Dodaj do ulubionych

Będą kolejne rosyjskie kontrole zakładów mięsnych

14.06.07, 21:00
Polskie swinie najlepsze swinie w Azji

he...he...
Obserwuj wątek
    • Gość: Jan Niemcy zlapali polska ciezarowke z IP: *.versanet.de 15.06.07, 18:17
      nieswiezym miesem dla kebabow.5 ton wprawdzie,ale Putin zaraz to wygadal Merkel -
      "In nächster Zeit treffe ich mit (Bundeskanzlerin) Angela Merkel in Deutschland zusammen. Aber ich werde ihr doch nicht sagen: Du möchtest dieses Fleisch nicht selbst essen und es deshalb lieber mir geben."
      czyli - "za niedlugo spotkam sie z pania Merkel w Niemczech.Ale jej przeciez nie powiem:ty nie chcesz tego miesa sama jesc wiec lepiej mnie go dac.."
      www.meat-n-more.info/portal/news/news_politik.php?we_objectID=6713
      Widzicie,z polskim miesem nie prosta sprawa.Po za tym Polacy rozprowadzili mieso ktore im Rosjane spowrotem jako nieswieze poslali, na statkach turystycznych plywajacych na Baltyku.
      de.rian.ru/society/20070523/65959971.htmlnieladnie,nieladnie....
        • Gość: Marta50 Re: Niemcy zlapali polska ciezarowke z IP: *.pools.arcor-ip.net 15.06.07, 23:59
          Warto przeczytac.
          Cytat artykulu:
          Świńskie Świństwa

          Włośnica w Szczecińskiem

          Pierwsi pacjenci z objawami zatrucia pokarmowego trafili do jednego ze szpitali
          w Szczecinie już 5 czerwca br. Zostali zarażeni włośnicą – groźną chorobą
          odzwierzęcą. Następnego dnia przyjęto kolejną osobę, a trzy dni później –
          jeszcze jedną. 13 czerwca br. Polska Agencja Prasowa podała, że liczba
          zarażonych w województwie zachodniopomorskim wzrosła do 15. Wczoraj było już 27
          chorych, a może być ich znacznie więcej, gdyż zarazki włośnicy rozwijają się w
          organizmie człowieka nawet do 45 dni.

          Między 19 a 21 maja br. ludzie ci mieli pecha spożyć „surową kiełbasę polską”,
          wyprodukowaną w firmie Rol-Banc ze Świerzna koło Kamienia Pomorskiego. W
          Szczecińskim Centrum Zarządzania Kryzysowego odbyło się spotkanie z udziałem
          wojewody zachodniopomorskiego, przedstawicieli inspekcji weterynaryjnej oraz
          inspekcji sanitarnej „w celu omówienia dalszych działań, mających na celu między
          innymi wykrycie sprawców zatrucia oraz możliwości ograniczenia ewentualnych
          dalszych zachorowań”. Takie z grubsza są fakty. Pozostaje otwartym pytanie: jak
          do tego doszło?

          To, że włośnica zaatakowała w końcu w województwie zachodniopomorskim, dla
          fachowców nie jest zaskoczeniem. To dosyć szczególne województwo – podstawowym
          kryterium, niezbędnym warunkiem zatrudnienia w sektorze rolno-spożywczym jest
          polityka. Trzeba być albo człowiekiem pana Balazsa, byłego ministra rolnictwa,
          albo człowiekiem pana Leppera, obecnego ministra rolnictwa, dwóch
          najzacniejszych obywateli województwa. Można też być odmiennie politycznie
          afiliowanym, ale musi to być podczepienie rzeczywiście silne, żeby opłacało się
          takiego odmieńca na posadzie tolerować, albo żeby nie opłacało się go sczyścić.

          Rzućmy okiem na „Informację o wynikach kontroli funkcjonowania nadzoru nad
          wytwarzaniem, obrotem i stosowaniem środków żywienia zwierząt” ze stycznia 2004
          r. Na stronie 53 kontrolerzy NIK opisali przypadek działań powiatowego lekarza
          weterynarii w Gryfinie, który zaakceptował „eksport do Czech tłuszczu
          pozyskanego z SRM”. SRM to materiał szczególnego ryzyka pochodzący z ubitych
          krów. Są to między innymi mózgi, rdzenie kręgowe, śledziony itp. Jest to
          przeznaczone do utylizacji ze względu na ryzyko zakażenia ludzi BSE (chorobą
          szalonych krów).

