Gość: Krzych IP: *.prokom.pl 19.09.07, 10:36 Odpowiedź jest przecież banalna - języków obcych i s... z tego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: alpaga nareszcie slowa prawdy o inzynierach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 10:49 Nareszcie kilka jasnych i prawdziwych slow: inzynier w Polsce sluzy do obslugi linii produkcyjnej, a o projektowaniu moze zapomniec. Dlatego tez placi mu sie jak technikowi. Dlatego tez mlodziez omija politechniki. Zreszta w tzw. Centrach Rozwoju Oprogramowania jest podobnie - praca wyrobnicza, o innowacjach mozna zapomniec. Sam jestem inzynierem telekomunikacji i zarabiam nedzne 3000 netto. Nie jestem cyniczny, to naprawde nedzne pieniadze. Inzynierow w Polsce nie potrzeba, nie ma popytu. Znacznie lepiej zostac: operatorem ciezkiego sprzetu budwlanego: 5000 - 10 000 netto malym hurtownikiem jakos chinskiego badziewa: > 10 000 netto wlascieliem punktu malej gastronimii: 5000 - 15 000 netto handlarzem samochodow: > 5000 netto fryzjerem: 3000 - 5000 netto budowlancem-wykonczeniowcem: 50 000 - 300 000 netto/sezon Powysze przyklady wziete wsrod blizszych i dalszych znajomych. ZADEN z wymienionych zawodow nie wymaga studiow! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: nareszcie slowa prawdy o inzynierach IP: 213.25.153.* 19.09.07, 12:46 Znam fryzjerke 800-900netto wawa , znam operatora ciezkiego sprzetu budowl. 1900 netto wawa , skad ty te liczby wytrzaskałes... z angli po przeliczeniu na złówki ci podali czy jak? :-O Co do punktów małes gastronomi zgoda ale trzeba miec kase na inwestycje bedzie tego jakies 80000 albo wiecej wiec nie kazdy moze sobie pozwolic... :) Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszdd Re: nareszcie slowa prawdy o inzynierach 19.09.07, 13:33 > > operatorem ciezkiego sprzetu budwlanego: 5000 - 10 000 netto > malym hurtownikiem jakos chinskiego badziewa: > 10 000 netto > wlascieliem punktu malej gastronimii: 5000 - 15 000 netto > handlarzem samochodow: > 5000 netto > fryzjerem: 3000 - 5000 netto > budowlancem-wykonczeniowcem: 50 000 - 300 000 netto/sezon > > Powysze przyklady wziete wsrod blizszych i dalszych znajomych. ZADEN z > wymienionych zawodow nie wymaga studiow! > Powinieneś pisać scenariusze do filmów Odpowiedz Link Zgłoś
femur Pani prof. Nie wspomniała o farmaceutach!!! 24.09.07, 11:19 >>nie mogę bez wahania wskazać tych dziedzin [w służbie zdrowia] jako zapewniających pracę w przyszłości.<< Jest Pani prof. ignorantką... i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
ewolucja3 Re: Pani prof. Nie wspomniała o farmaceutach!!! 24.09.07, 11:27 Wystarczy spojrzeć na ogłoszenia w prasie! Ilu potrzeba farmaceutów – techników i magistrów. Wg prognoz spec. od rynku leków zapotrzebowanie na farmaceutów będzie wysokie jeszcze przez 20-25 lat! Dziś mgr farmacji może z dyżurami zarobić ok. 5000 zł netto, a kierownik apteki nawet do 7000zł. Praca w czystym i suchym, szacunek ludzi itd. A oni piszą, że nie wiedzą co studiować??? Odpowiedz Link Zgłoś
adam_wolny Na Pomorzu zarabiają jeszcze lepiej!!! 24.09.07, 11:32 ewolucja3 napisał: > Wystarczy spojrzeć na ogłoszenia w prasie! Ilu potrzeba farmaceutów – > techników i magistrów. Wg prognoz spec. od rynku leków > zapotrzebowanie na farmaceutów będzie wysokie jeszcze przez 20-25 > lat! Dziś mgr farmacji może z dyżurami zarobić ok. 5000 zł netto, a > kierownik apteki nawet do 7000zł. Praca w czystym i suchym, szacunek > ludzi itd. > A oni piszą, że nie wiedzą co studiować??? Okolice Starogardu Sz. tu kierownik apteki rząda dychę na rękę!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dżon łejn Re: Na Pomorzu zarabiają jeszcze lepiej!!! IP: *.dialog.net.pl 24.09.07, 11:37 podobnie okolice Częstochowy! a magister bez papierów kierowniczych - z dyżurami - wyciąga 6000zł na rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: da signa Re: Pani prof. Nie wspomniała o farmaceutach!! IP: *.dialog.net.pl 24.09.07, 11:35 dla mnie najważniejsze - szansa na WŁASNĄ aptekę - gdzie sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-dywity ach, zostać aptekarzem 28.09.07, 11:21 W Polsce Apteki to świątynie small-buisnessu. Córkę namawiam na studiowanie farmacji na AkademiiMedycznej, ale najpierw matura! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 11:08 Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę *********************************** Niczego. Wystarczy wysmarować się wazeliną, złożyć deklarację wiernego durnia i wstąpić w szeregi PiS-u. Odpowiedz Link Zgłoś
