Dodaj do ulubionych

Mech: Euro wypchnie miejsca pracy

03.01.08, 00:13
www.nbp.pl/publikacje/O_Euro/euro_4.pdf

Obserwuj wątek
    • toja3003 Co do „wielkiej podwyżki cen” to po wprowadzeniu e 03.01.08, 09:15
      Co do „wielkiej podwyżki cen” to po wprowadzeniu euro inflacja
      zmalała czyli ceny relatywnie spadły. Jest to o tyle zrozumiałe, że
      euro narzuca twardsze kryteria inflacyjne krajom tej strefy. Zatem
      również w Polsce wprowadzenie euro będzie korzystniejsze dla nas
      cenowo niż obecnie złotówka.

      Trzeba nam w Polsce szybko do euro.

      Dodam, że ci którzy krzyczą o utracie suwerenności powinni odróżnić
      suwerenność pozorną od faktycznej.

      Które państwo jest faktycznie bardziej
      suwerenne - czy to, które samotnie
      próbuje stać z boku czy też to, które
      potrafi współpracowac z grupą innych
      państw? Twierdzę, że to drugie.

      Prosty przykład ze strefy euro. Symboliczna
      suwerenność Danii. Kiedy istniała
      marka niemiecka, duńska suwerenność walutowa
      trwała 15 minut. Tyle czasu mieli Duńczycy
      aby dopasować swoje stopy procentowe
      do niemieckich, po decyzji Bundesbanku.
      Dziś jest euro, które jest jeszcze
      poteżniejszą walutą i ta duńska, pozorna
      suwerenność trwa tylko 5 minut
      po decyzjach Eurobanku.

      Tylko tyle mają "radości" Duńczycy
      z symbolicznego faktu posiadania
      własnej waluty. W zamian za to
      ich gospodarka ponosi potężne
      koszty z tym związane. O tym, że
      za granicą muszą stać w kolejkach
      do kantorów na urlopie nie ma co
      mówić, bo to drobiazg. A przecież
      nikt im nie broniłby mieć na duńskich
      euromonetach swojej królowej
      czy innych narodowych symboli.

      Podobnie w Polsce. Wejście do euro to także możliwość
      reklamy dla naszych narodowych bohaterów, którzy
      nie wszędzie są znani, jako związani z Polską.
      Tak jest z Kopernikiem, Chopenem czy
      Skłodowską-Curie. Umieszczenie ich na
      polskich monetach euro wraz ze stosownym
      napisem zmusiłoby do traktowania ich
      z szacunkiem przez Francuza, Niemca czy Włocha,
      bo niczego nie traktuje się z takim szacunkiem
      jak pieniądza prawda? Od 2008 roku takie możliwości mają nawet Cypr
      i Malta a od 2007 Słowenia a my zawsze opóźnieni w rozwoju.

      Od początku jego wprowadzenia euro twardo szło do uzyskania statusu
      najsilniejszej waluty świata i to staje się faktem na naszych
      oczach. Waluta znowu kolejny raz osiągnęła historyczny wyż do dolara
      i nadal będzie rosła.
      W końcu dolar to tylko 300 milionów Amerykanów i wiele więcej się
      ich tam nie narodzi a tymczasem euro jest już walutą 13 krajów a za
      kilka miesięcy 15 a dalsze już zgłaszają swój akces. Z Polską czy
      bez, siła euro będzie rosła i dawno dostrzegły to m.in. kraje
      arabskie (i nie tylko) przewartościowując swe rezerwy i koszyki
      walutowe tzn. odchodząc od dolara do euro. Cóż może zrobić
      właściciel konta dolarowego czy frankowego skoro nie mamy niestety
      jeszcze euro w obiegu? Jak najszybciej zamienić je na euro i spać
      spokojnie albo każdego dnia wyrywać sobie dalsze włosy z głowy, bo
      dolar nadal będzie tracił do euro a frank to też ryzyko kursowe.

      Korzyści z wprowadzenia euro:
      - brak ryzyka kursowego dla importerów i eksporterów
      - redukcja kosztów transakcyjnych w handlu międzynarodowym
      - wzrost stabilności walutowej kraju tj. zwiększenie
      jego wiarygodności, redukcja napływu kapitału spekulacyjnego,
      niższe oczekiwania inflacyjne
      - również polskie firmy produkujace tylko
      na rynek krajowy miałyby lepszy dostęp do kredytów
      euro i całej puli oszczędnościowej eurostrefy
      i oczywiście niższe stopy oprocentowania
      - obniżka kosztów podróży turystycznych z uwagi
      na brak konieczności wymiany walut
      - większa przejrzystość cenowa dla klientów
      eurostrefy (korzyść dla Polski z uwagi na
      nasze niższe ceny)
      - kryteria euro gwarantują Polsce lepsze parametry gospodarcze
      (deficyt budżetowy)

      A wady braku euro? No cóż, wyobraźmy sobie, że w Warszawie
      mamy mazowieckiego dukata, w Krakowie małopolskiego talara
      a w Gdańsku pomorskiego guldena itp. Powiedzmy kilkanaście
      walut w Polsce. Głupio co? A kiedyś tak bylo. Dziś jest
      dla nas jasne, że mamy jedną złotowkę. W przyszłości
      będzie też jasne, że w Europie jest jedna waluta i
      będziemy sie śmiali, że wcześniej było inaczej.









      • cumentator Toja nie zapedzaj sie za mocno 03.01.08, 14:30

        Euro nie jest najlepsza rzecza wynaleziona
        na swiecie po viagrze i pigulach anty bo
        moze miec roznorodne skutki zaleznie od
        stanu ekonomii.

        W kontekscie euro nie mowi sie teraz nic o
        koniecznosci gruntownej reformy wydatkow
        publicznych. Bez tej reformy ekonomia bedzie
        na dluzsza mete grzezla jak np. w Italii a
        euro jeszcze pogorszy sprawe. Dlatego ze w
        Italii w sytuacji niemoznosci reformy
        ekonomia jakos sie trzymala przez slabniecie
        lira. Czyli jakby wszyscy robili sie
        relatywnie biedniejsi. A po wprowadzeniu
        euro ekonomia zaczela grzeznac w niskich
        placach. W Italii daje to pozywke populistom
        twierdzacym ze problemy sa wskutek przyjecia
        euro gdy tymczasem sa one oczywiscie
        skutkiem braku reform.

        Nie mozna wiec przyjac euro przez jakie
        takie chwilowe zaklajstrowanie deficytu
        budzetu ponizej 3%. To musi byc stala
        rownowaga a nawet nadwyzka. Ekonomia
        odetchnie po pewnym czasie gdy zmniejszy sie
        deficyt i splaty zadluzenia dlugu a wtedy
        euro bedzie mozna naturalnie przyjac bez
        problemu i bedzie to wielce korzystne.

        Mech opowiada ze deficyt nie jest taki zly
        jesli idzie na inwestycje. Tyle ze jest to
        bzdura bo przeciez politycy uprawiaja
        budzetowy populizm finansujac przede
        wszystkim konsumpcje.

        Istnieje duze niebezpieczenstwo nabrania sie
        na populizm pod haslem przyjecia euro zeby
        mamic ludzi i uniknac koniecznej reformy
        finansow publicznych i calego sektora
        publicznego. Wlasciwe pytanie teraz to:
        Kiedy ta reforma?

        • toja3003 Sory ale teoria, że we Włoszech „ekonomia jakos si 03.01.08, 16:50
          Sory ale teoria, że we Włoszech „ekonomia jakoś się trzymała przez
          słabnięcie lira” do mnie nie przemawia. Fundamentem gospodarki jest
          stabilna, mocna i niskoinfalacyjna waluta, kontrolowana przez
          niezależny politycznie bank centralny, który właśnie twardymi
          kryteriami wymusza reformy. Tak się stało we Włoszech, tak się stało
          dzięki euro w RFN a nawet skorzystali na tym walutowi słabeusze jak
          Grecy, bo musieli pewne zadania domowe odrobić i dobrze na tym
          wyszli, co nie znaczy, że jest tam wszędzie idealnie ale bez euro
          byłoby słabiej z gospodarką. Oczywiście, że pytanie o reformy w
          Polsce jest właściwe ale szybkie wejście do euro by je
          przyspieszyło, bo kto nie spełnia kryteriów nie jest wpuszczany do
          tego klubu, np. Litwa chciała już rok temu ale jej nie pozwolono.
          Twierdzę, że każdy rok braku euro w Polsce to straty, także z tytułu
          niekorzystnych przeliczników dotacji UE.

          • dyszel2 Wolę postawę Skrzypka od euro ! 03.01.08, 22:43
            nadmierne umocnienie złotego wynika (to oczywiście tylko moja
            interpretacja) w dużym stopniu z polityki RPP która podnosi stopy
            procentowe w sytuacji gdy FED obniża a EBC przestaje podnosić.

            Tyle tylko, że RPP jest ciałem kolegialnym i prezes Skrzypek
            głosował ZAWSZE przeciwko podwyżkom stóp.

            W RPP są różne frakcje. Złoty się umacnia dlatego, że zwolennicy
            Balcerowicza (Filar, Noga, Wasilewska - Trenkner, coraz częściej
            Wojtyna, czasami Czekaj) głosują za podwyżkami stóp i mówią o
            dalszych podwyżkach a prezes Skrzypek nie mówi o konieczności
            podwyżek i za nimi nie głosuje.

            Prawie zawsze w tym roku przeciw podwyżkom głosowali (tylko raz byli
            za)

            - Mirosław Pietrewicz
            - Stanisław Nieckarz
            - Stanisław Owsiak

            S.Skrzypek zawsze był przeciw

            Za nadmierne umocnienie złotego (a na ten problem Skrzypek zwrócił
            uwagę)

            www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=3eba1f7a-31c0-4888-b523-a5a62cfc9f37

            odpowiedzialni są więc raczej Ci członkowie RPP, którzy
            - głosują za podwyżkami
            - mówią o konieczności dalszych podwyżek

            —————-

            w RPP są ,,gołębie” i ,,jastrzębie” (Ci pierwsi są raczej przeciwni
            podwyżkom) Ci drudzy są zdecydowanie za

            to Ci drudzy są odpowiedzialni za nadmierne umocnienie złotego

            To oczywiście tylko moja opinia

            # zwykły wyborca PiSon 02 sty 2008 at 9:58 pm
            i na marginesie

            ZŁOTY TAK - EURO NIE!

            Wypowiedź Pani Poseł Gabrieli Masłowskiej w dniu 22 sierpnia 2007r.
            w związku ze sprawozdaniem z działalności NBP

            ,,Nasza polska polityka pieniężna stoi teraz przed bardzo ważnym
            wyzwaniem. Należy odpowiedzieć sobie na dwa pytania: Po pierwsze czy
            Stanom Zjednoczonym grozi recesja lub przynajmniej spowolnienie
            wzrostu gospodarczego a po drugie w jakim stopniu zagrożenie to
            mogłoby osłabić nasz wzrost gospodarczy i przyczynić się do spadku
            presji inflacyjnej w naszym kraju.

            W cyklicznym raporcie wydawanym przez jednego z najlepszych polskich
            analityków giełdowych Wojciecha Białka możemy przeczytać, że
            prezentowany przez niego wskaźnik monetarny zapowiada nadejście
            recesji w USA. W swym raporcie z kwietnia pisze on
            (cytuję) ,”wskaźnik ten od lat 60-tych niezawodnie z prawie rocznym
            wyprzedzeniem ostrzegał każdą kolejną recesją, nie generując
            równocześnie żadnego fałszywego sygnału”. Obecny poziom tego
            wskaźnika zapowiada zaś nadejście właśnie kolejnej recesji w Stanach
            Zjednoczonych.

            Być może warto by sygnały płynące z tego wskaźnika warto wziąć pod
            uwagę przy prowadzeniu naszej polityki pieniężnej. Naszym zdaniem
            stanowić może to ważny argument przemawiający za utrzymaniem przed
            dłuższy czas polskich stóp procentowych na obecnym poziomie a być
            może za ich obniżeniem oczywiście w przypadku gdyby cała nasza Rada
            doszła do przekonania, że perspektywa spowolnienia amerykańskiego
            wzrostu PKB może stać się realna szkodząc także i naszej gospodarce.
            To oczywiście nie jest żaden formalny postulat naszego Koła a tylko
            życzliwa RADA dla reprezentantów naszego banku centralnego.

            Na końcu chcę oświadczyć, że w imieniu Ruchu Ludowo-Narodowego
            składam na ręce Pana prezesa Sławomira Skrzypka najlepsze życzenia
            wielu sukcesów w zarządzaniu Narodowym Bankiem Polskim. Panie
            prezesie - powodzenia ! ”

            www.rl-n.pl/pages/mater_poslow/maslowska/wypowiedzi/wypow002.htm

            ——————-

            sądząc po sposobie głosowania w RPP do rady posłanki Masłowskiej
            (,,Naszym zdaniem stanowić może to ważny argument przemawiający za
            utrzymaniem przed dłuższy czas polskich stóp procentowych na obecnym
            poziomie” czyli za ich nie podnoszeniem )

            zastosował się w 100 % tylko prezes Skrzypek ale on jest tam sam

            no powiedzmy, że Owsiak, Pietrwicz, Nieckarz w 90 %

            oto dowód

            www.nbp.pl/Publikacje/o_polityce_pienieznej/raport_o_inflacji/raport_pazdziernik2007.pdf

            ,,Raport o inflacji” (chodzi o strony 71 i 72) tam są wyniki
            głosowań

            ————


            www.blog.boguslawkowalski.pl/rocznica-romana-dmowskiego/#comments

            • kosmiczny_swir Przykłady silnych gospodarek 04.01.08, 13:28
              Przykłady silnych gospodarek które nie mają Euro:
              Anglia
              Dania
              Szwecja
              Te państwa rozwijają się lepiej niż Euroland. Ja uważa, że lepszym rozwiązaniem
              zamiast wprowadzania euro jest powiązanie na sztywno kursu Euro i złotówki.
              Wtedy przedsiębiorcy unikną ryzyka kursowego, co jest głównym argumentem za
              wprowadzeniem euro, ale pozostanie narzędzie wpływu na gospodarkę. Poza tym Euro
              też służy do wpływania na gospodarkę, ale problem w tym, że na naszą gospodarkę
              wpływają inni, co nie do końca jest dobre.
            • cumentator Jest zysk 04.01.08, 11:28
              Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

              > >Fundamentem gospodarki jest
              > > stabilna, mocna i niskoinfalacyjna
              waluta, kontrolowana przez
              > > niezależny politycznie bank centralny
              > JAKI JEST KOSZT mocnej i niskoinflacyjnej
              waluty?

              Sa ogromne zyski dla calej ekonomii.
              Nieprzypadkowo kraje ze slaba ekonomia maja
              slabe waluty i notoryczne problemy z
              inflacja.

              Ale sama waluta jest tylko jednym elementem.
              W Polsce do wprowadzenia euro potrzebna jest
              reforma finansow publicznych. To wiaze sie z
              bardzo niepopularnymi decyzjami wiec
              politycy nie chca jej robic. No bo na
              przyklad trzeba byc cos zrobic z fundowaniem
              ludziom na wsi opieki medycznej i emerytur
              praktycznie za friko, a na wsi mieszka 30%.
              Na tym zeruja producenci moheru i moher ma
              sie w Polsce dobrze.
              • Gość: lastboyscout Re: Jest zysk IP: *.nycmny.fios.verizon.net 04.01.08, 13:56
                Nie odpowiedziales na moje pytanie.
                Pytam wiec inaczej: ILE i POL ILE trzeba POZYCZYC aby "silna"
                i "stabilna" walute ?
                Dla ulatwienia podpowiem, ze panstwo dazac do tego celu pozyczylo
                juz ponad 200 miliardow dolarow a a jeszcze wiecej przedsiebiorstwa
                i indywidualni pozyczkobiorcy.
                Koszt pozyczki obecnie przekracza 20% ....
                • cumentator Chorobliwe rozumowanie 04.01.08, 15:17
                  Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

                  > Nie odpowiedziales na moje pytanie.
                  > Pytam wiec inaczej: ILE i POL ILE trzeba
                  POZYCZYC aby "silna"
                  > i "stabilna" walute ?
                  > Dla ulatwienia podpowiem, ze panstwo dazac
                  do tego celu pozyczylo
                  > juz ponad 200 miliardow dolarow a a
                  jeszcze wiecej przedsiebiorstwa
                  > i indywidualni pozyczkobiorcy.

                  Zadluzenie sektora publicznego w Polsce
                  OBNIZA kurs waluty. Gdyby Polska miala
                  zrownowazony budzet to bylby o wiele wiekszy
                  nacisk na wzrost kursu bo inwestorzy
                  postrzegaliby walute jako niezwykle stabilna.
                  Zadluzenie oslabia walute.

                  > Koszt pozyczki obecnie przekracza 20% ....

                  To znaczy dokladnie o co ci chodzi?


                  Zadluzenie Polski nie jest specjalnie duze i
                  nie ma problemu ze splatami. Ostatnio
                  deficyty budzetu nie zostaly zrealizowane.A
                  procedura konwergencji wymaga jednak
                  dyscypliny. Nowi ministrowie finansow to
                  jednak nie mechaty moher.
                      • Gość: lastboyscout Myslenie zyczeniowe IP: *.nycmny.fios.verizon.net 04.01.08, 18:49
                        > restrykcyjna polityke fiskalną- żaden niemal kraj w Europie tak
                        >się nie pilnuje. Poza tym stabilna gospodarka, mocny wzrost i koszt
                        > obsługi długu jest na normalnym poziomie- jesteśmy w 100 %
                        > wypłacalni!

                        PRZESTAN MARZYC i WYLICZ sobie:

                        Masz "X" dlugu. Aby sfinansowac deficyt (roznica pomiedzy przychodem
                        a wydatkami) MUSISZ ciagu nastepnych "Y" lat dopozyczac "Z"
                        pieniedzy (z uwzglednieniem procentu skladanego) przy koszcie
                        pozyczki ponad 20% ! (typowy dla karty kredytowej).

                        Wynik wyliczen bedzie kreslal KONIEC czasowy petli zadluzeniowej
                        czyli BUM.


