Przez Balcerowicza możemy nie wejść do Unii

IP: *.chello.pl 05.12.01, 09:58
W odpowiedzi na ostatni raport Komisji Europejskiej z którego wynika że
dochodzenie do 3/4 średniego poziomu Unii zajmie nam 33 lata (Słowenii - 1
rok, Węgrom - 11, Czechom - 15) oraz oceniając wielkość naszej dziury
budżetowej, Minister Finansów Niemiec po raz pierwszy wyraził obawę, że Polska
może nie wejść do Unii Europejskiej w pierwszej grupie.
Ja im się wcale nie dziwię. Po co brać do Unii bankruta albo dziada? Oczywiście
te wskaźniki są zmanipulowane, bo tylko w tym roku mamy taki kiepski wzrost
gospodarczy na tle Węgier i Czech.
To są skutki niewydarzonych reform rządu Buzka, schłodzenia gospodarki i
interesowania się tylko inflacją przez RPP. Należało poczekać z duszeniem
inflacji do poziomu UE do rozstrzygnięcia sprawy wejścia do Unii. Przez 2-3
lata nic by się nie stało. Wybrano zły priorytet - wielkość inflacji a nie
wzrostu.
Schodząc tak ostro i w tym czasie popełniono wielki błąd który może
zaprzepaścić nasze szanse!
    • Gość: gomez Re: Przez Balcerowicza możemy nie wejść do Unii IP: *.solutions.net.pl 05.12.01, 12:55
      balcerowicz nic innego nie potrafi.nakrecic koniunkture to jednak calkiem cos
      innego niz obnizki stop.
    • Gość: tomku Re: Przez Balcerowicza możemy nie wejść do Unii IP: *.pcz.czest.pl 05.12.01, 13:36
      1. Jesli nie wejdziemy do ZSRE to tylko sie z tego cieszyc!
      2. N.t. popytu, wzrostu i stop procentowych jest b.ciekawy
      tekst B.Grabowskiego w dzisiejszej Rzeczpospolitej.
      3. Twoj post jest glupi, no ale napisales co wiedziales.
    • Gość: Lechu Re: Przez Balcerowicza możemy nie wejść do Unii IP: 192.168.111.* 05.12.01, 14:24
      Andrzej, jesteś typowym, jak się zdaje produktem polskiego systemu szkolnictwa
      (patrz ostatnie wyniki owych sławnych testów): czytasz i czytasz, tylko po co,
      skoro albo niczego nie rozumiesz, albo rozumiesz na opak!

      Lepiej nie czytaj, albo czytaj i milcz, zanim znowu dasz podobną plamę.
      Demokracja oznacza, że każdy cymbał ma prawo myśleć co chce, ale nie musisz od
      razu publicznie robić z siebie pośmiewiska.


    • ptwo lepiej wróć do szkoły 07.12.01, 00:06
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > W odpowiedzi na ostatni raport Komisji Europejskiej z którego wynika że
      > dochodzenie do 3/4 średniego poziomu Unii zajmie nam 33 lata (Słowenii - 1
      > rok, Węgrom - 11, Czechom - 15) oraz oceniając wielkość naszej dziury
      > budżetowej, Minister Finansów Niemiec po raz pierwszy wyraził obawę, że Polska
      >
      > może nie wejść do Unii Europejskiej w pierwszej grupie.
      > Ja im się wcale nie dziwię. Po co brać do Unii bankruta albo dziada? Oczywiście
      >
      > te wskaźniki są zmanipulowane, bo tylko w tym roku mamy taki kiepski wzrost
      > gospodarczy na tle Węgier i Czech.
      > To są skutki niewydarzonych reform rządu Buzka, schłodzenia gospodarki i
      > interesowania się tylko inflacją przez RPP. Należało poczekać z duszeniem
      > inflacji do poziomu UE do rozstrzygnięcia sprawy wejścia do Unii. Przez 2-3
      > lata nic by się nie stało. Wybrano zły priorytet - wielkość inflacji a nie
      > wzrostu.
      > Schodząc tak ostro i w tym czasie popełniono wielki błąd który może
      > zaprzepaścić nasze szanse!

      Jeżeli mielibyśmy nie wejść do Unii, to napewno nie z powodu Balcerowicza, tylko
      tych wszystkich gamoni, ktorzy na niego pomstują, bo gdyby nie Balcerowicz, to
      bylibyśmy dzisiaj na poziomie Kuby.
      A stwierdzenie "Wybrano zły priorytet - wielkość inflacji a nie
      > wzrostu." jest najlepszym dowodem stanu wiedzy ekonomicznej w Polsce: w
      warunkach inflacji nie ma wzrostu gospodarczego.

      • Gość: lolek Re: lepiej wróć do szkoły IP: *.dyn.optonline.net 07.12.01, 02:03
        Balcerowicz to kretyn ekonomiczny,skonczyl komunistyczne szkoly z jego ekonomia
        byl czlonkiem PZPR /tych zdrajcow/ i nim pozostal do dzisiaj.Udalo mu sie
        rozwalic polska gospodarke i jest z tego dumny.Dalsza jego dzialalnosc wykonczy
        totalnie Polske.Jak dlugo taki nikczemnik moze swobodnie dzialac????To hanba!!!!
        • Gość: Lechu Re: lepiej wróć do szkoły IP: 192.168.111.* 07.12.01, 09:25
          Sio, tępoto!
        • Gość: Edmund Re: lepiej wróć do szkoły IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 20:04
          Brawo Lolek! Popieram Cię i też się dziwię jak taki wróg Polski i polaków może być prezesem NBP?
          • Gość: Grafen Re: lepiej wróć do szkoły IP: *.chello.pl 07.12.01, 22:14
            brawo lolek i Edmund. brawo, pewnie obydwaj jestescie dumni z siebie. lolek:
            poczytaj sobie zyciorys LB i dopiero zacznij sie wypowiadac. Postaraj zapoznac
            sie z tematem ktory komentujesz.
          • ptwo Re: lepiej wróć do szkoły 07.12.01, 23:16
            Gość portalu: Edmund napisał(a):

            > Brawo Lolek! Popieram Cię i też się dziwię jak taki wróg Polski i polaków może
            > być prezesem NBP?

            Na prezesa NBP najlepiej nadaje się pewnie Ferdynand Kiepski?
      • Gość: Andrzej (do ptwo) Lepiej trochę poczytaj i zacznij myśleć IP: *.chello.pl 07.12.01, 09:42
        Ponieważ uważam że niewiele rozumiesz nie dlatego że jesteś tępy, tylko dlatego
        że jesteś daleko od Polski (zapewne za oceanem) i nie śledzisz na bieżąco
        sytuacji w naszym kraju, stracę trochę czasu i wytłumaczę niektóre sprawy, mimo
        arogancji przebijającej z twojego listu.
        Po pierwsze ja nie oceniałem dorobku Balcerowicza w ogóle, tylko to co zrobił w
        ostatnich 4 latach. Moją pozytywną ocenę jego wcześniejszej działalności
        znajdziesz np. w wątku "GW jest tubą banków..." albo o Grabowskim.

        > Jeżeli mielibyśmy nie wejść do Unii, to napewno nie z powodu Balcerowicza, tylk
        > o
        > tych wszystkich gamoni, ktorzy na niego pomstują, bo gdyby nie Balcerowicz, to
        > bylibyśmy dzisiaj na poziomie Kuby.
        Problem polega na tym że pomstują nie tylko Lepper i LPR. Balcerowicz i RPP są
        krytykowani przez większość liczących się ekonomistów, w tym Sachsa, Komisję
        Europejską, H. Gronkiewicz-Waltz. O Belce i Kołodce nie wspomnę, bo to oczywiste.

        > A stwierdzenie "Wybrano zły priorytet - wielkość inflacji a nie
        > > wzrostu." jest najlepszym dowodem stanu wiedzy ekonomicznej w Polsce: w
        > warunkach inflacji nie ma wzrostu gospodarczego.
        >

        O to chodzi, że największy wzrost 5%-7% za Kołodki i poprzedniego Belki (lata
        1994-1997) mieliśmy przy inflacji ok. 15%-30%. Ostatnie zdanie z twojego listu
        świadczy więc o tym, że twoja "wiedza ekonomiczna" pozostawia wiele do życzenia.
        Nie za dobra była ta twoja szkoła...
        Zajrzyj do "Rocznika Statystycznego" i zastanów się nad tym jaką bzdurę
        napisałeś.
        Kołodko i Belka razem z Gronkiewicz-Waltz umieli jakoś godzić inflację i wzrost.
        Tylko teraz w okresie wysoko opłacanych "profesjonalistów" z RPP i Balcerowicza
        wszystko idzie jak po grudzie, a nawet nie idzie tylko stanęło i grozi katastrofą.
        Ponieważ nie zrozumiałeś również sensu mojego listu, to ci go wytłumaczę, ale
        wybacz - już ostatni raz.
        Moim zdaniem nie należało stawiać tak ambitnego celu inflacyjnego (zresztą
        zrealizowanego z nawiązką) i dochodzić do niego bardzo ryzykowną drogą, za
        wszelką cenę (bezrobocie prawie na poziomie Trzeciego Świata, kryzys finansów
        państwa, groźba niepokojów społecznych) właśnie w tych latach, gdy rozstrzygać
        się będzie sprawa naszego członkostwa w Unii Europejskiej. I to z dwóch powodów.
        Po pierwsze to psuje nasz "image" - jesteśmy już postrzegani gorzej niż inni (to
        jest jednak upokarzające, jeżeli oceniają że Rumunia osiągnie ich poziom w czasie
        prawie takim samym jak my - po 34 latach, my po 33), mniej stabilnym. Unia z
        wielką niechęcią i obawami się rozszerza; "osiągając" w okresie kluczowych
        decyzji tak fatalne wskaźniki, wspieramy tych polityków którzy zrealizowaliby
        rozszerzenie w pierwszej fazie bez nas, a nas widzą raczej w drugiej grupie -
        Rumunii, Bułgarii, innych państw bałkańskich i Turcji. Ma to nastąpić na pewno po
        2010 roku. Okazuje się, co mądrzejsi ludzie już to wiedzieli od dawna, że nie
        inflacja jest najważniejsza przy ocenie czy jakieś państwo się nadaje do tego
        klubu bogatych. W każdym razie mogliśmy spokojnie mieć inflację rzędu 6%-7% (mamy
        3,6%), ale przy lepszych innych parametrach. Po drugie z powodu złej sytuacji
        gospodarczej może być przegrane referendum na temat przystąpienia do Unii, które
        ma być za półtora roku i skończyłoby się tym samym - spadnięciem do drugiej
        grupy. Jak dobrze pójdzie, w gospodarce będziemy wtedy odbijać się od dna, jak
        nie, jeszcze będziemy się pogrążać. Kwaśniewski, Miller, Belka i Cimoszewicz
        będą zasługiwać na pomnik w każdym mieście, albo przynajmniej ulicę, jeżeli nasza
        gospodarka się nie zawali i wejdziemy do Unii w 2004 roku. Ja już w to przestaję
        wierzyć. Uważam że mleko się rozlało a ryzykowanie takich wskaźników w tak ważnym
        okresie było głupotą.

        Jesteś tak wyedukowany ekonomicznie i zapewne ogólnie, że chyba nia ma potrzeby
        żebym ci więcej tłumaczył.
        • ptwo Lepiej trochę poczytaj i zacznij myśleć!!! 07.12.01, 23:14
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Ponieważ uważam że niewiele rozumiesz nie dlatego że jesteś tępy, tylko dlatego
          >
          > że jesteś daleko od Polski (zapewne za oceanem) i nie śledzisz na bieżąco
          > sytuacji w naszym kraju, stracę trochę czasu i wytłumaczę niektóre sprawy, mimo
          >
          > arogancji przebijającej z twojego listu.
          > Po pierwsze ja nie oceniałem dorobku Balcerowicza w ogóle, tylko to co zrobił w
          >
          > ostatnich 4 latach. Moją pozytywną ocenę jego wcześniejszej działalności
          > znajdziesz np. w wątku "GW jest tubą banków..." albo o Grabowskim.
          >
          > > Jeżeli mielibyśmy nie wejść do Unii, to napewno nie z powodu Balcerowicza,
          > tylk
          > > o
          > > tych wszystkich gamoni, ktorzy na niego pomstują, bo gdyby nie Balcerowicz
          > , to
          > > bylibyśmy dzisiaj na poziomie Kuby.
          > Problem polega na tym że pomstują nie tylko Lepper i LPR. Balcerowicz i RPP są
          > krytykowani przez większość liczących się ekonomistów, w tym Sachsa, Komisję
          > Europejską, H. Gronkiewicz-Waltz. O Belce i Kołodce nie wspomnę, bo to oczywist
          > e.
          >
          > > A stwierdzenie "Wybrano zły priorytet - wielkość inflacji a nie
          > > > wzrostu." jest najlepszym dowodem stanu wiedzy ekonomicznej w Polsce:
          > w
          > > warunkach inflacji nie ma wzrostu gospodarczego.
          > >
          >
          > O to chodzi, że największy wzrost 5%-7% za Kołodki i poprzedniego Belki (lata
          > 1994-1997) mieliśmy przy inflacji ok. 15%-30%. Ostatnie zdanie z twojego listu
          >
          > świadczy więc o tym, że twoja "wiedza ekonomiczna" pozostawia wiele do życzeni
          > a.
          > Nie za dobra była ta twoja szkoła...
          > Zajrzyj do "Rocznika Statystycznego" i zastanów się nad tym jaką bzdurę
          > napisałeś.
          > Kołodko i Belka razem z Gronkiewicz-Waltz umieli jakoś godzić inflację i wzrost
          > .
          > Tylko teraz w okresie wysoko opłacanych "profesjonalistów" z RPP i Balcerowicza
          >
          > wszystko idzie jak po grudzie, a nawet nie idzie tylko stanęło i grozi katastro
          > fą.
          > Ponieważ nie zrozumiałeś również sensu mojego listu, to ci go wytłumaczę, ale
          > wybacz - już ostatni raz.
          > Moim zdaniem nie należało stawiać tak ambitnego celu inflacyjnego (zresztą
          > zrealizowanego z nawiązką) i dochodzić do niego bardzo ryzykowną drogą, za
          > wszelką cenę (bezrobocie prawie na poziomie Trzeciego Świata, kryzys finansów
          > państwa, groźba niepokojów społecznych) właśnie w tych latach, gdy rozstrzygać
          >
          > się będzie sprawa naszego członkostwa w Unii Europejskiej. I to z dwóch powodów
          > .
          > Po pierwsze to psuje nasz "image" - jesteśmy już postrzegani gorzej niż inni (t
          > o
          > jest jednak upokarzające, jeżeli oceniają że Rumunia osiągnie ich poziom w czas
          > ie
          > prawie takim samym jak my - po 34 latach, my po 33), mniej stabilnym. Unia z
          > wielką niechęcią i obawami się rozszerza; "osiągając" w okresie kluczowych
          > decyzji tak fatalne wskaźniki, wspieramy tych polityków którzy zrealizowaliby
          > rozszerzenie w pierwszej fazie bez nas, a nas widzą raczej w drugiej grupie -
          > Rumunii, Bułgarii, innych państw bałkańskich i Turcji. Ma to nastąpić na pewno
          > po
          > 2010 roku. Okazuje się, co mądrzejsi ludzie już to wiedzieli od dawna, że nie
          > inflacja jest najważniejsza przy ocenie czy jakieś państwo się nadaje do tego
          > klubu bogatych. W każdym razie mogliśmy spokojnie mieć inflację rzędu 6%-7% (ma
          > my
          > 3,6%), ale przy lepszych innych parametrach. Po drugie z powodu złej sytuacji
          > gospodarczej może być przegrane referendum na temat przystąpienia do Unii, któ
          > re
          > ma być za półtora roku i skończyłoby się tym samym - spadnięciem do drugiej
          > grupy. Jak dobrze pójdzie, w gospodarce będziemy wtedy odbijać się od dna, jak
          > nie, jeszcze będziemy się pogrążać. Kwaśniewski, Miller, Belka i Cimoszewicz
          > będą zasługiwać na pomnik w każdym mieście, albo przynajmniej ulicę, jeżeli nas
          > za
          > gospodarka się nie zawali i wejdziemy do Unii w 2004 roku. Ja już w to przestaj
          > ę
          > wierzyć. Uważam że mleko się rozlało a ryzykowanie takich wskaźników w tak ważn
          > ym
          > okresie było głupotą.
          >
          > Jesteś tak wyedukowany ekonomicznie i zapewne ogólnie, że chyba nia ma potrzeb
          > y
          > żebym ci więcej tłumaczył.

          Kolego, to że mamy 20% bezrobocie (a będzie jeszcze większe), to nie dlatego, że
          Balcerowicz zwalczał inflację (która i tak jest o wiele za wysoka), tylko
          dlatego, że Polska wykorzystała już tzw. rezerwy proste umozliwiające stosunkowo
          łatwy wzrost gospodarczy. Teraz o każde pół punktu procentowego wzrostu trzeba
          będzie walczyć zębami i pazurami. A co znaczy inflacja w gospodarce, to wiem
          bardzo dobrze, bo prowadziłem biznes. Radzę spróbować, wtedy poglądy na temat
          gospodarki od razy Ci się kolego wyprostują. Nie miejsce tu na wywód ekonomiczny,
          powiem tylko jedno: gdyby Balcerowicz mógł zrobić to , co zamierzał, juz dawno
          byłoby po problemie, a tak mamy i inflację, i bezrobocie, i recesję. Poza tym,
          gdyby nie Balcerowicz, który nie pozwalał na żadne szaleństwa w gospodarce,
          zapewne mielibyśmy wielokrotnie wyższą inflację, a wzrostu i tak by nie było, bo
          nie tędy droga.
          A to, że referendum w sprawie wstąpienia do Unii Europejskiej możemy przegrać, to
          fakt, ale to dlatego, że 90% społeczeństwa nie rozumie sensu wstąpienia do Unii.
          Tu zgadzam się, że polityka informacyjna rządów była i jest do niczego.
          • Gość: Andrzej Witaj Trzeci Świecie! IP: *.chello.pl 08.12.01, 15:27
            ptwo napisał(a):

            >
            > Kolego, to że mamy 20% bezrobocie (a będzie jeszcze większe), to nie dlatego, ż
            > e
            > Balcerowicz zwalczał inflację (która i tak jest o wiele za wysoka), tylko
            > dlatego, że Polska wykorzystała już tzw. rezerwy proste umozliwiające stosunkow
            > o
            > łatwy wzrost gospodarczy. Teraz o każde pół punktu procentowego wzrostu trzeba
            > będzie walczyć zębami i pazurami.

            Rezerw "skomplikowanych" nie uruchomisz bez wydatków inwestycyjnych
            przedsiębiorstw i wspierającej innowacje i nowe technologie polityki państwa
            (patrz Finlandia). Ta ostatnia również wymaga pieniędzy - z budżetu. Czyli jest
            to w tej chwili marzenie ściętej głowy.
            Stosunek LB do tych spraw najlepiej było widać kilka lat temu. Jako Minister
            Finansów stale zmniejszał (w procentach PKB) udział wydatków na naukę i rozwój.
            On w ogóle uważał, że to samo powinno się zrobić, państwa te sprawy nie powinny
            interesować.
            A w wywiadzie dla GW kilka lat temu powiedział, że jeżeli jakiś asystent czy
            doktorant mało zarabia, to powinien szukac dodatkowej pracy na mieście - wszyscy
            z jego otoczenia znaleźli bez problemów. Dobrze zapamiętałem to stwierdzenie, bo
            ono wiele wyjaśnia. Tymczasem w dzisiejszych czasach nie ma liczących się wyników
            w dziedzinie badań (i nie tylko) bez koncentracji! Nigdzie na Zachodzie państwa
            nie zachęcają młodych naukowców żeby chałturzyli.

            > A co znaczy inflacja w gospodarce, to wiem
            > bardzo dobrze, bo prowadziłem biznes. Radzę spróbować, wtedy poglądy na temat
            > gospodarki od razy Ci się kolego wyprostują.

            Rozumiem że teraz jest lepiej. Z płatnościami wszystko OK, zamówień coraz więcej,
            opłacalność eksportu też się poprawia. Tylko pogratulować, bo to coś niezwykle
            rzadkiego.

            > Nie miejsce tu na wywód ekonomiczny,
            > powiem tylko jedno: gdyby Balcerowicz mógł zrobić to , co zamierzał, juz dawno
            > byłoby po problemie, a tak mamy i inflację, i bezrobocie, i recesję. Poza tym,
            > gdyby nie Balcerowicz, który nie pozwalał na żadne szaleństwa w gospodarce,
            > zapewne mielibyśmy wielokrotnie wyższą inflację, a wzrostu i tak by nie było, b
            > o
            > nie tędy droga.

            On wszystko zrobił co chciał, poza podatkiem liniowym, bo go Belka zablokował. Ja
            uważam dokładnie odwrotnie: mamy to co mamy, bo ciągną się za nami pozostałości
            gospodarki i myślenia komunistycznego i były fatalne rządy w ostatnich 4 latach.
            A nie da się ukryć, że szefem jednej z partii rządzących, wicepremierem i
            ministrem finansów był LB.

            > A to, że referendum w sprawie wstąpienia do Unii Europejskiej możemy przegrać,
            > to
            > fakt, ale to dlatego, że 90% społeczeństwa nie rozumie sensu wstąpienia do Unii
            > .
            > Tu zgadzam się, że polityka informacyjna rządów była i jest do niczego.

            Widzę że tutaj się zgadzamy. Ja bym specjalnie nie winił społeczeństwa, bo ono
            za mądre nie było i nie jest (świadczą o tym wyniki w sondażach ilu ludzi wierzy
            Lepperowi, albo wypowiedzi na listach dyskusyjnych i forach na temat Samoobrony;
            wybór na posła Sebastiana Florka, itd.). Ale o tym wiadomo od dawna, przynajmniej
            od czasów Tymińskiego. Jeśli jakiś polityk zakłada że jest inaczej, to źle ocenia
            rzeczywistość, co nie najlepiej rokuje. Natomiast polityk inteligentny powinien
            zdając sobie sprawę z tego jak myśli przeciętny Polak, działać tak, żeby mimo
            wszystko prowadzić to państwo i to społeczeństwo w kierunku rozwoju. Twierdzę że
            w ostatnich latach LB i gremia decyzyjne w których zasiadał (rząd, RPP) wykazały
            się brakiem wyobraźni. W istniejących okolicznościach (które jak pisałem nie były
            łatwe) wybierano bardzo ryzykowne i kosztowne rozwiązania, których negatywne
            skutki przyszły bardzo szybko, a pozytywne (np. po naprawieniu reform) nadejdą po
            referendum.
            A jeśli nie wejdziemy do Unii w 2004, stracimy dużo więcej, niż mogliśmy zyskać
            dzięki "ostrej" polityce LB, RPP, etc.
          • Gość: Andrzej Suplement IP: *.chello.pl 08.12.01, 15:55
            Przepraszam, coś przeoczyłem.

            ptwo napisał(a):

            > Kolego, to że mamy 20% bezrobocie (a będzie jeszcze większe), to nie dlatego, ż
            > e
            > Balcerowicz zwalczał inflację (która i tak jest o wiele za wysoka),

            Osiągnęliśmy już 3.6%. Naprawdę uważasz że inflacja "jest o wiele za wysoka"?
            • ptwo Suplement do suplementu 09.12.01, 19:17
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Przepraszam, coś przeoczyłem.
              >
              > ptwo napisał(a):
              >
              > > Kolego, to że mamy 20% bezrobocie (a będzie jeszcze większe), to nie dlate
              > go, ż
              > > e
              > > Balcerowicz zwalczał inflację (która i tak jest o wiele za wysoka),
              >
              > Osiągnęliśmy już 3.6%. Naprawdę uważasz że inflacja "jest o wiele za wysoka"?

              Tak, dalej tak uważam. Niska inflacja, to znaczy na poziomie +/-0,5%. Niestety,
              łatwiej jest zbić inflację z 50% na 10% w skali roku niż powiedzmy z 5% na 1%.
              Inflacja to skutek szaleństw socjalnych lat 70-ych. Z tym samym problemem przez
              lata zmagały się kraje znacznie bogatsze jak W. Brytania, USA, Kanada itp. Walka
              z inflacją wpędziła świat w recesję na początku lat 90-ych, ale nie było innego
              wyjścia. Niektóre kraje, przez wyuzdane wydatki, w tym socjalne, stanęły na
              krawędzi bankructwa (np. Kanada w latach 90/91). Dziś już nikt nie pamięta, że
              kredytu na hipotekę nie można było w latach 70-ych dostać na mniej niż 30%
              rocznie; dziś jest to poniżej 5%. Róznica kolosalna! Niestety, łatwiej kraj
              wpędzić w inflację, niż potem z niej wyjść. Kuracja antyinflacyjna boli, ale
              trzeba pamiętać, że nadmiar pieniądza w obiegu działa jak trucizna podawana
              długotrwale w małych dawkach, organizm się przyzwyczaja.
              Nie miejsce tu na wykład nt. inflacji, najważniejsze jest jedno: przy wysokiej
              inflacji pewne rodzaje działalności gospodarczej stają sie kompletnie
              nieopłacalne (np.rolnictwo, z natury mało rentowne), a więc nie są podejmowane.
              Gdy inflacja przekroczy pewien poziom, to opłacalną staje się już tylko
              spekulacja.
    • Gość: mac Re: po co do UE. IP: 213.77.125.* 07.12.01, 09:46
      Nie rozumiem ludzi którzy na siłę i za wszelką cenę (czyt. ustępstwa) chcą
      wejść do UE. Przecież w samych strukturach UE nie będzie nam łatwiej żyć. W
      Europie są kraje które wcale nie chcą przystąpić, a niektóre żałują tego.
      Podajcie mi parę zalet z tego małżeństwa, bo moim zdaniem nic z tego dobrego
      nie wyjdzie. Może tylko kilka dobrych posadek w Parlamencie UE. Dlaczego Polska
      znowu daje dupy? Pzdr.
      • ptwo Re: po co do UE. 08.12.01, 05:36
        Gość portalu: mac napisał(a):

        > Nie rozumiem ludzi którzy na siłę i za wszelką cenę (czyt. ustępstwa) chcą
        > wejść do UE. Przecież w samych strukturach UE nie będzie nam łatwiej żyć. W
        > Europie są kraje które wcale nie chcą przystąpić, a niektóre żałują tego.
        > Podajcie mi parę zalet z tego małżeństwa, bo moim zdaniem nic z tego dobrego
        > nie wyjdzie. Może tylko kilka dobrych posadek w Parlamencie UE. Dlaczego Polska
        >
        > znowu daje dupy? Pzdr.

        A które to kraje nie chcą do Unii? Szwajcaria - żeby nie być "dojną krową", to
        samo Norwegia, kto jeszcze pozostał? Malta, Liechtenstein, San Marino, Islandia;
        nie mówię o Europie Wsch., bo tu wszyscy chcą.
        Czy kolega zastanowił się, co się stanie, gdy sąsiedzi: Czechy, Węgry, Słowenia
        itd., tam będą, a my nie? Czy kolega wie, że mamy otrzymać tyle samo głosów w
        Radzie Europy co Hiszpania a tylko o 2 mniej niż Niemcy? A więc jak kolega myśli,
        kiedy będziemy mieć większy wpływ na politykę europejską, będąc w Unii, czy poza
        nią? A czy kolega wie, że w kręgach Unii mówi się wprost, że ok. 2010 r. o
        wszystkim w Europie będzie decydować "szóstka": W. Brytania, Francja, Niemcy,
        Włochy, Hiszpania i... Polska (oczywiście pod warunkiem, że w Unii będziemy). A
        środki na restrukturyzację np. naszego rolnictwa to pies? A czy kolega wie, że
        cały szereg reform (kosztownych, a jakże) trzeba było i trzeba jeszcze będzie
        zrobić, niezależnie od wejścia lub nie wejścia do Unii? To w takim razie,
        dlaczego nie próbowac odzyskać przynajmniej części tych nakładów PO WSTĄPIENIU DO
        UNII? Mało jeszcze?
    • Gość: ? I przez Balcerowicza byl nieurodzaj w zeszlym roku IP: 194.106.125.* 08.12.01, 03:22

      NA forum mozna sie przkonac, ze sporo mieszka w Polsce imbecyli ekonomicznych.

      Polecam lekture podrecznikow ekonomii.
      • ptwo Re: I przez Balcerowicza byl nieurodzaj w zeszlym roku 08.12.01, 05:37
        Gość portalu: ? napisał(a):

        >
        > NA forum mozna sie przkonac, ze sporo mieszka w Polsce imbecyli ekonomicznych.
        >
        > Polecam lekture podrecznikow ekonomii.

        SŁUSZNIE KOLEGA PRAWI!!!!!
Pełna wersja