Dodaj do ulubionych

Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezrobo...

30.01.08, 11:43
A dla wielu bezrobotnych problemem są proponowane płace, często
tylko nieznacznie przewyższające zasiłek. Oczywiście na część etatu.

Jestem pewien, że spora część bezrobotnych zaczęłaby pracować jeśli
pracodawcy podnieśliby stawki.

No, ale pracodawcom marzy się tania siła robocza...
Obserwuj wątek
    • Gość: Skog Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.law.uj.edu.pl 30.01.08, 11:54
      To fakt pracodawcy sa czesto chciwi i nie sa w stanie zaoferowac
      godziwych plac. Pozniej sie slyszy glosy ze chetnie bym sie
      rozwijal/rozwijala ale brak mi pracownikow, ale o tym ze ich
      chcialoby sie zatrudnic za place minimalna to juz nikt nie powie.
      Poza tym feteszyzuje sie potrzeby przedsiebiorcow mowi sie biedni
      przedsiebiorcy bo oni chca sie rozwijac (co oznacza zli pracownicy
      ze nie chca u nich pracowac ale nie mowi sie ze chca tylko za
      godziwa place) nie pamietajac o tym, ze rozwoj firm nie jest
      wartoscia sama w sobie. Dobrze, ze po tych kilku latach rynku
      pracodawcy jest rynek pracownika, gdyz stwarza to mechanizm
      wymuszajacy godne place.
      • Gość: .... Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.08, 17:46
        niby ludzie nie chca pracowac bo im za mało oferują? za długie
        godziny? bez rejestracji??????
        usmiac się można,
        od kilku tygodni szukam sprzedawcy do spożywczego i co? na 30
        NIBYbezrobotnych i NIBY poszukujących pań moze ze 2 spytały się o
        warunki (czas, płace, rejestrację) pozostałe miały to głęboko
        gdzies czy dostaną 200 czy 2000zł, od razu na dzień dobry seria
        wykrętów byle im tak wpisać żeby nie potraciły zasiłków i
        ubezpieczeń.
        po protu w tym kraju jest za dobrze lub inaczej patrząc nigdy dobrze
        nie będzie przy takiej mentalności - lepiej za kilka złotych zasiłku
        siedzieć i nic nie robić niż wziąść się do roboty.
        • pompompom Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro 30.01.08, 18:53
          Gość portalu: .... napisał(a):

          > niby ludzie nie chca pracowac bo im za mało oferują? za długie
          > godziny? bez rejestracji??????
          > usmiac się można,
          > od kilku tygodni szukam sprzedawcy do spożywczego i co? na 30
          > NIBYbezrobotnych i NIBY poszukujących pań moze ze 2 spytały się o
          > warunki (czas, płace, rejestrację) pozostałe miały to głęboko
          > gdzies czy dostaną 200 czy 2000zł, od razu na dzień dobry seria
          > wykrętów byle im tak wpisać żeby nie potraciły zasiłków i
          > ubezpieczeń.
          > po protu w tym kraju jest za dobrze lub inaczej patrząc nigdy
          dobrze
          > nie będzie przy takiej mentalności - lepiej za kilka złotych
          zasiłku
          > siedzieć i nic nie robić niż wziąść się do roboty.

          O takich oszustkach powinno się zawiadomić nie wiem co? Urząd Pracy?
          Skarbowy? Policję?
          Złodziej to złodziej i nie ważne czy kradnie w sklepie czy okrada
          społeczeństwo, biorąc na lewo zasiłek.
    • Gość: bezrobotny student Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezrobo.. IP: *.skomur.pl 30.01.08, 11:58
      Praca jest? hahaha, dobry żart. Poskładałem CV do kilku różnych
      firm "szukających pracowników" i co? odzew tylko z dwóch - jedna za
      4zł/h (przy rozlewaniu kwasów bez zabezpieczenia) druga za 800zł
      miesięcznie! A w normalnych zakładach, za płacę 1200zł wymagane
      10letnie doświadczenie, kategoria B, C, uprawnienia na wózki widłowe
      BHP itd. A proszę mi powiedzieć JAK mam zdobyć doświadczenie, skoro
      nie mogę pracy znaleźć bo wymagane jest doświadczenie?
        • Gość: uuuhr Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: 81.210.22.* 30.01.08, 12:31
          Ależ brakuje ludzi do pracy.

          Tylko problem w tym, że brakuje kompetentnych ludzi; a nie studentów dziwnych kierunków zdolnych do roznoszenia ulotek; czy ludzi typu "2 lewe ręce, bezrobotny od 1991 r.". Mój pracodawca od 4 lat obserwuje znaczne pogorszenie średniego poziomu kandydatów. 4 lata temu można było przebierać jakw ulęgałkach w ludziach, którym chciało się cokolwiek w życiu robić - więcej niż minimalny program studiów; działalność naukowa/społeczna; szerokie zainteresowania.
          A teraz - i to jest żenujące - wpływa sporo aplikacji, z których wynika, że osoby te mają poważne problemy ze zredagowaniem swojego CV, z ortografią .... i z uczciwością (wpisują dyrdymały, które na rozmowie bardzo łatwo wytropić).

          Mamy rok 2008 i teraz to nawet rzesze straszących przez lata 90te rzesze bezrobotnych speców od obróbki skrawaniem mają już robotę o ile tylko chcą; firmy są bardzo zdesperowane.
          Paru znacznych inwestorów już zwinęło się z Polski lub przycieło plany inwestycyjne, bo nie sa w stanie znaleźć np. magazyniera, któremu chciało się w życiu spędzić trochę czasu i choćby na koszt pracodawcy czy urzędu pracy zrobić papiery na pi(*$&#@ wózek widłowy!
          • Gość: wald Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.satfilm.net.pl 30.01.08, 12:56
            Twój pracodawca mógł 4 lata temu przebierać we frajerach godzących
            się na każde warunki i każdą płacę, bo było olbrzymie bezrobocie.
            Teraz już się to skończyło, na szczęście. A co do kompetencji
            kandydatów to pracodawcom w doopach się przewraca. Wymagają od 20-
            kilkulatków niezlicznonych umiejętności i certyfikatów i do tego
            kilkuletniego stażu. Kompletny absurd. Nic dziwnego, że ludzie
            wyjeżdżają za granicę. Tam nikt od nich nie wymaga stania na
            rzęsach, a jeszcze do tego dobrze płacą.
          • Gość: grek Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 13:34
            Gość portalu: uuuhr napisał(a):

            > Tylko problem w tym, że brakuje kompetentnych ludzi; a nie studentów dziwnych
            kierunków

            Taaak... Znałem młodego programistę, który długo nie mógł tutaj znaleźć pracy.
            Przykładowo, jeden z polskich, za przeproszeniem, pracodawców, wymagał dobrej
            znajomości konkretnego systemu, i oferował za to "aż" 3 tysiące złotych.
            Niestety, znajomość tego systemu wymagała ukończenia bardzo drogich kursów, na
            które mojego znajomego nie było stać. Ten pracodawca też pewnie narzekał, że
            proponuje pracę "na tak atrakcyjnych warunkach", a ludzie są za leniwi albo za
            głupi.

            W końcu mój znajomy znalazł robotę na Wyspach. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił jego
            nowy, cywilizowany tym razem pracodawca, było wysłanie go na kursy dotyczące
            tego właśnie systemu. Na koszt firmy oczywiście, w zamian za zobowiązanie
            pracownika, że nie odejdzie przez jakiś czas. Zresztą, mój znajomy i tak nie ma
            ochoty stamtąd odchodzić, bo płacą świetnie i traktują go jak człowieka, a nie
            jak przedmiot.
            • Gość: niby-praca Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.lanet.net.pl 30.01.08, 16:23
              Mam podobną sytuację. Szukam pracy jako grafik (może być nawet na zlecenie),
              przy obróbce zdjęć itp. Sęk w tym, że choć umiejętności i wiedzę mam, to nie
              mam żadnych papierków dokumentujących ten fakt - jestem samoukiem, który
              korzystając z pewnych możliwości, nauczył się akurat tego. Przeszkodą jest też
              wiek, swoje lata mam, a przez wiele lat prowadziłam swoją firmę w zupełnie innej
              branży. Bez stażu w tej branży nie mam szans na pracę, a jak znaleźć pracę,
              skoro udokumentowane doświadczenie na podobnym stanowisku jest niezbędne?
              Praca jest, owszem, ale dla ludzi młodych, którzy już w czasie studiów pracowali
              choćby na pół etatu, żeby mieć właściwy papierek, albo dla pracowników
              fizycznych. Odpadam na starcie. :(
            • Gość: ludzie_myslcie Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.chello.pl 06.02.08, 14:23
              Na początku przepraszam za pewną chaotyczność wypowiedzi, piszę to w
              przerwie obiadowej w pracy.

              Chciałem się odnieść do tego i podobnych glosów o cywilizowanym bądź
              niecywilizowanym traktowaniu pracownikow przez pracodawcow w Polsce
              i np. w UK.

              Czy nie przyszło Wam nigdy do głowy, że te różnice nie wynikają to
              z, nie wiem, różnic w poziomie kultury czy "humanitaryzmie" pomiędzy
              pracodawcami naszymi a tymi z UK, ale z zasadniczych różnic w
              gospodarkach tych krajów, i biznesach, które się w nich prowadzi?

              Wiadomo, że jeżeli kogoś zatrudnia się w międzynarodowej korporacji,
              która zajmuje się bardzo intratną gałęzią gospodarki (niech np.
              produkuje soczewki kontaktowe), to taką firmę stać na to żeby wysłać
              pracownika na drogie szkolenia, gdyż kalkuluje sobie zwrot z niego w
              perspektywie np. 5-ciu lat. Ma odpowiednie programy HR-owe służace
              do utrzymania takiego pracownika w firmie, które stanowią dodatkowy
              mechanizm zabiezpieczający tego typu inwestycje w ludzi itp.

              Natomiast gdy ktoś zatrudnia się w mniejszej firmie, działającej w
              mniej zaawansowanej i przez to mniej rentownej branży, to trudno
              oczekiwać, że firma będzie kalkulować inwestycje w kapitał ludzkich
              w tak długiej perspektywie czasowej. W mniejszych firmach po prostu
              często w ogóle nie ma środków na tego typu inwestycje, nie mówiąc
              już o długoterminowych.

              Różnica pomiędzy gospodarką naszą i topowymi gospodarkami świata
              jest taka, że w ich gospodarkach występują firmy od absolutnych
              światowych liderów, przez firmy średniej wiekości (np. kilka tysięcy
              osób zatrudnienia) po small-biznes, natomiast u nas mamy tylko firmy
              średnie (u nas zwane dużymi) i small-biznes. Jesteśmy po prostu w
              innej fazie rozwoju gospodarki, więc nie możemy przyrównywać tego co
              się dzieje u nas ze standardami zachodnimi. Podobnie jak np.
              pracownicy z krajów gdzie nie ma prawie nic co niezbędne do rozwoju
              biznesu - infrastruktury, kapitału ludziego, sprawnego systemu
              sądowniczego itp - czyli np. krajów afrykańskich - nie mogą
              oczekiwać warunków na poziomie polskich. Takie kraje Afrykańskie są
              na etapie rozwoju na którym Europa Zachodnia była kilkaset lat temu,
              natomiast Polska jest tylko kilkadziesiąt lat za Zachodem (można się
              spierać czy 20 czy 30 itp. - to inna kwestia).

              Mam nadzieję że kogoś to skłoni do przemyślenia tego co się dzieje w
              świecie, w którym żyje, i być może też skłoni do myślenia o czymś
              więcej niż swoich potrzebach, w oderwaniu od konktekstu w którym się
              żyje.
        • Gość: zenek Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 14:04
          <Zdaniem cytowanego przez "WSJ" Zenona Wiśniewskiego (UMK w
          Toruniu) problemem dla przedsiębiorców są również niskie
          kwalifikacje bezrobotnych.>
          Uuuu,ten pan nie wziął pod uwagę fabryki japońskiej Sharp jaką
          zafundowali politycy z Torunia nieopodal tego miasta. Nie dosyć że
          nisko płatna praca w kombinezonach i wysokich temperaturach to
          jeszcze trzeba zapisywać się na wyjście do WC.
    • Gość: viator brakuje obniżenia kosztów pracy IP: *.crowley.pl 30.01.08, 12:19
      problemem są faktycznie żenująco niskie pensje.
      u nas ciągle pokutuje przekonanie, że ktoś kto jest słabo wykwalikowany
      powinien mieć pensję z której da się przeżyć co najwyżej kilka dni a nie cały
      miesiąc. w normalnych krajach da się skromnie ale godnie przeżyć nawet za
      najniższe wynagrodzenie.

      winne są niestety koszty pracy.
      za każdy 1000 PLN na rękę dla pracownika trzeba oddać w postaci różnych haraczy
      (zusy-srusy, podatki, zdrowotne itd.) ok 900 PLN.
      to jest chore. i dopóki się to nie zmieni to nie ma co liczyć na wyższe
      wynagrodzenia.
      strajkujących bezrobotnych nikt nie słucha.
        • Gość: as Re: brakuje obniżenia kosztów pracy IP: *.man.bydgoszcz.pl 30.01.08, 14:02
          Młocie jeden ty ja nie liczę na żadną emeryturę mam 25 lat, pracuje od 4. Widzę
          co się teraz wyprawia w tym PIER<#!@ ZUSIE najchętniej to bym tym złodziejom nie
          oddał ani jednej mojej ciężko zapracowanej złotóweczki. Przede mną jeszcze długa
          droga do emerytury a perspektywy godnego życia po 65 roku swego istnienia
          klarują się raczej marnie.

          Dajcie mi 40 mln zł ja wam wybuduje świątynię opatrzności.
        • Gość: ludzie_myslcie Re: brakuje obniżenia kosztów pracy IP: *.chello.pl 06.02.08, 14:50
          Gdybyś widział jak marnowane są publiczne pieniądze... Ja mam
          styczność z urzędami centralnymi, nie mogę pisać zbyt konkretnie
          (klauzula o zachowaniu poufności w kontrakcie), ale powiem jedno -
          marnotrastwo jest SZOKUJĄCE.

          Pierwszy z brzegu przykład - Ministerstwo X potrzebuje zatrudnić 10-
          ciu doświadczonych informatyków. Żeby takich ludzi ściągnąć z rynku,
          trzeba im zapłacić policzmy dla równego rachunku 10 tysięcy
          miesięcznie od głowy (to się przekłada na jakieś ok. 8k brutto,
          czyli jakies 5k netto - liczone z grubego palca). Niestety, ze
          względu na kretyńskie widełki, które nie pozwalają, by specjalistom
          w danym ministerstwie płacić więcej niż X (gdzie X to jakoś poniżej
          3 tysięcy), ministerstwo oczywiście nie ma żadnych szans na
          zrekrutowanie tych ludzi.
          Co się w związku z tym robi (i to jest powszechna praktyka w
          polskiej administracji, a nie odosobniony przypadek!) - rozpisuje
          się zamówienie publiczne na świadczenie usług
          informatycznych/konsultingowych/whatever, w które wrzuca się
          zasadniczo to, co tych 10-ciu gości miało oryginalnie robić.
          Kontrakt zdobywa jakaś firma i w efekcie Ministerstwo ma w końcu
          upragnionych pracowników. Jest tylko jeden szkopuł - stawki które
          liczą sobie firmy są zupełnie inne niż stawki które liczą sobie
          prawconicy na rynku pracy (i to nie jest kwestia tego że wygrywa
          ktoś po znajmości - takie są po prostu stawki na rynku i nie da się
          znaleźć firmy, która by wzięła ten konkrakt za mniejsze pieniądze) -
          taka firma, ZA DE FACTO TEGO SAMEGO CZŁOWIEKA, liczy 4 razy tyle,
          czyli jakieś 40,000 złotych miesięcznie. Teraz przemnóż to przez 10
          ludzi i 12 miesięcy (dla rocznego kontraktu) i daje to 3,6 MILIONA
          ZŁOTYCH, ZMARNOWANE PRZEZ KRETYŃSKIE PRZEPISY, TYLKO NA TYCH
          DZIESIĘCIU INFORMATYKACH!!! To jest kasa za którą można zbudować np.
          kilkaset metrów autostrady...

          A najgorsze, że Ministerstwo to łyka i jeszcze się cieszy, że w
          końcu udało się jakoś rozwiązać problem niedoborów kadrowych. A że
          wyszło drogo? - kogo to obchodzi! W administracji naprawdę mało
          kogo....

          Ja, pracując z administracją, niestety na takie absurdy i
          marnotrawstwo napotykam się dość często, i jest to niezależnie od
          ministerstwa i niezalęzne od ekipy rządzącej - takie są po prostu
          stosowane praktyki i codzienność i nikogo to już tam szczególnie nie
          dziwi. Dlatego twierdzę że jakakolwiek kasa wpłacona do budżetu jest
          w dużej mierze zmarnowana.

          Dlatego nie pisz mi prosze o emeryturach i ubezpieczeniach
          zdrowotnych, bo i tak w nie nie uwierzę :)
      • barnabiszon Re: brakuje obniżenia kosztów pracy 30.01.08, 13:58
        A to jest zastanawiające!
        Kiedyś obciążenie pensji było zaledwie 72% i uległo zmniejszeniu przynajmniej o
        10% dzięki temu to teraz 90% ???
        ZUS~srus a na emeryturę do Dachau? A Her Doktor wo ?
        A może Pracodawcy po prostu przegrywają wyścig w kosztach produkcji z więźniami
        i dziećmi z Azji ???
        No to pracowników w pasiaki i będzie dobrze jak w Oświęcimiu!
        Jest takie ładne hasło ŻYJ I DAJ ŻYĆ INNYM !!!
    • Gość: ama Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezrobo.. IP: *.wro.vectranet.pl 30.01.08, 12:52
      wszyscy piszą o niskich kwalifikacjach i lenistwie. w moim przypadku sytuacja
      jest odwrotna. ukończyłam studia zdobywając tytuł dr inż, w międzyczasie brałam
      udział w kilku dużych projektach. jestem wykształcona, młoda i chętna do pracy w
      zawodzie. gdzie nie złoże podania to albo nie ma odzewu, albo mówią, że
      kwalifikacje mam za wysokie. ale najgorzej jest jak słyszę, że z chęcią
      przyjmiemy osobę z pani wykształceniem, tylko musi to być mężczyzna... więc
      pisanie o tym, że nie ma chętnych do pracy jest lekkim przegięciem. jest mnóstwo
      chętnych i inteligentnych osób, niestety płeć żeńska wciąż jest dyskryminowana.
      a kwoty oferowane przez pracodawców to osobna bajka...
      • Gość: mgr inż. Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 15:35
        Pani Doktor !
        "Pocieszę" panią - jestem mężczyzną i też nie mogę znaleść pracy,
        choć ukończyłem techniczne studia na Zachodzie i mam kilkunastoletni
        staż pracy, głównie w międzynarodowych firmach. Powód - mam 45 lat,
        a to też jest niemile widziane przez pracodawców. Podsumowaując:
        młodych nie biorą, bo nie mają doświadczenia. Kobiety, bo są
        kobietami. Pracownicy z doświadczeniem, też nie pasują, bo powyżej
        czterdziestki są za starzy. Zostaje więc przeciał wieku 30-40 lat. I
        wykształcenie też nie za duże, bo może "przerazić" pracodawcę. No i
        trzeba ograniczyć swoje rozpasane zapędy płacowe, najlepiej godząc
        się na wynagrodzenie 1 zł + VAT.
    • Gość: QuestionMark WINNI są Konsumenci ! IP: *.acn.waw.pl 30.01.08, 12:56
      W jaki sposób pracodawca ma podnieść płace pracownikom, jeżeli Klienci domagają
      się coraz niższych cen?!

      To konsumenci, a nie pracodawcy mają wpływ na ostateczną wycenę pracy.

      Pracodawca chcąc pozostać na rynku musi ciąć koszty na czym się da. Również na
      pensjach. Ewentualnie przenosić produkcję do krajów o taniej sile roboczej jak
      Chiny.

      Tak więc jak będziecie coś następnym razem kupować w Biedronce to pomyślcie, że
      ta super kosmiczna promocja okupiona jest niską płacą kogoś innego.

      Założę się, że Wam to nie przeszkadza póki sami dobrze zarabiacie!


      Pozdrawiam,
      QM
      • raveness1 Re: WINNI są Konsumenci ! 26.02.08, 06:04
        > W jaki sposób pracodawca ma podnieść płace pracownikom, jeżeli
        Klienci domagają
        > się coraz niższych cen?!
        Niech przestanie zmieniac co miesiac samochody na lepsze marki,
        albo stawiac sobie nowe wille.
        That's easy, isn't it? Too easy for a greedy mind.
    • mlody-inwestor Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. 30.01.08, 12:59
      Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. Mnie to nie martwi.
      Nadszedl czas by Polacy skonczyli z murzynowaniem w wlasnym kraju.

      Nie mowie tutaj zeby kazdy zarabial od razu kokosy, ale te 700PLN miesicznie to przeciez kpina w spolce ktora w danym roku na czysto wypracowala zysk kilkunastu milionow zlotych.

      Ale co sie dziwic. Tylko tak pracodawcy moga walczyc z ZUS'em, podatkami i chorym prawem pracy.
      • Gość: qwert Re: Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 13:20
        Wiele firm w tym kraju utworzono przy założeniu, że pracownikom będzie się
        płacić najniższą krajową. Tymczasem za 700, czy nawet 1200 złotych NIKT NIE
        UTRZYMA SIĘ SAMODZIELNIE. Za tyle może pracować młody człowiek będący na
        utrzymaniu rodziców, albo kobieta, której mąż zarabia normalnie, dla
        zaokrąglenia domowego budżetu.

        Tylko że w takiej sytuacji rodzice lub małżonkowie pracowników faktycznie
        dopłacają do interesu pracodawcy. Wcześniej czy później to się musi źle
        skończyć. Najpóźniej w chwili, gdy zabraknie rodzin, które stać na takie
        dopłacanie. Gdyby nie otworzył się zawór bezpieczeństwa w postaci unijnych
        rynków pracy, to mielibyśmy już tutaj wojnę domową. A tak - pracodawcy muszą
        wybierać: albo obniżyć sobie płacę z 30 tysięcy do 5 i zapłacić godnie
        pracownikom, albo zamknąć interes.
        • Gość: QM Re: Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. IP: *.acn.waw.pl 30.01.08, 13:31
          > wybierać: albo obniżyć sobie płacę z 30 tysięcy do 5 i zapłacić godnie
          > pracownikom, albo zamknąć interes.

          Gdzie Ty się takich bajek naczytałeś?

          Znam osobiście wielu pracodawców. Głownie moich przyjaciół z czasów studiów. I
          powiem Ci, że większość z nich nie zarabia więcej niż 2x średniej pensji swojego
          pracownika!

          Aha.. ich pracownicy pracują 8-16, a oni 7-20. Często z weekendami, więc średnia
          godzinna wcale nie wychodzi dużo lepsza od pracownika.

          Takie są obecnie realia! Możesz się spytać, po co pracują w takim razie na swoim.

          Po 1. bo lubią, po 2. bo mają wiarę, że coś tworzą co będzie procentować. Może
          nie od razu, ale za jakiś czas. Może dopiero dla ich dzieci.

          Więc skończcie te gadki o tym, że pracownik zarabia 700 zł za 18h pracy dzienne,
          a pracodawca pracuje 2h miesięcznie i bierze 30k wypłaty. Takie rzeczy są
          możliwe tylko dla niewielu wybrańców (prezesi banków i wyższa kadra
          kierownicza), ale nie w małym i średnim biznesie.

          Pozdrawiam,
          QM
          • Gość: qwert Re: Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 13:54
            Gość portalu: QM napisał(a):

            > > wybierać: albo obniżyć sobie płacę z 30 tysięcy do 5 i zapłacić godnie
            pracownikom, albo zamknąć interes.

            > Znam osobiście wielu pracodawców. Głownie moich przyjaciół z czasów studiów. I
            powiem Ci, że większość z nich nie zarabia więcej niż 2x średniej pensji swojego
            pracownika!

            Ja też znam paru. Zarabiają 10-20 razy więcej niż większość zatrudnianych przez
            nich pracowników (mam na myśli tych szeregowych, nie - księgowego czy
            informatyka). Nie będę się z Tobą sprzeczał, bo wszystko zależy od branży i
            liczebności firmy, ale nie uwierzę, że ktoś prowadzi firmę zatrudniającą
            kilkanaście czy kilkadziesiąt osób i zarabia dwa razy więcej niż pracownik,
            czyli w polskich realiach 3-4 tysiące na rękę. Bo wtedy mieszkałby w bloku i
            jeździł skodą, a nie znam takiego przypadku. Może coś się zmieniło pod tym
            względem w firmach budowlanych, ale jeśli nawet, to dopiero w ostatnich miesiącach.

            • Gość: QM Re: Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. IP: *.acn.waw.pl 30.01.08, 14:02
              Wszyscy znajomi pracodawcy mieszkają w bloku :)
              Skodą nie jeżdżą, tylko Fordem ;)

              Nie są to duże firmy, zatrudnienie max. 20 osób.
              Być może w średniej wielości firmach, zatrudniających powyżej 50 osób proporcje
              są inne.

              Ale policzny. Zakładamy, że średnia płaca szeregowego pracownika to 1.5k na rękę
              (mocno zaniżona bo nawet Tesco płaci 1.9k). Jeżeli pracodawca zarabia tak jak
              piszesz 15 razy tyle to znaczy, że ma dochodu 28.5k na rękę.

              Nie wiem ile Twoim zdaniem by było uczciwie?? 5 x więcej to uczciwie?
              Ok, zatem zmniejszamy pensję z 28.5 na 9.5k, a różnicę dajemy pracownikom.
              19k/50 pracowników co daje 380 zł podwyżki!

              Teraz pracownicy zarabiają 1.838 zł a pracodawca zatrudniający 50 osób 9,5. Czy
              teraz jest uczciwie??

              Pozdrawiam,
              QM

              • Gość: qwert Re: Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 14:44
                Gość portalu: QM napisał(a):

                > Teraz pracownicy zarabiają 1.838 zł a pracodawca zatrudniający 50 osób 9,5. Czy
                > teraz jest uczciwie??

                "Uczciwie" to mało konkretne słowo. Ja piszę o realiach. Jeśli pracownik zarabia
                tak mało, że ktoś musi do jego utrzymania dokładać, to jest to nie tyle
                nieuczciwe, co bezsensowne ekonomicznie. Takie coś musi się źle skończyć,
                podobnie jak gospodarka komunistyczna, która miała wbudowane mechanizmy
                prowadzące prosto do upadku.

                Czy 1800 jest bardziej uczciwe niż 1500? Na pewno daje firmie większe szanse
                przetrwania. Po pierwsze, pracownicy będą chętniej pracować za 1800 złotych niż
                za 1500. Po drugie, jeśli zarobki pracowników są niskie, to im więcej zarabia
                sam pracodawca, tym bardziej nienawidzą oni jego i swojej pracy, czyli uciekną
                przy pierwszej nadarzającej się okazji (stąd exodus po otwarciu unijnych
                rynków). Sam na początku kariery pracowałem w małej, nowo powstałej firmie
                komputerowej za najniższą krajową, ale nie czułem się tym upokorzony, ponieważ
                szefowie jeździli polonezem i maluchem, za to inwestowali kupę pieniędzy w
                nowoczesne systemy, co zresztą wkrótce przyniosło efekty.

                Czy 1800 złotych wystarczy człowiekowi na utrzymanie? Jeśli ktoś ma mieszkanie
                po babci, to pewnie tak, choć rodziny z takimi pieniędzmi raczej nie założy.
                Młody człowiek musi zarabiać tyle, żeby kupić chociażby małe mieszkanko i
                pozwolić sobie na jedno dziecko. Dopóki ten poziom nie zostanie osiągnięty,
                ludzie będą stąd uciekać. Firmy, które nie mogą sobie pozwolić na takie
                podwyżki, będą musiały zakończyć działalność. Chyba że sprowadzą sobie
                niewolników z Korei Pn. (były w Polsce takie przypadki), którzy będą zachwyceni,
                że w baraku jest bieżąca woda.
                • Gość: ludzie_myslcie Re: Brakuje niewolnikow za 700PLN miesiecznie. IP: *.chello.pl 06.02.08, 15:01
                  Z tego co wiem nawet w Stanach, napotężniejszej gospodarce świata,
                  ludzie pracujący na najniższych stanowiskach (pracownicy Wall-Mart
                  itp.) zarabiają na tyle mało, że mają poważne problemy z
                  tym "minimalnym standardem" o którym piszesz, czyli wykupem małego
                  mieszkania i jednym dzieckiem. I często korzystają z róznego rodzaju
                  programów pomocowych dla najuboższych, gdyż ich pensja po prostu nie
                  pokrywa potrzeb takiej rodziny.

                  Więc, skoro nawet w USA, ten "minimalny standard" nie jest wcale
                  taką oczywistością, nie oczekujmy, że to się ziści teraz, zaraz w
                  Polsce.
    • mlody-inwestor Problem to tez zawyzone wymagania co do pracownika 30.01.08, 13:07
      Problem to tez zawyzone wymagania co do pracownika.

      Smiesza mnie np. te oferty iz do sklepu spozywczego szuka sie osoby z wyksztalceniem... handlowym. Zas do sklepu zbutami szukani sa... studenci, lub ludzie z wyzszym wyksztalceniem.
      Analogicznie z kelnerami - najepiej by byli to studenci.

      Jest to patologia. W UK gdyby pracodawca szukal na stanowiska kelnera kogos z wyzszym wykszalceniem to zostalby prawdopodobnie wysmiany. Przeciez do tego typu pracy nie potrzeba tak naprawde ZADNEGO wyksztalcenia - wystarczy znajmosc jezyka...

      Czas by pracodawcy w Polsce dojrzeli, i zrozumieli ze nie wszyscy w Polsce maja wyzsze wyksztalcenie, oraz ze sa w tym kraju pracownicy rowniez po 40 roku zycia...
      • bambi7 Re: Problem to tez zawyzone wymagania co do praco 30.01.08, 13:29
        Nie wiem jak to wygląda w UK, ale w Polsce za zatrudnienie studenta
        nie płaci się ZUS, który wynosi kilkadziesiat % kwoty brutto! Gdyby
        to samo istniało w UK, to pewnie też by tam zatrudniano prawie
        samych studentów.
        Mnie np. nie chcą zatrudnić na stałe na stanowisku asystenta
        projektanta, ponieważ nie jestem studentem (jestem 1,5 roku po
        studiach technicznych i mam niewielkie - ale to zawsze coś -
        doświadczenie w branży). Pomijam brak uprawnień inżynierskich, bo w
        moim wieku żaden znany mi inżynier ich jeszcze nie ma (trzeba mieć 2-
        3 lata praktyki w zawodzie).
        Dopóki nie zostanie usunięty ten zapis dajacy ulgi studentom (niech
        pracodawca płaci chociaż 50% składki ZUS, ale nie będzie miał
        całkowitego zwolnienia z opłat), to nadal problem będzie istniał....
        Pracodawca wbrew pozorom straci więcej musząc od podstaw uczyć
        studenta, niż płacąc te 400zł więcej biorąc absolwenta posiadającego
        jakąkolwiek wiedzę praktyczną......
      • Gość: ludzie_myslcie Re: Problem to tez zawyzone wymagania co do praco IP: *.chello.pl 06.02.08, 15:04
        Nie wiem czy zajmowałeś się kiedyś zatrudnianiem ludzi, praktyka
        jest taka że w ogłoszeniu opisujesz kandydata idealnego, a w
        praktyce liczysz się z tym że albo się takowy nie pojawi, albo
        zarząda tyle, że nie będziesz mógł sobie na takiego pozwolić.
        Więc już w momencie umieszczania takiego ogłoszenia liczysz się z
        tym, że prawdopodobnie będziesz musiał pójść na jakiś kompromis
        między swoimi oczekiwaniami, a tym ile chcesz zapłacić
    • Gość: albert Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezrobo.. IP: 77.79.221.* 30.01.08, 13:22
      jak to dobrze, ze rynek reguluje te sprawy. sugeruje 'pracodawcom' obnizenie swoich uposazen - to najlepsza redukcja kosztow. wowczas starczy na godziwe pensje dla pracownikow, bez koniecznosci podnoszenia cen produktow. jak to jest, ze w USA oplaca sie prowadzic restauracje w najlepszych rejonach miast majac ceny zblizone do tych warszawskich. dla inteligentnych inaczej podpowiem, ze tam koszt wynajmu lokalu jest wyzszy. pensje dla pracownikow tez.

      zagadka nr. 2 - jak to jest, ze te same ubrania w PL kosztuja do 3x wiecej niz w US? czyzbysmy mieli w kraju az takie duze koszty?

      odp. te rzekome koszty prowadzenia dzialalnosci gospodarczej w PL sa niczym innym jak pensja dla wlasciciela. pensja, ktora pozwoli mu zwrot inwestycji w ciagu kilku mies + zbicie 'majatku' w jak najkrotszym czasie.

      to jest tzw. kapitalizm po polsku - zblizony moze jedynie do tych poludniowoamerykanskich lub afrykanskich. mentalnosc wiekszosci 'przedsiebiorcow' - szmalcownicza.

      czasy, w ktorych pracownik jest partnerem w rozwoju firmy i prowadzeniu interesow nie nastapia w PL NIGDY.
    • wyjadacz_parkietuf Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro 30.01.08, 13:45
      intel-e-gent sorry ale piszesz pierdoły.
      Sorry, pracuję w poważnej firmie (w tej chwili z kapitałem
      zagranicznym) od kilkunastu lat na stanowisku kierowniczym. I teraz:
      prowadzimy rekrutację na stanowiska "kierowca" oraz
      stanowisko "magazynier". Sam przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne i
      jeśli przychodzi do mnie, sorry za wyrażenie: skończony idiota, bez
      kwalifikacji, bez jakiejkolwiek zdolności wysławiania się, z za
      przeprszeniem brudem za paznokciami i słomą w butach i
      taki "baranek" żąda "na dzień dobry" płacy w wysokości 4 tysięcy na
      rękę, której nawet kierownik zmiany nie otrzyma, to uwierz mi, mam
      ochotę spuścic psy i pogonić buraka do rzeki, żeby wpadłwszy do wody
      nieco ochłonął i nabrał szacunku... Opowiadasz "pracodawcom marzy
      się tania siła robocza" - gó..no prawda! Marzą nam się ludzie,
      którzy mają cokolwiek pod czaszką i znają tabliczkę mnożenia w
      zakresie do 10 w pamięci. Do tego potrafią określić swoje miejsce w
      szyku a nie oszołomy wymagające od pracodawcy ekwiwalentu za życie.
    • Gość: gość Bo nie pracy brak w kraju tylko PŁACY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 13:48
      To co się dzieje oznacza że wynagrodzenie oferowane za wykonywanie pracy jest
      zbyt niskie. I nie są to fanaberie rozpuszczonych obywateli którzy chcą zarabiać
      nie wiadomo ile, tylko brutalna prawda, że pieniądze oferowane za wykonywanie
      pracy nie odzwierciedlają w odczuciu ludzi wysiłku wkładanego w wykonywanie pracy.
      Ludzie zwyczajnie chcą się móc najeść i ubrać za zarobione pieniądze.
      Czas wielkich zysków z ludzkiej pracy w Polsce już minął.
    • barnabiszon Rąk do pracy brakuje a nikt nie odpowiada 30.01.08, 13:49
      na złożone pracodawcom lub pośrednikom aplikacje. Skoro "bezrobotni" nie chcą
      pracować, to może najwyższy czas zatrudnić osoby dające ogłoszenia i składające
      aplikacje!?!?!? Przecież w odpowiedzi na ofertę pracy wpływa po 20-150
      aplikacji, dlaczego osobom odrzuconym na dane stanowisko nie oferuje się 3
      innych, skoro tak potrzeba pracowników.
      Dlaczego podstawową ofertą pracy jest obecnie WŁASNA DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA w
      akwizycji. Kolejnym koszmarem są wynagrodzenia - przeważają oferty za 1500~1800
      PLN brutto, czyli 1000 ~1200 brutto a na emeryturze będzie tego aż 500 pln -
      przy obecnych cenach to Oświęcim !
      • Gość: albert Re: Rąk do pracy brakuje a nikt nie odpowiada IP: 77.79.221.* 30.01.08, 14:02
        brawo Barnabiszon.
        trafna uwaga - sposob wynagradzania pracownikow w PL jest swietnym
        odzwierciedleniem stosunkow panujacych w bylych obozach pracy. narod tak
        wyzyskiwany przez lata nie jest w stanie trzezwo spojrzec na sytuacje i pogonic
        towarzystwo. a moze faktycznie teraz to dostrzega i teraz podnosi glowe.....

        rynek sam wyeliminuje 'byznesmenow'. beda mieli okazje pojsc do pracy i pokazac
        jaka jest ich produktywnosc. tylko pamietajcie panowie o wyczyszczeniu paznokci
        i dorobieniu kilku fakultetow. tylko prosze bez oczekiwan na wyrost. na poczatek
        jakies 2000 pln brutto. przeciez nie macie wiekszego doswiadczenia w pracy. no
        bo na jakim stanowisku byliscie zatrudnieni przez ostatnie 10 lat;) dyrektora?
        aaaa, no tak. ale my szukamy pracownika administracyjnego - z ugruntowana wiedza
        z zakresu: logistyki, lingwistyki, ekonomii, prawa, itp idt.

        he he.... wszak wszyscy jestesmy ludzmi.
        • Gość: QM Re: Rąk do pracy brakuje a nikt nie odpowiada IP: *.acn.waw.pl 30.01.08, 14:14
          > trafna uwaga - sposob wynagradzania pracownikow w PL jest swietnym
          > odzwierciedleniem stosunkow panujacych w bylych obozach pracy. narod tak
          > wyzyskiwany przez lata nie jest w stanie trzezwo spojrzec na sytuacje i pogonic
          > towarzystwo. a moze faktycznie teraz to dostrzega i teraz podnosi glowe.....

          Naród Polski to jest wyzyskiwany, ale przez rządzących i finansjerę.

          Powiedzmy, że chcesz założyć biznes. Zatrudniać 10 osób, każda po 2k netto, do
          tego bierzesz jakiś kredyt 400k z banku na start (pod zastaw mieszkania)

          Licz Ci liczę:
          Twój zus, chorobowe, księgowa daje na start 2k.
          Rata kredytowa (kredyt na około 15 lat) to 4k miesięczne.
          Pensje pracowników 10 x 2800 brutto = 28k
          Do tego jakiś stworzenia miejsca pracy i wynajem lokalu to najmarniej 5k
          miesięcznie.

          I tym sposobem masz stałych kosztów już na starcie 39.000 zł!
          A jeszcze nic nie zarobiłeś. Zarobił natomiast ZUS, OFE, Banki i inny krwiopijcy.

          Pozdrawiam,
          QM
          • Gość: albert Re: Rąk do pracy brakuje a nikt nie odpowiada IP: 77.79.221.* 30.01.08, 14:40
            a kto kaze brac kredyt?
            a kto kaze zakladac biznes?
            a kto powiedzial, ze musi on byc natychmiast swietnie prosperujacy z 20
            pracownikami i wielkim biurem?

            kredyty funkcjonuja tez w innych krajach.
            wszak wiadomo, ze nie wszyscy musza byc spiewakami.
            ludzie pracuja na pewne sprawy calymi pokoleniami.

            a najlatwiej, to szuka sie w PL kozla ofiarnego. teraz to finansjera, rzady,
            ciocia Zosia, albo sasiad. kiedys Zydzi, Masoni, Heretycy czy inni 'obcy'

            rozumiem, ze QM probuje przekonac, ze obecny stan rzeczy w kraju jest doskonalym
            usprawiedliwieniem niewolniczego systemu. QM, nie zauwazyl, ze 2000 brutto to
            jest kwota, ktora ledwo pozwala na oplacenie stalych kosztow (mieszkanie,
            rachunki, benzyna?).

            innego celu tej polemiki nie widze...

            zdrowy stosunek wynagrodzenia do kosztow utrzymania jest taki, ze:
            1/3 - 1/2 to wydatek na dach nad glowa.
            1/4 - 1/5 wyzywienie
            podobnie z wydatkiami na rozrywke/kulture.
            reszta to oszczednosci lub inne dobra materialne.

            tak to wyglada w krajach, gdzie tradycja poszanowania godnosci ludzkiej jest
            nieco dluzsza. rowniez szacunek do wlasnosci prywatnej istnieje w szerszym
            zakresie niz papier pod ustawa.
            • Gość: studentwrocław Re: Rąk do pracy brakuje a nikt nie odpowiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 19:12
              Nikt nie każe zakładać biznesu, jednak jeśli masz zamiar twierdzić, że
              pracodawcy mało płacą pracownikom to powinieneś sam płacić im więcej. Nikt nie
              każe zakładać biznesu ale też nikt nie broni zakładać biznesu. Realia są jakie
              są i jeśli ktoś ma doże przedsiębiorstwo to ma jakiś majątek. Równie dobrze
              mógłby je sprzedać i wydać wszystko na wódkę i striptizerki. Też masz prawo
              zatrudniać ludzi i płacić im więcej.
            • Gość: ludzie_myslcie Re: Rąk do pracy brakuje a nikt nie odpowiada IP: *.chello.pl 06.02.08, 15:49
              > zdrowy stosunek wynagrodzenia do kosztow utrzymania jest taki, ze:
              > 1/3 - 1/2 to wydatek na dach nad glowa.
              > 1/4 - 1/5 wyzywienie
              > podobnie z wydatkiami na rozrywke/kulture.
              > reszta to oszczednosci lub inne dobra materialne.
              >
              > tak to wyglada w krajach, gdzie tradycja poszanowania godnosci
              ludzkiej jest
              > nieco dluzsza.

              To nie ma wiele wspólnego z poszanowaniem godności ludzkiej. Tak jak
              piszesz to po prostu wygląda w krajach BOGATYCH. Krajach w których
              jest bardzo rozbudowana klasa średnia, która sama z siebie zarabia
              dużo (pracując np. w centrali korporacji, która ma montownie w
              Polsce czy Hondurasie), i przeznaczając pieniądze na konsumpcję,
              nakręca gospodarkę.
              U nas klasy średniej za wiele nie ma, bo i firm poważnych, opartych
              na wiedzy i patentach a nie taniej sile roboczej, zbyt wiele nie ma.
              Dlatego wytwarzamy raczej dobra średnio i mało skomplikowane, które
              mają taką cechę, że równie dobrze może je wytworzyć wiele innych,
              niezbyt bogatych państw, którymi automatycznie stają się naszymi
              konkurentami. Gdyby zapłacić pracownikom w polskich montowniach
              takiego np. Sharpa po 3 tysiąca brutto, telewizory przestałyby się
              sprzedawać, bo byłyby droższe niż telewizory np. LG montowane gdzieś
              w Azji.
              W dzisiejszych czasach gospodarka jest globalna, co ma wiele zalet,
              ale też niesie z sobą konsekwencje. Często zakładając firmę
              produkcyjną, (z usługami bywa różnie, fryzjerów globalna konkurencja
              jak na razie nie objęła :), tak naprawdę musimy konkurować z całym
              światem - w tym z biedakami z Azji czy Ameryki Środkowej.
              Dlatego jedynym wyjściem jest rozwój gospodarki w kierunku
              technologii i dóbr wysoko zaawansowanych (takich jak np. wiedza -
              firmy konsultingowe, agencje reklamowe) - tutaj konkurencja jest o
              wiele mniejsza bo analfabeta z Filipin nie zaprojektuje nowego
              modelu samochodu czy nie napisze skryptu dla reklamy.
          • Gość: studentwrocław Re: Rąk do pracy brakuje a nikt nie odpowiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 19:05
            O przepraszam wcale nie jest 10x2800brutto=28k Wychodzi coś koło 33k. Poza tym
            co jest płacone przez pracownika z jego pensji jest jeszcze to co jest płacone
            przez pracodawcę. W sumie na jedno wychodzi kto płaci i tak w rezultacie
            pracownik dostanie niższą pensję.
            Ale z sensem wypowiedzi zgadzam się w 100%. Sam myślałem o założeniu swojej
            firmy ale boję się, że przez te wszystkie obciążenia narobię sobie tylko długów
            a jeszcze przecież na mieszkanie trzeba będzie wziąć kredyt! Na dodatek na
            jakiekolwiek dotacje z UP dla zakładających firmy nie mam co liczyć bo student
            dzienny nie może mieć statusu bezrobotnego. Może z Unii coś dostanę hmm... tylko
            niezłą ściemę muszę wymyślić, żeby to co chcę zrobić było "innowacyjne". Jakby
            jeszcze tego było mało jak tylko uda mi sie coś zarobić to zaraz kupę kasy
            stracę na podatek dochodowy a następnie w sklepie kupując VAT. Broń mnie Panie
            Boże żebym jeszcze coś z akcyzą kupował bo mi jeszcze wyjdzie podatek 102%.
    • stanislaw32 utworzylem 1000 miejsc pracy 30.01.08, 14:31
      To nie jest paradoks.
      Czy jesli np powiem ze przyjme do pracy 1000 osob i dam im zarobki 10 zlotych na miesiac (to nie pomylka 10zl/mc) to juz znaczy ze w Polsce jest duzo pracy?
      No przeciez utworzylem wlasnie 1000 miejsc pracy w Polsce!
      Czy bezrobocie powinno w zwiazku z tym spasc?
      Chyba niezupelnie.
      To nie jest paradoks.
      To tylko niski poziom dziennikarzy gazety wyborczej.
    • Gość: loki Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezrobo.. IP: 83.71.248.* 30.01.08, 15:20
      a co do kwalifikacji w Polsce to bzdura
      Ludzie często mają kwalifikacje a na podtawowe stanowiska typu
      sprzwdawca nie trzeba super wykszatałcenia. Wystarcz dobre
      przyuczenie do zawodu.
      Jestem w Irlandii od jakiegoś czasu i tu na rozmowach nik mnie nigdy
      nie pytał o certyfikaty, wykształcenie zawodowe w danym kierunku.
      Dostałem 3 miesieczny okres próbny na zasadzie sprawdzi sie to
      zostaje. Stanowiesko mam odpowiedzialne.
      W polsce od razu by mnie skrślili bo nie mam takich a takich
      papierków, kursów, czy wykształcenie
      problem jest taki ze w polsce stawia sie na papiery a w Irlandii na
      umiejętności.
    • Gość: Polak w Chinach Robotnik w Chinach zarabia ok. 700 PLN/mies. IP: 222.125.209.* 30.01.08, 16:16
      ... jak w temacie - ŻEBY BYŁA JASNOŚĆ wszelkim polskim tzw.
      "pracodawcom", którzy już dawno powinni byli definitywnie zniknąć z
      polskiej gospodarki. UPADNIJCIE, tak szybko jak to tylko możliwe.
      Szczerze Wam tego życzę. Szkoda cennego czasu ludzi w Polsce i
      naszej gospodarki. [Średnia płaca / prowincja Guangdong, robotnik
      przemysłowy/przy taśmie ok. 1700-2200 RMB, pracownik biurowy średnie
      doświadczenie 2500-4000 RMB (kurs. 0,35 gr)]. I tyle. Koszty życia w
      Chinach są ok. 2-3x niższe niż w PL. Wszelkie dalsze dyskusje z
      polskimi pracodawcami uważam za stratę czasu. Pozdrawiam.
    • bronek77 Jest sposob na to bezrobocie w zasciankach 30.01.08, 16:39
      Jedna rzecz trzeba zrobic - radykalnie obnizyc akcyzy na paliwo. Wtedy bedzie
      sie oplacac ludziom mniej zarabiajacym dojezdzac do pracy autem na wieksza
      odleglosc (nie wszedzie sa dobre polaczenia autobusowo-pociagowe), rowniez
      bilety autobusowe stanieja.
      Bo czy w tej chwili komus, kto mialby zarabiac 1600 zlotych oplaca sie dojezdzac
      codziennie 50 km do pracy samochodem (a tam, gdzie sa zascianki, autobusy to
      naprawde nie jest rozwiazanie), gdzie na paliwo wydalby 600-700 zlotych w ciagu
      miesiaca ? Gdyby wydal jakies 300 - juz bylby luz. Generalnie chodzi o to, ze
      w tej chwili dla kupy ludzi 40-50 km codziennie to trasa zaporowa, ludzie
      mieszkajacy w takich odleglosciach od duzych miast sa bezrobotni. No bo tak -
      jakby mieli autobusem jechac, to najpierw trzeba do tego autobusu dojsc - w
      wioskach roznych to czesto bywa pol godziny, godzina, potem autobus do miasta
      (godzina, poltora), potem w miescie trzeba na miejski sie przesiasc i niech
      bedzie jeszcze pol godziny jechac. W jedna strone to 3 godziny moze byc nawet.
      Poza tym - rozklad jazdy musi byc dopasowany. Mamy juz kupe tanich aut, ktore
      ludzie maja - ale nie moga nimi jezdzic za bardzo - bo sie nie oplaca. Obnizyc
      akcyze na paliwo - i sie ludzi uruchomi. Przez to zwieksza sie zyski firm - nie
      tylko tych zatrudniajacych ludzi z wiosek, zwieksza sie mozliwosci nabywcze
      ludzi itp. Napedzi to gospodarke,a to da panstwu o wiele wiecej, niz zyski z
      akcyzy. Akcyza to hamulec. W tej chwili jest chora sytuacja - jest praca, sa
      ludzie chetni do pracy, ale wysoka cena paliwa powoduje, ze nie oplaca im sie
      wspolpracowac.
    • Gość: Shaggy Nic sie nie zmienilo, ale GW swoje... IP: *.range86-133.btcentralplus.com 30.01.08, 17:08
      Rynek pracy jest dla mnie niemalze taki sam jak pare lat temu. Bezrobocie spadlo
      z 17 do 10%, ale glownie ze wzgledu na emigracje.
      Nie rozumiem niby opiniotworczej GW, ktora jakby na sile wmawia nam okres
      prosperity. Ktos pisal o kursach informatycznych, wiec ja doloze swoje czy 3
      grosze i porownam to z tym co mozna zarobic na pogardzanej tu czasami emigracji.

      W Polsce inzynier sieci informatycznej to najlepiej osoba po studiach, z
      kilkuletnim doswidczeniem, znakomitym angielskim, posiadajaca odpowidni cert
      miedzynarodowy i sklonna pracowac za 2000zl netto o czym dowiaduje sie na
      ostatnim moze i 4tym interview...

      Tyle odnosnie wymagan, rzeczywistosc jest bolesna, 2000zl za pare lat studiow w
      "przyszlosciowym" zawodzie to deliktanie rzecz ujmujac kpina. Praca czesto
      konczy sie na instalacji, naprawach peryferiow komputerowych, jest absolutnie
      odmozdzajaca, nie rozwija, nudzi, a pracodawca absolutnie nie mysli by
      inwestowac w tego pracownika, z jakich powodwow? Nie wiem, moze boi sie ze
      przyjdzie prosic o podwyzke, albo da noge.

      Skonczyc niektorym studia jest bardzo ciezko, zrobic dobry cert z tych zagadnien
      to kwota rzedu 30-40 tysiecy zlotych, skad 25 latek ma miec takie finanse?
      Zakladajac ze sam przygotuje sie z ksiazek i wlanym sprzecie, zaplaci za to
      kilkanascie tysiecy zlotych, poswieci mase czasu, a wiedza pozostanie
      nieusystematyzowana, bo niby jak bez kontaktu z srodowiskiem produkcyjnym?

      W UK, czesto szukaja do pracy takich ktorzy maja tylko zaciecie w tym kierunku,
      potem inwestuja w pracownika w zamian za lojalke. TY sie uczysz i zdobywasz nowe
      kwalifikacje, odplacasz praca pracodawcy, zarabiasz normalne pieniadze, takie
      ktore nie sa dla CIebie tajemnica gdy starasz sie o prace.
      To jest dla mnie najwieksza roznica jesli chodzi o polski i brytyjski rynek
      pracy, w Polsce dalej panuje zwyczaj by zatrudnic jak najlepszego za jak
      najmniej, zapomina sie o tym ze ta osoba bedzie tez najbardziej zdesperowana...
      Gdyby pracodawcy podawali widelki zarobkow na danym stanowisku mieliby 10 razy
      wiecej aplikacji do wyboru oraz wieksza szanse ze trafi sie ktos kto chce, a nie
      musi bo jest zdesperowany.

      Znajoma ostatnio chciala wrocic do kraju, szukala pracy takiej jaka ma w UK,
      wiedziala ze zarobi sporo mniej. Smieszne jest to ze z jej kwalifikacjami ma
      wiecej ofert w UK, niz w Polsce gdzie niby poszukuje sie pracownika, zarobki sa
      smiesznem, lecz dla mniej nie byl to prioryet. Najbardziej zabolala ja
      specyficzna kultura rynku w polsce i pracodawcow, jakby nie patrzec, majac
      wyzszy tytul pracowniczy w POlsce niz w UK, wykonywalalby smiesznie proste
      zadania...
    • Gość: PPPP Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezrobo.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 18:03
      GŁUPOTY GADACIE !
      Mam firmę 53 pracowników. Pensje od 750 do 2500 zł na rękę.
      Średnia pensja ok 1000 zł.
      Powiem szczerze, teraz jako pracodawca wydaję miesięcznie ok 53000
      zł na pensje + o tym zapominacie ! dla państwa idzie drugie tyle !
      Więc 100000 zł mojego dochodu muszę oddać tym darmozjadom !
      Ile jest dla mnie? Powiem szczerze, że dzięki odliczeniu podatku mam
      już na czysto 340tys. miesięcznie. Może wydawać się to dużo, ale te
      pieniądze ciągle inwestuję i zostaje mi tylko na opłacenie domu,
      samochodu i innych rzeczy. Urlopu nie miałem od kilkunastu lat,
      kiedy powstała firma.
      Te wszystkie pieniądzę zostają ZAINWESTOWANE ! Wy tego nie
      rozumiecie, że firma staje się coraz większa. Zakładającz, że
      zwiększył bym zarobki do 4tys. na rękę (to było by możliwe), ale
      firma nie mogła by się rozwijać tak szybko jak się teraz rozwija.
      Dużą część pieniędzy muszę mieć jako zabezpieczenie na wypadek
      ryzyka.
      Zrozumcie, że pracownik nie może zarabiać tyle co pracodawca !
      Głupoty o tym, że za 1200 nie da się utrzymać, to wiecie, że to są
      bajki !! W takim razie jak wy żyjecie do tej pory ?!
      Płacę 750zł i jakoś to ludziom wystarcza a wam nie ?
      Popracowali byście za 300 zł, to będziecie się cieszyć z 1000 zł.
      Chcecie żeby się poprawiło ? To nie narzekajcie ! Tylko DO PRACY !
      Jeśli nie, to sami załóżcie firmę i zobaczymy jak będziecie płacić.
      Każdy gada, że chce więcej a nic nie robi. Najpierw nauczcie się
      pracować za taką pensję jaką się wam daje a jak już będziecie umieć,
      to możemy ewentualnie porozmawiać o wyższych pensjach.
      Szkoda pisać. Po prostu wkurza mnie jak takie jak wy patałachy chcą
      1500 zł.
      • Gość: Huk Re: Rąk do pracy brakuje, a na 1 ofertę 100 bezro IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.08, 18:48
        @PPPP:

        W dużej mierze masz rację... ale z tego co napisałeś wnioskuję że większość twoich pracowników nie mieszka w mieście. Wybacz - ale za 750 zł na rękę - w mieście - można co najwyżej "egzystować" od 1 do 1 - wielu ludzi za samo mieszkanie w bloku musi zapłacić połowę tej kwoty, +woda, gaz prąd i już w portfelu zostaje 150 zł - inaczej sprawa się ma z ludźmi mieszkającymi we własnych domach np na wsi - tutaj nawet za 750 zł da się „jakoś” przeżyć – niestety „jakoś” to bardzo dobre słowo – bo wierz mi bądź nie ale naprawdę przy takich zarobkach musisz strasznie zaciskać pasa...

        Wygląda na to że nie narzekasz na brak pracowników (jaka branża – jeżeli wolno spytać??) - dlatego możesz dyktować warunki... ale wyobraź sobie że za parę lat z tych 53 osób pozostanie połowa, bo inni wyjadą - czy wtedy też będziesz oferował "świeżemu" pracownikowi pensję rzędu 800-1000 zł na rękę, czy w obliczu poważnych (jak mniemam) problemów z realizacją zamówień "rzucisz" 1600-2000 „na rękę” z miejsca?

        Właśnie tutaj leży problem z wieloma "byznesmeami" – bo nie chodzi oto aby każdy zarabiał po 4000 zł – tu chodzi o dostosowywanie zarobków do wymogów rynkowych, jeżeli nie możesz znaleźć pracownika za 1000 zł to oferujesz 1200/1400/1600 czy 2000 – tak jest w każdym normalnym kraju. Zaś u nas nawet kiedy taki „byznesmeam” zostanie przyparty do muru - nie chce podnieść pensji pracownikom - nie bo... NIE - potem tylko słychać w TV jak płacze i żąda możliwości zatrudniania pracowników ze wschodu. Pytam - czy tak to ma wyglądać? Czy my mamy uciekać na zachód, do Irlandii, Ukraincy na zachód do Polski, a Chińczycy na zachód do Ukrainy?

        Obciążenia podatkowe to inna bajka - tutaj pełna zgoda, system należy uprościć a podatki zmniejszyć, ale póki co - mamy co mamy, i do takiego systemu należy się przyzwyczaić, przecież bez pracowników żadna firma nie będzie się rozwijać - na zachodzie to zrozumiano a u nas?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka