Dodaj do ulubionych

Będzie abolicja podatkowa dla pracujących za gr...

03.04.08, 20:52
"Jego zdaniem taki sam efekt można było osiągnąć bez psującej system podatkowy
abolicji. Każdy pracujący za granicą może sobie odliczyć od podatku tzw. diety
zagraniczne. Według Czarneckiego wystarczyłoby podnieść ich wysokość"

Och, trzeba było ich od 2004 roku po prostu drastycznie nie obniżać (Dz.U.
2003 nr 202 poz. 1956).

Sejm i rząd często w ogóle nie biorą pod uwagę konsekwencji swoich decyzji.
Tamta zmiana przeszła ze sporą większością, włacznie z rządzącą obecnie PO.
orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&4&59&235
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: Będzie abolicja podatkowa dla pracujących za IP: *.plmomi.tds.net 04.04.08, 04:13
      Nie chodzi nawet o podniesienie diet ile o pozwalanie ich rozliczyc - jastem w
      USA i ja na prawde chcialam zaplac podatek dochodowy w Polsce. lubie byc "lega
      artis". Chcialam odliczyc koszty mieszkania (rachunki) + diety. Niestety okazalo
      sie ze mam prawo odliczyc diety tylko z kilklu dni (nie pamietam ilu) a reszte
      opodatkowac, Wyszlo mi ze mam zaplacic wiecej niz mi zostalo z zarobku (20 tys
      dollarow). Taki pieniadze moglabym zaoszczedzic tylko gdydym miszkala "pod
      mostem". Efekt - nie place nic, po prostu udaje ze mnie tu nie ma.
      Teraz propozycja ze skladam wniosek o abolicje wraz z dowodem zarobku. A co jak
      go odrzuca - zabiora mi miszkanie w poczet odsetek o nie zaplaconych podaykow -
      Chyba szukaja frajerow.
      • Gość: emigrantCzasowo? "Ekperci" podatkowi chronia wlasne interesy! IP: *.zone3.bethere.co.uk 04.04.08, 09:56
        Diety to jest zart !
        A kto ma to ustalic, jaka to bedzie kwota ? przeciez to kolejna
        regulacja rodem z czasow Gierka...

        Nie zapominajmy ze "specjalista" podatkowy broni tez swojego interesu
        on nie chce prsotych rozwiazan podatkowych, bo on wlasnie zarabia na
        tym galimatiasie. Przychodza do niego ludzie ktorzy musza te sprawy
        jakos rozwiazac, a on ich odp. za to kasuje.

        Natomiast ustawodacy chodzi o to zeby system byl prosty, i byloby
        niesprawiedliwoscia zeby ci co zaplacili nie odzyskali ju podwojnie
        zaplaconego podatku. Koszta sa OK, ale zysk zapewniam bedzie duzo
        wiekszy......
        Ja osobiscie widze takie rozwiazanie, abolicja teraz i pewnie wroce
        do PL, albo jesli nie przejdzie to poczekam do 2012 na przedawnienie,
        ale wtedy juz nie wiem czy wroce, czas wreszcie gdzies osiasc, nie
        mozna czekac wiecznie....
        Mysle ze Rzad to rozumie, ze pokolenie po 75' jest w zawieszeniu i
        jesli czegos z tym nie zrobi, to strzeli sobie w stope, kapital
        ludzki tych przeszlo 1-2 mln ludzi jest wiecej wart niz ewentualne
        zwroty podwojnie zaplaconego podatku.

        To jest wlasnie nowoczesne spojrzenie na gospodarke i swiat, kapital
        ludzki etc, nie okiem buchaltera bylego ministra Nenejmana czy jakos
        tak - ktory nas tu straszyl, ale kogos kto kuma ze swiat sie zmienia
        i placisz podatek tam gdzie mieszkasz i ze Polak nie ma dzis
        kompleksow, spakuje torbe i zostanie platnikiem w innym kraju

        Pzdr
          • Gość: mk Re: a co z rezydencja podatkowa? IP: *.dslgb.com 24.04.08, 13:27
            Nic nie maja umarzac. Ja od paru lat (ale tylko z powodu uporu mojej zony) skladam w Skarbowce tzw. "zerowe" zeznanie podatkowe :) W przypadku zasilku rodzinnego ( z ktorego zrezygnowalem po negocjacjach z zona, ktora miala watpliwosci) zwyklem skladac oswiadczenie: Nie uzyskalem dochodow podlegajacych opodatkowaniu w Polsce w danym roku podatkowym. W jezyku mniej wiecej urzedniczym znaczenie to ma takie: Cmoknijcie mnie w..... :))))
            Kwestia rezydencji podatkowej jest prosta. Jesli jestem rezydentem w UK, i nie przebywalem w Polsce wiecej niz 182 dni w roku, to nasza Skarbowka, co najwyzej moze mi dac kwiaty, za to ze w miedzyczasie przyjezdzalem, wydawalem pieniadze, wiec placilem VAT, akcyzy i cos tam jeszcze i podnosilem koniunkture w naszym milym kraju :)
            Cwiczylem to jeszcze przed wejsciem Polski do UE, kiedy w ogole bylem poza Europa i w zadnum momencie Skarbowka nie byla w stanie mnie sklonic do zaplacenia chocby zlotowki.
            Jak przyszlo do wymiany argumentow,to w koncu musieli sie zgadzac z moimi.
            Osobiscie uwazam takie przepisy i ich interpretowanie jakie nasza Skarbowka lubi, za bezczelny bandytyzm, za ktory nalezy sie kara glowna. I decydentom i urzednikom.
            Ja poza Polska jestem nie dla przyjemnosci a dlatego zeby utrzymac rodzine. I na nia glownie wydaje swoje pieniadze. Polska mi w tym nic nie pomaga. Natomiast moja zona placi tam (de facto ja, bo z powodu choroby nie jest w stanie pracowac) za wszystko, lacznie w podatkami ktore sa tez moim zdaniem idiotyczne. I do tego oni jeszcze chca jakiegos haraczu???????
            Juz predzej wydalbym te pieniadze na naboje do AK47 ( :) ) niz im zaplacil :)
            Jak beda sie upierac przy jakichkolwiek placeniach (nie wiem za co?), to nawet na emeryture nie musze do Polski wracac. Sa inne fajne miejsca w Europie, chocby Chorwacja. Czyli, jesli idioci beda sadzic ze kiedykolwiek beda mogli liczyc na moje "podatki" to sa w bledzie. A jak bede chcial spedzac pol roku w Polsce to jako "brytyjczyk" zawsze bede mogl to zrobic. A jak bede chcial tam kupic chalupe, to tez to zrobie, nawet jakby formalnie mialaby byc ona wlasnoscia np: brytyjskiej firmy :)
            Wiec do tej pory zachodze w glowe, czy nasi politycy uwazaja sie za az tak madrzejszych od wspolobywateli ze nie widza jakie utopijne dyskusje prowadza? Czy oni sadza ze rozwiazania ktore sami stosuja we wlasnych sprawach sa dla innych niedostepne, bo obywatele Polski to glupi plebs? :)
            Nie wiem :) Moze mi to ktos wytlumaczy?? :)

    • Gość: Vlad Bicie piany... IP: 211.193.74.* 07.04.08, 00:51
      Nie rozumiem, jak można tak długo i tak bezproduktywnie bić pianę.
      Zamiast abolicji, ulg i tym podobnych bzdur należy po prostu zmienić
      wszystkie (ze WSZYSTKIMI KRAJAMI!!!) umowy o unikaniu podwójnego
      opodatkowania na takie, jaka jest obecnie z Irlandią czy z Niemcami.
      Jak ktoś nie ma dochodu w Polsce i płaci podatek w tych ktajach to
      nie musi się w ogóle rozliczać w Polsce. Proste? Widać zbyt proste
      dla tych durniów z Wiejskiej. I to niezaleznie od przynależności
      partyjnej - wszyscy tak samo "mądrzy"...
      • Gość: Bilbo Re: Jedno jeszcze niez rozumialem.. IP: 212.68.215.* 07.04.08, 12:26

        To jest sprawa niesprecyzowana i zalezy mocno od "widzi mi sie" urzednika.

        To on decyduje gdzie znajduje sie twoje "cetrum intresow zyciowych". Mimo, ze od
        lt mieszkasz w innym kraju, to kupno mieszkania, samochod zarejestrowany w PL
        moze psowodowac, ze nalicza Ci podatek.

        A ja sie pytam kto mi zabroni kupic dom na majorce? Kto mi zabroni rejestrowac
        samochody w kilku roznych krajach? Przeciez jestesmy w unii.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka