maruda.r
13.08.07, 04:41
- Obawiam się tylko jednego: że skupimy się na obniżaniu wskaźnika bezrobocia,
zamiast podwyższać wskaźnik zatrudnienia, który jest w Polsce dramatycznie
niski - kwituje Boni.
******************************************
Z artykułu wynika, że państwo nie wie, co chce wiedzieć, co z kolei oznacza,
że nie ma bladego pojęcia, jak ewentualnie wykorzystać tę wiedzę - o ile ją
zdobędzie. I to jest prawdziwy dramat.
Zmianą wskaźników niczego się zmienia, podobnie jak pukaniem palcem w
termometr nie zmienia się temperatury otoczenia.
Może czas przestać się oszukiwać i ocenić stan szarej strefy, czarnej strefy,
bezrobocia mentalnego, bezrobocia aktywnie poszukujących pracy, itd. Mieszanie
tego wszystkiego nic nie daje. Na mentalnych bezrobotnych nie ma siły i po
prostu szkoda na nich czasu urzędników - trzeba dać im zasiłek bez oszukiwania
się. Wszak wiemy, że popracuje miesiąc i weźmie chorobowe, albo porzuci.
Większa aktywność jest pożądana w stosunku do osób, które pracować chcą, ale
na skutek niezależnych od nich czynników pracę straciły i nie potrafią się
odnaleźć. Trzeba im pomóc, by się nie zasiedzieli i nie przyzwyczaili do bycia
bezrobotnymi. Ocena ilościowo-branżowa szarej strefy to z kolei impuls do
takich działań w sferze fiskalnej i prawnej, by zaczęła się opłacać legalna
działalność; działalność, na którą istnieje ewidentny popyt. Nie róbmy na siłę
z szewców hydraulików, bo takie są wytyczne z centrum. Zastanówmy się, jak
doprowadzić do opłacalności legalnej pracy szewców.