Rolnicy a finanse publiczne

IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.07, 22:57
Droga Pani

Bredzi Pani na calego. Po pierwsze gospodarstwa rolne przeznaczyly znaczną
częśc doplat w Polsce na inwestycje, a nie jak Pani klamliwie twierdzi na
konsumpcje. Byc moze w pzyslosci stanie sie inaczej i potrzebny jest system
podatkowy, ktory je do tego zachci, ale utrzymywanie ze obecnie doplaty ida
na konsumpcje jest bzdura. Po drugie obecny system podatkowy jest bezsensowy,
lecz wcale nie preferuje rolnikow. Wystarczy zbudowac sobie model gopodarstwa
rolnego z jego kosztami i przychodami, by wyliczyc, ze sredniej wielkosci
gospodarstwa, ktore dzialaja w formie gospodarstwa rodzinnego placa tak duzo
VAT (w przeciwnienstwie do firm nie moga go odliczac, ze z naddatkiem
finansuje subwencje jakie otrzymuja do KRUS). Dodatkowo gospodarstwa nie
maja takich preferencji jak mikrofirmy i nie maja prawa odliczac od dochodu
wydatkow konsumpcyjnych (amortyzacja samochodow, czesc wydatkow na uslugi
telekomunikacyjne itd, itp.). Prosze nie szczuc, a zajac sie praca i dokladnie
zbadac temat nim cokolwiek Pani napisze. Na razie Pani dzielo wskazuje na
kompletna nieznajomosc tematu. Wystarczy miec kilka danych na temat udzialu
kosztow w gospodarstwach rolnych i innych branzach, gdzie dzialaja firmy o
podobnje skali, by nie opowiadac takich andronow.


Tak wlasnie wyglada profesjonalizm naukowcow z najlepszej uczelni ekonomicznj
w Polsce i min dla tego zadnych waszych wydawnictw i artykulow na liscie
filadelfijskiej nikt nie widzial i dlugo nie zobaczy.

Niepozdrawiam
    • Gość: ArGuMeNtAtOr Rolnicy a nie publiczne IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.07, 23:59
      A tak BTW, moze pokaze Pani jak rozliczyla sie z tego artykulu, jakie byly
      koszty uzyskania tego przychodu i jak uzasadni Pani, czemu takie wysokie. Prosze
      przedstwaic nam jakie poniosla Pani wydatki z prywatnej kieszen, ktore
      uzasadniaja skorzystanie z 50% kosztow uzyskania, nim zacznie Pani puczac innych
      o tym czy ich udzial w finansowaniu budzetu i korzysci jakie z niego maja jest
      adekwatny i sprawiedliwy.

      Niepozdrawiam
      • Gość: :)))) Re: Rolnicy a nie publiczne IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 01:42
        Gość portalu: ArGuMeNtAtOr napisał(a):

        > A tak BTW, moze pokaze Pani jak rozliczyla sie z tego artykulu, jakie byly
        > koszty uzyskania tego przychodu i jak uzasadni Pani, czemu (...)

        No dobra, zmieszałeś ją z błotem. A teraz napisz, dlaczego aż tyle musimy z własnych kieszeni
        dopłacać do tych poszkodowanych zawsze rolników? Oni nie konsumują tylko inwestują - zgoda. Nie
        mogą sobie odliczyć VAT - zgoda. Ale ja też płacę ten VAT, odliczyć nie mogę a podatki płacić muszę.
        Bo mieszkam w mieście i taki mój przesrany los. Gdybym urodził się małorolnym, miałbym spokój z
        podatkami a głupi Jasio w miejskiej fabryce zapitalałby na moją ochronę zdrowia i moje ubezpieczenie
        emerytalne. Jeśli VAT płacony przez rolnika jest jego składką pokrywającą w całości KRUS, to dlaczego
        ZUS bierze ode mnie osobno i to wielokrotnie więcej? Stary, jak już kłamać, to "tak więcej
        ynteligentnie"!
        • yamadei Re: Rolnicy a nie publiczne 12.06.07, 21:26
          > No dobra, zmieszałeś ją z błotem. A teraz napisz, dlaczego aż tyle musimy z
          wła
          > snych kieszeni
          > dopłacać do tych poszkodowanych zawsze rolników?


          Gdybyś uważnie przeczyatal to co napisał twój przedmówca, to wiedziałbyś że
          dopłaty do rolnictwa są typową fikcją księgową - po dokładnym podliczeniu
          okazałoby się powiem, że transfery ze wsi do budżetu są podobnej wielkości lub
          większa jak transfery w odwrotnym kierunku. To że Wyborcza urządziła sobie
          polowanie na czarownice z rolnikami w roli głównej nie zmieni faktów.




          Oni nie konsumują tylko inwest
          > ują - zgoda. Nie
          > mogą sobie odliczyć VAT - zgoda. Ale ja też płacę ten VAT, odliczyć nie mogę
          a
          > podatki płacić muszę.


          Jeśli jesteś producentem to z pewnością możesz sobie odliczyć VAT i oczywiście
          to robisz - wyciągając w ten sposód z budżetu spore sumy. A jeśli nie
          produkujesz, to jakim cudem chciałbyś odliczać sobie VAT?? Wiesz w ogóle na
          czym polega VAT? Oj coś mi się wydaje że nie wiesz... Natomiast rolnicy są
          producentami a zwrotów vatu w większości nie otrzymują - zasilając w ten sposób
          budżet w grube miliardy złotych.


          > Bo mieszkam w mieście i taki mój przesrany los. Gdybym urodził się
          małorolnym,
          > miałbym spokój z
          > podatkami a głupi Jasio w miejskiej fabryce zapitalałby na moją ochronę
          zdrowia
          > i moje ubezpieczenie
          > emerytalne.


          A kto ci broni zostać takim małorolnym? W niektórych wsiach gospodarstwo
          (ziemia, dom, zabudowania) mozna kubić już za 20-30 tys. Dlaczego jakoś nie
          widać tych tłumów wyzyskiwanych miastowych głupich jasiów którzy walą na wieś
          aby samemu stać się wyzyskiwaczem? (i cieszyć się tą rozpasaną konsumpcją o
          której tak sugestywnie pisała prof. Małysz w swoim, faktycznie kompromitujacym
          ją jako człowieka i naukowca artykuliku? Ja sam mało nie uwierzyłem w te tłumy
          chłopów rozbijających się mercedesami, w garniturach od Armianiego i francuski
          szampan lejący się strumieniami...)



          Jeśli VAT płacony przez rolnika jest jego składką pokrywającą w cał
          > ości KRUS, to dlaczego
          > ZUS bierze ode mnie osobno i to wielokrotnie więcej? Stary, jak już kłamać,
          to
          > "tak więcej
          > ynteligentnie"!


          Poczytaj coś na temat VAT, dobrze ci radzę. Potem dopiero się wypowiadaj, bo
          tylko wstyd sobie robisz.
          • Gość: pawik Re: Rolnicy a nie publiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 09:36
            No własnie. Ja się zastanawiam jak jest cel i sens tej nagonki na chłopów
            organiziwanej przez Wyborczą. Bo skutki widać gołym okiem: tzw "miastowi" są
            coraz bardziej przekonani o tym, że wszystkim ich niepowodzeniom winni są
            chłopi. Zwielokrotnia się w kuriozalny sposób te pieniądze które ponoć trafiają
            do chłopów, mity zaczynają zyć własnym życiem i coraz więcej jest ćwoków którym
            się wydaje, że gdyby tak odebrać chłopom to Polska od razu stałaby się Eldorado.
            Dlaczego nikt nie przeprowadzi solidnego rachunku ekonomicznego zysków i strat
            jakie wynikłyby z obłożenia wsi zusem i pitem? Ja już nawet nie mam na myśli
            tych pseudoekspertów zatrudnianych przez Wyborczą, ale chyba jactyś niezależni
            ekonomisci w Polsce są? Przecież to wszystko można policzyć: ile budżet zyskuje
            na rolniczym vacie, ile straci gdy gospodarstwa niedochodowe przestaną płacić
            krus a zusu nie zapłacą bo brak ku temu przesłanek (czyli brak produkcji
            wprowadzanej do obrotu), to samo gdy pit zastąpi podatek rolny (też w wielu
            przyopadkach straty zamiast zysków dla budżetu), ile straci budżet gdy rolnicy
            i ich współmałżonkowie obecnie pozbawieni np prawa do zasiłku dla bezrobotnych
            czy darmowych szkoleń dla bezrobotnych zaczną tego prawa żądać itd itd itd. A
            co z prawem mówiącym, że gdy rolnik przechodzi na wsześniejszą (albo i zwykłą
            też) emeryturę, to jego żona, choćby 20 lat młodsza też musi na emeryturę
            przejść i nie wolno jej samodzielnie prowadzić gospodarstwa? Co z obowiązkiem
            oddawania ziemi bo inaczej nie dostanie się emerytury? Czy ludzie psioczący na
            rzekome przywileje rolników w ogóle mają pojęcie jak bardzo rolnik jest
            ubezwłasnowolniony i jak wielu praw nie posiada? I najwazniejsze: dlaczego nikt
            nie rozbi symulacji kosztów jakie wynikną dla budżetu gdy rolncy oprócz równych
            obowiązków (podatki) dostaną także równe prawa?
            Gazeta "wyborczo", jeśli nie chcesz być nazywana Wybiórczą, napisz także i o
            tym...
            • Gość: :))) Re: Rolnicy a nie publiczne IP: *.acn.waw.pl 13.06.07, 22:00
              Gość portalu: pawik napisał(a):

              > No własnie. Ja się zastanawiam jak jest cel i sens tej nagonki na chłopów
              > organiziwanej przez Wyborczą. Bo skutki widać gołym okiem: tzw "miastowi" są
              > coraz bardziej przekonani o tym, że wszystkim ich niepowodzeniom winni są
              > chłopi. (...)

              Bogacimy się powoli lub wcale, bo musimy utrzymywać połowę narodu, której się
              nie chce robić lub która nie potrafi się utrzymać. To nie powód do niezadowolenia?

              > Dlaczego nikt nie przeprowadzi solidnego rachunku ekonomicznego zysków i strat
              > jakie wynikłyby z obłożenia wsi zusem i pitem?

              Może by były straty, ale widząc dziesiątki miliardów przeznaczonych dla
              chłopstwa i dane o wpływach z VAT w poszczególnych działach, to nie da się w to
              uwierzyć.

              > ile straci gdy gospodarstwa niedochodowe przestaną płacić
              > krus a zusu nie zapłacą bo brak ku temu przesłanek (czyli brak produkcji
              > wprowadzanej do obrotu), to samo gdy pit zastąpi podatek rolny (też w wielu
              > przyopadkach straty zamiast zysków dla budżetu),

              Gdy przestaniemy do nich dopłacać, to już będzie olbrzymi zysk dla Polski.
              Miliardy na drogi i lecznictwo. A brak podatków przy braku dochodów nie dziwi.
              Jest sprawiedliwie: masz dochody - płacisz, nie masz - nie płacisz. Teraz rolnik
              dochody ma a podatku nie płaci, za to bierze "dopłaty" z naszych pieniędzy. To
              jest sprawiedliwe?

              BTW. Jak ja nie mam dochodu, to ZUS zapłacić muszę, bo państwa nie obchodzi czy
              mam dochód czy nie. Jak nie zapłacę to mnie zlicytują. To nazywasz "prawami
              miastowych, których nie mają rolnicy"? Zapraszam do nas. Załóż firmę, utrzymaj
              się na rynku. Tylko pamiętaj!!! Tu nie ma cen gwarantowanych i skupu
              interwencyjnego a do tego połowę zabierze ci państwo na podatki! I co? Wesoło?

              > ile straci budżet gdy rolnicy
              > i ich współmałżonkowie obecnie pozbawieni np prawa do zasiłku dla bezrobotnych
              > czy darmowych szkoleń dla bezrobotnych zaczną tego prawa żądać itd itd itd.

              Aby nabyć prawo do zasiłku, to trzeba przez półtora roku pracować i mieć
              dochody. Więc albo je mają albo nie. Jak ja nie mam dochodów, to komornik wywala
              mnie z mieszkania, ja zmieniam zawód, wyjeżdżam za pracą... dlaczego rolnika to
              nie dotyczy i jak on nie ma dochodów, to trzeba mu DAĆ z moich pieniędzy?

              > I najwazniejsze: dlaczego nikt
              >nie rozbi symulacji kosztów jakie wynikną dla budżetu gdy rolncy oprócz równych
              >obowiązków (podatki) dostaną także równe prawa?

              O jakich prawach mówisz? Oni mają większe prawa od nas - mieszczuchów. My musimy
              utrzymywać to państwo. Oni nic nie muszą za to wszystko im się należy. Jakie
              koszty dla nas, płacących podatki, spowodowałyby te "równe prawa" dla rolników?
              Żadne, bo na wszystkie przywileje w mieście trzeba sobie zapracować. Nikt nic
              nie dostaje za sam fakt bycia kimś tam. Tylko rolnicy, górnicy, politycy i księża...
              • Gość: pawik Re: Rolnicy a nie publiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 22:50
                Gość portalu: :))) napisał(a):

                >
                > Bogacimy się powoli lub wcale, bo musimy utrzymywać połowę narodu, której się
                > nie chce robić lub która nie potrafi się utrzymać. To nie powód do
                niezadowolen
                > ia?


                Nie. Tak juz jest, że biedni płacą małe podatki, bogaci płacą duże. Większość
                chłopów i tak płaci podatków więcej niż powinna - wylicz sobie jaki procent z
                dochodu 300 zł miesięcznie stanowią dwie składki krus i podatek rolny. A tak
                właśnie to wygląda w 70-80% gospodarstw rolnych. Tylko ze ty pewno i tak nie
                przyjmiesz takich wyliczeń do wiadomości bo wolisz tkwić w swoich iluzjach -
                tej o chłopskim bogatwie. Ale ja ci i tak powiem - skala opodatkowania takiego
                wiejskiego biedaka dochodzi do 70% - przy średnim opodatkowaniu zawodów
                nierolniczych wynoszącym w Polsce ok. 40% (oczywiście liczę całość, czyli
                podatek i składki ubezpieczeniowe) I kto tu kogo grabi?

                >
                > Może by były straty, ale widząc dziesiątki miliardów przeznaczonych dla
                > chłopstwa i dane o wpływach z VAT w poszczególnych działach, to nie da się w
                to
                > uwierzyć.



                Jasne, będziesz wierzył tylko w to co dla ciebie wygodne. jak fakty nie pasują -
                tym gorzej dla faktów.



                >
                > > ile straci gdy gospodarstwa niedochodowe przestaną płacić
                > > krus a zusu nie zapłacą bo brak ku temu przesłanek (czyli brak produkcji
                > > wprowadzanej do obrotu), to samo gdy pit zastąpi podatek rolny (też w wie
                > lu
                > > przyopadkach straty zamiast zysków dla budżetu),
                >
                > Gdy przestaniemy do nich dopłacać, to już będzie olbrzymi zysk dla Polski.


                Nie będzie zysku. Zysk byłby wtedy gdyby udało się ze wsi więcej ściągnąć w
                formie składek i podatków - a nie uda się, bo nie ma z kogo ściągać. Będą
                natomiast straty o których pisałem - nie odniosłeś sie do tego, trudno.



                > Miliardy na drogi i lecznictwo. A brak podatków przy braku dochodów nie dziwi.



                No co ty nie powiesz... ciebie najwyraxniej jednak dziwi;))



                > Jest sprawiedliwie: masz dochody - płacisz, nie masz - nie płacisz. Teraz
                rolni
                > k
                > dochody ma a podatku nie płaci, za to bierze "dopłaty" z naszych pieniędzy. To
                > jest sprawiedliwe?


                Po pierwsze, rolnik płaci podatek rolny który ja wyliczono odpowiada ok. 18%-
                owemu podatkowi dochodowemu.
                Po drugie, płaci go nawet wtedy gdy nie ma żadnego dochodu co stanowi czysty
                zysk dla budżetu. jak takiego rolnika obejmiesz pitem, to on nie zapłaci nic a
                budżet straci. Sorry, ale jasniej juz nie potrafię więc więcej nie będę tego
                tłumaczył, nawet jeśli nadal nie chwytasz.



                >
                > BTW. Jak ja nie mam dochodu, to ZUS zapłacić muszę, bo państwa nie obchodzi
                czy
                > mam dochód czy nie.


                Ale masz przychód, więc powinieneś miec i dochód - jesli zaś nie masz żadnego
                przychodu to zamykasz interes i przestajesz płacić cokolwiek, może nawet
                dostajesz jakiś zasiłek. Rolnik nie mający przychodu nadal płaci podatek, na
                zasiłek nie ma szans i ogłosic bankructwa nie może. Więc kto jest w lepszej
                sytuacji?



                Jak nie zapłacę to mnie zlicytują. To nazywasz "prawami
                > miastowych, których nie mają rolnicy"? Zapraszam do nas. Załóż firmę, utrzymaj
                > się na rynku. Tylko pamiętaj!!! Tu nie ma cen gwarantowanych i skupu
                > interwencyjnego a do tego połowę zabierze ci państwo na podatki! I co? Wesoło?



                Tak, o niczym innym nie marzę jak o tym by mozna było cofnąć czas i aby nigdy
                nie zaczęto majstrować przy rynkach rolnych, by nigdzie na świecie nie było
                dotowanej żywności a rolnictwo było normalną gałęzią gospodarki. Czy ty w ogóle
                zdajesz sobie sprawę jak zaczął się interwencjonizm na rynkach rolnych? Nie,
                nie chodziło o to żeby chłopom zrobić dobrze - chodziło o obnizenie cen
                zywności skutkujące poprawą nastrojów proletraiatu miejskiego i ograniczeniem
                wpływów socjalistów. Chłopi stali sie zakładnikami tego systemu, to oni tracą
                na nim najwięcej - bo ceny żywności na świecie są nienormalnie niskie a rynek
                kompletnie rozregulowany. Więc nie pieprz mi o tym jak tobie na tym wolnym
                rynku jest źle, bo wolny rynek, prawdziwy wolny rynek to najlepsza rzecz na
                świecie. Niestety, dla rolnika niedostepna.


                >
                > > ile straci budżet gdy rolnicy
                > > i ich współmałżonkowie obecnie pozbawieni np prawa do zasiłku dla bezrobo
                > tnych
                > > czy darmowych szkoleń dla bezrobotnych zaczną tego prawa żądać itd itd it
                > d.
                >
                > Aby nabyć prawo do zasiłku, to trzeba przez półtora roku pracować i mieć
                > dochody. Więc albo je mają albo nie.


                A widzisz, nie wystarczy. Bo żona rolnika może pracować na etacie i płacić zus
                nie przez półtora ale choćby i przez 10 lat, a zasiłku i tak nie dostanie.
                Takie prawo. Nuie skorzysta także z żadnego innego przywileju jaki maja
                bezrobotni - a nie dość ze nie dostanie zasiłku, to zaraz po utracie pracy
                będzie musiała zacząć płacić krus.



                Jak ja nie mam dochodów, to komornik wywal
                > a
                > mnie z mieszkania, ja zmieniam zawód, wyjeżdżam za pracą... dlaczego rolnika
                to
                > nie dotyczy i jak on nie ma dochodów, to trzeba mu DAĆ z moich pieniędzy?


                Bredzisz. Ciebie moze i wywalą z mieszkania, ale tylko wtedy gdy nie zapłacisz
                naleznych składek. Rolnicy swoje składki płacą, są wyjątkowo sumiennymi
                płatnikami - nawet jeśli na te składki idzie np emeryturka krusowska dziadka,
                bo innych dochodów (ani przychodów) gospodarstwo nie ma. Tobie się zdarzyło
                opłacać zus emerytura dziadka bo twoja firma miała zero wpływów?




                >
                > > I najwazniejsze: dlaczego nikt
                > >nie rozbi symulacji kosztów jakie wynikną dla budżetu gdy rolncy oprócz ró
                > wnych
                > >obowiązków (podatki) dostaną także równe prawa?
                >
                > O jakich prawach mówisz? Oni mają większe prawa od nas - mieszczuchów. My
                musim
                > y
                > utrzymywać to państwo.


                Nie, ich prawa są skandalicznie ograniczone. Czy od ciebie wymaga się oddania
                firmy jak przechodzisz na emeryturę bo inaczej tracisz emeryturę? Czy twoja
                zona musi obowiązkowo przejść na emeryturę razem z tobą? Czy emeryt zusowski ma
                zakaz wykonywania swojej pracy po przejściu na emeryturę? A czy żona
                przedsiębiorcy musi płacić normalną składkę zus - żona rolnika musi płacić krus
                i nie ma od tego zmiłuj się. O zasiłkach i kosztach szkoleń dla bezrobotnych do
                których prawo współmałżonek rolnika jest pozbawiony juz pisałem, o wielu innych
                sprawach nawet mi się nie chce.



                Oni nic nie muszą za to wszystko im się należy. Jakie
                > koszty dla nas, płacących podatki, spowodowałyby te "równe prawa" dla
                rolników?


                A choćby koszty tych zasiłków i szkoleń, poza tym koszt to także utrata
                obecnych wpływów - pisałem już dlaczego budżet straci na wpływach z podatków i
                składek krus.


                > Żadne, bo na wszystkie przywileje w mieście trzeba sobie zapracować. Nikt nic
                > nie dostaje za sam fakt bycia kimś tam. Tylko rolnicy, górnicy, politycy i
                księ
                > ża...


                I znowu na mitomania. Udajesz czy nie wiesz jak wielu przedsiębiorców rżnie
                głupa i praktycznie nie płaci żadnego podatku dochodowego, bo wlicza sobie w
                koszty wszystko łącznie z imprezką z panienkami (kursokonferencja he he)
                A rolnik płaci i nic mu się nie odlicza.
                • Gość: blebleble Re: Rolnicy a nie publiczne IP: *.pronet.lublin.pl 17.06.07, 14:17
                  Pawik, wytłumacz mi proszę dlaczego tak kurczowo się tego rolnictwa trzymacie,
                  skoro tak wam źle?
                  Spróbujcie popracować jak mieszczuchy, którym tak wszystkiego zazdrościcie. To
                  nie średniowiecze, już nie jestescie glaebe ad scripti i przekwalifikować się
                  możecie bez większych kłopotów - praca fizyczna, którą przecież wykonujecie nie
                  wymaga zbyt wysokich kwalifikacji, a obecnie brakuje rąk do pracy np. w
                  budownictwie, drogownictwie - przekonaj się na własnej skórze jak fajnie byc
                  mieszczuchem. W odwrotną stronę to działa - znam kilka osób, które kupiły po
                  kawałku ziemi by zostać gumofilcami z prawem ubezpieczenia w KRUS i bardzo to
                  sobie chwalą, więc nie ściemniaj tylko bierz się do łopaty, jak ci sie tak
                  bardzo nie opłaca gospodarowanie na wsi.
          • Gość: :))) Re: Rolnicy a nie publiczne IP: *.acn.waw.pl 13.06.07, 21:40
            yamadei napisał:

            > > No dobra, zmieszałeś ją z błotem. A teraz napisz, dlaczego aż tyle musimy
            > z własnych kieszeni dopłacać do tych poszkodowanych zawsze rolników?
            >
            >
            > Gdybyś uważnie przeczyatal to co napisał twój przedmówca, to wiedziałbyś że
            > dopłaty do rolnictwa są typową fikcją księgową - po dokładnym podliczeniu
            > okazałoby się powiem, że transfery ze wsi do budżetu są podobnej wielkości lub
            > większa jak transfery w odwrotnym kierunku. To że Wyborcza urządziła sobie
            > polowanie na czarownice z rolnikami w roli głównej nie zmieni faktów.

            Tranfgery ze wsi do budżetu? W jakiej postaci? Akcyzy za tanie wina? Podatek
            rolny? Co jeszcze?

            >
            > (...)
            >
            >
            > A kto ci broni zostać takim małorolnym?

            Kto? Państwo. Poczytaj sobie o zasadach zostania "rolnikiem". A zresztą, czy
            "ciężki los małorolnego konsumenta tanich win" jest wystarczającym powodem, bym
            miał na niego pracować? Mi też nielekko i jak na chwilę przestanę płacić ZUS, to
            komornik mnie utopi. Równość wobec prawa, psia wasza mać!

            > W niektórych wsiach gospodarstwo
            > (ziemia, dom, zabudowania) mozna kubić już za 20-30 tys. Dlaczego jakoś nie
            > widać tych tłumów wyzyskiwanych miastowych głupich jasiów którzy walą na wieś
            > aby samemu stać się wyzyskiwaczem?

            Bo nie są idiotami i wyjeżdżają do Anglii.

            > (i cieszyć się tą rozpasaną konsumpcją o
            > której tak sugestywnie pisała prof. Małysz w swoim, faktycznie kompromitujacym
            > ją jako człowieka i naukowca artykuliku? Ja sam mało nie uwierzyłem w te tłumy
            > chłopów rozbijających się mercedesami, w garniturach od Armianiego i francuski
            > szampan lejący się strumieniami...)


            Takie przerysowania niczemu nie służą. Fakty są inne: chłop żyje za nasze i ten
            stan konserwuje jego bezczynność. Małorolny nie ma kufajki od Armaniego, choć
            niektórych na to stać, bo on nie wie, co to "Armani". Ma za to święty spokój i
            codzienny kieliczek chleba fundowany z moich podatków.

            (...)
            >
            >
            > Poczytaj coś na temat VAT, dobrze ci radzę. Potem dopiero się wypowiadaj, bo
            > tylko wstyd sobie robisz.

            Twój sposób argumentowania jest kłamliwy i oszukańczy. Niczego mi z tym VATem
            nie udowadniasz, tylko chcesz zrobić wrażenie, że "coś" jest inaczej. Ja VAT
            płacę a oprócz niego inne podatki. Chłop VAT płaci i jest to wielka
            niesprawiedliwość? I po "poczytaniu o VAcie" bądę wiedział, dlaczego płacenie
            przeze mnie jest słuszne a przez chłopa nie? Jak już mącić wodę, to zalecam
            mniej głupio. Tu chłopi nie pisują i prostactwem nie zyskasz poklasku.

            Wyżej piszesz, że producent może sobie ten VAT odliczyć (nie piszesz już, że
            tylko częściowo, bo nie od wszystkiego) a chłop nie, choć też jest producentem.
            Dobrze, tylko ponoć 60% gospodarstw nie produkuje niczego na rynek a dopłaty
            bierze. Dziwne...? Raczej nie dziwne. Po prostu oni wszyscy mają dochody, tylko
            nie lubią dokładać się do wspólnego worka. Wolą żyć "za miastowe". Ot co.
            • yamadei Re: Rolnicy a nie publiczne 14.06.07, 10:02
              Gość portalu: :))) napisał(a):

              >
              > Tranfgery ze wsi do budżetu? W jakiej postaci? Akcyzy za tanie wina? Podatek
              > rolny? Co jeszcze?


              Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Chodzi o podatek VAT i akcyze np na
              paliwo (zwroty są minimalne, takze z powodu urzędniczego bałaganu). Podatek
              rolny i krus oczywiście też. Swoją drogą charakterystyczne jest to co napisałes
              o "tanim winie". Jakoś to sformułowanie kiepsko się komponuje z twoimi innymi
              wypowiedziami opisującymi wieś jako krainę zamoznosci;)) Niechcący zdradzasz
              się z tym co każdy, ty także wie - na wsi jest bieda z nędzą. W przeciwnym
              razie pisałbys raczej o francuskim szampanie, czyż nie?

              > > A kto ci broni zostać takim małorolnym?
              >
              > Kto? Państwo. Poczytaj sobie o zasadach zostania "rolnikiem".



              Wiedziałem, że nie masz pojecia o temacie na który sie z taką pewnością
              wypowiadasz. Mam więc dla ciebie dobrą wiadomość. Chcesz zostać rolnikiem i
              czeropać pełną garścią z tych dobrodziejstw w które tak głęboko wierzysz? Nic
              prostszego. Po prostu kupujesz gospodarstwo (nawet sprzedaż kawalerki w mieście
              na to wystarczy), rejstrujesz sie w krusie i przeprowadzasz się na wieś.
              Warunki sa tylko dwa: co najmniej 1 hektar i żadnych dodatkowych źródeł
              dochodu - jak rolnik to rolnik, masz się utrzymac tylko z ziemi. Powodzenia i
              koniecznie opisz za rok swoje doświadczenia... Będzie ciekawie;)))



              A zresztą, czy
              > "ciężki los małorolnego konsumenta tanich win" jest wystarczającym powodem,
              bym
              > miał na niego pracować?



              A kto tak twierdzi? I cos ty się tak do tych małorolnych przyczepił, bezrobotni
              w miastach kosztują cię więcej a 80% chłopów to tacy sami bezrobotni jak ci w
              mieście tyle że w odróżnieniu od nich płacą składkę ubezpieczeniową i podatek.




              Mi też nielekko i jak na chwilę przestanę płacić ZUS, t
              > o
              > komornik mnie utopi.



              jakby chłop przestał płacić krus i podatek to też miałby komornika na karku,
              więc się nie czepiaj tylko płać. A jak ci źle, to zostań rolnikiem;)))



              Równość wobec prawa, psia wasza mać!
              >
              > > W niektórych wsiach gospodarstwo
              > > (ziemia, dom, zabudowania) mozna kubić już za 20-30 tys. Dlaczego jakoś n
              > ie
              > > widać tych tłumów wyzyskiwanych miastowych głupich jasiów którzy walą na
              > wieś
              > > aby samemu stać się wyzyskiwaczem?
              >
              > Bo nie są idiotami i wyjeżdżają do Anglii.



              Ano własnie... Nie są idiotami i wiedzą, że te gadki o tym jak to chłopom jest
              dobrze to tylko propaganda oparta na ignorancji. Dlatego zamiast nurzać sie w
              rzekomym wsiowym dobrobycie wyjeżdżają do Angli, i słusznie robią. A dlaczego
              ty nie zostajesz rolnikiem? Ciągle mnie to nurtuje... Przecież TY wierzysz, że
              chłop ma lepiej niz ty sam...



              > > chłopów rozbijających się mercedesami, w garniturach od Armianiego i fran
              > cuski
              > > szampan lejący się strumieniami...)
              >
              >
              > Takie przerysowania niczemu nie służą.



              Ależ służą. Służą pokazaniu nonsensowności wywodu pani profesor i są kpina z
              ludzi takich jak ty - wierzących w wiejski dobrobyt ale trzymających się
              kurczowo miasta, zusu i pitu na których wszelkie psy wieszają. Brdzo celną
              kpiną, taką której niczego nie potrafosz przeciwstawić.



              Fakty są inne: chłop żyje za nasze i ten
              > stan konserwuje jego bezczynność. Małorolny nie ma kufajki od Armaniego, choć
              > niektórych na to stać, bo on nie wie, co to "Armani". Ma za to święty spokój i
              > codzienny kieliczek chleba fundowany z moich podatków.


              Ten "małorolny" płaci zapewne większe podatki niz ty - oczywiście
              proporcjonalnie do swoich dochodów które są żałosnie niskie albo żadne.
              Gdyby "małorolny" został objety pitem i zusem, to ok. miliona gospodarstw nie
              zapłaciłoby ani grosza (to te które obecnie są deficytowe) a kolejny milion
              zapłaciłby składki i podatki niższe niż obecnie płaci - bo ich wysokość zależy
              od rzeczywistego dochodu. Zaś co do "dużorolnych" to też racji nie masz - duży
              rolnik, taki na 500 ha (jest ich bardzo niewielu, ja znam tylko jednego) płaci
              rocznie ok. 50 tys podatku. A ty ile płacisz, robaczku? Nadal ci się wydaje, że
              to ty jego utrzymujesz? ;)))



              > > Poczytaj coś na temat VAT, dobrze ci radzę. Potem dopiero się wypowiadaj,
              > bo
              > > tylko wstyd sobie robisz.
              >
              > Twój sposób argumentowania jest kłamliwy i oszukańczy.


              Oho, jak się nie ma nic do powiedzenia merytorycznie to zawsze można zarzucić
              kłamstwo, prawda? Tylko że kłamstwo trzeba udowodnić, a ty tego zrobić nie
              potrafisz...


              Niczego mi z tym VATem
              > nie udowadniasz, tylko chcesz zrobić wrażenie, że "coś" jest inaczej.


              Własnie to udowodniłem - że jest inaczej niż tobie się wydaje. Zresztą tutaj
              nawet nie ma czego udowadniać bo sprawa jest oczywista i twój upór nie poparty
              niczym poza emocjami nie na wiele się zda. Fakty są jasne: większość rolników
              nie otrzymuje zwrotu VAT chociaż środki do produkcji są tym podatkiem obłożone
              i każdy "miejski" przedsiębuiorca taki zwrot otrzymuuje. Dla jasności - mowa o
              tych rolnikach, którzy produkują na rynek, nie o gospodarstwach deficytowych.



              Ja VAT
              > płacę a oprócz niego inne podatki.


              Powtarzam: weź się nie ośmieszaj tylko poczytaj co to jest VAT. Każdy płaci VAT
              na wyroby konsumpcyjne, to oczywiste. Tego VATu sie nie zwraca, ani chłopu ani
              nie-chłopu. Ja piszę o VAT na środki produkcji. Jesteś producentem
              czegokolwiek? Jeśli tak, to z pewnością otrzymujesz zwrot VAT. Ale sądząc z
              poziomu twojej wiedzy na ten temat, to żadnym producentem nie jesteś.



              Chłop VAT płaci i jest to wielka
              > niesprawiedliwość? I po "poczytaniu o VAcie" bądę wiedział, dlaczego płacenie
              > przeze mnie jest słuszne a przez chłopa nie?


              Dokładnie tak, jak dowiesz się co to jest VAT to będziesz wiedział dlaczego
              zwraca się VAT od produkcji a nie zwraca od konsumpcji. I zrobi ci się głupio
              bo zrozumiesz jak bardzo się ośmieszyłeś.


              Jak już mącić wodę, to zalecam
              > mniej głupio. Tu chłopi nie pisują i prostactwem nie zyskasz poklasku.



              Pogrążasz się coraz bardziej.



              > Wyżej piszesz, że producent może sobie ten VAT odliczyć (nie piszesz już, że
              > tylko częściowo, bo nie od wszystkiego)


              Od wszystkiego co stanowi koszt uzyskania przychodu i jest obłozone vatem. A do
              czego ty byćś jeszcze chciał, od chodzenia na piwko do pubu?



              a chłop nie, choć też jest producentem.
              > Dobrze, tylko ponoć 60% gospodarstw nie produkuje niczego na rynek a dopłaty
              > bierze. Dziwne...?


              A co w tym dziwnego? To oczywiste, że VAT mozna odliczac rtylko wtedy gdy się
              produjkuje na rynek, jak siobie chłop trzyma świnie na własne potrzeby to nikt
              nie oczekuje że sobie od jej paszy odliczy VAT. Łoatologicznie wyjasniam - nie
              ma znaczenia czy produkt wytwarza 100, 80, czy 5 procent gospodarstw. Na
              wielkość VAT nie ma to wpływu.



              Raczej nie dziwne. Po prostu oni wszyscy mają dochody, tylko
              > nie lubią dokładać się do wspólnego worka. Wolą żyć "za miastowe". Ot co.


              Logika twojego rozumowania jest doprawdy porażająca;)))) Radość bierze patrzeć
              jak założenie cudownym sposobem staje się dowodem na poparcie wygłoszonej tezy.
              Arystoteles w grobie kula się ze śmiechu;)))
    • stasi1 bardzoładnie napisałeś jest tylko jedno ale. 11.06.07, 09:51
      W Polsce rolników jest od groma i ciut więcej. Więc tak się kłada że trzeba na
      nich bardzo dużo składać się aby utrzymać ich, bo sami się nie utrzymają. Mam
      kilku znajomych co sobie na konsumpcje wydają dużo więcej niż ja. Swojej mamie
      emerytce podaje jak to trzech bogatych znajomych rolników płaci więcej na
      służbę zdrowia niż ona jedna biedna emerytka (650zł na rekę, ma złamaną nogę
      tak że nie może chodzić od ponad 20lat). Czy ona musi płacić za tych bogaczy?
      • yamadei Re: bardzoładnie napisałeś jest tylko jedno ale. 12.06.07, 21:29
        stasi1 napisał:

        > W Polsce rolników jest od groma i ciut więcej. Więc tak się kłada że trzeba
        na
        >
        > nich bardzo dużo składać się aby utrzymać ich, bo sami się nie utrzymają. Mam
        > kilku znajomych co sobie na konsumpcje wydają dużo więcej niż ja. Swojej
        mamie
        > emerytce podaje jak to trzech bogatych znajomych rolników płaci więcej na
        > służbę zdrowia niż ona jedna biedna emerytka (650zł na rekę, ma złamaną nogę
        > tak że nie może chodzić od ponad 20lat). Czy ona musi płacić za tych bogaczy?


        Emerytka płaci 650 składki zdrowotnej? To ile ona ma tej emeryturki, chyba coś
        około 7000? I taka biedna powiadasz...
        • jacekm22 Re: bardzoładnie napisałeś jest tylko jedno ale. 13.06.07, 16:41
          Sa trzy kasty swietych krow na ktore zrzuca sie cale spoleczenstwo :
          Kler
          Gornicy
          Chlopi
          • yamadei Re: bardzoładnie napisałeś jest tylko jedno ale. 13.06.07, 18:41
            Bardzo ładnie, głupio i nietrafnie, ale ładnie... tylko chyba ci się posty
            pomyliły, bo to co napisałeś nie ma żadnego związku z tą tajemniczą biedną
            emerytką mającą 7000 emerytury o której ja pisałem.
            Zaś swiętych krów żyjacych kosztem innych jest w Polsce znacznie więcej -
            emeryci, rencisci, studenci, bezrobotni, mieszkańcy mieszkań komunalnych,
            wszyscy pobierajacy zasiłki, biznesmeni niepłacący dochodowego bo mający
            sprytnych ksiegowych...
        • Gość: :)) Re: bardzoładnie napisałeś jest tylko jedno ale. IP: *.acn.waw.pl 13.06.07, 21:48
          yamadei napisał:
          > Emerytka płaci 650 składki zdrowotnej? To ile ona ma tej emeryturki, chyba coś
          > około 7000? I taka biedna powiadasz...

          Masz wyraźne kłopoty ze zrozumieniem prostych tekstów. Czytaj po kilka razy,
          zanim coś napiszesz, OK?
      • gieroy_asfalta Re: bardzoładnie napisałeś jest tylko jedno ale. 13.06.07, 20:12
        w Polsce rolnicy to 25% ludności która produkuje 3% (trzy procenty!) PKB !
        Na Zachodzie rolnicy to 2-4 % ludności, nie są więc takim obciążeniem dla
        reszty jak u nas.
    • gieroy_asfalta Rolnicy - pasożyty na krwawicy mistowych 13.06.07, 20:03
      juz czas zrobic z tym porządek, bo to straszna niesprawiedliwość, ze kasjerka z
      marketu zarabiająca 1000 zł płaci 700zł skałdki, a bamber na hektarch mający
      willę i "sześć samochody" 90 zł, i bamber nie płaci PITa!
      Może by tak ktoś zaskarżyłby to do TK jako niezgodne z równościa obywateli
      wobec prawa?
      • kot_behemot8 Re: Rolnicy - pasożyty na krwawicy mistowych 13.06.07, 22:10
        gieroy_asfalta napisał:

        > juz czas zrobic z tym porządek, bo to straszna niesprawiedliwość, ze kasjerka
        z
        >
        > marketu zarabiająca 1000 zł płaci 700zł skałdki, a bamber na hektarch mający
        > willę i "sześć samochody" 90 zł, i bamber nie płaci PITa!
        > Może by tak ktoś zaskarżyłby to do TK jako niezgodne z równościa obywateli
        > wobec prawa?


        Sugerujesz, ze ta kasjerka dostaje na rekę 300 zł?;))
    • Gość: gorszy obywatel... Rolnicy a finanse publiczne IP: *.158.pxs.pl 14.06.07, 18:47
      Swietnie! Rolnikom dopłaty i ulgi (KRUS), a reszta społeczeństwa niech się
      męczy za grosze i płaci podwójne i potrójne składki, to jest rozumiem polska
      sprawiedliwość! Czy ktoś dopłaci nie-rolnikom do składek, czynszu i opłat? A
      kto mi dołoży na zakup tych truskawek i malin, które jeszcze paradoksalnie
      napewno zdrożeją, jak wszystko inne? Rolnik i tak ma co jeść, a ja chyba
      muszę zacząć sadzić coś na balkonie, żeby przeżyć...
    • Gość: wieśniaczka Re: Rolnicy a finanse publiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 19:58
      A ja pozwole sobie prowokacyjnie zapytać: czy mnie ktoś pytał czy chcę w ogóle
      tego ubezpieczenia w KRUS które wszyscy mi tak wypominają? Bo jakos sobie nie
      przypominam, by kogokolwiek na wsi pytano czy wieś chce korzystac
      z "dobrodziejstw" przymusowych ubezpieczeń. No to może byście tak wreszcie
      skonczyli nam te swoje krzywdy wypominać i zabrali sobie ten cały KRUS???
      Nam wcale na nim nie zalezy...
      A może zróbmy jeszcze inaczej. Zamiast wciągać chłopów do ZUS, niech to zusowcy
      przejdą do KRUS... Przeciez sami na ten ZUS bez przerwy narzekacie, więc
      dlaczego tak wam zależy by inni też się w nim męczyli - czyżby z czystej
      złośliwości? A może po prostu dlatego, że wchodząc do KRUS musielibyscie
      zmniejszyć emerytury waszych rodziców i dziadków do żałosnych groszy
      musielibyście wprowadzić 100%-tową ściągalność składek, bo tak właśnie jest w
      KRUS? Skonczyłyby się przywileje dla zon przedsiebiorców które nie płacą
      składki, ich dorosłych dzieci pracujacych u taty ale oficjalnie zarejstrowanych
      jako bezrobotni więc też nie płacących składki, ludzi pół roku spędzających na
      urlopach chorobowych...
      To samo jest z podatkami. Dlaczego tak bardzo się czepiacie podatku rolnego,
      przeciez mnóstwo grup zawodowych jest w Polsce na ryczałcie albo na karcie
      podatkowej. Dlaczego to właśnie rolnicy mieliby być tej możliwości pozbawieni?
      Dlaczego nie czepiacie się krawców, fryzjerów, lekarzy prywatnych, artystów,
      dziennikarzy - oni wszyscy płacą ryczałt tak samo jak robią to rolnicy! Np ja
      płacę podatku rolnego ok. 3500 rocznie a to znacznie więcej niż większość
      małych przedsiebiorców płacących kartą podatkową. Czego więc jeszcze chcecie?
      • Gość: jacek2 Re: Rolnicy a finanse publiczne IP: *.w83-199.abo.wanadoo.fr 14.06.07, 21:12
        A ile skladki KRUS i podatkow placi np pan Balasz ???
        Nie zapominaj ze na KRUS zrzucaja sie wszyscy emeryci ....
        • Gość: wiesniaczka Re: Rolnicy a finanse publiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 09:02
          I znowu ta demagogia... Skoro emeryci zrzucaja się na KRUS, to zrzucają się
          także i na ZUS, bo ZUS podobnie jak KRUS jest dotowany z budżetu - w dodatku ta
          dotacja jest ponad dwukrotnie wyższa.
          Co do pana B to nie znajdziesz na wsi ani jednego człowieka uważającego, że
          obszarnicy jego rodzaju nie powinni płacić wyższej składki. Rzecz w tym, ze
          tych obszarników jest garstka, kilkunastu na całą Polske - a mówi się o tym tak
          jakby sprawa dotyczyła wszystkich a przynajmniej większości rolników. To na
          nich spadają wszystkie te chamskie, obraźliwe uwagi których nie potrafi sobie
          darować prawie żaden z dyskutantów reprezentujacych opcję miejską. Nie imiennie
          na pana B i kilku jego kolegów.
          I jeszcze jedna sprawa, nigdy chyba tutaj nie poruszana. Analogiczna sprawa jak
          z Balazsem i całą biedną resztą jest przecież także i w ZUSie. Przedsiębiorcy
          płacą jednolitą składkę, prawda? W przeciwieństwie do "etatowców". Zdarza się
          więc, że przedsiebiorca z wysokim dochodem płaci składkę wielokrotnie niższą od
          etatowca z wysokim dochodem, jest więc w stosunku do niego uprzywilejowany...
          Czy to znaczy, że taki przedsiębiorca to darmozjad, złodziej i pijak - bo kto
          inny dopłaca do jego luksusowego i pasozytniczego życia? Chyba tak, bo
          dokładnie takie rozumowanie (i takie epitety!!) stosujecie wobec chłopów. Radzę
          się nad tym zastanowić.
          • Gość: blebleble Re: Rolnicy a finanse publiczne IP: *.pronet.lublin.pl 17.06.07, 14:29
            Masz oczywiście rację - wszelkie przywileje podatkowe czy ubezpieczeniowe są
            nieuzasadnione, bez względu na to kogo dotyczą.
            Podstawą opodatkowania powinien być dochód, podstawą składki ubezpieczeniowej
            też, a składka powinna być inwestowana i wypłacana po latach w formie
            emerytury. Każdemu tyle ile sobie uskładał.
            Tylko dlaczego ci, którzy tak chętnie zrzekliby się tych ryczałtów i krusów
            zawsze głosują na te partie, które ostro się przeciwstawiają uproszczeniu i
            ujednoliceniu systemu podatkowego czy składkowego? No dlaczego?
            • Gość: wiesniaczka Re: Rolnicy a finanse publiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 22:13
              Wszyscy głosują na takie partie, bo innych partii nie ma...
              Znasz jakąś partię domagająca się zniesienia dopłat do światowego rolnictwa i
              obiecującą skuteczną realizację takiego postulatu?
    • Gość: Konel Rolnicy a finanse publiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 21:58
      Jestem sadownikiem. Ponieważ posiadam gospodarstwo, zostałem zaliczony przez
      autorkę powyższego artykułu oraz podobnych za pasożyta żerującego na
      społeczeństwie. NIE CZUJĘ SIĘ KIMŚ TAKIM! Dla mnie pasożytem społecznym jest
      ktoś, kto nie wytwarza żadnego konkretnego produktu a praca jego polega na
      przedstawianiu swoich kontrowersyjnych teorii czego efektem jest konfliktowanie
      społeczeństwa. Co więcej: wynagrodzenie za powyższą działalność pobiera z
      pieniędzy ludzi produkujących różne dobra. Zresztą jest całkiem spora grupa
      społeczna żerująca na ciężkiej ale mało płatnej pracy "tych na dole" budujących
      mimo woli potęgę potentatów czy koncernów handlowych, ubezpieczeniowych,
      produkcyjnych i innych... Prowadzę gospodarstwo od 27 lat i przez cały ten czas
      opłacałem składki na ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe, emerytalno-rentowe i
      robię to nadal. Co do wysokości składek to nie ode mnie ona zależy, tylko wpływ
      na nią miało kilka ekip rządzących nota bene mających swoich doradców. Skoro
      nie wprowadziły one zmian to znaczy że panie i panowie politycy mieli w tym
      swój interes. Proszę więc pomyje wylewać na właściwe głowy. Poza ubezpieczeniem
      ponosiłem też inne koszty: w latach 80-tych odprowadzałem podatek dochodowy, bo
      takie były przepisy. I nie ja je zniosłem! Przy każdej dostawie owoców do
      zakładu przetwórczego czy punktu skupu potrącano mi "opłatę plantatorską" w
      wysokości 1,5-2%. Zakłady sprzedano, ktoś na tym korzysta a moje pieniądze ktoś
      skonsumował. Zeby było ciekawiej to przetwórnie, które skorzystały na naszych
      garbach teraz sprowadzają pulpę bananową z Ameryki i produkują z niej
      nektarki...to długi temat. Przez cały okres mojego gospodarowania korzystam z
      kredytów bankowych (bo muszę) i jakoś nadal nie mogę wyjść na prostą - dbają o
      to kolejne ekipy uzdrawiaczy. Właśnie dzisiaj przeprowadziłem
      kolejne "liczenie" i co mi wyszło? Że średnio w ciągu każdego z 12-tu miesięcy
      muszę w produkcję włożyć ok.8000 zł (w tym są spłaty kredytów inwestycyjnych! a
      więc przeznaczonych na uzyskanie dochodu) aby przeznaczyć ok. 2000 zł na 5-
      osobową rodzinę. Bardzo proszę aby Pani K. Duczkowska-Małysz zorientowała się
      jak te proporcje przedstawiają się w Jej przypadku? Teoria i praktyka są często
      bardzo odległe, i tylko do pewnego czasu ma to niewielkie znaczenie...
Pełna wersja