Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać

18.12.07, 01:40
A kto powiedział, że średnia pensja jest dobrym wskaźnikiem? Mamy jedną osobę
która zarabia 50 000 zł i 20 osób zarabiających 2000 zł. Średnia pensja wynosi
circa 4285 zł. I jak to się ma do zamożności społeczeństwa i kosztów pracy?
Nie lepiej podawać medianę? Poza tym nikt z moich znajomych którzy zostali w
Polsce nie odczuł poprawy. Poprawę odczuli natomiast ci co wyjechali.
    • Gość: kaczoland atakuje Re: Pensje rosną... Trzeba się bać? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 18.12.07, 01:53
      Dokladnie tak! I faktycznie w wiekszosci rozwinietych krajow zachodnich
      podstawowym wskaznikiem jest mediana zarobkow, a nie czesto mylaca "srednia"!!
      • Gość: Elo Re: Pensje rosną... Trzeba się bać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 04:46
        mediana jest trudniejsza do wyliczenia dla urzędników (i redaktorów), w excelu
        jak się zaznacza komórki to średnią mamy podaną w pasku na dole, a mediany tam
        nie ma, więc skąd ją mają brać?
        • kretynofil Jest jeszcze jedna sprawa... 18.12.07, 08:50
          ... bo samo pisanie o medianie tez wiele nie zmieni. Rzeczywiscie ta
          informacja jest potrzebna, ale to nie wszystko.

          Druga sprawa, ktorej mi brakuje, to informacja jak wydajnosc
          pracownikow zmieniala sie przez ostatnie 7-10 lat. Dzisiaj inflacje
          podobno napedzaja pracownicy, ktorzy domagaja sie podwyzek plac o
          wspolczynnik wiekszy niz wzrost ich wydajnosci. To ja sie pytam: jak
          to jest, ze od kilku-kilkunastu lat wydajnosc rosnie lawinowo,
          pensje stoja w miejscu, a nie mielismy deflacji?

          Bez rzetelnej analizy WSZYSTKICH danych ktos moglby dojsc do
          wniosku, ze to nie pracownicy napedzaja inflacje, tylko sytuacja na
          swiecie (tam tez inflacja przyspiesza, bo w Polsce pracownicy
          domagaja sie podwyzek, tak?), a cale to gadanie o "presji placowej"
          to belkot majacy na celu zaciemnienie obrazu i "ukaranie" tych,
          ktorzy domagaja sie podwyzek.

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
          • kretynofil Znalazlem mediane! 18.12.07, 09:33
            Dane ze strony GUS, z pazdziernika 2006 r. Zajelo mi to pol godziny.
            Rozumiem, ze takie obciazenie czasowe przekracza redaktora GWna.

            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_struktura_wynagrodzen_10_2006.pdf

            Otoz, mediana wynagrodzen wynosi 2130,43 brutto (1449 netto).

            Ponadto, ciekawe sa inne informacje:

            Wynagrodzenie w wysokosci co najwyzej 1040 brutto (742 netto)
            otrzymuje 10% pracownikow. Naprawde zal tych ludzi.

            Wynagrodzenie rowne lub nizsze sredniej krajowej (2654,16 brutto,
            1788 netto) otrzymuje 65,64% zatrudnionych. Oznacza to, ze 34,36%
            pracownikow dostaje powyzej sredniej. To chyba nie jest tak zle, co?

            Powyzej 2 srednich (5308,26 brutto, 3509 netto) zarabia tylko 6,6%
            pracujacych.

            Wszystkie wynagrodzenia netto za www.pracuj.pl, podane na styczen.

            Dane ze wspomnianego dokumentu, strony 23-24.

            Pozdrawiam!

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • kosmiczny_swir Propozycja 18.12.07, 10:59
              Może by tak się skrzyknąć i jakoż zaprotestować przeciwko manipulacjom w mediach? Np. niech każdy wysyła codziennie 1 maila do redakcji gw. Jak będzie nas 1000 to nieźle ich zaspamujemy. Niech w końcu zrozumieją, że ludzie mają rozum i chcą rzetelenj informacji a nie propagandy.
              • Gość: marta Re: Propozycja IP: *.cse.put.poznan.pl 18.12.07, 11:33
                OK, ja już zaczynam pisanie do nich :-)
                • kretynofil APEL do redakcji Gazeta.pl 18.12.07, 12:45
                  Witam,

                  Chcialbym poprosic Szanowna Redakcje o dane dotyczace zmian w
                  WYDAJNOSCI PRACY oraz PENSJI (najlepiej nie tylko srednia, ale tez
                  mediane oraz rozklad) za okres 1989 - 2007. Bardzo chcialbym
                  zobaczyc wykres, ktory ilustruje relacje zmian tych wielkosci w tym
                  okresie.

                  Jestem pewien, ze jest to mozliwe. Pozwole sobie na domniemanie, ze
                  takie informacje, jako niewygodne, nie zostana umieszczone. Szkoda.

                  Pozdrawiam!

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • poszi Re: APEL do redakcji Gazeta.pl 18.12.07, 20:53
                    >
                    > Chcialbym poprosic Szanowna Redakcje o dane dotyczace zmian w
                    > WYDAJNOSCI PRACY oraz PENSJI (najlepiej nie tylko srednia, ale tez
                    > mediane oraz rozklad) za okres 1989 - 2007.

                    W długim terminie o ile nie zmienia się udział płac w PKB (a o ile pamiętam w
                    Polsce się specjalnie nie zmienił), płace rosną tak, jak wydajność pracy. O ile
                    dobrze pamiętam w latach drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych płace rosły
                    nieco szybciej niż wydajność, mniej więcej w latach 2000-2005 wolniej, a
                    ostatnio znowu szybciej. Wydajność pracy można liczyć na różne sposoby, ale
                    najprostszy do PKB/pracownika. Wzrost wydajności można wyciągnąć z danych GUSu,
                    a tu jest syntetyczny wskaźnik wyliczony prze OECD (2006 to szacunek, a 2007,
                    2008 to prognozy):
                    dx.doi.org/10.1787/103476247356
                    Jest to jednak wzrost realny, więc wzrost płac trzeba by było przeskalować przez
                    deflator PKB. To ćwiczenie już zostawiam czytelnikom.
              • Gość: Robet Wilk. Przestać pyskować. Zacząć się bać!!!! Natychmiast. IP: 195.177.83.* 18.12.07, 11:43
                Najbardziej opiniotwórczy dziennik w Polsce
                wam nakazuje hołoto jedna...

                Nie mędrkować, nie analizować bo się spocicie.
                Robią to za was mądrzejsi od was.

                Wasza rola to czytać na kolanach, nauczyć się na pamięć
                i udawać że sami wymyśliliście.
                Dzięki temu głupsi od was będą was mieli za bystrzaków.
            • Gość: ano Re: Znalazlem mediane! IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.07, 11:48
              "Wynagrodzenie rowne lub nizsze sredniej krajowej (2654,16 brutto,
              1788 netto) otrzymuje 65,64% zatrudnionych. Oznacza to, ze 34,36%
              pracownikow dostaje powyzej sredniej. To chyba nie jest tak zle, co?"
              To jest akurat normalny stan i to w wiekszosci krajow. Nawet za czasow
              nieslawnej pamieci prl-u tak sie rozkladaly zarobki, tzn. 1/3 osiagala i
              przewyzszala srednia, a 2/3 byla ponizej. Pewnie dlatego z reguly pojawia sie
              zdziwienie o sredniej plac, jako ze wiekszosc jej nie osiaga.
              • kretynofil No tak, zgadzam sie... 18.12.07, 12:38
                Sytuacja jest PRAWIE normalna :)

                Tyle ze za komuny place byly jak za komuny i ceny byly jak za
                komuny. Teraz place sa jak za komuny, a ceny jak na zachodzie.

                Wiem, ze to uproszczenie - bo nikt mi za pelna analize nie zaplaci.

                Inna rzecz, ze jak sie spojrzy na te dane z GUS, to rzuca sie w oczy
                jeszcze jedno: 10% najbiedniejszych zarabia 40% sredniej lub mniej,
                10% najbogatszych zarabia 140% sredniej lub wiecej. Powinno byc
                raczej 250% dla symetrii, prawda?

                Jak by nie bylo, ja juz zaczalem sie bac, kolana mi sie trzesa,
                zimny pot wstepuje na czolo, rece dygocza a glos sie lamie. Jestem
                przerazony tym, ze place rosna!

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • nikodem_73 Re: No tak, zgadzam sie... 18.12.07, 13:38
                  "Płace jak za komuny"... Młody jesteś, czy po prostu nie wiesz co piszesz?

                  Jakiś czas temu na joemonster pojawił się fragment Wiadomości z 01.01.1994
                  (czyli już PO komunie) w którym podano informację, że średnia pensja to 5 mln.
                  zł, a dolar jest po 23500 zł. Czyli średnia, miesięczna pensja to jakieś 200$.
                  Dla przypomnienia - za komuny zarabiało się JESZCZE MNIEJ (w przeliczeniu na
                  waluty wymienialne).

                  Ktoś jeszcze pamięta dolara po 500 zł przy pensjach rzędu 20-30 tys?

                  Wzrost płac sam w sobie nie jest zjawiskiem złym (ani dobrym). Istotne są
                  KONSEKWENCJE. Jeśli płace przez dłuższy czas będą rosły bardziej niż wzrost
                  produkcji to MUSI się to skończyć inflacją. Jeśli ludzie zarabiają coraz więcej,
                  a towaru na rynku jest stała ilość, to jego cena MUSI wzrosnąć (no chyba, że
                  ludzie postanowią nie wydawać pieniędzy).
                  • kretynofil Piszac o cenach jak za komuny... 18.12.07, 14:15
                    ... napisalem ze jest to uproszczenie. Chodzilo mi o to, ze jest
                    ogromna przepasc pomiedzy zarobkami w Polsce a na zachodzie, mimo
                    bardzo podobnych cen.

                    Przeliczenie na "dulary" nie ma sensu, bardziej chodzi o to, co
                    mozna bylo kiedys kupic za przecietna wyplate. Przyklad: Norwegowie
                    zarabiaja bardzo duzo (nawet jak na warunki w starej UE), ale ceny
                    maja odpowiednio wysokie.

                    A te cale brednie o wydajnosci to mozesz sobie wsadzic :) Zostaw to
                    naganiaczom z telewizji i GWna. Gdyby oczekiwac wzrostu zarobkow na
                    poziomie wzrostu wydajnosci, to place najbardziej by rosly w latach
                    90tych, a wszystkie informacje jakie na ten temat znalazlem
                    wskazuja, ze pensje raczej staly w miejscu w tym okresie (wzrost
                    wydajnosci pracy o ponad 60 procent wg. GUS). Bylo to oczywiscie
                    spowodowane wysokim bezrobociem, ale (wedle nowej doktryny GWna)
                    bezrobocie nie moze miec wplywu na zarobki (bo teraz wypada to na
                    niekorzysc "byznesmanow").

                    Podsumowujac, obecna doktryna gospodarcza mowi ze:
                    1) Jesli bezrobocie jest wysokie, to powoduje to spadek plac,
                    2) Jesli bezrobocie jest niskie, to nie ma wplywu na place, zas
                    wywolane tym zadania placowe to objaw "deprawacji i rozpieszczenia"
                    pracownikow (cytat za GWnem),
                    3) Jesli wydajnosc pracy rosnie szybciej niz pensje pracownikow, to
                    jest to zasluga kadry kierowniczej, ktora powinna sobie przyznawac
                    podwyzki za "dobre zarzadzanie", oraz inwestowac
                    w "samochody/telefony/komputery na firme",
                    4) Jesli place rosna szybciej niz wydajnosc, to jest to wina
                    pracownikow, a nie kadry kierowniczej, wiec zamiast obnizyc zarobki
                    kadry kierowniczej, zaczyna sie straszyc inflacja, redukcja
                    zatrudnienia, wzrostem cen i w ogole apokalipsa,
                    5) Jesli ceny nieruchomosci zaczely nagle rosnac, to nie jest to
                    banka spekulacyjna, tylko wyrownywanie braku wzrostow z poprzedniego
                    okresu,
                    6) z 3,4,5 wynika (na zasadzie "oczywistej oczywistosci"), ze o ile
                    wzrosty cen nieruchomosci kompensuja brak wzrostow w poprzednim
                    okresie i jest to normalny mechanizm rynkowy, to juz wzrost
                    wspolczynnika wzrost plac/wzrost wydajnosci nie stanowi kompensacji
                    za okres poprzedni, nie ma to nic wspolnego z wolnym rynkiem, jest
                    to zamach stanu, z ktorego pracownicy powinni sie szybko wycofac, bo
                    jak nie, to podniesie im sie stopy procentowe i zadlawia sie
                    kredytami. I BARDZO IM TAK DOBRZE, BO PRZECIEZ NIE MOZE BYC TAK, ZE
                    PRACOWNIK NIE BLAGA SWOJEGO "CHLEBODAWCY" O PODWYZKE... Z GLODU.

                    W razie zaistnienia problemu, ktory nie daje sie rozwiazac przy
                    pomocy powyzszych 6 punktow, jest jeszcze zasada 7, ktora rozwiewa
                    wszelkie watpliwosci:

                    7) Jak "byznesmen" ukrasc to dobrze, jak "byznesmenowi" ukrasc to
                    zle.

                    Pozdrawiam trzezwo myslacych :)

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • nikodem_73 Re: Piszac o cenach jak za komuny... 18.12.07, 15:03
                      Co do przeliczania na dolary... Oczywiście, że przeliczenie takie nie obrazuje
                      stanu zamożności. Pozwala jednak się ZORIENTOWAĆ jaka była siła nabywcza
                      pieniądza. Pewnie, że nijak się to ma do tego ile chlebów można było wtedy za
                      pensję kupić. Ale można też policzyć ile lat trzeba by wtedy było pracować na
                      importowany samochód.

                      ad.1) Prawda czystej wody. Przy wysokim bezrobociu łatwo powiedzieć "jak się nie
                      podoba to wynocha"
                      ad.2) Bzdura. Niskie bezrobocie przekłada się na płace w dość oczywisty sposób.
                      Praca to także półprodukt i podlega takim samym prawom rynku jak cena (a bo ja
                      wiem) zboża.
                      ad.3) Jakieś kompleksy? Przecież nikt Ci nie broni założyć własnej firmy i stać
                      się "kadrą kierowniczą".
                      ad.4) To nie jest straszenie - to przedstawienie jednej z wizji. To bardzo
                      proste - jeśli pracownicy będą żądać ciągłych podwyżek, to firma będzie musiała
                      podnieść ceny. Jak podniesie ceny, to stanie się mniej konkurencyjna, co MOŻE
                      doprowadzić do jej upadku. Od upadku MOŻE uchronić ją fakt, że konkurencja także
                      podniesie ceny, czego efektem jest... inflacja.
                      ad.5) Jeśli w kraju brakuje X milionów mieszkań, a ludzie zarabiają lepiej to
                      chyba oczywiste, że ceny rosną? Kurcze... przecież to są PODSTAWY ekonomii.
                      ad.6) To, że niektórzy przedstawiają bzdury jako prawdę nie czyni ich jeszcze
                      nieomylnymi. Ludzie chcą lepiej zarabiać bo to jest NATURALNE. Wcześniej ich
                      chęci były tamowane przez duże bezrobocie, teraz zaś mogą "żyłować" pracodawców.
                      I dobrze. Na tym polega rynek. A że pracodawcy jęczą? A co mają robić? Przecież
                      nie wyjdą na ulicę, nie wywiozą pracowników na taczkach i nie porzucają mutrami
                      w URM.
                      • kretynofil Doczytaj sobie znaczenie slowa "doktryna" 18.12.07, 17:00
                        Ja nie przedstawilem swoich pogladow, tylko obecna doktryne GWna.

                        Skupilem sie na sprzecznosciach w rozumowaniu tych artykulow
                        (porownanie cen nieruchomosci z stosunkiem wydajnosc/placa).
                        Pokazalem absurdy w rozumowaniu redaktorow z dzialu "gospodarka"
                        GWna. Nie mam kompleksow, prowadze firme, place w Polsce mi dyndaja,
                        wkurza mnie tylko, ze GWno pisze niespojne bzdury, i zawsze trafi
                        sie idiota, ktory bedzie powtarzal, ze te bzdury to swieta prawda
                        (bo to przeciez PODSTAWY EKONOMII), zeby poczuc sie jak prawdziwa
                        yntelygencyja.

                        Na Twoim miejscu nie przecenialbym swojej inteligencji, jesli nie
                        potrafisz wyczuc naprawde grubego sarkazmu :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                      • Gość: corgan neoliberalny bełkot IP: *.chello.pl 20.12.07, 02:45
                        > ad.3) Jakieś kompleksy? Przecież nikt Ci nie broni założyć własnej
                        > firmy i stać się "kadrą kierowniczą".

                        Nieoliberalny bełkot i populizm. Mam sobie założyć własną fabrykę
                        samochodów, silników, lotnisko, hutę, stocznię, firmę budowlaną albo
                        supermarket?
                      • Gość: corgan jeszcze jedno IP: *.chello.pl 20.12.07, 03:33
                        > Przy wysokim bezrobociu łatwo powiedzieć "jak się nie
                        > podoba to wynocha"

                        Ta reguła nie miała nic wspólnego ani z bezrobociem. Bo panowała
                        zarówno w Warszawie gdzie bezrobocie w najgorszym okresie wynosiło
                        7% jak i Radomiu gdzie wynosiło 30%.

                        Nawet jeśli bezrobocie w Radomiu wynosiło 30% albo w Braniewie 40%
                        to przecież nie we wszystkich branżach, co nie? W Polsce np. zawsze
                        brakowało dobrych budowlańców, ale menedżerski motłoch żył w
                        przeświadczeniu że "są tysiące na wasze miejsca". Nie sądzisz że
                        Radom był nieograniczonym zagłębiem budowlańców do wzięcia
                        natychmiast?

                        A skoro tylko nadarzyła się okazja to plebs posluchał słów "jak się
                        nie podoba to wynocha" no więc zrobili "wynocha" i zwiali za
                        granice. Tyle że Ci którzy wg. ekspertuff i ich analiz z 2002-2003
                        zwiać nie powinni. Czyli nie bezrobotni tylko pracujący i mogący
                        znaleść pracę tu na miejscu. To że za inną pensję to inna sprawa.

                        > Praca to także półprodukt i podlega takim samym prawom rynku jak
                        > cena (a bo ja wiem) zboża.

                        To dlaczego piewcy liberalizmu i wolnego rynku mają największy
                        problem ze zrozumieniem tej reguły? Bo odnoszę takie zupełnie
                        subiektywne wrażenie. :)

                        > To bardzo proste - jeśli pracownicy będą żądać ciągłych podwyżek,
                        > to firma będzie musiała podnieść ceny. Jak podniesie ceny, to
                        > stanie się mniej konkurencyjna, co MOŻE doprowadzić do jej upadku.
                        > Od upadku MOŻE uchronić ją fakt, że konkurencja także
                        > podniesie ceny, czego efektem jest... inflacja.

                        Twoja wizja jest być może jedynie słuszna, bo kreowana nieustanie
                        przez obecnych ekonomiczno-liberalnych "guru".

                        Ale ja zaproponuję alternatywną - pracownicy żądają ciągłych
                        podwyżek tyle że wbrew oficjalnej ideologii neoliberalnej -
                        przedsiębiorstwa i przedsiębiorcy nie są jednym ciałem i jednością.
                        Są różni i jedni tym podwyżkom ulegną, a inni nie. Jednych będzie na
                        nie stać a innych nie. Jedni zaczną kombinować jak tu zwiększyć
                        wydajność swojego przedsiębiorstwa aby zarobić na wyższe pensje a
                        inni nie, będą nadal skamleć, tupać nóżkami i płakać Lewiatanowi w
                        rękaw. Ci ostatni do tej pory nie musieli się wykazywać, mysleć jak
                        dbać o ludzi i jak najlepiej zarządzać swoją firmą, bo panowała
                        stara sowiecka reguła "u nas mno ludiej". Więc po co się starać i
                        myśleć jak usprawniac pracę i wymuszać rozwój, skoro na miejsce
                        jednego zużytego, wyprutego z energii i zdrowia ludzika można było
                        przyjąć drugiego, jeszcze się drzwiami dobijali i pracowali w
                        nadgodzinach z pokorą i bez gadania. Tak było ale chyba się
                        skończyło.

                        Podwyżki cen za towary i usługi? No... nie wiem nie wiem czy rynek
                        to łyknie. Uważam, że raczej nie. Skoro jedni przy niskiej cenie
                        będą mogli płacić wiecej to inni albo się dostosują albo zginą.

                        Niestety - przedsiębiorstwa zawsze działają w warunkach niedoborów i
                        niewystarczających zasobów. Wrażenie że na rynku mamy tanich
                        pracowników w nieprzebranej ilości tylko firmy rozleniwiło i uśpiło.
                        Niestety - częśc firm z tego snu sie nie obudziło i tych podwyżek
                        płac nie przezyje.

                        Czy ktoś będzie po nich płakał? Może tylko żony przedsiębiorców
                        których nie będzie teraz stać na coroczne wczasy na Krecie.

                        Ale przecież rynek wszystko sam wyreguluje i wyrówna, prawda? A co
                        mitycznym i słynnych pójściem na bezrobocie z tych likwidowanych
                        przedsiębiorstw? Zgodnie z regułą przepływów kapitałów pracownicy
                        przejdą sobie z firm w których by i tak się marnowali do firm ktore
                        ich zasoby wykorzystają lepiej, co nie? Które bedą w stanie płacić
                        więcej, mieć większą niż konkurencja produktywność, lepsze
                        zarządzanie itp.

                        Dla mnie to jest oczywiste i tyle.

                        Dlatego uważam, że braki ludzi do pracy i spadające nieustanie
                        bezrobocie co także skutkuje podwyżkami płac jest zbawienny dla
                        Polski w celu podniesienia konkurencyjności, produktywności i
                        lepszego zarządzania naszym kapitałem.

                        > ad.5) Jeśli w kraju brakuje X milionów mieszkań, a ludzie
                        > zarabiają lepiej to chyba oczywiste, że ceny rosną?

                        Dziwne że ta reguła nie dotyczy jakoś sprzetu AGD. Przecież
                        większość z nas ma nadal przedpotopowe pralki, lodówki, telewizory,
                        wielu sprzętu nie ma wcale... ceny jakoś nie rosną, prawda?

                        Wyjaśnień dlaczego ceny nieruchomości mają i musza rosnać było już
                        tyle, że ogarnia mnie śmiech i nie chce mi sie tego nawet komentować.

                        > Przecież nie wyjdą na ulicę, nie wywiozą pracowników na taczkach i
                        > nie porzucają mutrami w URM.

                        Mogą to zrobić. Przecież nie ma obowiązku bycia przedsiębiorcą. Czy
                        ich zabraknie? ależ skąd... przecież chyba wierzą w wolny rynek i to
                        że rynek wypełni czymś ich brak, bo rynek nie znosi próżni. :))
                  • Gość: manhu Re: No tak, zgadzam sie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 14:22
                    Masz trochę racji, ale nie za dużo bo dolar był skrajnie przewartościowany.
                    Gdy w Rosji w 1998 nastąpił krach i dolar podrożał z 6 rubli na 30 rubli ludzie nie zdechli z głodu, a powinni bo gdy zarabiasz 100% i nagle masz 20%, bo po prostu zdychasz albo pożyczasz, ale skoro wszyscy mają 20% to nie pożyczasz.

                    Tym niemniej świr świruje, bo co prawda nie jesteśmy 30-50 razy bogatsi niż za komuny, ale jesteśmy ze 3-5 razy, jest nieporównywalnie lepiej!!!
                    • nikodem_73 Re: No tak, zgadzam sie... 18.12.07, 15:09
                      No bo to jest taka ludzka mentalność. Przed 30tu laty ludzie latami mieszkali w
                      "hotelach robotniczych" w warunkach, które dziś uznane byłyby przez wszelkich
                      lewaków za "skandaliczne" i "uwłaczające ludzkiej godności" (wspólne kuchnie,
                      łazienki, itp). Po prostu chęć ludzi do posiadania rośnie szybciej niż zasobność
                      ich portfeli - stąd poczucie, że "kiedyś było lepiej". I fakt, że ktoś przesiadł
                      się z 20letniego malucha do 20letniego Audi jest odczuwany jako POGORSZENIE
                      warunków bytowych (bo na zachodzie ludzie jeżdżą nowymi a nie takim szrotem).
            • leszlong Re: Znalazlem mediane! 18.12.07, 15:07
              Brawo kretynofil, jeden mądry sprawdził dokładnie ile osób zarabia ową średnią
              krajową i wyliczył medianą.
            • Gość: mało zarabiająca Re: Znalazlem mediane! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:20
              mam płacę dużo niższą niż srednia krajowa i od ponad roku nie miałam
              zadnej podwyżkim moi znajomi również to nie wiem komu te płace rosną
          • Gość: moria29 Re: Jest jeszcze jedna sprawa... IP: *.chello.pl 18.12.07, 11:50
            Bac się mogą raczej przetsiębiorcy. Przez wiele lat wydajność rosła
            a oni nie podnosili pensji bo było bezrobocie. Oczywiście wszystko
            było cacy bo ich kabsa rosła teraz panika w oczach.
            Pół biedy by było gdyby te pieniądze szły na modernizację
            przedsiębiorstw a nie na frykasy właścicieli.
            Przecież wydajności nie buduje się tylko na pracowniku ale także na
            warunkach pracy jakie mu sie stworzy.
            Ci co tak robili śpią spokojnie reszta sama sobie jest winna
    • Gość: dtuk Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.ntlworld.ie 18.12.07, 02:17
      No to się bójta, pijawki.
      • Gość: qrdebela tlumanki IP: *.dsl.bell.ca 18.12.07, 06:06
        kosmiczny, powinienes najpierw wytlumaczyc im co to znaczy mediana, zreszta
        pisza to co im szefowie kaza od lat, ale z drugiej strony tlumanki i tak by nie
        zrozumialy ( mam na mysli redaktorow ),
    • Gość: Jan Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.versanet.de 18.12.07, 06:08
      podano srednia pensje 5 mln pracownikow przedsiebiorstw..ha,ha..a
      gdzie pozostale 10 mln pracujacych????Wiadomo ze w przemysle
      zarabia sie najwiecej.Znow polska pokomunistyczna propaganda
      sukcesu...
      • util A jak to wygląda w budżetówce? 18.12.07, 09:27
        Lada moment na pieniądze oferowane przez budżet nikt nie będzie chętny. Sektor prywatny pędzi do przodu a budżetówka zamarzła.
        • krystin3 Re: A jak to wygląda w budżetówce? 19.12.07, 17:46
          > Lada moment na pieniądze oferowane przez budżet nikt nie będzie
          chętny. Sektor
          > prywatny pędzi do przodu a budżetówka zamarzła.
          NA "DZIEŃ DOBRY" NOWY SEJM PRZYZNAŁ SOBIE 20% PODWYŻKI - a więc
          już "były" podwyżki w budżetówce!!
    • Gość: anty Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: 82.146.248.* 18.12.07, 07:04
      A emerytury za działaniem lewicowej (z założenia obrońcy biednych ) SLD od dwóch
      lat nie są waloryzowane.W/g p. Hausnera to emeryci powinni się cieszyć,że nie
      mają waloryzacji.Bo każda waloryzacja sprzyja naciskom inflacyjnym a przecież
      emerytom powinno zależeć na niskiej inflacji.Tak wypowiadał się 01.06.2007r w
      TVN.Ciekawe tylko czemu sam ze swoimi kolegami lewicowcami dostaje potężne
      podwyżki i nagrody czy to nie sprzyja naciskom inflacyjnym.Kosmiczna obłuda i
      niesamowita głupota cechuje tych lewicowych obronców biednych z SLD-to HAńBA.
    • Gość: darkonza Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.07, 07:13
      co za banda nieuków!!!
      wzrost płac wcale nie musi oznaczać inflacji!!!
      dzięki wzrostowi płac narzekający tak bardzo pracodawcy mogą
      sprzedwać swoje towary w znacznie większej ilości niż dotychczas
      zagrożenie wsytępuje tylko wtedy gdy wydajnośc pracy rośnie wolniej
      niż płace
      inflacja rośnie obecnie przedewszystkim z zupełnie innych przyczyn -
      drożejące surowce, słabe zbiory na całym świecie

      mam kurka dość, lepiej żeby płace nie rosły i lepiej powrócić do 20%
      bezrobocia? kto pisze te artykuły?
    • Gość: dziadek Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.07, 07:16
      Już teraz jesteśmy najbogatsi na świecie. Co to będzie dalej ?
      • Gość: mae Ciekawe jaka jest średnia w W.Brytanii, IP: *.homenett.pl 18.12.07, 07:48
        Pewnie Królowa podbija stawkę
    • Gość: ibmt Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.ppcor.org.pl 18.12.07, 07:58
      Taka średnia? Przy pensji 2500 zł po przeszło 35 latach pracy?
    • yggdrassill Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać 18.12.07, 08:20
      ja sie tylko zastanawiam nad jednym:
      jak pensje nie rosły praktycznie przez kilka lat to nikt nie bil na alarm, teraz
      analitycy, ekonomisci itp podnosza larum
    • Gość: Anna Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.07, 08:24
      Dość tych bzdur. Gdzie te pensje tak rosną bo na pewno nie na
      prowincji. Nie miałam podwyżki od 7 lat i nie zanosi sie by ona
      była. Więc po co piszecie te bzdury i drażnicie ludzi?
    • Gość: pepe Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.ict.pwr.wroc.pl 18.12.07, 08:42
      tjaaa... Wysokich wyplat mamy sie bac, a wysokich cen juz nie?
    • Gość: Sprawiedliwy Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 08:44
      Trzeba zmniejszyć rażące rozpiętości w dochodach obywateli Polski,
      przez wprowadzenie nowej tabeli podatku dochodowego od osób
      fizycznych jak niżej:

      Miesięczny dochód Podatek

      1, do 2000 zł. 10%
      2. od 2001 do 4000 20%
      3. od 4001 do 8000 30%
      4. od 8001 do 16000 40%
      5. od 16001 do 32000 50%
      6. od 32001 do 64000 60%
      7. od 64001 do 128000 70%
      8. od 128001 do 256000 80%
      9. od 256001 do 512000 90%
      10. powyżej 512000 95%

      Pozwoli to również zlikwidować ujemne saldo budżetu państwa.
      • Gość: swoboda_t Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 08:56
        Hehe, nie mów tego zbyt głośno, bo jeszcze ktoś na rządzie to
        usłyszy i wprowadzi LOL Chociaż akurat obecny jest najmniej skłonny
        do takich wygłupów, no ale kto wie.
      • Gość: Tomek Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 18.12.07, 10:27
        > 10. powyżej 512000 95%

        Hej sprawiedliwy, przecież to jawna niesprawiedliwa pięcioprocentowa ulga dla
        najbogatszych, tutaj 100% powinno być według schematu.
      • Gość: ff Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.as15444.net 18.12.07, 11:45
        5. od 16001 do 32000 50%
        6. od 32001 do 64000 60%
        7. od 64001 do 128000 70%
        8. od 128001 do 256000 80%
        9. od 256001 do 512000 90%
        10. powyżej 512000 95%

        Mozesz byc pewien ze wielu placacych taki podatek bys nie zobaczyl.

        Jedyny sprawiedliwy podatek: LINIOWY
        • garnek_z_neolitu Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać 18.12.07, 12:15
          Akurat jedyny sprawiedliwy podatek to jest podatek poglowny. Kazdy traktowany
          jest tak samo. Placi ta sama stawke, niezaleznie od dochodu. Kazdy podatek
          dochodowy jest z definicji niesprawiedliwy.
          • garnek_z_neolitu Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać 18.12.07, 12:16
            z natury niesprawiedliwy.
          • Gość: orient Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.ichf.edu.pl 18.12.07, 13:45
            Ty to nawet byś zapłacił pół tego podatku, biorąc pod uwagę twoje walory umysłowe.
            • garnek_z_neolitu Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać 18.12.07, 19:53
              Czyoprocz checi obrazenia mnie miales jeszcze cos do napisania madry czlowieku?
            • mulla_komar Prostaczku. 18.12.07, 20:11
              Czego nie rozumiesz w tekscie garnka, ze go obrazasz?
    • Gość: dr_docent Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 08:56
      A co z ludźmi, których wynagrodzenie nie wzrasta od kilku lat i nie
      wzrośnie w przyszłości ???!!!!!!!!! (sektor prywatny) Czy wszyscy
      mają klapki na oczach ?? To chyba powinna rozstrzygnąć jakaś
      ustawa !!?? Pod rozwagę zostawiam ,,,
    • Gość: Generał Fajlur No proszę, a jednak do góry. IP: *.e-wro.net.pl 18.12.07, 08:58
      Choć moja płaca akurat zatrzymała się na samym początku, i ani drgnie.
    • intel-e-gent A czego się bać? Mamy przecież tak fenomenalnych 18.12.07, 09:07
      menedżerów biorących tak fenomenalne pieniądze.
      Oni na pewno znajdą sposób na złagodzenie tego efektu.

      Na wszelki wypadek im jednak podpowiem - zmniejszenie menedżerskich pensji na pewno obniży średnią płacę...

      ;p
      • Gość: Bubatek tak, rzeczywiscie lewica tu pomoze.. IP: 151.193.120.* 18.12.07, 09:18
        Lewica nie powinna doradzac jakie pieniadze powinien zarabiac ten czy tamten.
        Powinien ustalac to rynek. Jesli sie komus duzo placi to widac warto. A jak nie
        warto to sie mu nie placi az tyle tylko mniej. A jak nie chce pracowac za mniej
        to sobie szuka pracy gdzie indziej.

        Wiec wara lewaki od pensji, ustalajcie sobie waszych pierwszych sekretarzy i
        wprowadzajcie memoranda, dyrektywy i trzeci etap reformy.
        • intel-e-gent A kto powiedział, że wolny rynek istnieje? 18.12.07, 09:29
          Dowody poproszę...

          Przypomnę, że 75% rad nadzorczych spółek nie spełnia swojej roli kontrolnej, a to oznacza, że nad menedżerami nie ma kontroli. Ergo pensji nie ustala rynek, tylko menedżerowie
          • saprafik Re: A kto powiedział, że wolny rynek istnieje? 18.12.07, 10:41
            A co ci dadza dowody na istnienie czy nie istnienie wolnego rynku. Znajda si
            przyklady na tak i na nie.

            A jaka jest alternatywa dla ustalanie pensji? Rzad ma je ustalac? Jak? Jakie
            stosowac kryteria?
          • Gość: Tomek Re: A kto powiedział, że wolny rynek istnieje? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 18.12.07, 10:56
            Jeśli menedżer oszukuje akcjonariuszy, to to jest sprawa między nim a nimi. Nie
            oznacza to, że wolny rynek pracy nie funkcjonuje.

            Rynek nie jest wolny, ale z innego względu - rząd ingeruje. Nie mówię tu czy to
            dobrze czy niedobrze.

            Jeśli ktoś mówi, że pensje "ustala rynek", to jest to skrót myślowy - pensję
            ustalają w umowie strony, które ją podpisują. Jeśli się temu sprzeciwiasz, to
            sprzeciwiasz się podtrzymywaniu podpisanych kontraktów.
            • intel-e-gent Re: A kto powiedział, że wolny rynek istnieje? 18.12.07, 11:40
              Nie jeden menedżer, tylko większość.
              I nie oszukuje, tylko wykorzystuje.
              I nie tylko akcjonariuszy, ale także pracowników.

              Wolny rynek to mit. Ale rynek jako taki (mniej lub bardziej wolny) to już całkiem pożyteczna rzecz. Trzeba tylko pilnować, by niektóre podmioty na tym rynku nie wykorzystywały monopolistycznej pozycji.

              Rozumiem, że przeciw monopolowi TP SA, czy PKP można protestować, ale przeciw monopolowi menedżerów już nie?

              Pozdrawiam :)
    • men_53 Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać 18.12.07, 09:23
      W lubelskiem jakoś tego nie widać. Jesli płace (nominalne) nie
      spadają, to już jest dobrze.
      A to dobrze, to dla kierownika działu, z wykształceniem wyższym i
      sporym stażem poniżej 1400 zł na rękę. Od czterech lat nie zmienione.
      Dla pracowników fizycznych od płacy minimalnej do około minimum +
      200 zł. Tu jest poprawa, bo 3 lata temu to było tylko minimum.
    • Gość: ale bzdury Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.chello.pl 18.12.07, 09:40
      nie wiem kto robi te analizy...średnia to bardzo zły wskaźnik.Żaden
      z moich ok 120 znajomych nie zarabia więcej niz 2,8 tys brutto.Za to
      moj prezes zarabia 54 tys.brutto.Stad takie srednie.To głupota ze
      trzeba zatrzymac wzrost pensji,bo ich po prostu nie ma!Kto odczuł
      poprawe?Ci co sa na wyspach brytyjskich...to jest stek bzdur,a
      autorzy artykułu którzy zarabiaja krocie,czego sie tak obawiaja?
      plebsu który chce godnie zyc?Żenada,poziom zycia w Polsce jest
      wielokrotnie niższy niz w starej i czesci nowej unii.Może piszecie o
      Warszaffce,u mnie sprzedawca w sklepie zarabia 890 zł netto,bez
      żadnych dodatków.Ludzie skąd wy jesteście?
      • Gość: eed Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: 62.22.41.* 18.12.07, 10:57
        inflacja rosnie w znacznym stopniu dlatego, ze ludzie zacheceni
        pozytywnymi nastrojami konsumpcyjnymi nabrali kredytow i z hura
        optymizmem puszczaja ta kaske (ktora nota bene nie jest ich tylko
        bankow i w najblizszych latach bede musieli ja wypracowac).
        Podobnie jest w Hiszp, USA czy we Wloszech.Problem urosl do tych
        rozmiarow, ze ludzie biora kredyty na splate kredytow tylko nie tak
        jak w Polsce na splate telewizora tylko mieszkania i dwoch
        samochodow.
    • ernest29 Za to wartość emerytur spada! 18.12.07, 10:56
      Wysoki wzrost cen żywności, czynszu i jego składników powoduje
      realny spadek wartośći emerytur i rent! Rewaloryzacja za 5 lat i
      nie dla wszystkich?????Hańba.
    • leeloo Gdzie te pensje rosną???? 18.12.07, 11:10
      PYTAM SIĘ GDZIE!!!!???? Ja od trzech lat grosza podwyżki nie
      dostałam ... Skąd te dane? Chyba Pisiorom urosły i posłom, którzy po
      dwa razy odprawę otrzymali i urzedasom państwowym, bo mnie ani o
      grosz! Przestańcie te pierdy wypisywać bo się słabo człowiekowi
      robi! Podwyżki dookoła wszystkiego, prądu gazu wody paliwa żarcia!
      ale moja pensja się nie zmienia... A ja jako osoba nie będąca grupą
      zawodową typu górnik, pielęgniarka nie pójdę pod sejm rzucać
      kamieniami!!!!!
      • Gość: ff Re: Gdzie te pensje rosną???? IP: *.as15444.net 18.12.07, 11:42
        zmien prace
        • Gość: gg Re: Gdzie te pensje rosną???? IP: *.e-wro.net.pl 18.12.07, 11:51
          Gość portalu: ff napisał(a):

          > zmien prace

          Dziękujemy za takie porady. Marzy Ci się kraj samych operatorów
          wózków widłowych ? Myslisz, że oni naucza w szkole Twoje dzieci ?
          • orys100 Re: Gdzie te pensje rosną???? 18.12.07, 14:58
            chodzisz czasem na rynek warzywny (popularny zieleniak)? ... ile
            kosztują truskawki w czerwcu i lipcu a ile w grudniu??? jesli coś
            łatwo dostępne to jest tanie, jeśli zaś trudnodostepne to drogie.
            Niestety odnośnie ludzi/pracowników działa to tak samo. Mało
            sprawiedliwe społecznie (?) ale rzeczywiste....
    • Gość: bambi7 Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.csk.pl 18.12.07, 11:17
      "Już teraz wzrost płac jest wyższy od wydajności pracowników -
      tłumaczy główny ekonomista Fortis Banku Marcin Mróz"

      Przez kilkanaście lat (od roku '89) dostawaliśmy psie pieniądze, a
      wymagania były coraz większe (niepłatne nadgodziny, zwiększanie
      obowiązków, zamiast zatrudniania odpowiedniej liczby pracowników). I
      nagle nasza wydajnośc okazuje się znów za mała? To może pracujmy w
      systemie 24h??
      Aby wzrost płac pokrył się ze wzrostem wydajności pracy przez ten
      okres, to potrzeba jeszcze gdzieś 2-3 lat.

      A tak w ogóle to ciekawe jaka jest wydajność pracy tego "głównego
      ekonomisty"?
      • Gość: gg Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.e-wro.net.pl 18.12.07, 11:36
        Juz się boję !!! Ostatnią podwyżkę miałem 4 lata temu, jestem
        adiunktem zarabiam mniej niż średnia krajowa i z dzikim przerażeniem
        patrzę czy i ja otrzymam jakiś ochłap. Na szczęście nic się o
        podwyżkach dla takich jak ja nie mówi. A gdyby co, to może odmówić
        przyjęcia i uratowac gospodarkę ?
    • Gość: krzych Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.07, 11:39
      Śmieszy mnie takie nagłaśnianie ile to wrosły pęsje oraz
      uśrednianie wielkości zarobków. Realia sa jednak takie iż ten wzrost
      jest zupełnie nieodczuwalny dla zwykłego pracownika. Ogromna ilośc
      pracodawców prywatnych nie zauważa takiej tendencji . Pęsje w
      przedsiębiorstawch prywatnych kształtują się na poziomie góra 2000
      zł brutto.Norma jest 1200
      • Gość: ff Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.as15444.net 18.12.07, 11:41
        >Pęsje w
        > przedsiębiorstaw

        hehehe Widac ile jestes wart, 1200zl to bedzie za duzo :-)
        • Gość: krzych Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.07, 11:46
          jeśli literówka jest dla Ciebie wyznacznikiem znaczenia oraz
          przydatności to gratuluję.............. (dalej wkroczyła autocenzura)
          BOS LOCUTUS EST
          • Gość: ff Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.as15444.net 18.12.07, 11:50
            Hhehe
            Nie kompromituj sie

            Uwierze ci ze przez przypadek wklepalo ci sie 'ę' hehehe
      • swoboda_t Re: Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać 18.12.07, 13:47
        To zależy gdzie i co się robi. U mnie w mieście 1200-1500 dostaje
        się za umiejętność mówienia, pisania i czytania. Przy czym nie
        trzeba tego robić całkiem poprawnie, by dostać taką "pęsje". Jak
        ktoś potrafi coś więcej i/lub ma jakieś doświadczenie to zarobi
        więcej.
    • garnek_z_neolitu Wiekszych glupot zem nie czytal. 18.12.07, 12:46
      Socjalizm bohatersko walczy z problemami nie znanymi w zadnym normalnym ustroju.
      Oto obywatele zaczynaja zarabiac wiecej (czytaj - bogaca sie), i to zaczyna
      stanowic problem i obawy!!! No brawo!
    • Gość: ewa dumna smeszny artykul !!dalej polacy maja 250 euros/mc IP: *.dsl.club-internet.fr 18.12.07, 13:08
      jaka podwyzka??? w chinach sie zarabia wiecej !!GW komuchy traktuja
      polakow jak bialych murzynow !!
      • Gość: anty Re: smeszny artykul !!dalej polacy maja 250 euros IP: 82.146.248.* 18.12.07, 13:43
        Jakie komuchy przecież rządzą SOLIDARUCHY.
      • nikodem_73 Re: smeszny artykul !!dalej polacy maja 250 euros 18.12.07, 15:13
        Zawsze pozostaje Irlandia...
    • Gość: alex Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.proxnet.pl 18.12.07, 13:54
      Skoro przechodzimy w strefe euro to progresywnie od lat podwyzki powinny byc norma
    • Gość: robert Pensje rosną coraz szybciej. Trzeba się bać IP: *.ak-com.pl 19.12.07, 09:29
      Skad wy macie takie głupie dane rosną płace ciekawe komu smieszne to
      i tyle na dziendobry daja ci 1100zł to maja byc pieniadze chyba zart
Inne wątki na temat:
Pełna wersja