Kto ukradł 36 proc.?

    • Gość: Salou wydajność pracy rośnie dzięki pracodawcom ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.07, 14:02
      Wydajność pracy rośnie przede wszystkim dzięki pracodawcom (wyposażającym
      stanowiska pracy w lepsze maszyny i narzędzia) a nie dzięki pracownikom !

      Gdybyś choć chwilę się zastanowił, to byś to zrozumiał: nie da się dużo
      szybciej wkręcać śrubek śrubokrętem - ale jeśli pracownik dostanie wkrętarkę,
      to będzie pracować nawet 5 razy szybciej (jeśli na swoim stanowisku pracy
      zajmuje się tylko wkręcaniem śrubek). Tragarz nie przeniesie na plecach dużo
      więcej towaru niż przenosił dotychczas - ale jeśli dostanie paleciak z napędem
      albo wózek widłowy (kosztujący 50-100 tysięcy złotych), to nagle da rady w
      ciągu dnia załadować 5-10 razy więcej towaru - a przy tym pracę ma lżejszą.

      Teraz już zrozumiałeś ?
      • Gość: dobiczek Re: wydajność pracy rośnie dzięki pracodawcom ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 14:20
        zrozumiałem .Polska to kraj szczęśliwego i bogatego narodu oczywiscie dzieki
        polskim pracodawcom , w którym ludzie uczciwa praca sie bogacą,a samoloty
        ląduja pełne brytyjczyków i irlandczyków.
        podam ci zjawisko najbardziej spotykane i kreujące wzrost wydajnosci. Pracownik
        z wkrętarką lub bez pracuje 10 godzin , złodziej pracodawca placi mu za 8
        wiedząc , ze zatrudnionemu trudna będzie znalesć pracę alternatywna.Te dwie
        godziny które pracodawca ukradl pracownikowi i jego rorzinie to wzrost
        wydajnosci o 25%. ZROZUMIAŁEŚ OSZOŁOMIE
        • Gość: Salou "dobiczek" 1) bez inwektyw, 2) do meritum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.07, 14:35
          Po pierwsze, ja Ciebie nie obrażam - ale wygląda, że jak nie masz rzeczowych
          argumentów, to musisz się wesprzeć na inwektywach.

          Ja też uważam, że jeśli ktoś płaci za 8 godzin pracy a wymaga, by pracować 10
          godzin, to jest nieuczciwy.

          Jednak, jeśli pracownikowi to się nie podoba, to niech odejdzie (nie jest
          niewolnikiem) i niech sam założy firmę - choćby jednosobową. Nikt mu tego nie
          broni.

          Pracowałem w firmie jako informatyk, płacili mi marne pieniądze. Teraz pracuję
          sam i zarabiam więcej a w dodatku nikt mi nie wydaje poleceń. Jeśli mój klient
          zaczyna mieć wygórowane żądania, to podnoszę cenę - wówczas albo klient
          zrezygnuje albo cena będzie na tyle wysoka, że za te pieniądze będę w stanie
          znieść marudzenie klienta.

          Jakoś nie zauważyłem, by na wykorzystywanie w pracy narzekali ludzie świetnie
          wykształceni w zawodach, które są najbardziej poszukiwane na rynku. Wystarczy
          się uczyć i mieć dużo uporu w dążeniu do celu (oczywiście nie dotyczy to osób,
          które np. dotknął wypadek, upośledzenie itd). Znam osoby, które z biednej
          rodziny na wsi, poprzez swój upór i ciężką pracę doszły do dużych pieniędzy -
          bez żadnych układów. Jak widać - da się.

          Dziwne, że ja nie mogłem przez pół roku znaleźć pracownika za 10 zł netto za
          godzinę (całkiem lekka praca) - do wiercenia dziur w ścianach - nie trzeba do
          tego skończyć 2 fakultetów - bo każdy by od razu chciał zarabiać 5000 zł,
          pracować 5 godzin dziennie i do tego służbowe auto i telefon - mimo, że nawet
          nie wiedzą ile to jest pierwiastek z dwóch (co np. jest potrzebne jak mierzysz
          przekątne na kwadratowej ścianie).
      • led47 Re: wydajność pracy rośnie dzięki pracodawcom ! 18.03.07, 14:30
        Zgodnie z Twoim rozumowaniem: jesteś łaskawym panem ktory jeszcz nie wyrzucil
        ludzi albo nie obniżyl im płacy z powody zmniejszenia jej uciązliwości. To,że
        zarobileś więcej (bo jesteś w stanie więcej wymurować lub wyprodukować) biorąc
        pod uwagę nawet poniesione koszty (splata kredytów na wymiane parku) umyka
        uwadze. Ale: jeśli nie obniżysz ceny produktu (jest go więcej) to przy stalych
        lub obniżonych placach pracowników po prostu go nie sprzedasz, bo konsumentów
        bez pieniędzy (jw.) nie będzie na to stać. Mój wniosek: warto sie podzielić i
        nie być nadmiernie zachlannym. Miód ze słoika należy jeść łyżeczką a nie
        wpychając do niego łeb..
        • dobiczek Re: wydajność pracy rośnie dzięki pracodawcom ! 18.03.07, 14:36
          niestety Solou tego nie pojmie bo , ma nabity leb neoliberalnymi frazesami i
          mysli ,że jest jasnie panem dobrodziejem i co jeszcze gorsze madrym jasnie
          panem dobrodziejem
        • Gość: Salou led47, czemu kupujesz towary tańsze a nie droższe? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.07, 14:47
          "Led47" zatrudniałeś kiedyś pracownika ? Chyba nie. Płacę obniża się wtedy, gdy
          firma jest tak trudnej sytuacji, że bez obniżenia pensji pracowników by
          splajtowała i wszyscy wylądowaliby na bruku. Druga sytuacja, to gdy pracownik
          dostaje DODATEK, za szkodliwe warunki pracy, to jeśli pracodawca zlikwiduje
          przyczynę zagrożenia dla zdrowia, to przestaje wypłacać ten dodatek (DODATEK,
          powtarzam).

          Pensja jest tylko i wyłącznie elementem równoważącym popyt i podaż na rynku
          pracy - zobacz, dlaczego np. Adam Małysz zarabia tak dużo, mimo że nie pracuje
          kilka albo kilkadziesiąt razy ciężej niż górnicy ? Zarabia taką forsę dlatego,
          że ludzi, którzy potrafią tyle samo co on jest na świecie tylko
          kilkudziesięciu !!! A czym jest ograniczona ich pensja ? Mogą dostać tylko
          tyle, ile będzie wpływów z reklam po odjęciu kosztów zorganizowania zawodów.

          Dopóki nie zrozumiesz, że celem przedsiębiorcy jest osiąganie zysku a nie
          dawanie ludziom pracy (bo tym drugim się zajmowała "gospodarka" komunistyczna) -
          to nie pojmiesz, dlaczego w Polsce ludzie nie zarabiają wszyscy po równo po
          milion złotych miesięcznie.

          Ja naprawdę chciałbym płacić pracownikowi jak najwięcej - ale jeśli zbytnio
          podniosę jego pensę, to nie znajdę klientów na swoje usługi. Powiedz mi, skąd
          wtedy mam wziąć pieniądze ?
          • Gość: tomasso Re: led47, czemu kupujesz towary tańsze a nie dro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 15:44
            Płacę obniża się wtedy, gdy
            >
            > firma jest tak trudnej sytuacji, że bez obniżenia pensji pracowników by
            > splajtowała i wszyscy wylądowaliby na bruku

            Piękne założenie, niestety nijak nie przystaje do rzeczywistości.
            Realnie pracownikowi płaci się tak mało jak to tylko możliwe. Obecnie, wobec
            zagrożenia wyjazdem kadry za granicę pracodawcy zostali zmuszeni do większej
            dbałości o pensje, ale jeszcze niedawno płace były na skandalicznie niskim
            poziomie i przeważnie nie miało to żadnego związku z kondycją przedsiębiorstwa.

            Po prostu można było skłonić pracownika przerażonego wizją bezrobocia do
            zasuwania za grosze i pracodawcy to wykorzystywali. Gdyby dało się płacić
            legalnie np. 300-400 zł to jestem przekonany, że takie właśnie byłyby zarobki
            setek tysięcy ludzi.

            Dzisiaj sytuacja się zmienia i "przedsiębiorcy" ze zdziwieniem odkrywają, że
            pracownik to nie tylko wół roboczy, którym można bezkarnie pomiatać za mizerną
            pensyjkę, ale trzeba mu niekiedy uczciwie zapłacić. Mam nadzieję, że dalszy
            odpływ ludzi da naszym pracodawcom wiele do myślenia.
            • Gość: Salou "tomasso" - czy Ty nie kupujesz za najniższą cenę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.07, 16:03
              To naturalne że w transakcji (a taką jest umowa o pracę) jedna strona chce
              zapłacić jak najmniej a druga otrzymać jak najwięcej.

              Napisz, czy jeśli masz ten sam towar, w dwóch tak samo przez Ciebie cenionych
              sklepach, to kupisz ten droższy, czy ten tańszy ?

              Tak samo postąpi pracodawca - czemu ma płacić pracownikowi więcej, jeśli
              pracownik przystaje na mniejszą pensję ? Oczywiście istnieje też motywowanie
              pracowników pensją - ale też w rozsądnych granicach - jeśli podniesie się
              pracownikowi pensję 10 razy, to przecież nie będzie pracowac 10 razy wydajniej,
              nieprawdaż ?
              • Gość: tomasso Re: "tomasso" - czy Ty nie kupujesz za najniższą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 20:19
                Czyli, w Twoim przekonaniu płacenie ludziom 300 zł, gdy można wykorzystać ich
                trudną sytuację, jest jak najbardziej ok ?

                Obawiam się, że musisz zrozumieć, iż istnieje zasadnicza różnica między pracą
                człowieka a każdym innym towarem. Świadczenie pracy i płacenie za nią nie jest
                taką samą transakcją jak każda inna. Człowieka nie możesz wyłączyć jak zbędną
                maszynę, musi coś jeść, mieć z czego utrzymać rodzinę. Jeżeli Ty nie jesteś w
                stanie prowadzić interesu w sposób zapewniający wypłatę umożliwiającą
                zaspokajanie podstawowych chociażby potrzeb pracowników zostaw prowadzenie
                biznesu innym. Zresztą przy takim podejściu i tak będziesz zapewne zmuszony to
                zrobić, bo pracownicy zwieją do jaskini liberalizmu - UK albo Irlandii, gdzie
                podejście pracodawców jest dużo bardziej prosocjalne niż w "socjalistycznej"
                Polsce.
          • Gość: bobrek piszesz oczywiste rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 15:46
            Jak dziala modelowy wolny rynek to wie prawie kazdy. Zasady rownowazenia popytu
            i podazy, wplyw podatkow, zalety i wady placy minimalnej itp. pojecia znane z
            klasycznej ekonomii zrozumie kazdy bardziej rozgarniety przedszkolak. Wiec nie
            baw sie w nauczyciela "ciemnych mas". Bo rynek jest struktura o wiele bardziej
            skomplikowana niz proste modele ekonomiczne. Rynek "zawodzi" niezwykle czesto, a
            przyczyn jest mnostwo. Najogolniejsza przyczyna to asymetria dostepu do
            informacji. Przyklad: przedsiebiorca mowi pracownikow, ze firma ledwie przedzie
            i on nie jest w stanie dac podwyzek. Jednoczesnie straszy pracownikow, ze nie
            znajda zadnej pracy, jak sie zwolnia, bo juz on to zalatwi, takie ma wplywy (w
            malym miasteczku przedsiebiorca potrafi trzasc burmistrzem, ksiedzem, rada
            miasta i nikt mu nie podskoczy). Ludzie sa zastraszeni i boja sie zwolnic. Sa
            oklamywani i manimulowani. Ich przekonanie o wlasnej wartosci rynkowej jest
            zafalszowane przez brak dostepu do informacji takich, jakie ma przedsiebiorca.
            A w rzeczywistosci przykladowa firma swietnie prosperuje i wlasciciel buduje juz
            czwarty dom... W rzeczywistosci, gdyby sie zwolnili, to w miescie obok
            znalezliby 2 razy lepiej platna prace.
            • Gość: tomasso Re: piszesz oczywiste rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 15:51
              tylko, że te "oczywiste rzeczy" wcale nie dla wszystkich są oczywiste, poczytaj
              posty wyżej
        • Gość: Salou "led47" nie imputuj mi swoich wyobrażeń o mnie ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.07, 15:27
          Po pierwsze: nie uważam się za dobrodzieja mojego pracownika -
          jesteśmy "partnerami w interesach": zgodził się na taką pensję, tak samo, jak
          ja się godzę na określoną stawkę za wykonanie usługi przez moją firmę.

          Po drugie: im więcej zarobię, tym więcej będę w stanie zainwestować w firmę - a
          dzięki nowym narzędziom, będę bardziej konkurencyjny, co pozwoli mi zdobyć
          więcej kontraktów i zatrudnić więcej ludzi (zaskoczony, co ?).

          Po trzecie: pewnie będziesz zaskoczony (po raz kolejny) ale mój pracowik wydaje
          więcej pieniędzy na życie niż ja - bo on ma pewną pensję co miesiąc (i wie, ile
          zarobi), a ja oszczędzam każdy grosz i inwestuję go w firmę albo odkładam na
          koncie jako zabezpieczenie na wypadek gorszego popytu na usługi. Oczywiście,
          moja firma ma coraz większą wartość - ale czy to jest właśnie to
          Twoje "wpychanie łba do słoika" ? To miałem napisać skąd, jak przypuszczam,
          czerpiesz wiedzę o działaniu przedsiębiorstw - ale ponieważ to tylko
          przypuszczenia, to pominę to milczeniem.

          Może to też dla Ciebie będzie zaskakujące, ale im więcej pieniędzy przeznaczę
          na fundusz płac teraz, tym wolniej w przyszłości będzie się rozwijać firma. A
          tak, wierzę, że dzięki ciągłemu inwestowaniu w firmę zwiększę jej
          konkurencyjność na tyle, by zrobyć wystarczająco dużo klientów i zatrudnić
          kolejnych pracowników. Im więcej ludzi będę zatrudniać (ja i inni
          przedsiębiorcy) tym mniej bezrobotnych będzie na rynku - zatem cena pracownika
          (jego płaca) będzie rosła. A o to właśnie chodzi związkowcom i socjałom.

          Ja naprawdę chciałbym, by moi pracownicy zarabiali po 5000 zł miesięcznie
          netto - ale żeby to osiągnąć, ich wydajność pracy (przy rynkowych cenach moich
          usług) musiałaby wzrosnąć o 200-300%. Żeby to osiągnąć, trzeba na każde
          stanowisko pracy wydać (w moim przypadku) jakieś 50.000-100.000 zł. Przy tym
          nikt mi nie zagwarantuje, że popyt na moje usługi będzie cały czas rósł (a
          kredyt do spłacenia zostanie).

          Jeśli uważasz, że jestem w błędzie - to sam załóż firmę o takim samym profilu
          jak moja (kapitał startowy 5.000 zł - tyle miałem, bo nie jestem z domu
          milionerów) i płać pracownikom większe pensje niż ja płacę. Jeśli Twoja firma
          rozwinie się szybciej niż moja, to z radością (i zaskoczeniem) odszczekam
          wszystkie swoje twierdzenia.

          W przeciwnym wypadku nie pisz już więcej głupot. (jeśli ktokolwiek z Twojej
          rodziny ma własną firmę albo decyduje o zatrudnieniu w jakiejkolwiek firmie -
          to niech mnie zatrudni od razu za 10.000 zł miesięcznie - co Ty na to ? -
          przecież mi się należy !!! ;-)))) ) (bo tyle bez problemu zarobię jako
          informatyk w Irlandii).

          Twój obraz mojego "liberalizmu" jest bardzo wypaczony - niemal nic o mnie nie
          wiesz a zaczynasz opisywać moje rzekome poglądy. Zaskakujące, że tak mało jest
          ludzi o Twoich poglądach pośród doktorów i profesorów nauk ścisłych - może
          dlatego, że ci ludzie posługują się metodologą naukową do oceny zjawisk i
          dzięki temu rozróżniają przyczyny od skutków.

          PS. Bardzo chcę zatrudnić osoby niepełnosprawne - jednak polskie prawo stawia
          kretyńskie bariery: dawna I grupa inwalidzka, to obecnie "trwale niezdolny do
          pracy" - jest to więc osoba, która nie może podjąć pracy i może jedynie żyć z
          renty. Zatrudnienie sekretarki na wózku inwalidzkim (pracująca w domu -
          telepraca) jest drogą przez mękę, a PFRON więcej wydaje pieniędzy na obsługę
          swojej własnej administracji, niż na wszystkie programy pomocy i rehabilitacji
          dla osób niepełnosprawnych !!!
          • Gość: bobrek OK, jestes wzorem cnot pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 16:01
            Wierze Ci na slowo, ze:

            1. Traktujesz pracownikow jak partnerow, a nie jak bydlo.
            2. Placisz za prace zgodnie z umowa.
            3. Placisz ZUS, odprowadzasz zaliczke do US, nie dajesz wyplaty pod stolem.
            4. Nie zastraszasz, nie oklamujesz, nie wykorzystujesz trudnej sytuacji
            zyciowej, niewiedzy, uposledzenia pracownikow.
            5. Uczciwie rozliczas sie z US, nie oszukujesz na podatkach (stosujac tym samym
            nieuczciwa konkurencje w stosunku do rzetelnie placacych podatki przedsiebiorcow)
            6. Zarobione pieniadze inwesujesz w firme, a nie przejadasz, prowadzac firme do
            upadku, a potem zwalajac wszystko na zly rzad i wysokie koszty pracy.

            Jesli jestes wzorem cnot, to uszanowanie. Powiem tylko, ze takim wzorem mozna
            byc w Polsce, ale udaje sie to raczej na mlodych rynkach, zwiazanych glownie z
            nowoczesnymi technologiami. Udaje sie w firmach zadtrudniajacych wyksztalconych
            ludzi i prowadzaonych przez wyksztalnocych ludzi. Ten rynek dziala dosc
            prawidlowo, bo jego uczestnicy maja dobry dostep do informacji. Ale wiekszosc
            polskiej gospodarki to rynek "nieco" inny, rynek pelen ludzi oklamywanych,
            wykorzystywanych, nieswiadomych swej sytuacji i wartosci. To rynek
            przedsiebiorcow-zlodziei, ktorych celem jest szybki zarobek, a nie budowa i
            rozwoj firmy. Nie udawaj, ze tego nie widzisz.

            • Gość: darek_w1 Re: OK, jestes wzorem cnot pracodawcy IP: *.lan.pop.pl 18.03.07, 18:17
              > Jesli jestes wzorem cnot, to uszanowanie.

              I zapewniam cię, że jest bardzo wielu takich przedsiębiorców. Takich, którzy
              nie narzekali, nie krzyczeli, że "nam się należy", tylko zacisnęli zęby,
              wyskrobali jakieś oszczędności, coś tam pożyczyli i za te pieniądze założyli
              jakieś małe firmy. Po kilku latach harówki po 12-14 godzin dziennie, pakowania
              większości zarobionych pieniądzy w firmę aby się rozwijała i życia za minimum
              udało im się rozwinąć ją na tyle, że zaczynają zarabiać tyle co w Londynie na
              zmywaku. I natychmiast stają się wrogiem publicznym nr 1. Są wrzucani do
              jednego worka z aferzystami i zwykłymi złodziejami, obrzucani obelgami,
              mieszani z błotem, związkowcy winią ich za to, że ekspedientka w Biedronce
              zarabia 800 złotych, a pracuje 10 godzin dziennie (to nieważne, że facet nie ma
              nic wspólnego z Biedronką, ale przecież jest takim samym kapitalistą,
              krwiopijcą i wyzyskiwaczem). Zarzuca się go tonami przepisów jakie musi
              respektować, chociaż często sami urzędnicy ich nie znają (ustawa o podatku VAT
              to 164 strony, o dochodowym 157 stron, przepisy wykonawcze to drugie tyle, a
              przepisów ZUS-owskich i z Kodeksu Pracy jest ze 3 razy więcej), ich nie
              przestrzeganie to najczęściej nie zła wola sklepikarza, szewca czy piekarza
              tylko zwyczajnie nie jest on w stanie opanować takiej ilości przepisów,
              zwłaszcza, że zmieniają się jak w kalejdoskopie - ustawa o podatku dochodowym
              45 razy w ostatnich 3 latach. Ale co to kogo obchodzi, gnoić krwiopijców.
              Zachciało się im być wyzyskiwaczami to niech mają. Przecież i tam opływają w
              bogactwa, które ukradli klasie robotniczej. Przecież podatków nie płacą bo
              oszukują, bo wynajmują prawników stosujących różne kruczki, bo transferują
              pieniądze do rajów podatkowych, bo w koszty firmy wrzucają budowę swojej willi
              z basenem itd itp. Co to kogo obchodzi, że 1% ludzi o największych dochodach
              wpłaca ponad 30% całego podatku dochodowego? Związkowcy i tak wiedzą lepiej, że
              to krwiopijcy i oszuści, i że trzeba im docisnąć śrubę. Tylko patrzeć jak
              przywrócą obchody Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, potem
              zrobą nową rewolucję, odbiorą krwiopijcom i kułakom to, co się słusznie należy
              ludowi pracującemu miast i wsi i wtedy zapanuje powszechny dobrobyt.
              Jedyny problem w tym, że ekonomia ma dokładnie gdzieś żądania związkowców i
              będzie się rządzić swoimi prawami czy to się komuś podoba czy nie. Nie da się
              ustawą zmienić ekonomii dokładnie tak samo jak nie da się zmienić prawa
              grawitacji, sumy kątów w trójkącie i teorii ewolucji. Albo będziemy się
              stosować do praw ekonomii i stopniowo wszystkim będzie coraz lepiej (najpierw
              pracodawcom, potem pracownikom) albo rozp...dolimy gospodarkę i będziemy
              zaczynać od nowa, tyle razy aż się kiedyś nauczymy, że innej drogi nie ma.
              • Gość: JanRu Re: OK, jestes wzorem cnot pracodawcy IP: *.75.58.170.brzesko58.ptc.PL 18.03.07, 20:06
                Komórka przy d....to nie jest równoznaczne z wieloma godzinami sumiennej
                pracy.Kodeks pracy mówi też o obowiązkach pracownika.Teorię ewolucji to
                "minister" już obalił,a inni zmieniają resztę co jakiś czas.Jeżeli 1% płaci30%
                to tylko świadczy o ich bardzo wysokich zarobkach i nie będzie rocznicy
                rewolucji,tylko nowa jeżeli ten procent będzie dalej rósł.A tu tylko
                inwestycje,restrukturyzacja,inwestycje itd i płynie sobie czas banalnie tik-tak.
          • Gość: JanRu Re: "led47" nie imputuj mi swoich wyobrażeń o mni IP: *.75.58.170.brzesko58.ptc.PL 18.03.07, 19:46
            Chyba dobrze płacisz swoim pracownikom?Ale może oni też w coś
            inwestują,odkładają na czarną godzinę np zwolnienie z pracy.Inwestujesz w firmę
            -dobrze-bo to twoja firma,jeżeli masz rodzinę to myślę że ich na
            "kieszonkowym"nie oszukujesz w imieniu dobra firmy-twojej firmy A Twój "wrzask"
            to po co,przecież nikt nie chcę zarabiać 10000 ,no chyba że ty.
    • Gość: Mipi Afera WGI a prof. Orłowski IP: *.aster.pl 18.03.07, 20:26
      Niech lepiej prof. Orłowski wytłumaczy co robił w radzie nadzorczej WGI, której
      przezesi ukradli 300 mln zł. Pięniędzy nie ma, inwestorzy na lodzie a panowie
      przezesi Soporek i Kaczor na wolności.
    • zippopot Wydajność pracy a bezrobocie 18.03.07, 21:47
      Chciałbym wiedzieć czy najwyższy wzrost wydajności miał miejsce za rządów
      UW/Solidarność, bo zawsze gdy oni rządzili bezrobocie dramatycznie rosło.
    • arsen44 Kto ukradł 36 proc.? 18.03.07, 23:12
      43-7=34?
      Jak to się liczy?
      • Gość: opolanin Re: Kto ukradł 36 proc.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 17:24
        Do wszystkich pracodawców piszących komentarze.Skończyło się jak nie będziecie
        porządnie płacić ludziom to niedługo będziecie stali sami przy swoich
        maszynach.Za bramą już nikt nie czeka a boom budowlany dokona reszty.Po zejściu
        ograniczeń na pracę w pozostałych krajach uni będziecie nie ze świecą a z
        latarnią morską ludzi do pracy szukać.Mimo tego wciąż przeraża was perspektywa
        że molibyście ludziom płacić żeby starczyło im na normalne życie ,a nie na
        wegetacje ispożywanie towarów typu tip.Napiszcie ile procent waszych kosztów
        stanowią płace, w wielu firmach jest to poniżej 5%.W lamenty typu pani Bochniarz
        nikt już nie wierzy.Czas się obudzic.
    • Gość: letto Kto ukradł 36 proc.? IP: 86.42.7.* 19.03.07, 01:54
      w zdrowej gospodarce za wypłate można przeżyć... baranie
    • Gość: Pan i panu podobni Kto ukradł 36 proc.? IP: *.smstv.pl 19.03.07, 09:21
      Najpierw zabraliście oszczędności skreślając "0000".Tą operacją pozbawiliście
      najbiedniejszych(poniżej średniej krajowej)gotówki na czarną godzinę.Potem
      sprzedaliście cudzą własność za prowizje. Nie mając gotówki zmusiliście
      (rencistów,emerytów,pracowników,itp)do lokat bankowych.Obracając naszymi
      środkami stopniowo zawłaszczacie je.Dam przykład:
      1000000(JEDEN MILION)(rencistów,emerytów,pracowników,itp)pozostawia na koncie 10zł
      (miesięcznie)= 10 000000.Na więcej ich nie stać.
      Od razu zabieracie 3 000000 zł(trzy miliony zł),opłata za prowadzenie rachunku.
      Kto je zagarnął "KOMPUTER".Pozostałe jeden z was pożycza.Będzie inwestował.
      Buduje (np.piekarnie).Zbudowana,opłaconą,itp.Najmuje pracowników -
      Wyrabiają,pieką,sprzedają - za jałmużnę nie płacę.Spłacają kredyt(uzupełniają
      swoje konta).Po roku "Pan i panu podobni" są "WŁAŚCICIELAMI" z majątkiem kilku
      milionów.A MY : renciści,emeryci,pracownicy,itp.
      • Gość: jaco Re: Kto ukradł 36 proc.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 03:34
        dawno nie czytałem takich pierdół
    • Gość: abc Kto ukradł 36 proc.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 19:53
      no tak jak zwykle ten rewelacyjny wzrost wydajności zeżarły te "obiboki"
      lekarze, policjanci pewnie też strażacy, nauczyciele co się byczą w wakacje,
      aktorzy co raz w tygodniu występują na scenie itp.itd. tylko ci co machają
      łopatą się ciężko w tym kraju muszą napracować żeby utrzymać całą bandę
      darmozjadów-ludzie rany boskie na zachodzie lekarz czy byle urzędas pracuje
      mniej niż u nas a zarabia kilka razy tyle i nikt mu nie mówi że jego wzrost
      wydajności jest niewielki-jeździcie przecież po świecie to chyba wszyscy
      widzicie że te grupy wcale na zachodzie aż tak nie harują, co za pierdoły...
    • Gość: mumy Kto ukradł 36 proc.? IP: 195.215.5.* 20.03.07, 16:12
      Z gruntu błędne myślenie!!! Aby mówić o kradzieży czegokolwiek, najpierw trzeba
      nawiązać do prawa własności. W tym przypadku pracownik zapewne nie jest
      właścicielem wartości dodanej, którą wypracował wyższą efektywnością swojej
      pracy, a więc nie można mówić, że ktokolwiek mu ją ukradł. Jeśli w ogóle ktoś
      kradnie tę wartość, to raczej Państwo przedsiębiorcom przy pomocy różnego typu
      podatków, czy opłat, a i to w cudzysłowie... Zaryzykowałbym tezę, że
      właścicielem tej wartości jest właściciel środków produkcji, czyli potocznie
      zwany "Kapitalista". To często dzięki jego inicjatywie finansowej, bądź dzięki
      osobistemu zaangarzowaniu, pomysłowości, itd. wzrost wydajności jest w ogóle
      możliwy, a wysokość zarobków nie ma się ni jak do wydajności pracy (...i w tym
      aspekcie zgadzam się z autorem tekstu), a tylko do rynkowej ceny ustalonej
      umownie pomiędzy pracodawcą i pracownikiem. Podsumowując, zarówno bilboardy
      związków, jak i argumentacja autora wydają się wadliwe: piersze z powodu
      celowej manipulacji na nieświdomych pracownikach, drugie z powodu szukania tam,
      gdzie niewiele można znaleźć...
    • Gość: mumy Z gruntu błędne myślenie!!! IP: 195.215.5.* 20.03.07, 16:23
      Z gruntu błędne myślenie!!! Aby mówić o kradzieży czegokolwiek, najpierw trzeba
      nawiązać do prawa własności. W tym przypadku pracownik zapewne nie jest
      właścicielem wartości dodanej, którą wypracował wyższą efektywnością swojej
      pracy, a więc nie można mówić, że ktokolwiek mu ją ukradł. Jeśli w ogóle ktoś
      kradnie tę wartość, to raczej Państwo przedsiębiorcom przy pomocy różnego typu
      podatków, czy opłat, a i to w cudzysłowie... Zaryzykowałbym tezę, że
      właścicielem tej wartości jest właściciel środków produkcji, czyli potocznie
      zwany "Kapitalista". To często dzięki jego inicjatywie finansowej, bądź dzięki
      osobistemu zaangarzowaniu, pomysłowości, itd. wzrost wydajności jest w ogóle
      możliwy, a wysokość zarobków nie ma się ni jak do wydajności pracy (...i w tym
      aspekcie zgadzam się z autorem tekstu), a tylko do rynkowej ceny ustalonej
      umownie pomiędzy pracodawcą i pracownikiem. Podsumowując, zarówno bilboardy
      związków, jak i argumentacja autora wydają się wadliwe: piersze z powodu
      celowej manipulacji na nieświdomych pracownikach, drugie z powodu szukania tam,
      gdzie niewiele można znaleźć...
    • Gość: Uradły maszyny??? Kto ukradł 36 proc.? IP: *.aster.pl 20.03.07, 20:52
      Wydajnośćpracy często rośnie, bo rośnie tzw. "uzbrojenie techniczne pracy". To
      żę wydajność pracy rośnie oznacza tylko większą produkcję na jednego
      zatrudnionego. To wcale nie znaczy, że ten zatrudniony pracuje lepiej. Wzrost
      wydajności pracy może wynikać z :
      - poprawy organizacji pracy
      - wzrostu uzbrojenie technicznego (nowe drogie, ale wydajne maszyny)
      - innych przyczyn (nowe wydajniejsze technologie).
      Szcególnie w przypadku 2-im, wzrost przychodów musi być w dużej mierze
      przeznaczony na wyższe wydatki na te maszyny. I trudno w takim przypadku
      zwiększać pensje, a na pewno nie w takim stopniu, w jakim nastąpił wrost
      wydajności..
      • Gość: JanRu Re: Kto ukradł 36 proc.? IP: *.75.58.170.brzesko58.ptc.PL 26.03.07, 07:44
        Ale to pracodawcy zawsze tłumaczyli że zarobki nie rosną,bo nie rośnie
        wydajność-więc bilbordy miały na to zwrócić"nieświadomym
        pracownikom"(mumy)uwagę,a pracodawcą przypomnieć im ich wcześniejsze słowa.Na
        pewno nie chodzi o podwyżkę procent za procent bo by to nie miało sensu.
    • Gość: e Re: Kto ukradł 36 proc.? IP: *.cable.ubr01.pert.blueyonder.co.uk 25.03.07, 21:29
Pełna wersja