                        • cumentator Lastboy to sa totalne bzdury 04.01.08, 20:47
                          Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

                          > > restrykcyjna polityke fiskalną- żaden niemal
                          kraj w Europie tak
                          > >się nie pilnuje. Poza tym stabilna
                          gospodarka, mocny wzrost i koszt
                          > > obsługi długu jest na normalnym poziomie-
                          jesteśmy w 100 %
                          > > wypłacalni!
                          > PRZESTAN MARZYC i WYLICZ sobie:
                          > Masz "X" dlugu. Aby sfinansowac deficyt
                          (roznica pomiedzy przychodem
                          > a wydatkami) MUSISZ ciagu nastepnych "Y" lat
                          dopozyczac "Z"
                          > pieniedzy (z uwzglednieniem procentu
                          skladanego) przy koszcie
                          > pozyczki ponad 20% ! (typowy dla karty
                          kredytowej).
                          > Wynik wyliczen bedzie kreslal KONIEC czasowy
                          petli zadluzeniowej
                          > czyli BUM.

                          Masz BONK w glowie. Dlugi Polski nie sa ani
                          specjalnie duze ani grozne, sa takie sobie
                          przecietne jak w innych krajach. W programie
                          konwergencji nie ma problemu z dlugami tylko z
                          deficytem budzetu.

                          To co opowiadasz o procentach to sa bajki.
                          Oprocentowanie polskiego dlugu jest takie jak
                          innych krajow a notowanie kredytowe kraju
                          calkiem dobre.

                          Przytocz jakies fachowe dane na temat polskiego
                          dlugu oprocz wytworow swojego mozgu.
                            • cumentator Lastboy ty Qmpletnie nie Qmasz 07.01.08, 13:15
                              Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

                              > >Przytocz jakies fachowe dane na temat
                              polskiego
                              > >dlugu oprocz wytworow swojego mozgu.
                              > To sa PODSTAWY:
                              > APRECJACJA ZLOTEGO + OPROCENTOWANIE
                              OBLIGACJI = PONAD 20% ZWROTU.

                              Aprecjacja jest wynikiem naplywu kasy, duza
                              czesc tego w wyniku zaufania inwestorow do
                              polskiej ekonomii co przeczy twoim czarnym
                              scenariuszom.

                              Ale oczywiscie w aprecjacji jest ryzyko. To
                              jest gra rynkowa wiec dopiero na dluga mete
                              mozna powiedziec kto zyska a kto traci.

                              Sytuacja ekonomii polskiej jest nietypowa
                              pod tym wzgledem ze zmierza ona do euro.
                              Moze sie wiec zdarzyc i jest to calkiem
                              prawdopodobne ze aprecjacja bedzie miala
                              miejsce caly czas az do wskoczenia do euro i
                              znikniecia ryzyka kursowego. Na to graja
                              inwestorzy, przynajmniej ci z dluzszym
                              horyzontem. Ale oczywiscie nie ma nic
                              pewnego wiec straty tez sa mozliwe.

                              Natomiast sam polski dlug jest stabilny, i
                              notowania kedytowe sa dobre.
                              • Gość: lastboyscout KUMentator ty Qmpletnie nie Qmasz ! IP: *.nycmny.fios.verizon.net 07.01.08, 13:52
                                > Aprecjacja jest wynikiem naplywu kasy, duza
                                > czesc tego w wyniku zaufania inwestorow do
                                > polskiej ekonomii

                                Poziom zaufania spekulantow (nie mylic z inwestorami!) do polskiej
                                waluty okresla tylko i wylacznie wymagany przez nich POZIOM ZYSKU za
                                ponoszone ryzyko.
                                20% to bezprecedensowy rekord swiatowy, ktory najlepiej ilustruje
                                poziom "zaufania" do Polski.


                                > Ale oczywiscie w aprecjacji jest ryzyko. To
                                > jest gra rynkowa wiec dopiero na dluga mete
                                > mozna powiedziec kto zyska a kto traci.

                                Tez tak sadze.
                                BUM.

                                > Moze sie wiec zdarzyc i jest to calkiem
                                > prawdopodobne ze aprecjacja bedzie miala
                                > miejsce caly czas az do wskoczenia do euro i
                                > znikniecia ryzyka kursowego.

                                A niby dlaczego jakakolwiek waluta, W TYM EURO mialaby nie podlegac
                                ryzykowi kursowemu oraz szkodliwej aprecjacji?


                                > Natomiast sam polski dlug jest stabilny, i
                                > notowania kedytowe sa dobre.

                                Stabilny to jest tylko lawinowy przyrost tego dlugu we wszystkich
                                jego odmianach.
                                Bardzo latwo wyliczyc sobie o ile beda musialy wzrosnac podatki aby
                                utrzymac zdolnosc splacania kosztow obslugi tego zadluzenia przy
                                deprecajcji zlotowki o jedyne 25 %.
                                BUM.
                                • cumentator Jak mozna byc tak zaslepionym? 08.01.08, 09:00
                                  Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

                                  > Poziom zaufania spekulantow (nie mylic z
                                  inwestorami!)

                                  Brednia. Inwestorzy to ci ktorzy majac kase
                                  podejmuja ryzyko osiagania legalnych zyskow.
                                  Widac ze nie wyleczyles sie z nauk marksizmu-
                                  leninizmu. Zapewne masz w swoim slowniku
                                  jeszcze okreslenia typu "prywaciarze"
                                  i "wyzyskiwacze" ?

                                  > waluty okresla tylko i wylacznie wymagany
                                  przez nich POZIOM ZYSKU za
                                  > ponoszone ryzyko.
                                  > 20% to bezprecedensowy rekord swiatowy,
                                  ktory najlepiej ilustruje
                                  > poziom "zaufania" do Polski.

                                  To przekracza mozliwosci rozumienia
                                  zaslepionego umyslu. Inewstorzy osiagneli
                                  nadzwyczajny zysk dzieki aprecjacji waluty a
                                  to z kolei wskutek dobrego stanu ekonomii.

                                  Tak samo inni inwestorzy inwestowali w dolce
                                  i subprime i poniesli duze straty. Co w tym
                                  dziwnego?

                                  > > mozna powiedziec kto zyska a kto traci.
                                  > Tez tak sadze.
                                  > BUM.

                                  Masz BONK w bani. O wiele wyzsze jest
                                  prawdopodobienstwo ze polska ekonomie czeka
                                  ggigantyczny BOOM niz bum. Nie zapominaj o
                                  nadchodzacym w najblizszych latach tsunami w
                                  postaci 60 mld euro z unii.

                                  > > Moze sie wiec zdarzyc i jest to calkiem
                                  > > prawdopodobne ze aprecjacja bedzie miala
                                  > > miejsce caly czas az do wskoczenia do
                                  euro i
                                  > > znikniecia ryzyka kursowego.
                                  > A niby dlaczego jakakolwiek waluta, W TYM
                                  EURO mialaby nie podlegac
                                  > ryzykowi kursowemu oraz szkodliwej
                                  aprecjacji?

                                  Uff, nie rozumiesz basicow. Wiekszosc
                                  inwestycji i inwestorow do Polski pochodzi
                                  ze strefy euro. Maja oni w tej chwili ryzyko
                                  spadku kursu w stosunku do euro. Jezeli
                                  polska waluta wsligznie sie do euro na fali
                                  aprecjacji to ryzyko ich sie skonczy.
                                  Natomiast co do innych walut to oczywiscie
                                  zaleza one od kursu euro wiec tu straty
                                  zawsze sa mozliwe. Jednak euro jest raczej
                                  na drodze do zostania glowna waluta
                                  rezerwowa wiec raczej "grozi" jego wzrost
                                  niz spadek.


                                  > > Natomiast sam polski dlug jest stabilny,
                                  i
                                  > > notowania kedytowe sa dobre.
                                  > Stabilny to jest tylko lawinowy przyrost
                                  tego dlugu we wszystkich
                                  > jego odmianach.
                                  > Bardzo latwo wyliczyc sobie o ile beda
                                  musialy wzrosnac podatki aby
                                  > utrzymac zdolnosc splacania kosztow
                                  obslugi tego zadluzenia przy
                                  > deprecajcji zlotowki o jedyne 25 %.
                                  > BUM.

                                  Piramidalna bzdura. Polski dlug nie wyroznia
                                  sie niczym specjalnym na tle innych krajow.
                                  Przy czym jego struktura nie jest specjalnie
                                  grozna w stosunku do ryzyka deprecjacji.
                                  Stad biora sie dobre oceny jego notowan.

                                  Natomiast co jest godne uwagi i bedzie
                                  wplywalo na pozytywna ocene polskiego dlugu
                                  jest konwergencja do euro. Wynika z niej ze
                                  niemozliwe jest zwiekszanie zadluzenia do
                                  wiecej niz 3% PKB. Oprocz tego nowy rzad ma
                                  plany znacznie poprawiajace finanse
                                  publiczne i prywatyzacje. Nie widac wiec
                                  zadnych specjalnych zagrozen od tej strony.

                                  Jest taki paradoks ze obecne nieco kulawe
                                  finanse publiczne w Polsce maja ta zalete ze
                                  wplywaja hamujaco na szybkosc aprecjacji
                                  zlotowki. Jezeli doszloby do istotnych
                                  reform tych finansow i decyzji o szybkim
                                  przyjmowaniu euro to na fali entuzjazmu
                                  inwestorow i rynku moze nastapic rakietowy
                                  wzrost wartosci zlotowki. To bylby
                                  oczywiscie szok i bardzo niekorzystne. O
                                  wiele lepsze wydaje sie wiec nieco balaganu
                                  i stopniowa aprecjacja waluty. Polska
                                  ekonomia poradzila sobie z tym doskonale jak
                                  dotychczas.
                                  • Gość: lastboyscout Poziom wypowiedzi = poziomowi wiedzy IP: *.nycmny.fios.verizon.net 08.01.08, 14:26
                                    CUMENTATOR UWAZA:

                                    1)Wysokosc spodziewanego zysku NIE odzwierciedla poziomu ryzyka
                                    zwiazanego z lokowaniem pieniedzy

                                    2) Inwestorzy to ludzie, ktorzy nie inwestuja np. w budowe hotelu
                                    ale ci ktorzy inwestuja walute innego kraju.

                                    3) Inwestor osiaga zysk dzieki aprecjacji waluty a nie dzieki
                                    zyskow generowanych przez jego inwestycje.

                                    4) Polska DOSTAJE pieniadze z Unii
                                    (i nazywa sie to tsunami).

                                    5) Zlotowka i polska gospodarka jest stabilna ale istnieje ryzyko
                                    jej spadku wobec euro.

                                    6) Zlotkowka stanie sie silna od WSLIZGNIECIA do euro.

                                    7) W przypadku euro ryzyko walutowe nie istnieje.

                                    8) Euro RACZEJ zostanie waluta rezerwowa swiata i to bardzo dobrze
                                    dla Unii jezeli bedzie sie wciaz wzmacnialo.

                                    9)Polskie dlugi sa dobre poniewaz koszt ich obslugi jest najwyzszy
                                    na swiecie i to bardzo dobrze, ze Polacy zaciagaja glownie kredyty
                                    konsumpcyjne w dodatku na zmienny procent albo w obcej walucie.

                                    10)W Unii niemozliwe jest zwiekszanie zadluzenia z tym , ze
                                    nasilniejsze kraje Unii zwiekszaja zadluzenie ponad ustalone przez
                                    te sama Unie normy.

                                    11) Spelnianie zadan placowych gornikow, lekarzy, urzednikow,
                                    wojskowych, policji, pielegniarek, nauczycieli, kolejarzy itd.=
                                    drukowanie zlotowek RAKIETOWO WZMOCNI zlotowke i poprawi stan
                                    finansow publicznych


                                    LastBoyScout uwaza:
                                    BUM.
                                    • cumentator Poziom lastboya = poziom scouta 08.01.08, 15:37
                                      Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

                                      > 1)Wysokosc spodziewanego zysku NIE
                                      odzwierciedla poziomu ryzyka
                                      > zwiazanego z lokowaniem pieniedzy

                                      Bzdura. Duze zyski na inwestycjach w polski
                                      dlug wynikly z aprecjacji waluty
                                      spowodowanje naplywem kapitalu. A naplyw
                                      kapitalu swiadczy o zaufaniu.

                                      > 2) Inwestorzy to ludzie, ktorzy nie
                                      inwestuja np. w budowe hotelu
                                      > ale ci ktorzy inwestuja walute innego
                                      kraju.

                                      Bzdura. Inwestorzy moga inwestowac w
                                      cokolwiek. Nie ma zadnej roznicy w
                                      inwestowaniu w hotel albo walute, poza
                                      poziomem ryzyka, stopa zwrotu i plynnoscia
                                      kapitalu.

                                      > 3) Inwestor osiaga zysk dzieki aprecjacji
                                      waluty a nie dzieki
                                      > zyskow generowanych przez jego inwestycje.

                                      Nie tylko ale to mozliwe. Mozliwe sa tez
                                      straty. Na przyklad europejskie firmy majace
                                      filie w USA ponosza ogromne straty wskutek
                                      spadku dolca a firmy z USA na odwrot, maja
                                      dodatkowy zysk z aprecjacji euro.

                                      > 4) Polska DOSTAJE pieniadze z Unii
                                      > (i nazywa sie to tsunami).

                                      No jasne ze dostaje. Tylko ze jest to
                                      ogromna gora kasy, wyglada wiec jak fala
                                      tsunami. Ta kasa zacznie naplywac juz w tym
                                      roku.

                                      > 5) Zlotowka i polska gospodarka jest
                                      stabilna ale istnieje ryzyko
                                      > jej spadku wobec euro.

                                      Bzdura. Zlotowka i polske ekonomia maja
                                      stabilne fundamenty. Natomiast ryzyko
                                      kursowe istnieje zawsze, tylo w przypadku
                                      zlotowki nie jest duze i raczej stale maleje
                                      wobec planow obecnego rzadu.

                                      > 6) Zlotkowka stanie sie silna od
                                      WSLIZGNIECIA do euro.

                                      Bzdura. Jezeli zlotowka bedzie ulegala
                                      stalej aprecjacji to inwestorzy walutowi ze
                                      strefy euro zarobia w koncu na czysto w euro
                                      jak zlotowka zamieni sie na euro.

                                      > 7) W przypadku euro ryzyko walutowe nie
                                      istnieje.

                                      Brednie. Nie istnieje dla graczy ze strefy
                                      euro jesli zlotowka wskoczy do euro na fali
                                      aprecjacji.

                                      > 8) Euro RACZEJ zostanie waluta rezerwowa
                                      swiata i to bardzo dobrze
                                      > dla Unii jezeli bedzie sie wciaz
                                      wzmacnialo.


                                      No jasne ze raczej bo takich rzeczy nikt z
                                      pewnoscia nie moze przewidziec. Gdyby nie
                                      bylo tego raczej to bys sie pytal kiedy to
                                      nastapi.


                                      > 9)Polskie dlugi sa dobre poniewaz koszt
                                      ich obslugi jest najwyzszy
                                      > na swiecie i to bardzo dobrze,


                                      Bdzura kosmiczna, obsluga starego dlugu
                                      potaniala bo zlotowka sie umocnila.

                                      > ze Polacy zaciagaja glownie kredyty
                                      > konsumpcyjne w dodatku na zmienny procent
                                      albo w obcej walucie.


                                      W Polsce wiekszosc kredytow jest w polskiej
                                      walucie a ogolny poziom zadluzenia
                                      konsumentow jest bardzo niski. Jedynym
                                      problemem jest dynamika wzrostu kredytow ale
                                      stopy rosna wiec tez powinna spasc.

                                      > 10)W Unii niemozliwe jest zwiekszanie
                                      zadluzenia z tym , ze
                                      > nasilniejsze kraje Unii zwiekszaja
                                      zadluzenie ponad ustalone przez
                                      > te sama Unie normy.

                                      Tylko przez pewien czas bo dostaja sie na
                                      procdeure nadzoru i musza sie tlumaczyc.

                                      > 11) Spelnianie zadan placowych gornikow,
                                      lekarzy, urzednikow,
                                      > wojskowych, policji, pielegniarek,
                                      nauczycieli, kolejarzy itd.=
                                      > drukowanie zlotowek RAKIETOWO WZMOCNI
                                      zlotowke i poprawi stan
                                      > finansow publicznych

                                      Hehe, strzelasz kula w plot. Oczywiscie sa
                                      duze zadania placowe ale zagrozenia dla
                                      finansow publicznych sa niewielkie. Po
                                      prostu nie bierzesz pod uwage 6% wzrostu i
                                      doplywu kasy z unii ktore napedzaja wplywy
                                      podatkowe. Program obecnego rzadu moze
                                      doprowadzic do duzego wzrostu zlotowki
                                      wlasnie przez to ze zredukuje deficyt
                                      budzetu. A co do drukowania zlotowek to masz
                                      kompletnie pomylone pojecia. Bank centralny
                                      jest niezalezny i reguluje doplyw pieniadza.
                                      Rzad moze najwyzej zwiekszyc deficyt budzetu
                                      ale jest nieprawdopodobne by zwiekszyl
                                      powyzej 3% PKB.

                                      > LastBoyScout uwaza:
                                      > BUM.

                                      Niestety, tylko BONK w bani scouta.
              • Gość: karol Polska ma silną ekonomię ha ha ha!! IP: *.bredband.comhem.se 04.01.08, 20:34
                i jeszcze lepiej. W/g ciebie kurs złotego wynika z "silnej i
                stabilnej gospodarki".O większą głupotę trudno.
                To że nie jesteś najmocniejszy w myśleniu świadczy twoje twierdzenie
                że kurs maleje gdy zadłuzenie rośnie. Coś bardziej idiotycznego
                trudno wymyśleć./ zastanowiłeś się skąd to zadłużenie
                rośnie,słyszałeś np. o emisji obligacji i ich sprzedaż na kurs
                waluty?/
                pozdrawiam
          • 1europejczyk "Fundamentem gospodarki jest stabilna..." 04.01.08, 17:26
            << Fundamentem gospodarki jest stabilna, mocna i niskoinfalacyjna waluta,
            kontrolowana przez niezależny politycznie bank centralny, który właśnie twardymi
            kryteriami wymusza reformy.>>


            Ktorej gospodarki ?
            Twojej ?

            Jest to nic innego jak powtarzanie po Balcerowiczu sloganow byc moze prawdziwych
            w powojennych Niemczech w zupelnie innych warunkach polityczno ekonomicznych ale
            zupelnie nie pasujacych, szczegolnie w nadchodzacym burzliwym czasie swiatowych
            zmian ekonomicznych, (ktoremu impuls dal obecny kryzys subprime) do obecnej
            rzeczywistosci finansowej na swiecie.

            "Twierdzę, że każdy rok braku euro w Polsce to straty, także z tytułu
            niekorzystnych przeliczników dotacji UE."

            Musiales nie czytac artykulu. Mniej wiecej to samo twierdzi Cezary Mech tyle, ze
            obwinia o to nasza polityke finansowa, ktora wyraza brak zdecydowania
            politycznego w kwesti nie przechodzenia tak dlugo na € jak dlugo to mogloby byc
            dla nas z korzyscia gdyby nie obecny, odziedziczony po Blacerowiczu, trend
            mocnej zlotowki i malej inflacji.
            Zarowno powojenny niemiecki przyklad jak i nasze zle doswiadczenia z
            niekontrolowana inflacja sa jedna z przyczyn spolecznej niecheci do
            kontrolowanej inflacji, jako czynnika dynamizujacego gospodarke.
            Poslugiwanie sie kontrolowana inflacja zlotowki jako narzedziem stymulujacym
            polska gospodarke tak by przejscie na € bylo jak najmniej dla nas bolesne
            mozliwe jest tylko pod warukiem politycznej zgody w Polsce na odlozenie terminu
            przejscia na € nie wczesniej niz na przyklad w 2015 czy 2020 roku (w zaleznosci
            od naszych wskaznikow ekonomicznych)
            Obecna, od okolo dwoch lat, sytuacja jest ta najgorsza.
            Spelniamy nieomal warunki przyjecia €, ktorego wprowadzenie ubezwlasnowolni
            nasza polityke finansowa i przyhamuje chwilowo wzrost gospodarczy i dyskutujemy
            bedac w niekorzystnej sytuacji kiedy je przyjac nie korzystajac z potencjalu
            jaki ma nasza wlasna waluta w dynamizowaniu naszej gospodarki.

            PS.
            Gdyby tak bylo jak piszesz

            "bank centralny, który właśnie twardymi kryteriami wymusza reformy"

            nie byloby ani informatycznego internetowego kryzysu na gieldzie, ani
            pozniejszego zwiazanego ze sztuczkami w rachunkowosci i oszustwami gieldowym na
            amerykanskiej gieldzie ani obecnego z pozyczkami subprime po ktorych musza
            "sprzatac" BC na polecenie wladz wykonawczych.
            Fundamentem gospodarki sa przede wszystkim takie wskazniki jak wydajnosc pracy,
            innowacyjnosc gospodarki, aktywnosc zawodowa spoleczenstwa, wyksztalcenie
            spoleczenstwa, mobilnosc spoleczenstwa, efektywnosc i praworzadnosc
            funkcjonowania administracji rzadowej, gospodarczej sadowniczej, rynkowej,
            finansowej, prawniczej, prawodawstwo, wypracowany system osiaganie kompromisow
            spolecznych (zamiast stalych strajkow) itd itd ....
            System finansowy jest narzedziem regulujacym rynki. Dobrze "sterowany" jest
            czynnikiem poprawiajacym te wskazniki a co za tym idzie pozycje kraju wobec
            konkurencji.
            Dobrze "sterowany" niekoniecznie i nie zawsze oznacza "stabilna, mocna,
            niskoinflacyjna waluta" podobnie zreszta jak myslenie niekoniecznie i nie zawsze
            ogranicza sie tylko do porownywania.
            Re: Sory ale teoria, że we Włoszech „ekonom
            • agg Re: "Fundamentem gospodarki jest stabilna..." 04.01.08, 17:37
              > Musiales nie czytac artykulu. Mniej wiecej to samo twierdzi Cezary
              Mech tyle, z
              > e
              > obwinia o to nasza polityke finansowa, ktora wyraza brak
              zdecydowania
              > politycznego w kwesti nie przechodzenia tak dlugo na € jak dlugo
              to moglo
              > by byc
              > dla nas z korzyscia gdyby nie obecny, odziedziczony po
              Blacerowiczu, trend
              > mocnej zlotowki i malej inflacji

              rozumiem ze slowacja czechy i reszta krajow rowniez odziedziczyla
              trend niskiej inflacji i mocnej waluty po balcerowiczu??
              • 1europejczyk Akurat Slowacja i Czechy chca jak najszybciej 04.01.08, 18:03
                przejsc na € (Slowacja juz chyba nawet przeszla).
                Czechom sie nie udaje na okolicznosc rok rocznie niedotrzymywania warunkow
                konwergencji.
                Balcerowicz bedac zwolennikiem szybkiego przejscia na €, jako szef NBP
                przygotowywal nasz kraj do jak najszybszego przejscia na € (co jest w Jego
                sytuacji i przy Jego pogladach zupelnie zrozumiale). Jego odejscie w niczym nie
                zmienilo polityki NBP: jest "ni pies ni wydra": mamy silna zlotowke i nieomal
                spelniamy warunki konwergencji ale o przjsciu na € nic nie wiadomo co nas
                niejako stawia w coraz bardziej niekorzystnej dla nas sytuacji.
                Albo przejsc tak jak chcial Balcerowicz (co bedzie zdaniem Mecha i ja sie z tym
                zgodze kosztowniejsze) albo korzystac jeszcze ze zlotowki i inflacji jako
                narzedzi dynamizowania gospodarki.

                Re: "Fundamentem gospodarki jest stabilna..."
                • agg Re: Akurat Slowacja i Czechy chca jak najszybciej 04.01.08, 18:09
                  lepper mial dobry sposob na zdynamizowanie ekonomii uruchomic
                  drukarnie. mialbys upragniona inflacje i oczywiscie gigantyczny
                  rozwoj a narod moglby w calosci pojsc na wczesniejsze renty i
                  wszyscy byliby zadowoleni no bo nic nie musieliby robic a kasa sama
                  spadalaby im na glowe- ot blazenada moherowa.
                  • 1europejczyk "Lepper mial dobry sposob" i to jest argument 04.01.08, 18:21
                    "ot blazenada moherowa"

                    Musi, ze nie przeczytales Mecha
                    Przeczytaj jeszcze raz:

                    "W przypadku państwowego długu kluczowy jest bowiem jego charakter. Jeśli dług
                    powstaje, by finansować zwiększone wydatki konsumpcyjne, oznacza życie na koszt
                    przyszłych pokoleń. Jeśli jest przeznaczony na polepszenie infrastruktury
                    produkcyjnej, to należy go traktować tak samo jak inwestycje przedsiębiorstw. Te
                    przynoszące wyższe dochody od kosztów ich obsługi powinny być podejmowane,
                    podczas gdy te o rentowności niższej - redukowane."

                    Operowanie smiesznymi skrajnosciami by zdyskredytowac inne poglady i opinie
                    dzisiaj nie przekona nawet 6 latka.
                    • agg Re: "Lepper mial dobry sposob" i to jest argument 04.01.08, 18:27
                      przeciez ta opinia jest smieszna szczegolnie z rak bylego ministra.
                      polska w nic nie inwestuje a jedynie czekala kilkanascie lat ma
                      manne z nieba w postaci dotacji unijnych. caly nas deficyt to efekt
                      rekordowych w skali swiata wydatkow na renty i emerytury wiec po
                      diabla pisac blazenade w postaci tego ze jesli deficyt idzie na
                      inwestycje.... jesli jest oczywiste ze na to wlasnie nie idziei
                      szedl nigdy nie bedzie, zreszta juz obecnie same odsetki to chyba 30
                      mld co chyba jest kolejnym absurdem bo w zasadzie to deficyt obecnie
                      w zasadzie musi pokrywac same odsetki wiec to jest juz zupelna
                      paranoja. jezeli przyjecie euro zmusi polsce do redukcji deficytu to
                      jest to kolejny argument za przyjeciem euro ale oczywiscie polskich
                      politykow nic do tego nie zmusi.
                    • Gość: Maniek I wlasnie dlatego powinnismy do euro IP: *.sds.uw.edu.pl 04.01.08, 18:56
                      > Musi, ze nie przeczytales Mecha
                      > Przeczytaj jeszcze raz:
                      >
                      > "W przypadku państwowego długu kluczowy jest bowiem jego charakter.
                      > Jeśli dług powstaje, by finansować zwiększone wydatki
                      > konsumpcyjne, oznacza życie na koszt przyszłych pokoleń. Jeśli
                      > jest przeznaczony na polepszenie infrastruktury
                      > produkcyjnej, to należy go traktować tak samo jak inwestycje
                      > przedsiębiorstw. Te przynoszące wyższe dochody od kosztów ich
                      > obsługi powinny być podejmowane,
                      > podczas gdy te o rentowności niższej - redukowane."

                      Wlasnie Mech i Ty sam sobie zaprzeczyliscie...

                      W Polsce deficty jest PRZEJADANY - glownie idzie na rozne rozdawnictwo..

                      W takim wypadku inflacja jest wyjatkowo niekorzystna.

                      Do tego inflacja wyraznie podburza nastroje spoleczne - to juz niedlugo zauwazymy.

                      Więc to niestety Balcerowicz mial racje - i nie chodzi tu o koszty mocnej waluty
                      ... chodzi tu o roznorodne kosztu SLABEJ waluty...

      • leszek993 Re: Co do „wielkiej podwyżki cen” to 04.01.08, 12:28
        Powiedz to samo coś napisał w języku niemieckim w centrum Berlina to zobaczysz
        co z ciebie zostanie.Tak samo w Amsterdamie i Rzymie.Teorie są dobre na
        papierze.Tylko kwestią czasu jest kiedy Europa powróci do swoich walut a cała UE
        obuci się w perzynę.Radzę poczytać Marka Oktawiana,który rządził większą częścią
        świata jak się takie sprawy kończą.
        • toja3003 mogą to powiedzieć w centrum każdego miasta, 04.01.08, 15:06
          pod warunkiem, że mówię do kogoś kto zna podstawy ekonomii, więc nie
          wciskaj kitu, że "wszystko podrożało". Jakim cudem pytam? Skoro
          większość cen i kosztów musiała zostać z definicji przeliczona
          wedle określonego współczynnika. Wiesz ile procent dochodów idzie na
          czynsze, spłatę kredytów, ubezpieczenia i inne stałe opłaty? Tu nie
          było możliwości żeby po 1-szym stycznia 2002 dać podwyżkę, bo
          kalkulator każdy ma a w gospodarce wolnorynkowej to my, klienci,
          współdecydujemy o cenach kupując jakiś towar badź go nie kupując.
    • Gość: darek_w1 Tylko jedna z korzyści: IP: *.lan.pop.pl 04.01.08, 13:12
      Redukcja kosztów transakcyjnych w handlu zagranicznym.
      Szybki szacunek:
      Import w 2007 roku: ok. 117 mld EUR
      Spread walutowy dla euro: wg dzisiejszej tabeli BZWBK 4%, przyjmijmy
      3% z uwagi na negocjacje kursów przy większych transakcjach
      Przyjmijmy, że 50% HZ odbywa się bez wymiany walut w bankach (import
      finansowany z rachunków walutowych importerów będących równocześnie
      eksporterami)
      117 mld EUR x 50% x 3% = 1,75 mld EUR (6,3 mld PLN)
      Tyle rocznie kosztuje polską gospodarkę przyjemność posiadania
      złotówki i to tylko w aspekcie kosztów transakcyjnych handlu
      zagranicznego. W zamian za te pieniądze nie dostajemy właściwie nic
      poza możliwością w ogóle dokonania transakcji z kontrahentem
      zagranicznym. Innymi słowy jest to kasa pakowana psu w d...
      • Gość: Leppiej Re: Tylko jedna z korzyści: IP: *.ing.uj.edu.pl 04.01.08, 13:36
        A co? Te pieniazki trafiaja do niszczarki do dokumentow? Czy tez
        moze dalej funkcjonuja w obrocie? Jaka jest roznica dla gospodarki
        czy bedzie mial je importer/eksporter czy tez bank/kantor?

        Akceptuje wszystkie podane argumenty za wprowadzeniem euro. Nie
        jestem ekonomista, wiec musze je traktowac na serio, inaczej bylbym
        moherem. Chce sie tylko zapytac, co sie stanie gdy Unia sie wywroci?
        Bo ze to nastapi to pewne. Moze to byc za 10, moze byc 50 lat, ale
        mamy to jak w banku. Po Polach Katalaunijskich wydawalo sie
        wszystkim, ze pomimo trudnosci Rzym bedzie istnial wiecznie. Upadl
        po 25 latach
        • Gość: darek_w1 Re: Tylko jedna z korzyści: IP: *.lan.pop.pl 04.01.08, 14:00
          > A co? Te pieniazki trafiaja do niszczarki do dokumentow? Czy tez
          > moze dalej funkcjonuja w obrocie? Jaka jest roznica dla gospodarki
          > czy bedzie mial je importer/eksporter czy tez bank/kantor?

          Pieniądze trafiają do banków. Są zapłatą za usługę bankową w postaci
          wymiany waluty. Problem w tym, że ta usługa tak naprawdę nie jest
          nikomu do niczego potrzebna, a jest wymuszana przez brak wspólnej
          waluty. Podwyższa koszty funkcjonowania firm, które produkują i
          naprawdę wytwarzają PKB.

          Tak samo są np. wymuszane administracyjnie koszty związane np. z
          prowadzeniem księgowości podatkowej wg potwornie skomplikowanych
          przepisów (tylko 3 podstawowe ustawy podatkowe obowiązujące
          wszystkich prowadzących działalność gospodarczą to blisko 500 stron
          A4). Gdyby przepisy były proste to wystarczyłaby jedna księgowa, a
          jak się je odpowiednio skomplikuje to trzeba zatrudnić 10. A to
          rodzi koszty dla producentów i obniża ich rentowność, a w
          konsekwencji PKB tworzone przez producentów, a nie przez księgowe i
          ministerstwa.

          • Gość: Leppiej Re: Tylko jedna z korzyści: IP: *.ing.uj.edu.pl 04.01.08, 14:06
            Ale wartosc uslug swiadczonych przez banki tez sie liczy do PKB. To
            co jest kosztem dla firm jest przychodem dla banku.

            Z innej beczki - wszyscy moi znajomi zza granicy (Niemcy, Francja,
            Hiszpania) uwazaja, ze realnie stac ich na mniej po wprowadzeniu
            euro. Szczegolnie bolesnie odczuli to Hiszpanie, ktorych poziom
            zycia jeszcze przed euro nie byl wysoki, a wiec nie mieli w
            miesiecznych budzetach bufora finansowego. Jakos bardziej wierze im
            niz tekstom ekonomicznym... Sorry.
            • Gość: darek_w1 Re: Tylko jedna z korzyści: IP: *.lan.pop.pl 04.01.08, 14:53
              > Ale wartosc uslug swiadczonych przez banki tez sie liczy do PKB.
              > To co jest kosztem dla firm jest przychodem dla banku.

              Tak, ale to oznacza, że część zysku wypracowanego przez producenta
              została przejęta przez bank. Sumarycznie jest niby to samo, ale
              pozbawienie producenta części zysku oznacza zmniejszenie jego
              możliwości rozwojowych i odbije się negatywnie w przyszłości.

              > Z innej beczki - wszyscy moi znajomi zza granicy (Niemcy, Francja,
              > Hiszpania) uwazaja, ze realnie stac ich na mniej po wprowadzeniu
              > euro.
              Czytałem, że były wykonywane rzetelne badania i praktycznie nie było
              większych różnic w sile nabywczej, choć w pewnych wybranych towarach
              czy usługach były wzrosty cen mogące zasugerować przeciętnych ludzi.
              Sama zmiana waluty nie może wywołać zmian siły nabywczej. W
              zrównoważonej gospodarce suma pieniędzy na rynku jest równa wartości
              towarów. Jeżeli na skutek zmiany waluty ceny i pensje zostaną
              pomnożone np. przez 2 to rynek pozostanie nadal zrównoważony. Jeżeli
              pensje zostaną pomnożone przez 2, ale ceny przez 4 (bo sprzedawcy
              postanowią podnieść ceny i zarobić na zmianie waluty) to połowa
              towarów na rynku nie znajdzie nabywców bo zwyczajnie zabraknie
              pieniędzy na ich wykupienie. Wtedy zadziała normalny mechanizm
              rynkowy (żeby zarobić trzeba sprzedać, a nie tylko wystawić cenę) i
              ceny zaczną spadać do poziomu równowagi czyli do ceny starej waluty
              pomnożonej przez 2. Reasumując - bezpośrednio po zmianie waluty może
              dojść do _czasowego_ zachwiania równowagi i zawyżenia cen co daje
              wrażenie, że przeciętny obywatel stracił na tej zmianie, ale jest to
              stan nierównowagowy i w krótkim czasie sytuacja wraca do normy. Inna
              sprawa, że w tym czasie może dojść do trwałej zmiany cen niektórych
              towarów, ale to nie ma nic wspólnego ze zmianą waluty. Po prostu
              ceny towarów się zmieniają, także wtedy gdy waluty nikt nie zmienia.
              • Gość: Leppiej Re: Tylko jedna z korzyści: IP: *.ing.uj.edu.pl 04.01.08, 15:11
                > Tak, ale to oznacza, że część zysku wypracowanego przez producenta
                > została przejęta przez bank. Sumarycznie jest niby to samo, ale
                > pozbawienie producenta części zysku oznacza zmniejszenie jego
                > możliwości rozwojowych i odbije się negatywnie w przyszłości.

                Ale odbije sie pozytywnie na bankach, ktore dzieki temu beda mogly
                udzielac korzystniejszych kredytow albo dawac lepiej oprocentowane
                lokaty :)

                > Czytałem, że były wykonywane rzetelne badania i praktycznie nie
                było
                > większych różnic w sile nabywczej

                To pewnie zalezy od zastosowanego koszyka dobr. Po uwzglednieniu cen
                polaczen telefonicznych, telewizorow plazmowych i wycieczek na
                Seszele pewnie sumaryczne koszty zycia wyszly podobne. Natomiast
                biorac pod uwage ze srednie dochody bardzo rozmijaja sie z dochodami
                modalnymi to taki koszyk jest po prostu niereprezentatywny. Zreszta
                to samo mamy przy szacowaniu inflacji - zywnosc wzrosla o 20-30%
                koszty wynajmu mieszkan tez cos kolo tego, ale plazma i bilety
                lotnicze potanialy, no wiec oficjalna inflacja caly czas jest
                jednocyfrowa.

                Natomiast co do reszty - oczywiscie, ze TEORETYCZNIE w dluzszym
                okresie rynek powinien spacyfikowac sprzedawcow zaokraglajacych ceny
                w gore. Pytanie jednak - dlaczego tak sie nie stalo? Moze dlatego,
                ze konsument kieruje sie zasada minimalnej satysfakcji i woli
                zaplacic za pomidory 1E zamiast 1 DM zamiast szukac po miescie
                warzywniaka, gdzie ceny zostaly przeliczone poprawnie?

                pzdr
    • zdr1 Precz z euro! 04.01.08, 13:27
      Euro oznacza stopniowy upadek naszych oszczednosci, rowniez tych w funduszach
      emerytalnych, bo stopy procentowe beda zbyt niskie jak dla Polski. Oznacza to
      rowniez rozne banie spekulacyjne na rynkach nieruchomosci itd. itp. Dziekujemy,
      superpanstwa czerwonego liberalizmu takim kosztem budowac nie chcemy.
      • Gość: darek_w1 Re: Precz z euro! IP: *.lan.pop.pl 04.01.08, 13:42
        > Euro oznacza stopniowy upadek naszych oszczednosci,

        Upadek oszczędności jest wtedy gdy stopy procentowe od depozytów są
        niższe od inflacji. Nie ma to nic wspólnego z walutą w jakiej są
        prowadzone rachunki.

        > rowniez tych w funduszach emerytalnych,

        To już jest kompletnie bez sensu, bo fundusze inwestują w
        gospodarkę, a nie trzymają składek na kontach bankowych.


        > Oznacza to rowniez rozne banie spekulacyjne na rynkach
        > nieruchomosci

        Zaobserwowałeś jakieś bańki spekulacyjne po wprowadzeniu euro w
        Niemczech, Francji czy w Holandii? Zaobserwowałeś może udział euro w
        bańce na rynku nieruchomości w USA?
      • dyszel2 Mądra wypowiedź Jana Łopuszańskiego !!!!!!!! 04.01.08, 18:26
        ,,To prawda, że akt rezygnacji z atrybutu suwerenności w jakiejś
        jednej sprawie nie pociąga automatycznie aktów rezygnacji z atrybutu
        suwerenności w innych sprawach, choć w niektórych okolicznościach
        mógłby, i jest aktem suwerennym. Sens mojej wypowiedzi sprowadzał
        się do tego, że takim jest aktem suwerennym rezygnacja z
        suwerenności, jak samobójstwo człowieka, który w wolny sposób
        pozwala sobie odebrać życie. Ponieważ my żyjemy jako naród w
        państwie swoim własnym, wyposażonym we własne atrybuty suwerenności,
        w naszych osobach rozmawia pan z tymi politykami polskimi, którzy
        walczą o to, ażeby państwu naszemu nie odebrano tego życia, które
        wyraża się w atrybutach suwerenności. Dziękuję za uwagę. "

        www.lopuszanski.pl/index.php3?x=serwis/pliki/56


    • Gość: JB Mech: Euro wypchnie miejsca pracy IP: *.acn.waw.pl 04.01.08, 13:38
      Trzeba wprowadzić plan gonienia unii.
      Za 10 lat ceny i pensje mają się zrównac ze średnią unijną.
      Ustalmy więc proste od obecnych cen do docelowych za 10 lat i od
      obecnych pensji do docelowych za 10 lat.
      I teraz jeśli jakaś firma da podwyzki płac mniejsze niż zakłada plan
      to niech płaci karę, taka samą karę niech płaci za podniesienie cen
      ponad plan.
    • agg ten artykul jest za czy przeciw euro bo ciezko sie 04.01.08, 14:49
      polapac. oczywiscie ze polska powinna miec euro, agrumentow przeciw
      euro w tym artykule nie znalazlem no chyba ze za szkodliwe uwaza ow
      mech dyscypline finansowa - czytaj mniej kasy na mierobow w rodzaju
      gornikow i tym samym mniejszy poziom zadluzenia i kosztow jego
      finansowania ktore nie wiadomo w imie czego polska ma ponosic.
      oczywiscie przyjecie euro uczyni polska emokomie nieco dziwaczna
      poniewaz jest oczywiste ze przy stopie procentowej w unii polacy
      zuca sie na kredyty bardziej niz to miejsce obecnie i bedzie w tego
      inflacja ktorej nikt nie opanuje, skonczy sie jednak umacnianie
      zlotego choc oczywiscie ono bedzie postepowac nadal tylko w postaci
      wyzszej inflacji w polsce w sumie jednak ludziom bedzie zyla sie
      latwiej w polska nie bedzie tracici na kosztach wymiany walut i
      ryzyku walutowym.
      • lucjang Re: ten artykul jest za czy przeciw euro bo ciezk 04.01.08, 15:35
        poniewaz jest oczywiste ze przy stopie procentowej w unii polacy
        > zuca sie na kredyty bardziej niz to miejsce obecnie i bedzie w tego > inflacja ktorej nikt nie opanuje,
        Jak , przy tej samej walucie, w Polsce może być duża inflacja, a w innych eurolandach mniejsza. Może mi to ktoś z ekonomistów wyjaśni, bo Mech też tak samo rozumuje.
        • agg Re: ten artykul jest za czy przeciw euro bo ciezk 04.01.08, 15:45
          dlatego ze polska jest na innym poziomie rozwoju niz inne kraje
          unijne i w zasadzie to kazdy kraj powinien miec stope procentowa dla
          swojego rynku z tego puntktu widzenia nie powinna istniec wspolna
          waluta ale oczywiscie rozwnie dobrze mozna by przyjac ze np. w
          wojewodztwach biednych powinna byc inna waluta niz w bogatych. w
          kazdy razie zalozyciele unii walutowej sa na bardziej zblozonym
          poziomie do siebie niz nowi czlonkowie unii walutowej. sam fakt ze
          polska ma wyzsze tempo pkb niz np niemcy niz musi powodowac roznice
          w kwestiach inflacji, jednym slowem jedna waluta nie spowoduje ze
          inflacja bedzie taka sama wszedzie. poza tym udzial polskiego pkb w
          strefie euro to tylko bodaj 2% strefy czyli wplyw ekonimii polskiej
          na polityke banku centrancego eurolandu bedzie zerowy a stopa jest
          srednio dla calej strefy, nie zmienia to faktu ze uwazam ze polska
          powinna miec euro ze wzgledu na niekonczace sie umacnianie zlotego
          oraz inne kwestie, a kwestia inflacji moze byc hamowana innymi
          metodami.
            • agg Re: ten artykul jest za czy przeciw euro bo ciezk 04.01.08, 16:06
              koszty wymiany maja sie nijak do cen. koszty wymiany walut sa po
              prostu bariera, wieksza sa zreszta wachania kursow bo nie wiesz ile
              bedzie co warte w przyszlosci a ryzyka samo w sobie jest zle. brak
              kosztow wymiany ulatwi po prostu dostep do tych produktow a jesli
              idzie o kwestie wyrownywania cen to w zasadzie przyjmuje sie
              zalozenie ze po prostu czym wyzsze place tym wyzsze ceny niestety, z
              ta roznica ze tak czy inaczej przy wyzszej wydajnosci mozna jednak
              kupic wiecej, wchodzenie czy nie wchodzenie do euro nie ma dla cen
              znaczenia.
              • agg Re: ten artykul jest za czy przeciw euro bo ciezk 04.01.08, 16:34
                kiedys pamietam byla taka dyskucja na temat reformy podatkowej i jak
                to zwykle przy takich okazjach pojawiaja sie "obroncy biednych"
                przekonujacy ze biedni straca i wyszlo im kilka zl miesiecznie jakby
                mialo to jakiekolwiek znaczenia. reforma upadla a dzis miliony
                polakow ze mna wlacznie sa w anglii i napisze ci jedno tutaj jest i
                podatek liniowy i wat w jednak stawce i jakos ci biedni nie padli z
                glodu pamietaj o tym, zaokroglanie cen moze sie zdazyc w gore jak i
                w dol, kazda firma ma swoja polityke cenowa. tutaj w uk anglicy nie
                chca euro bo im sie wydaje ze beda mniej zarabiac bo funt to 1,5
                euro. ludzie po prostu nie rozumieja takich zeczy.
    • cumentator Mech jest cienki, Gomulka ma super plan! 04.01.08, 15:25

      Stanisław Gomułka, mianowany właśnie na
      podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów.
      "Głównym priorytetem będzie dla nas
      zmniejszenie relacji wydatków sztywnych do
      wydatków całego sektora finansów
      publicznych - z obecnych około 70 proc. do
      około 50 proc. w ciągu czterech lat" -
      powiedział Gomułka w wywiadzie dla
      piątkowego "Parkietu".

      Jego zdaniem, do resortu finansów
      przeniesiony zostanie departament budżetu
      zadaniowego, który dotąd był umocowany w
      kancelarii premiera. Kolejnym celem
      Stanisława Gomułki ma być aktywizacja
      zawodowa osób powyżej 50 lat. Reforma
      finansów publicznych pomoże także w
      spełnieniu kryteriów z Maastricht."W mojej
      opinii powinniśmy jak najszybciej zabiegać o
      przyjęcie euro.

      Stanisław Gomułka jest doktorem nauk
      ekonomicznym, wieloletnim profesorem London
      School of Economics oraz kilku innych
      renomowanych uczelni. W Polsce był doradcą
      trzech ministrów finansów - Leszka
      Balcerowicza, Jarosława Bauca i Marka Belki
      oraz prezesa Narodowego Banku Polskiego
      (NBP).

      wiadomosci.onet.pl/1667545,10,gomulka_w_ministerstwie_finansow,item.html


      Zapowiedzi Gomulki brzmia po prostu super,
      zeby tylko udalo sie je zrealizowac!
    • Gość: WK Nie bardzo przekonują Pana argumenty IP: *.crowley.pl 04.01.08, 17:05
      Jeśli będziemy mieć szybki wzrost gospodarczy (a tylko tak możemy
      dogonić UE) to będzie stale umacniała się złotówka. Na nic zdadzą
      się działania rządu i NBP aby ją osłabić (nie wierzę w interwencję
      na rynku gdyż mamy za mało kapitału i nie jest to rozwiązanie na
      dłuższą metę)i nie spowodować wzrostu inflacji. Spowoduje to
      oczywiście aprecjację złotówki, co jak słusznie zauważa Pan Mech
      jest niekorzystne dla gospodarki, eksporterów, miejsc pracy etc....)
      W związku z tym jednym wyjście jest szybkie przyjęcie przyjęcie EURO
      (np. po kursie zbliżonym do obecnego) i życie przez pewien czas z
      inflacją w granicach o 1-2 proc. wyższą niż w krajach zachodnich
      (czytaj wysokorozwiniętych). Co prawda ograniczamy swoją wolność
      ekonomiczną, gdyż nie będziemy mogli wpływać na kurs naszej waluty
      ale zato spadnie u nas kolejne polityczne ryzyko, że o wyborach
      pojawi się większość w Sejmie np z Samoobrony lub innej podobnej
      organizacji i zacznie "majstrować" np. przy NBP.

    • Gość: samentu Włos się jeży na głowie jak się to czyta IP: *.hist.amu.edu.pl 04.01.08, 17:54
      przecież p. Mech to najktótsza droga do kryzysu walutowego to co pan
      proponuje
      pomijając już fakt, że nie mozliwe jest powiązanie złotówki z euro
      na tym samym poziomie stóp % posiadając wyższą inflację niż strefa
      euro!
      będąc w strefie euro możemy mieć wyższą inflację bo sie nasza
      nadwyżka rozłozy na całą strefe, ale sama Polska jest bez szans na
      dokonanie takiego cudu
      przy tym CUD tuskowy to pikuś
      Polacy emigrują do Europy Zachodniej nie z powodów walutowych (bo
      tutaj akurat jest przeciwnie złoty umacnia się szybciej niż waluty
      zachodnie) ale z powodów dramatycznie złego stosunku składka/zarobek
      netto, oraz równie kiepskiego otoczenia pracy
    • Gość: Tomasz Zdrodowski Mech: Euro wypchnie miejsca pracy IP: *.aster.pl 04.01.08, 19:00
      Ten facet sam sobie przeczy.
      1. Od chwili stworzenia strefy EURO (1999 rok) stopy procentowe były
      w sterefie euro zawsze niższe niż w Polsce. Ergo, w Polsce polityka
      pieniężna jest znacznie bardziej restrykcyjna niżw strefie Euro.
      Szybkie wejście do strefy Euro to szybszy wrrost gospodarczy choćby
      z powodu łagodniejszej polityki monetarnej.
      2. Inflacja. Napisał, że moglibyśmy mieć mniejszą inflację, ale
      wtedy kurs EURO musiałby wynośić 2,25 złtego za EURO, co uczyn5iłoby
      nasze przesdsiębiorstwa zupełnie niekonkurencyjne cenowo.
      No właśnie wejście do stefy euro utrwaliłoby obecny kurs i
      zapobiegłoby utracie konkurencyjności cenowej. Fakt inflacja w
      Polsce byłaby nieco wyższa niżw "starej części strefy euro", ale to
      nie byłoby takie drastyczne. Porównałbym to do tego, o ile wyższa
      jest w tech chwili inflacja w Irlandi w porównaniu do inych starych
      krajów w strefie euro. (efekt Blassy Samuelsona), albo o ile wyższa
      jest inflacja w krajach bałtyckich, które się szybko rozwijają a ich
      waluty majastały, sztywny kurs w relacji do strefy EURO. Te kraje de
      facto już są w strefie EURO, bo nie mająwłasnej polityki
      pieniężnej...
      3. Spójrzmy też na przykład Słowenii, tam żadnych negatywnych
      skutków wejścia do strefy EUro mnie zuważono.

      3) Poza tym inne korzyści z wejścia do strefy EURO. Zmniejszenie
      ryzyka kursowego,a w zasadzie likwidacja tego ryzyka w handlu z całą
      niemal Europą i innymi krajami z którymi rozliczalibyśmy się euro.
      Przecież Euro nie jest tylko walutą krajów strefy euro, ale jest też
      walutą handlu zagranicznego. Jest walutą międzynarodową, której
      znaczenie jest coraz bardziej porównywalne z dolarem. W praktyce w
      walucie innej niż euro płacilibyśmy za ropę i gaz, no i może za
      część importu z Japoni, Chin Korei..
      4) Ci którzy są przeciwko wejściu do strefy euro, żerują moim
      zdaniem, na nieuzasadnionym przkonaniu niewykształconej części
      społeczeństwa, że ceny wzrostłą z 3,6 raza (z 1 złotego na 1 EURO),
      a pensje pozostaną na poziomie dotychasowym (z jednego złotego na
      1/3,6 EUR),
    • cumentator Problemem nie jest mech tylko moher 04.01.08, 20:55

      Ogromne zasoby moheru oglupione przez propagande
      radyja uniemozliwiaja dyskusje na racjonalne
      argumenty o euro.

      Na przyklad ceny.

      Plecie sie bajki o ogromnym wzroscie cen w
      strefie euro i zatrzymaniu dochodow. Oznaczaloby
      to oczywiscie gwaltowny spadek sprzedazy bo
      ludzie nie mieliby kasy. Czy w krajach euro
      nastapil gwaltowny spadek sprzedazy, czego i
      gdzie?

      Tak samo jesli nastapil ogromny wzrost cen w
      euro to kraje gdzie nie ma euro powinny byc
      znacznie tansze. Czy w UK, Danii, Szwecji jest
      tanio? Jest oczywiscie drogo i to bardzo.

      Ale moher racjonalnych argumentow nie slucha.
      • 1europejczyk "Czy w krajach euro nastapil gwaltowny spadek 04.01.08, 23:11
        "Czy w krajach euro nastapil gwaltowny spadek sprzedazy, czego i
        gdzie? "

        Nie klocac sie o znaczenie slowa gwaltowny, ani rowniez o podstawowa przyczyne
        "spadku sprzedazy", ktora jest rozna w roznych krajach panuje powszechna
        zgodnosc wsrod ekonomistow, ze sila nabywcza spoleczenstw zachodnich jesli juz
        nie zmalala to na pewno nie rosnie w takim tempie jak za czasow sprzed €.
        Pomimo, ze porownywanie rzeczy nieporownywalnych jako metoda "myslenia" tak
        popularne w Polsce ma bardzo ograniczona wartosc poznawcza to jednak wszyscy
        przyznaja, ze my sami w Polsce niejako jestesmy jedna z "ofiar" tej sytuacji.
        Warunki ekonomiczne naszego przystapienia do UE (ktore sa zwiazane z jej
        mozliwosciami gospodarczami i platniczymi) sa gorsze niz za czasow przyjmowania
        Hiszpani i Portugali.


        Re: Problemem nie jest mech tylko moher
        • cumentator Brak logiki 07.01.08, 13:22
          Gość portalu: karol napisał(a):

          > Skąd ci się wzięło, że ludzie mniej by
          kupowali?
          > Nie wpadło ci do mózgu ,że część tych
          ludzi zużyłoby swoje
          > oszczędności,

          Wiec na ile te oszczednosci by starczyly?
          Nigdzie nie na zanotowano spadku
          oszczednosci!

          >inni być może brali by kredyty i sprzedaż
          wbrew temu
          > co piszesz nie za bardzo by zmalała.

          Co do kredytow to ich ilosc i jakosc
          znacznie wzrosla bo rynek finansowy dzieki
          euro znacznie sie wzmocnil. Obecnie mozna
          dostac znacznie wieksze kredyty na dluzszy
          okres i nizszy procent niz kiedys. Ale to
          dzieki euro a nie wskutek wad euro!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka