darr.darek
16.09.03, 16:54
Ciekawe jest to, że w polemikach niemal nikt nie wskazuje na RZECZYWISTE
przyczyny bezrobocia .
A co jest przyczyną każdego nadmiaru (lub braku) na rynku ? Przyczyną jest
jakiś czynnik POZARYNKOWY .
Tymi pozarynkowymi czynnikami są :
1. Szeroka pozarynkowa sfera zatrudnienia (sfera państwowo-budżetowa)
ustalająca najczęściej płace poza sferą realiów rynkowych i TWORZĄCA w ten
sposób STANDARDY ZAROBKÓW KONUMPCJI, które nie moga zostać zaspokojone dla
szerokich rzesz przez dzisiejsze standardy wytwórcze "efektywnej
gospodarki" . Która to "efektywna gospodarka", dodatkowo, obciążana jest
coraz wyższymi narzutami na utrzymywanie nieefektywnej sfery państwowo-
budżetowej, wyznaczającej dla dużej częsci społeczeństwa, nierealizowalny
przykład. Dodatkowym złym przykładem jest utrwalanie standardów TRWAŁOŚCI
STANOWSKA PRACY. Dla decydentów tej chorej sfery zatrudienia, dla
pracowników, dla bezrobotnych, a wreszcie dla dużej części "efektywnych
pracodawców", wzorem do naśladowania staje się "długa kariera w jednej
firmie" i jednoczesnie anty-bohaterem jest ktoś, kto często zmienia pracę.
Nie dość, że niezgodne jest to z przyszłościową wizją ELASTYCZNEGO rynku
pracy i ELASTYCZNEGO pracownika (trend silnie widoczny na nowoczesnym rynku
USA), to tworzy również chory KRĄG BEZROBOCIA :
- wielu bezrobotnych unika "słabych ofert"(tylko nie u małego prywaciarza),
nierokujących na długi okres zatrudnienia, "dbając" o "niesplamianie"
własnego CV modelem "skoczka" ;
- pracodawcy sfery nieefektywnej nierozpatrują ofert "skoczków" ("a bo, w PRL
też się takich nie brało pod uwagę i było dobrze") ;
- wielu "lepszych" pracodawców sfery efektywnej przyjmuje ten standard oceny
("nasza firma daje stabilne zatrudnienie i oczekuje takiej stabilności od
kandydatów").
2. Płaca minimalna powyżej ekektywnej produktywności, W DANYM REJONIE,
pracowników o niższych kwalifikacjach. Co istotne, ten czynnik jest mniej
istotny niż pierwszy wymieniony.
Czasmi czynnik ten można uzupełnic wnioskami z czynnika pierwszego. Ot, płaca
minimalna netto 570 PLN (nie mylę się?) jawi się dla pracowników o niższych
kwalifikacjach jako porażka zawodowa i anty-motywator. Dlaczego? Bo wiele
osób z otoczenia wyznacza inny standard płacy i konsumpcji. Kuzyn górnik,
wujek hutnik, kuzynka(jaka ona głupia w szkole była!) w ZUS, dają standardy
trwałości stanowiska pracy i konsumpcji nieprzystające do relanych standardów
z EFEKTYWNEJ GOSPODARKI .
Dlaczego pominąłem "głównego winowajcę ... forumowego" - ZUS ?
Bo "równomierne okradanie wszystkich" nie jest głównym winowajcą !
Tak jak można sobie wyobrazić stabilną gospodarkę "równomiernie"
okradaną "sprawiedliwym" haraczem dla mafii - wszyscy są 2 razy biedniejsi
przez złodziei z mafii, ale gospodarka jest stabilna i bez zbędnych ochyłów.
Po prostu, dla pracodawcy minimalna płaca jaką musi zapłacić wynosi nie 570 a
970 PLN . Tak samo, świetny kandydat na pracownika chcący min. 1500 PLN na
rękę będzie kosztował przedsiębiorcę ok. 2900 PLN. I przedsiebiorca wie jaki
jest RYNKOWY poziom cen. Trudności przeliczanek ("pomnóż przez dwa to co
chciałby pracownik") nie sprawiają, że się gubi i ... nie zatrudnia.