"Rz": Kredytowe szaleństwo Polaków narasta

16.08.07, 09:20
Kredyt jest dobry, tylko jesli jest inwestycyjny, kazdy inny to
tylko ograniczanie wlasnej przyszlosci.

Teraz bardzo oplaca sie wynajac mieszkanie, ceny najmu nie zmienily
sie od 2-3 lat.

Jesli Polacy boja sie rosnacych cen nieruchomosci, to sie myla. Ceny
nie urosna bo Polska to nie Niemcy, a ceny w Niemczech sa
porownywalne juz teraz z Warszawa.

Banki sa tak duze i maja tak wysokie koszty dzialania, ze musza od
kogos pieniadze uzyskac, od kogo najlatwiej ? Od zwyklego obywatela,
ktory niczym owca pedzi na zlamanie karku po kredyt... a co co ?

Po RTV, AGD - jesli poczeka te 12mc i odlozy tyle co by placil raty
to za rok kupi o wiele lepszy sprzet za mniej.

Po samochod - tu akurat sie zgadzam, warto miec nowe auto ktore jest
na gwarancji, ale ten przypadek traktuje jak inwestycje w
bezawaryjnosc auta.

Po wakacje - najczesciej poznej takiej osoby nie stac na aktywne
spedzanie czasu w kurorcie, ceny sa bardzo zawyzone, tlok na
plazach... czlowiek wroci umeczony a do tego musi splacac 12mc
kredyt.

Niestety wiedza ekonomiczno - finansowa Polakow jest bardzo niska,
dletego tak latwo dajemy soba manipulowac...

Przykre to bardzo, a przeciez wystarczy poczytac kilka ksiazek o tej
tematyce jak na przyklad "Rich dad, poor dad" - seria Bogaty ojciec.

Z calego serca polecam.

_________________
Sukces w zyciu, Opiekunka do dziecka,
Forum KIA, Strategie dla firm,
Biznes porady, Forum Skarbowka,
Muzyka country, Pępek Świata - Dziecko,
Remont - baza firm,
Wakacje - turystyka

    • gary_pallister Re: "Rz": Kredytowe szaleństwo Polaków narasta 16.08.07, 10:00
      samochód?inwestycja? chyba nie za wiele autor tego posta zrozumiał z
      tych książek hehe
      prosty przykład - samochód użytkujemy 3 lata, kupujemy nowy albo 3
      letni, koszt nowego samochodu powiedzmy 90 tys. złoty plus
      ubezpieczenie i serwis (tak, tak nie wszystko jest na gwarancji i
      też siępsuje) niech będzie 5 tys. możemy go potem sprzedać za 40
      tys. łączne nakłady 55 tys.
      samochód 3-letni, kupujemy za 40 tys. ubezpieczenie i naprawy przez
      3 lata niech będzie 15 tys., sprzedajmy po 3 latach za 20 tys.,
      łączne nakłady 35 tys. czyli po 3 latach mamy 20 tys. w kieszeni,
      chyba, że ktoś lubi podniecać się zapachem nowego plastiku i to jest
      bezcenne ;)
      • parazyd szaleństwo Polaków narasta 16.08.07, 11:33
        Tak w ogóle, a w szczególności - kredytowe. Poza tym szczególnie
        bolesne i tragiczne w skutkach jest szaleństwo wyborcze oraz
        szaleństwo na drogach.
    • Gość: Von Clausewitz Zaraz będzie to samo, co w Hameryce IP: *.hochtief.de 16.08.07, 10:11
      Tam też kredyty (niby-hipoteczne) dawali każdemu, kto chciał, nawet
      Murzynom pod zastaw ruiny w slumsie. Wystarczy popatrzeć na jakiś
      amerykański program publicystyczny dzisiaj. Pokazują wieldzietne
      rodziny niezdolne do spłacenia kredytu, obok 60-letnią ruinę na
      drewnianym szkielecie obitym odpadającym plastikowym sidingiem, ale
      na podjeździe stoi super-fura. Oczywiście być może to fura
      freportera, albo nasze europejskie pojęcie o samochodach jest nieco
      inne niż w USA. Tak-czy inaczej, gdyby kredyty były dawane do
      rzeczywistej wartości rynkowej nieruchomości w chwili wzięcia
      kredytu, to banki nie miałyby problemu - po prostu komornicy
      wywaliliby to niespłacające rat tałatajstwo na bruk, a abnk zabrałby
      nieruchomość, sprzedał na licytacji i odzyskał kredyt.

      To samo szykuje się u nas. Koniunkturę nakręcają w dużym stopniu
      zakupy na kredyt. Nie tylko mieszkań, także samochodów, a nawet
      wyjazdów wakacyjnych. Mało kto myśli, że kiedyś to trzeba będzie
      spłacić. Być może nie w warunkach boomu gospodarczego, ale na
      przykład dekoniunktury. I co wtedy?
    • Gość: Von Clausewitz Zaraz będzie to samo, co w Hameryce IP: *.hochtief.de 16.08.07, 10:11
      Tam też kredyty (niby-hipoteczne) dawali każdemu, kto chciał, nawet
      Murzynom pod zastaw ruiny w slumsie. Wystarczy popatrzeć na jakiś
      amerykański program publicystyczny dzisiaj. Pokazują wieldzietne
      rodziny niezdolne do spłacenia kredytu, obok 60-letnią ruinę na
      drewnianym szkielecie obitym odpadającym plastikowym sidingiem, ale
      na podjeździe stoi super-fura. Oczywiście być może to fura
      freportera, albo nasze europejskie pojęcie o samochodach jest nieco
      inne niż w USA. Tak-czy inaczej, gdyby kredyty były dawane do
      rzeczywistej wartości rynkowej nieruchomości w chwili wzięcia
      kredytu, to banki nie miałyby problemu - po prostu komornicy
      wywaliliby to niespłacające rat tałatajstwo na bruk, a abnk zabrałby
      nieruchomość, sprzedał na licytacji i odzyskał kredyt.

      To samo szykuje się u nas. Koniunkturę nakręcają w dużym stopniu
      zakupy na kredyt. Nie tylko mieszkań, także samochodów, a nawet
      wyjazdów wakacyjnych. Mało kto myśli, że kiedyś to trzeba będzie
      spłacić. Być może nie w warunkach boomu gospodarczego, ale na
      przykład dekoniunktury. I co wtedy?
    • ai14ra Re: "Rz": Kredytowe szaleństwo Polaków narasta 16.08.07, 10:14
      Z całym szacunkiem, ale nie przekonałeś mnie. Zalecenie wynajmowania mieszkania
      (i, jak rozumiem, nie kupowania tegoż na kredyt), zwłaszcza zestawione z kupnem
      nowego auta, brzmi śmiesznie.

      Dlaczego? Ano, ktoś kto wziął na kredyt mieszkanie dwa lata temu, czy nawet rok
      temu, jest w tym momencie sporą sumę do przodu (mówię o dużych miastach). Może
      to mieszkanie sprzedać, i przeznaczyć pieniądze na coś innego. Może go nie
      sprzedawać, i wtedy ma mieszkanie znacznie tańsze niż to, które kupiłby dzisiaj.
      Pieniądze na wynajem, to są tracone pieniądze. Nic z nich nie masz. Po
      trzydziestu latach wynajmowania człowiek dalej nie ma nic. Spłata kredytu, po
      jakimś tam czasie, zwraca się - stajesz się właścicielem mieszkania.

      Z kolei na nowym aucie traci się największe pieniądze. Fajnie mieć nowiutki,
      lśniący samochód z salonu, ale na tym dużo się traci. "Inwestycja w
      bezpieczeństwo" - niby dlaczego? Uważasz że auta produkowane parę lat temu są
      znacząco mniej bezpieczne niż te teraz? Nie sądzę, żeby to była prawda.
      • junk92508 Re: "Rz": Kredytowe szaleństwo Polaków narasta 16.08.07, 13:21
        ai14ra napisał:

        > Pieniądze na wynajem, to są tracone pieniądze. Nic z nich nie masz.
        > Po trzydziestu latach wynajmowania człowiek dalej nie ma nic.
        > Spłata kredytu, po jakimś tam czasie, zwraca się - stajesz się
        > właścicielem mieszkania.

        Wszystko zalezy od relacji ceny mieszkania do kosztow wynajmu.

        Jesli ceny mieszkan sa bardzo wysokie a wynajem niski to kupno
        sie nie oplaca.

        Dlaczego?

        1. Przy bardzo wysokich cenach kredyty jest dlugoteminowy - wiekszosc
        rat stanowia wiec odsetki - kapitalu splaca sie malo co. Jesli
        odsetek placi sie wiecej niz kosztuje wynajem to lepszy jest wynajem
        i inwestowanie roznicy ... Twoimi słowy "Z odsetek nie masz nic"

        2. Mieszkania to towar ktory ma wyrazne dlugotrminowe zmiany cen.
        Za pare lat moga byc tansze. Jesli tak to lepiej wynajmowac
        2-3 lata czekajac na spadek cen a kupic za kilka lat jak
        bedzie dekoniunktura
    • verushka1 "Rz": Kredytowe szaleństwo Polaków narasta 16.08.07, 10:39
      nawet stopy procentowe nie powstrzymaja juz tej gospodarki przed
      wzrostem.. miejmy nadzieje że oprze się ona tez próbom rządu,
      polityków i postkomunistycznych debili z gazety wyborczej
    • Gość: Emilek "Rz": Kredytowe szaleństwo Polaków narasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 11:01
      Zaciagnalem kredyt hipoteczny przez portal pieniadz.com.pl
      Potem negocjowalem z bankiem wysokosc %.
      Udalo sie uciac 1%.
      A wszystko bez wychodzenia z domu :-)
    • Gość: tomeczek Kredytowe szaleństwo Polaków narasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 11:17
      jarekp666 napisał:

      > Po RTV, AGD - jesli poczeka te 12mc i odlozy tyle co by placil raty
      > to za rok kupi o wiele lepszy sprzet za mniej.

      Jeśli komuś zepsuje się lodówka czy pralka, to raczej nie może czekać rok z
      zakupem nowego sprzętu.

      > przeciez wystarczy poczytac kilka ksiazek o tej
      > tematyce

      Taaa... Bridget Jones miała całą półkę poradników, niektórych używała nawet jako
      podpórki do szafy czy też łóżka. Tyle były warte :)
      • parazyd Re: Kredytowe szaleństwo Polaków narasta 16.08.07, 11:44
        Jeżeli przy obecnej relacji cen sprzętu AGD i płac Polacy MASOWO
        kupują pralki czy lodówki na kredyt, to coś jest nie tak. Są na
        pewno uzasadnione przypadki wyjątkowe, ale w większości takich
        przypadków zasugerowałbym pochopnym kredytobiorcom bardzo
        delikatnie, że może warto popracować nad finansami domowymi,
        poszukać źródeł dodatkowych przychodów a zwłaszcza mozliwych
        oszczędności, zracjonalizować i lepiej kontrolować wydatki,
        prowadzić budżet domowy itp.
        Bardzo pomocne w tym mogą być właśnie poradniki tak pogardzane przez
        tomeczka. Może warto czasem wyjąć książkę spod krótszej nogi stołu i
        przeczytać? Chyba ża to dyshonor dla obywatela IVRP :)
        • Gość: tomeczek Re: Kredytowe szaleństwo Polaków narasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 15:04
          parazyd napisał:

          > Jeżeli przy obecnej relacji cen sprzętu AGD i płac Polacy MASOWO
          > kupują pralki czy lodówki na kredyt, to coś jest nie tak. Są na
          > pewno uzasadnione przypadki wyjątkowe,

          Właśnie o wyjątkowych piszę. Co innego gdy rodzina stwierdza 'kupmy sobie lepszą
          lodówkę' i bierze na nią kredyt zamiast zacząć na nią odkładać i kupić np. za
          pół roku, a co innego gdy w środku upalnego lata lodówka się psuje na amen a
          pieniądze właśnie zostały wydane na kolonie dla dzieci.

          > Może warto czasem wyjąć książkę spod krótszej nogi stołu i
          > przeczytać? Chyba ża to dyshonor dla obywatela IVRP :)

          Dyshonor to oczywiście żaden, tylko szafa mi się niebezpiecznie przechyli :) Tak
          naprawdę nie korzystam z poradników albowiem, poszukując źródeł dodatkowych
          przychodów a zwłaszcza możliwych oszczędności, racjonalizując i lepiej
          kontrolując wydatki oraz optymalnie prowadząc budżet domowy, nie kupuję podobnej
          makulatury. :))
    • Gość: Baszkap "Rz": Kredytowe szaleństwo Polaków narasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 11:33
      Mamy niestety dziadowskie pensje, a takie karty kredytowe to pokusa- a kupię
      sobie, potem zapłacę i tak się spirala nakręca.
    • gugcia ludzie powariowali, jak zaczna komornicy lazic 17.08.07, 13:49
      po domach i zabierac wszystko, czego sie nie da splacic, wlacznie z domem lub
      mieszkaniem to wtedy sie dopiero obudzimy z pieknego snu o tym jaka to potega
      jest polska gospodarka oraz na co to juz nas stac, jako Europejczykow ( z
      pensjami 5 razy nizszymi niz w RFN ). Co do poradnikow to ich wcale nie
      potrzebuje - wystarczy byc oszczednym i ostroznym z natury oraz wyniesc pewne
      zasady z domu. Nigdy nie kupowalem niczego na kredyt z banku, na dom na wsi czy
      mieszkanie zbieralem latami, pracujac za granica i w kraju, jak brakowalo mi ok.
      30 % do calej ceny pozyczalem od znajomych, auta mam zawsze uzywane,w RFN mozna
      kupic bardzo przyzwoite uzywane. Sprzet RTV mam nie najnowszy ale b. dobry,
      oryginaly japonskie kupowane w RFN, nigdy sie nie psuja, na wsi mam telewizor
      NEC kupiony w Pewexsie w 1986, ma te same kolory i wszystko jak 20 lat temu.
      Niczego nie wyrzucam, bo mi sie nie podoba tylko uzywam do konca, czesto na wsi.
      Jezeli czlowiek ma w mlodosci trudne warunki materialne, ja takie mialem, i
      dobre wychowanie w oszczednosci to nigdy nie zabladzi - zyle skromnie ale bez
      dlugow. Ja kupilem sobie 2 nieruchomosci i inne rzeczy zawsze nie dajac zarobic
      bankom. Nie mam nawet konta, tylko depozyt w ING, nie mam karty do bankomatu ani
      kredytowej, nie mam dlugow w bankach, troche u przyjaciol, pieniadze te
      przeznaczam na remonty domu, ktory potem wynajme do konca zycia i mi sie to 10
      razy zwroci , co teraz wydam. Mlodzi ludzie nie zostali nauczeni w domu tych
      wszystkich regul, o ktorych pisze, ich rodzice zyli skromnie ale dzieci sa
      przekonane, ze naleza juz do innego swiata, bo wszystko kupia sobie lepsze,
      wieksze, szybsze,bardziej wypasione, samo to okreslenie- wypasione, dobrze
      pasuje do tych czasow. Ale na ostatnim przykladzie USA i tamtejszych klopotow z
      placeniem dlugow, wida c, ze nie zawsze jest wszystko jak w slicznej bajce - i
      pobrali sie, kupili sobie 5 pokojowy apartament, 2 Volvo i plazme.....na kredyt,
      i zyli dlugo i szczesliwie.
Pełna wersja