eva15
14.04.08, 12:36
Ceny żywności rosną wszędzie w niebotycznym tempei. Dotknięta tym
jest tak Europa, jak i Ameryki, Afryka i Azja, wszyscy. Ale
oczywiście biedniejsi ucierpią najboleśniej. Prasa alarmuje - w 3.
Swiecie zaczęły się już zamieszki na tym tle, a to dopiero początek.
Co się nagle dzieje? Przecież ludność świata nie podwoiła się
błyskawicznie w ciągu ostatnich 2-3 lat.
Nie, przyczyny są inne. Obok oddania zbyt dużych ilości pól
uprawnych pod uprawę biopaliw - o czym się szeroko mówi- jest inny
czynnik - o którym się szeroko MILCZY.
Tym czynnikiem jest spadek dolara i wielkie ruchy spekulacyjne.
Skutkiem upadku US-gospodarki i dolara, spada sens inwestowania w
tej walucie i w tym obszarze gospodarczym, więc przeogromny
kapitał spekulacjyny przerzuca sią na surowce windując ceny ropy,
gazu, metali szlachetnych etc., i na zboża, ryż i inne podst.
środki żywności. Ceny spekulacyjne jak oszalałe idą w górę, a całe
narody popadają w nędzę i niepokoje społeczne.
Jeśli nie wystarczy siły i woli politycznej , by ten proces
powstrzymać, kartki wydają się być jedyną metodą broniącą przed
rewolucjami głodnych i zdesperowanych. Risoja ma z tym ponure
doświadczenie, więc szybko, co mądre, zastanawia się nad środkami
zapobiegawczymi.
Po świecie zaczyna krążyć widmo głodu, a skąd już blisko do wojen i
rewolucji. Tak to jest, gdy demokratycznie ustanowiona, ale słaba i
skorumpowana polityka całkowicie traci kontrolę nad kompletnienie
niedemokratycznie działającymi "międzynarodowymi inwestorami" i tzw.
rynkami.