Dodaj do ulubionych

Lekcja z historii giełdowych kryzysów

11.03.07, 21:55
Kuczyński twierdzi, że to jeszcze zleci ( bo cena/zysk dla banków ponad 20,
bo Węgry, bo carry trade ) mnie się wydaje , że ceny są wysokie, ale
spadniemy najnizej do 2900-3000 , a potem bedziemy szli w bok
Obserwuj wątek
    • hecer Re: Lekcja z historii giełdowych kryzysów 11.03.07, 23:30
      Sytuacja w usa jest ciezka. Stopy sa wysoko i zaczna oddzialywac w koncu na
      wzrost. A moga pojsc jeszcze wyzej bo utrzymuje sie zagrozenie inflacja.

      Zalozmy ze usa wejda w glebsza recesje na nastepnych pare lat. Jak zachowa sie
      nowy prezydent, pewnie demokrata? Jaka przyjmie polityke wobec dlugu
      publicznego?

      A z drugiej strony: co sie stanie na swiecie jesli sytuacja w usa sie pogorszy?
      Czy w azji utrzyma sie koniunktura, czy moze jest ona bardzo zalezna od
      koniunktury w usa?

      I jak zmieni sie stosunek do dolara na swiecie? Panstw majacych duze
      oszczednosci i rezerwy dolarowe i panstw eksportujacych rope?

      Czarny scenariusz wyglada tak: usa nie moga poradzic sobie z obsluga dlugu a
      zarazem nastepuje odwrot od dolara - panika i wyprzedaz dolara. Do tego okazuje
      sie ze wzrost w europie i w azji jest bardzo mocno uzalezniony od koniunktury w
      usa.

      Gdyby taki scenariusz stal sie realny rynki by sie rozlecialy.

      Ale moim zdaniem do tego nie dojdzie. Mysle ze niebezpieczny jest poziom
      zadluzenia gospodarstw domowych w usa, ale poki nie zacznie rosnac bezrobocie
      wszystko jest ok. A bezrobocie nie powinno rosnac. Gorzej to wyglada z dlugiem
      publicznym ale daleko za wczesnie by wrozyc jakies wielkie problemy z jego
      obsluga. No i nadal jest do gospodarka najbardziej innowacyjna gdzie warto
      lokowac oszczednosci i inwestycje.
      • Gość: Jendrek Nie obraz sie, ale... wiesz, ze nic nie wiesz :-) IP: *.centertel.pl 12.03.07, 00:33
        Mozemy jedynie pogdybac... fundamentalnie ciezko ocenic jak sie zachowaja
        rynki, teoretycznie krzywa YTM jest od dluzszego czasu w stanach odwrocona i
        czekamy na recesje (Greenspan to zaden prorok), a ja bym sie sklanial niestety
        do konstatacji ze Europa i Azja beznadziejnie zareaguja na zle wiesci ze
        stanow... wlasnie m.in. z powodow ktore przytoczyles tj. jezeli najbardziej
        innowacyjna i kapitalo-efektywna gospodarka siada, to i reszta siada...

        nas nawet naplyw funduszy UE oraz TFI/OFE nadplynnosc nie uratuje... i tak juz
        mamy wszystko powyceniane na wariackich papierach.

        moim zdaniem to, ze inwestorzy tak nerwowo zareagowali na dane z Chin i na
        slowa Greenspana demonstruje, jak wszyscy czekaja na krach, ale nikt nie chce
        dotykac domku z kart, bo sie rozsypie. Teraz niby korekta juz byla, slabsze
        dane z USA tez zdyskontowane, ale... jakos mam wrazenie, ze to nie koniec.

        Najgorzej, ze nie moge grac na kontraktach bo jest boczniak na maksa i gowno
        wiadomo. Rosyjska ruletka kazdego dnia.

        Reasumujac, prognozuje podobnie (tj. bo tez nic nie wiem i jest to prognoza
        zyczeniowa :-p) tj. byla juz korekta o ok. 10% lacznie, jeszcze kolejne 10%
        redukcja, spadniemy do 3000 po kolejnych danych z usa (moim zdaniem beda
        gorsze) i dluzszy boczniak z powolnym nieregularnym trendem wzrostowym... ale
        jezeli przebijemy 3000 to nie wiem co bedzie, wtedy korelacja z USA i Azja
        bedzie 1.5x kazdego dnia.

        Zycie pokaze :-) Ja od dzisiaj na pare dni stawiam chyba stoplosy gdzie sie
        da :-D
        • Gość: Adam Mill Być może coś jednak wiem;> IP: *.net 12.03.07, 07:26
          Prognozowanie sytuacji w USA może być niezwykle ciekawe, ale czy nie uważasz,
          że dla naszej sytuacji dużo ważniejsze jest jak długo utrzyma się boom na rynku
          nieruchomości?? Ten nasz wspaniały wzrost jest w dużej mierze "pompowany" przez
          kredyty hipoteczne. Myślę, że dużo z niego nie zostanie, kiedy boom na
          mieszkania się skończy.
          Tutaj też pytanie do redaktora Gadomskiego, który pisze, że potrafimy
          przewidywać kryzysy gospodarcze. W takim razie, czy potrafi przewidzieć, kiedy
          ceny mieszkań przestaną szybować? Ja nie potrafię i nie mogę ukryć zazdrości co
          do zdolności red. Gadomskiego;)

          adam-mill.blog.onet.pl/
        • Gość: TOMEK Może jestem pesymistą,ale................ IP: 213.241.46.* 12.03.07, 10:31
          Już obecnie wiadomo że PKB w Stanach znacznie się obniżyło i oby nie było
          gorzej.Uważam iż nie należy lekceważyc rynku chińskiego.Tam walczą z
          przegrzaniem swojej gospodarki,a i powolne jej schładzanie które obecnie sobie
          serwują oznacza przecież spadek zapotrzebowania na surowce.A tak gigantyczny
          rynek,musi oddziałowywać na gospodarkę światową.Dlatego prognozuje dla giełdy
          powolny długoterminowy tręd spadkowy.Nie jestem ekonomistą,ale takie są właśnie
          moje przemyślenia.
          • Gość: namaste ale ekonomistą to na pewno nie jesteś:) IP: 83.238.13.* 12.03.07, 10:56
            W Stanach nie obniżyło się PKB tylko tempo wzrostu PKB.

            Po polonistyce też raczej nie jesteś, bo tam Cię ukamienowali za ten "tręd":-)

            Co do Chin - zagdza się - schładzają gospodarkę, ale to nie oznacza, że zacznie
            ona spowalniać, po prostu chcą doprowadzić do wolniejszego, stabilniejszego wzrostu.
            A dalszy wzrost nie spowoduje przecież spadku zapotrzebowania na surowce.
                  • Gość: vice_versa Gadomski a warzywa IP: 200.51.32.* 12.03.07, 19:26
                    Umowmy sie ze Gadomski powinien pisac o warzywach a nie o ekonomii. Nie wiem jak
                    mozna wierzyc w historyjke o Greenspanie z 1987.

                    On zastapil wtedy Volckera, szefa FEDu ktory nie chcial ciagnac stop w gore i
                    chcial uchronic USA przed twardym ladowaniem. Wlasnie dlatego zostal wyrzucony.
                    Greenspan pociagnal stopy do gory wiec wiedzial dokad to prowadzi. Celem bylo
                    oczywiscie doprowadzenie do zadyszki i niewyplacalnosci ZSRR, skurczenie sie
                    gospdarki USA doprowadzilo do gwaltownej zmiany ilosci pieniadza w ZSRR i innych
                    krajach bloku.
                    Dziwnym trafem obecny kryzys zaczal sie od Chin, a Gadomski bedzie plotl bzdury
                    ze to byli "inwestorzy" bo gospodarka Chin sie przegrzala... Taki slang ktory
                    niczego nie tlumaczy. A przeciez gospodarka moze sie przegrzac tylko wtedy kiedy
                    doplyw pieniadza na rynek jest mniejszy niz oczekiwane na tym rynku ceny... I to
                    pozostaje w gestii banku centralnego i reguluja stopy procentowe, wiec szef FEDu
                    MUSI wiedziec co robil z pieniadzem i jaki bedzie tego skutek...
                    W Chinach sa najwieksze panstwowe fundusze USA i najbardziej wplywowi ludzie w
                    USA i to oni chca "urynkowic" Chiny, przejac tamtejszy rynek i doprowadzic do
                    upadlosci ich system finansowy. Byla to pierwsza proba i na pewno nie ostatnia,
                    ale najpierw musi dojsc do prawdziwej korekty w USA. Wtedy nie da sie juz
                    pompowac dolcow w rynek na dotychczasowa skale, a Chinczycy zaczna sie bic o
                    pieniadze miedzy soba, co z reszta doprowadzi do przemian politycznych.

                    Gadomski natomiast mysli indeksami, psychologia etc. zamiast myslec o doplywie
                    pieniadza na rynek czyli emisyjnej dzialalnosci USA. Jak juz dojdzie do kryzysu
                    to bedzie pisal o fundamentalnych podstawach krachu. Zenada intelektualna. To
                    taka wersja ekonomii dla ubogich...

                    Jak sie ma taka wizje ekonomii to sie pisze o optymizmie, emocjach, psychologii
                    rynku czyli pie..ch ktore maja znaczenie wtorne. Po prostu po jakims czasie
                    wysokich stop i drenowania pieniedzy z rynku nawet najwieksi optymisci musza
                    zauwazyc ze pieniadze z rynku wyparowaly PRZED kryzysem i nie ma szans na wyzsze
                    zyski.

                    • hecer Re: Gadomski a warzywa 12.03.07, 20:25
                      >A przeciez gospodarka moze sie przegrzac tylko wtedy kiedy
                      > doplyw pieniadza na rynek jest mniejszy niz oczekiwane na tym rynku ceny

                      sorry, ale ja tego zupelnie nie obczajam. Tak samo jak calej reszty tego co
                      napisales. Zapowiada sie i brzmi ciekawie ale dla mnie to ciut za duze
                      streszczenie wiec moze moglbys to jasniej wylozyc? Dla mnie i dla tego twoim
                      zdaniem zalosnego Gadomskiego (choc nie smiem sie porownywac do Gadomskiego
                      wiec skoro on jest tlumokiem to ja juz chyba jestem zupelnym zerem).

                      Pliz.
          • hecer Re: Może jestem pesymistą,ale................ 12.03.07, 12:10
            :) wiem, ze nic nie wiem, to prawda.

            Gdybym wiedzial cos wiecej niz rynki, rynki bylyby nieefektywne. Rynki
            dosykontuja kazda nowa informacje, poki co nie ma informacji potwierdzajacej
            krach wiec nie ma krachu.

            Ja sobie tylko spekuluje i stawiam pytania. Np, czy recesja w usa wywola wzrost
            bezrobocia ktory pociagnie za soba powazny kryzys systemu finansowego. Poziom
            zadluzenia gosp dom jest bardzo wysoki, wyzsze bezrobocie oznacza ze bardzo
            wiele kredytow nie zostanie splaconych co odbije sie na kondycji bankow. Jesli
            dojdzie do wiekszej utraty plynnosci wowczas sytuacja bedzie powazna.

            Zagrozenie moze tez przyjsc z innej strony. Jesli kraje ktore lokuja duze
            pieniadze w usa, w dolarze, dojda do wniosku ze to sie nie oplaca wowczas usa
            moga miec duzy problem z obsluga dlugu. Na szczescie dojdzie wowczas do
            dalszego spadku dolara a to pomoze gospodarce. I taki scenariusz wydaje mi sie
            bardzo prawdopodobny: dalsze spadek dolara. Gorzej by bylo gdyby w jakims
            momencie te wszystkie azjatyckie gospodarki, opec i rosja, doszly do wniosku ze
            skoro dolar bedzie spadal to lepiej sie wycofac z dolara by obronic wartosc
            swych oszczednosci: paradoksalnie, nie obronia tylko wywolaja panike na ktora
            straca wiecej. No i oni to wiedza i tego nie zrobia, ale sytuacja jest napieta.

            I trzecia sprawa tj jak zareaguja gospodarki rozwijajace sie na recesje w usa,
            zwlaszcza wowczas gdy ta recesja okaze sie glebsza i dluzsza. I jak zachowa sie
            gospodarka europejska. Moim zdaniem azja jest uzalezniona bardzo od koniunktury
            w usa. Ostatnio rzeczywiscie rosnie rynek wewnetrzny i popyt w chinach ale tak
            naprawde koniunktura zalezy bardzo od koniunktury na rynkach zbytu, w usa i
            europie. Mysle ze recesja w usa moze to diametralnie zmienic: tzn przez kilka
            lat rynki azjatyckie beda cierpiec z powodu braku koniunktury w usa i znajdzie
            to wyraz w przecenie na gieldach. Ale te gospodarki otrzasna sie bardzo szybko
            i stana sie wielkim rynkiem kierowanym popytem wewnetrznym, zdecydowanie mniej
            zalezne od koniunktury w usa czy europie. Co wiecej, niski kurs usd spowoduje
            ze dojdzie do reorientacji w handlu i to usa beda czerpaly z koniunktury w
            chinach. Ale wazne aby chinczycy odblokowali juana. Widac jak bardzo zalezy na
            ty amerykanom dzis, jest to jeden z ich priorytetow w polityce.

            Ostatnia sprawa: co bedzie z europa. Europa jest w coraz lepszej kondycji.
            Widac efekty tej strategii lizbonskiej, to wciaz za malo ale przynosi efekty.
            Koniunktura w europie sr-wschodniej napedza rowniez stara europe. Euro wydane u
            nas produkuje kilka euro zwrotu, wydane w starej europie produkuje mniejszy
            zwrot. Fundusze strukturalne nie tylko sa dla nas dobre ale sa maja bardzo duzy
            wplyw na koniunkture w starej europie. Kiedys miala miejsce dyskusja w europie:
            strategia lizbonska czy fundusze strukturalne, na co przeznaczac pieniadze.
            Probowano obciac fundusze spojnosci na rzecz wzrostu wydatkow na innowacyjnosc.
            To byl wielki blad, pisal o tym podobnie Lewandowski kiedys: tak naprawde
            fundusze spojnosci powinny byc traktowane jako elementy polityki wzrostu
            innowacyjnosci.
            A jak zachowa sie europa gdy dojdzie do recesji w usa? Coz, mi sie wydaje ze
            nie zachowa sie tak jak w 29 roku - wowczas byla zniszczona wojna, kryzysami
            walutowymi lat 20 i uzalezniona od usa. Dzis nie. Jednakze moze miec wielki
            problem gdyby doszlo do odwrotu od dolara. Umocnienie euro z jednej strony
            daloby wielka przewage w polityce i gospodarce swiatowej, ale w tej chwili ta
            gospodarka jest wciaz za malo elestyczna - zalew pieniadza moglby jej
            zaszkodzic zamiast pomoc. Ale to juz sa zbyt dalekie spekulacje. Istotne jest
            to, ze europa nie zalamie sie raczej pod wplywem recesji w usa. Choc na pewno
            odczuje ja przez kilka lat, tak jak azja.
            • hecer Re: Może jestem pesymistą,ale................ 12.03.07, 14:10
              a co do Polski: nasze wskazniki wygladaja lepiej niz super, az brak mi
              wlasciwego slowa:)

              Co nie znaczy ze nie grozi nam wielka korekta na gpw. Ale to wszystko zalezy od
              koniunktury w europie. Jesli europe stac bedzie na utrzymanie funduszy
              strukturalnych to sobie poradzimy. Oczywiscie ze recesja w usa wywola gleboka
              korekte i u nas. Indeksy gield na swiecie sa bardzo mocne skorelowane i zadne
              dane makro tego nie zmienia. Ale po paru latach (1-2) nasze indeksy wroca do
              poziomu sprzed korekty jesli nie dojdzie wielkiego kryzysu (a powyzej napisalem
              ze na to sie nie zanosi nawet gdyby na wiele lat usa mialo sie pograzyc w
              bardzo powaznej recesji - recesja pewnie bedzie ale jak gleboka i dluga nie
              wiadomo).
              Moim zdaniem wiec moze dojsc do dlugiej recesji w usa ale reszta swiata wyjdzie
              z niej szybko. My tez.

              I jedna uwaga jesli chodzi o polska gielde: u nas, dzieki naszym politykom
              glownie, gielda ma jeden wielki problem - coraz wieksze fundusze, za malo
              spolek. Zahamowano prywatyzacje w najlepszym roku koniunktury - to jest
              najgorszy blad rzadu.

              Przez ostatnie lata OFE pchaja do gory indeksy. Coraz wieksze skladki, coraz
              wieksze fundusze wpychane sa na gielde i winduja ceny. Od 2009 OFE zaczna
              wreszcie wyplacac - to bedzie pierwszy sygnal do przeceny (oczywiscie przyjdzie
              wczesniej, pewnie juz w polowie tego roku).
              Wielkim bledem bylo to, ze na gielde nie wpuszczono spolek. Wielka ulga dla
              gieldy byla prywatyzacja (czesciowa) pko. Wejscie MOL tez wynikalo z tego ze
              latwo pozyskac na polskiej gieldzie kapital.

              Nonsensem ostatnich lat jest to ze wszyscy wiedza ze rosnie sklonnosc do
              inwestycji i zwiekszaja sie kapitaly inwestycyjne i ze moza i nalezy to
              wykorzystywac - z wyjatkiem rzadu, ktory tego wykorzystac nie chcial i nie
              chce. Tego rzadu do licha, bo poprzedni spal lub usypial innych by samemu
              krasc; ale w ostatnim roku jednak sie ocknal i zrobil cos dobrego. Ten zas
              przesypia najlepszy czas.

              (a teraz proponuje aukcje...pomysl bardzo kiepski)
    • samoistny Oto stuprocentowo pewna teoria rynku 12.03.07, 10:41
      1. Po wzrostach są spadki, a po spadkach wzrosty.
      2. Po dużych wzrostach są duże spadki, a po dużych spadkach duże wzrosty.
      3. Powyższe punkty występują _zawsze_, tylko że nie wiadomo z wyprzedzeniem
      kiedy - widać to dopiero po fakcie. Jeśli po dużych wzrostach nastąpił mały
      spadek, to mówimy że to tylko korekta i czekamy na duży spadek :-)

    • 1maruti1 Re: Lekcja z historii giełdowych kryzysów 12.03.07, 10:41
      Wszelkie ostatnie ozywienia na gieldach sa w duzej mierze sprzegniete z
      sukcesami japonskiej gospodarki, ktora w koncu ozyla. Przypomina sie, ze to
      druga gospodarka swiata, a wzrost tam to ostatnio 5,5%. jest obecnie bardziej
      innowacyjna niz Stany, wiec to oni moga pociagnac gospodarke swiatowa, zamiast USA.
    • Gość: Morphy Gdyby nie politycy nie byloby "kryzysow" IP: 150.254.206.* 12.03.07, 14:40
      Slusznie ujal to Kisiel: to nie kryzys, to rezultat.

      Gospodarka USA spokojnie moglaby sie podniesc w ciagu 1-2 lat, gdyby tylko
      politycy odczepili sie od gospodarki. Dzisiaj nawet lewica uwaza, ze tzw. kryzys
      zostal znacznie poglebiony przez Smoot-Hawley Tariff Act, ktory byl calkowicie
      sprzeczny z idea wolnego rynku, za to calkowicie zgody z
      socjalistycznym/solidarnym rynkiem.

      Potem przyszedl jeszcze Roosevelt i dobil amerykanska gospodarke na dobre.

      Czyli jak zawsze: wolny rynek dziala, a lewica wszystko psuje.
        • 1maruti1 Re: Gdyby nie politycy nie byloby "kryzysow" 12.03.07, 17:54
          Wielka Depresja spowodowana byla zwyklymi czynnikami rynkowymi. Po prostu
          gospodarka weszla w ere depresji. 'Lewica' nic tu nie miala do rzeczy.

          Wielkosc depresji poglebily kwestie czysto monetarne, czyli kwestoa
          wymienialnosci na zloto, ktore powodowaly zbyt niska plynnosc na rynku.
          Obwinianie za to lewicy to kolejne nieporozumienie.

          Mozna sie klocic na ile poglebily kryzys np. ustawa Smoot-Hawley czy niektore
          dzialania rzadu, ale poczatkowy kryzys wyszedl z samej specyfiki rynku. Koziol
          ofiarny lewicy jest wygodny, ale niewiele majacy wspolnego z prawda.
        • felusiak1 Gdyby nie działania FED nie byłoby depresji 13.03.07, 21:18
          10 października 1929 DJI zamknał dzień sumą 352+. Od tego momentu market powoli
          jechał w dół. 26 października zjechał do 260 a nastepnego dnia do 230 po czym
          zaczął piąć sie w górę (273) i znowu zjechał w dół do 205 13 listopada.
          Od tego momentu zaczął wspinac się powoli i 14 kwietnia osiągnł 293, tyle ile w
          listopadzie i grudniu 1928. Po październiku 1929 gospodarka weszła w stadium
          deflacji, a FED zamiast przeciwdziałać przybił gwoździem wieko.
          Prosze zauważyć, że w maju 2001 DJI zamknął sie suma 11300, 17 września zjechał
          do 8235 aby podnieść się i ponownie zjechać do 7528 30 wrześnie 2002.
          Od maja 2001 do września 2002 DJI stracił 33% wartości. Mieliśmy recesję na
          koniec 2001 i poczatek 2002 ale nie krach i depresję. FED nie zamknał doplywu
          pieniadza i nie wprowadzono barier celnych.
    • Gość: kermittt zbliża się powtórka IP: *.as.kn.pl 12.03.07, 17:01
      z takimi fajerwerkami jak recesja plus u nas pęknięcie bąbla na nieruchomościach. nie wierzycie? zbankrutujecie z tymi kredytami na mieszkanka po 10 tys./m2 i zobaczycie :)))) bez obrazy-teraz w wawie, kraku i wrocku kupują już tylko idioci. mądrzy sprzedają.
      • Gość: Anton Re: zbliża się powtórka IP: *.btc-net.bg 13.03.07, 01:23
        E tam, pitu-pitu. Z rok temu rozmawiałem z Islandczykiem. Pyta mnie, czy kupuję
        nieruchomości. Ja mu na to: Co pan, za takie pieniądze? Poczekam aż stanieją. A
        on odpowiada: Stanieją? Dobre sobie! Trzy lata temu myślałem, że w Rejkiawiku
        nieruchomości są drogie - teraz są ze dwa razy droższe!
        • Gość: Lolek Re: zbliża się powtórka IP: *.subscribers.sferia.net 13.03.07, 19:36
          I to jest potwierdzenie teorii banki spekulacyjnej. Amerykanski banka siegnela
          Islandii trzy lata temu, do nas dotarla w ub. roku, a teraz rozdela sie az do
          Bulgarii. I to, ze ona peknie, to jest optymistyczny scenariusz. Pesymistyczny
          jest taki, ze to nie banka mydlana, ale fala tsunami, zalewajaca wszystkim co
          zamozniejszym robaka, bo na trzezwo trudno kupic 2m mieszkania za srednia
          krajowa (roczna rzecz jasna). Kiedy fala zacznie sie cofac, nastapi wielki
          kolaps (znaczy implozja) i nieco biedniejsi, ktorzy nie wsiedli do batyskafu
          kredytowego przystapia do zakupow na mieliznach wielkich miast, po (znowu)
          rynkowej cenie.

          Wlasciwie to zartowalem. Serio!
          • Gość: pawel Re: zbliża się powtórka IP: *.adsl.alicedsl.de 17.03.07, 08:58
            Musze powiedziec ze kometarze sa madrzejsze od samego artykulu. Widac ze pare
            osob odrobilo zadanie domowe z makroekonomi. Od siebie jeszcze bym dodal ze
            nalezy pamietac o demografi. Chiny indie maja obecnie zblizajaca sie fale
            kilkudziesieciu milionow ludzi dochodzacych 25 lat i beda oni chcieli kupowac
            produkty i uslugi. W usa demografia do 2011 nie wyglada najlepiej a na temat
            europy nie orientuje sie w konkretnych liczbach ale jesli dobrze pamietam
            najwieksza niemiecka gospodarka ma gwaltownie starzejace sie spoleczenstwo ktore
            na dodatek ma przestarzaly bismarkowski system emerytalny.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka