Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C...

    • miki651 Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. 28.08.07, 13:43
      Dla przypomnienia. Kiedy Balcerek był ministrem finansów w latach
      1990-91 doprowadził do ujemnego wzrostu gospodarczego i powstania
      potężnego deficytu budżetowego. Gdy go wykopano Polska zaćżęła się
      wreszcie rozwijać. Potem został ministrem finansów za rządów Buzka i
      znowu wzrost gospodarczy spadł z 7 do 0,5%, deficyt o mało nie
      ynióśł ponad 10% produktu krajowego brutto, gwałtownie wzrosły
      podatki. Panie Balcerowicz, jedź najlepiej reformować Irak.
    • ytzek.bloch Uwaga wyborcy! 28.08.07, 13:45
      Tusk chce Balcerowicza na ministra finansów. WON DZIADU! SPIEPRZAJ
      DZIADU!
    • Gość: mr_wtyczka Panie Balcerowicz Panu już dziękujemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 13:46
      Jeszcze tylko zapytam: jak tam Pana kariera na Zachodzie?
    • honeyr Dialog z panem Balcerowiczem - to bicie w beton 28.08.07, 13:47
      Absolutny szczelny betonowy hełmik okrywa głowę pana profesora, jak sarkofag
      czernobylski.
      Dla tego pana polityka Chaveza, który zadbał (a przynajmniej podjął próbę) o
      interesy własnego społeczeństwa, a nie korporacji, globalizatorów, nafciarzy i
      innych mafii z USA, jest czymś, co w wysuszonym mózgu pomieścić się nie da. Pan
      Balcerowicz jako minister i szef NBP hojną ręka wspomagał najbogatszy margines i
      spekulacyjne sitwy "biznesowe" - ale to jakoś w jego przekonaniu dyscypliny
      finansów nie naruszało. Pasożytowanie w wydaniu neoliberalnym jest przecież cacy!
    • obywatelx5 Balecrowicz musi wrócić!!! 28.08.07, 13:59
      tylko on może z Polski zrobić 2 Iralndię
      • roxana10 Ju raz zrobil...schladzac , schladzac !!!!!!!!!! 28.08.07, 14:04
        W najbardziej wpływowych mediach po 1989 r. konsekwentnie lansowano
        mit Leszka Balcerowicza jako swoistego tytana nowatorskiej myśli
        ekonomicznej. "Tytana" upowszechniającego jedynie słuszne poglądy na
        temat polskiej gospodarki, wbrew wrzaskowi różnych "populistycznych"
        dyletantów. W rzeczywistości Balcerowicz był przez wszystkie lata po
        1989 r. jedynie posłusznym narzędziem w rękach sterujących nim
        zagranicznych globalistów typu George Soros. Z ogromnym oddaniem i
        konformizmem służył ich działaniom zmierzającym do opanowania
        kluczowych dziedzin polskiej gospodarki, przemysłu, bankowości.

        Konformizmu uczył się już za młodu, pod "odpowiednim" wpływem ojca,
        dyrektora PGR-u. Już w młodości Leszek Balcerowicz dał szczególnie
        wymowny dowód umiejętności przystosowywania się do silniejszych, do
        tych, którzy dzierżyli władzę. Wstąpił do Polskiej Zjednoczonej
        Partii Robotniczej, i to w czasie, gdy partia ta była szczególnie
        mocno skompromitowana - w 1969 roku. Gdy odliczymy trwający rok
        obowiązkowy staż kandydacki, okazuje się, że Balcerowicz zgłosił się
        do PZPR tuż po bezwzględnym moczarowskim stłumieniu ruchów
        studenckich i tzw. kampanii antysyjonistycznej oraz po interwencji w
        Czechosłowacji. Miał wtedy 22 lata. Trudno więc tłumaczyć
        niedojrzałością jego decyzję wstąpienia do partii komunistycznej,
        którą podejmowali wówczas tylko najgorsi karierowicze. Ciekawe, jak
        tłumaczy ten pomarcowy zaciąg Balcerowicza do partii Bronisław
        Geremek, który przez lata był jego najbliższym współpracownikiem w
        Unii Wolności.
        Początkowo przez blisko dziesięć lat Balcerowicz pracował w SGPiS
        pod kierownictwem Pawła Bożyka, szefa doradców ówczesnego pierwszego
        sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Sam Bożyk, później złośliwie
        komentując wyjątkowo doktrynerskie poczynania Balcerowicza, mówił o
        nim, że był to jego jeden z najbardziej odległych od praktyki
        gospodarczej uczniów.
        W latach 1978-1980 pracował w szczególnie antyreformatorskiej
        instytucji, za to prawdziwej szkole konformizmu - w Instytucie
        Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR.
        W latach 90. ex post uczyniono z Balcerowicza rzekomego czołowego
        ekonomistę, wywodzącego się spośród opozycji solidarnościowej. W
        rzeczywistości przed latem 1989 roku nikt go za takiego nie uważał.
        Jeszcze w początkach 1989 roku Balcerowicza, mającego wówczas tylko
        stopień doktora, nie wzięto ani do 20-osobowego składu
        solidarnościowego w zespole ds. gospodarki i polityki społecznej
        przy Okrągłym Stole, ani do wspierającego go grona ekspertów (!!!).
        Próżno więc szukać jego nazwiska w informatorze "Okrągły stół. Kto
        jest kim. 'Solidarność' - opozycja. Biogramy, wypowiedzi", Warszawa
        1989.

        Wykonawca planu Sorosa
        Swą przyspieszoną karierę w 1989 r., awans na wicepremiera i
        ministra finansów, Balcerowicz zawdzięczał tylko i wyłącznie
        protekcji prawej ręki premiera Mazowieckiego, jego zausznika -
        ekonomisty Waldemara Kuczyńskiego. Początkowo ofiarował się tylko z
        rolą doradcy Kuczyńskiego (por. L. Balcerowicz, "800 dni", Warszawa
        1992, s. 10) i sam był zaskoczony swym nieoczekiwanym ogromnym
        awansem. Zawdzięczał go głównie temu, że kolejno odmówiły cztery
        pierwsze osoby, którym zaproponowano stanowisko ministra finansów we
        wrześniu 1989 r., a Balcerowicz urząd ten skwapliwie przyjął. Tym
        gorliwiej podjął się realizacji importowanego ze Stanów
        Zjednoczonych do Polski planu Sorosa-Sachsa, w Polsce
        funkcjonującego pod fałszywą nazwą "plan Balcerowicza".
        W rzeczywistości cały plan był pomysłem słynnego amerykańskiego
        lewicowego miliardera George'a Sorosa, przybyłego z Węgier do USA
        giełdowego spekulanta żydowskiego pochodzenia. O tym, że cały
        rzekomy plan Balcerowicza był w istocie dziełem Sorosa, możemy
        dowiedzieć się również z bardzo nieostrożnej enuncjacji W.
        Kuczyńskiego, wspomnianego już zausznika Mazowieckiego, ministra
        przekształceń własnościowych w jego rządzie. Jak wyznał Kuczyński w
        książce "Zwierzenia zausznika" (Warszawa 1992, s. 82-83): "Soros
        przyjechał z planem reformy gospodarki polskiej, zwanym planem
        Sorosa. To była kombinacja szokowej operacji antyinflacyjnej z
        restrukturyzacją naszych firm". Balcerowiczowi jako wicepremierowi
        nadzorującemu polską politykę gospodarczą przypadło zaś tylko
        zadanie firmowania tego wszystkiego i uwiarygodniania polityki
        służącej gospodarczym celom Zachodu.
        Celom tym służyła skrajnie doktrynersko realizowana polityka
        gospodarcza Balcerowicza, skupiająca się głównie na walce z
        inflacją, przy zaniedbaniu wysiłków na rzecz wzrostu gospodarczego i
        pobudzania polskiego eksportu. Jednym z najszkodliwszych elementów
        tej polityki było nastawienie na przyśpieszoną gruntowną
        prywatyzację polskiego przemysłu i banków, stanowiącą faktyczną
        wyprzedaż za bezcen.

        Rzecznik terapii szokowej
        Wielkie wsparcie dla Balcerowicza stanowiły zachęty do jak
        najszybszej terapii szokowej lansowane już latem 1989 r. przez
        współdziałającego z Sorosem amerykańskiego ekonomistę Jeffreya
        Sachsa. Reklamował on się w Polsce jako ten, który z dnia na dzień
        zwalczył w Boliwii ogromną inflację. Obiecywał tę samą skuteczną
        terapię w Polsce, zapominając uprzedzić, że jego boliwijski sukces
        dokonał się kosztem ogromnie wysokiego bezrobocia i buntu
        boliwijskich robotników, wprowadzenia w Boliwii stanu wyjątkowego i
        internowania przywódców związkowych. O tym wszystkim milczano w
        najbardziej wpływowych polskich mediach, tym chętniej za to
        nagłaśniając obietnice Sachsa łatwej, bezbolesnej i szybkiej terapii
        szokowej. Szczególnie kłamliwa pod tym względem była informacja
        w "Gazecie Wyborczej" z 24 sierpnia 1989 r., zamieszczona pod
        znamiennym tytułem: "Cud gospodarczy w Polsce?". Sachs obiecywał tam
        m.in.: "Likwidujemy całkowicie inflację w ciągu sześciu miesięcy.
        Stopa życiowa zacznie wzrastać za pół roku (...) Nie dajcie sobie
        wmówić, że radykalny program gospodarczy wymaga cierpień i
        wyrzeczeń".
        Nader szybko miało się okazać, że realizowana przez Balcerowicza
        terapia szokowa doprowadziła do wielkiego pasma cierpień i wyrzeczeń
        przeważającej części społeczeństwa, z korzyścią dla gromady
        cwaniaków polskich i zagranicznych. Pisał o tym jednoznacznie bardzo
        ostry amerykański krytyk terapii szokowej, noblista z dziedziny
        ekonomii, prof. J. Stiglitz. Dzięki skokowym podwyżkom cen państwo
        zagrabiło wieloletnie oszczędności obywateli. Straciły ogromną część
        wartości zbierane przez wiele lat wkłady na mieszkania. Państwo
        zgarnęło przeważną część oszczędności dolarowych, szacowanych na
        koniec 1988 r. na 7-15 miliardów dolarów amerykańskich (por. S.
        Dąbrowski, Logika postkomunistów, "Nowy Świat", 13 stycznia 1993
        r.). Przypomnijmy zapomniane już dane o rozmiarach podwyżek cen w
        1990 r. Według tekstu "Gazety Wyborczej" z 29 stycznia 1991 r.,
        opartego na danych GUS, średnie ceny w 1990 r. były sześcio-,
        siedmiokrotnie wyższe niż w 1989 roku. Przy tym chleb średnio
        podrożał 13 razy, makaron - 22 razy, ceny mebli, naczyń kuchennych,
        lodówek wzrosły 8-10 razy. Ceny podstawowych artykułów w wielu
        przypadkach stały się wyższe niż w krajach EWG. W tym samym czasie
        miesięczne wynagrodzenie mieszkańca Polski odpowiadało 2-3-dniowym
        zarobkom Francuzów lub Niemców.
        Jak wielkie rozmiary przybrało skokowe zubożenie polskiego
        społeczeństwa w efekcie balcerowiczowskiej terapii szokowej,
        doskonale dokumentowała podstawowa wręcz książka o polityce
        społecznej wydana w 1995 r. pod redakcją prof. Juliana Auleytnera.
        Według niej, w samym tylko 1990 r. przeciętne płace spadły o 24
        proc., realna wartość przeciętnej emerytury i renty - o 19 proc., a
        dochody netto z rolnictwa na 1 pracującego - o 63 proc. Rolników
        szczególnie dotknęło otwarcie przez Balcerowicza granic na produkty
        rolne z zagranicy, w dużej mierze dotowane przez rządy zachodnie i
        sprowadzane do Polski po dumpingowych cenach.
        Dzięki wpływom starej n
        • roxana10 Re: Ju raz zrobil...schladzac , schladzac !!!!!!! 28.08.07, 14:06
          do wielkiego pasma cierpień i wyrzeczeń przeważającej części
          społeczeństwa, z korzyścią dla gromady cwaniaków polskich i
          zagranicznych. Pisał o tym jednoznacznie bardzo ostry amerykański
          krytyk terapii szokowej, noblista z dziedziny ekonomii, prof. J.
          Stiglitz. Dzięki skokowym podwyżkom cen państwo zagrabiło
          wieloletnie oszczędności obywateli. Straciły ogromną część wartości
          zbierane przez wiele lat wkłady na mieszkania. Państwo zgarnęło
          przeważną część oszczędności dolarowych, szacowanych na koniec 1988
          r. na 7-15 miliardów dolarów amerykańskich (por. S. Dąbrowski,
          Logika postkomunistów, "Nowy Świat", 13 stycznia 1993 r.).
          Przypomnijmy zapomniane już dane o rozmiarach podwyżek cen w 1990 r.
          Według tekstu "Gazety Wyborczej" z 29 stycznia 1991 r., opartego na
          danych GUS, średnie ceny w 1990 r. były sześcio-, siedmiokrotnie
          wyższe niż w 1989 roku. Przy tym chleb średnio podrożał 13 razy,
          makaron - 22 razy, ceny mebli, naczyń kuchennych, lodówek wzrosły 8-
          10 razy. Ceny podstawowych artykułów w wielu przypadkach stały się
          wyższe niż w krajach EWG. W tym samym czasie miesięczne
          wynagrodzenie mieszkańca Polski odpowiadało 2-3-dniowym zarobkom
          Francuzów lub Niemców.
          Jak wielkie rozmiary przybrało skokowe zubożenie polskiego
          społeczeństwa w efekcie balcerowiczowskiej terapii szokowej,
          doskonale dokumentowała podstawowa wręcz książka o polityce
          społecznej wydana w 1995 r. pod redakcją prof. Juliana Auleytnera.
          Według niej, w samym tylko 1990 r. przeciętne płace spadły o 24
          proc., realna wartość przeciętnej emerytury i renty - o 19 proc., a
          dochody netto z rolnictwa na 1 pracującego - o 63 proc. Rolników
          szczególnie dotknęło otwarcie przez Balcerowicza granic na produkty
          rolne z zagranicy, w dużej mierze dotowane przez rządy zachodnie i
          sprowadzane do Polski po dumpingowych cenach.
          Dzięki wpływom starej nomenklatury tzw. plan Balcerowicza, szumnie
          reklamowany jako nowa, rewolucyjna wręcz reforma gospodarcza, był
          faktycznie tylko nową kolejną odmianą stosowanych przez rządy
          PRL "operacji dochodowo-cenowych". Z tą różnicą, że tamtych nie
          udało się zrealizować władzom ze względu na opory społeczeństwa.
          Balcerowiczowi zaś to wszystko powiodło się kosztem gigantycznego
          ograbienia społeczeństwa z oszczędności i bardzo dużego zubożenia
          wielkiej części ludności. Udało się dlatego, że mógł skorzystać z
          ogromnego poparcia społeczeństwa dla rządu Mazowieckiego. Naród zbyt
          łatwo zawierzył ówczesnemu kierownictwu Obywatelskiego Klubu
          Parlamentarnego, które twierdziło, że plan Balcerowicza to jedyny
          skuteczny program naprawy gospodarczej, niemający rzekomo żadnej
          alternatywy. Tak uzyskano przyzwolenie społeczne dla drastycznego
          planu gospodarczego, którego władzom PRL w żadnym razie nie udałoby
          się zrealizować ze względu na opór Narodu. Jak szczerze wyznawał na
          łamach "Prawa i Życia" 10 marca 1990 r. były minister handlu
          wewnętrznego w rządzie M. Rakowskiego, Marcin Nurowski, "realizacja
          takiego programu gospodarczego w naszym wykonaniu doprowadziłaby do
          gigantycznej awantury w kraju".

          Skorzystała stara nomenklatura
          Plan Sorosa-Balcerowicza zyskał entuzjastyczne wręcz wsparcie
          różnych byłych prominentów reżimu komunistycznego - od byłych
          ministrów PRL-owskich Nurowskiego i Mieczysława Wilczka, po byłego
          wicepremiera w rządzie Rakowskiego - Mieczysława Sekułę czy byłego
          rzecznika rządu Jaruzelskiego - Jerzego Urbana. Stało się tak
          nieprzypadkowo. Stara nomenklatura partyjna stanowiła trzon kadry
          kierowniczej w gospodarce, wprowadzającej plan Sorosa-Balcerowicza.
          Postarano się też o zablokowanie prawdziwie potrzebnych głębokich
          reform strukturalnych, od reformy banków począwszy, po
          restrukturyzację przemysłu, które mogłyby być niekorzystne dla
          starej kadry partyjnej. Tym żarliwiej wspierali za to mnożące się
          spółki nomenklaturowe. Zadbali również o możliwie jak najbardziej
          nieprecyzyjne i wadliwe przepisy w różnych dziedzinach, tak aby
          ułatwić dokonywanie różnych aferowych manipulacji (vide: afera FOZZ,
          afera z rublem transferowym, tytoniowa, ziemniaczana etc.).
          Balcerowicz ponosi lwią część odpowiedzialności za brak kontroli,
          który ułatwił dokonywanie afer przy współudziale osób usadowionych
          na wpływowych stanowiskach gospodarczych. Rzecz znamienna - w 1989
          r. zniesiono karę konfiskaty majątku za nadużycia gospodarcze.
          Cwaniacy z zagranicy i wysoko uplasowani w aparacie gospodarczym
          ludzie starej nomenklatury świetnie wykorzystali do swych celów
          szanse spekulacji i drenażu dolarów z Polski dzięki utrzymywaniu
          przez półtora roku kursu dolara do złotego na sztywnym,
          niezmienionym poziomie.
          Profesor Łukasz Czuma tak pisał o mechanizmie tych manipulacji w I
          tomie "Encyklopedii Białych Plam": "(...) jeśli ktoś z zagranicy
          wymienił 1 mln dolarów na złotówki, które następnie włożył na wysoki
          procent - np. na 150 proc. rocznie - do banku w Polsce, to przy
          stałym kursie wymiennym dolara do złotówki zyskiwał w ciągu roku 1,5
          mln i mógł wywieźć z Polski 2,5 mln dolarów (...) nieprecyzyjne
          prawodawstwo, uchwalone przez Sejm 'kontraktowy', pozwoliło na takie
          operacje na podstawie działania m.in. tzw. oscylatora". Ocenia się,
          że z ówczesnej Polski wyparowały w owym czasie miliardy dolarów.
          Balcerowicza obciąża fakt, że nie zastopowano na czas różnych tego
          typu manipulacji.

          Fachowcy z "Czerwonej oberży"
          Dawni komunistyczni działacze byli siłą dominującą w
          superministerstwie gospodarczym kierowanym przez Balcerowicza -
          wszechwładnym resorcie finansów. Na najwyższych szczeblach tego
          ministerstwa zastępcami w randze wiceministrów byli, obok
          bezpartyjnego (choć dawniej członka PZPR) Marka Dąbrowskiego, trzej
          wiceministrowie z PZPR: Janusz Sawicki, Andrzej Podsiadło i Jerzy
          Napiórkowski. Ogromną część dyrektorów i naczelników stanowili
          również członkowie PZPR. Podobnie układały się stosunki w innych
          resortach gospodarczych podległych Balcerowiczowi, gdzie PZPR-owcy
          stanowili dominującą część kierownictw ministerstw. Szczególnie
          wymowna była sytuacja w obsadzie pozycji w tak kluczowej sferze
          życia gospodarczego jak banki. Dominowały tam bez reszty postacie ze
          starej PZPR-owskiej nomenklatury typu były członek Biura
          Politycznego KC PZPR, a w 1990 r. prezes Narodowego Banku Polskiego
          Władysław Baka czy były minister rządów PRL-owskich, a w 1990 prezes
          Banku PKO Marian Krzak.
          Zdecydowana większość tych marksistowskich "fachowców" skupionych
          wokół Balcerowicza wywodziła się ze Szkoły Głównej Planowania i
          Statystyki, która przez lata była potocznie nazywana wielce
          zasłużonym mianem "Czerwonej oberży". Była bowiem jako uczelnia
          prawdziwą "czerwoną kuźnią kadr", jak wspomniał Adam Glapiński w
          książce "Lewy czerwcowy". Nieprzypadkowo tak świetny obserwator
          anomalii życia gospodarczego jak Stefan Kisielewski (Kisiel) ostro
          wytykał na jesieni 1990 r. Balcerowiczowi, jako jeden z największych
          jego błędów, skrajną tolerancję wobec starej komunistycznej
          nomenklatury. W wypowiedzi z 20 września 1990 r. Kisiel
          stwierdził: "(...) sądziłem, że nasza reforma zacznie się od
          usunięcia tej właśnie nomenklatury: ludzi, którzy na drodze do
          kapitalizmu mogą być jedynie zawalidrogami. (...) Balcerowicz mógł
          te osoby usunąć metodą rewolucyjną, zaraz w styczniu, za jednym
          zamachem-dekretem. Tymczasem nie uczynił tego i nomenklatura nadal
          istnieje" (cyt. za: "Testament Kisiela", Poznań 1992, s. 53).
          Kisiel nie docenił podstawowej przyczyny utrzymania ludzi
          z "Czerwonej oberży" na kluczowych stanowiskach wokół Balcerowicza.
          Ten teoretyk, niemający zielonego pojęcia o praktyce funkcjonowania
          gospodarki, był wprost niewolniczo uzależniony od swych PZPR-owskich
          pomagierów. Byli oni wielce usłużni wobec Balcerowicza, ale nie
          bezinteresownie. Zajmując kierownicze stanowiska, wykorzystywali
          dostęp do najtajniejszych informacji gospodarczych w celu
          przyśpieszonego tworzenia fortun
          • roxana10 Re: Ju raz zrobil...schladzac , schladzac !!!!!!! 28.08.07, 14:08

            Skorzystała stara nomenklatura
            Plan Sorosa-Balcerowicza zyskał entuzjastyczne wręcz wsparcie
            różnych byłych prominentów reżimu komunistycznego - od byłych
            ministrów PRL-owskich Nurowskiego i Mieczysława Wilczka, po byłego
            wicepremiera w rządzie Rakowskiego - Mieczysława Sekułę czy byłego
            rzecznika rządu Jaruzelskiego - Jerzego Urbana. Stało się tak
            nieprzypadkowo. Stara nomenklatura partyjna stanowiła trzon kadry
            kierowniczej w gospodarce, wprowadzającej plan Sorosa-Balcerowicza.
            Postarano się też o zablokowanie prawdziwie potrzebnych głębokich
            reform strukturalnych, od reformy banków począwszy, po
            restrukturyzację przemysłu, które mogłyby być niekorzystne dla
            starej kadry partyjnej. Tym żarliwiej wspierali za to mnożące się
            spółki nomenklaturowe. Zadbali również o możliwie jak najbardziej
            nieprecyzyjne i wadliwe przepisy w różnych dziedzinach, tak aby
            ułatwić dokonywanie różnych aferowych manipulacji (vide: afera FOZZ,
            afera z rublem transferowym, tytoniowa, ziemniaczana etc.).
            Balcerowicz ponosi lwią część odpowiedzialności za brak kontroli,
            który ułatwił dokonywanie afer przy współudziale osób usadowionych
            na wpływowych stanowiskach gospodarczych. Rzecz znamienna - w 1989
            r. zniesiono karę konfiskaty majątku za nadużycia gospodarcze.
            Cwaniacy z zagranicy i wysoko uplasowani w aparacie gospodarczym
            ludzie starej nomenklatury świetnie wykorzystali do swych celów
            szanse spekulacji i drenażu dolarów z Polski dzięki utrzymywaniu
            przez półtora roku kursu dolara do złotego na sztywnym,
            niezmienionym poziomie.
            Profesor Łukasz Czuma tak pisał o mechanizmie tych manipulacji w I
            tomie "Encyklopedii Białych Plam": "(...) jeśli ktoś z zagranicy
            wymienił 1 mln dolarów na złotówki, które następnie włożył na wysoki
            procent - np. na 150 proc. rocznie - do banku w Polsce, to przy
            stałym kursie wymiennym dolara do złotówki zyskiwał w ciągu roku 1,5
            mln i mógł wywieźć z Polski 2,5 mln dolarów (...) nieprecyzyjne
            prawodawstwo, uchwalone przez Sejm 'kontraktowy', pozwoliło na takie
            operacje na podstawie działania m.in. tzw. oscylatora". Ocenia się,
            że z ówczesnej Polski wyparowały w owym czasie miliardy dolarów.
            Balcerowicza obciąża fakt, że nie zastopowano na czas różnych tego
            typu manipulacji.

            Fachowcy z "Czerwonej oberży"
            Dawni komunistyczni działacze byli siłą dominującą w
            superministerstwie gospodarczym kierowanym przez Balcerowicza -
            wszechwładnym resorcie finansów. Na najwyższych szczeblach tego
            ministerstwa zastępcami w randze wiceministrów byli, obok
            bezpartyjnego (choć dawniej członka PZPR) Marka Dąbrowskiego, trzej
            wiceministrowie z PZPR: Janusz Sawicki, Andrzej Podsiadło i Jerzy
            Napiórkowski. Ogromną część dyrektorów i naczelników stanowili
            również członkowie PZPR. Podobnie układały się stosunki w innych
            resortach gospodarczych podległych Balcerowiczowi, gdzie PZPR-owcy
            stanowili dominującą część kierownictw ministerstw. Szczególnie
            wymowna była sytuacja w obsadzie pozycji w tak kluczowej sferze
            życia gospodarczego jak banki. Dominowały tam bez reszty postacie ze
            starej PZPR-owskiej nomenklatury typu były członek Biura
            Politycznego KC PZPR, a w 1990 r. prezes Narodowego Banku Polskiego
            Władysław Baka czy były minister rządów PRL-owskich, a w 1990 prezes
            Banku PKO Marian Krzak.
            Zdecydowana większość tych marksistowskich "fachowców" skupionych
            wokół Balcerowicza wywodziła się ze Szkoły Głównej Planowania i
            Statystyki, która przez lata była potocznie nazywana wielce
            zasłużonym mianem "Czerwonej oberży". Była bowiem jako uczelnia
            prawdziwą "czerwoną kuźnią kadr", jak wspomniał Adam Glapiński w
            książce "Lewy czerwcowy". Nieprzypadkowo tak świetny obserwator
            anomalii życia gospodarczego jak Stefan Kisielewski (Kisiel) ostro
            wytykał na jesieni 1990 r. Balcerowiczowi, jako jeden z największych
            jego błędów, skrajną tolerancję wobec starej komunistycznej
            nomenklatury. W wypowiedzi z 20 września 1990 r. Kisiel
            stwierdził: "(...) sądziłem, że nasza reforma zacznie się od
            usunięcia tej właśnie nomenklatury: ludzi, którzy na drodze do
            kapitalizmu mogą być jedynie zawalidrogami. (...) Balcerowicz mógł
            te osoby usunąć metodą rewolucyjną, zaraz w styczniu, za jednym
            zamachem-dekretem. Tymczasem nie uczynił tego i nomenklatura nadal
            istnieje" (cyt. za: "Testament Kisiela", Poznań 1992, s. 53).
            Kisiel nie docenił podstawowej przyczyny utrzymania ludzi
            z "Czerwonej oberży" na kluczowych stanowiskach wokół Balcerowicza.
            Ten teoretyk, niemający zielonego pojęcia o praktyce funkcjonowania
            gospodarki, był wprost niewolniczo uzależniony od swych PZPR-owskich
            pomagierów. Byli oni wielce usłużni wobec Balcerowicza, ale nie
            bezinteresownie. Zajmując kierownicze stanowiska, wykorzystywali
            dostęp do najtajniejszych informacji gospodarczych w celu
            przyśpieszonego tworzenia fortun dla siebie i "kolesiów" w
            ówczesnych "przełomowych" czasach. Jeszcze w maju 1995 r. Lech
            Kaczyński jako szef NIK tak mówił o różnych przejawach zdominowania
            węzłowych punktów gospodarki przez ludzi starej partyjnej
            nomenklatury: "Banki i Ministerstwo Finansów - gdzie do dziś w lwiej
            części kierownicze stanowiska zajmują ludzie dawnego systemu, na
            przykład prezes Pekao SA Marian Kanton i jego zastępca Janusz
            Czarzasty, Bogusław Kott - prezes Big Banku, Krzysztof Szwarc -
            prezes Banku Rozwoju Eksportu, czy też Andrzej Wróblewski -
            przewodniczący Rady Nadzorczej Banku Śląskiego, minister finansów w
            rządzie Mieczysława Rakowskiego. To tylko niektóre przykłady. To
            wszystko - jeśli można tak powiedzieć - 'zawodnicy z jednej
            drużyny'. Tych ludzi nigdy nie wymieniono, mimo że od 1989 roku
            minęło 6 lat" (z wywiadu L. Kaczyńskiego dla "Gazety Wyborczej" z 29
            maja 1995 r.). Balcerowicza obciąża fakt, że w czasie swego
            panowania nad resortem finansów wyraźnie nie zrobił niczego, aby
            wymienić różnych PZPR-owskich prominentów na młodych zdolnych
            fachowców spoza układów. Ani przez chwilę nie pomyślano też o
            wykorzystaniu w celu reformowania polskich finansów licznych
            wybitnych polonijnych fachowców od gospodarki i bankowości.

            Serwilizm wobec Zachodu
            Związki Balcerowicza z komunistami były gorąco wspierane przez
            najbardziej wpływowe zachodnie kręgi gospodarcze. Nader wymowne pod
            tym względem było zachowanie amerykańskiego protektora Balcerowicza -
            Jeffreya Sachsa. W wywiadzie dla komunistycznej "Polityki" z 6
            stycznia 1990 r. Sachs wystąpił z jednoznacznym gorącym poparciem
            dla byłego członka Biura Politycznego KC PZPR prof. Władysława Baki,
            wówczas prezesa Narodowego Banku Polskiego. Określił go jako
            prawdziwego gwaranta "twardej, prowadzonej żelazną ręką polityki
            kredytowej". Jak akcentował J. Sachs: "Odkąd prezesem NBP został
            profesor Baka, są coraz liczniejsze dowody, iż NBP staje się
            prawdziwym bankiem centralnym. Przedsiębiorstwa gorączkowo poszukują
            kredytów w bankach komercyjnych, te zwracają się do NBP, a Baka
            mówi - nie". Dodajmy, że w tym samym czasie "dziwnym trafem" różne
            zarządzane przez komunistów spółki mogły liczyć na szybkie kredyty.
            A do tego doszła i taka "gratka", jak wynegocjonowana przez M.F.
            Rakowskiego "pożyczka moskiewska".
            Wpływowe zachodnie, a zwłaszcza amerykańskie, kręgi gospodarcze, a
            także MFW, gorąco popierały "dogadanie się" z czołowymi komunistami
            w Polsce (i na Węgrzech) w oparciu o zabezpieczenie sobie nawzajem
            realizacji podstawowych celów na zasadzie wzajemności. Dla
            przywódców komunistycznych celem tym było utrzymanie w swych krajach
            centralnych pozycji, zwłaszcza w życiu gospodarczym, w okresie po
            rozpoczęciu transformacji systemowych. Dla przedstawicieli zaś
            Zachodu najważniejsze w Europie Środkowej było dalsze spłacanie
            odpowiednio oprocentowanego zadłużenia z czasów komunistycznych. Jak
            zwykle dla Zachodu pieniądz (money, money...) miał dużo większe
            znaczenie niż względy moralno-wolnościowe. Stąd na przykład wynikało
            ogromne poparcie
      • ytzek.bloch Re: Balecrowicz musi wrócić!!! 28.08.07, 14:04
        No jasne. On tu zrobi drugą Irlandię. Zwłaszcza z lat 1845-49...
        (dla niekumatych - wielka klęska głodu)
      • Gość: Mark Polska się za szybko rozwija i bezrobocie spada IP: *.marsoft.net 28.08.07, 14:51
        musi wrócić żeby było jak kilka lat temu
    • dobiczek balcerowicz w...dalaj do izraela, psie 28.08.07, 14:08
    • Gość: Bebek Dobrze ze juz tego zydka mamy z glowu IP: 209.219.72.* 28.08.07, 14:30
      Czas zeby o Polsce stanowili Polacy i zmieniali kraj dla dobra
      calego narodu, nawet robiac przy tym bledy, bo tylko na bledach
      mozna sie nauczyc jak nalezy robic wszystko dobrze. Oddanie
      komuchom i zagranicznemu kapitalowi fabryk za bezcen, to sie tylko o
      pomste do nieba kwalifikuje. Ten co niedba o narodowy interes pod
      glupia zaslona "Europeizacji" Polski, niegodny jest stapac po naszej
      ziemi i jesc nasz chleb. Precz z opiniami Balcerowicza i jego
      zydowska geba.
    • michalparadowski Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. 28.08.07, 14:37
      Panie Profesorze, straszne to, ale coraz bliższe!
      Przy okazji życzę Sz.Panu zdrowia i serdecznie dziękuję za wszystko,
      co Pan dla Polski zrobił.
      I niech Pan nigdzie nie wyjeżdża.
      Czeka nas ogromne sprzatanie!
    • Gość: Gość jacek Re: Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i IP: 81.15.180.* 28.08.07, 14:45
      To dziwne! Od kiedy ten Wielki Guru od gospodarki przestał mieć na
      nią wpływ, inwestorzy pchają się do nas drzwiami i oknami?
    • Gość: xxx żałosny pajac, zakuty łeb IP: *.gdynia.mm.pl 28.08.07, 15:13
      toz to wlasnie Balcerek to taki talib 'wolnej ekonomii'. Jak taki ciemniak,
      wypowiadajacy nastepujace madrosci: "Ale gorzej jest już biorąc pod uwagę
      kwestie fiskalne, bo przez wyższy od prognoz wzrost PKB zostały utajone w pewnym
      sensie problemy deficytu" mogl byc prezesem NBP. Toz to idiota.
      • Gość: fama Re czasami wladza paralizzuje umysly, oto co spotk IP: *.fwhq2nat.dot.ca.gov 28.08.07, 15:39
        alo "profesora".
      • Gość: sort aj waj IP: *.chello.pl 28.08.07, 15:41
        koszerna kampania nabiera tempa;
        wszak wybory tuż tuż
    • Gość: broflofski Panie Leszku, niech Pan wróci i zrobi porządek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.07, 15:29
      Przykro słyszeć jak głąby, nieuki i prostaki obrażają tak wybitny umysł.
    • Gość: bulba Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: 83.230.125.* 28.08.07, 15:29
      Nawet profesorskie tytuły nie chronią od mówienia bzdur. Nienawiść
      do Kaczyńskich rozum odbiera.
      • Gość: jaac0p Re: Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i IP: *.gprspla.plusgsm.pl 28.08.07, 15:33
        Właśnie :) Niby profesor a...
    • rozwduch Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. 28.08.07, 15:35
      Panie Balcerowicz wstydu Pan nie masz.
      Jak mam lecieć tak jak Pan z jęzorem do Bushowsko- New World Order i łasić się w
      Masońskich Komisjach Trójstronnych czy Banku Światowym
      to wole trzymać z ... innymi.

      Tak dla Pana wiadomości Ajatollahowie już dawno są opłacani przez CIA i NSA -
      ale cóż Pan może wiedzieć ze swoimi klapkami na oczach
      To co Panu powie CNN to jest Pana "wizja świata"

      Łatwo Panem sterować - za Pana myślą inni

      Zdegustowany,.
      • Gość: broflofski A co lekarze mówią? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.07, 15:39
        Bo na moją optykę to klasyczna paranoja :) Masoni, spiski... heheh za dużo radia
        maryja :)
        • rozwduch Re: A co lekarze mówią? 28.08.07, 15:47
          Tak paranoja...
          Balcerowicz człowiek, który przygarnął (a raczej odwrotnie) ekonomista wychowany
          na NWO realizuje ZALECENIA Banku Światowego i innych tego typu organizacji
          Rotschildowo-Sachsowych

          A jeśli uważasz że NWO to fikcja, to musze Cie rozczarować. Ogłosił NWO
          bezpośrednio w TV Reagan już ładny kawałek czasu temu.

          A nie były to puste słowa.
          Ale słuchaj dalej onetowo/gazetowej propagandy to na pewno się o tym dowiesz :)

          Rozwduch
    • Gość: hannibal 4 Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: *.adsl.wanadoo.nl 28.08.07, 15:41
      A ten judajczyk,który sprzedał Polskę brudny bolszewicki kundel jest jeszcze w
      Polsce????? Ten drań powinien wisieć na najwyższej latarni w Polsce.
      • tewie60 Re: Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i 28.08.07, 16:55
        Gość portalu: hannibal 4 napisał(a):

        > A ten judajczyk,który sprzedał Polskę brudny bolszewicki kundel jest jeszcze w
        > Polsce????? Ten drań powinien wisieć na najwyższej latarni w Polsce.

        Mylisz się. Szkoda latarni ! Powinien dostać to, co zawdzięcza mu wiele milionów
        Polaków - bezrobocie bez prawa do zasiłku przez wiele lat. Pan Profesor SGPiS
        (szkoła kadr PZPR) powinien przede wszystkim zostać dogłębnie zlustrowany i
        prześwietlony przez spec-służby. W końcu w czasach, kiedy jeździł na zagraniczne
        stypendia takie luksusy, a zwłaszcza paszport przysługiwały nielicznym.

        Co do tez Pana B. to najfajniejsza jest ta o doradcach. Jemu doradzał m.in.
        Petru - wielki gó..myśliciel pseudoekonomii tworzonej na użytek kosher-partei,
        czyli UW. W skrócie ta teoria brzmi: jak Mosze zarobić na ludzie - to dobrze,
        jak ludzie zarobić na Mosze - to gó.. nie interes ! W roli Mosze wystąpiły
        głownie banki zachodnie i ubezpieczeniowe korporacje transnarodowe, którym
        wielbiciele w/w teorii oddali w jasyr miliony naiwnych Polaczków, wraz z ich
        oszczędnościami i marzeniami o wypłatach z polis posagowych itp.

        W krajach cywilizowanych oprocentowanie rachunku bieżącego pomnożone przez 3-4
        daje stopę oprocentowania kredytu, u nas dzięki B. i kolegom oprocentowanie
        rachunków oscyluje w okolicach 0,0 - 0,5 % a kredyty realnie w granicach 18-24%.
        I tu leży pogrzebana suka Dorna.
        Na kredyt stać tych, którzy nakradli dosyć, by go spłacić - czyli prawników i
        polityków. A drobny przedsiębiorca może spokojnie czekać, aż mu Mosze (czytaj:
        bank) zajmie firmę w ramach tzw. bankowego tytułu egzekucyjnego, po uprzednim
        bezprawnym zerwaniu umowy kredytowej.
        Bo trzeba wytępić do końca polską przedsiębiorczość, oddać całość gospodarki
        swojemu Mosze, i spokojnie ciągnąć zyski z rad nadzorczych i zarządów w setkach
        spółek-córek. Ot, i cała filozofia Pana B.
        A piewcom jego nadzwyczajnego umysłu przypominam, że był wicepremierem i
        ministrem finansów i jakoś podatków nie zreformował, tylko akcyzą kręcił w
        takisposób, aby się alkohol i tytoń opłacały wyłącznie nielicznym. Co
        muprzeszkodziło obniżyć składki ZUS i podatki dla firm oraz wprowadzić liniowy
        dochodowy dla ludzi ? - tłumaczy teoria ekonomii Mosze-Petru-Balcerowicz j.w.
    • kali23 NIEeeeeeeeeeee!!!! Tylko nie ten DEBIL!!! 28.08.07, 15:45
      Boże nie znęcaj się na d Polakami.Już raz ten idiota pokazał na co
      go stać. 2 miliony polskich UCHODZCÓW , masowa BIEDA, GIGANTYCZNE
      zadłużenie itd. to efekty działalności tego cymbała!!
    • Gość: marek Nikt się nie tyka ZUS'u. A bomba tyka!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 15:52
      .
    • krzynia.c Balcerowicz musi wrócić-jak cyrk to na całego 28.08.07, 16:04
      To państwo jest jak- PKS,wszyscy kradną jeszcze jest.
    • Gość: MSKrzys Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: *.pf.com.pl 28.08.07, 16:19
      Ciekaw jestem, czy Pan były prezes jest w stanie znależć jakąś
      państwową firmę na zachód od polskich granic, która byłaby na
      podobnym poziomie zyskowności do konkurencji prywatnej?
    • Gość: MSKrzys Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: *.pf.com.pl 28.08.07, 16:19
      Jeszcze drobiazg.
      Ta zatroskana twarz...
    • Gość: A. Lepper Balcerowicz musi odejsc!!!! IP: *.171.1.122.crowley.pl 28.08.07, 16:26
      BALCEROWICZ MUSI ODEJSC!!!
    • Gość: Melon Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: 213.150.228.* 28.08.07, 16:26
      sprawa jest oczywista dla każdego kto umie dodawać - ale ciołki nie rozumieją
      ani tego co Pan Profesor mówi ani co Pan Profesor robi.
      Na to że ktoś jest nieukiem jak przeciwnicy Balcerowicz nic nie zrobisz
    • Gość: Przmekz USA Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: *.as.uky.edu 28.08.07, 21:17
      Balcerowicz ... moze przyjedz na emeryture do USA ... tu znajdziesz uszy na
      swoja ideologie "szkoly Chicagowskiej" (nie mylic z Polska polonia czy cos
      takiego, Ekonomiczna szkola Chicagowska.)

      Bo sie w POlsce czy w Europie nameczysz i nic z tego. Widzisz w Europie jest
      socio-demokracja ... a nie brutalny kapitalism gdzie jak w Dzungli, albo ciebie
      jedza albo ty kogos jesz ...

      A jak nie masz pieniedzy na emigracje ... no coz, Leszek ...albo ty jesz, albo
      ciebie jedza nie?

    • Gość: obserwatr Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: 78.32.131.* 29.08.07, 15:49
      Z przyjemnoscia czytam uwagi Pana Balcerowicz-jak mozna wylaczc tego
      wybitnego specjaliste z kregu doradcow Rzadu.
    • Gość: obserwator Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. IP: 78.32.131.* 29.08.07, 15:52
      NARESZCIE MADRA OPINIA O FACHOWOSCI OBECNEGO RZADU-DZIEKUJE PANIE
      PROFESORZE.
    • e-krzysztof_lechowski Balcerowicz: Polska pod rękę z ajatollahami i C.. 30.08.07, 00:09
      Mylisz się przyjacielu co do krajów Ameryki Łacińskiej. Jest chyba tylko jeden
      przykład, gdzie wprowadzono wolny rynek w tym regionie.
      Mówię o Chile.

      Rząd Pinocheta, słuchając liberalnych rad zreformował gospodarkę i stworzył
      wolny rynek. Dzięki temu Chile jest jednym z najbogatszych krajów regionu i..
      zgadnij co.. Mają demokrację! Chociaż na początku była dyktatura.

      W krajach takich jak Bolivia natomiast jest demokracja i socjalizm, biedni i
      przez to często głupi ludzie, którzy np. wybierają prezydenta, który mówi im, że
      bez przeszkód będą mogli produkować kokainę. Logika nie zawodzi, to my czasem
      się jej nie trzymamy przyjacielu, ale można to wykazać i wtedy znów uznajesz, że
      logika nie zawodzi :).
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja