W sześć punktów do Unii

IP: *.ipt.aol.com 03.06.03, 18:00
Mechanizm propagandowego belkotu "fachowcow" przed referendum
akcesyjnym do Unii jest dokladnie taki sam dzisiaj jak 48 i 13
lat temu - celowo przedstawia sie DWIE alternatywy: pomocni
przyjaciele ze wschodu(Zwiazek Sowiecki , wredny kapitalista z
zachodu (Europa Zachodnia + USA) w 45 roku, pomocni przyjaciele
z zachodu (Unia Europejska) i wredny komuch ze wschodu
(Bialorus)- przy okraglym stole i dzisiaj.
Obudzmy sie!!!! Nie ma przyjaciol na tym swiecie, NIE MA
ZMILUJ!!!
Sami wsadzilismy sobie du...e w to gospodarcze gow...o i
sami musimy ja sobie stamtad wyciagnac! Przystepujac do Unii
mamy pewne ze do nich doplacimy, ze pozwolimy ich firmom zmiesc
z ziemi (naszej , polskiej ziemi...) nasze firmy , za to byc
moze cos nam zwroca, byc moze pozwola naszym rolnikom cos
eksportowac, byc moze jakas garstka naszych firm bedzie zdolna z
kimkolwiek konkurowac .....
Nic nie stoi na przeszkodzie aby za cztery dni wybrac TRZECIA
OPCJE - olac tO referendum czerwono/rozowo/czarnej Targowicy,
wyp ....dolic ich wszystkich ze stolkow i systematycznie i
madrze zawierac umowy dwu, trzystronne z kimkolwiek na swiecie i
z kim bedzie to mialo sens ....
    • Gość: jacek Re: W sześć punktów do Unii IP: 62.233.167.* 03.06.03, 21:00
      > Mechanizm propagandowego belkotu "fachowcow" przed referendum
      > akcesyjnym do Unii jest dokladnie taki sam dzisiaj jak 48 i
      13
      > lat temu - celowo przedstawia sie DWIE alternatywy: pomocni
      > przyjaciele ze wschodu(Zwiazek Sowiecki , wredny kapitalista z
      > zachodu (Europa Zachodnia + USA) w 45 roku, pomocni
      przyjaciele
      > z zachodu (Unia Europejska) i wredny komuch ze wschodu
      > (Bialorus)- przy okraglym stole i dzisiaj.


      Yes! a wszystkich przeciwnikow Uni Bruksela bedzie wywozic do
      obozow pracy za kolo podbiegunowe i do puszczy amazonskiej w
      Gujanie Francuskiej. Analogicznie jak robil to ZSSR %:)


      > Obudzmy sie!!!! Nie ma przyjaciol na tym swiecie, NIE MA
      > ZMILUJ!!!

      Ja nie spie, jest dopiero 20:30 :)

      > Sami wsadzilismy sobie du...e w to gospodarcze gow...o
      i
      > sami musimy ja sobie stamtad wyciagnac! Przystepujac do Unii
      > mamy pewne ze do nich doplacimy, ze pozwolimy ich firmom
      zmiesc
      > z ziemi (naszej , polskiej ziemi...) nasze firmy , za to byc
      > moze cos nam zwroca, byc moze pozwola naszym rolnikom cos
      > eksportowac, byc moze jakas garstka naszych firm bedzie zdolna
      z
      > kimkolwiek konkurowac .....

      Granice mniej lub bardziej sa otwarte wiec firmy od paru lat
      spokojnie konkuruja z europejskimi i amerykanskimi. Nie
      wszystkie ale czesc spokojnie daje sobie rade.

      > Nic nie stoi na przeszkodzie aby za cztery dni wybrac TRZECIA
      > OPCJE - olac tO referendum czerwono/rozowo/czarnej Targowicy,
      > wyp ....dolic ich wszystkich ze stolkow i systematycznie i
      > madrze zawierac umowy dwu, trzystronne z kimkolwiek na swiecie
      i
      > z kim bedzie to mialo sens ....

      A z kim? mozna wiedziec?

      Ale dzieki za wypowiedz. Teraz nie mam juz zadnej watpliwosci.
      czytajac Twoja "rzeczowa" argumentacje za nieprzystapieniem do
      UE. No bo skoro brak logicznych wywodów za powiedzeniem "NIE" na
      pewno zaglosuje na "TAK".

      pzdr i jeszcze raz dziekowa
      • Gość: LastBoyScout Re: W sześć punktów do Unii IP: *.ipt.aol.com 03.06.03, 21:20


        STARZEJESZ SIE STARY, STAC CIE JUZ TYLKO NA TYPOWO POLSKA
        ZGRYZLIWOSC BEZ SLADU ARGUMENTACJI ... powodzenia :)

        P.S. Zyje w "Unii" od kilkunastu lat i wierz mi, ze warto
        posiasc szersza perspektywe ....



        Gość portalu: jacek napisał(a):

        > > Mechanizm propagandowego belkotu "fachowcow" przed
        referendum
        > > akcesyjnym do Unii jest dokladnie taki sam dzisiaj jak 48
        i
        > 13
        > > lat temu - celowo przedstawia sie DWIE alternatywy: pomocni
        > > przyjaciele ze wschodu(Zwiazek Sowiecki , wredny kapitalista
        z
        > > zachodu (Europa Zachodnia + USA) w 45 roku, pomocni
        > przyjaciele
        > > z zachodu (Unia Europejska) i wredny komuch ze wschodu
        > > (Bialorus)- przy okraglym stole i dzisiaj.
        >
        >
        > Yes! a wszystkich przeciwnikow Uni Bruksela bedzie wywozic do
        > obozow pracy za kolo podbiegunowe i do puszczy amazonskiej w
        > Gujanie Francuskiej. Analogicznie jak robil to ZSSR %:)
        >
        >
        > > Obudzmy sie!!!! Nie ma przyjaciol na tym swiecie, NIE MA
        > > ZMILUJ!!!
        >
        > Ja nie spie, jest dopiero 20:30 :)
        >
        > > Sami wsadzilismy sobie du...e w to gospodarcze
        gow...o
        > i
        > > sami musimy ja sobie stamtad wyciagnac! Przystepujac do Unii
        > > mamy pewne ze do nich doplacimy, ze pozwolimy ich firmom
        > zmiesc
        > > z ziemi (naszej , polskiej ziemi...) nasze firmy , za to byc
        > > moze cos nam zwroca, byc moze pozwola naszym rolnikom cos
        > > eksportowac, byc moze jakas garstka naszych firm bedzie
        zdolna
        > z
        > > kimkolwiek konkurowac .....
        >
        > Granice mniej lub bardziej sa otwarte wiec firmy od paru lat
        > spokojnie konkuruja z europejskimi i amerykanskimi. Nie
        > wszystkie ale czesc spokojnie daje sobie rade.
        >
        > > Nic nie stoi na przeszkodzie aby za cztery dni wybrac
        TRZECIA
        > > OPCJE - olac tO referendum czerwono/rozowo/czarnej
        Targowicy,
        > > wyp ....dolic ich wszystkich ze stolkow i systematycznie i
        > > madrze zawierac umowy dwu, trzystronne z kimkolwiek na
        swiecie
        > i
        > > z kim bedzie to mialo sens ....
        >
        > A z kim? mozna wiedziec?
        >
        > Ale dzieki za wypowiedz. Teraz nie mam juz zadnej watpliwosci.
        > czytajac Twoja "rzeczowa" argumentacje za nieprzystapieniem do
        > UE. No bo skoro brak logicznych wywodów za powiedzeniem "NIE"
        na
        > pewno zaglosuje na "TAK".
        >
        > pzdr i jeszcze raz dziekowa
        • Gość: jacek Re: W sześć punktów do Unii IP: 62.233.167.* 04.06.03, 11:41
          > STARZEJESZ SIE STARY, STAC CIE JUZ TYLKO NA TYPOWO POLSKA
          > ZGRYZLIWOSC BEZ SLADU ARGUMENTACJI ... powodzenia :)

          To samo mozna powiedziec o Tobie. To ty nie zaprezentowales
          zadnej sensownej argumentacji.

          > P.S. Zyje w "Unii" od kilkunastu lat i wierz mi, ze warto
          > posiasc szersza perspektywe ....

          Super! w takim razie wyjedz stamtad i daj nam tez troche pozyc w
          tej Unii. Tez chcemy posiasc szersza perspektywe... >:)
    • Gość: Tadeusz Dlaczego NIE - artykuł IP: 194.255.112.* 03.06.03, 21:19
      Günter Verheugen Człowiekiem Roku
      Manipulacja opinią publiczną przed referendum
      przez Gazetę Wyborczą

      Tadeusz Hynek, Kopenhaga dn. 30.05.2003.

      Kilka dni temu Gazeta Wyborcza przyznała tytuł Człowieka Roku
      Günterowi Verheugenowi. Można się dziwić dlaczego właśnie teraz,
      bo rok się jeszcze nie skończył. I niewiadomo czy nie pojawi się
      inny, lepszy kandydat. Nikt nie może wiedzieć czy przez
      pozostałe siedem miesięcy roku 2003 G. Verheugen nie zrobi
      czegoś, co go uczyni niegodnym tego tytułu. Czyżby nikt z
      redaktorów Gazety nie miał kalendarza i nie wiedział, że jeszcze
      kwitną kasztany i mamy wiosnę? Trudno sobie to wyobrazić. Tak
      więc powody przyznania tego tytułu w drugiej połowie maja muszą
      być inne.

      Nikt nie może twierdzić, że Gazeta wybrała odpowiedni moment czy
      miesiąc. Bo nie jest to nic innego jak trik reklamowy, a Gazeta
      przyznając tytuł Człowieka Roku w środku wiosny ponosi niemal
      kaskaderskie ryzyko. Jednak są powody dla których Gazeta wybrała
      jak najbardziej odpowiedni moment. Chodzi tu o nadchodzące
      referendum mające wprowadzić Polskę do Unii Europejskiej.

      Trudno nie skojarzyć nadchodzącego referendum z osobą Güntera
      Verheugena. Przyznając mu ten tytuł Gazeta maniupuluje opinią
      publiczną, bo o Człowieku Roku można tylko pisać dobrze. I tak
      też się stało. W kilku ostatnich dniach Gazeta opublikowała
      tysiące pochwalnych słów o swoim laureacie i o jego wkładzie we
      wprowadzenie Polski do UE. Z czego wynika, że wejście do Unii
      musi być korzystne dla Polski. W takiej sytacji nie ma też
      Gazecie głosów, które widzą też drugą stronę medalu. A kim
      właściwie jest Günter Verheugen i co dla Polski zrobił? Myślę,
      że przed oddaniem głosu - za czy przeciw wejściem do Unii, na
      obecnie wynegocjonowanych warunkach - warto się nad tym
      zastanowić.

      Günter Verheugen to przede wszystkim karierowicz. Pozornie dbał
      o interesy krajów kandydujących ale tak naprawdę to zawsze tylko
      walczył o własną karierę i tym samym o interesy Niemiec. Widać
      to było na przykładzie zaproponowanych przez niego nowym krajom
      warunków.

      Pierwotnie, aby schlebić swoim pracodawcom, czyli głowom państw
      unijnej piętnastki proponował 0% dopłat bezpośrednich dla
      rolników z krajów kandydujących. I to przy pełnym zachowaniu
      100% dotacji dla unijnych rolników oraz wszystkich praw jakie
      bogate kraje Unii uzyskają w krajach, które przez ponad 40 lat
      stanowiły zaplecze gospodarcze byłego Związku Radzieckiego. I
      które z tego samego powodu ominęła pomoc Marshalla, demokracja,
      swobodny rozwój gospodarczy, itd.

      Nie trzeba dłuższych analiz aby stwierdzić, że tak nierówne
      warunki konkurencji całkowicie zniszczyłyby rolnictwo w nowo
      przyjętych do Unii krajach. Ze zrozumiałych względów jego
      propozycja spotkała się z serią gwałtownych protestów. W końcu
      pod wpływem zdecydowanej presji krajów kandydujących, a
      szczególnie Polski, G. Verheugen musiał pogodzić się z 25%
      dopłat. Więcej nie można było wynegocjować, bo ten wg Gazety
      Wyborczej „przyjaciel Polski” zagroził zerwaniem negocjacji.
      Należy dodać, że w całym procesie negocjacyjnym właściwie trudno
      mówić o realnych negocjacjach, bo kraje piętnastki nie były
      zainteresowane układem partnerskim i narzuciły krajom słabszym
      korzystne dla siebie warunki.

      Warto pamiętać, że mizerny wynik negocjacji zależał też w dużym
      stopniu od postawy i profesjonalizmu naszych negocjatorów, dla
      których było to zadanie nowe i niewątpliwie trudne. Nie można
      się też dziwić, że negocjatorom ze strony Unii łatwo było
      stworzyć odpowiednią atmosferę konieczną do przełamywania
      poważnych problemów zapraszając swoich kolegów z Europy
      Wschodniej na eksluzywne obiady i kolacje. Każdy bez wątpienia
      chciałby dobrze zjeść w najlepszych restauracjach Brukseli w tak
      znakomitym towarzystwie. Tą drogą negocjatorzy unijni z
      pewnością zapewnili swoim mocodawcom wiele korzyści.

      Dlaczego tak sądzę? Bo tak w świecie dyplomacji jest, a wielu
      polityków i wysokich urzędników państwowych z Europy Wschodniej
      ma poważne problemy z ukryciem komleksów niższości wobec swoich
      unijnych kolegów. Widać to także po wynikach negocjacji, które
      jednostronnie zapewniają korzyści starym krajom Unii, kosztem
      sytuacji w nowoprzyjętych krajach.

      Firmy unijne już od lat mogą prawie bez ograniczeń operować np.
      w Polsce osiągając zyski, które następnie są transferowane do
      właścicieli mieszkających poza Polską, gdy polski biznes,
      przemysł, rolnictwo i handel są zbyt słabe aby wykorzystać
      teoretyczne dla nich możliwości jakie stwarza członkostwo w UE.
      Potrzebny jest tutaj okres przejściowy, którym zamożne kraje
      unijne pomogą operować nowym członkom w nowych dla nich
      warunkach gospodarki wolnorynkowej. Taki okres przejściowy
      został wprowadzony, ale paradoksalnie tylko po to, by strona
      silna – bogate kraje unijne – zamiast udzielić pomocy, broniła
      swoich interesów przed stroną słabą – nowyoprzyjętymi i
      biednymi krajami.

      Nowi członkowie Unii będą płacić 100% opłat członkowskich, a w
      zamian za to dostaną tylko część dotacji unijnych. Na tym nie
      koniec, bo bogate kraje mają cały szereg sposobów obrony swoich
      interesów ze szkodą dla krajów, którym należałoby pomóc. Na
      przykład przez wprowadzenie 7-letniego okresu, w którym nie
      będzie możliwe uzyskanie zatrudnienia w starych krajach unijnych
      pomimo zachowania swobodnego przepływu kapitału w całej Unii.
      Właśnie swobodny przepływ siły roboczej jest warunkiem
      koniecznym dla swobodnego przepływu kapitału. To jest sama
      podstawa współpracy gospodarczej miedzy krajami Unii
      Europejskiej, umożliwijająca stworzenie wspólnoty gospodarczej.

      Ale tak nie jest gdy mamy do czynienia z realcjami pomiędzy
      Niemcami i Austrią a np. Polską. W tym przypadku firmy
      niemieckie mogą konkurować z firmami polskimi na polskim rynku
      zbytu – stwarza to nowe miejsca pracy w Niemczech i powoduje
      wzrost bezrobocia w Polsce. Swobodny przepływ siły roboczej
      byłby tutaj mechanizmem regulującym. Ale przez siedem lat tak
      nie będzie, bo Niemcy mają dużo lepsze argumenty niż Polska. Nie
      muszę chyba dodawać, że są to argumenty siłowe.

      Chciałbym wiedzieć czy to właśnie za taką obronę interesów
      Polski Gazeta Wyborcza przyznała Günterowi Verheugenowi tytuł
      Człowieka Roku 2003.

      cd w następnym kometarzu...
      • Gość: Tadeusz cd dalszy artykułu Dlaczego NIE IP: 194.255.112.* 03.06.03, 21:21
        cd artykułu z poprzedniego komentrza...

        Inny równie poważny problem to ograniczenie produkcji rolnej w
        nowo przyjętych krajach systemem kwot poniżej normalnego w tych
        krajach poziomu produkcji. Jak mi wiadomo, nie było tam
        nadprodukcji. Kraje unijne zażądały jednak ograniczenia polskiej
        produkcji rolnej pomimo faktu, że same produkują znacznie więcej
        np. litrów mleka na głowę mieszkańca. Kto na tych ograniczeniach
        skorzysta? Na pewno nie polscy producenci. Wielu z nich, z
        powodu ograniczeń produkcji a co za tym idzie i dochodów,
        zbankrutuje. Ograniczenie produkcji poniżej poziomu na jaki jest
        popyt musi także spowodować braki w zaopatrzeniu. A wtedy będzie
        konieczny import z krajów gdzie jest nadprodukcja. Polscy
        importerzy nie będą mieli daleko, wystarczy zwrócić się do
        sąsiadów np. do Niemiec.

        Może to właśnie za ograniczenie produkcji rolnej Gazeta Wyborcza
        przyznała Günterowi Verheugenowi tytuł Człowieka Roku 2003?

        Wprawdzie spotkałem się z opinią, że Unia chociaż nie wyciągnęła
        obu rąk w stronę swoich ubogich i do niedawna ciemiężonych
        sąsiadów, ale przecież podała jedną rękę. Ale ja z perspektywy
        kopenhaskiej nie widzę żadnej wyciągniętej ręki, chyba że chodzi
        o tę, która sięga po pieniądze. Bo silna strona zapewnia sobie
        korzyści kosztem słabszych. To nic innego jak kamuflowany wyzysk
        gospodarczy biednych postkomunistycznych krajów przez bogate
        kraje UE. Dlatego uważam, że w interesie Polski i pozostałych
        krajów kandydackich jest renegocjacja traktatu kopenhaskiego.
        Pierwszym krokiem w tym celu jest odrzucenie wejścia do UE na
        obecnych warunkach.

        Faktem jest, że w Polsce od początku zacieśniania związków z
        Unią rosło bezrobocie, już teraz jest masowe, ale może wzrosnąć
        nawet do 40%. W kasie państwowej brakuje miliardów, państwa nie
        stać na płacenie zasiłków dla bezrobotnych (maksymalnie tylko 6
        albo 12 miesięcy). Nie ma w ogóle systemu zasiłków socjalnych
        zapewniających chociażby minimum egzystencji ludziom pozbawionym
        dochodów.

        Społeczeństwo ubożeje, a przy cenach zbliżających się do poziomu
        w Unii, siła nabywcza dużej części ludności to po prostu czarny
        humor. A dla wielu doświadczających tego na własnej skórze to
        czarna rozpacz. By nie wspomnieć o losie bezrobotnych byłych
        pracownikach PGRów, którzy nawet tracą prawo do bezpłatnej
        opieki lekarskiej. Bo nie stać ich na dojazd do miasta
        autobusem, aby do potwierdzić gotowość podjęcia pracy.

        Takie są konsekwencje otwarcia bram kraju przed Unią Europejską,
        czyli innymi słowy wejścia na drogę mającą prowadzić do
        poszanowania praw człowieka, zapewnienia demokracji i dobrobytu.

        A dlaczego tak się stało? Bo Polska otworzyła się przed bardzo
        silnym rynkiem gospodarczym UE w sposób bezmyślny i
        bezkrytyczny. Polskim politykom zabrakło fantazji by przy
        współpracy z władzami UE wprowadzić odpowiedni okres
        przejściowy. Okres ten był konieczny dla polskiej gospodarki,
        jeżeli miałaby mieć szansę powodzenia na wspólnym europejskim
        rynku, gdzie panuje bezwzględna konkurencja i gdzie nie ma zbytu
        na przestarzałe i nieatrakcyjne towary.

        Można było zapewnić przyśpieszony rozwój polskiej gospodarki od
        samego początku zacieśniania więzów gospodarczych z unijnym
        wspólnym rynkiem. Poprzez uwarunkowanie stopniowego znoszenia
        barier handlowych z UE, w czego wyniku firmy unijne uzyskały
        dostęp do rynku zbytu w Polsce, od zobowiązania tych firm do
        importu na rynki unijne towarów produkowanych w Polsce. W ten
        sposób można było zachęcić unijnych inwestorów zaiteresowanych
        zbywaniem swych towarów na polskim rynku zbytu do stwarzania
        nowoczesnych miejsc pracy w Polsce, które produkowałyby na rynki
        zbytu w starych krajach unijnych. Dzięki temu można było
        rozwiązać albo istotnie złagodzić problem rosnącego bezrobocia
        oraz zachować równowagę w bilansie handlowym. Bo jak było do
        przewidzenia w konkurencji z firmami unijnymi postkomunistyczny
        sektor państwowy jest bezsilny, a ilość nowych miejsc pracy w
        sektorze prywatnym nie kompensuje liwidacji miejsc pracy w
        sektorze państowym.

        Natomiast deficyt bilansu handlowego, który świetnie
        odzwierciedla stosunek sił między
        polskimi a unijnymi firmami wynosi już dzisiaj dziesiątki
        miliardów euro i z roku na rok w galopującym tempie rośnie. Nic
        nie wskazuje na to, że wejście do UE zatrzyma tę tendencję,
        wprost przeciwnie.

        Ale polscy politycy nie potrafili lepiej zadbać o żywotne
        interesy kraju niż tak jak widać. Przy tak słabym stanowisku
        krajów kandydackich - Polska nie była tu wyjątkiem, ale jako
        największy kraj miała największy wpływ na rozwój wydarzeń -
        trudno się dziwić, że w okresie zdominowanym przez kryzys
        gospodarczy i ostry egoizm polityczny, bogate kraje unijne
        wykorzystały naszą słabość i zapewniły sobie korzyści
        ekonomiczne przy przyjęciu Polski do wspólnego rynku
        gospdarczego Unii Europejskiej.

        A co nam przyniesie przyszłość? Na pewno wzrost zatrudnienia w
        krajach piętnastki w celu zaspokojenia popytu na nowych rynkach
        zbytu. A w biednych krajach postkomunistycznych, poza dalszym
        nasyceniem sklepów w m.in. produkty z importu, na których zakup
        duża części ludności nie ma pieniędzy, powstaną trudności
        gospodarcze i socjalne na nieznaną dotychczas skalę. Dlatego bo
        np. w Polsce są setki tysięcy ludzi, którzy w nowym systemie
        gospodarczym pozostaną bez pracy. Mechanizm powstawania masowego
        bezrobocia w byłym kraju komunistycznym przyjętym do UE
        doskonale widać na przykładzie byłej NRD. Stanowisko państw
        piętnastki jest takie, że każdy kraj Unii musi sam rozwiązać
        swoje problemy socjalne. Lecz państwa byłej Europy Wschodniej są
        zbyt ubogie i na to po prostu je nie stać. Dla nikogo z głów
        państw krajów piętnastki nie powinno to być tajemnicą, a już na
        pewno o tym wie kanclerz Niemiec i Komisarz odpowiedzialny za
        roszerzenie Unii Günter Verheugen.

        W nowym systemie gospodarczym Unia nie gwarantuje tym ludziom
        miejsc pracy, a nowo przyjęte kraje m.in. Polska nie gwarantują
        zasiłków, umożliwiających przeżycie. W konsekwencji duża część
        ludności zostanie bez dochodów. Nie wszyscy bezrobotni mają
        kwalifikacje czy zdrowie by uzyskać dochody z nielegalnej pracy
        np. w szarej strefie we własnym kraju albo w starych krajach
        unijnych.Tak więc po poddaniu się mechanizmom gospodarki
        wolnorynkowej panującym w UE dla tych ludzi już dłużej nie ma
        miejsca. Nie są oni potrzebni i muszą odejść.

        I będą odchodzić. Pozbawieni środków do życia będą umierać na
        zwykłe choroby. Ludzi tych czeka ubóstwo, niedożwienie i brak
        środków na ochronę zdrowia, opał brak dostępu do bezpłatnej
        opieki lekarskiej itd.... W wyniku tego w nowo przyjętych
        krajach nastąpi przedwczesny zgon setek tysięcy, a może nawet
        milionów osób. W statystykach będzie to widoczne jako skrócenie
        średniej długości życia ubogich warstw społeczeństwa, ale tak
        naprawdę tego nie można nazwać inaczej niż nową formą
        ludobójstwa.

        Günter Verheugen, forsując te rażąco niesprawiedliwe i
        nieludzkie warunki, dał się poznać nie tylko jako pozbawiony
        sumienia karierowicz, ale faktycznie także jako przestępca.
        Warto jednak pamiętać, że niewiele od niego zależało, bo tak
        naprawdę to władzę w Unii mają kolejni prezydenci Francji i
        kanclerze Niemiec.
      • Gość: LastBoyScout Re: Dlaczego NIE - artykuł IP: *.ipt.aol.com 03.06.03, 21:27
        No wlasnie, nie ma zmiluj, nie szuka sie partnerow w przegranych
        a w wygranych ale Polska byla i jest pelna takich "Jackow" co
        lubia bajki...




        Wciąż kłamią mi, że to Polska

        Bo tu niewoli krąg
        Narodu długa noc
        I ten królewski gród
        Udaje tylko moc
        A ten katedry dzwon
        Tętniący jego ton
        Jedynie głupców mami
        Że się rządzimy sami

        A ja o Polsce marzę
        Co nie jest tylko witrażem
        I nie komedią na scenie
        Ale spełnieniem
        Niechże się taka stanie
        Co by nie była udaniem
        By szyldem tylko nie była
        Lecz żeby żyła

        A ludzie, co mnie mijają
        I czymś tam się pocieszają
        Pociecha dla nich jak tarcza
        I to już im wystarcza
        A myśl ich podła kusi
        Że tak już zostać musi
        I będą sobie kłamać
        Że zmartwychwstanie sama





        Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

        > Günter Verheugen Człowiekiem Roku
        > Manipulacja opinią publiczną przed referendum
        > przez Gazetę Wyborczą
        >
        > Tadeusz Hynek, Kopenhaga dn. 30.05.2003.
        >
        > Kilka dni temu Gazeta Wyborcza przyznała tytuł Człowieka Roku
        > Günterowi Verheugenowi. Można się dziwić dlaczego właśnie
        teraz,
        > bo rok się jeszcze nie skończył. I niewiadomo czy nie pojawi
        się
        > inny, lepszy kandydat. Nikt nie może wiedzieć czy przez
        > pozostałe siedem miesięcy roku 2003 G. Verheugen nie zrobi
        > czegoś, co go uczyni niegodnym tego tytułu. Czyżby nikt z
        > redaktorów Gazety nie miał kalendarza i nie wiedział, że
        jeszcze
        > kwitną kasztany i mamy wiosnę? Trudno sobie to wyobrazić. Tak
        > więc powody przyznania tego tytułu w drugiej połowie maja
        muszą
        > być inne.
        >
        > Nikt nie może twierdzić, że Gazeta wybrała odpowiedni moment
        czy
        > miesiąc. Bo nie jest to nic innego jak trik reklamowy, a
        Gazeta
        > przyznając tytuł Człowieka Roku w środku wiosny ponosi niemal
        > kaskaderskie ryzyko. Jednak są powody dla których Gazeta
        wybrała
        > jak najbardziej odpowiedni moment. Chodzi tu o nadchodzące
        > referendum mające wprowadzić Polskę do Unii Europejskiej.
        >
        > Trudno nie skojarzyć nadchodzącego referendum z osobą Güntera
        > Verheugena. Przyznając mu ten tytuł Gazeta maniupuluje opinią
        > publiczną, bo o Człowieku Roku można tylko pisać dobrze. I tak
        > też się stało. W kilku ostatnich dniach Gazeta opublikowała
        > tysiące pochwalnych słów o swoim laureacie i o jego wkładzie
        we
        > wprowadzenie Polski do UE. Z czego wynika, że wejście do Unii
        > musi być korzystne dla Polski. W takiej sytacji nie ma też
        > Gazecie głosów, które widzą też drugą stronę medalu. A kim
        > właściwie jest Günter Verheugen i co dla Polski zrobił? Myślę,
        > że przed oddaniem głosu - za czy przeciw wejściem do Unii, na
        > obecnie wynegocjonowanych warunkach - warto się nad tym
        > zastanowić.
        >
        > Günter Verheugen to przede wszystkim karierowicz. Pozornie
        dbał
        > o interesy krajów kandydujących ale tak naprawdę to zawsze
        tylko
        > walczył o własną karierę i tym samym o interesy Niemiec. Widać
        > to było na przykładzie zaproponowanych przez niego nowym
        krajom
        > warunków.
        >
        > Pierwotnie, aby schlebić swoim pracodawcom, czyli głowom
        państw
        > unijnej piętnastki proponował 0% dopłat bezpośrednich dla
        > rolników z krajów kandydujących. I to przy pełnym zachowaniu
        > 100% dotacji dla unijnych rolników oraz wszystkich praw jakie
        > bogate kraje Unii uzyskają w krajach, które przez ponad 40 lat
        > stanowiły zaplecze gospodarcze byłego Związku Radzieckiego. I
        > które z tego samego powodu ominęła pomoc Marshalla,
        demokracja,
        > swobodny rozwój gospodarczy, itd.
        >
        > Nie trzeba dłuższych analiz aby stwierdzić, że tak nierówne
        > warunki konkurencji całkowicie zniszczyłyby rolnictwo w nowo
        > przyjętych do Unii krajach. Ze zrozumiałych względów jego
        > propozycja spotkała się z serią gwałtownych protestów. W końcu
        > pod wpływem zdecydowanej presji krajów kandydujących, a
        > szczególnie Polski, G. Verheugen musiał pogodzić się z 25%
        > dopłat. Więcej nie można było wynegocjować, bo ten wg Gazety
        > Wyborczej „przyjaciel Polski” zagroził zerwaniem negocjacji.
        > Należy dodać, że w całym procesie negocjacyjnym właściwie
        trudno
        > mówić o realnych negocjacjach, bo kraje piętnastki nie były
        > zainteresowane układem partnerskim i narzuciły krajom słabszym
        > korzystne dla siebie warunki.
        >
        > Warto pamiętać, że mizerny wynik negocjacji zależał też w
        dużym
        > stopniu od postawy i profesjonalizmu naszych negocjatorów, dla
        > których było to zadanie nowe i niewątpliwie trudne. Nie można
        > się też dziwić, że negocjatorom ze strony Unii łatwo było
        > stworzyć odpowiednią atmosferę konieczną do przełamywania
        > poważnych problemów zapraszając swoich kolegów z Europy
        > Wschodniej na eksluzywne obiady i kolacje. Każdy bez wątpienia
        > chciałby dobrze zjeść w najlepszych restauracjach Brukseli w
        tak
        > znakomitym towarzystwie. Tą drogą negocjatorzy unijni z
        > pewnością zapewnili swoim mocodawcom wiele korzyści.
        >
        > Dlaczego tak sądzę? Bo tak w świecie dyplomacji jest, a wielu
        > polityków i wysokich urzędników państwowych z Europy
        Wschodniej
        > ma poważne problemy z ukryciem komleksów niższości wobec
        swoich
        > unijnych kolegów. Widać to także po wynikach negocjacji, które
        > jednostronnie zapewniają korzyści starym krajom Unii, kosztem
        > sytuacji w nowoprzyjętych krajach.
        >
        > Firmy unijne już od lat mogą prawie bez ograniczeń operować
        np.
        > w Polsce osiągając zyski, które następnie są transferowane do
        > właścicieli mieszkających poza Polską, gdy polski biznes,
        > przemysł, rolnictwo i handel są zbyt słabe aby wykorzystać
        > teoretyczne dla nich możliwości jakie stwarza członkostwo w
        UE.
        > Potrzebny jest tutaj okres przejściowy, którym zamożne kraje
        > unijne pomogą operować nowym członkom w nowych dla nich
        > warunkach gospodarki wolnorynkowej. Taki okres przejściowy
        > został wprowadzony, ale paradoksalnie tylko po to, by strona
        > silna – bogate kraje unijne – zamiast udzielić pomocy, broniła
        > swoich interesów przed stroną słabą – nowyoprzyjętymi i
        > biednymi krajami.
        >
        > Nowi członkowie Unii będą płacić 100% opłat członkowskich, a w
        > zamian za to dostaną tylko część dotacji unijnych. Na tym nie
        > koniec, bo bogate kraje mają cały szereg sposobów obrony
        swoich
        > interesów ze szkodą dla krajów, którym należałoby pomóc. Na
        > przykład przez wprowadzenie 7-letniego okresu, w którym nie
        > będzie możliwe uzyskanie zatrudnienia w starych krajach
        unijnych
        > pomimo zachowania swobodnego przepływu kapitału w całej Unii.
        > Właśnie swobodny przepływ siły roboczej jest warunkiem
        > koniecznym dla swobodnego przepływu kapitału. To jest sama
        > podstawa współpracy gospodarczej miedzy krajami Unii
        > Europejskiej, umożliwijająca stworzenie wspólnoty
        gospodarczej.
        >
        > Ale tak nie jest gdy mamy do czynienia z realcjami pomiędzy
        > Niemcami i Austrią a np. Polską. W tym przypadku firmy
        > niemieckie mogą konkurować z firmami polskimi na polskim rynku
        > zbytu – stwarza to nowe miejsca pracy w Niemczech i powoduje
        > wzrost bezrobocia w Polsce. Swobodny przepływ siły roboczej
        > byłby tutaj mechanizmem regulującym. Ale przez siedem lat tak
        > nie będzie, bo Niemcy mają dużo lepsze argumenty niż Polska.
        Nie
        > muszę chyba dodawać, że są to argumenty siłowe.
        >
        > Chciałbym wiedzieć czy to właśnie za taką obronę interesów
        > Polski Gazeta Wyborcza przyznała Günterowi Verheugenowi tytuł
        > Człowieka Roku 2003.
        >
        > cd w następnym kometarzu...
    • Gość: Sceptyk Półprawdy i niedopowiedziane zdania IP: 57.66.48.* 04.06.03, 14:16
      Artykuł ciekawy, merytorycznie wydaje się być składny, tylko:
      stwierdzenie że jest dobrze że słońce świeci i niedobrze że
      słońce nie świeci nie oddaje całej prawdy o fakcie, że traktat
      akcesyjny, jego zapisy w przeliczeniu na złotówki, korzyści ale
      i obciążenia tworzą w Polsce sytuację niekorzystną gospodarczo.
      Tym bardziej, że dziś wynegocjowane warunki będą zmienione bez
      naszej wiedzy i wpływu (Tr.Akc. art23 oraz 7 innych art.)na dużo
      gorsze lub przynajmniej inne. Więc Panie Z. nie słodż, nie
      mędrkuj tylko napisz że czeka nas krew i pot i ciężka praca i
      może za 20 lat będzie lepiej niż dziś. I tyle. Będę głosował na
      TAK z nadzieją że filozofowie typu Wrzodak i Pan Pisarz i Pan
      Leszek oraz inni wyginą śmiercią naturalną. Jak dinozaury;)
      • Gość: fritz Re: Półprawdy i niedopowiedziane zdania IP: *.solnet.ch 05.06.03, 00:10
        Glosuj NIE z nastepujacych powodow:
        Odpowiadam krotko na twierdzenia autora w jego stylu

        1. Powiedzenie "nie" to nie klęska gospodarcza i natychmiastowy kryzys finansów
        publicznych. To wybór wariantu, w którym negatywy przeważają nad pozytywami.

        Nieprawda, pozytywy przewazaja nad negatywami.

        2. Co zyskujemy w skali makro, pozostając poza Unią?

        Nie placenie skladi:OK
        Przejecie standardow: Polska wielkim wysilkiem dopasowala swoje prawo w sensie
        przejecie tych standardow. Bylo by idiotyzme zrezygnowanie z tego wysilku i
        odrzucenie tych standardow. One zostana z cala pewnoscia zatrzymane.

        Argumenty o suwerennosci sa troche dziecinne. W uni tez nie zostanie stracona.
        Chodzi o gospodarke. Patologie, zadluzanie w Uni sa mozliewe. To widac po
        Niemczech i Francji teraz. Wyborca musi wybierac odpowiedzialnych politykow.
        Jak wybierze idiotow, to czy w Uni, czy poza, katastrofa jest zaplanowana. Np.
        Kolodko / Miller beda gospodarczo zawsze robic te same idiotyzmy.

        Pozostanie poza Unia nie oznacza REZYGANCJI integracji z wspolnym rynkiem.
        Dokladnie to probuje sie nam przez caly czas wmowic. Dlatego tez "Gospodarka
        polska nie może być gospodarką autarkiczną, odizolowaną " jest po prostu
        demagogiczna propaganda.

        3. Co tracimy w skali makro, pozostając poza Unią Europejską?

        Fundusze: jest absolutnie wszystkim fachowcom znane, ze Polska pod zadnym
        wzgledem nie jest teraz przygotowana na wykorzystanie fundoszow. Dlatego tez
        nie zostana wykorzystane. Tzn. Polsa bedzie poteznym platnikiem NETTO. Dlatego
        tez przystapienie TERAZ jest bezsensem z tego punktu widzenia. Glosowanie
        mozna zawsze powtorzyc. Tym rowniez "grozono i probowono zdemoralizowac "
        chcacych glosowac NIE. Ale zdano sobie nagle z tego sprawe, ze ten fakt moze
        miec dokladnie odwrotne dzialanie na wyborcow, ktozy z wlasnie z tego powodu
        moga glosowac NIE - z tego powodu ta mozliwosc nagle zniknela.

        Utrata wiarygodnosci: to jest nastepna nieprawda: jezeli Polska zachowa
        prawodawstwo, to bedzie jak najbardziej wiarygodna. DUZO wazniejsze dla
        INWESTORA sa niskie koszta pracy polaczone z niskimi podatkami. Tych reform
        Unia za Polakow nie przeprowadzi. Bez nich inwestycje i tak omijaja TERAZ
        Polske ( ida do Czech, Slowacji) jak zadzumiony teren wlasnie z powodu
        idiotycznego systemu podatkowego, skorumpowanych urzednikow panstwowych. TYCH
        ZMIAN UNIA NIE WYMUSI TYLKO WYBORCA.
        WNIOSEK: ----------GLOSUJ -------
        • Gość: fritz Niszczenie miejsc pracy cd. IP: *.solnet.ch 05.06.03, 00:14
          A wiec w sumie okolo 100000 miejsc pracy w Polsce tylko w tym jednym przypadku
          zniknie bezpowrotnie, tzn. sie zostanie "wyprodukowanych" 100000 bezrobotnych.
          Straty mozna oszacowac: Zasilek
          dla bezrobotnych, powiedzmy 1000 zl/ m x 12 x 100000 = 1.2 mld zlotych. Gdyby
          ci ludzie pracowali, to placiliby podatki, powiedzmy 1000 zl x 1000000 = 100
          mln. Suma = 1.3 mld zl. To odpowiada okolo 300 mln euro, a wiec 12.5%
          teoretycznej pomocy strukturalnej. To wszystko nie jest propaganda, tylko
          zupelnie konkretnym przykladem i ich jest duzo wiecej.

          Dlatego wlasnie glosuj NIE dla UE.

          I jeszcze jeden przyklad extremalnie zlych warunko akcesji:
          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030602/ekonomia/ekonomia_a_10.html
          Firma Cargill z Bielan Wroclawskich jest jedynym producentem izoglukozy w
          Polsce i zarazem najwiekszym odbiorca pszenicy na Dolnym Slasku i
          Opolszczyznie. Wedlug szacunków Polskiej Federacji Producentów Zywnosci
          zapotrzebowanie w Polsce na izoglukoze siega blisko 120 tysiecy ton. Unia
          Europejska chciala pozwolic nam na produkowanie tylko 6,2!!! tysiaca ton tego
          surowca rocznie, gdy Polska stanie sie jej czlonkiem. Negocjatorzy wnioskowali
          o limit 10-krotnie wiekszy. Bruksela aproponowano nam produkcje na poziomie 27
          tysiecy ton co oczywiscie oznacza zakonczenie produkcji w Polsce. Dla rolnikow
          jest to prawdziwa tragedia. - Ten skup to ogromny rynek zbytu dla producentów
          pszenicy z naszego regionu - mówi Zygmunt Smola. - Gdy go zabraknie, bedziemy
          miec ogromne problemy. Juz w tym roku bedzie nam ciezko.

        • Gość: aaaaa Re: Półprawdy i niedopowiedziane zdania IP: 157.158.22.* 06.06.03, 14:59
          Prawo !!!!!!!!!!
      • Gość: LastBoyScout Re: Półprawdy i niedopowiedziane zdania IP: *.ipt.aol.com 05.06.03, 00:28
        Nie chce cie urazic po bardzo podoba mi sie twoja proba
        racjonalnego podejscia do sprawy ale zastanow sie ... Czy
        Panowie o ktorych piszesz sa samobojcami i dlatego tak gorliwie
        agituja nas do Unii? Warto w tym miejscu przypomniec sobie
        jeszcze jednego nielogicznego Lecha. "Obalil" komune i
        wprowadzil kapitalizm samemu bedac ....elektrykiem z gromadka
        dzieci!!!! Widzac jak ON teraz zyje (nie mylic z innymi
        elektrykam i z dziecmi w dzisiejszej Polsce.....) nielatwo
        zgadnac jednak dlaczego tak wtedy zrobil......

        Gość portalu: Sceptyk napisał(a):

        > Artykuł ciekawy, merytorycznie wydaje się być składny, tylko:
        > stwierdzenie że jest dobrze że słońce świeci i niedobrze że
        > słońce nie świeci nie oddaje całej prawdy o fakcie, że traktat
        > akcesyjny, jego zapisy w przeliczeniu na złotówki, korzyści
        ale
        > i obciążenia tworzą w Polsce sytuację niekorzystną
        gospodarczo.
        > Tym bardziej, że dziś wynegocjowane warunki będą zmienione bez
        > naszej wiedzy i wpływu (Tr.Akc. art23 oraz 7 innych art.)na
        dużo
        > gorsze lub przynajmniej inne. Więc Panie Z. nie słodż, nie
        > mędrkuj tylko napisz że czeka nas krew i pot i ciężka praca i
        > może za 20 lat będzie lepiej niż dziś. I tyle. Będę głosował
        na
        > TAK z nadzieją że filozofowie typu Wrzodak i Pan Pisarz i Pan
        > Leszek oraz inni wyginą śmiercią naturalną. Jak dinozaury;)
        • Gość: jacek Re: Półprawdy i niedopowiedziane zdania IP: 62.233.167.* 11.06.03, 13:26
          No skoro 81% naiwniakow powiedzialo Uni TAK to pozwolicie, ze zachowam sobie
          dla potomnosci wasze wywody aby sprawdzic za kilka lat kto mial racje?

          pzdr


Pełna wersja