Dodaj do ulubionych

Amerykańska lekcja oszczędności

24.06.08, 21:42
Może Urban znowu zacznie wysyłać tam śpiwory. Dołoj Amieriku!
Obserwuj wątek
          • Gość: Robert Wilk. Przecież o to chodzi, nie? Żeby była histeria... IP: 195.177.83.* 25.06.08, 09:45
            To się wprowadzi jakaś ustawę,
            jakiej by się bez histerii wprowadzić nie dało.
            Do ustawy o patriotach (fajnie brzmi - a chodzi o dyktatorskie
            uprawnienia dla busza) potrzeba było wyburzyć kilka budynkow,
            niestety z ludźmi w środku.

            Wiecie że w USA działa prawo które chroni ciebie, twoja rodzine i
            własność?
            No chyba że jesteś podejżany o trroryzm. Wtedy to co innego...

            Aha. Ceny ropy są wysokie bez jakiegokolwiek powodu.
            • blue911 Re: Przecież o to chodzi, nie? Żeby była histeria 25.06.08, 10:38
              Gość portalu: Robert Wilk. napisał(a):

              > To się wprowadzi jakaś ustawę,
              > jakiej by się bez histerii wprowadzić nie dało.
              > Do ustawy o patriotach (fajnie brzmi - a chodzi o dyktatorskie
              > uprawnienia dla busza) potrzeba było wyburzyć kilka budynkow,
              > niestety z ludźmi w środku.
              >
              Ceny ropy sa rowniez narzedziem politycznym. Moim zdaniem jej poziom
              gwaltownie spadnie tuz przed wyborami w listopadzie zeby nagonic
              klientele Republikanom,a masy sa tak ciemne ,ze do tej pory
              zapomna,ze ten kryzys w ostatnich 8 latach zostal wlasnie przez nich
              wywolany. Ot, historia sie powtarza - nic nowego. A glupi pozostanie
              glupim.
        • Gość: Bolek Re: nawet w reżimowym Washinton Post płacz IP: 70.91.50.* 24.06.08, 23:24
          nie trafiles o co chodzilo w poprzednim zdaniu. "Zle" sie dzieje bo
          teraz 4% domowego budzetu idzie na paliwo, a jeszcze niedawno bylo -
          ooooo - 3.7% budzetu. aah, wtedy to byly czasy..

          Ten artykul to taka papranina spekulacji wiadomosciami. Podejrzewam
          ze wydany w celu odwrocenia uwagi od problemow u siebie.

          W USA nikt sie nie martwi spadajacym dolarem bo 99.9% ludzi nigdy
          nie kupuje za granica w innych walutach (produktow, kredytow,itp).
          Ludzie zarabiaja w dolarach i wydaja w dolarach, i co z tego ze np
          dolar jest 3 euro? Nic to. Jak francuski ser w sklepie jest 2x
          drozszy od tego z Kaliforni, ludzie wezma ten z Kaliforni i juz.

          > Ogólnie to bardzo sprawiedliwie: nie może być tak że
          > 5% populacji światowej zużywa 25% paliw.

          moze, moze byc. Co ma piernik do wiatraka. A jest sprawiedliwe ze w
          Polsce tylu ludzi ma komorki a w Etiopii nie?? argument jest bez
          sensu.
          • Gość: Milosnik wojen Co ma piernik do wiatraka? IP: 63.84.202.* 25.06.08, 00:20
            Gość portalu: Bolek napisał odpowiadajac na: "Ogólnie to bardzo
            sprawiedliwie: nie może być tak że 5% populacji światowej zużywa 25%
            paliw."
            iz: "moze, moze byc. Co ma piernik do wiatraka. A jest sprawiedliwe
            ze w Polsce tylu ludzi ma komorki a w Etiopii nie?? argument jest
            bez sensu."

            Chyba, ze sobie przypomnimy, ile to polskich lotniskowcow
            plywa "sobie a muzom" po oceanach swiata, zupelnie w innym celu jak
            tylko aby zapewnic zgode Etipczykow na taki wlasnie przydzial
            komorek mieszkancom Ziemi.

            I ile to wojen wywolala Polska "broniac ciemiezone narody (przez
            zupelny przypadek siedzace na wielkich zlozach "komorek")
            przed "rodzimego chowu Hitlerami".

          • Gość: ccc Ależ co ty bredzisz że nikt nie kupuje w walutach IP: 80.240.172.* 25.06.08, 09:04
            A nie bierzesz tego pod uwagę że mało komu będzie się opłacał
            eksport do USA. Polskie firmy już się nie interesują kierunkiem
            amerykańskim. Ze śmiechem patrzę na stronę www.honda.com gdzie cena
            nowej Hondy Accord to 20 tys $ czyli 40 tys zł W Polsce czy całej UE
            to najtańszą skodę można za to kupić. Niedługo nikt w tych śmiesznie
            niskich cenach nic nie będzie sprzedawał. Inflacja pójdzie w górę a
            dolar będzie po 1 zł
            • blue911 Re: Ależ co ty bredzisz że nikt nie kupuje w walu 25.06.08, 10:45
              Gość portalu: ccc napisał(a):

              > A nie bierzesz tego pod uwagę że mało komu będzie się opłacał
              > eksport do USA. Polskie firmy już się nie interesują kierunkiem
              > amerykańskim. Ze śmiechem patrzę na stronę www.honda.com gdzie
              cena
              > nowej Hondy Accord to 20 tys $ czyli 40 tys zł W Polsce czy całej
              UE
              > to najtańszą skodę można za to kupić. Niedługo nikt w tych
              śmiesznie
              > niskich cenach nic nie będzie sprzedawał. Inflacja pójdzie w górę
              a
              > dolar będzie po 1 zł
              Po prostu nie rozumiesz tutejszych realiow - gdyby poczucie klientow
              w Stanach bylo,ze to takie niskie ceny sa na Hondy to by oblegali
              salony,a tymczasem jest wrecz odwrotnie. Kto moze rzuca auto i
              jezdzi autobusem,metrem,a kto nie moze zyluje stary samochod ile sie
              da zeby odlozyc kupno nowego. A Honde Accord hybrydowa wrecz
              przestali produkowac ,bo sie publicznosc przekonala,ze poza
              szczytnymi frazesami to naped spalinowo-elektryczny nie daje
              zbytnich oszczednosci,bo samo auto jest o wiele tysiecy drozsze od
              benzyniaka. Czytanie samych liczb to to samo co porownywanie
              samochodow na podstawie samych koni mechanicznych. Wtedy wszyscy
              jezdziliby Corvettami,a jednak Mercedes sprzedaje tysiace wiecej
              sztuk. Myslenie i znajomosc tematu sa pozyteczne!
            • Gość: lastboyscout ignorancja IP: 71.167.135.* 25.06.08, 13:10
              > A nie bierzesz tego pod uwagę że mało komu będzie się opłacał
              > eksport do USA. Polskie


              Wiec uwazasz, ze problem ma importer a nie eksporter?

              Przyklad:
              W Nowym Jorku mozna bylo kupic dobry polski sok z czarnej porzeczki.
              Najpierw drastycznie spadla jakosc tego soku.
              Teraz tego soku nie ma juz wcale.
              Jest za to bulgarski, duzo lepszy i tanszy niz kiedykolwiek byl
              polski sok z czarnej porzeczki.
              KTO ma problem?
                  • Gość: orient Re: myslenie zyczeniowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 15:44
                    Pół wieku temu USA była potęgą przemysłową a dziś pobojowiskiem po pękniętych
                    bańkach spekulacyjnych wydanym na żer różnym kombinatorom spod ciemnej gwiazdy i
                    "specjalistom" od nowej gospodarki. Nie ma nowej gospodarki. Jest jedna i ta
                    sama. 50 lat temu USA budziła podziw również u Chruszczowa a dziś politowanie i
                    śmiech.
                    • lastboyscout Re: myslenie zyczeniowe 25.06.08, 16:49
                      >>Pół wieku temu USA była potęgą przemysłową a dziś pobojowiskiem po
                      >>pękniętychbańkach spekulacyjnych

                      Mierzac rozmiar baniek spekulacyjnych po wzroscie cen nieruchomosci
                      i kredytow to faktycznie USA jest daaaaleeekoooo z tylu za
                      wiekszoscia panstw Unii, Chinami, POLSKA itp. ;)



                      >wydanym na żer różnym >>kombinatorom spod ciemnej gwiazdy
                      >i "specjalistom" od nowej >>gospodarki.<<


                      To Amerykanie juz nie sa kombinatorami i spekulantami w pozostalych
                      gospodarkach swiata?



                      >>50 lat temu USA budziła podziw również u Chruszczowa

                      Wiec mowisz, ze Chruszczow podziwial kapitalizm?
                      He, he = POLITOWANIE I SMIECH :) :) :)



                      "Jestem przekonany, że AntyCokolwiek zawsze bierze się z bezsilności
                      i braku chęci zrozumienia drugiej strony. Antyamerykanizm również"
                      Vice_Versa
                      • Gość: orient Re: myslenie zyczeniowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 18:33
                        > Mierzac rozmiar baniek spekulacyjnych po wzroscie cen nieruchomosci
                        > i kredytow to faktycznie USA jest daaaaleeekoooo z tylu za
                        > wiekszoscia panstw Unii, Chinami, POLSKA itp. ;)
                        >

                        A może coś konkretnego?

                        > To Amerykanie juz nie sa kombinatorami i spekulantami w pozostalych
                        > gospodarkach swiata?
                        >

                        Może i są, ale nie okazują się tak destruktywni dla gospodarki jak na rodzimym
                        gruncie. Wracając do pierwotnego wątku. Wiesz ile płaciłem dwa lata temu za
                        benzynę? 4.30 A ile teraz? 4.65. jakieś pytania?

                        > Wiec mowisz, ze Chruszczow podziwial kapitalizm?
                        > He, he = POLITOWANIE I SMIECH :) :) :)

                        Chruszczow oprócz walenia butem w stół na sesji ONZ odwiedził USA. Po kryzysie
                        kubańskim zarówno ZSRR jak i USA oprzytomniały i przestały dążyć do
                        konfrontacji, a Chruszczow podziwiał stan gospodarki a nie systemem społeczny.


                        • lastboyscout Najswietsza Panienka pracuje a bolszewicy baluja 25.06.08, 20:37
                          > Mierzac rozmiar baniek spekulacyjnych po wzroscie cen nieruchomosci
                          > > i kredytow to faktycznie USA jest daaaaleeekoooo z tylu za
                          > > wiekszoscia panstw Unii, Chinami, POLSKA itp. ;)
                          > A może coś konkretnego?

                          TO JEST cos bardzo konkretnego.



                          > Może i są, ale nie okazują się tak destruktywni dla gospodarki jak
                          >na rodzimym gruncie.

                          Cos konkretnego?



                          Wiesz ile płaciłem dwa lata temu za
                          > benzynę? 4.30 A ile teraz? 4.65. jakieś pytania?

                          Ja placilem 20 lat temu za galon $1.50 a dzisiaj $4.00
                          ZDROWY pieniadz MUSI tracic po 10 latach polowe swojej wartosci a
                          wiec benzyna w USA faktycznie TANIEJE !
                          Jakies pytania?


                          >Chruszczow podziwiał stan gospodarki a nie systemem społeczny<

                          Wy bolszewicy zawsze byliscie oderwani od rzeczywistosci i sadzicie,
                          ze od kondycji gospodarki jest Najswietsza Panienka a od konsumpcji
                          dochodu narodowego sa bolszewicy..
                          • scibor3 Re: Najswietsza Panienka pracuje a bolszewicy bal 25.06.08, 21:04
                            lastboyscout napisał(a):

                            > > Mierzac rozmiar baniek spekulacyjnych po wzroscie cen nieruchomosci
                            > > > i kredytow to faktycznie USA jest daaaaleeekoooo z tylu za
                            > > > wiekszoscia panstw Unii, Chinami, POLSKA itp. ;)
                            > > A może coś konkretnego?
                            >
                            > TO JEST cos bardzo konkretnego.

                            Może jednak pokażesz w tych krajach jakieś przykłady?
                            >
                            >
                            >
                            > > Może i są, ale nie okazują się tak destruktywni dla gospodarki jak
                            > >na rodzimym gruncie.
                            >
                            > Cos konkretnego?
                            >
                            Choćby wyniszczenie przemysłu. Pracy i płacy w GM nie zastąpi "wypasiona" posada
                            w Burger Kingu.
                            >
                            >

                            > Ja placilem 20 lat temu za galon $1.50 a dzisiaj $4.00
                            > ZDROWY pieniadz MUSI tracic po 10 latach polowe swojej wartosci a
                            > wiec benzyna w USA faktycznie TANIEJE !
                            > Jakies pytania?

                            Owszem. Proste sprawdzenie na kalkulatorze inflacji powie ci, że gadasz głupoty.
                            $1.50 z roku 1988 ma siłę nabywczą $2.75 w roku 2008.

                            data.bls.gov/cgi-bin/cpicalc.pl
                            Osobiste wrażenia możesz zachować dla siebie.
                            >
                            >
                            > >Chruszczow podziwiał stan gospodarki a nie systemem społeczny<
                            >
                            > Wy bolszewicy zawsze byliscie oderwani od rzeczywistosci i sadzicie,
                            > ze od kondycji gospodarki jest Najswietsza Panienka a od konsumpcji
                            > dochodu narodowego sa bolszewicy..

                            Wy, liberałowie, zawsze byliście zdania, że jakoś to będzie a jak nie, to
                            jajogłowi coś wymyślą. Komuniści przywalili łbem o framugę i was zaraz to czeka.

                            • pendrek_wyrzutek Re: Najswietsza Panienka pracuje a bolszewicy bal 25.06.08, 21:28
                              scibor3 napisał:

                              > lastboyscout napisał(a):

                              > > Ja placilem 20 lat temu za galon $1.50 a dzisiaj $4.00
                              > > ZDROWY pieniadz MUSI tracic po 10 latach polowe swojej wartosci
                              a
                              > > wiec benzyna w USA faktycznie TANIEJE !
                              > > Jakies pytania?
                              >
                              > Owszem. Proste sprawdzenie na kalkulatorze inflacji powie ci, że
                              gadasz głupoty
                              > .
                              > $1.50 z roku 1988 ma siłę nabywczą $2.75 w roku 2008.

                              $1.50 bylo tez w 1998.

                              zfacts.com/p/35.html
                            • lastboyscout do liberala 25.06.08, 21:37

                              > Wy, liberałowie,

                              Zanim bolszewik rozpocznie dyskusje o kapitalizmie warto aby
                              wiedzial, ze liberal to dla kapitalisty niemalze bolszewik.
                              Inaczej taka dyskusja nie ma zadnego sensu.
                              • pendrek_wyrzutek lastboyscout nie wie, ze jest liberalem 25.06.08, 21:52
                                lastboyscout napisał(a):

                                >
                                > > Wy, liberałowie,
                                >
                                > Zanim bolszewik rozpocznie dyskusje o kapitalizmie warto aby
                                > wiedzial, ze liberal to dla kapitalisty niemalze bolszewik.
                                > Inaczej taka dyskusja nie ma zadnego sensu.

                                Pan poglady reprezentuja w prymitywny sposob wlasnie liberalizm:

                                pl.wikipedia.org/wiki/Liberalizm
                                • lastboyscout praktyczna definicja polskiego liberala 25.06.08, 22:27
                                  OK, najprosciej:

                                  TUTAJ znajdziesz zadeklarowanych polskich liberalow:
                                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=17007
                                  gdzie olbrzymia wiekszosc postow dotyczy upadku USA.

                                  TUTAJ przeczytasz jak pojmuje liberalizm ich wodz, Przycinek:
                                  "BYCIE ADMINEM DOKLADNIE OZNACZA, ZE MOGE TO CALE FORUM PO PROSTU
                                  WYKASOWAC".
                                  nazywa sie to totalitaryzm i dlatego wszyscy czlonkowie tego forum
                                  to socjalisci.

                                  Najprostsza definicja polskiego liberala, bolszewika, katolika:
                                  JAWNA NIENAWISC I NIEJAWNA ZAWISC WOBEC AMERYKI.

                                  A teraz Pedrak-Odrzutek czytaj az do zrozumienia moje ponizsze motto:

                                  "Jestem przekonany, że AntyCokolwiek zawsze bierze się z bezsilności
                                  i braku chęci zrozumienia drugiej strony. Antyamerykanizm również"
                                  Vice_Versa
                              • Gość: orient Re: do liberala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 23:10
                                Jak mi się zdaje, masz tendencję do tworzenia nowych definicji, powszechnie
                                używanych słów, na własny użytek i oczekiwania, że świat się do ciebie
                                dostosuje. Przykro mi, że tak nie jest. Trzeba było się urodzić Bogiem a nie
                                lastboyscoutem. No chyba, że masz na myśli liberalizm światopoglądowy czy
                                obyczajowy. Wtedy, dla konserwatywnego kapitalisty, taki liberał, faktycznie
                                może się wydawać niemalże bolszewikiem.
                                • Gość: lastboyscout swiat i definicje nie koncza sie na Pacanowie IP: 71.167.135.* 26.06.08, 00:03

                                  > Jak mi się zdaje, masz tendencję do tworzenia nowych definicji, >
                                  > powszechnie używanych słów, na własny użytek i oczekiwania, że
                                  >świat się do ciebie dostosuje. Przykro mi, że tak nie jest. Trzeba
                                  >było się urodzić Bogiem a nie lastboyscoutem.

                                  Dyskusja Polaka musi zawsze konczyc sie ocena osoby/atakiem na osobe
                                  majaca odmienne poglady.
                                  Przypominam, ze forum dyskusyjne sluzy do wymiany pogladow lub tez
                                  dyskusji NA TEMAT a nie NA TEMAT OSOBY.

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=80516612&a=80572291

                                  Przypominam rowniez , ze juz przytoczylem najbardziej klarowna bo
                                  PRAKTYCZNA definicje polskiego liberala, ktorej ja jestem absolutnym
                                  przeciwienstwem:

                                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=17007
                                  (olbrzymia wiekszosc postow tego forum dotyczy upadku USA)

                                  Tak pojmuje liberalizm ich wodz, Przycinek:
                                  "BYCIE ADMINEM DOKLADNIE OZNACZA, ZE MOGE TO CALE FORUM PO PROSTU
                                  WYKASOWAC".
                                  (cos takiego nazywa sie to totalitaryzm i dlatego wszyscy czlonkowie
                                  tego forum to socjalisci)


                                  Najprostsza definicja polskiego liberala, bolszewika, katolika:
                                  JAWNA NIENAWISC I NIEJAWNA ZAWISC WOBEC AMERYKI.

                                  A teraz Orient czytaj az do zrozumienia moje ponizsze motto:

                                  "Jestem przekonany, że AntyCokolwiek zawsze bierze się z bezsilności
                                  i braku chęci zrozumienia drugiej strony. Antyamerykanizm również"
                                  Vice_Versa
                                  • Gość: orient Re: swiat i definicje nie koncza sie na Pacanowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 01:14
                                    > Dyskusja Polaka musi zawsze konczyc sie ocena osoby/atakiem na osobe
                                    > majaca odmienne poglady.

                                    Widać nie jesteś Polakiem, skoro tego końca nawet nie wyczekałeś.

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=81307624&a=81331967
                                    Oczywiscie, Towarzyszu Chruszczow.
                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=17007
                                    Wy bolszewicy zawsze byliscie oderwani od rzeczywistosci i sadzicie[...]
                                    > Przypominam rowniez , ze juz przytoczylem najbardziej klarowna bo
                                    > PRAKTYCZNA definicje polskiego liberala, ktorej ja jestem absolutnym
                                    > przeciwienstwem:
                                    >
                                    > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=17007
                                    > (olbrzymia wiekszosc postow tego forum dotyczy upadku USA)
                                    >
                                    Chyba nie sądzisz, że będę czytał 31400 postów na jakimś prywatnym forum aby
                                    domyślić się o co ci chodzi?
                                    > Tak pojmuje liberalizm ich wodz, Przycinek:
                                    > "BYCIE ADMINEM DOKLADNIE OZNACZA, ZE MOGE TO CALE FORUM PO PROSTU
                                    > WYKASOWAC".
                                    > (cos takiego nazywa sie to totalitaryzm i dlatego wszyscy czlonkowie
                                    > tego forum to socjalisci)

                                    Gdybyś nie zauważył, jest to prywatne forum, które właściciel, podobnie jak
                                    właściciel fabryki może po prostu zamknąć, zwolnić pracownika etc. Co ci się nie
                                    podoba? Może masz również specyficzną definicję słowa własność? A może
                                    specyficzne pojęcie własności? Dam ci radę wypowiadaj się na forum publicznym,
                                    załóż własne forum a jeszcze lepiej na niemoderowanej grupie w usenecie. Tam
                                    nikt twojego posta nie ruszy.

                                    > Najprostsza definicja polskiego liberala, bolszewika, katolika:
                                    > JAWNA NIENAWISC I NIEJAWNA ZAWISC WOBEC AMERYKI.

                                    No to macie problem. Przynajmniej 24% ludzi nienawidzących własnego kraju.

                                    www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/us.html#People
                                    > "Jestem przekonany, że AntyCokolwiek zawsze bierze się z bezsilności
                                    > i braku chęci zrozumienia drugiej strony. Antyamerykanizm również"

                                    Niemal trafiłeś. Antyamerykanizm na Świecie wziął się z ignorancji, braku
                                    poszanowania i prób zrozumienia innych przez ...Amerykanów. Ale nie płacz.
                                    Dostaniecie po dupie, wynormalniejecie, staniecie się normalnym krajem, jednym z
                                    wielu, to im z czasem przejdzie. Mi osobiście, jak ktoś twierdzi, że chce mojego
                                    dobra to się w kieszeni sam otwiera scyzoryk. Warto to przemyśleć.
                                    • Gość: lastboyscout Jak Kali kradnie to jest cacy a jak Kalemu kradna IP: 71.167.135.* 26.06.08, 01:31
                                      1)
                                      >Dostaniecie po dupie, wynormalniejecie, staniecie się normalnym
                                      >krajem

                                      2)
                                      >Mi (pisze sie MNIE, Polaku) osobiście, jak ktoś twierdzi, że chce
                                      >mojego dobra to się w kieszeni sam otwiera scyzoryk.


                                      WNIOSEK (warto to przemyśleć):
                                      Orient moze chciec dobra LastBoyScout'a, ale LastBoyScout nie moze
                                      chciec dobra Orienta bo wtedy Orientowi ... sie scyzoryk w kieszeni
                                      otwiera ... !
                                      ! :) :) :) :) :) :) :) !!!!!!!

                                      • Gość: orient Re: Jak Kali kradnie to jest cacy a jak Kalemu kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 01:42
                                        LastBoyScout może chcieć dla mnie dowolną rzecz pod warunkiem, że na chceniu i
                                        ewentualnie życzeniach się zakończy. Niestety LastBoyScout żyje w kraju który na
                                        życzeniach nie poprzestaje ale przystępuje czynnie do akcji uszczęśliwiania
                                        ludzkości. Tak się składa, że ponad połowę życia spędziłem z innymi
                                        uszczęśliwiaczami i chwilowo mi się znudziło ;-P
                                          • Gość: orient Re: Jak Kali kradnie to jest cacy a jak Kalemu kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 02:12
                                            Człowieku, nie zachowuj się jak senator McCarthy i nie szukaj antyamerykanizmu
                                            tam gdzie go nie ma. Ja nie życzę USA źle, a wręcz przeciwnie. Jedynie
                                            prorokuję, że była i obecna polityka gospodarcza skończy się dla tego kraju źle.
                                            Wcale mi to mnie odpowiada, że paru cwaniaków próbuje przerobić ten kraj w jakiś
                                            latynoamerykański ściek z garstką miliarderów i morzem ubogiego plebsu.
                                            Pracowałem w paru amerykańskich laboratoriach i nie wspominam pobytu źle. No
                                            może poza gó..anymi domami z dykty o zerowej akustyce i podłym żarciu, ale
                                            nikt mnie przecież tam wołami nie ciągnął. Gdy posypie się USA to stracę parę,
                                            potencjalnych, fajnych miejsc pracy.
                                            Niestety, zachowujesz się jak zubożały hrabia, któremu z dziurawego dachu na łeb
                                            kapie, wciąga na siebie frak i udaje przed światem, że nic się nie dzieje a on
                                            nadal wielki pan. To jak malowanie rdzy. I tak wylezie, tylko o wiele większa.
                                            • pendrek_wyrzutek Re: Jak Kali kradnie to jest cacy a jak Kalemu kr 26.06.08, 03:15
                                              Gość portalu: orient napisał(a):

                                              > Człowieku, nie zachowuj się jak senator McCarthy
                                              > i nie szukaj antyamerykanizmu tam gdzie go nie ma.
                                              > Ja nie życzę USA źle, a wręcz przeciwnie. Jedynie
                                              > prorokuję, że była i obecna polityka gospodarcza
                                              > skończy się dla tego kraju źle

                                              Dobrze Pan to ujal. Ci "obroncy Ameryki" sa fantastami
                                              i doktrynerami, ktorzy nie maja kontaktu z rzeczywistoscia.
                                              Widza "wrogosc" gdy kwestionowany jest wyidealizowany
                                              obraz obiektu ich czci i uwielbienia.
            • Gość: Bolek Re: rozupsta? IP: 70.91.50.* 25.06.08, 04:35
              A co to jest rozpusta? podasz moze definicje? rozpusta dla jednego
              sa potrzeba dla innych. Ludzie w Polsce uzywaja wegla do ogrzewania
              domow a w takiej Laponii nazwali by to rozpusta bo przeciez u nich
              nie zuzywa sie tyle wegla co w rozpustnej Polsce. I co ty na to?
      • blue911 Re: Wlasciwa skala 25.06.08, 10:33
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > "O ile w całych Stanach Zjednoczonych koszt paliwa w budżetach
        > domowych wynosi około 4 proc. ..."
        > To zdanie dobrze oddaje skale tego amerykanskiego "kryzysu".

        Twoj komentarz dobitnie pokazuje jak czytanie samych liczb przez
        ignoranta prowadzi do absurdalnych wnioskow: zyjac w tym kraju ponad
        dwa dziesieciolecia powiem Ci,ze jest gorzej niz zle. I nie mowie o
        sobie tylko,bo moja sytuacja nie jest charakterystyczna dla
        przecietnej rodziny amerykanskiej. Przecietny czlowiek ,a nawet
        niektorzy dosc zamozni bardzo zmienili swoj styl zycia zeby poradzic
        sobie z rosnacymi wokol cenami niemal wszystkiego od mleka poprzez
        czynsze,na ubraniach i znaczkach pocztowych skonczywszy. Wiele osob
        zaczyna tracic domy albo przenosza sie do zycia w kamperach,a coraz
        inteligentniejsze BIALE twarze widzi sie wsrod zebrzacych na ulicy.
        Takze Twoje kpiny sa zupelnie nie na miejscu,kolego pisowcu (jak
        mniemam). Busz tez twierdzi,ze zadnego kryzysu nie ma - chyba tylko
        u niego w rodzinie?!
      • pendrek_wyrzutek Jest znacznie gorzej 24.06.08, 22:37
        Gość portalu: x_Wojtek napisał(a):

        > Coś się autorowi pokopało. Jeżeli wzrost udziału paliwa
        > w budżecie domowym sięgnął z 3,7 do 4 i to spowodowało
        > nieopłacalność pracy, to albo ja albo
        > autor czegoś tu nie rozumie.

        "3.7% do 4%" to jest jakas pomylka. Wzrost jest wyzszy
        i od wyzszego procentu.

        Poza tym to zalezy od dochodu, ktorego rozpietosc jest bardzo
        duza. Dla biedniejszych, ktorzy dojezdzaja na dluszy dystans
        procent moze sie nawet zblizac do 40%. Zamozniejszych
        ten problem nie dotyka.

        Jak to sie mowi w Stanach "lies, bigger lies and statistics"
        (klamstwa, wieksze klamstwa i statystyka)

        Tu jest artykul na ten temat "Gas prices are budget busters for
        many":

        www.usatoday.com/money/economy/2007-06-04-gasoline-low-income-usat_n.htm
          • pendrek_wyrzutek Re: Jest znacznie gorzej 25.06.08, 00:51
            Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

            > Latwo to wyliczyc biorac pod uwage sredni dochod rodziny w USA w
            > porownaniu do wydatkow na benzyne.
            > W moim przypadku wychodzi duzo mniej niz 4%.

            Na tym polega srednia. Jesli Panska zona zdradza Pana dziesiec razy
            na rok a sasiada ani razu, to srednia wynosi 5 na rok dla was obu.

            W czasie Wielkiego Kryzysu w Niemczech, tylko 30% nie mialo
            pracy i w Polsce bylo biedniej. Jednak nie skonczylo sie to dobrze
            dla Niemiec.
            • Gość: lastboyscout Murzyn nie dosc, ze go bija to nie ma na paliwo IP: 71.167.135.* 25.06.08, 04:00
              > Na tym polega srednia. Jesli Panska zona zdradza Pana dziesiec razy
              > na rok a sasiada ani razu, to srednia wynosi 5 na rok dla was obu.

              Niezupelnie.
              Jezeli zona jednego sasiada zdradza go 10 razy a drugiego ani razu
              to ten fakt NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA dla obliczen jak dlugo
              pozostaly milion sasiadow jest zdradzanych tylko 5 razy a wiec TYLE
              CO DOTYCHCZAS.
              To z kolei wylacznie oznacza, ze propagandzisci Gazety Wybiorczej
              wedlug starej stalinowskiej szkoly o biciu jedenego Murzyna
              usilnie kadza o tym 10-ciokrotnie zdradzanym mezu aby POLPRAWDA O
              USA... odwrocic uwage, od faktu, ze w Polsce jest CORAZ WIECEJ
              zdradzanych mezow = coraz mniej ludzi stac na wspomniane w tekscie
              paliwo.


              > W czasie Wielkiego Kryzysu w Niemczech, tylko 30% nie mialo
              > pracy i w Polsce bylo biedniej. Jednak nie skonczylo sie to dobrze
              > dla Niemiec.

              Tak, wirtualne wzmocnienie Rosji lub Niemiec zawsze zle sie konczylo
              dla Europy/Polski.
          • Gość: donpedro Re: Jest znacznie gorzej IP: *.dyn.optonline.net 25.06.08, 05:56
            Ciekawi mnie w/g jakich wyliczen wychodzi <4%.
            Moze jesli wziac pod uwaga zarobki w okolicach $100K rocznie.
            Ja wydaje miesiecznie ok $250 na sam dojazd do pracy. Biorac pod
            uwaga zarobki netto, a dokladniej to co z nich zostaje po
            uregulowaniu sztywnych wydatkow, benzyna stanowi naprawde duzy
            udzial w budzecie. I to widac. Ludzie naprawde zaczynaja kupowac
            mniejsze oszczedniejsze samochody, choc takich modeli ciagle nie ma
            w ofercie producentow zbyt wiele. To prawda, ze paliwa sa tu sporo
            tansze niz w Europie. Trzeba jednak spojrzec nieco szerzej. W USA
            jest po prostu inna struktura podatkow. Mniej w benzynie, mniej
            podatku od sprzedazy (ok 6%-8%), za to nieprzyzwoicie wysokie
            podatki od nieruchomosci (w niektorych stanach czesto ponad $10K
            rocznie).
            • Gość: info Re: Jest znacznie gorzej IP: *.hsd1.fl.comcast.net 25.06.08, 06:33
              Gość portalu: donpedro napisał(a):

              >W USA jest po prostu inna struktura podatkow. Mniej w benzynie, mniej
              > podatku od sprzedazy (ok 6%-8%), za to nieprzyzwoicie wysokie
              > podatki od nieruchomosci (w niektorych stanach czesto ponad $10K >rocznie.

              Szkoda, ze nie wiesz, ale podatek naliczany jest procentowo od wartosci domu,
              na Florydzie jest to 2%. Arytmetyke zostawiam tobie.
              • blue911 Re: Jest znacznie gorzej 25.06.08, 11:06
                Gość portalu: info napisał(a):

                > Gość portalu: donpedro napisał(a):
                >
                > >W USA jest po prostu inna struktura podatkow. Mniej w benzynie,
                mniej
                > > podatku od sprzedazy (ok 6%-8%), za to nieprzyzwoicie wysokie
                > > podatki od nieruchomosci (w niektorych stanach czesto ponad $10K
                >roc
                > znie.
                >
                > Szkoda, ze nie wiesz, ale podatek naliczany jest procentowo od
                wartosci domu,
                > na Florydzie jest to 2%. Arytmetyke zostawiam tobie.

                Skoncz te propagande: Floryda (poza drobnymi wyjatkami) to biedota i
                emeryci! A te palace slynnych gwiazd i milionerow tez tanieja i nie
                ma na nie kupcow.
            • Gość: lastboyscout Re: Jest znacznie gorzej IP: 71.167.135.* 25.06.08, 13:17
              > Moze jesli wziac pod uwaga zarobki w okolicach $100K rocznie.

              To jest przecietny dochod amerykanskiej rodziny posiadajacej dom na
              przedmiesciach


              >Biorac pod uwaga zarobki netto, a dokladniej to co z nich zostaje
              >po uregulowaniu sztywnych wydatkow, benzyna stanowi naprawde duzy
              > udzial w budzecie.

              Tak, w panstwie KAPITALISTYCZNYM podatki placa (nie posiadaja
              zwolnien podatkowych ) niekapitalisci i osoby samotne nie
              posiadajace rodzin.


              • pendrek_wyrzutek Re: Jest znacznie gorzej 25.06.08, 14:16
                Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

                > > Moze jesli wziac pod uwaga zarobki w okolicach $100K rocznie.
                >
                > To jest przecietny dochod amerykanskiej rodziny posiadajacej dom
                > na przedmiesciach

                Tylko na niektorych przedmiesciach.
                  • pendrek_wyrzutek Re: Jest znacznie gorzej 25.06.08, 15:01
                    Gość portalu: lastboyscout napisał(a):

                    > > Tylko na niektorych przedmiesciach.<
                    >
                    > Przyjmujac, ze srednia cena nieruchomosci na przedmiesciach
                    > wiekszych miast to ponad $ 300 000 to dochod kupujacego dom musi
                    > przekraczac $100 000 rocznie,
                    > wiec ... nie przynudzaj, czlowieku!

                    Typowe non sequitur, "czlowieku".
                      • pendrek_wyrzutek "zrozumiec kapitalizm" 25.06.08, 17:47
                        lastboyscout napisał(a):

                        > Racja.
                        > Nie ma takiego sposobu bolszwik zrozumial kapitalizm ...

                        No dobrze, sprobuje to Panu wytlumaczyc. To prawda, ze
                        w wiekszosci przedmiesc wielkich miast domy sa bardzo
                        drogie i aby kupic taki dom dzisiaj potrzeba wzglednie
                        wysokiego dochodu. Jednak znaczna czesc kupila
                        dom wiele lat temu lub go nie posiada tylko wynajmuje.

                        Ja na przyklad mieszkam w dzielnicy gdzie domy
                        kosztuja przecietnie 790 tysiecy dolarow a przecietny
                        dochod na rodzine wynosi 90 tysiecy dolarow na rok.

                        Za benzyne nie musze placic bo mam dostep do
                        autobusow, metra i kolejki podmiejskiej. Jesli
                        ogranicze uzywanie samochodow do robienia
                        zakupow (aby nie taskac toreb autobusem) to wystarczy
                        mi piec dolarow na tydzien na benzyne. Jak Pan widzi
                        mnie tak sytuacja na rynku paliw bezposrednio nie dotyczy.

                        Problem z cenami paliwa dotyczy osob, ktore mieszkaja
                        w rejonach z mniej rozwinietym transportem publicznym
                        i ktore maja nizszy dochod.

                        Domostwa o dochodzie ponizej 25 tysiecy dolarow na rok
                        stanowia okolo 28% ludnosci Stanow. Dane pod tym linkiem:


                        en.wikipedia.org/wiki/Household_income_in_the_United_States

                        Ekonomicznie i politycznie nie jest mozliwe wykluczenie takiej
                        czesci ludnosci z glownego nurtu gospodarki. Takie wykluczenie
                        bylo mozliwe w Polce lat trzydziestych bo wiekszosc
                        ludnosci mieszkala na wsi i mogla sie jakos wyzywic
                        bez wymiany pienieznej. (W zurbanizowanych Niemczech
                        nie bylo to mozliwe i skutki byly oplakane)

                        Abstrahujac od aspektu sprawiedliwosci spolecznej, ktora Pan
                        zapewne kojarzy z socializmem, trzeba pamietac, ze
                        ci biedniejsi wykonuja niezbedne prace, ktorych zamozniejsi
                        nie chca czy nie sa w stanie wykonywac. Bez ich pracy
                        bogaci zbiednieja, nawet jesli nie dojdzie do radykalnych
                        przemian politycznych w kierunku interwencjonizmu panstwowego
                        i redystrybucji dochodu (np w stylu Nowego Ladu Roosvelta)
                        • Gość: aron Re: "zrozumiec kapitalizm" IP: *.lublin.enterpol.pl 25.06.08, 23:01
                          no to wszystko jasne

                          te 28% gospodarstw domowych w usa z dochodami poniżej 25 TYS.
                          dolarow rocznie to zapewne w wiekszosci gospodarstwa Latynosow,
                          Afroamerykanow czy Polakow czyli tych co nie maja na ubezpieczenie
                          zdrowotne. Biali Amerykanie te grupy spoleczne maja gdzies - jak sie
                          Polonusowi nie podoba to nie musi przeciez w USA mieszkac.
                          • pendrek_wyrzutek Re: "zrozumiec kapitalizm" 25.06.08, 23:16
                            Gość portalu: aron napisał(a):

                            > no to wszystko jasne
                            >
                            > te 28% gospodarstw domowych w usa z dochodami poniżej 25 TYS.
                            > dolarow rocznie to zapewne w wiekszosci gospodarstwa Latynosow,
                            > Afroamerykanow czy Polakow

                            Oczywiscie, ze wsrod tych 28% jest proporcjonalnie wiecej Murzynow,
                            ale po pierwsze to nie eliminuje problemu po drugie wiecej niz te
                            28% ma problemy.
                            • aron2004 Re: "zrozumiec kapitalizm" 27.06.08, 07:23
                              ale właśnie ze względu na te różnice rasowe jest inne podejście.
                              Biały Amerykanin nie przejmuje się losem Polaka z Jackowa,
                              Afroamerykanina czy Latynosa, bo są to ludzie mu obcy, mówiący obcym
                              językiem albo jakimś slangiem. Dlatego właśnie w USA jest jak jest -
                              99% białych ma ubezpieczenie zdrowotne, a inne rasy ich nie
                              obchodzą, bo jak się nie podoba to niech wracają do Afryki, Meksyku
                              czy Polski - czyż nie?
        • blue911 Re: Jest znacznie gorzej 25.06.08, 11:02
          pendrek_wyrzutek Zamozniejszych
          > ten problem nie dotyka.
          >
          > >
          Zapomniales tylko,ze bogaci utrzymuja sie z tego co biedni i
          przecietni od nich kupia! jesli oni beda mieli puste portfele to i
          bogaty nie bedzie mial po co do pracy jezdzic. Heheh.
      • blue911 Re: Amerykańska lekcja oszczędności 25.06.08, 10:59
        Gość portalu: x_Wojtek napisał(a):

        > Coś się autorowi pokopało. Jeżeli wzrost udziału paliwa w budżecie
        domowym
        > sięgnął z 3,7 do 4 i to spowodowało nieopłacalność pracy, to albo
        ja albo
        > autor czegoś tu nie rozumie.
        Tak,tez to slyszalem : coraz wiecej osob dochodzi do wniosku,ze po
        odliczeniu kosztow od mizernej pensji bardziej oplaca im sie
        siedziec w domu na zasilku!
    • Gość: Krak Amerykańska lekcja oszczędności IP: *.gemini.net.pl 24.06.08, 22:36
      a dlaczego nikt w Ameryce głośno nie powie że wzrost cen paliw to 85% działania
      nowojorskiej giełdy i spekulantów na niej.

      OPEC w ciągu roku podniósł cenę o 10 dolarów - czyli 700% zysku trafiło do ...
      kieszeni maklerów i pośredników

      gospodarka niejedna upadnie zanim ludzie otworzą oczy kto ich okrada
      • pendrek_wyrzutek Smiech na sali? 24.06.08, 23:28
        Gość portalu: aron napisał(a):

        > w przeliczeniu na średnią pensję obecnie w USA jest tak jakby w
        > Polsce litr paliwa kosztował 80 groszy. Smiech na sali.

        Panie Aronku, "średnią pensję" zarabiaja tylko niektorzy. Ci co
        zarabiaj znacznie ponizej i musza dojezdzac na dlugi dystans
        te "80 groszy" moze oznaczac znaczna czesc ich dochodu. Od
        pewnego progu nie bedzie ich stac na dojazd do pracy.
        a transport publiczny jest tylko w pewnych rejonach
        Stanow.

        Ciekawe jak sie bedzie Pan smial jak to Pana
        dotknie.
        • Gość: Bolek Re: Smiech na sali? IP: 70.91.50.* 24.06.08, 23:33
          to sie przeprowadza blizej pracy. W przyrodzie wszystko sie wyrowna.
          Ja osobiscie znalem ludzi ktorzy jezdili codziennie 50 mil w jedna
          strone. Mnie by szlag trafil, im to w sam raz. Marzyciele jacys
          lubia sobie rzeczy przemyslec w ciszy samochodu. Tak mi mowili
          przynajmniej. Ale sedno jest to ze to byl ich wybor.
          • pendrek_wyrzutek Re: Smiech na sali? 24.06.08, 23:52
            Gość portalu: Bolek napisał(a):

            > to sie przeprowadza blizej pracy. W przyrodzie wszystko sie
            > wyrowna.

            Nie jest to latwe. Najpierw trzeba sprzedac dom (kupiony
            zwykle na pozyczke hipoteczna) lub go
            wynajac. Przy obecnym zalamaniu sie cen na nieruchomosci
            prowadzi to do powaznych klopotow finansowych wlacznie
            z bankructwem. (Pozyczke trzeba splacic).

            Poza tym zajmie to lata zanim zostana wybudowane
            tanie domy czy mieszkania blizej pracy.
            • viking2 Re: Smiech na sali? 25.06.08, 02:20
              pendrek_wyrzutek napisał:
              > Nie jest to latwe. Najpierw trzeba sprzedac dom (kupiony
              > zwykle na pozyczke hipoteczna) lub go
              > wynajac. Przy obecnym zalamaniu sie cen na nieruchomosci
              > prowadzi to do powaznych klopotow finansowych wlacznie
              > z bankructwem. (Pozyczke trzeba splacic).

              To akurat jest w kwestii "przeprowadzki blizej pracy" zupelnie nieistotne. Jesli
              facet nie moze splacic hipoteki, zbankrutowal i zabrali mu dom, to i tak gdzies
              mieszkac musi - czyli albo wynajmie w slumsach, albo pojdzie do przytulku. Nie
              ma wiec klopotu ze sprzedaza i porownaniem cen, bo rzecz zostala mu wyjeta z rak.
              A jesli sprzedaje i przeprowadza sie, to ceny nieruchomosci spadaja ogolnie, a
              nie tylko w odniesieniu do jego domu. Swoj dom sprzeda taniej, bo rynek sie
              zalamal, ten drugi tez kupi taniej, bo...rynek sie zalamal.
              • pendrek_wyrzutek Re: Smiech na sali? 25.06.08, 02:24
                viking2 napisał:

                > Swoj dom sprzeda taniej, bo rynek sie
                > zalamal, ten drugi tez kupi taniej,
                > bo...rynek sie zalamal.

                Wlasnie, ze nie. Najbardziej spadly ceny domow
                z dalekim dojazdem. Domy blisko miasta stanialy znacznie
                MNIEJ!
                • bwv1004 Re: Smiech na sali? 25.06.08, 02:32
                  pendrek_wyrzutek napisał:

                  > Wlasnie, ze nie. Najbardziej spadly ceny domow
                  > z dalekim dojazdem. Domy blisko miasta stanialy znacznie
                  > MNIEJ!

                  A w niektórych rejonach nawet wzrosły.
                  • viking2 Re: Smiech na sali? 26.06.08, 04:03
                    > pendrek_wyrzutek napisał:
                    >
                    > > Wlasnie, ze nie. Najbardziej spadly ceny domow
                    > > z dalekim dojazdem. Domy blisko miasta stanialy znacznie
                    > > MNIEJ!
                    >
                    > A w niektórych rejonach nawet wzrosły.

                    No, o tym wzroscie to juz troche, kolego, przegiales, ale ceny nieruchomosci
                    blisko miasta spadly o ok. 10%, podczas kiedy ceny nieruchomosci z dalekim
                    dojazdem spadly o ok. 14% (dane za ubiegly miesiac, Floryda, w rejonie Tampa).
                    Fakt, roznica ok. 4% - nie taka znow niebotyczna, ale zawsze. W realnych
                    liczbach, chalupa kupiona pierwotnie za, powiedzmy, 400 tys. spada w cenie do
                    344 tys. albo do 360 tys. Roznica 16 tys. - duzo to, czy malo, trudno
                    powiedziec, zalezy od sytuacji, skali, zarobkow (zalozylismy na poczatku, ze
                    sprzedajacy nie zbankrutowal, czyli ze pracuje i jakis dochod ma).
                    Ale to, co mialem na mysli, to sam fakt, ze tak przy sprzedazy jak i przy kupnie
                    domu beda wchodzily w gre nizsze ceny (nie bedzie tak, ze poczatkowo kupil za 4
                    stowy, teraz musi oddac za bezcen, za powiedzmy 320, a za nastepny musi zaplacic
                    800 - jak jeden stanial, to i drugi tez).
                    • pendrek_wyrzutek Re: Smiech na sali? 26.06.08, 04:05
                      viking2 napisał:

                      > > pendrek_wyrzutek napisał:
                      > >
                      > > > Wlasnie, ze nie. Najbardziej spadly ceny domow
                      > > > z dalekim dojazdem. Domy blisko miasta stanialy znacznie
                      > > > MNIEJ!
                      > >
                      > > A w niektórych rejonach nawet wzrosły.
                      >
                      > No, o tym wzroscie to juz troche, kolego, przegiales,
                      > ale ceny nieruchomosci

                      To nie ja pisalem o wzroscie. Niech Pan sie uwaznie
                      popatrzy na te znaczki "> >" i "> > >" :)
                      • viking2 Re: Smiech na sali? 27.06.08, 03:41
                        pendrek_wyrzutek napisał:
                        > To nie ja pisalem o wzroscie. Niech Pan sie uwaznie
                        > popatrzy na te znaczki "> >" i "> > >" :)

                        Przepraszam, przeoczylem, ze to bwv1004 cytowal poprzedni post...
                • viking2 Re: Smiech na sali? 26.06.08, 04:06
                  pendrek_wyrzutek napisał:
                  > Jesli hipoteka nie jest splacona a cena spadla, to sprzedaz
                  > moze byc nie taka prosta.

                  To wtedy powoli zblizamy sie do niewyplacalnosci i facetowi bude bank odbierze -
                  jak juz pisalem, musi gdzies mieszkac, wiec albo wynajmie, albo trafi do
                  przytulku. Tak, czy owak, juz problemu ze spadajaca wartoscia nieruchomosci nie
                  ma...
          • pendrek_wyrzutek Dobry przyklad na zawodnosc statystyki 25.06.08, 00:31
            Gość portalu: Tratatata napisał(a):

            > Mieszkam w stanach - moje wydatki w na paliwo wynosza niecale 2%
            > mojego dochodu netto. To prawda benzyna zdrozala wciagu ostatniego
            > roku o 33% a moje uposazenie tylko o 15%. Caly czas jest to jednak
            > znikoma czesc mojego budzetu.

            Bardzo dobry przyklad! Pan placi mniej niz 2% i Pana dochod
            rosnie szybko gdy inni placa znacznie wiecej przy dochodzie
            zmniejszajacym sie w stosunku do cen.

            Nawet w czasach Wielkiego Kryzysu znaczna wiekszosc osob
            zdolnych do pracy byla zatrudniona zarowno w Stanach
            jak i Niemczech. I znacznej czesci z nich powodzilo sie
            ZNAKOMICIE. Posiadanie dobrej pracy w czasach kryzysu
            pozwalalo sie na szybkie wzbogacenie.
        • Gość: aron Re: Smiech na sali? IP: *.lublin.enterpol.pl 25.06.08, 06:39
          a w Polsce to niby wszyscy zarabiają średnią pensję albo wyżej?
          Dlatego właśnie porównałem średnią pensję w Polsce i średnią pensję
          w USA, a nie pensję lekarza w Polsce ( 50 tys. dolarów rocznie
          netto) z pensją Polaka na Greenpoincie ( 25 tys. dolarów rocznie
          netto).
        • Gość: Autor Re: Smiech na sali? IP: 195.72.91.* 25.06.08, 09:04
          biorąc pod uwagę ze płącimy średnio 4 -5 razy wiecej za paliwo niz oni , to chyba juz kryzys u nas nastapil jakies 50 lat temu i jakos zyjemy - jesli ceny paliwa potroilyby sie tam nagle to by byl kryzys bo ludzie nie mieli by czasu na przestawienie sie, jesli ceny rosna stopniowo to nawet zeby zwiekszyły sie 10 krotnie to beda musieli sie do tego przyzwyczaic i sie przyzwyczaja i nikt z glodu nie umrze
          • pendrek_wyrzutek Re: Smiech na sali? 25.06.08, 14:05
            Gość portalu: Autor napisał(a):

            > biorąc pod uwagę ze płącimy średnio 4 -5 razy wiecej za paliwo
            > niz oni , to chyba juz kryzys u nas nastapil jakies 50 lat temu
            > i jakos zyjemy

            Amerykanie od poczatku zyli rozrzuceni na wielkich przestrzeniach.
            Dawniej uzywali koni, potem samochody. Pozbawienie znacznej czesci
            Amerykanow srodkow transportu doprowadziloby do destabilizacji
            godpodarczej i politycznej.

            Samochod, dawniej kon, jest tak niezbedny w Stanach jak cieply
            dom na Syberii, czy lodka dla Eskimosa.
      • Gość: Bolek Re: Środowisko IP: 70.91.50.* 24.06.08, 23:37
        Dokladnie, ja bym sie nie zdziwil jakby sie okazalo ze
        ci "spekulanci" z nowojorskiej gieldy to nikt inny tylko sam rzad
        USA, a caly "balagan" jest tylko czescia planu do:

        1) uniezaleznienie energetycznego
        2) poprawy sytuacji srodowiska

        Ludzie sa bardzo oporni zmiane. Zadna nowa ustawa nie zmusi ludzi do
        przejscia na auta elektryczne i jakies tam hybrydy tak jak to robi
        dziura w portfelu.
        • Gość: viper39 czytajac bzdury napisane w tym artykule zaczynam.. IP: *.nycmny.fios.verizon.net 25.06.08, 01:14
          sie zastanawiac o co w nim chodzi...
          skad ten matol bierze te informacje?
          tak wogole to malo mnie to obchodzi skad on bierze te informacje, bo
          mieszkajac na codzien w NYC moge to sobie poogladac na zywo i
          porownac z paplaniana tego matola

          a tak moze kilka faktow, odkad na manhattanie powstal pierwszy salon
          smarta, bedzie to juz ze dwa lata nadal tych smartow nie widac, byc
          moze takie sa kolejki ze na samochod trzeba dwa lata czekac? albo
          moze nikt tego dziadostwa nie chce kupowac?

          priusow nie widze wiecej na drogach, za to po okresie stagnacji i
          spadku cen na duze i luksusowe samochody ludzie zaczeli wlasnie
          takie kupowac bo ceny sa bardzo atrakcyjne
          na priusa w NY czeka sie 2 tygodnie
          honda fit moze byc odebrana od reki tak samo jak ford focus

          cena paliwa jest lekko ponad 4$/gal no i co z tego? ja dosc duzo
          jezdze i jak sobie przeliczylem bede placic o KILKASET $$$ wiecej za
          paliwo ROCZNIE, niz placilem rok temu... czyli wyjdzie moze 30$$
          wiecej na paliwo...hmmm no tak tragedia.

          bezrobocie? taaaaa... wzroslo do 5.1% a bylo 4.7%... szok, bo nadal
          ludzi nie mozna znalezc do pracy

          a co maja huragany do cen paliwa na dzis? prawie 60% wiez
          wiertniczych jest zamknieta bo debilni demokraci nie zgadzaja sie na
          ich ponowne uruchomienie.

          no i najlepsze:
          "według Augie Valente, menedżera oddziału Toyoty w Hackensack w New
          Jersey na kupno Toyoty Prius"
          jeden problem nie ma tam takiego managera, pozwolilem sobie zadzwonic
          www.toyotaofhackensack.com/
          zreszta kazdy moze sprobowac

          eee co za matoly pisza tutaj w tej gazecie
          • pendrek_wyrzutek "mieszkajac na codzien w NYC" 25.06.08, 01:37
            Gość portalu: viper39 napisał(a):

            > mieszkajac na codzien w NYC moge to sobie poogladac na zywo i
            > porownac z paplaniana tego matola

            [...]

            > cena paliwa jest lekko ponad 4$/gal no i co z tego? ja dosc duzo
            > jezdze i jak sobie przeliczylem bede placic o KILKASET $$$ wiecej
            > za paliwo ROCZNIE, niz placilem rok temu... czyli wyjdzie
            > moze 30$ wiecej na paliwo...hmmm no tak tragedia.

            Jak Pan mieszka w NYC (na Grinpoincie?) to moze Pan nie miec
            zielonego pojecia jak zyje wiekszosc Amerykanow we "flyover country".
            W Nowym Jorku mozna wszedzie dojechac metrem lub autobusem
            lub w ostatecznosci taksowka.

            Ja znam ludzi co dojezdzaja do pracy samochodem po 50 mil
            w jedna strone i WIECEJ, placac DWIESCIE dolarow tygodniowo
            za benzyne.

            > bezrobocie? taaaaa... wzroslo do 5.1% a bylo 4.7%... szok,
            > bo nadal ludzi nie mozna znalezc do pracy

            Jak chce Pan placic im mniej niz minimum potrzebne na
            zycie, to rzeczywiscie trudno ich znalesc.

            Nawiasem mowiac bezrobocie liczy sie iloscia otrzymujacych
            zasilek dla bezrobotnych. Po szesciu miesiacach juz
            nie "nie jest" bezrobotnym.

            > eee co za matoly pisza tutaj

            No wlasnie!
          • bwv1004 Re: czytajac bzdury napisane w tym artykule zaczy 25.06.08, 02:16
            Gość portalu: viper39 napisał(a):
            > no i najlepsze:
            > "według Augie Valente, menedżera oddziału Toyoty w Hackensack w New
            > Jersey na kupno Toyoty Prius"
            > jeden problem nie ma tam takiego managera, pozwolilem sobie
            zadzwonic
            > www.toyotaofhackensack.com/

            Tę samą wypowiedź tej samej osoby podaje
            www.northjersey.com/news/Commuter.html
            "At Toyota dealerships across the tri-state area, the Prius, the
            nation’s most fuel-efficient hybrid car, is backordered by as much as
            three months, said Augie Valente, finance manager of Toyota of
            Hackensack."

            Ktoś dał plamę, może GW (zrzynając z www.northjersey.com bez podania
            i sprawdzenia źródła), może www.northjersey.com, a może ty nie
            dzwoniąc naprawdę do Toyoty?


            Mnie też zaciekawiło stwierdzenie "Cathy D'Adetta z Rutheford (stan
            New Jersey) podobnie jak wielu Amerykanów zrezygnowała z jadania w
            restauracjach. - Każdy taki obiad to co najmniej jedno tankowanie -
            mówi "Gazecie". "

            To w New Jersey do restauracji trzeba 200 mil jechać? Nie ma bliżej?


            >
            > eee co za matoly pisza tutaj w tej gazecie
            • pendrek_wyrzutek Obiad jak jedno tankowanie 25.06.08, 02:22
              bwv1004 napisał:

              > Mnie też zaciekawiło stwierdzenie "Cathy D'Adetta z Rutheford
              > (stan New Jersey) podobnie jak wielu Amerykanów zrezygnowała z
              > jadania w restauracjach. - Każdy taki obiad to co najmniej jedno
              > tankowanie - mówi "Gazecie". "
              >

              Obiad na cztery osoby w bardzo taniej restauracji - 50 dolarow.
              Czyli jedno tankowanie.

              > To w New Jersey do restauracji trzeba 200 mil jechać?
              > Nie ma bliżej?

              > > eee co za matoly pisza tutaj

              No wlasnie!
              • bwv1004 Re: Obiad jak jedno tankowanie 25.06.08, 02:28
                pendrek_wyrzutek napisał:

                > Obiad na cztery osoby w bardzo taniej restauracji - 50 dolarow.
                > Czyli jedno tankowanie.

                Ach racja. Coś miałem zacmienie, nie zrozumiałem o co szło, i
                wyszedłem na matoła. Dzięki za naprostowanie. Oj bardzo bardzo
                bardzo taniej chyba.
                • pendrek_wyrzutek Re: Obiad jak jedno tankowanie 25.06.08, 02:43
                  bwv1004 napisał:

                  > > Obiad na cztery osoby w bardzo taniej restauracji - 50 dolarow.
                  > > Czyli jedno tankowanie.
                  >
                  > Ach racja. Coś miałem zacmienie, nie zrozumiałem o co szło, i
                  > wyszedłem na matoła. Dzięki za naprostowanie. Oj bardzo bardzo
                  > bardzo taniej chyba.

                  Najtanszej, w rodzinnej jadlodajni (diner, moze byc calkiem smacznie)
                  $50 na dwie osoby w drozszej ale dalej taniej.
                  $50 w na jedna osobe w srednio drogiej.

                  Na jeszcze drozszych sie nie znam :(
        • Gość: Cmok .....2 godziny pracy na pelny bak? IP: *.hsd1.nj.comcast.net 25.06.08, 01:17
          Nie wtedy kiedy do baku wchodzi kilkaset litrow (lub kikadziesiat
          galonow).
          Ceny paliwa najbardziej grzmoca Joe czy Mike'a ktorzy caly dzien za
          kolkiem cos dokads wioza w/g kontraktow sprzed 3-ch lat a za dwa
          razy drozsza rope.

          Paradoksalnie w USA ropa (diesel) jest z reguly najdrozszym paliwem
          wiec skok ceny bije najbardziej w zawodowych kierowcow jezdzacych na
          wlasnym rozrachunku.

          Art. jest jak najbardziej prawdziwy. Infrastruktura transportu
          publicznego praktycznie poza najwiekszymi miastami nie istnieje.
          Wszedzie trzeba dojechac swoimi 4 kolami. To ze ludzie kupowali i
          teraz maja te wielkie klamory to efekt tego co im przemysl
          zareklamowal i sprzedal. Tlukli 'Big 4x4 BEZPIECZNY, WYGODNY, ONLY
          $300/mies.' itd.

          No i teraz jest problem.
          Chrysler sprzedaje niesprzedane i trudne do wypchania Jeepy z
          rabatem na paliwo na 3 lata po $3/gal!
          ...Kolejny przekret bo placi za to tak czy owak nabywca...
          • Gość: info Re: .....2 godziny pracy na pelny bak? IP: *.hsd1.fl.comcast.net 25.06.08, 02:08
            Gość portalu: Cmok napisał(a):

            > Art. jest jak najbardziej prawdziwy. Infrastruktura transportu
            > publicznego praktycznie poza najwiekszymi miastami nie istnieje.
            > Wszedzie trzeba dojechac swoimi 4 kolami.

            Ale gdyby bylo na nia zapotrzebowanie powstalaby natychmiast. Jezeli znalazles
            pole na iwestycje mogles zalozyc firme komunikacji miejskiej. Zapewniam cie, ze
            po roku przeklinalbys dzien w ktorym przyszedl tobie ten pomysl. Do dzisiaj przy
            tak wysokim wzroscie cen paliwa autobusy komunikacji miejskiej jezdza puste,
            podobnie jest z podmiejska koleja.

            > To ze ludzie kupowali i
            > teraz maja te wielkie klamory to efekt tego co im przemysl
            > zareklamowal i sprzedal. Tlukli 'Big 4x4 BEZPIECZNY, WYGODNY, ONLY
            > $300/mies.' itd.

            Dla przewazajacej wiekszosci cena benzyny nie bedzie odgrywala roli w decyzji
            kupna samochodu. Owszem widac troche mniejszych samochodow ale przesiada sie do
            nich najnizsza klasa spoleczna. Wspolczuje im, ze cisnac sie musza w swoich
            nowych gniotach.

            > No i teraz jest problem.
            > Chrysler sprzedaje niesprzedane i trudne do wypchania Jeepy z
            > rabatem na paliwo na 3 lata po $3/gal!

            Spadek konsumpcji nie dotyczy tylko branzy samochodowej. Sprzedaje sie
            wszystkiego mniej;elektroniki, bizuterii, dziewiarstwa, mebli, ludzie mniej
            jadaja poza domem, etc. Jest to typowe zjawisko w kazdym spoleczenstwie podczas
            gospodarczego spowolnienia i kiedy gospodarka ociera sie o recesje.
            Artykul jest jak najbardziej tendencyjny. Amerykanie podwyzki cen znosza ze
            spokojem i pokora. Histeria natomiast widoczna jest w Europie i tylko Europie.
            • pendrek_wyrzutek Wysokie kregi 25.06.08, 02:17
              Gość portalu: info napisał(a):

              > Dla przewazajacej wiekszosci cena benzyny nie bedzie odgrywala
              > roli w decyzji kupna samochodu. Owszem widac troche mniejszych
              > samochodow ale przesiada sie do nich najnizsza klasa spoleczna.
              > Wspolczuje im, ze cisnac sie musza w swoich
              > nowych gniotach.

              Musi sie Pan obracac w wysokich kregach gdzie "dla przewazajacej
              wiekszosci cena benzyny nie bedzie odgrywala roli w decyzji kupna
              samochodu". Niech holota z "najnizszej klasy spolecznej" je ciastka.
            • Gość: waldek.usa Re: .....2 godziny pracy na pelny bak? IP: *.sub-75-221-63.myvzw.com 26.06.08, 04:55
              Spadek konsumpcji nie dotyczy tylko branzy samochodowej. Sprzedaje sie
              wszystkiego mniej;elektroniki, bizuterii, dziewiarstwa, mebli, ludzie mniej
              jadaja poza domem, etc. Jest to typowe zjawisko w kazdym spoleczenstwie podczas
              gospodarczego spowolnienia i kiedy gospodarka ociera sie o recesje.
              > Artykul jest jak najbardziej tendencyjny. Amerykanie podwyzki cen znosza ze
              spokojem i pokora. Histeria natomiast widoczna jest w Europie i tylko Europie.


              ► Od pewnego czasu media informuja nas (Amerykanow) o strajkach, blokadach
              autostrad itp w duzej czesci Europy. Mowimy o Portugalii, Hiszpanii, Francji,
              Wloszech itd.
              Natomiast wiadomosci z Ameryk sa calkiem inne. Podobnie jest w Azji.
              Ma pan racje, jedynie w Europie maja miejsce tego rodzaju reakcje...
    • premier.z.krakowo Płacz i ubóstwo w gnijącej Ameryce 25.06.08, 01:40
      Cieszą się nieliczni polaczkowie w hameryce bo zapieprzają na
      kontraktorce i nie płacą podatków. Potem obnoszą się przed
      amerykanami i ludźmi w Polsce że podwyżka benzyny ich nie dotyczy.

      A co mają powiedzieć kierowcy ciężarówek. Każde 10 centów podwyżki
      to dla nich tragedia.
      Fuel costs taking their toll on truckers
      • premier.z.krakowo Re: Płacz i ubóstwo w gnijącej Ameryce 25.06.08, 01:47
        Fuel costs taking their toll on truckers
        www.dallasnews.com/sharedcontent/dws/bus/stories/DN-truckers_17bus.ART0.State.Edition2.4dda084.html


        Ale to polskich cwaniaczków typu Bolek i lastboyscout nie obchodzi.
        Średnia amerykańska rodzina może cierpieć. polaczki z hameryki
        zawsze mają na wszystko odpowiedź i kombinatorstwo we krwi. To chyba
        po przodkach z kresów wschodnich.
            • pendrek_wyrzutek Re: Płacz i ubóstwo w gnijącej Ameryce 25.06.08, 04:26
              Gość portalu: munio napisał(a):

              > Jeszcze jedno. Kiedys za przejazd z Vancouver do Calgary (ok. 1000
              > km ) bezyna kosztowala mnie 84 dol. teraz 120 dol.
              > Naprawde nie wiem jak ja sie po tym finansowym ciosie podniose

              Dojezdza Pan do pracy z Vancouver do Calgary? Wspolczuje!

              > Dodam ze na reke zarabiam 4500 na miesiac.

              Co to znaczy zarabiac "na reke"? Po podatku? A ile
              przed podatkiem, 7000? Wiekszosc Amerykanow
              zarabia znacznie mniej.
          • pendrek_wyrzutek Re: Płacz i ubóstwo w gnijącej Ameryce 25.06.08, 04:38
            Gość portalu: munio napisał(a):

            > przypomnial mi sie stary tekst kabaretowy...chyba z
            > Pietrzaka..."inflacja, bezrobocie, kryzys, stagnacja i w dodatku
            > trzeba miec zaproszenie..."
            > Wielu na tym forum ma na to nadzieje.......

            Jak ktos ma grype to powinien byc szczesliwy, ze nie ma gruzlicy.
            A jak ktos ma gruzlice to powinien byc szczesliwy, ze nie ma raka.
            A jak ktos ma raka to powinien byc szczesliwy, ze nie zarazil
            sie czarna ospa.

            Niemcy w latach 1930-tych byli znacznie zamozniejsi
            od Polakow (z ktorych wiekszosc chodzila boso i dzielila
            zapalki na czworo). Jednak wcale to nie znaczy, ze Niemcy
            nie mieli powaznego kryzysu.

            Hymn Polskich Gornikow z Pensylwanii:
            (Vonnegut, ktory Pietrzaka nie znal)

            Franek i ja my sa tera w kopalni,
            o rety jak nam tu fajnie!
            Forse nam placa kazdej soboty,
            a za to w nidziele ni ma roboty.
    • Gość: gosc z Kaliforni Amerykańska lekcja oszczędności IP: *.socal.res.rr.com 25.06.08, 04:47
      sa to faktyczne problemy , ludzie rezygnuja z dalekich jazd,takie sa
      wiadomosci w tv czy radio, lub wywiady z ludzmi, ale w Kaliforni
      sytuacja jest bardzo rozna, np w pn, wsch czesci od Los Angeles moga
      byc pewne pojedyncze problemy ludzi ale generalnie nie widac ani
      mniej samochodow(byloby super)ani mniejsze tlumy ludzi w department
      stores ,czy widac ruch na rynku domow.W dalszym ciagu ja wydaje tak
      jak napiano 5 % zarobkow na benzyne ale place za super plus teraz
      4.77 dol za galon(dzisiejsza cena w Arco), Shell ma drozsza (vplus)
      chyba 4.85 za galon. Z tym ze ja mam tylko do pracy 10 mil to jeat
      naprawde bardzo niedaleko,( mamy kilka samochodow kazdy okolo 250
      KM , 6 cylindrow SUV i sedans)
      • Gość: gosc USA Re: Amerykańska lekcja oszczędności IP: *.socal.res.rr.com 25.06.08, 05:08
        w Kaliforni ludzie maja bardzo mocne samochody, 6 -8 cylktore duzo
        pala i to wymusza od innych kupowanie rowniez silnych samochodow,
        dlaczego? dlatego ze 4 cyl 130KM samochod jest dosyc niebezpieczny
        bo jest za wolny szczegolnie podczas wjazdu na autostrade ,
        ograniczenie jest 65 mil w calym wielkim LA na autostradack ale
        wszyscy jezdzimy 80. Jezeli teraz ludzie beda wymieniac samochody na
        slabsze? w co watpie. Kalifornia jest bardzo droga i ludzie o malych
        zarobkach wyprowadzaja sie np do Teksasu gdzie jest polowe taniej,
        nie mowiac o Midwest gdzie dom mozesz kupic za 100 tys dol a w
        Kaliforni kosztuje 700 tys. Cena benzyny w USA to jest problem
        sztucznie podsycany, uwazam ze ochrona zdrowia i koszty (jezeli nie
        jestes ubezpieczony) to prawdziwy problem dla 40 ml ludzi.
            • Gość: info Konia z rzedem IP: *.hsd1.fl.comcast.net 25.06.08, 05:45
              temu kto podpisze sie pod stwierdzeniem w artykule, ze Amerykanie ze wzgledu na
              koszty paliwa jezdza teraz wolniej. Owszem, opinia taka bylaby prawdziwa na
              poczatku lat 80-tych, kiedy w celu wymuszenia oszczednosci w zuzyciu paliwa
              obnizone zostaly limity predkosci na autostradach. W pozniejszych latach limity
              systematycznie zwiekszano, a obecnie mawet nie slychac szmeru, zeby planowano
              ich ponowne obciecie. Z regly jezdzi sie 10-15 mil/h ponad limit i nie
              zauwazylem, jezdzac autostradami codziennie , zeby bylo w dniach bierzacych
              inaczej.Chyba, ze dziennikarz od lat kazdego dnia stoi przy autostradzie z
              radarem i posiada swoje dowody. Mozna by je opublikowac, lektura bylaby znacznie
              ciekawsza, od dyrdymalow przedstawionych na podstawie wlasnych urojen.
        • Gość: munio Re: Michnik i kolchoznicy beda skolowani twoimi IP: *.abhsia.telus.net 25.06.08, 05:34
          Nie nie dojezdzam do Calgary do pracy. Wielu zdaje sie zapomnialo ze
          samochod sluzy tez do rekreacji. Komentarz do tekstu byl zbyteczny.
          Ot takie typowo polskie czepianie sie detali.
          A co do osemek pod maska, to bardziej juz bym niemogl sie zgodzic z
          moim "przedmowca" Do dobrego szybko sie czlowiek przyzwyczaja.
          Biarac nawet pod uwage przecietna wyplate u mnie to ten ktos zarobi
          okolo 10 litrow bezyny na godzine. To by dawalo w Polsce okolo 40 zl
          na godzine. Relatywnie bezyna w dalszym ciagu jest tania. Nie wiem
          jakie sa stawki godzinowe w Polsce zakladam ze jakies 20 zl na
          godzine, to daje tylko 4 i pol litra, tak ? Dlatego bezyna w Polsce
          faktycznie wyglada mi drogo. Nawiasem mowiac to prawda ze zarabiam
          lepiej niz sredni ale nawet "sredniacy" nie odczuwaja az taaakiego
          wzrostu cen bezyny.
          Po za tym to jest chwilowe i tyle. Kreowane jest to sztucznym
          popytem szczegolnie przez sprzedawcami akcji, hedge founds itp.
          Taka przynajmniej jest moja opinia.
          Pa.
            • Gość: Cmok .....ale jaja!!!!!!!!!!!!!!! Jak na Wielkanoc..... IP: *.hsd1.nj.comcast.net 25.06.08, 05:58
              To co tu napisane kazdy widzi. Niesamowite te Polaki na wygnaniu...

              Jak jest ostatnio w U$A tez kazdy widzi.
              Nie jest bynajmniej zle ale w porownaniu do czasow przedbuszowskich
              to jest cieeeeennnniuuutko oj cieniutko. Jak HomeDepoty zamykaja to
              jest dupiasto.

              Tak jak napisalem wczesniej: komunikacja miejska JEST SMUTNYM zartem
              a czesto przydalaby sie...(a ten polski baran ktory proponowal mi
              zalozyc linie autobusowa czy cos to nic nie rozumie co sie wokol
              niego dzieje).

              Jest tez dobra strona drogiej benzyny: jest nadal za tania dla
              przecietnego Joe (nie kierowcy ciezarowki), bo:
              1. Na autostradzie popychaja tak szybko jak zwykle i nie widze zeby
              ktos zwalnial poza tymi na 18 kolach, wiec pewnie nie przeszkadza mu
              ile spalaja.
              2. Im drozsza energia tym bardziej oplaca sie wymyslac nowe rzeczy i
              doskonalic te ktore sa przyszlosciowe.
              3. Moze wreszcie za pol roku ktos kopnie tego gnoja Busza i tego
              drugiego dziadka Czejniego w d... Tak w sam srodek najlepiej sk...
              trafic za to ich bandyctwo jankeskie.
              4. Niektorym Amerykanom rower dobrzeby zrobil... Jesli nadal woza
              grube tylki autem tzn, ze paliwo jest jeszcze znosne.
              • Gość: Cmok Re: .....ale jaja!!!!!!!!!!!!!!! Jak na Wielkanoc IP: *.hsd1.nj.comcast.net 25.06.08, 06:04
                A swoja droga SZACUN dla Japoncow: na poprzednim kryzysie paliwowym
                lat 70-tych ZAROBILI PRZEDNIO.
                Wygrywa ten kto zna historie, bo ona jest cyklicza i POWTARZA
                SIE !!!
                Teraz tez kompinuja nielicho a tylko durni Amerykanie z GM-ow i
                Chryslerow beda hale produkcyjne zamykac i lamentowac, ze sie
                blaszane klamory trzytonowe nie sprzedaja mimo reklam, rabatow i
                kuponow na darmowe fryty. Tylko tyle potrafia wymyslec? Rabaty...
                • Gość: munio Re: .....ale jaja!!!!!!!!!!!!!!! Jak na Wielkanoc IP: *.abhsia.telus.net 25.06.08, 06:30
                  Nie raz zamykali i znowu bedaotwierac. Szok cenowy minie i znowy
                  wszyscy sie przesiada z tych malych g..wien na normalne samochody.
                  Lata 80-te pamietasz ? K-car jest najlepszym przykladem. Porownaj
                  zreszta "japonczyki" z przed 10 lat z dzisiejszymi. Sporo urosly od
                  tamtego czasu. Ludzie na pewne rzeczy poprostu sie nie godza. A duze
                  alta byly, sa i beda. Nie wyobrazasz sobie ze cos rozmiaru golfa
                  zdobedzie tutaj szalona popularnosc. Nie pisz tylko ze jest ich
                  wiecej niz kiedys bo sa tacy ktorzy NIGDY nie wsiada do malego
                  samochodu, zreszta sam piszesz ze "Wygrywa ten kto zna historie, bo
                  ona jest cyklicza i POWTARZA SIE !!!"
                  Tutaj i z d.... Buszem masz racje. Udalo mu sie zdemolowac cos co
                  inni budowali przez wiele wiele lat.
                  • Gość: Pewex Re: .....ale jaja!!!!!!!!!!!!!!! Jak na Wielkanoc IP: *.icpnet.pl 25.06.08, 09:03
                    nie przesiądą się to niech nie lamentują i płacą. Tak my durni europejczycy robimy i kupujemy samochody, które palą w średnio do 10L, różnego rodzaju Ranult Laguny, Citroeny C3,C4,C5,C6, Golfy, Seaty i Ople...oj głupiutki ten amerykański naród, przypomina takiego żula z popegierowskiej wsi, nie zmieni przyzwyczajeń bo mu się od świata należy. Życzę amerykańskiej gospodarce potężnego kopa w tyłek. Zmiana w tym wybitnie krótkowzrocznym konsumpcyjnym egocentrycznym społeczeństwie może wyjść tylko na dobre całemu światu.
          • pendrek_wyrzutek Srednia a rozwarstwienie dochodow. 25.06.08, 13:44
            Gość portalu: munio napisał(a):

            > faktycznie wyglada mi drogo. Nawiasem mowiac to prawda ze zarabiam
            > lepiej niz sredni ale nawet "sredniacy" nie odczuwaja az taaakiego
            > wzrostu cen bezyny.

            Nie rozumiem czemu Pan sie tak ekscytuje swoimi zarobkami, i co
            fakt, ze zarabia Pan wiecej niz wiekszosc ma znaczenie w naszej
            dyskusji. Rozmawiamy tutaj o problemie ogolno-spolecznym
            a nie o Panskich finansach.

            W Stanach jest duze rozwarstwienie dochodow. Z tego powodu wysokosc
            nawet sredniej placy nie rzuca swiatla na istote problemu.

            Poniewaz znaczna czesc pracujacych Amerykanow zarabia znacznie mniej
            niz srednia i musi dojezdzac na dlugie dystanse, znaczna podwyzka
            cen benzyny moze uniemozliwic prace tak wielu Amerykanom, ze
            zdestabilizuje to cale spoleczenstwo. Takiem jak Pan tez sie wtedy
            oberwie.

            Przypomne jeszcze raz ze w Wielkim Kryzysie lat 1930-tych,
            WIEKSZOSC miaja prace. Jednak wystarczylo aby 30% zeszlo na dno
            aby system polityczny w rozwinietych krajach tego nie wytrzymal.

            Kraje zacofane czy slabo rozwiniete paradoksalnie mniej ucierpialy,
            bo biedniejsi ludzie w tych krajach mogli przetrwac kryzys
            poza gospodarka rynkowa i poza miastami zyjac z tego co wychodowali
            na roli.
            • Gość: viper39 Re: Srednia a rozwarstwienie dochodow. IP: *.nycmny.fios.verizon.net 26.06.08, 01:22
              pendrek_wyrzutek napisał:

              > Gość portalu: munio napisał(a):
              >
              > > faktycznie wyglada mi drogo. Nawiasem mowiac to prawda ze
              zarabiam
              > > lepiej niz sredni ale nawet "sredniacy" nie odczuwaja az
              taaakiego
              > > wzrostu cen bezyny.
              >
              > Nie rozumiem czemu Pan sie tak ekscytuje swoimi zarobkami, i co
              > fakt, ze zarabia Pan wiecej niz wiekszosc ma znaczenie w naszej
              > dyskusji. Rozmawiamy tutaj o problemie ogolno-spolecznym
              > a nie o Panskich finansach.
              >
              > W Stanach jest duze rozwarstwienie dochodow. Z tego powodu
              wysokosc
              > nawet sredniej placy nie rzuca swiatla na istote problemu.


              glupku USA to nie socjalizm, ten kto ma lepsza glowe i wie jak
              zarabia wiecej, zrozumial?
              eee nie ty jestes po kursie traktorzystow i przeszkoleniu na kaprala
              to tego nie zrozumiesz.
              no ale to nie twoja wina ze jestes debil takie dostales
              wyksztalcenie w Polsce
              • pendrek_wyrzutek Re: Srednia a rozwarstwienie dochodow. 26.06.08, 01:43
                Gość portalu: viper39 napisał(a):

                > glupku USA to nie socjalizm, ten kto ma lepsza glowe i wie jak
                > zarabia wiecej, zrozumial?
                > eee nie ty jestes po kursie traktorzystow i przeszkoleniu
                > na kaprala to tego nie zrozumiesz.
                > no ale to nie twoja wina ze jestes debil takie dostales
                > wyksztalcenie w Polsce

                Byc moze jestem glupkiem co wyksztalcil sie w ciemnej zacofanej
                Polsce. Mam trzy pytania:

                1. Dlaczego wiekszosc Amerykanow, ktorych
                znam zgadza sie ze mna w tej sprawie. Jak Pan to wyjasni,
                przeciez konczyli oni szkoly w Ameryce?

                2. Czy jest Pan przeciwnikiem reform Roosvelta (New Deal), ktory
                (zdaniem wielu Amerykanow i moim) przyczynil sie do wyprowadzenia
                Stanow z kryzysu, do zmniejszenia nierownosci ekonomicznej i do
                prosperity lat powojennych?

                3. Czy uwaza Pan, ze powtorzenie sie Wielkiego Kryzysu
                jest niemozliwe? Jesli tak to dlaczego? I czy polityka
                ekonomiczno/spoleczna ma na to wplyw?
    • naprawdetrzezwy Ależ bredzicie... 25.06.08, 08:42
      "Przedstawiciele klasy średniej wpadają coraz częściej w pułapkę: nie mogą
      sprzedać domów, bo nie ma na nie chętnych, a jednocześnie nie mogą dojeżdżać
      do pracy, bo wydatki na paliwo okazują się za wysokie."


      MOGĄ sprzedać, tylko muszą wystawić za REALNĄ cenę, a nie za wydumaną.
      • blue911 Re: Amerykańska lekcja oszczędności 25.06.08, 11:27
        Gość portalu: ZiomisławPaliblant napisał(a):

        > Może te leniwe, otłuszczone wieprze wyciągną w końcu jakieś
        wnioski...

        Te leniwe,tluste wieprze sa oszukiwane przez swoj rzad i wielki
        biznes i sobie nie zdaja sprawy z tego co Wy,madrzy Polacy tak jasno
        widzicie! dlatego Ameryka upada ,a Polska wyrasta na mocarstwo w
        skali swiatowej. Heheh.
        Rydzyk,the Fuhrer.
    • Gość: Murdoch Artykuł-tania sensacja, kicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 09:43
      Klasa średnia i nie stać ich na benzynę na 30-60 km do pracy? Co za
      bzdury!!! (ostatni akapit). Może i jest źle ale sami amerykanie na
      to zasłużyli, pożerając rope w hektolitrach rocznie/rodzinę i
      hamując rozwój alternatywnych źródeł energii, nie żal mi tego
      dziwnego, rządzonego przez fanatyków kraju. Ale proszę aby
      dziennikarze nie robili z tego taniej sensacji i nie dokładali od
      siebie takich bzdur jak w tym przypadku.
    • Gość: Tom Brak perspektywicznego myslenia IP: *.abb.pl 25.06.08, 10:01
      Widac go u nas wszedzie. Chocby w urbanistyce. Ale jesli chodzi o
      transport to sami zobaczcie - zapasy ropy sie kurcza. Na ile jeszcze
      starczy? 30 lat? A ile nam zabierze budowa dobrego systemu drog? Z
      15 lat? 20? A pozniej sie okaze ze i tak nikogo nie stac na samochod
      zasilany ropa, ewentualnie ne elektryczny. Tylko po co samochodom
      elektrycznym droga na ktorej mozna jechac 200km/h jak samochody beda
      osiagaly predkosci do 120? A w tym czasie transport publiczny w
      miastach i kolej lezy odlogiem. I jak bedzie prawdziwy kryzys a nie
      wywolany spekuklacjami to tacy Niemcy czy Francuzi przesiada sie do
      transportu publicznego. A w Polsce bedziemy jezdzili po cudownych
      autostradach (ile kosztuje juz km?) a udzial paliwa w naszym
      budzecie domowym bedzie 50%. Czy jest jakakolwiek instytucja w
      państwie Polskim powołana do nadzoru nad takimi zjawiskami czy
      wszystko idzie "na pałe"?
    • wilhelm4 Amerykańska lekcja oszczędności 25.06.08, 16:59
      Ale pier_doly !

      Jak jedziesz np. 40 km do nastepnego sklepu,
      to napewno sie przesiadziesz na malutki samochodzik,
      rower albo drogi, zawodny, elektryczny neowehikul.

      Nie macie pojecia o realiach w USA i o mentalnosci Hamerykancow.

      "Redukuja" tylko ci, ktorzy MUSZA.
      A za to nie trzeba podziwiac - tylko wspolczuc....

      A reszta ani o milimetr - wrecz przeciwnie, wbrew i na przekor ! :)


      A ten artykulik odwaliliscie.
      • Gość: viper39 Re: Amerykańska lekcja oszczędności IP: *.nycmny.east.verizon.net 25.06.08, 18:19
        do pendrek_wyrzutek

        nie mieszkam na "grinpoincie"
        dojezdzam do pracy ponad 30 mil w jedna strone
        na dodatek szlajam sie po roznych stanach
        wiec moje obserwacje sa oparte na tym co widze...

        a ty gosciu chyba jestes tutaj jednym z wielu zagluszaczy ktorzy
        nigdy nie byli w USA ale wszystko wiedza o tym kraju

        tania restauracja w USA obiad na 4 osoby to jest grubo ponizej 40
        dolcow... roznica 20% w tym twoim liczeniu
        dobra restauracja to koszty juz rozne, tego nie wiesz bo nigdy nie
        byles w USA.

        nie widze mniejszego ruchu na drogach, choc za tydzien bedzie
        napewno mniejszy, bo szkoly maja wakacje, to co matol forumowy
        napisze ze ruch na drogach sie zmniejszyl?

        w eu i nie tylko jest szal na oszczedzanie a to ze wzgledu na
        galopujaco rosnace koszty, bedac ostatnio pare dni we Wloszech,
        mozna zauwazyc ze wlosi biednieja, samochody coraz gorsze i mniejsze
        na ulicach, cena ropy 1.59 euro za litr cena paliwa oscylowala na
        granicy 1.85 euro za litr!! puszka koli i butelka wody 7 euro...
        mnie na to stac ale inni sie ogladali wydajac pieniadze i ci inni to
        nie byli amerykanie
        zarcie nadal dobre tam bylo... ale turystow jakby mniej...

        a teraz troche o cenach samochodow i cenie paliwa...
        o ile cena paliwa jest powiedzmy lekko liczac dwa razy tansza w USA
        niz np w eu to ktos tutaj rzuca ze np w Polsce odleglosci sa
        mniejsze... byc moze

        teraz dodajcie do tego samochody o polowe tansze w USA to wychodzi
        jak byk ze i tak amerykanie placa za przejazdy taniej bo przejazd to
        srodek komunikacji plus paliwo jakby ktos sie pytal,

        wiem ze ludzie typu pendrek_wyrzutek (lub autor tego artykulu) maja
        pewnie placone aby mysleli inaczej i pisali tutaj bzdury no ale
        czasami musza uwazac aby ilosc bzdur wypisywanych nie wzbudzila
        zbytniej uwagi ludzi ktorzy moga miec jakies tam pojecie w temacie
        bo np zyja w miejscu opisywanym i oczernianym w jakis sposob przez
        jakiegos jedngo czy drugiego matola...

        • Gość: munio Re: Amerykańska lekcja oszczędności IP: *.abhsia.telus.net 25.06.08, 19:23
          Wiekszosc wypowiedzi w tym temacie jest serwowana przez ludkow
          ktorzy nigdy w Stanach lub Kanadzie nie byli a wiedza najlepiej.
          Tutejsze realia sa na tyle rozne od Europojskich ze trzeba tutaj
          poprostu byc zeby zrozumiec. I nie mowie o pobycie turystycznym a
          taki dluzszym, conajmniej paroletnim. Wyczowam rowniez jakas dziwna
          zawisc ze jezdzimy wiecej niz inni, samochodami wiekszymi niz inne i
          samochod nigdy nie byl dla nas luksusem a raczej artykulem AGD typu
          pralka, lodowka. I nie byl po to zeby pokazac sie przez sasiadami
          czy raz w niedzile pojechac nim do kosciola. A ze zuzywamy duzo ropy
          naftowej ? Takie mamy potrzeby. Ze niby nie sprawiedliwie ? Takie
          jest zycie. Za to nie mam zamiaru przepraszac. Planowana
          sprawiedliwosc w podzile dobr to podejscie typowo Marksistowskie i
          widze ze niektorym marzy sie powrot do "starych dobrych czasow"
          gdzie wszyscy mieli po rowno, bo nie bylo co dzielic.....