zigzaur
14.04.08, 12:42
Nie ma innego wyjścia, tylko trzeba znieść ograniczenia w pracy ludzi starszych.
W czasach, gdy Bismarck wymyślił system emerytalny, średnia długość życia
człowieka wynosiła 45 lat, do 65 roku życia dożywało bardzo niewielu a w
dodatku pracę zawodową rozpoczynano znacznie wcześniej, przeważnie już przed
osiągnięciem pełnoletności a po studiach w wieku ok. 21 lat.
Dziś mamy do czynienia z:
- trzydziestoletnimi studentami
- długimi okresami pobierania zasiłków
- długotrwałymi kursami przekwalifikowującymi
- długimi zwolnieniami lekarskimi
- długimi urlopami wypoczynkowymi i innymi.
- różnymi wczesnymi rentami i specjalnymi emeryturami
Wszystko to powoduje, że statystyczny człowiek (zwłaszcza mieszkaniec Europy)
sprzedaje swoją pracę przez bardzo krótką część część swego biologicznego
życia. Od urodzenia do 30 lat studia, potem około 5 lat na zasiłkach, potem
praca do 60 roku życia oraz pobieranie emerytury do 85 roku życia. Z 85 lat
życia tylko 25 lat pracy, o ile nie było długich zwolnień lekarskich i urlopów
np. wychowawczych. Ilość lat pobierania emerytury (od 60 do 85 roku życia)
zrównała się z ilością lat pracy zawodowej (od 30 do 60 roku życia minus 5 lat
na bezrobocie ewentualnie socjalne urlopy).
Tego NIKT nie jest w stanie sfinansować.