          Mówiąc po ludzku – gość wydał zgodę na eksport feralnego tłuszczu do czeskich
          zakładów produkujących mydło, wywołując przy tym skandal na linii Warszawa –
          Praga. NIK-owcy uznali, że było to działanie nielegalne. W ich ocenie
          nierzetelne też było „postępowanie Wojewódzkiego Inspektora ds. Środków Żywienia
          Zwierząt z woj. zachodniopomorskiego, który przeprowadzając kontrolę PIW
          (Powiatowego Inspektora Weterynarii) w Gryfinie, nie ustosunkował się do tego
          faktu”! NIK-owcy zalecili zachodniopomorskiemu wojewódzkiemu lekarzowi
          weterynarii (był nim wówczas dr Tomasz Grupiński) „wszczęcie postępowania
          dyscyplinarnego i wyciągnięcie konsekwencji służbowych w stosunku do Powiatowego
          Lekarza Weterynarii w Gryfinie – lek. wet. S.P.” I tak się stało.

          Kim więc dziś jest wymieniony w raporcie NIK „lek. wet. S.P.”? Otóż tak został
          ukarany, że awansował z Gryfina na powiatowego lekarza weterynarii w Szczecinie!
          Nominację musiał zatwierdzić, ten, który miał go ukarać, czyli wojewódzki lekarz
          weterynarii dr Tomasz Grupiński! Prywatnie brat wpływowego posła Platformy
          Obywatelskiej Rafała Grupińskiego.

          Czy to da coś panom śledczym do myślenia? Wątpię. Ta cholerna włośnica wykluła
          się w bardzo niezręcznym momencie, kiedy po wielu trudach i niepowodzeniach
          próbuje się nawiązać ponownie „świński” dialog polsko-rosyjski, który ma
          doprowadzić do przywrócenia eksportu polskiego mięsa na rynek rosyjski.
          Przychodzi więc nam do głowy tylko ta myśl, że ukarany zostanie wyłącznie
          Rol-Banc. Przy czym to nie jest jakaś zapluta wiejska masarnia, w której tatuś z
          synkami biją „sposobem gospodarczym” kilka wieprzków dziennie. To duży zakład
          zatrudniający blisko 100 osób. Nie prowadził uboju! Mięso do produkcji wędlin
          kupowano z innych firm. Każdej dostawie towarzyszyć musi – zgodnie z unijnymi
          normami – „Handlowy Dokument Identyfikacyjny”. Każda wieprzowa półtusza
          opatrzona była pieczątką lekarza weterynarii, świadczącą, że mięso jest zdrowe.
          Teoretycznie ustalenie, skąd do Świerzna zjechało mięso zakażone włośnicą, winno
          zająć inspektorom i prokuraturze kilka godzin. Tylko że naszym zdaniem nic z
          tego nie będzie! Możemy się założyć, że papiery są w porządku... A poza tym,
          który weterynarz przyzna się, że mięsa na oczy nie widział, że pieczątki w
          chłodni stawiał na koniec dnia hurtem, a z właścicielem ubojni rozliczał się w
          ramach prywatnych „umów o dzieło”!

          No i na dodatek to rosyjskie embargo – czy można wyobrazić sobie lepszy powód do
          jego utrzymania niż widoczny teraz gołym okiem bałagan w naszych zakładach
          mięsnych i fikcyjną w znacznym stopniu kontrolę weterynaryjną? Dlatego padnie na
          Rol-Banc i co najwyżej na bezpośrednio nadzorującego go weterynarza!

          Głębsze zbadanie kulis działalności inspekcji weterynaryjnej, nie tylko na
          terenie województwa zachodniopomorskiego, musiałoby prowadzić do wykrycia
          praktyk, które niejednemu naiwnemu włos na głowie by zjeżyły. Kto na przykład ma
          pojęcie o tym, że nagminne wśród weterynarzy jest zawieranie „umów-zleceń” na
          podawanie zwierzętom przed ubojem soli fizjologicznej (w celu poprawy ich
          kondycji). W dużej ubojni dobry fachowiec może „wyciągnąć” w ten sposób nawet
          ponad 10 tys. zł miesięcznie. W zamian winien tylko przymknąć oko na zdechłe w
          transporcie świnie i krowy, które trafiają do produkcji razem z pozostałymi.
          Wyobraźcie sobie pędzącego przez kraj TIR-a ze stadem wieprzy na skrzyni. Jak
          kierowcy TIR-ów jeżdżą, wie każdy, kto choć raz odbywał samochodową podróż po
          kraju. Zwierzęta odbijają się od ścian TIR-a jak piłki. Po przyjeździe na
          miejsce połowa świń trzyma się na nogach jak Gołota po rundzie z Tysonem. Część
          z nich padła, albo za chwilę padnie… Oczywiście nikt im tej soli fizjologicznej
          nie podaje, bo nie ma ku temu odpowiednich warunków. Stąd już tylko krok do
          tolerowania lewizny w ogóle, zaniechania kontroli, przymykania oka na
          „nieprawidłowości”. Aż wreszcie pewnego dnia trafiamy na depeszę Polskiej
          Agencji Prasowej opatrzoną tytułem „Już 15 osób w szpitalu z podejrzeniem włośnicy”.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka