Dodaj do ulubionych

No i jak tu być optymistą :(((

IP: 62.233.197.* 10.09.03, 19:26
Czy ktoś z bywalców tego forum wierzy jeszcze w reforme finansów publicznych
w dającej się przewidzieć perspektywie?

Dwa dzisiejsze komentarze.

Jankowiak:

"(...)Fakty są nieubłagane. W drugim kwartale 2003 roczna dynamika
wynagrodzeń w służbie zdrowia wyniosła 6,8 proc. przy spadku przeciętnego
zatrudnienia o 4,3 proc. Oznacza to przyrost funduszu płac o 2,5 proc. przy
inflacji w okolicach zera. Jeszcze gorzej wygląda to zestawienie w przypadku
szkolnictwa i edukacji. Tam wynagrodzenia wzrosły o 8,3 proc., a
zatrudnienie spadło o 1,3 proc. Daje to imponujący przyrost funduszu płac o
7 proc. A towarzyszy temu niż demograficzny, czyli mniej uczniów w szkołach.

W górnictwie, gdzie atmosfera przed zapowiadanym wygaszaniem nieefektywnej
produkcji jest wręcz wybuchowa, wynagrodzenia w drugim kwartale wzrosły o
6,8 proc. w relacji rok do roku.

Na tle sytuacji w sektorze prywatnym mamy prawdziwe eldorado. Wzrost
wynagrodzeń w przemyśle przetwórczym, liczony w ujęciu rocznym, wyniósł
bowiem w drugim kwartale 2,9 proc. Towarzyszył temu spadek zatrudnienia o
2,6 proc., co oznacza przyrost funduszu płac poniżej wskaźnika inflacji.

Wygląda na to, że w ciężkich czasach, kiedy sektor prywatny zachowuje się
wręcz modelowo, przełamując oddolną nominalną sztywność płac, racjonalizując
zatrudnienie i zwiększając efektywność w tempie dotychczas nienotowanym,
sektor publiczny nieźle sobie pozwala. I najgłośniej przy tym protestuje.

I na tym właśnie polega obecnie główny problem polskiej gospodarki. Sektor
publiczny ciągnie nas na dno. Mrzonką jest osiągnięcie 7-proc. wzrostu w
sytuacji, kiedy za chwilę grozi nam uruchomienie procedur ostrożnościowych
związanych z przekroczeniem przez dług publiczny granicy 60 proc. PKB.
Prawdziwa obniżka podatków - to bajka o żelaznym wilku. Tego się zrobić nie
da, bo cykliczne zmiany koniunktury wpływają na rozmiary deficytu w stopniu
znacznie mniejszym niż struktura gospodarki. Inaczej mówiąc - deficyt wcale
nie musi maleć wraz z rosnącym tempem wzrostu PKB.

Rybiński
"(...)"Z tego co wiemy budżet 2004 będzie zawierał trudną do oszacowania
dozę kreatywnej księgowości" - powiedział Krzysztof Rybiński, główny
ekonomista w BPH PBK. Wydatki są sztucznie obniżone, a główne agencje
państwowe takie jak ZUS i Fundusz Pracy potrzebują środków, więc będą
zmuszone zwiększać własne zadłużenie" - dodał.


Obserwuj wątek
    • feezyk Metodologia Jankowiaka 10.09.03, 20:00
      Gość portalu: robi napisał(a):

      > Czy ktoś z bywalców tego forum wierzy jeszcze w reforme
      > finansów publicznych w dającej się przewidzieć
      > perspektywie?

      Oczywiscie, presja na te reforme mocno narasta.
      Jak nie po dobroci, to beda robic pod przymusem.


      >
      > Jankowiak:
      >
      > "(...)Fakty są nieubłagane. W drugim kwartale 2003 roczna dynamika
      > wynagrodzeń w służbie zdrowia wyniosła 6,8 proc. przy spadku przeciętnego
      > zatrudnienia o 4,3 proc. Oznacza to przyrost funduszu płac o 2,5 proc. przy
      > inflacji w okolicach zera. Jeszcze gorzej wygląda to zestawienie w przypadku
      > szkolnictwa i edukacji. Tam wynagrodzenia wzrosły o 8,3 proc., a
      > zatrudnienie spadło o 1,3 proc. Daje to imponujący przyrost funduszu płac o
      > 7 proc. A towarzyszy temu niż demograficzny, czyli mniej uczniów w szkołach.

      Przyjemniaczek z tego Jankowiaka.

      Dane kwartalne, ekstrapolowane na roczny wzrost plac.
      Jak wiadomo, w budzetowce podwyzki sa na ogol
      raz do roku. Slyszal cos o ustawie 133, czy jak sie
      to nazywa? Chodzi o zalegle podwyzki dla pielegniarek,
      sprawa sprzed kilku lat... poszly do sadu i dzis szpitale
      im wyplacaja zalegle wynagrodzenia.

      W edukacji nie wiem. O ile pamietam, ustawa o podwyzkach
      plac dla nauczycieli z roku 2000 byla zamrozona w roku 2001
      na jakis tam czas, pewnie cos odmrozili.

      >
      > W górnictwie, gdzie atmosfera przed zapowiadanym wygaszaniem
      > nieefektywnej produkcji jest wręcz wybuchowa, wynagrodzenia
      > w drugim kwartale wzrosły o 6,8 proc. w relacji rok do roku.

      Tu nie wiem zupelnie. Rok-do-roku. Chociaz tyle.


      > Na tle sytuacji w sektorze prywatnym mamy prawdziwe eldorado. Wzrost
      > wynagrodzeń w przemyśle przetwórczym, liczony w ujęciu rocznym, wyniósł
      > bowiem w drugim kwartale 2,9 proc. Towarzyszył temu spadek zatrudnienia o
      > 2,6 proc., co oznacza przyrost funduszu płac poniżej wskaźnika inflacji.
      >

      Wybral akurat przetworczy.
      A co z produkcja i uslugami?


      > Wygląda na to, że w ciężkich czasach, kiedy sektor prywatny zachowuje się
      > wręcz modelowo, przełamując oddolną nominalną sztywność płac, racjonalizując
      > zatrudnienie i zwiększając efektywność w tempie dotychczas nienotowanym,
      > sektor publiczny nieźle sobie pozwala. I najgłośniej przy tym protestuje.

      Zreasumujmy.
      Luzny wybor sektorow, luzny wybor okresow,
      brak odniesienia do okolicznosci nadzwyczajnych.
      Dane bardzo wyrywkowe, konluzje ogolne.
      To ma byc analityk???

      Szczegolnie (mnie osobiscie) irytuje obciazanie za
      wszystkie nieszczescia budzetowe, niemal po imieniu,
      sluzby zdrowia i edukacji, ktore, jakoby, najglosniej
      krzycza.

      Mnie sie zdawalo, ze wiekszy i glosniejszy problem
      stanowia lewi rencisci, rolnicy, gornicy, rosnaca
      administracja. A Jankowiak: po lekarzarz, pielegniarkach
      i nauczycielach, bydle.

      > I na tym właśnie polega obecnie główny problem polskiej gospodarki.
      > Sektor publiczny ciągnie nas na dno.

      Gornictwo to niby sektor publiczny???
      Facet pokazal przyklad wzrostu wydatkow na jakies
      ulamki mld zl rocznie, a dziura jest na 45-60 mld.
      Najwyrazniej pominal jakies szczegoly...

      > Mrzonką jest osiągnięcie 7-proc. wzrostu w
      > sytuacji, kiedy za chwilę grozi nam uruchomienie
      > procedur ostrożnościowych związanych z przekroczeniem
      > przez dług publiczny granicy 60 proc. PKB.

      Tu ma racje.
      • darr.darek dlaczego czerwoni NIGDY nie zwalczą BEZROBCIA 15.09.03, 16:35
        feezyk napisał:
        > Przyjemniaczek z tego Jankowiaka.
        > Dane kwartalne, ekstrapolowane na roczny wzrost plac.
        > Jak wiadomo, w budzetowce podwyzki sa na ogol
        > raz do roku. Slyszal cos o ustawie 133, czy jak sie
        > to nazywa? Chodzi o zalegle podwyzki dla pielegniarek,
        > sprawa sprzed kilku lat... poszly do sadu i dzis szpitale
        > im wyplacaja zalegle wynagrodzenia.

        Feezyk, rozumiem, że widzisz to z "punktu widzenia budżetówki", ale ... chodzi
        o elementrną przyzwoitość w opiniach.
        Co to za zaległe wynagrodzenia ? To bzdura. Głupawa ustawa też była bzdurą
        czerwonych durni. Co to za ustawa od "ustalania czyjejś płacy" ? Chcesz, aby
        płacę palaczy kotłowych z Podlaskiego też określała ustawa ?
        Liczy się to, że tu i tam w budzetówce średnia płaca zwiększyłą się np. o 7%. I
        to jest horror w związku, że niemal cały niebudżetowy/niepaństwowy rynek pracy
        dokonuje przez ostatnie lata korekty płacy w dół. Bo to jest JEDYNY KIERUNEK
        dla przywrócenia równowagi na rynku pracy. Gdyby nie przeszkadzajaca rola
        sektora budżetowo/państwowego, RYNEK PRACY JUŻ DAWNO PORADZIŁBY SOBIE Z
        BEZROBOCIEM !

        > > Wygląda na to, że w ciężkich czasach, kiedy sektor prywatny zachowuje się
        > > wręcz modelowo, przełamując oddolną nominalną sztywność płac, racjonalizuj
        > > zatrudnienie i zwiększając efektywność w tempie dotychczas nienotowanym,
        > > sektor publiczny nieźle sobie pozwala. I najgłośniej przy tym protestuje.
        > Zreasumujmy.
        > Luzny wybor sektorow, luzny wybor okresow,
        > brak odniesienia do okolicznosci nadzwyczajnych.
        > Dane bardzo wyrywkowe, konluzje ogolne.
        > To ma byc analityk???

        Feezyk, PODSTAWY, PODSTAWY ! A nie "wielkie analizowanie" prostego tematu.

        > Szczegolnie (mnie osobiscie) irytuje obciazanie za
        > wszystkie nieszczescia budzetowe, niemal po imieniu,
        > sluzby zdrowia i edukacji, ktore, jakoby, najglosniej
        > krzycza.
        > Mnie sie zdawalo, ze wiekszy i glosniejszy problem
        > stanowia lewi rencisci, rolnicy, gornicy, rosnaca
        > administracja.

        To fakt .

        > > I na tym właśnie polega obecnie główny problem polskiej gospodarki.
        > > Sektor publiczny ciągnie nas na dno.
        >Gornictwo to niby sektor publiczny???

        A jaki ? Sektor działania czerwonych szmat. Wystarczy.

        > Facet pokazal przyklad wzrostu wydatkow na jakies
        > ulamki mld zl rocznie, a dziura jest na 45-60 mld.
        > Najwyrazniej pominal jakies szczegoly...

        To nie są żadne ułamiki mld !!!


        • feezyk Zamiast wyznawac tu wiare... 15.09.03, 19:15
          1) ... udowodnij, ze Jankowiak przeprowadzil
          rzetelna analize, ze nie podawal danych
          wyrywkowych.

          2) Pokaz zwiazek wzrostu funduszu plac w oswiacie
          i sluzbie zdrowia w ciagu ostatnich 3 lat z rozmiarem
          dziury budzetowej, uzywajac liczb.

          3) Wykaz, ze te grupy sa najbardziej halasliwe.

          4) Udowodnij, ze nauczyciele, lekarze i pielegniarki
          sa wynagradzani w Polsce wyraznie lepiej (w
          stosunku do sredniej) niz w krajach, ktore
          uwazasz za lepiej zorganizowane.

          Pozdrowienia
          F.
          • darr.darek Re: Zamiast wyznawac tu wiare... 15.09.03, 20:05
            feezyk napisał:
            > 1) ... udowodnij, ze Jankowiak przeprowadzil
            > rzetelna analize, ze nie podawal danych wyrywkowych.

            Do tego nie potrzeba Jankowiaka, to widać dookoła.

            > 2) Pokaz zwiazek wzrostu funduszu plac w oswiacie i sluzbie zdrowia w ciagu
            > ostatnich 3 lat z rozmiarem dziury budzetowej, uzywajac liczb.

            Napisałem Ci, że masz rację pisząc o nierówności rozpieprzania na naukę i
            górnictwo. De facto większość(nie wszystkie) pensji w oświacie jest na poziomie
            rynkowym - gdyby prywaciarz prowadził takie szkoły, zasadniczo nie mógłby
            obniżyć pensji. W lecznictwie, główne straty wywoływane są przez NADMIAR
            placówekźle funkcjonujących placówek.
            W górnictwie i hutnictwie cyrk 3-krotnego przepłacania funduszu płac (za
            wysokie pensje i nadmiar zatrudnienia), w stosunku do rynkowego modelu widać
            jak na dłoni.

            > 3) Wykaz, ze te grupy sa najbardziej halasliwe.
            > 4) Udowodnij, ze nauczyciele, lekarze i pielegniarki
            > sa wynagradzani w Polsce wyraznie lepiej (w stosunku do sredniej) niz w
            > krajach, ktore uwazasz za lepiej zorganizowane.

            W krajach lepiej zorganizowanych część zatrudnionych w wymienionych wyżej
            zawodach zarabia lepiej w relacji do średniej (co tu mniej istotne : zarabiają
            też lepiej w wartościach bezwzględnych).
            Problemem są inne grupy nacisku.
            Prawdziwym problemem są czerwone szmaty , które tworzą i utrwalają ten cyrk.
            • feezyk Re: Zamiast wyznawac tu wiare... 15.09.03, 20:19
              darr.darek napisał:

              > feezyk napisał:
              > > 1) ... udowodnij, ze Jankowiak przeprowadzil
              > > rzetelna analize, ze nie podawal danych wyrywkowych.
              >
              > Do tego nie potrzeba Jankowiaka, to widać dookoła.


              Co niby widac?
              Halasliwych nauczycieli swietnie zarabiajacych?
              Analiza do bani. Trafil w Twoje poglady, wiec
              moze byc na bakier z zasadami sztuki?

              A moze - prawda jest inna?


              > > 2) Pokaz zwiazek wzrostu funduszu plac w oswiacie i
              sluzbie zdrowia w ciag
              > u
              > > ostatnich 3 lat z rozmiarem dziury budzetowej,
              uzywajac liczb.
              >
              > Napisałem Ci, że masz rację pisząc o nierówności
              rozpieprzania na naukę i
              > górnictwo. De facto większość(nie wszystkie) pensji w
              oświacie jest na poziomie
              >
              > rynkowym - gdyby prywaciarz prowadził takie szkoły,
              zasadniczo nie mógłby
              > obniżyć pensji. W lecznictwie, główne straty wywoływane
              są przez NADMIAR
              > placówekźle funkcjonujących placówek.
              > W górnictwie i hutnictwie cyrk 3-krotnego przepłacania
              funduszu płac (za
              > wysokie pensje i nadmiar zatrudnienia), w stosunku do
              rynkowego modelu widać
              > jak na dłoni.

              W gornictwie jest potezny problem nadprodukcji
              wegla - odziedziczony po RWPG. Wynikajace z tego
              subsydia oczywiscie wykreowaly potezna mafie.
              Oburza mnie jednak to jak Jankowiak polaczyl
              dwie zupelnie rozne sprawy. Przyznales to zreszta,
              za co Ci chwala.

              >
              > > 3) Wykaz, ze te grupy sa najbardziej halasliwe.
              > > 4) Udowodnij, ze nauczyciele, lekarze i pielegniarki
              > > sa wynagradzani w Polsce wyraznie lepiej (w stosunku
              do sredniej) niz w
              > > krajach, ktore uwazasz za lepiej zorganizowane.
              >
              > W krajach lepiej zorganizowanych część zatrudnionych w
              wymienionych wyżej
              > zawodach zarabia lepiej w relacji do średniej (co tu
              mniej istotne : zarabiają
              > też lepiej w wartościach bezwzględnych).
              > Problemem są inne grupy nacisku.
              > Prawdziwym problemem są czerwone szmaty , które tworzą
              i utrwalają ten cyrk.


              Wiesz, Darrku, w sumie sie zgadzam. Najgorsze jest
              to, ze te szmaty sa pod kazdym sztandarem.
              Pisze na podstawie relacji z pierwszej reki o
              dzialaniach wysoko postawionych urzednikow
              samorzadowych z ramienia PO. Najsmieszniejsze
              jest, ze mozna stosowac praktyke czerwonej szmaty,
              uzywajac liberalnej teorii.

              Ale, przyznac trzeba, inne partie nie sa lepsze.

              Pozdrawiam
              F.
              • darr.darek Re: Zamiast wyznawac tu wiare... 15.09.03, 20:54
                feezyk napisał:
                > W gornictwie jest potezny problem nadprodukcji wegla - odziedziczony po RWPG.

                W handlu, parę lat temu (a i dzis), był potężny problem ... "nadprodukcji" i
                hipermarkety weszły, zracjonalizowały zatrudnienie, w niektórych rejonach
                DRASTYCZNIE i ... możesz kupować towar z niskim narzutem, zaoszczędzasz ze 30%
                (zamiast utrzymywać dystrybutora, hurtownika, podhurtowienkę i sklepik) tych
                wydatków na inne cele. I co ? Potrzebne były "Narodowe programy radzenia sobie
                z nadmiernym zatrudnieniem i słabą wydajnością" ?

                > Wynikajace z tego subsydia oczywiscie wykreowaly potezna mafie.

                Czerwone szmaty wykreowały potężną mafię, a nie jakieś ... subsydia. Subsydia i
                zoawyżone ceny krajowe węgla to podstawowy efekt (dla podatnika i konsumenta)
                działania tej mafii.

                > Wiesz, Darrku, w sumie sie zgadzam. Najgorsze jest
                > to, ze te szmaty sa pod kazdym sztandarem.
                > Pisze na podstawie relacji z pierwszej reki o
                > dzialaniach wysoko postawionych urzednikow
                > samorzadowych z ramienia PO. Najsmieszniejsze
                > jest, ze mozna stosowac praktyke czerwonej szmaty,
                > uzywajac liberalnej teorii.

                Korwin-Mikke powiedział, że "w tym systemie to nawet UPR by się skurwiła".
                Ten system : tysięcy ustaw "dla biznesu", utrzymywania potężnej sfery
                państwowej i budżetowej, ceł, dotacji, ochrony, urzędów ds. ... z
                kompentencjami w zakresie ... PROWADZI DO CYRKU DLA CZERWONYCH SZMAT PASĄCYCH
                SIĘ WIELKIM STADEM (podstawowy warunek : stado polityczne musi być duże i
                silne, aby wygrało z innymi stadami politycznymi) NA ORGANIŹMIE GOSPODARCZYM.
                Ten system nie stowrzył sie sam ! Czerwone szmaty z mozołem tworzyły to i
                tworzą. Jedyną radą jest realizacja kontrataku prostymi hasłami :
                - "tylko liberalne reguły",
                - "eliminowanie wpływu polityków na gospodarkę",
                - "zmniejszanie podatków",
                - "zmniejszanie zatrudnienia w administracji państwoej",
                itp. .
                KAŻDA CZERWONA SZMATA DZIAŁA WBREW TYM HASŁOM.
                Nie wierz w liberała, który chce utrzymania państwowej TV tylko ... "ze swoimi
                w zarządzie" .


                Pozdrówka
      • emes-nju Troche inaczej 15.09.03, 19:43
        Nie klocmy sie co jest przyczyna deficytu. Popatrzmy na to jak dzialaja firmy
        prywatne i "firmy" panstwowe.

        Jest bezspornym faktem, ze w budzetowce zarabia sie malo. Jest rowniez
        bezspornym faktem, ze budzetowka jest niejako chroniona roznymi przepisami i
        ustawami. Chroniona przed np. obnizkami plac (zla sytuacja na rynku nie
        powoduje obnizania kosztow!). Do tego wiele grup zawodowych wywalczylo sobie
        ustawowe podwyzki (wspominane 203 zl dla pielegniarek - swoja droga ustawa jest
        tak precyzyjna, ze gdyby trzymac sie litery prawa to pielegniarkom naleza sie
        podwyzki 203 zl MIESIECZNIE!!!). Nie mowiac o prostej indeksacji. Dotyczy to
        rowniez pracownikow spoza budzetowki.

        Dla odmiany sektor prywatny z coraz wiekszym trudem dzwiga narastajacego garba
        w postaci zwiekszajacego sie deficytu. W koncu to (generalnie) prywatne firmy
        wytwarzaja zysk - panstwowe, hm... nie wszystkie. I to wlasnie w sektorze
        prywatnym nastepuje ciecie plac, redukcja etatow czy restrukturazacje i
        modernizacje (przy tych podatkach!). We WSZYSTKICH firmach moich znajomych,
        dostawcow czy klientow to nastapilo. Sporadyczne podwyzki nastapily po
        drakonskich redukcjach etatow!

        Czy sektor panstwowy nie moze robic tak samo? Odpowiem: nie moze bo tam nikt
        nie liczy kasy!!! A podwyzka musi byc bo sie nalezy. Wiec na to "nalezy"
        skladaja sie pracownicy firm prywatnych! Bo przeciez nie wlasciciele :-)

        Reasumujac: TO JEST GOSPODARKA POSTAWIONA NA GLOWIE!!! Doi sie efektywnych,
        kreatywnych i, przede wszystkim, ZYSKOWNYCH, zeby dawac, powiedzmy, "drugiej
        stronie medalu"...

        Czyli wszystko jest ok - socjalizm pelna geba :-(
        • feezyk Re: Troche inaczej 15.09.03, 20:08
          Emes,

          Ja pisalem glownie o Jankowiaku.
          Budzetowka to troche inny temat.

          Rzeczywistosc szkolnictwa wyzszego i nauki,
          ktora troche znam, jest taka, ze liczba
          studentow od roku 1989 zwiekszyla sie
          pieciokrotnie, w tym na studiach dziennych
          ponad dwukrotnie. Jednoczesnie, zarobki
          zmniejszaly sie w odniesieniu do sredniej.

          Z tego co wiem, obecnie ludzie z doktoratami
          na najlepszych uczelniach zarabiaja w granicach
          2/3 sredniej krajowej - (no chyba, ze kilka etatow).

          W sluzbie zdrowia: pielegniarki - sporo ponizej 1000 zl.
          A praca potrzebna jak nie wiem! Ale nie martw sie,
          ida masowe upadlosci szpitali. Przerost zatrudnienia?
          Jest duzo mniejsze niz w wiekszosci panstw
          kandydujacych do UE, juz o samej UE nie mowiac.

          Wydatki na nauke 0.3-0.5% PKB plasuja Polske
          gdzies miedzy Burkina Faso a Zimbabwe.
          W UE - na nauke wydaje sie okolo 2%;
          USA, Szwecja, Japonia - 3%.

          I tak dalej, i tak dalej

          Zapytasz: gdzie gina te pieniadze?
          Odpowiem: obsluga dlugu, zobowiazania wobec
          emerytow i funduszy emerytalnych, renty.

          Z tymi kreatywnymi polskimi przedsiebiorcami,
          to ja bym nie przesadzal. Polskie piekielko
          powoduje, ze czesto licza sie inne niz kreatywnosc
          cechy i walory. Absolutnie nie bierz do siebie.

          Pozdrawiam
          F.

          • darr.darek Re: Troche inaczej 15.09.03, 20:33
            feezyk napisał:
            > Z tego co wiem, obecnie ludzie z doktoratami
            > na najlepszych uczelniach zarabiaja w granicach
            > 2/3 sredniej krajowej - (no chyba, ze kilka etatow).

            Prawda .

            > W sluzbie zdrowia: pielegniarki - sporo ponizej 1000 zl.

            W wielu krajach pielęgniarki zarabiają grubo ponizej średniej.
            Ogólnie, prawdą jest co tu piszesz.

            > Zapytasz: gdzie gina te pieniadze?
            > Odpowiem: obsluga dlugu, zobowiazania wobec
            > emerytow i funduszy emerytalnych, renty.

            Najpierw czerwony matoł stwarzał(i tworzy nadal) ten dług. Obsługa jest
            konsekwencją.
            Gdyby czerwoni idioci od dawna postawili problem : "zobowiązania wobec emerytów
            są wielokrotnie większe niż majątek państwowy i osiągają astronomiczną kwotę",
            nie byłoby rozpieprzania wpływów prywatyzacyjnyxch, dawania akcji pracownikom,
            dotowania górników, hutników itp. . A tak ... twał bal czarwonych, głupich
            szmat, gdy statek nabierał wody. Ulubionym terminem rozpieprzaczy
            był "konsensus" : "my z temi górnikami to komsemsus zrobili i tera oni sa
            zadowolone i my sa zadowolone. Komsemsus musi być" .
            A pamiętasz pieprzenie czerwonych o "solidaryźmie społecznym". Czerwony idiota,
            zamiast zastanowić się, że NIE ISTNIEJE lokata dla przyszłych emerytów, pisał
            o ... "osiagnięciach myśli socjaldemokratycznej - solidaryzmu społecznego,
            gdzie przyszłe pokolenia UTRZYMUJĄ dzisiejsze". Teraz, jakoś strasznie niewiele
            czerwonych szmat chwali się ideą sojaldemokratyczną "solidaryzmu społecznego" -
            ot, cyrk się wali.

            > Z tymi kreatywnymi polskimi przedsiebiorcami,
            > to ja bym nie przesadzal. Polskie piekielko
            > powoduje, ze czesto licza sie inne niz kreatywnosc
            > cechy i walory. Absolutnie nie bierz do siebie.

            A kto "promuje" te "inne walory" u chronionych : notariuszy, prezesów
            holdingów, monopolisty żelatynowego itp. ?
            Niestety, znów czerwone szmaty.

            A liberalizm jest taki prosty i zdawałoby się, tak łatwo przyswajalny dla
            mózgownic.

            Pozdrówka
        • darr.darek Re: Troche inaczej 15.09.03, 20:18
          emes-nju napisał:
          > Nie klocmy sie co jest przyczyna deficytu. Popatrzmy na to jak dzialaja firmy
          > prywatne i "firmy" panstwowe.
          > Jest bezspornym faktem, ze w budzetowce zarabia sie malo.

          Nie wszędzie. Np.pracownik/-ca urzędu państwowego zarabiający/-a na rękę 1200 -
          2500zł, gdy równocześnie dookoła jest mnóstwo ludzi, którzy wykonaliby ta pracę
          za 600zł jest przykładem DESTRUKCYJNEJ siły "budżetowo-państwowego" na rynku
          pracy. Destrukcyjny jest chory przykład dla pozstałych pracowników, którzy wolą
          być bezrobotni niż "tyrać za grosze u prywaciarza" !!!
          Równoczesnie należy dodać, że w takich urzędach (ZUS itp.) ROZRASTA się
          zatrudnienie, rozrasta się oboieg dokumentówm, gdy ... POWINIEN MALEĆ (nie
          patrzeć : "u innych też tak jest") ze względu na zwiększajacą się wydajność
          pracy. Dokładniej wydajność pracy musi się zwiększać w każdym biznesie
          prywatnym utrzymującym ten cyrk państwowy, aby ... cyrk państwowy mógł
          zmniejszać efektywną wydajność pracy.

          >Dla odmiany sektor prywatny z coraz wiekszym trudem dzwiga narastajacego garba
          >w postaci zwiekszajacego sie deficytu. W koncu to (generalnie) prywatne firmy
          >wytwarzaja zysk - panstwowe, hm... nie wszystkie. I to wlasnie w sektorze
          >prywatnym nastepuje ciecie plac, redukcja etatow czy restrukturazacje i
          >modernizacje (przy tych podatkach!). We WSZYSTKICH firmach moich znajomych,
          >dostawcow czy klientow to nastapilo. Sporadyczne podwyzki nastapily po
          >drakonskich redukcjach etatow!
          >Czy sektor panstwowy nie moze robic tak samo? Odpowiem: nie moze bo tam nikt
          >nie liczy kasy!!! A podwyzka musi byc bo sie nalezy. Wiec na to "nalezy"
          >skladaja sie pracownicy firm prywatnych! Bo przeciez nie wlasciciele :-)
          >
          >Reasumujac: TO JEST GOSPODARKA POSTAWIONA NA GLOWIE!!! Doi sie efektywnych,
          >kreatywnych i, przede wszystkim, ZYSKOWNYCH, zeby dawac, powiedzmy, "drugiej
          >stronie medalu"...
          >Czyli wszystko jest ok - socjalizm pelna geba :-(

          Dokładnie !!!
          nota bene, ten cyrk dojenia efektywnych, aby utrzymywć "ważne państwowe
          stanowiska" i różnej maści monopole występował w Polsce w podobnej formie przed
          IIwojną światową.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka