Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 01:20
Jak jest w tej Polsce tak dobrze to dlaczego 3 mln chce
natychmiast uciekac z tego kraju...
    • Gość: Eetam Sratytaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 06:41
      Po prostu Eldorado pod rządami Braci.
      Parszywa propaganda....
      • shaniya ci ktorzy wydaja to sa ci ktorzy zarabiaja 15.05.07, 07:07
        za granica. Wracaja do kraju to wszystko im sie wydaje tansze.
        • frant3 Re: ci ktorzy wydaja to sa ci ktorzy zarabiaja 15.05.07, 10:57
          Zadłużamy się też na potęgę:
          banki.wp.pl/kat,,title,Zadluzamy-sie-na-potege,wid,8862146,wiadomosc.html?rfbawp=1179219115.264
          Kredyty konsumpcyjne rosną w tempie nienotowanym od prawie dziesięciu lat.
          • bracia_kartofle Re: ci ktorzy wydaja to sa ci ktorzy zarabiaja 15.05.07, 10:59
            Cóż, mamy przywilej życia w czasach łatwego pieniądza, łatwo dostępnego kredytu, śmiesznie niskich stóp procentowych (vide Japonia), czyli ogólnie ujmując finansowej meganadpłynności, wzmaganej jeszcze rozwojem substytutów kredytu, jakimi są derywaty, obecnie wykreowanymi chyba już na wszystko :-)) Kronikarze ekonomiczni jeszcze długo będą opisywać tę złotą erę papierowego bogactwa, kiedy niepowstrzymana fala radośnie kreowanego pieniądza rozlewała się wszędzie, windując ceny na wszystkich rynkach, docierając nawet do takich zakątków świata jak Wietnam i Zambia, gdzie niestrudzeni łowcy globalnych okazji z banków i funduszy inwestycyjnych widzieli przez swoje różowe okulary “plenty of opportunities”
            Czas na pytanie zasadnicze - co zmieni tę sytuację? Ogólna odpowiedź jest prosta - zmniejszenie podaży pieniądza oraz związana z tym niemożność zapewnienia dopływu nowych, coraz większych środków niezbędnych do podtrzymania wyśrubowanych cen. Odpowiedź szczegółowa, czyli co spowoduje ten spadek podaży pieniądza, jest bardziej złożona. Najprościej byłoby powiedzieć, że banki centralne, widząc rosnącą presję cenową w rozgrzanej “pustym” pieniądzem gospodarce będą podnosić cenę pieniądza. Ale ja bym na to aż tak nie liczył, szczególnie w USA. W USA znaczenie poziomu stóp wyznaczanego przez FED dawno zdewaluowało się jako nośnik informacji o stanie koniunktury, a rynek gra z FED w kotka i myszkę. W tej grze rynek niezachwianie wierzy, że FED podwyższa stopy tylko po to, żeby je zaraz obniżyć, więc jakby trochę na niby. Zatem rynek… pompuje ceny akcji przez cały okres podwyżek i ma nadzieję, że za moment… będzie je można jeszcze bardziej wywindować, bo przecież FED może już tylko obniżać :-). To oczywisty dowód na to, że rynki traktują FED trochę jak zdziecinnialego staruszka, ktory grozi palcem, ale niewiele może. I to poniekąd prawda, bo niestety odnoszę wrażenie, że kontrola nad podażą pieniądza, tak kluczowa dla uniknięcia katastrofy spekulacyjno-inflacyjnej, wymyka się spod kontroli banków centralnych. Przez liczne czynniki, takie jak globalizacja przepływów kapitałowych, ale też niekontrolowany (i Bóg jeden wie do czego prowadzący w razie kryzysu) rozwój derywatów, szczególnie na stopy procentowe. Poza tym odkąd rynkowe mechanizmy wyznaczania poziomu stóp procentowych zaczęły zastępować banki centralne, czyli instytucje, zawsze rodzi się tam pokusa, żeby poświęcić długoterminową stabilność monetarną na rzecz doraźnych potrzeb - jak się stalo w USA po roku 2001, gdy FED drastycznie ściął stopy FED funds ze strachu przed raczej imaginacyjną recesją i deflacją. Nie bez powodu podnoszą się głosy, że Greenspan napompował wtedy tanim kredytem balon rynku nieruchomości, by ratować balon giełdowy. Wiadomo jednak, że w końcu padnie formuła “sprawdzam” i życie milionów maklerów, bankierów no i oczywiście prostych dawców kapitału, czyli inwestorów, stanie się znacznie trudniejsze.
            Zapalnikiem stanie się zapewne sytuacja w USA, a konkretnie los prawdziwego bohatera naszych czasów, czyli Amerykańskiego Konsumenta (AK). Przez ostatnie 25 lat AK wydawał co roku o 0,5% więcej, niż zarobił. Stopa oszczędzania spadla w tym okresie z +11% do -1% rocznie. Cała gospodarka amerykańska, od budżetu federalnego, po budżet domowy zwykłego Joe nie bilansuje sie dodatnio. USA m.in. dzięki temu, że emitują walutę globalną i przyciągają nadal inwestycje portfelowe, mogły przez lata pozwolić sobie na bycie wielkim importerem netto i żyć z dużym deficytem handlowym. W końcu mogą za wszystko płacić dość swobodnie emitowanym dolarem. Wszyscy chcą tam sprzedawac i przyjmują (choc coraz bardziej kwaśno) dolary, a Chinczycy i Japonczycy sa do tego stopnia uzależnieni od eksportu do USA, że bez szemrania kupuja amerykanskie obligacje, byle tylko AK miał za co kupować ich towary. To sie nazywa być imperium w nowoczesnym sensie - mogę płacić za dobra tego świata walutą, której dewaluacją nie tylko się nie przejmuję ale nawet się z niej cieszę. Mogę zadłużać się, a inni chętnie mnie sfinansują, nawet jeśli ureguluję swoje zobowiązanie walutą tańszą o kilkadziesiąt procent w stosunku do kursu z dnia emisji długu. Po prostu ludzie tak mnie lubią i szanują, że poniekąd płacą mi za to, abym od nich kupował.
            No i tu jest chyba najsłabsze ogniwo tego łańcuszka szczęścia. Od 1999 roku dolar stracił ok. 50% wartości w stosunku do euro. Z kolei AK wydaje się już na tyle obciążony zobowiązaniami, że nie jest w stanie znacząco zwiększać poziomu konsumpcji. Tym bardzie że wzost ceny surowców (paliwa) wynikający m.in. właśnie ze słabego dolara i luźnej polityki monetarnej, napędzającej koniunturę, uderza coraz bardziej w rozporządzalny budżet prostego Joe. Jeśli ponadto dojdzie do spadku wartości nieruchomości i większej korekty na rynku akcji, również tzw. efekt bogactwa, trzymający AK w iluzji wiecznej propsperity pryśnie jak bańka mydlana. Poza tym nie zapominajmy, że osobnym czynnikiem ryzyka dla rynku akcji w najbliższym 10-leciu jest czynnik demograficzny - nie należy raczej liczyć na to, że starzejący się baby boomers będą skłonni do końca życia utrzymywać wysokie zaangażowanie w akcjach. W wieku emerytalnym preferencja dla bezpieczeństwa znacznie rośnie i nic tego nie zmieni. Jeśli w wyniku zachwiania rynków w USA, spadku konsumpcji oraz, niewykluczone, ratunkowej obniżki stóp przez FED nastąpi gwałtowny spadek kursu dolara, wydarzenia mogą się potoczyć szybko. Załamanie dolara spowoduje paniczną ucieczkę od aktywów amerykańskich, cena papierów dłużnych USA gwałtownie spadnie, a więc stopy rynkowe wzrosną. FED chcąc nie chcąc będzie musiał podnieść stopy, by ratować dolara i jednocześnie chronić kraj przed importowaną inflacją. Jeśli jeszcze zbiegnie się to ze zmianą preferencji posiadaczy akcji w wieku przedemerytalnym, poniesione wtedy straty rynku mogą być odrabiane przez 20 lat. Oczywiście załamanie gospodarcze w USA rozleje się w postaci recesji po całym świecie i nie sądzę, by obecny entuzjazm do inwestowania we wszystko i wszędzie był wówczas do utrzymania
            Z dość dużą dozą odpowiedzialności za słowo można zrekapitulować, że żyjemy w czasach poprzedzający wybuch finansowej supernowej. W końcu pieniądz to tylko wynalazek, a wynalazki czasem mogą zaszkodzić wynalazcy :-). Mija właśnie 25 lat od rozpoczęcia w USA obecnego cyklu rynkowej hossy. WIadomo, że nie ma możliwości utrzymania warunków, które legły u jej podstaw. Nie da się już pogłębiać deficytu budżetowego w stylu Reaganomiki, a produktywność też już tak nie wzrośnie. Rynek akcji jest już w pełni dowartościowany, 60% populacji USA ma akcje, kapitalizacja rynku akcji wzrosła z 60% PKB w 1980 r. do 120% obecnie. Trudno zatem myśleć o dramatycznym popycie na papiery udziałowe. Demografia też nie zapowiada wzrostu partycypacji w rynku. Jeśli ekspansja monetarna nie zostanie szybko ujęta w karby, nawet kosztem bolesnej korekty, nastąpi w końcu wybuch supernowej, po którym straty psychiczne inwestorów będą tak duże, że zapewne minie generacja, zanim pojawi się możliwość powrotu do fazy hossy.
            • Gość: nkab Re: ci ktorzy wydaja to sa ci ktorzy zarabiaja IP: *.toya.net.pl 15.05.07, 11:32
              Myślę, że rzeczywistość jest bardziej prymitywna i dpóki
              są pracujący chińczycy, dopóty Joe może spokojnie spać.

              Niebezpiecznie dla Joe będzie wówczas, gdy kitajec zacznie
              pracować dla siebie.

              Andrzej.
        • Gość: bajdy z kaczolandu Re: wszystko im sie wydaje tansze? IP: *.natpool6.outside.ucf.edu 15.05.07, 23:56
          A ja niedawno temu odwiedzilem Polske i stwierdzilem, ze (fakt, ze przy obecnym
          raczej niskim kursie dolara amerykanskiego...) praktycznie NIC (poza zywnoscia)
          w polskich sklepach nie wydaje sie dla mnie tansze!
    • Gość: fatso Re: Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.zetokatowice.pl 15.05.07, 09:13
      Podobno 10 % polskiego spoleczenstwa nie rozumie prognozy pogody.
      Te nize i wyze - nic im to nie mowi.
      Polacy nie odrozniaja Rumuna od Roma, Czechów od Słowacji,
      Słowacji od Słowenii, Bośni od Serbii, Norwegii od Szwecji.
      Wymaganie jakiejkolwiek inteligencji od 10%-20% społeczenstwa nie ma sensu.
      Liczy sie tylko "kiepski full" i tanie wino z biedronki.
      • Gość: Leppiej Re: Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.ija.csic.es 15.05.07, 10:49
        > Podobno 10 % polskiego spoleczenstwa nie rozumie prognozy pogody.
        > Te nize i wyze - nic im to nie mowi.
        > Polacy nie odrozniaja Rumuna od Roma, Czechów od Słowacji,
        > Słowacji od Słowenii, Bośni od Serbii, Norwegii od Szwecji.

        Ja mysle, ze 10% ROZUMIE. Wiekszosc narodu uwaza ze niz to zle, bo w kosciach
        lupie, a wyz dobrze bo biomet korzystny.
    • Gość: karol Kto? Jacy Polacy durniu? IP: *.bredband.comhem.se 15.05.07, 09:35
      Może te 20 milionów , które ledwo dociąga do "pierwszego"?
    • frant3 Sodówka 15.05.07, 09:42
      A niektórym to już od tego dobrobytu we łbie się przewraca i strajkują.

      www.frant.tivi.pl
      • Gość: marian Re: Sodówka IP: 195.205.202.* 15.05.07, 09:56
        wyborcza - kaczystowska tuba propagandowa, tfu !
    • Gość: magda Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 09:52
      Bzdura do potegi. W Koninie najlepiej rozwijzją się ciucholandy.
      • gattara Re: Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy 16.05.07, 16:50
        Nie tylko w Koninie, w Warszawie to samo sie dzieje, w samym centrum
        (Swietokrzyska, Marszalkowska, Nowowiejska...), na Pulawskiej, od Madalinskiego
        na poludnie, "Tania odziez" jest w co drugim domu.
    • Gość: piotr Re: Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 09:57
      To oczywiste . Jedni okradają drugich , jedni mają drudzy żebrzą .
    • scibor3 Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy 15.05.07, 10:01
      Zapewne wszystko wykupują pracownicy firmy Impel którym płace podniesiono z 960
      do 1000 zł brutto, o czym z radością poinformowała wczoraj GW. ;-)
    • Gość: AntyP Re: Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: 195.205.192.* 15.05.07, 10:32
    • Gość: bez pracy Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 10:36
      Jestem polakiem i nie mam pieniędzy, i co?? wasze statystyki szlag trafia... hehe..
      • Gość: gmo nie trafia szlag - jestes ujęty w 1% IP: *.aster.pl 15.05.07, 11:00
        jw.
    • Gość: szadoka Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: 212.160.172.* 15.05.07, 10:37
      To ja chyba mieszkam w jakiejs innej Polsce. Mnie tam portfel nie puchnie i
      czuje, ze stac mnie na coraz mnie. Ciekawe czemu ma sluzyc taka propaganda sukcesu?
      • Gość: Sumienie Re: Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: 193.201.167.* 22.05.07, 14:23
        Gdyż potrzeby Ci rosną. To że się chodzi z pustym portfelem (jak ja np.) :))
        nie oznacza, że kupuję mniej niż kiedyś, wręcz przeciwnie. Realnie rośnie
        dochód Polaków, ale i rośnie konsumcja, więc porfele pozostają puste, albo
        nawet rosną debety na rachunkach i kartach kredytowych. Jest to efektem
        wielkiego popytu na dobra doczesne, elektronikę, meble, gadżety itp. Czy ktoś
        się zastanowił, że mówi jak to mu jest źle natomiast fakt, że ma w domu niezły
        telewizor, posługuje się komórką a to że często w domu jest kablówka, komputer
        itp. uznaje za normę? Otóż to jest właśnie to - wszystko powyższe występuje w
        domach a jednak ci ludzie mówią, że nie mają na rachunki.
        Dlaczego? Dlatego iż Polacy jeszcze nie nauczyli się dobrze gospodarować
        pieniędzmi i jest to spowodowane straconym czasem z poprzednich lat kiedy nic
        nie było w sklepach.
    • Gość: AntyPolityk A co z wczorajszym artykułem ? IP: 195.205.192.* 15.05.07, 10:45
      O tym że tacy biedni pracodawcy (czytaj: najemcy niewolników) muszą zacząć
      płacić wyższe pensje swoim pracownikom(bo już nie chcą dawać sie tak
      wykorzystywać - o chamy wredne no nie chcą), przez co będą zmuszeni do
      podniesienia cen bo nie będą mieli już tak wielkich zysków i jeszcze zaczną
      "głodować".
      Okazuje się że zyski jeszcze będą mieli większe, bo jak głodującemu się da
      więcej zarobić to zacznie więcej żarcia kupować, żeby nie był więcej głodny.
    • Gość: hipokryzja To gdzie ta bieda o której tak głośno się krzyczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 11:18
      A raczej pewien elektorat krzyczy? Już od dawna widać to co napisali w tym
      artykule a Polacy ciągle narzekają jacy to biedni są. Polak już taki chyba
      zawsze będzie. Znam nawet takiego co ma willę i mieszkanie, 2 samochody a użala
      się nad sobą, że jest bezrobotny, zapytać go "jak leci?" to powie, że cienko, że
      bieda...
    • Gość: ansłer Bo te 3 mega to jest jakieś 9% społeczeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 11:32
      i to są właśnie ci nieudacznicy, którzy mogliby obronić doktorat ze stękania jak
      to im w życiu źle jest. Pozostali sobie radzą.
    • Gość: irytacja Przestańcie w końcu biadolić, że w Polsce jest ŹLE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 11:44
      bo mnie trafia jak to słyszę
      Proponuje wybrać się (jeśli macie za co) na Białoruś, do Banglaseszu albo do
      Etiopii i wtedy będziecie mieli skalę porównawczą gdzie jest naprawdę bieda.
      1. W Polsce się nie umiera z głodu a wręcz przeciwnie, żywność jest wyrzucana bo
      mamy jej nadprodukcję i niestety pod tym względem jedziemy na wzór USA (skąd
      tyle tłuściochów na ulicach? Od biedy się tyje?)
      2. Znaczną część społeczeństwa stać na mieszkania mimo wyśrubowanych cen. A że
      biorą kredyty to naturalne bo na całym świecie się kupuje mieszkania na kredyty
      i to nie jest żadną oznaką biedy; nielicznych ludzi stać na kupno za gotówkę.
      3. Występuje również ogólny boom kredytów konsumpcyjnych a żaden bank kredytu
      nie udzieli jeśli się nie ma stałych dochodów na umowę o pracę i to jeszcze w
      minimalnie określonej wysokości - więc biedak nie dostanie kredytu.
      4. Po ulicach jeżdżą coraz lepsze samochody, mimo biadolenia o drożejącym
      paliwie nie widać spadku ilości pojazdów na drogach a wręcz przeciwnie: każdy
      chce mieć samochód.
      Porównajcie sobie teraz czy takie możliwości są na Białorusi albo w Bangladeszu?
      I przestańcie jęczeć nieudacznicy, że wiążecie koniec z końcem ledwo bo
      wystarczy RZUCIĆ FAJE i WÓDKĘ a od razu wam kilka setek miesięcznie w portfelu
      "nie wiadomo skąd" się weźmie.
      • Gość: tomeczek Re: Przestańcie w końcu biadolić, że w Polsce jes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 12:26
        Gość portalu: irytacja napisał(a):

        > Od biedy się tyje?)
        W Polsce? Owszem: np. od jedzenia tańszych "wędlin" (czytaj: tłuszcz + skóry +
        chemikalia + woda) zamiast normalnych wędlin

        > I przestańcie jęczeć nieudacznicy, że wiążecie koniec z końcem ledwo bo
        > wystarczy RZUCIĆ FAJE i WÓDKĘ a od razu wam kilka setek miesięcznie w portfelu
        > "nie wiadomo skąd" się weźmie.

        = nie palę
        = nie piję alkoholu
        = nie ćpam
        = nie mam samochodu

        to co jeszcze, do k***y n***y mam rzucić? Płacenie czynszu?
        • Gość: tomasso Re: Przestańcie w końcu biadolić, że w Polsce jes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 12:32
          wystarczy że weźmiesz się wreszcie do roboty
    • Gość: sianko Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.mimuw.edu.pl 15.05.07, 12:16
      a ja dalej nie zauważyłam, żebym zarabiała więcej....
      no ale cóż pracuję na UW... toto państwowe...

      najwyższy czas zmienić pracę
    • cover_wielki Re: Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy 15.05.07, 12:27
      Znów ta propaganda sukcesu jak za Gierka !
    • Gość: LastBoyScout 20% - 40% = MINUS 20% IP: 71.167.135.* 15.05.07, 15:55
      Patrycja GospodarkaPedzi-Maciejewicz twierdzi, ze:
      "Polacy MAJA pieniadze".

      LastBoyScout twierdzi:
      Polacy NIE MAJA pieniedzy.


      1. Wzrost plac a szczegolnie plac REALNYCH jest znikomy w stosunku do przyrostu
      wydatkow KONSUMPCYJNYCH = Polacy maja MNIEJ PIENIEDZY.

      2. W skali roku wzrost zadluzenia konsumenckiego wynosi 40% a wzrost wydatkow
      konsumpcyjnych wynosi 20% = Polacy kupuja MNIEJ niz pozyczaja.

      3. Jako, ze przyrost zadluzenia jest wyzszy niz przyrost wydatkow = Polacy
      kupuja CORAZ MNIEJ.

      4. Coraz wieksza czesc pieniedzy zostaje przeznaczana na KONSUMPCJE (przy
      jednoczesnym wzroscie zadluzenia konsumenckiego) = Polacy maja CORAZ MNIEJ
      pieniedzy
      (w sensie posiadanego kapitalu - roznicy pomiedzy posiadanym majatkiem a
      zadluzeniem).

      5. Glowna czesc wzrostu konsumpcji wynika z potanienia importu spowodowanego
      aprecjacja zlotowki wyniklego z gwaltownego wzrostu zadluzenia panstwa.
      Zadluzenie panstwa MUSI BYC byc splacane przez konsumentow = Polacy MAJA MNIEJ
      pieniedzy.


      BUM.
    • Gość: messiah Polacy nie mają pieniądzy - żyją na kredyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 16:00
      przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród
      z zysku w maju 2004 r. wyniosło 2348,73 zł.

      Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród
      z zysku w marcu 2007 r. wyniosło 2846,30 zł.

      Wzrost wynagrodzenia za GUS wyniósł więc 21% od wejścia do UE, a ile podrożały
      ceny towarów i usług a przede wszystkim mieszkań? Tak naprawdę zarabiamy mniej...
    • ambl Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy 15.05.07, 16:25
      W moim miescie jakoś nie widać tego "boomu"Wielkim powodzeniem cieszą
      się:chleb,smalec,margaryna,kaszanka itp.
    • Gość: londynianka Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.plus.com 16.05.07, 14:39
      Jasne ze maja.Zawsze robie duze zakupy odwiedzajac Polske:)W ciagu weekendu
      wydaje wiecej niz wczesniej w wciagu miesiaca.
    • kadi-lak Spozywczaki takze notuja ????? 16.05.07, 18:26
      "Restauracje, spożywczaki, sklepy z odzieżą, butami czy biżuterią notują
      niespotykane od lat tłumy klientów."

      Restauracje i ciuchy zgoda, ludzie jak nie maja kasy po knajpach nie jedza. Ale
      spozywczaki? To co, ludzie niedojadali wczesniej?

      "Powodem były duże spadki na giełdzie. Ludzie poczuli się ubożsi i spadła
      skłonność do wydawania pieniędzy
      W jakimś stopniu taka zależność występuje też w Polsce - mówi Ruciński. Jak
      długo to potrwa? - Najbliższe pięć lat to okres, w którym możemy czuć się
      bezpiecznie - dodaje. "

      Autor zaklada,ze hossa na polskiej gieldzie potrwa sokojnie jeszcze 5 lat? Hm.
      Gratuluje. Ja nie wybiegam tak nawet na tydzien do przodu.

      "Tylko w ciągu roku notowania giełdowe W.Kruka, jednego z największych
      sprzedawców biżuterii, wzrosły czterokrotnie. Na akcjach Artmana czy Sphinksa
      (właściciel restauracji Sfinks i Chłopskie Jadło) można było zarobić przez rok
      ponad 100 proc., na Vistuli & Wólczance - prawie 200 proc."

      Autor zdaje sie zakladac, ze wartosc akcji firm to bezposrednia pochodna
      obrotow i zyskow tych firm. Ostroznie tutaj.
      • Gość: dr hab. Łgarstwo! IP: *.wro.vectranet.pl 17.05.07, 00:41
        Pozwoliłem sobie, przy okazji analizy innego problemu, zebrać dane o zarobkach
        ludności województw Opolskiego i Śląskiego z terenów powiedzmy - poza dużymi
        ośrodkami miejskimi. Dodatkowo zawężyłem grupę ankietowanych do osób nie
        będących rolnikami (czyli pracujących poza rolnictwem).
        Cóż się okazało - większość z około 1200 osób ankietowanych (dobór celowy na
        podstawie kilku parametrów-próba reprezentatywna) mieści się z zarobkami w
        przedziale 700-1250 złotych netto - przy czym nie wskazują oni na poprawę
        wynagrodzeń zarówno w ostatnim roku jak i w ostatnich 2 latach.
        Biorąc pod uwagę że większość z badanych jest aktywna zawodowo i pracuje w
        mieście nie widzę podstaw do twierdzenia, że więcej zarabiamy. Inną kwestią jest
        zwiększone zadłużanie się naszego społeczeństwa.
    • Gość: mkol.. Polacy mają pieniądze - zaczynają zakupy IP: *.rzeszow.mm.pl 23.05.07, 09:16
      Co Wy ludzie z tym AMOKIEM?..Zamiast sie cieszyc, ze koniunktura, popyt napędza gospodarke .To lepiej ponarzekać ,że znowu żle.
Pełna wersja