniej RPP i poszlo.Bezrobocie skoczylo do 20% oficjalnie
            faktycznie 30%.I mamy to co mamy.Tak sie koncza eksperymenty na ludziach.Jest
            to zaiste praktyka slynnego doktora Mengele.SKONCZMY WRESZCIE Z EKSPERYMENTAMI
            NA LUDZIACH!!!POLSKA POTRZEBUJE EKONOMISTOW A NIE MANIAKOW I NIEUKOW.
    • Gość: JOrl darr.darek a latnie samolotami IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.03, 19:17
      Przejrzalem troche posty i naprawde nie wytrzymalem. To jest ten problem
      darr.darka, ze on zyje w wymyslonym przez siebie, a wlasciwie przez JKM
      swiecie. A ten swiat taki NIE JEST. jest duzo spraw gdzie sie darek myli, ale z
      braku czasu zajme sie tylko jedna. Z jego dyskusji z biologiem:

      >>Gość portalu: biolog napisał(a):
      >>Po raz trzeci dzisiaj zwracam Ci uwagę, że nie do końca piszesz prawdę. RPP ma
      >>wpływ na rynkowe stopy procentowe i to właśnie poprzez prawo popytu i podaży.
      >>Gdybyś sięgnął do podstawowych podręczników ekonomii to znalazłbyś problem
      >>różnicowania cen - linia lotnicza ma dwie kategorie klientów. 1) Biznesmeni
      >>płacą dużo (muszą lecieć są niewrażliwi czy bilet kosztuje 500$ czy 1000$) 2)
      >>Turysci, którzy już przy 300 $ kręcą głową i szukają innnych ofert. 1) to duży
      >>pieniądz, ale małą ilość 2) to odwrotnie. I teraz linie lotnicze muszą tak
      >>wykombinować aby te same bilety sprzedać raz za 1000 $ raz za 300 $.

      A teraz darr.darek
      >Biolog, przyzwoitości trochę ! Jakie "te same bilety" ? Nigdy nie słyszałeś o
      >business class, o specjalnym wyposażeniu takiej klasy, o zmniejszonej(nawet
      >parakrotnie) liczbie miejsc pasażerskich w tej klasie ?
      >Co Ty pleciesz o "takich samych biletach po różnej cenie" ?

      Widac darr.darku ze Ty akurat nie latales samolotami na Zachodzie. Naturalnie
      biolog ma racje. Ja latam dosyc czesto samolotem pomiedzy Berlinen a np.
      Stuttgardem. Lot trwa 1h. Jak kazdy w Niemczech. Latam sluzbowo, placi
      naturalnie firma. I on kosztuje np. 400€. Wte i spowrotem naturalnie. Tego
      samego dnia. Rano o 5 godz.wstac, wieczorem o 22 w domu. Tez latam na urlop.
      Np. Grecja, Tunezja. Lot trwa 2-3 godziny. Naturalnie nie place wtedy osobno za
      lot, bo wykupilem caly urlop. Ale cena tego lotu (w obie strony naturalnie) np.
      do Tunezji, z pobytem 1 tydzien w dobrym hotelu z pelnym wyzywieniem kosztuje
      mniej wiecej tyle ile ten sluzbowy. A benzyny zuzyl samolot o wiele wiecej. Bo
      lot duzo dluzszy. Samoloty sa takie same. Np. Boening 757. Siedzenia tez takie
      same. A w klasie busines sa fotele minimalne wieksze. I daje wtedy straty
      powierzchni np. 10%. Tez taka klasa latalem.
      A do Kanady lecialem raz za pare tys $. Tez sluzbowo. A w tym samym samolocie
      lecieli ludzie za 1/4 tej ceny.
      Ale prawda, ostatnio na rynku latania samolotami sie wiele zmienia. I tez i
      ceny. Nawet sie nam udaje firmowo poleciec taniej. Ale niekoniecznie tam gdzie
      chcemy. To jednak niczego nie zmienia.
      Tak darr.darku, Twoj problem jest zycie w urojonym swiecie.
      Pozdrowienia
      • darr.darek Re: darr.darek a latnie samolotami 29.04.03, 12:43
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        >Przejrzalem troche posty i naprawde nie wytrzymalem. To jest ten problem
        >darr.darka, ze on zyje w wymyslonym przez siebie, a wlasciwie przez JKM
        >swiecie. A ten swiat taki NIE JEST.

        Jaki nie jest ? Nie jest taki, że Liberalizm i silne Prawo dawało bogactwo, a
        brak Liberalizmu (nawet przy silnym państwie Prawa : patrz kraje arabskie,
        Chiny sprzed kilku wieków) dawał nędzę ? Tak tutaj ciągle próbowałeś znajdować
        poparcie dla tez, że to jedank nie Liberalizm zbudowałbogate państwa, a ... .
        No, właśnie kto ? Ślepy los ? Urzędnik ? O, blisko jestem !
        Koncepcje (po czasie) Twe jasne : Argentyna powinna była sobie swojego Forda
        kupić . Ale Jankesi żadnego Forda sobie nie kupowali, sam wyrósł. Wot
        zagwozdka dla Ciebie.
        No, ale zawsze można powiedzieć, że to Ty widzisz świat jaki jest. Tak ?
        A po czasie (długim), to nawet Argentynie dobre rady potrafiłbyś dać. Tak ?

        >jest duzo spraw gdzie sie darek myli,ale z
        >braku czasu zajme sie tylko jedna. Z jego dyskusji z biologiem:
        >>>Gość portalu: biolog napisał(a):
        >>>znalazłbyś problem różnicowania cen-linia lotnicza ma dwie kategorie
        >>>klientów. 1)Biznesmeni płacą dużo(muszą lecieć są niewrażliwi czy bilet
        >>>kosztuje 500$ czy 1000$)
        >>ɮ)Turysci, którzy już przy 300 $ kręcą głową i szukają innnych ofert.

        > A teraz darr.darek
        >>Biolog, przyzwoitości trochę ! Jakie "te same bilety" ? Nigdy nie słyszałeś o
        >>business class, o specjalnym wyposażeniu takiej klasy, o zmniejszonej(nawet
        >>parakrotnie) liczbie miejsc pasażerskich w tej klasie ?
        >>Co Ty pleciesz o "takich samych biletach po różnej cenie" ?

        >Widac darr.darku ze Ty akurat nie latales samolotami na Zachodzie. Naturalnie
        >biolog ma racje. Ja latam dosyc czesto samolotem pomiedzy Berlinen a np.
        >Stuttgardem. Lot trwa 1h. Jak kazdy w Niemczech. Latam sluzbowo, placi
        >naturalnie firma. I on kosztuje np. 400€. Wte i spowrotem naturalnie.

        JOrl, jak zwykle gubisz się w głównym wątku tematu .
        Co tu jest podstawą polemiki ? "Metraż" przydzielany różnym pasażerom ? Może
        specjalne posiłki ? A może różnicowanie, kto "MUSI" kupić bilet drogi, a
        kto "MOŻE" tani ???
        Wyjaśnienie : jedynym uzasadnieniem polemiki nt. różnicowania cen biletów
        jest ... CEL ! Czyli, tutaj : metody powiększania przychodów w biznesie.

        Taki sam bilet za "bardzo" różne ceny ? To bzdura !
        Chcesz się upierać, że jednak "ten sam bilet za bardzo różną cenę" ?

        Przedsiębiorca musi tak zróżnicować KORZYŚCI dla kupującego, aby wybrany
        segment klienteli CHCIAŁ zapłacić więcej za TEN produkt .
        Nie moją misją jest OCENIAĆ działanie marketingu linii lotniczych ("a bo
        więcej miejsca im dać powinni", "a bo stewardessy topless dawać powinni", "a
        bo wszystkim tanim pasażerom kazać rezerwować miesiąc naprzód i żadnych
        odstępstw od tego różnicowania"). To nie ja mam się zastanawiać czym ŚCIĄGNĄĆ
        biznesmenów i czym ZRÓŻNICOWAĆ ofertę . OFERTA MUSI BYĆ R_Ó_Ż_N_A , ABY KTOŚ
        C_H_C_I_A_Ł ZAPŁACIĆ WIĘCEJ .
        ONI robią to na tyle dobrze, że MAJĄ segment klientów CHCĄCYCH zapłacić nawet
        kilka razy więcej za przelot.

        Temat : "różnicowanie z nastawieniem, taki sam bilet za bardzo różne ceny"
        uważam, za zakończony . Wniosek : teza z tematu to bzdura .

        >Ale prawda, ostatnio na rynku latania samolotami sie wiele zmienia. I tez i
        >ceny. Nawet sie nam udaje firmowo poleciec taniej. Ale niekoniecznie tam gdzie
        >chcemy. To jednak niczego nie zmienia.

        Aha ... udaje wam się . Już ! Tak ?
        Widzisz, w Polsce słyszę o wielu przelotach służbowych, gdzie i pracownicy i
        właściciele (!) firm, lecą np. do Hong-Kongu, ale ... oni kupują sobie zwykłą
        klasę economic . Mało tego, jeszcze niektórzy narzekają, że nasi czerwoni nie
        wpuszczają linii EasyJet (bo taki biznesmen chciałby polecieć służbowo do
        Londynu za parędziesiąt funtów).
        Może dla tego polskiego biznesmena oferta zróżnicowania jest nieodpowiednia.
        Może powinno być : "dla polskiego kupca, 10% więcej miejsca za 12% wyższą cenę
        + bigos do posiłku". To nie moja sprawa - to temat np. dla LOTu .

        I popatrz się, tutaj potrafią, a Wam "firmowo" dopiero powoli "udaje się" . Ja
        sądzę, że testowaniem tematu "udaje się" wygląda u Was krucho i dlatego,
        Wam "udaje się" co inni potrafią bez żadnych starań (po prostu, pytają
        telefonicznie : "za ile mogę i jak wcześnie powinienem załatwiać rezerwację") .

        > Samoloty sa takie same. Np. Boening 757. Siedzenia tez takie
        > same. A w klasie busines sa fotele minimalne wieksze. I daje wtedy straty
        > powierzchni np. 10%. Tez taka klasa latalem.
        > A do Kanady lecialem raz za pare tys $. Tez sluzbowo. A w tym samym samolocie
        > lecieli ludzie za 1/4 tej ceny.

        No i ... "takie same bilety za różną cenę" ? Tak ?

        > Tak darr.darku, Twoj problem jest zycie w urojonym swiecie.

        JOrl, Twój problem, to jak zwykle, nieumiejętność globalnego ujęcia tematu. I
        nieumiejętność postawienia prostych pytań : jaki jest cel ? czemu to służy ?
        co można zrobić, aby osiągnąć cel ?

        A później z tej nieumiejętności rodzą się wnioski : Nigeria też
        ma "liberalizm" a ma biedę .
        I kto tu żyje w urojonym świecie ?

        Pozdrówka
        • Gość: Biolog Muszą a nie chcą IP: *.mtnet.com.pl 29.04.03, 17:10
          darr.darek napisał:

          > JOrl, jak zwykle gubisz się w głównym wątku tematu .
          > Co tu jest podstawą polemiki ? "Metraż" przydzielany różnym pasażerom ? Może
          > specjalne posiłki ? A może różnicowanie, kto "MUSI" kupić bilet drogi, a
          > kto "MOŻE" tani ???
          > Wyjaśnienie : jedynym uzasadnieniem polemiki nt. różnicowania cen biletów
          > jest ... CEL ! Czyli, tutaj : metody powiększania przychodów w biznesie.
          >
          > Taki sam bilet za "bardzo" różne ceny ? To bzdura !
          > Chcesz się upierać, że jednak "ten sam bilet za bardzo różną cenę" ?
          >
          > Przedsiębiorca musi tak zróżnicować KORZYŚCI dla kupującego, aby wybrany
          > segment klienteli CHCIAŁ zapłacić więcej za TEN produkt .


          Ja przywołałem ten przykład, jest w kazdej książce z ekonomii i tu nie chodzi w
          żadnym wypadku o CHCIAŁ a między MUSIAŁ (bo jutro spotkanie z Gatesem) i NIE
          OBCHODZI MNIE ILE KOSZTUJE BILET.
          Bajery dodawane do klasy biznes to bajery i jezeli by je przeliczyc na pieniądz
          to bajery warte dla biletu biznesowego sa pewnie warte 50-150$ a podnosza cene
          biletu np. o 500$


          W odniesieniu do banków komercyjnych różnicowanie ceny za produkt jakim jest
          kredyt polega na stworzeniu sytuacji kiedy rezygnuję się z obniżania ceny
          kredytu a kalkuluje ILU jest FRAJERÓW, którzy MUSZĄ mieć kredyt (Stocznia
          Szczecińska)i NIE OBCHODZI ICH jego cena (dostawca wody, który ci roku podnosi
          mi ją o 10-16%). Bank komercyjny woli polować przy 16% i resztki oddać do NBP
          na 6% niż pracować przy 13% nic nie oddając do NBP na 6%.

          Przykład z róznicowaniem cen przez linie lotnicze jest o tyle dobry, że jest
          ich niewiele i tworząc alianse ustalają minimlane poziomy cen, na czym próbują
          się opierać n. irlandzkie tanie linie. Natomiast przykład jest zły, bo linia l.
          kalkulując cenę biletu "biznes" wobec "standard" nie ma gwarancji od Narodowego
          Biura Przewozów (przez przypadek NBP), że kupi bilety niewykorzystane po 50$
          (dla turystów po 300$ dla biznesu po 600$)

          I z tego wypływa różnica między nami.

          1 Ty twierdzisz, że skoro rynek chce brać kredyt po 16% tzn, że tego chce, a ja
          że wcale nie.

          2) Ty mówisz po obniżce stóp kredytów nastąpi gwałtowny wzrost kredytów +
          pewnie inflacja. Ja - nie bo w 2003 r. popyt na kredyt ma charakter sztywny.

          Ta cecha popytu jest dla mnie podstawą polityki RPP od kilku lat - jej
          członkowie dokładnie wiedzieli, że gwałtowna obniżka stóp = gwałtowny wzrost
          luki między kosztem odsetek z lokat a przychodem z odsetek od kredytów
          • darr.darek NIE CHCEM , ale MUSZEM 09.05.03, 13:14
            Gość portalu: Biolog napisał(a):
            > > Taki sam bilet za "bardzo" różne ceny ? To bzdura !
            > > Chcesz się upierać, że jednak "ten sam bilet za bardzo różną cenę" ?
            > > Przedsiębiorca musi tak zróżnicować KORZYŚCI dla kupującego, aby wybrany
            > > segment klienteli CHCIAŁ zapłacić więcej za TEN produkt .
            >
            >Ja przywołałem ten przykład,jest w kazdej książce z ekonomii i tu nie chodzi w
            >żadnym wypadku o CHCIAŁ a między MUSIAŁ (bo jutro spotkanie z Gatesem) i NIE
            >OBCHODZI MNIE ILE KOSZTUJE BILET.
            >Bajery dodawane do klasy biznes to bajery i jezeli by je przeliczyc napieniądz
            >to bajery warte dla biletu biznesowego sa pewnie warte 50-150$ a podnosza
            >cene biletu np. o 500$

            W tym obszarze działa RYNEK! I to rynek nie dopuściłby, że STALE istnieje
            segment, na którym można zarobić krocie.
            Jeśli widzisz już jedną WAŻNĄ KORZYŚĆ dla klienta, który czasem może DUŻO za
            nią zapłacić, to zrozum, że danie tej korzyści KOSZTUJE ! Czasami bardzo dużo,
            gdy samolot w klasie business ma obsadzone 20% miejsce . Rozumiesz ?
            Statystyka się kłania.
            Z kolei dla większosci biznesmenów zysk kilku godzin na przelocie przez
            atlantyk nie był wart dodtkowych kilku-kilkunastu tysięcy USD i dlatego
            Concord pozostał symbolem wielkiej wtopy dotowania a nie symbolem super-
            biznesu . A wtopa dotowania programu Concord wzieła się właśnie z głów tych,
            którzy nie za bardzo wiedzą o co chodzi w biznesie i nie za bardzo
            rozumieją "co z czego wynika" .

            > W odniesieniu do banków komercyjnych różnicowanie ceny za produkt jakim jest
            > kredyt polega na stworzeniu sytuacji kiedy rezygnuję się z obniżania ceny
            > kredytu a kalkuluje ILU jest FRAJERÓW, którzy MUSZĄ mieć kredyt (Stocznia
            >Szczecińska)i NIE OBCHODZI ICH jego cena (dostawca wody, który ci roku podnosi
            >mi ją o 10-16%). Bank komercyjny woli polować przy 16% i resztki oddać do NBP
            > na 6% niż pracować przy 13% nic nie oddając do NBP na 6%.

            Potrafię zrozumieć, że nie rozumiesz WAGI wycofywania namiernej emisji
            pieniądza przez bank centralny.
            Nie potrafię zrozumieć, DLACZEGO widząc, że Rząd wziął już ok.90mld PLN na
            ROZPIEPRZANIE, Ty ciągle skupiasz się na 20mld PLN wycofywanych przez NBP .
            Ciąle skupiasz się na tym wycofywaniu przez NBP(nie rozumiejąc WAGI tego
            działania), a ani razu nie wskazałes na Czerwonych Rozpieprzaczy, którzy maja
            KOLOSALNE ZNACZENIE W TEMACIE PODBIJANIA STOP . Można zaryzykować twierdzenie,
            że gdyby nie przejęcie 1/3 (!) dostępnych depozytów na czerwone rozpieprzanie,
            to RYNKOWA stopa kredytu wynosiłaby poniżej 10% ! Czujesz to ?

            >Przykład z róznicowaniem cen przez linie lotnicze jest o tyle dobry, że jest
            >ich niewiele i tworząc alianse ustalają minimlane poziomy cen, na czym próbują
            >się opierać n. irlandzkie tanie linie.

            Niewiele ? He, he , he , he . Jest ich więcej na świecie niż banków w Polsce i
            producentów aut. Ci ostatni też tworzą alianse i ustalają minimalne poziomy
            cen ?
            Prawda jest taka, że linie lotnicze reczywiście często korzystają z PODBIJANIA
            cen, ale jest to wynikiem czerwonej, szmatławej "ochrony" matołków rządowych,
            niemal(gdyby nie ostatnie dotacje) liberalnie jest tylko w USA.

            >I z tego wypływa różnica między nami.
            ɭ Ty twierdzisz, że skoro rynek chce brać kredyt po 16% tzn, że tego chce,a ja
            >że wcale nie.

            Analogicznie, jeśli pracownik wydaje 80% dochodów na żywność(nasze tereny
            100lat temu, większość Afryki dziś), to ja mówię, że "chce" , a Ty,
            że ... "nie chce" ?
            Wydaje, czyli chce. Gdyby jego menu składało się wówczas z samego ryżu,
            ziemniaków lub chleba, to wydawałby nie 80% a np.60% . Urozmaicenie menu
            sprawiało, że wydawał 80%, bo ... CHCIAŁ .

            ɮ) Ty mówisz po obniżce stóp kredytów nastąpi gwałtowny wzrost kredytów +
            >pewnie inflacja. Ja - nie bo w 2003 r. popyt na kredyt ma charakter sztywny.

            A dlaczego inflacja ? Rolą banku centralnego, jest wówczas tak sterować swoją
            emisją (aktualnie 46mld - 20 mld = 26mld PLN), aby nie było inflacji .

            A obnizka stóp byłaby DOPIERO MOŻLIWA po zwiększeniu liczby depozytów dla
            kredytobiorców . Czyli zwrócenie(he , he , he) przez czerwonych rozpieprzaczy
            owych 90mld PLN kredytu, sprawiłoby nagle, że stopa kredytu wynosiłaby ok.10% .
            Nieźle , prawda ?

            Co do POPYTU ... to chyba nie rozpatrywałeś często mechanizmów rynkowych .
            A rzeczywistość dostarcza tylu danych !
            Popyt na kredyt ? Proszę !
            Na głowę Jankesa przypada ponad 100tys.USD pobranych kredytów(włącznie z
            pozyczkami na rozpieprzanie) .
            Na głowę Polaka przypada ponad 2tys.USD pobranych kredytów (włącznie z
            pozyczkami na rozpieprzanie) .
            Relacja : 100 do 2 !!!
            Jakieś wątpliwości co do tego, że cena wpływa na popyt na kredyty ?

            > Ta cecha popytu jest dla mnie podstawą polityki RPP od kilku lat - jej
            > członkowie dokładnie wiedzieli, że gwałtowna obniżka stóp = gwałtowny wzrost
            > luki między kosztem odsetek z lokat a przychodem z odsetek od kredytów

            I RPP to takie wynajęte przez banki "czerwone ciało", które miało im robić
            dobrze ? Tak jak szmatławcy wynajmowani przez notariaty, Zakł.Pr.Chronionej,
            Holdingi węglowe ? Tak ?
            Dziwne, że to "wynajęte ciało" takie niepochlebne opinie miało
            wśród "wynajmujących" bankowców . Taki notariusz potrafi całować d***ę, która
            umożliwiła mu windowanie cen, a bankowiec ... nie potrafi ?

            Pozdrówka
            • Gość: B Re: IP: *.mtnet.com.pl 11.05.03, 01:24
              po namysłe jednak to ja będe oceniał czy rozumiem niezwykle tajemniczą misję
              wycofywania pieniędzy przez NBP.

              Natomiast ja stawiam Tobie - jak sądzę - bardziej wyrafinowane (choc to zle
              słowo, bo temat RPP zostal już opowiedziny na milion sposobow i nudny jest)
              zarzuty, bo jesteś w intelektualnej pułapce z jakiej wciąz nie potrafisz wyjść.
              Budują ją 2 sprzeczne elementy:

              1) Z jednej strony twierdzisz, że stopy kredytow w Polsce są rynkowe (no bo
              skoro sa dwukrotnie wyższe niż stopy NPB to "cos" niewidzialnego je musiało tam
              umiescić i nawet MF takiego cudu by nie zrobiło). Rynkowe w znaczeniu, że grupa
              szczesliwych firm i Polakow niczym nie przymuszona, w podskokach pedzi do banku
              po kolejna pozyczke. Twoj sposob myslenia oznaczalby, że gdyby chleb kosztowal
              od jutra 7 zł za bochenek i jakos nie zmaloby jego spozycie to w Twoich listach
              zostaloby to opisane jako "tego chca ludzie i reprezentuje ich rynek".
              Jedynym kijem w patyk wolnego rynku wklada w finansach MF emitujac np. warte 40
              mld zł obligacje.

              2) Z drugiej strony sa operacje NBP w zakresie likwidacji nadpłynności, której
              w ramach wolnego rynku opartega na popycie i podazy NIE POWINNO BYĆ w tej skali
              a polegają w uproszczeniu na wypłacaniu bankom oprocentowania za przyjęte m.in
              ode mnie, a źle/nie wykorzystane depozyty, na których banki ponioslyby stratę +
              danie niezwykle cennej gwarancji bankom interwencji NBP w zakresie zabrania
              psujących się depozytów (efekt = Stocznia Szczecińśka nie powinna wierzyć
              negocjując kredyt, że nadmiar depozytów (surowiec)=potanienie kredytu (towar)).
              Za ostatnie 10 lat były one ewidentnie ingerencją w prawo popytu i podazy, ale
              Ty twierdzisz, ze bon skarbowy MF jest w zakresie rodzaju i skutków czyms innym
              niż bon NBP. Powód jest prozaiczny - MF wydaje pieniadze "na rynek", a NBP
              wciaga je jak odkurzacz "do siebie". Tyle, że w moim opisie polskiej bankowosci
              komercyjnej jest bez znaczenia, co sie dzieje z tymi pieniedzmi po zakupie
              przez banki papierow MF czy NBP - oba przynosza rownie realne odsetki przy czym
              przy bonach NBP o wiele wazniejsze jest to, ze Stocznia Szczecisnka nie moze
              powiedziec bankom - nie chcecie dac na 13% no to ja sobie poczekam jak depozyty
              zaczna Was zjadac, bo wtedy banki powiedza no to my idziemy z kasa do NBP, tam
              dostaniemy procent, ktory nie da nam zysku tylko pokryje koszty (odsetki z
              depozytu + obwoiazkowa rezerwę) i zobaczymy, kto pierwszy padnie.


              Tak więc od roku piszesz posty, w ktorych twierdzisz - stopy w Polsce ustawia
              rynek i jednocześnie osłabiasz, często w mało wybredny sposób, role NBP, ktory
              w ADMINSTRACYJNY sposob (tak samo jak Kalinowski cene miesa, a Piechota cene
              węgla, energetyka energii i ..... tu można jeszcze z 20 przykladow) ustawia
              swoje parametry.


              Biolog

              Co do liczby linii lotniczych - najwyrazniej uwzględniles te, które składają
              się z jednego samolotu pomiedzy wyspami w tropikach, ale i tak jest ich mniej
              niż banków (pomysl np. o bankach spółdzielczych)

    • Gość: JOrl darr.darek samoloty i nie tylko IP: *.dip.t-dialin.net 29.04.03, 18:34
      Darr.darek, jeszcze raz. Ja opisuje jak jest, a Ty jak byc powinno. Wedlug
      Twojej JKM filozofi.
      Linie lotnicze przeciez WIEDZA kiedy leca ludzie w interesach. Sa to ci, ktorzy
      leca wczesnie rano, wracaja TEGO samego dnia i/lub kupuja bilety w ostatniej
      chwili i potrzebuja mozliwosc nawet wtedy zmienic dzien albo godzine
      (powrotna!) lotu bez ogromnych doplat.
      Turysci (nawet moga to byc ci sami co normalnie lataja w interesach) planuja bo
      i moga wczesniej, nie lataja tego samego dnia wte i zpowrotem no albo jest to
      po prostu lot na urlop.
      Tez sluzbowe loty placi FIRMA. A normalna firma w krajach 1 swiata jest bogata.
      Jak na takie ceny latania samolotem. Ja np. czesciej doskonale jadalem albo i
      nocowalem po dobrych hotelach sluzbowo jak prywatnie. Bo placa firmy. Taki jest
      standard. I to wlasnie znaczy ze biznesmeni sa niewrazliwi na koszty. W
      porownaniu do prywatnych turystow. Z firmowej kieszeni sie latwo pieniadze
      wydaje.
      Chociaz przyznaje, ze takie sluzbowe latanie, mimo tych niby luxusow wcale we
      wspomnieniach nie jest takie radosne. Najczesciej ma sie problemy u tych do
      ktorych sie lata. Wiec moze te luxusy to na oslode?
      A tak osobiscie to przez te podroze sluzbowe wcale nie marze o lataniach
      czy "hotelowaniach" prywatnie. Bo bylem, widzialem. Np. wole bardziej z 25 kg
      plecakiem wedrowac po swiecie. I innym jakis tam Hawaii nie zazdroszcze.
      I to nie jest zadna tajemnica, ze linie lotnicze najbardziej zarabiaja na tych
      co w interesach.
      Teraz faktycznie pojawilo sie troche lini tanszych. Ale w Niemczech lataja
      tylko na niektorych liniach. czesto niepasujacych np. dla mnie. A tak naprawde
      pojawily sie dlatego, ze nastapil kryzys. Po prostu jest za duzo samolotow po
      11.9.2001. Ludzie radykalnie ze strachu mniej lataja. Samoloty zaczely stac.
      Albo juz zamowione w fabrykach musialyby tez stac. Bo tu trzeba zamawiac z
      wyprzedzeniem rocznym. Albo i wiecej. Wiec paru wykorzystalo to i za tanie
      pieniadze wzieli je w liesing. Do tych tanich lini. Fabryki czy inne "stare"
      linie wola oddac ze stratami jak na nich po prostu siedziec.
      O tych samolotach to tylko napisalem, bo to tylko maly aspekt Twojego
      falszywego rozumowania. Wynikajacego z niewiedzy o swiecie i filozofi JKM.
      Duzo wazniejsze jest Cos innego.
      Dla Ciebie darr.darku jesli Anglia rozwinela sie metodami liberalnymi (moze nie
      calkiem, bo flota byla krolewska w sporym stopniu i spowodowala powstanie
      wczesnie pierwszych duzych fabryk-stoczni czego w Polsce nie bylo potrzebne!)
      to jest to najlepsza droga dla kazdego. Niestety zycie jest paskudne. Ten co
      byl pierwszy ma zawsze duzo lepiej. A ten co ma gonic ma ogromne problemy. I
      mnie najbardziej interesuje, co maja robic kraje, ktore sa mniej rozwiniete,
      aby dogonic ta czolowke. I Twoja rada jest taka. Jesli ta czolowka sie
      rozwinela liberalnie to gonic trzeba tez liberalnie. Bo jest dowod, ze
      funkcjonuje. Dawalem Tobie przyklad Boeniga. Samoloty pasazerskie. I Airbusa.
      Nawet takie kraje wysoko rozwiniete kraje jak Francja/Niemcy nie mogly metodami
      liberalnymi dogonic Boeninga. To bylo niemozliwe. I EU czerwoni rozpieprzacze
      pieniedzy musieli z podatkow zainwestowac. I tylko tak teraz Airbusy moga
      konkurowac z Boeningami. Zostalo "zmarnowanych" duzo pieniedzy w EU. Ale bez
      tego by Amerykanie byli jedynymi producentami samolotow. I zdajesz sobie sprawe
      co by sie wtedy dzialo? Ceny byly ogromne. I bez konkurencji jakosc slaba.
      I dlatego tez Argentyna musiala tez upasc. Bo jej boom byl tylko chwilowy,
      oparty nie jak wysokouprzemyslowione kraje na wlasnym potencjale, a na
      koniunkturze na pampasy i zwnosc. Chwilowe.
      Tak darr.darek, jeszcze cos. Trudno sie nierozwinietemu krajowi rozwinac jak mu
      nikt nie przeszkadza. Niestety z roznych wzgledow wysokorozwiniete kraje maja
      polityke przeszkadzania tym z tylu. Jedna z ich metod jest tez ideologia.
      Wlasnie Ty jestes jej ofiara. Bo ten model o ktorym Ty ciagle opowiadasz nawet
      jest spojny. I jakby prawidlowy. Ale przyjecie tej drogi co Ty proponujesz tak
      radykalnie musi poprowadzic taka Polske do 3 Swiata. I tak sie dzieje. I tak
      zostalo to i zaplanowane. I realizowane.
      Niestety kraj nizej rozwiniety jest slaby i podatny na "podkladania" nogi. Ja
      ciagle mowie, ze geopolityka rzadzi swiatem. Wlasnie Zachod majacy ogromne
      srodki uzywa je celowo. Caly czas naturalnie opowiadajac jak to jest
      humanitarny. To nalezy do tego.
      Jesli o Polske metoda byla prosta, dawac pieniadze na konsumpcje. Nie na
      inwestycje. Naturalnie Polska moglaby wydawac na inwestycje nie na samochody.
      Ale natura ludzka jest taka. I na niej mozna grac jak sie chce. Dlug Polski
      osiaga 80 mild$. Panstwowy. Drugie tyle sa ludzie zadluzeni za waluty. Tez
      wyprzedano mienie na moze polowe tych sum. I co sie z tym stalo? Ano darr.darek
      jezdzi zachodnim samochodem, i pisze przy zachodnim komputerze. A przy okazji
      zanikl przemysl. I teraz tylko placz, aby do Polski przyszly montownie
      Balcerowicza. Ostatnio slyszalem powiedzenie w tutejszych kregach
      przemyslowych. Prawo "10:3:1". Koszty produkcji w Niemczech 10, w Osteuropie 3,
      Chiny 1. Czyli wszystko co sie w wiekszej ilosci produkuje przesuwac na Wschod.
      Najprostsze Chiny, troche bardziej skaplikowane albo krotsze serie w Polsce
      (jest wyzsze wyksztalcenie jak w Chinach). I naprawde ludzi jest do takich
      robot na swiecie miliardy. I jak sie chinczycy poducza, to Polska bedzie
      musiala z "3" zejsc na "2". Tak to sie robi z kraju przemyslowego jak Polska
      kraj 3 Swiata. I filozofia JKM tez do tego prowadzi. I o to chodzilo.
      Po to byla ta prywatyzacja polskiej gospodarki gdzie sprzedawano temu kto
      najwiecej dawal. I to naturalnie musial byc z Zachodu. Skad Polak mialby miec
      pieniadze aby z nim konkurowac. Ale bylo to liberalnie prywatyzowane. Temu kto
      najwiecej daje przeciez.
      Rozne drogi prowadza do kapitalizmu. Caly ten Ostblok robil to mniej czy wiecej
      polska metoda, tylko Rosja inaczej. Tam nie ma prywatyzacji fabryk sprzedaza na
      Zachod. Przejmuja to Rosjanie albo jakies rosyjskie spolki akcyjne.
      Pozyjemy jeszcze kilka lat i zobaczymy kto na tym wyjdzie lepiej. Dla mnie jest
      naturalnie jednoznaczne, ze Rosja. No ale oni maja bron atomowa. I mogli
      powiedziec NIE.
      Ale sa naturalnie przyklady krajow ktore sie (niby) liberalnie rozwinely. Korea
      Pd. Ze wzgledu na stalinowska komune w Korei Pn Amerykanie pomagali dla
      konkurencji poludniowcom ogromnie. Polegalo to na daniu kapitalow na
      dlugofalowe pozyczki dla inwestycji (nie na konsumpcje!!!). I to Koreanczykow.
      Dopuszczono ich kompletnie do rynku amerykanskiego. W tym przeciez prymitywnym
      kraju Amerykanie w szerokim zakresie pomagali zorganizowac szkolnictwo. Sam
      rozmawialem z jedna polozna Koreanka Pd, ktora opowiadala ze ich programy w
      szkolne byly zywcem z USA. Jednoczesnie umozliwiono ksztalcenie sie ich tez w
      Stanach. Jak juz mowilem mogli kupowac tanio maszyny i mieli bezclowy ogromny
      rynek zbytu. Tez naturalnie byla tam dyktatura, bo ludzie musieli ciezko
      pracowac, ale dzieki tej wszechstronnej pomocy sie rozwineli. To jest tez ten
      przyklad, jak wazna jest geopolityka. I te Samsungi powstaly, TYLKO dlatego ze
      istniala ta wstretna Korea Pn. Bo inaczej, byloby jak w Laosach, Tajlandiach
      itd.
      Jak juz widac, wysoko rozwiniete kraje moga bardzo pomoc, wtedy liberalizm (ale
      nie calkiem, bo kredyty byly z panstwowej kasy USA!), nie przeszkadzac ale i
      nie pomagac, albo mniej czy bardziej przeszkadzac. Polska nalezy niestety do
      tej ostatniej kategorii.
      Pozdrowienia
      • darr.darek jak to JOrl SKOMPLIKOWANE teorie wymyślał 06.05.03, 11:16
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        > Darr.darek, jeszcze raz. Ja opisuje jak jest, a Ty jak byc powinno. Wedlug
        > Twojej JKM filozofi.

        Ty nie opisujesz jak jest, a jak sobie to widzisz. Problem z taka teorią jak
        Twoja jest taki, że nigdzie się nie sprawdza, jako metoda dochodzenia do CELU.
        Mało tego, wyznawcy Twojej teorii w sytuacji udowodnienia, że odejście od
        liberalizmu skutkuje słabszym rozwojem i mniejszym bogactwem (po
        kilkudziesięciu latach różnych etatyzmów ... niektórzy ciągle próbują podważać
        OCZYWISTE WNIOSKI) ... wówczas, ci wyznawcy stwierdzają, że liberałowie to
        tylko "w pieniądzach cel widzą i że nie o to chodzi" (reakcja głupiego
        dziecka, które do końca nie zdaje sobie sprawy o co mu chodzi i co to jest
        cel) .

        >Linie lotnicze przeciez WIEDZA kiedy leca ludzie w interesach. Sa to ci,ktorzy
        >leca wczesnie rano, wracaja TEGO samego dnia i/lub kupuja bilety w ostatniej
        >chwili i potrzebuja mozliwosc nawet wtedy zmienic dzien albo godzine
        >(powrotna!) lotu bez ogromnych doplat.

        I nie widzisz, że taki klient musi więcej kosztować ? Statystyka Ci powie, że
        samolot z takimi rezerwacjami w ostatniej chwili, prawie zawsze będzie miał
        dużo niewykorzystanych miejsc . O to, aby KAŻDY KONSUMENT uzyskiwał NAJWIĘKSZE
        KORZYŚCI z oferty rynkowej dba ... K_O_N_K_U_R_E_N_C_J_A . Tak ! Nie Prawo,
        nie "ustalenia", nie "społeczna kontrola", tylko ... zwykła konkurencja, czyli
        WOLNY RYNEK !
        To właśnie WOLNY RYNEK sprawia, że biedni konsumencji mogą dostać tanią
        żwyność, że ci bogatsi mogą jeździć tanimi autami i jeszcze sprowadzać od
        najbogatszych używane bryki, że ci najbogatsi dostają usługę "Twoje miejsce w
        naszym samolocie czeka na Ciebie w tej chwili" . Każdy dostaje w
        najkorzystniejszym wydaniu swój mix marketingowy .
        .
        .
        JOrl, piszesz, piszesz, ale nie potrafisz postrzegać świata PROSTYMI
        mechanizmami, dzieki którym ten świat "się kręci" . Dla Ciebie to tysiące
        jakichś "ważnych decyzji u góry", jakieś powinności które wszyscy muszą wziąć
        na kark, jakieś potrzeby tysięcy "ważnych" ustaw i "wytężonej" pracy
        palamentarzystów i sędziów i menadżerów i ... cholera wie co jeszcze .

        Tak, JOrl, chodzi o PROSTE mechanizmy ! Jedna teoria grawitacji i eliminuje
        całą średniowieczną naukę "o krzywych jakiemi ciała niebieskie krążą po
        nieboskłonie".
        To tak samo jak z know-how : milion stron opisu "co jak zorganizować" i z tony
        stali zamiast rozsypującej się Syrenki powstaje Corolla . Nie są wymagane
        jakieś specjalne "powinności", ważne "ustawy", "wytężona" praca . Wystarczy
        zastosować przekazane know-how i ... powstaje nowa jakość .

        Poblem z takimi jak Ty polega na tym, że nie potrafią dostrzec CELU DECYDENTÓW
        tworzących ten czerwony cyrk . Cel jest PROSTY i JASNY : ma być tak nagmatwane
        i skomplikowane, aby Czerwona Narośl mogła żerować na gospodarce.
        Przeciętny Czerwony nawet nie ma na swoich barkach odpowiedzialności za cały
        ten cyrk . On "dłubie" we własnej działce . A to załatwi
        szmatławe "przekazanie" terenów gminnych "dla dobra byznesu" . A to załatwi
        szmatławą ustawę "dla dobra wszystkich notariuszy" . A to załatwi szmatławe
        dotacje "dla dobra wszystkich górników", "dla dobra rolników i producentó
        etanolu", "dla dobra ..." ... dobra, dobra .
        A Cel jest PROSTY i JASNY .

        Postaraj się popatrzeć na świat, wyłuskując z niego PROSTE mechanizmy nim
        rządzące . Postaraj sie dostrzec PROSTE mechanizmy, których wdrożenie dawało
        bogactwo . Postaraj się dostrzec, jakich PROSTYCH mechanizmów brakowało tym,
        którzy mają teraz nędzę lub zeszli z poziomu bogaczy na poziom biedaków .

        Gubisz się we włąsnych rozważaniach i za polskie rozpieprzanie winisz jakiś I-
        szy Świat, który "bruździ i do rozpieprzania prowadzi" . Nie widzisz, że
        najbardziej istotne opinie z Zachodu (których czasami polscy rozpieprzacze
        musieli się trzymać), czyli m.in. z Banku Światowego , zalecały zawsze więcej
        oszczędności przy rozpieprzaniu ?
        JOrl, ZA POLSKICH,CZERWONYCH,SZMATŁAWYCH ROZPIEPRZACZY NIE ODPOWIADA "ZACHÓD" !
        Po prostu, to jest jak rodzime robactwo . Kto za nie odpowiada ?
        Dopóki nie ma polskiego Pinocheta, a gawiedź wyborcza myśli, że to rodzime
        robactwo to bardzo pożyteczne jest ... dopóty to czerwone robactwo będzie się
        mnożyło. I nikt za to nie "odpowiada", nikt tej "czerwonej stonki" z samolotów
        nam nie zrzuca .

        Co do dotacji - to też jest PROSTE : ALBO coś długofalowo jest opłacalne i
        wówczas prywatny, niedotowany biznes SKUTECZNIE się tym zajmie (wysoko
        wyceniana branza internetowa, w którą inwestowano dziesiątki miliardów, a NIKT
        nie planował zysków wcześniej niż za kilkanaście lat!!!), choć nie zawsze jest
        to strzał w dziesiatkę, ALBO coś jest niedochodowe i udowadnianie, że jakieś
        państwowe dotacje pozwoliły rozwinąć branżę("bo prywatny biznes nie ma
        miliarda do wyłożenia") jest ... głupią teoryjką dla niedouków, a na tysiąc
        dotowanych WTOP zawsze znajdzie się jedno co "udowadnia" "skuteczność"
        dotacji .
        TO TEŻ JEST PROSTE !

        Pozdrówka
    • Gość: JOrl Przy okazji i "," IP: *.dip.t-dialin.net 29.04.03, 18:35
      Jako ze sie rozpisalem, wiec moze tez i do Przecinka w tym poscie bo pasuje.
      Wiec jesli chodzi o Polska w EU. TAK czy NIE. Ja sam nie wiem, musze
      powiedziec. Ja uwazam, ze bledy zostaly popelnione przed 10 laty. I to takie,
      ze teraz tak naprawde nie ma wyjscia. Bo polityke nalezy tak prowadzic, aby ten
      przeciwnik krok po kroku byl spychany w pozadanym kierunku. A problem polega na
      tym, ze trzeba miec strategie. I polscy politycy jej nie mieli przed 10 laty.
      Wylezli z podziemia z oddciskami na uszach od sluchania Radia WE. I teraz moze
      nawet widza, ale jest praktycznie za pozno. Tak naprawde nigdy w zyciu nie jest
      za pozno, ale zmiany nie moga polegac tylko na NIE do EU. Trzeba sobie zdac
      najpierw sprawe DLACZEGO tak jest. I odpowiedz musi byc jasna i bezlitosna. Ja
      twierdze, ze branie pieniedzy na konsumpcje polozylo Polske. I NIE zauwazylem u
      zadnych opozycyjnych partii w Polsce (LPR, czy Samoobrona) takiego
      stwierdzenie. Tez u naszych krajowych forumowiczow. Tez u Lepperow slychac, z
      Polski sa wyciagane pieniadze. Dla mnie zakrawa to na halucynacje. Bo nawet te
      Leppery jakos nie zauwazaja, ze Zachod DAJE ciagle pieniadze na konsumpcje. A
      poki nie ma prawdziwej diagnozy, nie mozna naprawde prawidlowo naprawiac czy
      leczyc. Tak jest w budowie urzadzen, i tak (specjalnie dla jr!) w medycynie. Bo
      to tylko proby leczenia objawow. A problem pozostaje.
      Dlatego, ja bym Polsce polecal droge rosyjska. Ale oczywiscie nawet jak by
      polscy politycy by tak chcieli, dostana sie pod taki nacisk geopolityczny, ze
      nie wiem jak to sie da. Doskonale wymoszczona pieniedzmi, zerujaca na chciwosci
      ludzkiej pulapka, w ktorej Polska praktycznie musi tam isc, gdze ma zaplanowane
      miejsce. Kraj 3 swiata, z niskim poziomem szkolnictwa, sluzby zdrowia,
      dostarczyciel taniej sily robocze. Ale dzieki inwestycjom z EU g.. nie bedzie
      plynelo Wisla, aby Panowie Wladcy z Zachodu nie krecili nosem. Odwiedzajac
      swoje fabryki. Swoich niewolnikow.
      I tu Przecinku, naprawde nie jest istotnie co tam stoi w jakis paragrafach. Bo
      tak naprawde nikt w EU nie bedzie hamowal towarow z Polski. Bo po co? W Polsce
      ma sie produkowac proste rzeczy, i musza jechac przez granice bezproblemowo.
      Jak bedzie EU to tylko prosciej dla przemyslu niemieckiego. Wiec nie w tym
      problem. Chodzi o perspektywe 10-20 lat. Dlatego teraz sie inwestuje w Polske.
      Acha, "," napraszales sie o kopniaki. No wiec, dostaniesz. Pisales kiedys o
      energetycznym cudzie "pioruny i nadprzewodnictwo". Jakie to tanie. Wydaje mi
      sie ze jestes wierzacy. Pamietasz, jak to Bog wyganiajac Adama i Ewe z raju
      powiedzial, ze beda w pocie czola musieli za kare pracowac, aby zyc? I niestety
      akurat jest to nawet dla takiego ateisty jak ja tez prawda. Nigdzie nie ma
      jakis wielkich skokow oplacalnosci. Tez i w tych Twoich nadprzewodnikach by nie
      byl interes. Zgodnie z Prawem Boskim gdzies by to wymagalo ogromnych nakladow
      pracy. Napewno. Chociazby na chlodzenie tych nadprzewodnikow. Tez by sie
      okazalo, ze duze prady w tych wysokotemperaturowych nadprzewodnikach nie da sie
      puszczac, bo ich pole magnetyczne je psuje. Itd itp.
      Wracajac do EU. Wlasnie rozmawialem w niedziele z jedna studentka z Polski,
      ktora mowila mi, ze ona EU NIE. I to nawet jest w tych kregach dosyc popularne.
      Ale, jak juz mowilem, "los musi sie dopelnic". I ja zadnych rad nie daje. Bo
      jedna rada to nic. Musialby nastapic, jak juz mowilem, radykalny, geopolityczny
      zwrot. Prawie wojna.
      A na to zadni polscy politycy nie pojda. Moze tak byc, ze sobie nawet z tego
      sprawy nie zdaja jak radykalna by musila byc ta zmiana. Bo przeciez Zachod nie
      naprozno zainwestowal te pieniadze. I w Polsce jest dostatecznie duzo ludzi
      (tez widac to na tym forum), ktorym sie wydaje, ze ta droga jest lepsza. I do
      tego nie dopuszcza. Zreszta po to jest demokracja. Zaraz taki polityk bylby
      obalony. Media sa przeciez kontrolowane przez kapital zachodni. Taka GW skad ma
      pieniadze? Na biura, internet itd? Przeciez nie ze sprzedazy. To za malo
      przeciez. Ale sa w niej jakies amerykanskie pieniadze zaangazowane. I to
      napewno nie na zasadach wolnorynkowych. Bo tez nie daje dochodu i nigdy nie da.
      Sa to za podwojnym dnem, dobrze zamaskowane, jakies panstwowe pieniadze. Np USA.
      Tez ta afera Rywina. Bardzo ciekawa. Co ona napewno spowodowala. Ze zostala
      zahamowana ustawa ktora mialaby uniemozliwic kupna TV przez jakies gazety. Ja
      wiem, ze niby Rywin wlasnie to proponowal. Ale wlasnie ta ustawa zostala
      zahamowana. Bo bardzo wazne jest dorwac sie do TV. Poprzez
      gazety "sprywatyzowane". I ta ustawa, ktora teraz "wisi" miala to zablokowac.
      To niebezpieczenstwo przejecia pod kontrole zachodnia polskiej panstwowej TV
      bylo przez politykow polskich jednak widziane. Ale ladne nagranie u Michnika,
      ktorego wlascicielami sa jacys Amerykanie, sprawe zalatwilo. Bo potrzebna jest
      tuba propagandowa, aby Polacy sie napewno nigdy nie obudzili. I zeby im sie
      wydawalo, jak np. naszemu komentatorowi, ze tak jest dobrze. I tak trzeba. W
      tej chwili nawet TV trabi jak nalezy. Ale stratedzy zabezpieczaja wszystkie
      mozliwosci. Np, ze jakis JOrl by sie dorwal do wladzy w Polsce, i zaczal gadac,
      a moze i robic jak tu pisze. To by moglo byc niebezpieczne. I jak by mial JOrl
      panstwowa TV w swoich lapach, naturalnie by to wykorzystal. Gwarantuje w swoim
      imieniu. No ale jak Michnik i jego mocodawcy z USA ja przejma, to JOrl'owi nie
      daza. Dlatego warto troche pieniedzy zainwestowac nawet na taki przypadek.
      Nieprawdopodobny, ale mozliwy. Wszystkie mozliwosci, nawet maloprawdopodobne
      sie wyrwania z tego poslusznego galopu musza byc zablokowane. Nic nie
      pozostawiac przypadkowi. Tak sie prowadzi polityke w krajach 1 Swiata.
      Wystarczy na dzisiaj,
      Pozdrowienia. Szczegolnie serdeczne dla drapiezniczka, jak naturalnie doczytal
      do tego miejsca.

      • Gość: , Re: Przy okazji i ',' IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 30.04.03, 18:36
        No dobra dobra, Jorl.

        Wiesz, ze szanuje Twoje zdanie, ale zadam Ci krotkie pytanie.
        - Czy rzad zabezpieczyl ryzyko kursowe skladki do Brukseli?

        I czy ta epokowa szansa nie zblednie w obliczu chyba nieuchronnego rozpadu unii?
        Bo widzisz, nic nie trwa wiecznie, a te uklady nie oplacaja sie nawzajem.
        To sa sprzeczne interesy. I w gruncie rzeczy gospodarka rynkowa. Przeregulowana
        ale rynkowa. Casus Austrii, Wloch?

        I wtedy okazac sie moze, ze sam bilans przeplywow netto bedzie w plecy o np. 30
        miliardow zlotych w 5 lat. Ale tylko dlatego, ze panstwo przestanie placic.
        Bo skala zobowiazan przekroczy np. 300 miliardow zlotych?
        Dodatkowo prace straci 2 miliony obywateli.
        Spadnie potencjal produkcyjny panstwa. Itp.

        Jorl?
        Co sie stalo z nami?
        Czy ty juz zapomniales jak bylo 20 lat temu?

        Co uderza do glowy ludziom, ze przestaja zwracac uwage na sprawy oczywiste?

        Czy Ty zdajesz sobie sprawe co oznacza dla budzetu 600,000 wnioskow o
        odszkodowania majatkowe???

        I to spraw, ktore sa w zasadzie wygrane "z buta"?
        A potem w kolejnosci kurs zlotego?

        Jorl, jestescie jak dzieci, jestescie naukowcami, specjalistami, ja nie watpie,
        ze jestes ekspertem w swojej branzy, ale zastanow sie jeszcze raz, ILE bedzie
        kosztowac Polske ta epokowa szansa i koniecznosc?


      • Gość: , "Polprzewodniki" he he he. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 30.04.03, 18:46
        To osobna odpowiedz do Twojego nieoplacalnego energetycznie przedsiewziecia.

        Po pierwsze jestem niewierzacy. Calkowicie.
        Wierze w smierc absolutna i rozkosze ziemskiego padolu.

        Natomiast co do nadprzewodnictwa WYSOKOTEMPERATUROWEGO to oczywiscie sie mylisz.

        Poniewaz NADPRZEWODNICTWO z zasady swojej jest przeplywem komplementarnych
        elektronow, jest na to nawet jakas specjalistyczna nazwa, jest to przeplyw
        bezoporowy i jako taki nie generuje ciepla. Innymi slowy jest to obwod bez
        strat.

        A pola magnetyczne maja wielkie znaczenie w zakresie wyjecia energii z tego.
        Zostawmy to.

        Wiec ja pisalem o wynalazku praktycznym, bez chlodzenia. Przeciez to byl temat
        o gospodarce a nie o konstrukcji perpetuum mobile!

        Szkoda, ze nie chcialo mi sie glebiej wejsc w ten temat. Bo warto.
        Po prostu czekajmy. Oni to wymysla i tak. Wiec po co sie emocjonowac
        niepotrzebnie?


        Hej,
    • Gość: JOrl Przecinek a nadprzewodnictwo IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.03, 18:47
      No, Przecinku, Twoje slowa:
      >Natomiast co do nadprzewodnictwa WYSOKOTEMPERATUROWEGO to
      >oczywiscie sie mylisz.
      >Poniewaz NADPRZEWODNICTWO z zasady swojej jest przeplywem
      >komplementarnych elektronow, jest na to nawet jakas specjalistyczna nazwa,
      >jest to przeplyw bezoporowy i jako taki nie generuje ciepla. Innymi slowy jest
      >to obwod bez strat.

      Z tego cytatu wynika ze kompletnie mnie nie zrozumiales. Zapewne poniewaz
      napisalem za malo. Ale JA sie nie myle. Napewno. Wiec wiecej.
      Najpierw o tym zjawisku nadprzewodnictwa. Troche fizyki. A wiec istnieje cos
      takiego ZERO ABBSOLUTNE. Temperatura jakies materii polega na bezwladnym,
      przypadkowym ruchu jego molekul/atomow. Wyzsza temperetura, szybciej (wieksza
      energia kinetyczna!), nizsza wolniej. Z tego widac, ze musi istniec
      dostatecznie niska temperatura gdzie te ruchy ustaja. I to jest to zero
      absolutne. Wynosi ono ok. -273°C. Uzywa sie tez skali Kelwina gdzie te -
      273°C jest 0°K i np. temperatura zamarzania wody czyli 0°C jest te 273°K.
      Temperatura w skali Kelwina nigdy nie moze byc ujemna. Bo materie gdzie energia
      kinetyczna molekul jest 0 poniewaz sie one nie poruszaja nie moze osiagnac
      jeszcze nizszej temperatury.
      Podczas experymentow w tych niskich temperaturach stwierdzono, ze sporo metali
      czy stopow w temperaturach pare stopni Kelwina (czyli np. -270°C) traca skokowo
      opor elektryczny. Ta zmiana opornosci jest w stosunku 10^20 czyli 1 z 20 zerami
      razy. Te temperatury osiaga sie ale wielkim nakladem. Musi byc chlodzenie
      cieklym helem, i szukano innych materialow aby znalezc cos majace
      nadprzewodnictwo w wyzszych temeraturach. Znaleziono jakies o temperaturze ok
      70°K (-200°C). To juz umozliwialo chlodzenie nie helem a cieklym azotem.
      Ten efekt nadprzewodnictwa wykorzystuje sie praktycznie w badaniach, gdzie
      potrzebne sa ogromne pola magnetyczne. Np. w experymentach syntezy jadrowej. W
      takim nadprzewodniku mozna po prostu przepuscic prad elektryczny o takim
      natezeniu (lepiej powiedziec gestosci) gdzie w normalnych temperaturach
      wymagaloby to ogromnego napiecia i jeszcze wydzielaloby sie ogromne cieplo. Ale
      jak powiedzialem, wymaga to doskonalych i skaplikowanych systemow chlodniczych.
      Naturalnie dobra byloby sprawa znalezsc materialy, ktore by mialy efekt
      nadprzewodnictwa w wyzszych temperaturach a moze i np. w pokojowych. Przed paru
      laty slyszalem o tym ze stworzono takie materialy. naturalnie w USA. Gdziezby
      gdzie indziej!. Jakis czas potem slyszalem, ze jednak nie da sie przez te nowe
      materialy przepuscic za duzych pradow, poniewaz wytwarzane przez poruszajace
      sie ladunki (np. elektrony) pole magnetyczne wplywa na ten material w ten
      sposob, ze tracia te swoje nadprzewodnictwo. Czyli te nowe, dobre, sa dosyc
      bezwartosciowe. Ale ostatnio przeczytalem ze jeszcze jest gorzej! Okazalo sie
      ze to bylo po prostu oszustwo. Jakis stosunkowo mlody fizyk wlasnie z Niemiec,
      na kontrakcie w jakims laboratorium chyba IBM w USA te materaly niby stworzyl.
      Sfalszowal wyniki badan, i "odkrycie" poszlo w swiat. Tak przy okazji ten
      przypadek swiadczy o zauwazalnej degradacji nauki w USA. Bo jemu sie udalo
      oszukac i dlugo nikt go nie sprawdzil!
      Mysle, drogi Przecinku, ze Ty jestes jeszcze na etapie wiary w to oszustwo. I
      nie slyszales, ze te "odkrycia" zostaly odwolane. Niestety potrzeba dalej
      ciekly azot i te ca. -200°C. I wlasnie dlatego napisalem w swoim poscie o
      chlodzeniu, a nie dlatego, jak Ty myslales ze ja twierdze, ze chlodzenie jest
      potrzebne do odbierania ciepla. Bo niby ja mialem nie rozumiec, ze w
      nadprzewodnictwie opornosc elektryczna praktycznie nie istnieje. Zadziwiajace,
      akurat MNIE o cos takiego podejrzewac!
      Ale nawet, jakby byly takie materialy majace ceche nadprzewodnictwa w
      temperaturze pokojowej to dalej nie widze, co by to dalo w tym uzyskiwaniu
      taniej energii z piorunow. Jak to Ty chciales i sie obawiales. Przeciez mozna
      np. "piorunowa" energie sciagac za pomoca znanych piorunochronow. I jakos ten
      plynacy "bezproduktywnie" do ziemi prad magazynowac niekoniecznie w
      nadprzewodniku, a np. w jakim ogromnym kondensatorze. Po co konieczny jest tu
      ten nadprzewodnik? Widze ze Tobie sie podoba miec energie z "niczego". A wiec,
      nie wiem czy wiesz co sie teraz dzieje w Niemczech. Nabudowano tutaj ogromne
      ilosci elektrowni wiatrowych. Tez energia za darmo. Z wiatru przeciez. A jednak
      mimo ze to juz sa ogromne serie tych urzadzen, koszty energii elektrycznej z
      nich jest np. 3 razy wyzszy jak w konwencjonalnych. I tylko dzieki finansowym
      popieraniu z przyczyn politycznych (zmniejszyc zaleznosc od importowanych
      nosnikow energii) sa w uzyciu. I dlatego Tobie napisalem, ze energia z Twoich
      piorunow bylaby podobnie kosztowna. Zgodnie z opisanym poprzednio Prawem Boskim.
      Ale ja widze, ze Ty myslisz, ze WSZYSTKO bedzie wymyslone. Tez te
      nadprzewodniki w temp. pokojowej. Taka wiara w nieograniczony postep. Wyobras
      sobie, ze ja taka tez mam. Ale troche inaczej jak Ty. Ja uwazam, ze ludzkosc
      wymyslila juz wiele. Ale do wymyslenia jest nieskonczenie wiele. Niestety jest
      to coraz trudniejsze. Wymaga coraz wiecej nakladu matematyki. I jest coraz
      bardziej skaplikowane. I sa prawa fizyki, ktore sie NIE przeskoczy. I tak jak
      Bog w Raju do Adama i Ewy. Praca, praca i praca.
      Jak juz jestem przy tym. Wlasnie tutaj ja widze slabosc Zachodu. Bo ludzi do
      popychania wiedzy (tej z duzej litery, a nie rzemieslnikow!) trzeba wychowywac
      od malego. Najlepsze uniwersytety nie wychowaja geniuszy, jak oni w szkolach
      podstawowych nie siedzieli masowo nad trudnymi zadaniami. Dlatego uwazam
      potencjal jak w Rosji za duzo bardziej przyszlosciowy. Bo tam tak bylo, jest i
      wyglada ze i bedzie. A tylko tacy moga naprawde te coraz trudniejsze problemy
      nauk podstawowych rozwiazywac.
      Bo KASA to nie wszystko. Chociaz naturalnie duzo. A na Zachodzie, a zwlaszcza w
      USA lepiej zarabiac KASE w finansach. A nie w technice. Kiedys bylo inaczej. A
      to mi przypomina stary Rzym. Panowal 1000 lat i w badaniach podstawowych
      praktycznie sie nic nie posunelo do przodu. Tylko ze Rzym, jak zniszczyl
      Kartagine, nie mial przeciwnika na podobnym stopniu rozwoju cywilizacyjnego. A
      USA ma. I dobrze.
      Pozdrowienia
      • darr.darek nadprzewodnictwo i TEMATY z NICZEGO 06.05.03, 18:13
        I znowu temat z NICZEGO .
        Przecinek buchnął bzdurę, bo uwierzył, że "iskierki z chmurek" to dużo energii
        niosą (napisałem mu, że przyrównał energię błyskawicy do energii wybuchu bomby
        A znad Hieroszim) . Ot, pomylił się o jakiś milion razy (to tylko sześć zer) .

        Mało tego, bzdura wychodziła dalej, bo wydało mu się, że jeśli coś mocno
        stanieje, to "bezrobocie, bójki uliczne i te sprawy" . A historia pokazuje,
        jak to energia staniała przez ostatnie kilkaset lat TYSIĄCE razy i ... jakoś
        Świat milej wygląda, a bezrobocie i bójki uliczne to ... jakoś państwa lewaków
        bardzo lubią, a bynajmniej nie są niedłączna cechą rozwiniętej cywilizacji .

        A JORl wielki temat z tego zrobił . Po co ?

        Przyznaję, że warto "nauczać", że każdy biznes ma swoje koszty i ograniczenia
        (rówież a nawet w szczególności biznes nadprzewodnikowy) . Tylko same podstawy
        tutaj są słabe, że nie ma co z tego wielkiej dyskusji uskuteczniać .

        I , JOrl, o tym m.in. myślę pisząc, że nalezy dążyć do PROSTYCH opisów .

        > Sfalszowal wyniki badan, i "odkrycie" poszlo w swiat. Tak przy okazji ten
        > przypadek swiadczy o zauwazalnej degradacji nauki w USA. Bo jemu sie udalo
        > oszukac i dlugo nikt go nie sprawdzil!

        Wymyślasz skomplikowane teorie, a temat jest PROSTY : Jankesi mają
        zaawansowaną naukę bo mają EFEKTY . Gdyby mieli zaawansowaną naukę, a nie
        mieliby efektów, oznaczłoby to, że ... nie mają zaawansowanej nauki . PROSTE ?

        Gdybyś wiedział jakie teorie Łysenko wymyślał, a jakie czerwoni ekonomiści ...
        i "nikt ich nie sprawdzał" .

        >nie wiem czy wiesz co sie teraz dzieje w Niemczech. Nabudowano tutaj ogromne
        >ilosci elektrowni wiatrowych. Tez energia za darmo. Z wiatru przeciez.A jednak
        >mimo ze to juz sa ogromne serie tych urzadzen, koszty energii elektrycznej z
        >nich jest np. 3 razy wyzszy jak w konwencjonalnych. I tylko dzieki finansowym
        > popieraniu z przyczyn politycznych (zmniejszyc zaleznosc od importowanych
        > nosnikow energii) sa w uzyciu.

        Znowu wymyślasz sobie skomplikowaną teorię . Temat jest PROSTY . Budowano
        el.wiatrowe, bo jakiś lewacki nieuk wymyślił sobie, że "tak jest fajnie", a
        to "nie za jego pieniądze" - nie dla jakiejś "niezależności" .

        Pozdrówka
    • Gość: JOrl Przecinek a EU i Niemcy IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.03, 18:48
      A teraz EU.
      Wiec moze o niemieckich roszczeniach. Ja tez uwazam, ze Niemcy tego nie
      zapomna. Jak to zrealizuja? Najwazniejsze jest tu dla Niemcow, aby Polska byla
      slaba gospodarczo. Czyli cofanie do 3 Swiata sie tu przydaje. I to sie dzieje.
      I wejscie czy nie wejscie do Unii w tej chwili wiele nie zmieni. Bo gospodarka
      jest w obu przypadkach zla.
      Sa Polsce potrzebne tez odpowiednie stabilne, antyniemieckie sojusze (ale
      wlasna gospodarka jest podstawa!). Polska postawila na USA. Widzimy wszyscy. Na
      pierwszy rzut oka jakby slusznie. Ale czy napewno? I na jak dlugo? Ja uwazam,
      ze lepsze jest postawienie na sojusz z Rosja. Jest bardziej perspektywiczny.
      Wracajac do roszczen niemieckich. Ja uwazam, ze jak by do tego mialo dojsc, to
      by nie budzet polski mial cos placic. Tylko by prawa wlasnosci poszczegolnych
      nieruchomosci i to indywidualnie, bylyby przepisywane na poprzednich
      wlascicieli. A obecni uzytkownicy, niby wlasciciele staliby sie nagle
      dzierzawcami. Z okresami przejsciowymi. Tak bylo po aneksji NRD.
      Czy do tego dojdzie? Zobaczymy. Ja uwazam, ze jak z Polska gospodarka tak
      bedzie dalej szlo, to szanse sa duze.
      Co do placenia do Uni itd. Spadek PLN nie widze jako problem. Jesli by sie
      okazalo, ze by wzmocnil gospodarke to by pomogl. Jak nie, no to naturalnie
      bylby problem. W Rosji w 1998 zdewaluowano rubla 4 razy i gospodarce rosyjskiej
      bardzo pomoglo. A ze do placena tej samej ilosci € potrzeba byloby wiecej PLN?
      Przeciez jakby byla dewaluacja to dlatego, ze panstwo wiecej zlotowek
      nadrukowalo. Wiec i na wymiane ma ich wiecej.
      Sraciliby, jak w Rosji ci co maja papiery dluzne na PLN. Spekulanci zagraniczny
      i krajowi. W Rosji taki Soros stracil 2 mild $. I dobrze.
      Ale jak juz mowilem, TAK czy NIE do Unii to za malo. Przy NIE, trzeba duzo
      wiecej jak to slowko.
      Bo jak tylko to, to naprawde jeszcze moze byc gorzej. I to nagle.
      A tak naprawde, drogi Przecinku, uwazam, ze Ty sie koncentrujesz za bardzo
      tylko na pieniadzach. Duzo wazniejsze sa struktury gospodarki. Dyskutowalem o
      starej Argentynie z darr.darkiem. Tam tez w pewnym czasie na poczatku XX wieku
      byl "amerykanski" poziom zycia. Ale padl. A dlatego, ze byl oparty na zupelnie
      innych strukturach gospodarki jak w USA. I jak Europa zaprzestala odbierac
      zywnosc, sie skonczylo. To tylko przyklad, ze nie KASA jest najwazniejsza. To
      tylko w wielkim skrocie.
      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl EU a Przecinek cz.I IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.03, 17:08
      Przecinek, jeszcze o EU. Jak widze jestes typowym przypadkiem czlowieka
      poddanego amerykanskiej propagandzie. Jasne jest, ze USA jest przeciwko
      powstaniu silnego bloku panstw jak EU. Bo to zagrazaloby jej dominancji.
      Panstwa EU gospodarczo naturalnie sa porownywalne z USA, a wielu zakresach je
      przewyzszaja. Teraz przez wprowadzenie €, EU uzyskala instrument, dzieki
      ktoremu moze zagrozic tej walucie swiatowej czyli $. Dzieki pozycji swojej
      waluty USA rabuje swiat z towarow dajac w zamian latwe do produkcji dolary czy
      jakies papiery dluzne.
      Jednak politycznie EU naturalnie ma problemy. I zadaniem USA jest ciagle
      dzielic te panstwa. Wlasnie ostatnio to tez widzielismy. Podczas wojny z Irakim.
      Naturalnie jest jasne, co widac u Ciebie czy MACIEJA ze w USA jest niezla
      propaganda anty EU. Np. gadanie, ze praktycznie tutaj mamy nie kapitalizm, a
      socjalizm. Wiec zastanow sie chociazby drogi Przecinku, dlaczego towary z
      takiej socjalistycznej EU maja taki ogromny zbyt na swiecie??? I to towary
      przemyslowe, wymagajace pracy, a nie np. surowce z Australii gdzie po prostu
      wynika to z geografii. Czy tez produkty rolne z USA gdzie warunki geograficzne
      dla rolnictwa sa duzo lepsze jak w Europie? No to jesli tu w EU jest ten
      wstretny socjalizm, to jak widac jesli chodzi o produkcje jest lepszy od
      waszego kapitalizmu.
      Ja uwazam, ze USA zawsze (juz prawie 100 lat) wszystko robila aby Europa byla
      podzielona. I najlepiej jakby panstwa tutaj prowadzily ze soba wojny. W koncu
      dziadek obecnego prezydenta USA tez Bush pomogl finansowo Hitlerowi w czasie
      jego kampanii wyborczej 1932r. Zapewne tez ta ostatnia wojna w Jugoslawii
      wywolana oczywiscie przez Amerykanow tez miala miedzy innymi ten cel.
      I zadanie nas, Europejczykow jest pokrzyzowac te dzialania USA. Ze wzgledow
      wojskowych jak i innych, potrzebna jest wspolpraca z Rosja. Bo tylko Rosja moze
      zniszczyc i to drugim uderzeniem USA. Jak i udostepnic EU strategiczne
      mozliwosci ktore tylko Kosmos daje. Systemy obserwacyjne, gdzie EU nie ma na
      wiele dziesiatkow lat zadnych szans przeciwko Amerykanom. A Rosjanie naturalnie
      tak.
      Wlasnie ta wojna w Iraku przyspieszyla ta polaryzacje swiata. Jak i budowe tego
      osrodka swiatowej polityki Euroazji. I teraz co USA? Ja uwazam, jak beda
      rozsadni, zaakceptuja to. Ale kto wie? Ja osobiscie wierze w rozsadek Bushow
      itp.
      To tyle geopolityki. A teraz do Polski. I TAK czy NIE do EU. Czesto sie mowi o
      tym ze waluta polska jest za silna. Zalezy jak sie patrzy. W kraju z normalna
      gospodarka oslabianie waluty, np przy obnizaniu stop% powoduje wieksza
      oplacalnosc exportu wlasnych produktow. I poprzez podrazanie importu jego
      zmniejszenie. Ale Polska? Czesto sie widzi tez u naszych forumowiczow analizy,
      exoprt/import polski. Milczaco zakladaja oni, ze (celuje w tym np. Fizyk, ale
      nie tylko on) ze export jest poprzez polskie przedsiebiorstwa. A tak naprawde
      wyglada to inaczej. Polska wybrala droge kraju 3 Swiata. Dostarczyciel taniej
      sily roboczej. Do Polski sa przesuwane produkcje przemyslowe. Sa kupowane
      firmy, albo zakladane filie zachodnich, przysylane jakies polprodukty do
      recznej obrobki i wysylane spowrotem. Wlasnie tu widac, ze moze byc spory
      export, ale tez i duzy import a to co w Polsce jest wytwarzane jest niewielka
      roznica pomiedzy jednym i drugim. I naprawde za silna zlotowka na to nie ma
      wplywu.
      Cdn.

      • darr.darek jak to Jankesi wojnę w Jugosławi robią i takie tam 06.05.03, 17:49
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        >Teraz przez wprowadzenie €, EU uzyskala instrument, dzieki
        >ktoremu moze zagrozic tej walucie swiatowej czyli $. Dzieki pozycji swojej
        >waluty USA rabuje swiat z towarow dajac w zamian latwe do produkcji dolary czy
        >jakies papiery dluzne.

        JOrl, gospodarka jest wydajna dzieki wiedzy, stosowanej technologii, wielkości
        i zaawansowania technologicznego majątku przedsiębiorstw oraz dzięki
        nieskrepowanym dopasowaniom między podmiotami gospodarczymi, a nie
        dzieki "papierkom z nadruczkami" .

        Jeśli FED wyprodukował 630mld USD, a bez ruskiej mafii , afgańskich chłopów i
        milionów innych dolarowych ciułaczy, FED wypodukowałby np. o 500mld USD mniej,
        to ... . No co ? To gospodarka USA miałaby jakieś parę procent mniej darmowego
        kredytu . Parę pocent lokat, które musieliby sćiągnąć innymi metodami .

        A jeśli ktoś powierza komuś lokatę, to nie jest "biednym wykorzystywanym", ale
        oszczędzajacym .

        > dlaczego towary z
        > takiej socjalistycznej EU maja taki ogromny zbyt na swiecie??? I to towary
        > przemyslowe, wymagajace pracy, a nie np. surowce z Australii gdzie po prostu
        >wynika to z geografii. Czy tez produkty rolne z USA gdzie warunki geograficzne
        > dla rolnictwa sa duzo lepsze jak w Europie? No to jesli tu w EU jest ten
        > wstretny socjalizm, to jak widac jesli chodzi o produkcje jest lepszy od
        > waszego kapitalizmu.

        A z czego wynika ten wniosek ? Gdzie tu statystyki i wyliczenia ?
        Wniosek "z fusów" ?

        >Jednak politycznie EU naturalnie ma problemy. I zadaniem USA jest ciagle
        >dzielic te panstwa. Wlasnie ostatnio to tez widzielismy.Podczas wojny z Irakim

        Yhmmm

        >Ja uwazam, ze USA zawsze (juz prawie 100 lat) wszystko robila aby Europa byla
        >podzielona. I najlepiej jakby panstwa tutaj prowadzily ze soba wojny.

        Taaa, nowe spojrzenie historyczne .

        > Zapewne tez ta ostatnia wojna w Jugoslawii
        > wywolana oczywiscie przez Amerykanow tez miala miedzy innymi ten cel.

        Taaa, Jankesi wywołali wojnę w Jugosławi . A w jaki sposób ?

        >potrzebna jest wspolpraca z Rosja. Bo tylko Rosja moze
        >zniszczyc i to drugim uderzeniem USA.

        Taaa, na wszelki wypadek poddała się kilkanaście lat temu w prowadzeniu Zimnej
        Wojny, ale w "drugim uderzeniu" to ... ho ho, poradziliby sobie lepiej niż z
        Afganistanem . I Tobie wydaje się, że widzisz świat jakim jest ?

        >Jak i udostepnic EU strategiczne mozliwosci
        >ktore tylko Kosmos daje. Systemy obserwacyjne, gdzie EU nie ma na wiele
        >dziesiatkow lat zadnych szans przeciwko Amerykanom.A Rosjanie naturalnie tak.

        EU nie ma szans a Rosjanie "Naturalnie tak" . Nieważne, że potencjał
        gospodarczy EU jest parędziesiąt razy większy niż Rosji, ale
        Rosjanie ... "Naturalnie tak" . Co tak ? Że mogą konkurować w wysyłaniu
        satelitów nadawczych na orbitę geostacjonarną ? No, mogą . Ale wieki biznes to
        to nie jest .

        >ze export jest poprzez polskie przedsiebiorstwa. A tak naprawde
        >wyglada to inaczej. Polska wybrala droge kraju 3 Swiata. Dostarczyciel taniej
        >sily roboczej. Do Polski sa przesuwane produkcje przemyslowe. Sa kupowane
        >firmy, albo zakladane filie zachodnich, przysylane jakies polprodukty do
        >recznej obrobki i wysylane spowrotem. Wlasnie tu widac, ze moze byc spory
        >export, ale tez i duzy import a to co w Polsce jest wytwarzane jest niewielka
        >roznica pomiedzy jednym i drugim.

        Niemcy też robiły (i robią) za kraj 3-go świata ? Jankesi otworzyli im
        fabryki Forda, GM, Japończycy jakieś tam swoje filie pootwierali a Niemiec ...
        jak ten Murzyn, tak ?
        A gdybyś tak pomyślał, że zwyczajnie w ten sposób gospodarka kapitalistyczna
        się rozwija .

        Pozdrówka
    • Gość: JOrl EU a Przecinek cz.II IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.03, 17:09
      Ciag dalszy z poprzedniego postu

      Jezeli teraz taki model jest wybrany dla Polski, co powinno byc robione?

      1.Musi byc w Polsce tania sila robocza, aby moc konkurowac placami i szybkoscia
      pracy z miliardami w Chinach itp. A tam ludzie, nie jak w Polsce gdzie
      cywilizacyjny poziom byl przed 20 laty duzo wyzszy jak w Azji, daja sie za
      poldarmo zagonic do wyczerpujacej pracy po 12 godz/dobe. Zalety Polski jest
      wyzsze wyksztalcenie co stawia Polakow w lepszej pozycji do Azjatow. Ale tez
      nie za duzo.
      Tez nawyki komuny, czyli obijanie gruch daje sie wyplenic tylko strachem o
      przezycie. I dlatego duze bezrobocie w Polsce jest zjawiskiem pomocnym w
      przebudowie do kraju 3 Swiata. Jest okrutne ale prawdziwe. Umozliwia dawanie
      niskich stawek, albo ich obnizanie. I tak sie dzieje.

      2.Dla inwestycji z Zachodu (czyli montowni Balcerowicza) potrzebne jest w
      Polsce stabilne i nowoczesne prawo. Wlasnie przyjecie do EU to bedzie
      wymuszalo. I wlasciwie juz wymusilo.

      3.Tez dobrze jest miec stabilny kurs przeliczeniowy. Zachodni wlasciciele nie
      musza ciagle tabele walutowych pilnowac. A nawet jak PLN jest silny, to zawsze
      poprzez zmniejszenie wyplat mozna liczac w € to zjawiskio zrekompensowac. Ja
      sam widze, ze ceny w Polsce w wielu zakresach spadaja. A conajmnie ludzie sa
      gotowi w Polsce za mniej pieniedzy cos dla mnie zrobic. Jest tez powazny
      problem z przedsiebiorstwami jeszcze z komuny. Tam, ze wzgledu na bezwladnosc i
      zw. zawodowe nie daje sie dostatecznie szybko zmniejszac zarobkow liczonych w
      PLN aby zrekompensowac za silna zlotowke. I naturalnie najpierw probuje sie je
      finansowac, ale kiedys to i tak pada. Ale dla wybranego modelu dla Polski to
      nie szkodzi. Pojawiaja sie nastepni bezrobotni magacy konkurowac z Chinczykami
      w "montowniach Balcerowicza".

      4.Tez dzieki systemowi finansowemu z EU beda (i sa) przeprowadzane prace w
      infrastrukture aby ulatwic transport (do i z montowni Balcerowicza) jak i aby
      srodowisko bylo ladniejsze dla odwiedzajacych tez sluzbowo.

      5.Istnieje niebezpieczenstwo odplyniecie montowni Balcerowicza z Polski dalej
      na Wschod. Np. na Ukraine. Wyksztalcenie nie gorsze, ale taniej. Do Rosji nie.
      Oni za duzo zarabiaja i fabryk na Zachod nie sprzedaja. A Polska w EU ma zalety
      w stosunku do Ukrainy poza niej. Prawne, strukturalne itd.

      Dlatego drogi Przecinku, ja naprawde nie widze aby bylo NIE w referendum lepsze
      jak TAK, przy zachowaniu modelu Polski typu "montowni Balcerowicza". Bo w EU
      tylko lepiej. Ale gdyby miec model "rosyjski" to wtedy naturalnie zadne EU.
      Dlatego juz pisalem, samo NIE to jeszcze nic. Radykalna zmiana bylaby potrzebna.
      Ja juz kiedys o tym pisalem, ze przed tymi 13 laty nalezalo od Balcerowicza
      uslyszec jaki cel jest dla Polski przewidziany. Powinno to byc ludziom otwarcie
      powiedziane. 3 Swiat z "montowniami Balcerowicza" czy model "rosyjski" z
      wlasnymi przedsiebiorstwami. I wtedy powinni ludzie wybrac. Swiadomie. A teraz?
      Referendum? 13 lat za pozno.

      A ja w niekontrolowany spadek PLN za bardzo nie wierze. Bo RPP moze zawsze
      wycofujac zlotowki trzymac ja stabilnie. I mysle ze tak sie bedzie dzialo. No
      chyba, ze NIE w referendum i Lepperowanie. Polityczna niestabilnosc. Wtedy
      naturalnie tak. Ale szanse na to sa male.

      Takie mam wrazenie, ze nasz nieodzalowany komentator sie by ze mna w duzej
      mierze zgodzil. Co najmniej w duchu. Bo otwarcie powiedziec, to chyba nie.
      Pozdrowienia