michalparadowski Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 12:32 maruda.r napisał: > > Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę > > *********************************** > > Niczego. Wystarczy wysmarować się wazeliną, złożyć deklarację wiernego durnia i > wstąpić w szeregi PiS-u. Gratulacje!! To najlepsza odpowiedź!! > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przekolo Stek bzdur IP: 195.136.143.* 19.09.07, 19:12 Stek bzdur. Podobnie jak i te rewelacje Urbana, że księża to jeżdzą Audi i Mercedesami, i żyją rozrzutnie. Złapali pewnie jakiegoś, wysmarowali artykuł i z wyjątku robią regułę - że niby to wszyscy tacy są. Te rewelacje są tak wiarygodne, jak "fakty" przytaczane przez strony podczas kampani wyborczej. Jak zwykle, najlepiej zorientowani są o danym środowisku osoby spoza tego środowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dobiczek wystarczy byc miernota z PO a znajda ci robote IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 11:31 Odpowiedz Link Zgłoś
robert.zimnicki Re: wystarczy byc miernota z PO a znajda ci robot 19.09.07, 14:44 O widze, ze juz na maturze obowiazuje egzamin z komedii i dobrego zartu. :) Powiedz moze cos o SLD, PiS i Samoobronie. Czekamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robert Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.elsat.net.pl 19.09.07, 12:11 Trza mieć konkretny fach w ręku czy to budowlanka czy stolarka albo tam chociażby i fryzjerstwo dla dziewczyny do szkół się nie pchałem bo i głowy do książek i cyferek nie mam ale na budowlance się znam i powiem wam że wyciągam conajmiej tyle kaski co niejeden z tych po studiach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolo Zle postawione pytanie! IP: 195.28.224.* 19.09.07, 12:28 Pania 'Profesor' (pozal sie Boze) nalezaloby zapytac "Czego sie NIE uczyc, zeby dostac prace". Mam, niestety w Polsce, syna w wieku szkolnym. Dlatego interesuje sie i programem nauczania i czytam bzdurna GW. Ograniczyc nalezaloby - i to jak najszybciej - nadprodukcje bezwartosciowej ynteligencji, a ksztalcic fachowcow (kto to umie?) - od murarza do inzyniera, tak by 'od natychmiast' mogli wykonywac swoje zawody. Zrewidowac i zreformowac generalnie nalezaloby nie tylko samo ksztalcenie, ale przede wszystkim CALE to chore i skorumpowane panstwo. Inaczej zostana tam tylko ci zalosni z "korzeniami" ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ener Re: Zle postawione pytanie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:53 roznica miedzy Pania profesor a Toba jest taka ze ona zajmuje sie rynkiem pracy od wielu lat . Proponuje zebys najpierw zrobil chociaz polowe tego co ona a dopiero potem zabieral zdanie w dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
michalparadowski Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 12:31 PYTANIE: CZEGO SIĘ NAUCZYĆ, ŻEBY MIEĆ PEWNĄ PRACĘ? ODPOWIEDŹ: Kosztorysowania robót budowlanych,ale politechniki, tego niestety nie nauczą. Bo nie ma kto uczyć. Zgroza! Odpowiedz Link Zgłoś
gugcia nie wiem jak to bedzie w Polsce ale wiem jakich 19.09.07, 13:11 ludzi beda potrzebowac w RFN, ktore za 2 lata otworzy rynek pracy dla nas w calosci. Przede wszystkim inzynierowie, glownie do przemyslu samochodowego,maszynowego,precyzyjnego,telekomunikacji i komputerow,matematycy,informatycy,bio-chemicy,chemicy,mniej budowlani ale tez, w budowlance to raczej fachowcy-robotnicy,lekarze,facowcy do piekarn,masarni.Pomocnicy w rolnictwie, opieka domowa,hotele,gastronomia.Za kilka lat odejdzie na emerytury pokolenie powojenne, nie ma go kim zastapic. Wybor jest zaden - albo immigranci z calego swiata i wielkie problemy integracyjne, nowy aspekt to zagrozenie terroryzmem, albo trzeba sie bedzie przeprosic ze sasiadami i placic Polakom i Czechom jak swoim. Warunek-jezyk niemiecki. Z angielskim idzie jakos pracowac w tych specjalnych hi-tech branzach, ale reszta posluguje sie na codzien tylko niemieckim. Niemcy beda dla nas szansa, bo maja stosunkowo niskie koszty zycia i opieke socjalno-zdrowotna. Sa tu dosc kiepskie szkoly panstwowe.Dzieci moga wieksze problemy niz np. w UK. Tu granica jezyka jest czesto granica miejsca w grupie i spolecznosci. Ja, ktory mowie jak Niemiec, mam tu pozycje rowna. Widze jednak jak traktuje sie obcokrajowcow o slabym jezyku i innym wygladzie. Dobrym rozwiazaniem aby od razu odciac sie od klopotow jest wynajecie w Polsce wlasnego lokum za ok. 250 do 300 euro (czyli ok. 900 do 1200 zl) i przeznaczenie tych pieniedzy , z niewielka doplata, na wynajecie w RFN jakiegos domku pod miastem, od 400 do 600 euro), wlasne auto, i pewna siebie postawa.Jak Niemiec widzi przed soba Polaka z dyplomem, jezykiem, autem,i wynajetym domem lub mieszkaniem, pewnego siebie obywatela EU, to zaraz inaczej gada. Z nimi w przyszlosci bedzie trzeba ostro, to oni beda w potrzebie, inaczej stanie im gospodarka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tj Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:56 najsmiejsze ale kosztorysów uczono mnie w technikum rachunkowsci rolnej. nie tylko rolniczej produkcji lecz tez inwestycji . ale musze miec projekt ze zuzyciem materiałow + cennik ale ten jest najprostszy . nadal to potrafia ( nie pracuje - teraz ) gdyz prowadziłam , z meze firme stolarska i kosztorysy było to podstawa . przygotowalismy kilka kosztorysów tez na prace stolarskie dla "jedynki " itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fenek Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: 195.117.90.* 19.09.07, 19:17 jak to nie? mnie na studiach uczyli!!! a to ze mi sie nie chcialo uczyc i dzisiaj tego nie umiem to tylko moja wlasna wina :) poza tym w tej chwili sa do tego specjalne programy a mysmy sie uczyli RECZNIE wypelniach tabelki. takie byly czasy. Ale po skonczeniu politechniki naprawde nie narzekam... na brak pracy:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przekolo Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: 195.136.143.* 19.09.07, 19:19 Jeśli nie ma kto uczeć, leczyć, budować, to automatycznie rosną oferowane płace dla tych wakatów - i jednak pojawiają się chętni. Niewidzialna ręka rynku działa. Mnie przeraża natomiast to, że wspomniano w artykule [z ubolewaniem], że zlikwidowano jakieś centrum strategczne (!) - i z tego powodu nie prowadzi się jakichś tam badań. I chwała Bogu! Nie wyobrażam sobie żebym miał się radzić jakiejś jednostki rządowej jakie studia podjąć. Widać, ktoś wcześniej ziasnteresował się problemem społecznym "jaki zawód wybrać" i zorganizował sobie ciepłą posadkę - na koszt podatnika - która by dostarczała badań, analiz, dokumentów, itp. Nie mam nic przeciwko temu - aby było coś takiego - zorganizowane przez prywaciarza, który będzie sprzedawał ową usługę zainteresowanym. Ale niech mi-podatnikowi nie każe za to płacić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EdgaroPèron Ta biedna pani nie wie, co mówi... IP: 87.105.187.* 19.09.07, 12:41 > Z zamkniętymi oczami można iść na informatykę Informatyków zaraz po szkole jest jak psów, a dzięki takim tekstom, będzie jak mrówków. Tyle, że oni gó.. mogą, bo nie mają doświadczenia :) Kiedy ci biedni absolwenci odkryją prawdę, że szkoła informatykowi jest całkowicie zbędna (bo uczy przestarzałych pierdół), a doświadczenie jest wszystkim, wyjadą do UK... czyścić komputery z kurzu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roch Z tym, że niekoniecznie. IP: *.wohnheimg.uni-frankfurt.de 19.09.07, 13:02 Na UW, UWr, PWr, AGH i jeszcze może 2 uczelniach w Polsce informatyka stoi na wysokim poziomie. Jeśli chodzi o programowanie na światowym (a to przecież podstawa, od tego się zaczyna i tu zdobywa się doświadczenie w pracy w zespołach. Najlepsi awansują i nie będą już tylko klepaczami kodu.) W innych dzieedzinach informatyki troche gorzej, ale też bez tragedii. Myślę, że informatyki warto się w Polsce uczyć (choć sam tego nie wybrałem - chociaż mogłem). NIKT NIE NAPISAŁ O NAJWAŻNIEJSZYM. Trzeba się uczyć tego czym się naprawdę interesujemy. Ja wybrałem międzynarodowe stosunki gospodarcze i chociaż specjaliści powtarzają mi, że to kierunek bez przyszłości już wiem co będę robił za 2-3 lata. Nie kalkulowałem ile zarobię tylko poszerzałem zainteresowania, a już widzę, że mogę się spodziewać zarobków wyższych niż wspomniani absolwenci techników budowlanych. Chociaż nawet gdybym miał zarobić "marne" 3000PLN to wolę robić to co lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszdd Re: Z tym, że niekoniecznie. 19.09.07, 13:41 Gość portalu: Roch napisał(a): > Na UW, UWr, PWr, AGH i jeszcze może 2 uczelniach w Polsce informatyka stoi na > wysokim poziomie. Jeśli chodzi o programowanie na światowym (a to przecież > podstawa, od tego się zaczyna i tu zdobywa się doświadczenie w pracy w > zespołach. Najlepsi awansują i nie będą już tylko klepaczami kodu.) W innych > dzieedzinach informatyki troche gorzej, ale też bez tragedii. Myślę, że > informatyki warto się w Polsce uczyć (choć sam tego nie wybrałem - chociaż mogł > em). Informatykami to ściany będą tapetować :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hx Re: Z tym, że niekoniecznie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:25 > Informatykami to ściany będą tapetować :) Dokładnie. Ostatnio czytałem ciekawy artykuł o perspektywach zatrudnienia w IT. Niestety przyszłość wygląda marnie :( Coraz mniej ludzi będzie potrzeba do administrowania (coraz lepsze, bardziej zintegrowane i praco-oszczędne technologie). W programowaniu będą dominowały kraje azjatyckie z którymi będzie coraz trudniej konkurować. Jedynie ma brakować super-specjalistów od integracji, ale to bardzo mała grupa. Uwzględniając dużą ilość i przeważnie niską jakość polskich informatyków można im wróżyć raczej nieciekawy los. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nickad Stwórzmy państwo robotników i chłopów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:57 Chłopi i robotnicy czują się w końcu dowartościowani jak za wczesnego Gierka. Uniwersytety państwowe trzeba zlikwidować, kształcą przeważnie humanistycznych frustratów. Rozbudować zawodówki z uproszczonym polskim i angielskim. Robota będzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roch Re: Stwórzmy państwo robotników i chłopów! IP: *.wohnheimg.uni-frankfurt.de 19.09.07, 13:13 Jasne, a jak gospodarka się trochę rozwinie za 10-15 lat to oni wszyscy wyjdą na ulice strajkować, bo nie ma pracy w tradycyjnych dziedzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi03 tego, na co jest zapotrzebowanie 19.09.07, 13:00 No to jest właśnie nieszczęście ostatniej reformy systemu szkolnictwa, że tak naprawdę nic nie zmieniła. Potrzebne jest szkolnictwo w nowym kształcie z wysoką drożnością, tzn. żeby człowiek mógł się szybko przekwalifikować w razie potrzeby. Niestety nadal kształcenie jest w starym stylu: ucz się wszystkich przedmiotów, bo taki jest program nauczania. Nieważne, że wiele z nich już masz zaliczone, nieważne że wiele z nich nie będzie ci potrzebne - program jest najważniejszy. To jest styl z czasów, kiedy wystarczyło raz ukończyć szkołę i trwać w jednej pracy do końca życia. Teraz potrzebny jest system kursów umożliwiający łatwe przekwalifikowanie. Są określone standardy wymagań, certyfikaty itd. ale szkoły i tak _wmuszają_ uczniom/studentom pełny program. Na przykład: jesteś farmaceutką a chcesz zostać kosmetyczką (wiem, to nieżyciowe) - studium kosmetyczne ma swój program i musisz go przejść w całości. Potrzebne są ścieżki kształcenia pozwalające _uzupełnić_ potrzebną wiedzę. Każdy przedmiot nauczania powinien być rozbity na etapy poświadczane certyfikatami. Kwalifikacje uzyskuje ten, kto pozbierał wszystkie wymagane certyfikaty, nieważne w jakim momencie swego życia. Jak ktoś widzi, że ma braki to niech sobie powtórzy kurs/etap, ale nie cały program nauczania. Każdy myślący Polak zastanawia się, jak będzie się zmieniać ekonomia naszego kraju w miarę zmieniania się stosunku liczby pracujących Polaków do emerytów. Będzie źle. Lekarstwem na to byłoby wcześniejsze rozpoczynanie pracy. Niestety reforma edukacji postawiła nas w sytuacji odwrotnej: okres nauki jest dłuższy niż kiedyś. Nowe pokolenia potrzebują systemu pozwalającego im wcześniej zarabiać pieniądze bez obawy o możliwość podnoszenia swoich kwalifikacji i awansu w przyszłości. Inaczej mówiąc, rodzice gimnazjalisty muszą widzieć łatwą do przejścia drogę od zawodówki samochodowej do dyrektora fabryki. Wtedy więcej ludzi będzie chciało iść do pracy z wizją rozwoju na przyszłość. Obniży się wiek rozpoczynania pracy i wzrosną dochody budżetu państwa. Emeryci nie będą przymierać głodem. Odpowiedz Link Zgłoś
gugcia gobi03- wszystko prawda co piszesz z jedym 19.09.07, 13:21 wyjatkiem: jak ktos juz u nas jest farmaceuta i ma apteke to juz to robi do konca zycia, bo to jest kopalnia zlota. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi03 est farmaceuta i ma apteke do konca zycia 19.09.07, 14:33 to nie jest takie oczywiste - handel internetowy może poważnie zachwiać pozycję tego biznesu. Dużo tutaj zależy od przepisów i od lekarzy, nie ma nic "do konca zycia". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: da signa apteka internetowa IP: *.dialog.net.pl 24.09.07, 11:41 gobi03 napisał: > to nie jest takie oczywiste - handel internetowy może > poważnie zachwiać pozycję tego biznesu. ?????????????????? Przecież czy sprzedaje przy okienku czy też wysyłkowo - to nadal Apteka!!! Nadal musi ztrudniać magistrów i techników farmacji. Pomyśl!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gobi03 Re: apteka internetowa 27.09.07, 09:41 żeby działać w Internecie, musi zatrudnić - pytanie, czy zechce działać w Internecie? Porównaj to do sytuacji innych sklepów, do których klienci chodzą obejrzeć towar przed zamówieniem go na Allegro. Zresztą zdaję sobie sprawę, że przykład był nieco naciągany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lukasz Re: tego, na co jest zapotrzebowanie IP: 82.139.47.* 22.09.07, 22:28 Dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baa Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: 193.120.72.* 19.09.07, 13:39 Proste; "twardych", zawodow inzynierskich ktore sa latwo przekladalne na inne kraje UE; inzynier budownictwa, architekt. Praca przyjemna, ciekawa, dobrze platna i pewna. Odpowiedz Link Zgłoś
styloplume Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 13:39 Najlepiej uczyć się języków i zwiewać z pisolandii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: 195.33.121.* 19.09.07, 13:58 Jako absolwentka wydzialu, na ktorym Pani Urszula wyklada, musze zaznaczyc, ze darze Pania Profesor duzym szacunkiem dla jej wiedzy i autorytetu wsrod studentow. I zgadzam sie z wiekszoscia wnioskow wyciagnietych przez Pania Profesor. Jednakze, chcialabym zwrocic uwage na to, ze krytykujac rzeczywistosc Pani Profesor jednoczesnie akceptuje ja na wlasnej uczelni. Moze najpierw warto sobie zadac pytanie, czego uczy wydzial Nauk Ekonomicznych UW? Czy nadaza za wymaganiami rynku, czy uczy konkretnych umiejetnosci - tak jak postuluje to Pani profesor. Piec lat studiow na ww kierunku bylo dla mnie po czesci czasem zmarnowanym. Ja wiem, ze kierunek jest dosc teoretyzujacy, ale bez przesady. Kupa przedmiotow o dupie maryni pt. Unia Europejska to, Unia Europejska tamto. Powstanie, historia, zalozenia, polityka regionalna, polityka innowacyjna - tony paplaniny. Czy ktos kto nauczyc sie historii Unii Europejskiej bedzie wiedzial jak pracowac np. przy rozdzielaniu funduszy? Konkretow brak. Polityka miedzynarodowa, a zagraniczna - roztrzasania teoretyczne. Kilka przedmiotow z historii gospodarczej i mysli ekonomicznej. Pani Urszula sama prowadzi zajecia z tematyki rynku pracy - ok, fajnie o tym poczytac, pojsc na referat, ale zeby zaraz przedmiot z tego robic? Jak sie ma on do wiedzy praktycznej i wymagan rynku? Matematyka owszem, ale juz praktyczne zastosowania, z konkretnym wytlumaczeniem do czego sie to przyda? Brak. Przez piec lat czekalam, az sie "cos zdarzy". Az wreszcie zaczna mnie uczyc czegos konkretnego, czegos co wezme i zastosuje w pracy. Nie doczekalam sie. Nawet Excela tak naprawde musialam nauczyc sie we wlasnym zakresie, bo wykonanie jednego zajecia praktycznego z ekonometrii to bylo za malo. Przez piec lat studiow przyjelam duzo teorii, zadnych konkretow. Po studiach wyuczylam sie kompletnie innego zawodu... Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszdd Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 14:24 Gość portalu: Dosia napisał(a): > Jako absolwentka wydzialu, na ktorym Pani Urszula wyklada, musze > zaznaczyc, ze darze Pania Profesor duzym szacunkiem dla jej wiedzy i > autorytetu wsrod studentow. I zgadzam sie z wiekszoscia wnioskow > wyciagnietych przez Pania Profesor. > > Jednakze, chcialabym zwrocic uwage na to, ze krytykujac > rzeczywistosc Pani Profesor jednoczesnie akceptuje ja na wlasnej > uczelni. Moze najpierw warto sobie zadac pytanie, czego uczy wydzial > Nauk Ekonomicznych UW? Czy nadaza za wymaganiami rynku, czy uczy > konkretnych umiejetnosci - tak jak postuluje to Pani profesor. > > Piec lat studiow na ww kierunku bylo dla mnie po czesci czasem > zmarnowanym. Ja wiem, ze kierunek jest dosc teoretyzujacy, ale bez > przesady. Kupa przedmiotow o dupie maryni pt. Unia Europejska to, > Unia Europejska tamto. Powstanie, historia, zalozenia, polityka > Gdyby to były studia płatne,to wyszłabyś na środek ulicy i wzniosłabyś ręce "Oszukali mnie !!". "Gdzie moje pieniądze !" "Granda !" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gwozdz Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.cec.eu.int 19.09.07, 14:03 TEn artykol moze mowi, co zrobic aby miec prace w Polsce. Natomiast teraz bezproblemu mozna miec prace i calej Europie. Z mojej wieloletniej praktyki w wielu firmach po obu stonch Atlantyku: 1. Matematyke (co nie znaczy skonczyc matematyke na uniwerku. 2. Inna specjalnosc, chemia, bilogia, statstyka, ekonomia, socjologia, studia inzynierskie, grafika. 3. Jezyk angielski 4. Jezyk niemicki lub franuski lub hiszpanski (nikoniecznie super) 5. Dobrze sie poslugiwac komputerem. Do tego zaprezentowac sie profesjonalnie na iterview (co nie znaczy wiedziec wszystko) Co do informatyki to radze uwazac. Przez najblizsze pare lat to tak ale potem moze sie stac jak w Ameryce Polnocnej gdie jest wiecej informatykow niz potrzeba. Programista to rzemieslnik 21 wieku i sama moze nie wystarczac. Odpowiedz Link Zgłoś
raveness1 Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 14:03 Poki co, w Polsce nadal najlepszymi kierunkami studiow pozostaja kombinatorstwo i lapowkarstwo. W tym jestesmy coraz lepsi. Odpowiedz Link Zgłoś
porterneon Absolwenci uczelni ekonomicznych. 19.09.07, 14:18 Co mowi absolwent uczelni ekonomicznej gdy spotka kolege ze studiow? - Hamburgera z frytkamo prosze. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sakul Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.elsat.net.pl 19.09.07, 15:57 Wybór przyszłego zawodu należy zacząć od analizy czym się zajmują rodzice, wujkowie i bliscy znajomi oraz oceny możliwości ich pomocy przy załatwieniu nam pracy. Ponadto ze względu na rosnące koszty studiów (akademiki, warunki, książki, pojawiające się propozycje odpłatności studiów) oceniamy możliwości finansowych rodziców. Jeżeli ktoś z ww osób jest cenionym specjalistą - wybieramy jego działkę. Jężeli nie znamy żadnej takiej osoby, stawiamy na naukę języków obcych i wybieramy zawody które nie wiążą się z dużymi nakładami na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej, oraz które nie wymagają zbyt długiego czasu na zdobycie zawodu ( 5 lat temu mieliśmy nadmiar budowlańców, dzisiaj ich brakuje, co będzie za3-4 lata nikt nie wie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.07, 16:49 najmądrzejszy post. Dlaczego? Bo ma też drugie dno - rozmawiając z wykładowcami nt. programu studiów stwierdzili oni, że tak naprawdę trudno im stworzyć odpwiedni program, ostosowany do aktualnych potrzeb rynku. Kształcenie magistra trwa 5 lat, więc tak jak piszesz - 5 lat temu mieliśmy nadmiar budowlańców, dziś ich brakuje. Nie wiemy co będzie a 5 lat, więc trudno cokowliek wyrokować... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: triv Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.globalconnect.pl 24.09.07, 12:22 Zaraz, zaraz, to nie jest tak, że 5 lat temu było za dużo budowlańców, dziś za mało i to jest wielka niespodzianka - bo nie jest. 5 lat temu nie byliśmy w UE, dziś jesteśmy a przed 1 maja 2004 wiadomo było, że budowlańcy wyjadą za pracą na zachód, bo raz że tam braki a dwa lepiej płacą jak u nas. Tutaj nawet nie było co przewidywać, bo w pewnych środowiskach było o tym powszechnie wiadomo - a zachowanie rynków pracy można monitorować i można tworzyć odpowiednie prognozy tylko, że w chwili obecnej trzeba to robić w skali globalnej a nie lokalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
martica Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 16:40 Jak to czego: zmywac naczynia, zamiatac, nosic pudla, przykrecac srubki i ustawiac towary na polkach. Zeby dobrze przygotowac sie do wielce ambitnej i wysoko platnej pracy w UK :)). Wszystko inne wystarczy do znalezienia pracy w Polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
marcin060482 Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 21:18 ja skonczylem ekonomie na UW i w Dublinie pracuje w banku, wiec jak to sie ma do mitu ze wszyscy sie nadaja tylko na zmywak po ekonomii i innych zarzadzaniach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc USA Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.socal.res.rr.com 19.09.07, 17:03 pani profesor , kto dal jej tytul!!!, reprezentuje pozal sie Boze wlasnie system edukacyjny, ona nie zrobila zadnych badan?!!!, wiec co ona robi??, tak jak ona jest "specjalistka" w dziedzinie pracy tak tysiace profesorow , magistrow i licencyjnych w swoich, czyli sa zadnymi albo marnym specjalistami, jakiego poziomu edukacji mozna sie spodziewac jezeli pani profesor reprezentuje marny, dlatego mlody Polak zmywa, ustawia a mgr jezdzi wozkiem widlowym po Angli,a powinno byc inaczej poniewaz jest potencjal intelektualny, tylko ucza niedouczeni pseudo naukowcy, tak na marginesie matematyka zawsze byla istota nauk ekonomicznych, to jest tlen tych nauk, podejmowanie decyzji w biznesie opiera sie na matematyce, statystyce Problemy transportowo -logistyczne na macierzach, rozwiazywanie problemow transportowych ucza praktycznie na wiekszosci studiow MBA (nie wiem czy w Polsce), Aby zdac egzamin z Decision Science na MBA, nalezy rozwiazac miedzy innym zadanie transportowe z macierzami trzeciego stopnia. nic nowego.Jedno jest pewne , uczyc sie warto i nalezy ale jedynie zgodnie z zainteresowaniami a nie moda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hx Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 20:46 > Aby zdac egzamin z Decision Science na MBA, > nalezy rozwiazac miedzy innym zadanie transportowe z macierzami > trzeciego stopnia. Macierz trzeciego stopnia ?! W podstawówce rozwiązuje się równania 3-go stopnia a od tego tylko krok do macierzy. Zresztą w pierwszym miesiącu studiów na algebrze liniowej rozwiązywaliśmy macierze do 8 stopnia a i tak była to jedna z najprostszych rzeczy :) To całe Decision Science musi być banalne ;] Odpowiedz Link Zgłoś
ezavv Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 21.09.07, 12:05 Są takie uczelnie, w których ekonometria i badania operacyjne są istotnym elementem programu nauczania: Akademia Ekonomiczna Wrocław, Warszawa; Politechnika Wrocław, Warszawa, AON (Akademia Obrony Narodowej); WSISiZ (Wyższa Szkoła Informatyki Stosowanej i Zarządzania Warszawa; Szkoła Wyższa Płock i wiele innych niespaczonych MBA. Nie tylko MBA mają kierunki, które są obecnie niezbędne do pracy. Są to uczelnie o określonej renomie i z wypracowanym programem. Odpowiedz Link Zgłoś
poglodzio Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 17:24 najlepiej skończyc prawo i rolnictwo/ekonomię gdyż prawnik zawsze jest potrzebny podonie jak przesiębiorstwa i żywność Odpowiedz Link Zgłoś
m1z Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 17:44 SENSU STRICTO, na Boga, albo STRICTE Odpowiedz Link Zgłoś
m1z Re: Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 19.09.07, 17:45 tzn. stricte, już bez "sensu" jako przysłówek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiek Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 13:22 Matematyka? Studia z tego przedmiotu mam już na szczęście za sobą, a pracy nadal szukam... i niedługo pewnie wyląduje "na kasie" w hipermarkecie... Szkoda gadać :| Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Uważam, że firmy zbyt niewolniczo trzymają się pew 20.09.07, 14:30 Uważam, że firmy zbyt niewolniczo trzymają się pewnego schematu zatrudniania opierając się na uprzedzeniach. Np. wolą mężczyzn niż kobiety, młodszych niż starszych i mających „papierek” idealnie pasujący do profilu stanowiska pracy. Nie powinno się generalizować ale patrzeć indywidualnie na człowieka. Dobrze zmotywowana, inteligentna i z pasją kobieta, gotowa zaangażować się dla swej kariery na pewno nie będzie gorsza niż leniwy facet, którego jedyną rozrywką jest piwko przed telewizorem. I na pewno nie jest tak, że człowiek z wyższym wykształceniem, wieloma doświadczeniami, ustabilizowaną sytuacją życiową to kompletny „złom”, tylko dlatego, że ma 55 lat, bo „nie opłaca się go zatrudniać tuż przed emeryturą”. Jakie „tuż”? Gość może 10 lat spoko pracować w firmie a jaka jest gwarancja, że młody 25-latek po roku w firmie nie pójdzie sobie dalej? To raczej już ten „stary” się z nią zwiąże na dłużej. Owszem, optimum zespołu to mieszanka ludzi młodszych, bardziej ryzykujących, czasem i niecierpliwych ale z drugiej strony warto mieć starszych, bardziej wyważonych. Zresztą są firmy, które zauważyły problem „nadmiernej młodości” i prowadzą wręcz kampanie żeby dotrzeć do starszych. Np. IKEA. Zuważyli, że młoda panienka nie jest partnerką budzącą zaufanie u klientki-emerytki (z kasą do wydania!) szukającej doradztwa w sparwie firanek. Ta klientka prędzej uwierzy swojej rówieśniczce, znajdzie z nią wspólny język i wie że rozmawia z kobietą, która miała w swoim życiu praktycznie do czynienia z wieloma firankami w wielu mieszkaniach. Ale nawet w zawodach gdzie wydawałoby się, że nie ma miejsca dla starszych sama młodzież nie jest tak efektywna jak w zespołach mieszanych – np. w informatyce. Okazuje się, że zespoły „nastolatków” i „pampersów” tworzą rozwiązania mało stabilne, nie doceniają znaczenia czynników pozatechnicznych w projektach albo wręcz dostarczają na rynek systemy, które są nieprzyjazne dla starszych użytkowników, bo po prostu nie czują ich problemów. I wreszcie trzeci z wymienionych czynników, obok płci i wieku – formalne kwalifikacje. Firma powiada „nie ma inżynierów”. Ale kiedy specjalista od budowy okrętów zgłasza się na stanowisko budowniczego mostów to go odeślą z kwitkiem. Przepraszam, jeden i drugi są po polibudzie, mieli matmę, fizykę, kreskę (czyli geometrię wykreślną), rysunek techniczny, normy, materiałoznawstwo, metale i co tam jeszcze. Jeden i drugi umią myśleć w kategoriach technicznych więc w czym problem. Owszem, ten od okrętów wymaga dokształtu, więcej czasu, zgoda. Ale w każdej firmie jest specyfika i na żadnych studiach jej nie uczą. Myślę, że firmy też mogłyby być bardziej elastyczne pomogając ludziom w zmianie profilu zawodowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AnnaUwodzicielka Re: Uważam, że firmy zbyt niewolniczo trzymają si IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.06.08, 20:17 Lepiej konkuruję z mężczyznami. Nie mają szans, są zwalniani. Jestem ładna i mnie zatrudniają od razu,to ja pracę rzucam, mężczyzn wyrzuca się. Korzystam ztego,z czego mam korzystać wg gazety. Jestem wyzwolona, nowoczesna, w mini, na wysokich obcasach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewelinek braki w wykształceniu IP: *.toya.net.pl 20.09.07, 15:43 Skoro o wykształceniu mowa: nie mówi się sensu strictE, tylko strictO, a co do wydłużenia okresu edukacji o rok - obecne 6+3+3=12, dawne 8+4= też 12, ale może za krotko dl tych, którzy mimo to nie nauczyli się liczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
swantevit Teologia stosowana 20.09.07, 16:05 i praktyczny katolicyzm . to jest zawod! Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę 24.09.07, 19:30 Z samym językiem czeka na ciebie atrakcyjna praca na zmywaku. Odpowiedź nie jest banalna, ale uczenie się matematyki nie powinno być złą decyzją. Odpowiedz Link Zgłoś