Dodaj do ulubionych

Prezes NBP: Za wcześnie na inflacyjny alarm

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 02:44
O jakim wogóle autorytecie można mówić w tym przypadku? Przecież to
"człowiek partii" przyniesiony w teczce - mierny ale wierny. Pamiętamy
jąkanie i brak kompetencji obnażony podczas przesłuchań gdy kandydował
na to stanowisko...
Obserwuj wątek
    • bobcat0210 Prezes NBP: Za wcześnie na inflacyjny alarm 07.12.07, 12:39
      Trudna sprawa. Z jednej strony źle jest, gdy szefem głównego banku w
      kraju jest inżynier od dróg i mostów, finansowy dyletant i ignorant,
      partyjny aparatczyk przywieziony w teczce i wsadzony na to
      stanowisko wg najlepszych wzorców nomenklatury systemu minionego. Z
      drugiej strony równie niedobrze jest, gdy na tym stanowisku zasiada
      wprawdzie profesor ekonomii, ale skrajny dogmatyk i doktryner,
      reprezentujący ciasny horyzont myślowy, talib fundamentalizmu
      monetarystycznego, towarzysz Leszek Balcerowicz (w systemie
      poprzednim: I Sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR na uczelni, która
      się wtedy nazywała SGPiS). Zwalczył inflację? Tak, za cenę 25%
      bezrobocia i wyprzedaży polskiego majątku narodowego za 10% jego
      wartości. Kto lepszy? A raczej kto gorszy? Pytanie z gatunku czy
      lepiej jest zachorować na dżumę, czy na cholerę.
    • konlibsoc Podoba mi się podejście Skrzypka 07.12.07, 12:50
      Choć się z nim nie zgadzam. Pod koniec listopada powiedział:

      "Wchodzimy w trudny okres, to już nie jest okres niskiej inflacji globalnej.
      Ostatnio zauważalne są czynniki, które wpływają na inflację i mają charakter
      podażowy, a więc takie, na które instrumenty polityki pieniężnej mają
      ograniczone działanie" - podkreśla prezes NBP

      "Z jednej strony mamy problemy pogodowe, które od kilku lat są zjawiskiem
      stałym, ale z drugiej zmienia się również popyt na żywność w krajach, które
      traktowane były jako niedożywione. Przy podnoszeniu się stopy życiowej w tych
      krajach popyt na żywność rośnie" - powiedział Skrzypek.

      W moim przekonaniu globalny wzrost cen żywności i surowców nie ma charakteru
      podażowego, lecz jak najbardziej monetarny. Wzrost cen żywności i surowców na
      światowych rynkach (cen wyrażonych w dolarach) jest drugim objawem inflacji
      dolara. Pierwszym jest zawsze wzrost cen złota. Próbowałem to udowodnić tutaj,
      szczególnie w rozdziale 2.6
      www.nbp.pl/publikacje/materialy_i_studia/Ms168.pdf
      Jeśli FED nie ograniczy podaży pieniądza albo rząd Stanów Zjednoczonych nie
      zrobi czegoś, by zwiększyć popyt na dolary (co objawi się spadkiem cen złota i
      zaraz potem surowców i żywności), inflacja pojawi się też w amerykańskim CPI i
      wtedy nikt nie będzie miał wątpliwości jaka jest natura problemu.

      Dlaczego więc mi się podoba to co Skrzypek mówi? Prezes NBP najwidoczniej widzi,
      że Polska po prostu "importuje" globalną (dolarową) inflację i zdaje sobie
      sprawę, że bez masakrowania polskiej gospodarki właściwie nic nie może poradzić
      na to, że w Polsce rośnie CPI (indeks cen konsumpcyjnych – najpopularniejsza,
      ale najbardziej zwodnicza miara inflacji). Postanowił więc się tym nie
      przejmować i poczekać (aż się Amerykanie opamiętają, miejmy nadzieję).

      Podobną sytuację mieliśmy w feralnym 1999 kiedy CPI spadł poniżej upragnionej
      granicy 10%, a potem, na skutek dramatycznego wzrostu ceny ropy na rynkach
      światowych, z powrotem wzrosło powyżej 10%. Skutki pamiętamy aż za dobrze.
      Pierwsza Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy z 13% do 19% w szczytowym
      punkcie. Kredyty hipoteczne kosztowały w szczytowym punkcie 24%! Banki miały
      wtedy 20% złych kredytów. Danych dotyczących wzrostu gospodarczego przypominać
      nie trzeba.

      Członkowie pierwszej Rady pewnie dalej upierają się przy stanowisku, że dobrze
      zrobili i to na skutek ich zdecydowanego działania inflacja w końcu spadła, ale
      wystarczy popatrzeć na wykres inflacji netto w tym czasie, by stwierdzić, że to
      nie może być prawda - inflacja netto niemalże idealnie płynnie spadała od 1998
      roku do 2004 (kiedy weszliśmy do UE).

      Gdyby tylko pierwsza Rada miała wtedy jasną świadomość, że problem rosnącego
      polskiego CPI ma przyczynę globalną, gdyby na przykład wiedziała o istnieniu i
      chciała posłuchać wytłumaczeń Wanniskiego dlaczego ropa tak podrożała, przełom
      wieków w Polsce mógłby być znacznie mniej bolesny, a sfrustrowany elektorat nie
      musiałby wysłać Samoobrony do Sejmu, by dać wyraz swojemu uzasadnionemu
      niezadowoleniu z polskiej klasy politycznej (i ekonomicznej).

      Skrzypek najwidoczniej chce zapobiec powtórzeniu błędu, który popełniła pierwsza
      Rada. Duży plus dla niego - i za rozpoznanie sprawy i za odwagę w stawianiu się
      ekonomistom, którzy dalej rozumują na zasadzie: wzrost CPI = wzrost inflacji =
      konieczność podniesienia stóp procentowych.

      Wydaje mi się też, że dopiero w świetle tego wywiadu można docenić przenikliwość
      Kaczyńskiego by „na siłę” zainstalować Skrzypka w fotelu prezesa NBP. Nie sądzę
      żeby Kaczyński miał jakieś wyrobione poglądy na temat polityki monetarnej, ale
      musiał dojść do (słusznego moim zdaniem) wniosku, że polityka monetarna w
      wydaniu tych, którzy się nią do tej pory w Polsce zajmowali, nie zawsze działa.
      Jeśli więc mamy nie powtarzać tych samych błędów, to trzeba do Rady wpuścić kogoś:
      1. z odmienną (może być też bez wyrobionej perspektywy i doświadczenia, ale z
      otwartą głową) niż dominująca perspektywą, ale kto nie jest „antyBalcerowiczem”
      czyli osobą, która zawsze robi dokładnie na odwrót niż sugeruje ekonomiczny
      mainstream bez względu na okoliczności (bo to powiększyłoby ryzyko zrobienia
      błędów, których uniknął Balcerowicz i ludzie, którzy myślą tak jak on),
      2. na tyle niepokornego, że nie będzie się wahał postawić się, jeśli trzeba

      Myślę, że tak rozumował Kaczyński wybierając Skrzypka. Wybór ten, moim zdaniem,
      właśnie okazuje się dobry, więc także Kaczyńskiemu tu należy się duży plus.

      --
      polidea.pl
      • poszi Re: Podoba mi się podejście Skrzypka 07.12.07, 23:28
        > że Polska po prostu "importuje" globalną (dolarową) inflację i zdaje sobie
        > sprawę, że bez masakrowania polskiej gospodarki właściwie nic nie może poradzić

        Chociaż zgadzam się z opinią, że inflacja dolarowa ma charakter czysto
        monetarny, ale nie zgodzę się z tym, że inflacja w Polsce jest wyłącznie
        importowana. W Polsce też dramatycznie rośnie podaż pieniądza i to jest w dużej
        mierze efekt krajowy, a NBP to ignoruje. Od 2-3 lat panuje olbrzymi boom
        kredytowy. Te pieniądze początkowo podbijały ceny aktywów (akcje,
        nieruchomości), a one nie wchodzą do CPI. W końcu jednak zaczęły się
        "przesączać" do dóbr konsumpcyjnych. Nie można oczekiwać, że rosnąca dwucyfrowo
        od kilku lat podaż pieniądza nie podbije w końcu cen. NBP się spóźnił i teraz
        zatrzymanie tego procesu wymaga ostrzejszych działań niż gdyby powstrzymywano
        gorące zapędy kredytowe na samym początku. A jeśli to będzie dalej ignorował, to
        problem będzie się tylko przesuwał na przyszłość i rozwiązanie go będzie coraz
        boleśniejsze.

        --
        Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
        licznikmieszkan.atspace.com
    • Gość: xcMat Prezes NBP: Za wcześnie na inflacyjny alarm IP: *.icpnet.pl 07.12.07, 14:06
      Ja tylko wytknę brak znajomości podstawowej matmy. "Premier obiecał 10 %
      podwyżki dla nauczycieli, (...) potem ktoś powiedział o wzroście o 300% w
      stosunku do zapisu w budżecie (...) potem nowa pani minister powiedziała, że na
      pewno bedzie tyle co w budżecie czyli 3,3% i że reszta zalezy od tego jakich
      zmian się uda dokonac (więc skrzypek kłamie ze pani miister powiedziała tylko o
      tym 3,3%). No to liczymy - nie ma zadnej sprzeczności to oczywista oczywistość:
      10% to plus minus 3,3 razy 300 %... co za trep
    • hatake Re: Prezes NBP: Za wcześnie na inflacyjny alarm 07.12.07, 20:23
      Ejże ejże!!

      Jeśli tak niekompetentny facet jak Skrzypek mówi, że za wcześnie na inflacyjny
      alarm, to znaczy, że jest dokładnie na odwrót!

      Czas ogłosić inflacyjny alarm, choć to i tak trochę późno. W końcu NBP, by
      uniknąć strat, musi wyprzedzać gospodarkę o trzy kroki. NAsz szanowny, niestety,
      prezes jest trochę za wolny.
      --
      Perfect innocence is sometimes more suspicious than darkness.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka