(Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA

IP: *.tpi.pl 09.01.02, 14:59
Są tacy, którzy wierzą, że USA zbankrutuje...Miara (nie)wiedzy ekonomicznej
Polaków. Post pochodzi z działu Kraj Forum Gazeta.pl. Teraz juz widać skąd mamy
takich wspaniałych ekonomistów...Przytaczam dokładną wypowiedź. Autorem jest
niejaki Kagan,a jego źródłem - "The Economist"


"USA maja, co prawda, pewna (niezaduza) nadzwyzke wplywow na wydatkami w
biezacym budzecie,
ale za to olbrzymi deficyt tzw. current account i olbrzymi dlug zagraniczny. To
nic, ze glownie
zaciagniety przez prywatne firmy - ktos to bedzie musial splacic z czyjejs
pracy! A ta nadwyzka szybko
zniknie na subsydia dla sektora 'prywatnego' i na wojenke w Afganistanie
(conajmniej miliard
dolarow USA na miesiac), bo Dubya sie zaklina, ze podatkow NIE podniesie...
NIE OSZUKUJMY SIE! USA zyje na kredyt, ktory zaciaga w SZALONYM tempie,
kilkadziesat razy
szybciej niz Polska za Gierka...

A oto i dane z THE ECONOMIST z listopada ub. roku dla USA:
- wzrost gospodarczy w ostatnim kwartale 0.3% (w granicach bledu pomiaru, czyli
ze moze byc nawet
ujemny)
- SPADEK produkcji przemyslowej w ostatnim kwartale o prawie 6% (5.8)
- Bezrobocie prawie 5% (4.9) i rosnie szybko (rok temu bylo 3.9%)
- Inflacja zmalala do 2.6% na kwartal z 3.5%, a to dowodzi ze nadchodzi
recesja...
- DEFICYT handlu zagranicznego za ostani rok byl 448 miliardow USD.
Dla porownania: Australia miala NADWYZKE 1.5mld, Kanada 46.2, Niemcy 64.1,
Japonia 81.0, UE
(obszar Euro) tez nadwyzka 14.6mld USD. USA zyja wiec na KREDYT, bo kupuja
wiecej niz
sprzedaja. Jak dlugo tak mozna zyc, ja sie pytam!
- DEFICYT tzw. "current account", czyli bilans platnosci podobny (449.5 bln
USD), tez najwiekszy na
swiecie, o tyle wzrasta COROCZNIE zadluzenie USA!
- Budzet rzeczywiscie na plusie, ale to moze byc wynik manipulacji, bo dane z
handlu zagranicznego
mozna zweryfikowac za granica, a budzet NIE! A zreszta np. Kanada, Dania, czy
Szwecja maja
relatywnie wieksze nadwyzki budzetowe...
To sa dane z " The Economist", jak je skomentujecie? Ja tu widze, ze gospodarka
USA jest
gospodarka rabunkowa, zyjaca na kredyt, jak Polska za Gierka...
Moje rady:
- pozbyc sie doalrow amerykanskich,
- nie przjmowac tych "greebacks", a jak juz, to szybko je wymieniac na funty,
franki szwajcarskie czy
nawet na euro,
- NIC NIE sprzedawac Ameryce i Amerykanom na kredyt, zadac zaplaty w gotowce, i
to INNEJ
niz dolary USA...
Kagan"


    • Gość: Asasello Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: 194.128.169.* 09.01.02, 15:23
      Mistrzu Wolandzie,

      nie przejmuj sie. Kagan to nie przyklad braku wiedzy ale logik na miare
      Sekstusa Empiryka! Ale czyz nie widzielismy wiekszych erystykow - sofistow od
      zarania..?

      twoj sluga,

      Asasello (Behemot ciagle wcina benzyne z prymusa!!)
      • Gość: Woland Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: *.tpi.pl 09.01.02, 16:28
        Hmmm, no cóż ja bym tu raczej widział wielki wpływ scholastyki - conajmniej na
        miarę Buridana z Paryża. Może jest i w nim trochę Hugona od św.Wiktora???Ale
        pewność i niemylność sądu ma conajmniej po naszym starym przyjacielu fra Tomaso
        de Torquemada, nie sądzisz Asassello?
        Ps.Mam nadzieję, że że ten busz w Australii i ta benzyna...nie ma ze sobą
        niczego wspólnego. Ale jeżeli dowiem się, że jest inaczej, to już dopilnuję
        surowej kary! Wyślę Behemota na całą kadencję polskiego Sejmu do partii, która
        nazywa się Samoobrona!
        Woland
    • komentator Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA 11.01.02, 09:11

      Dane o´fatalnej ekonomii USA na podstawie wskaznikow makro sa prawdziwe.
      Kazda inna ekonomia dawno by sie juz zalamala majac takie wskazniki.
      Ale nie USA bo:

      - przerazajacy deficyt handlowy nie ma znaczenia bo za towary importowane placi
      sie dolarami wiec nie trzeba zarabiac na waluty ani miec rezerw walutowych,
      drukuje sie banknoty i tyle

      - wiara w potege ekonomiczna USA jest na poziomie wiary w Allaha przez Taliban
      wiec swiat inwestuje kapital

      Logicznie biorac to nie moze sie ciagnac bez konca i pytanie tylko czy
      przebudzenie bedzie lagodne czy tez bedzie horror.



      • Gość: Zbigniew Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: *.magic-net.pl 11.01.02, 13:28
        Poczytajcie sobie "Wolny Wybór" M.Friedmana.Dokładnie to samo było w latach 70.
        , 80. , 90. i jest teraz.
        Nie trzeba drukować nawet dolarów.Dopóki istnieje Wall Street i wolny w USA to
        USA nie zbankrutuje.Nawet jak ktoś ma dolary i nie wie co z nimi zrobić to
        zawsze może zainwestować na NYSE.Ma zysk i pewność , że nikt go z kasy nie
        oskubie jak w Argentynie.Może kupić nieruchomości w USA i nikt mu także ich nie
        zabierze.A raczej ich wartość wzrośnie.Dopóki w USA nie będą rządzić
        ekonomiczni szaleńcy nic temu krajowi nie grozi.
        Jeżeli nawet dolar zostanie zdewaluowany to wtedy USA zaczną zalewać świat
        towarami jak w latach 40. i 50.
        A to "życie na kredyt" i bycie finansowanym przez cały świat to premia za
        wiarygodność.Nawet Polska trzyma dużą część rezerw walutowych w USD dając
        Stanom zastrzyk kapitałowy.A chyba nie ma kraju co trzymałby swe rezerwy
        walutowe w argentyńskich peso , szylingach somalijskich czy polskich złotych.
        • Gość: MACIEJ Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.01.02, 05:54
          Tak komentator zanosi sie tu na horror:zaczynam powoli kupowac zlotowki i
          dzwonie juz po kumplach zeby wyskoczyc z tego tonacego statku i zaczac ustawiac
          sie w Polsce.
          Zbigniew pomozesz?
          • Gość: Zbigniew Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: *.magic-net.pl 12.01.02, 18:30
            Ja z kolei inwestuję ( oczywiście via Niemcy , bo w Polsce to jest chyba
            niemożliwe ) w amerykańskie fundusze inwestycyjne ( obecnie wykupiłem jednostki
            uczestnictwa w Threadneedle IF - american select growth , sądząc po wynikach
            raczej jeden z lepszych ).
            W ten sposób pośrednio wspieram tę ledwie zipiącą gospodarkę )).
            Mając oczywiście nadzieję że jest to dobra inwestycja.
            W europejskie akcje inwestować nie warto , a w Polsce można dostać jeszcze do
            tego Belką w głowę.
            Skądinąd wiem , że podobnie jak ja myślą miliony ludzi na całym świecie.
            Zamieniają część swych dochodów na zielone papierki emitowane przez bank kraju
            który stoi na krawędzi ... Fundują Amerykanom dodatkową konsumpcję swoim
            kosztem.
            Abstrahując od tego , że jest to "niesprawiedliwe społecznie" to chyba oni
            wszyscy powariowali czy co ?
            • Gość: MACIEJ Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA-Zbigniew IP: *.ny5030.east.verizon.net 13.01.02, 01:44
              Zbigniew-Fundusze inwestycyjne-to ty masz na mysli "Mutual Funds".
              Bo jesli tak,to one wszystkie maja piecio-literowe symbole.
              Chcesz zebym sprawdzil twoj to podaj mnie jego symbol.
              Sam je wszystkie mozesz sprawdzic na:
              1-www.smartmoney.com
              2-morningstar.com
              3-money.cnn.com
              Jedne z lepszych mutual funds to :CGMFX,AVALX,TGVOX,BUFSX,DLBMX,OAKLX.
              Najlepsze osiagi mialy rosyjskie-ale ich nie polecam,bo jest duze ryzyko,oparte
              glownie na cenie ropy i gazu.
              Do inwestowania w fundusze nie musisz miec posrednikow.
              Na powyzszych linkach znajdziesz adresy i telefony.
              Zadzwonisz do nich i przysla ci aplikacje.
              Wypelniasz aplikacje,dolaczasz do niej czek i to wszystko.
              Mozesz tez sciagnac aplikacje z komputera i zrobic wire transfer.
              Pozdr.
              • Gość: V.C. Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA-Zbigniew IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 12:49
                Twierdzisz , że amerykańske firmy nie inwestowały w Polsce ?
                A jak wytłumaczysz znaczne udziały w czołowych polskich firmach ?
                PKN Orlen :
                - Bank of New York - 27,30 %
                - Franklin Resources - 5,01 % ( z podmiotami zależnymi )

                TP SA :
                - Bank of New York - 9,95 %

                KGHM Polska Miedź :
                - Bankers Trust Company - 20,97 %

                / dane wg miesięcznika "Profit" , 9/2001 /

                A wielomilionowe inwestycje Bank of America , Citibank i GE Capital Bank w
                polskie obligacje i bony skarbowe ?
                To oni zarabiają krocie na horrendalnie wysokich stopach procentowych w
                Polsce .

                A swoją drogą to chyba mało kto w Polsce wie ,że tankując paliwo na stacjach
                PKN Orlen nabija kabzę Bank of New York ...
                Niech żyje odwieczna przyjaźń amerykańsko-polska ! ;-)
                • Gość: Jasio Do VC IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 13.01.02, 15:48
                  VC,

                  to sa albo ADR-s albo innego rodzaju proxy. Investuja zwykle ci ktorzy
                  najlepiej znaja 'teren' czyli europejscy inwestorzy ktorzy jednakze bardzo
                  chetnie korzystaja z wysokich wymagan dla financial disclosure w USA.

                  Tzw. kabza nie ma charakteru narodowego VC - pieniadze kieruja sie tylko i
                  wylacznie jednym celem -ZYSKIEM - sa obojetne (w znaczeniu neutralne) na
                  narodowosc.

                  Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
              • Gość: Zbigniew Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA-Zbigniew IP: *.magic-net.pl 13.01.02, 21:46
                Threadneedle Investment Funds jest angielskim funduszem inwestycyjnym
                inwestującym w walory na całym świecie.
                Rentowność inwestowania w akcje notowane w Ameryce jest kilkukrotnie wyższa
                niż w europejskie , o giełdzie warszawskiej w ogóle nie wspominając.
                VC twierdzi , że amerykańskie firmy inwestują w Polsce.Prawda jest jednak taka
                że jakoś na giełdzie warszawskiej ani na Orlenie ani na polskich bankach ani na
                innych firmach raczej trudno zarobić nie będąc "insiderem" i nie mając
                odpowiednich "przecieków".Jakoś nikt jeszcze za insider trading nie poszedł
                siedzieć , choć było kilka ewidentnych przypadków. Warszawski parkiet firmy
                opuszczają już prawie masowo.
                Obecny wzrost na giełdzie w Warszawie jest sztuczny - OFE dostaly pieniadze i
                poza Polską nie mogą praktycznie inwestować.W co inwestują jest im wszystko
                jedno , ważne żeby skasować prowizję.Przez najbliższy okres wykażą znaczne
                zyski ( przynajmniej na papierze ) i się dziennikarze od nich odczepią , że
                stopa zwrotu kapitału nie nadąża za inflacją.
                W USA jest wszystko bardziej przejrzyste ( choć nie zawsze - vide Enron ) i NYSE
                sciąga kapitały z całego świata.I jest to premia za wiarygodność.
                Jeszcze jedno do V.C.: rentowność polskich obligacji wynosi obecnie 9-11% w PLN.
                Ryzyko kursowe jest bardzo duże podobnie jak możliwość niewypłacalności Polski.
                Sądzę , że nie są one obecnie dobrą lokatą dla jakiegokolwiek inwestora.
                Jeżeli inwestorzy z USA je kupują to ja się po prostu im dziwię.
                • Gość: Jasio Do Zbigniewa IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 14.01.02, 07:36
                  Ryzyko wyplacalnosci Polski jest bardzo male a ryzyko kursowe inwestorow jest
                  tylko jedna ze skladowych tzw default risk. Obecnie ryzyko wyplacalnosci wynosi
                  Baa1 (Moody's cross-currency long term debt default sovereign rating) lub BBB+
                  od S&P i jest bardzo wysokim notowaniem inwestycyjnym 3 stopnie powyzej tzw
                  ratingu spekulacyjnego.

                  Poziom wyplacalnosci Polski jest dosyc duzy i nie w tym problem Panie
                  Zbigniewie.

                  Rowniez - Mutual Funds zwlaszcza w USA nie inwestuja (a raczej rzadko) jesli
                  ltd currency rating nie przekracza A a ponizej inwestuja tylko bardzo mala
                  czesc swoich funduszy.


                  Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                  • Gość: Zbigniew Re: Do Zbigniewa IP: *.magic-net.pl 15.01.02, 10:56
                    Gość portalu: Jasio napisał(a):

                    > Ryzyko wyplacalnosci Polski jest bardzo male a ryzyko kursowe inwestorow jest
                    > tylko jedna ze skladowych tzw default risk. Obecnie ryzyko wyplacalnosci wynosi
                    >
                    > Baa1 (Moody's cross-currency long term debt default sovereign rating) lub BBB+
                    > od S&P i jest bardzo wysokim notowaniem inwestycyjnym 3 stopnie powyzej tzw
                    > ratingu spekulacyjnego.
                    >
                    > Poziom wyplacalnosci Polski jest dosyc duzy i nie w tym problem Panie
                    > Zbigniewie.
                    >

                    Jeszcze niedawno Argentyna też miała jak najlepsze ratingi , a ryzyko kursowe
                    było ( rzekomo ) zerowe.Agencje ratingowe reagują obniżeniem ratingu zwykle
                    zbyt późno , a czasem gdy jest już "po ptokach" jak w przypadku Enronu.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Jasio Do Zbigniewa IP: 194.128.169.* 15.01.02, 12:40
                      Panie Zbigniewie,

                      Na przyklad Moody's obnizylo rating w pazdz 1999 z ratingu Ba3 do B1 z B1 do B2
                      w Maju 2001 (a dwa miesiace wczesniej byl negative outlook), z B2 do B3 13
                      lipca 2001 (negative outlook 4 czerwca 2001) z ostrzezeniem o dalszej
                      mozliwosci obnizenia (!!!) i wreszcie default rating Caa1 26 lipca 2001 (5-10%
                      loss content), 12 pazdziernika 2001 Caa3 (loss content miedzy 40-60%) i
                      wreszcie Ca 20 Grudnia 2001. Panie Zbigniewie, z pozycji inwestycyjnej mial
                      czas kazdy zejsc nawet jesli tylko obserwowal agencje ratingowa.

                      Jesli chodzi o Enron to ratingi zeszly tak szybko poniewaz nie docenily efektu
                      szalbierstwa - rzecz trudniejsza do zrobienia na calych finansach panstwa.
                      Prosze zauwazyc rowniez ze dobor przypadku ratingu Enronu (firmy) nie jest
                      wlasciwy aby abalic wiarygodnosc ratingu wydawanego przez agencje dla panstwa.

                      Ratingi korporacji sa z natury rzeczy maja wieksza ruchliwosc (volatility) -
                      wynika to ich waskosci sposobow zarabiania (revenue franchise) - panstwo jest
                      bardzo zdywersyfikowane jesli chodzi o dochody - dlatego wlasnie uzywanie
                      przypadku Enron'u do mierzenia efektywnosci ratingow jest podwojnie niewlasciwe.

                      Dodatkowo chcialbym wspomniec ze sa inne odniesienia ktore mowia o ekonomicznym
                      stanie jakiegokolwiek panstwa niz tylko agencje ratingowe. Moje posluzenie sie
                      ocena skali ratingowej bylo pewnym skrotem myslowym - chociaz z uporem sadze ze
                      rating Polski chodz byc moze zbyt wysoki napewno jest ratingiem inwestycyjnym i
                      Polsce w najblizszym czasie kryzys wyplacalnosci nie grozi.

                      a. ma wystarczajaco duzo rezerw aby pokryc odplyw hot money
                      b. i aby splacic zobowiazania bierzace w krotkim do sredniego okresu


                      Pozdrowienia

                      Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
        • komentator Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA 14.01.02, 10:16
          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

          > Poczytajcie sobie "Wolny Wybór" M.Friedmana.Dokładnie to samo było w latach 70.
          > , 80. , 90. i jest teraz.
          > Nie trzeba drukować nawet dolarów.Dopóki istnieje Wall Street i wolny w USA to
          > USA nie zbankrutuje.Nawet jak ktoś ma dolary i nie wie co z nimi zrobić to
          > zawsze może zainwestować na NYSE.Ma zysk i pewność , że nikt go z kasy nie
          > oskubie jak w Argentynie.

          No, nie tak predko: A Enron, Savings@LOans, Long Term?

          >Może kupić nieruchomości w USA i nikt mu także ich nie
          > zabierze.A raczej ich wartość wzrośnie.Dopóki w USA nie będą rządzić
          > ekonomiczni szaleńcy nic temu krajowi nie grozi.
          > Jeżeli nawet dolar zostanie zdewaluowany to wtedy USA zaczną zalewać świat
          > towarami jak w latach 40. i 50.

          Jakimi?
          Nie jest tu tylko problem towaru. Z tego wysokiego deficytu zyje cala ekonomia,
          jego likwidacja bedzie bardzo bolesna.

          > A to "życie na kredyt" i bycie finansowanym przez cały świat to premia za
          > wiarygodność.Nawet Polska trzyma dużą część rezerw walutowych w USD dając
          > Stanom zastrzyk kapitałowy.A chyba nie ma kraju co trzymałby swe rezerwy
          > walutowe w argentyńskich peso , szylingach somalijskich czy polskich złotych.

          No wiec wlasnie o to chodzi. W tej chwili makrofundamenty USA sa oparte na wierze
          a nie na liczbach. Jesli wiara czyni cuda to bedzie cud przewagi wiary nad
          liczbami, a jesli nie to co bedzie?
          • Gość: Fizyk Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: *.tsl.uu.se 14.01.02, 14:01
            Hej Komentatorze, milo, ze wrociles na liste po
            dlugiej przerwie.
            Ja to widze tak: USA dostaja duza premie za swiatowa
            hegemonie
            polityczna i militarna (czy Europa poradzilaby sobie
            tak gladko z Osama?)
            oraz za rozsadny system gospodarczy. Jest to takze
            klasyczny przyklad
            "Zasady Mateusza" (ewangelisty), ktory napisal, ze kto
            ma bedzie mu
            jeszcze dodane, a kto nie ma, straci nawet to co ma. Ta
            zasada
            jest na ogol realizowana takze w ekonomii.

            Zastanowmy sie, co by sie stalo, gdyby USA powiedzialy
            pewnego dnia -
            nie oddajemy naszych dlugow. Obawiam sie, ze bylaby to
            wielka katastrofa
            ekonomiczna dla calego swiata - z ktorej USA wyszloby
            lepiej niz cala reszta. Nawet, jesli nie, to w
            interesie wiekszosci bogatej ludzkosci
            jest to, zeby gospodarka amerykanska miala sie dobrze.
            Potraktuj ten
            dlug USA jako oplate od reszty swiata na rzecz
            utrzymania istniejacego
            porzadku swiata. Ten sam schemat dzialal w przypadku
            wszystkich imperiow.

            Czy Europa lub Chiny moga zmienic ten stan rzeczy?
            Sadze, ze tak jesli: Europa dorobi sie zwartej
            reprezentacji politycznej i militarnej a Chiny pokonaja
            wewnetrzne sprzecznosci i sie wzbogaca.
            Skala czasowa obydwu tych procesow to okolo 50 lat.
            Mysle, ze do tego czasu USA bedzie sie moglo
            bezpiecznie nadal
            zadluzac.


            Pozdrowienia

            • komentator Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA 15.01.02, 07:48
              Gość portalu: Fizyk napisał(a):

              > Hej Komentatorze, milo, ze wrociles na liste po
              > dlugiej przerwie.

              Po przerwie? Ja sie tu niedawno pojawilem...

              > Ja to widze tak: USA dostaja duza premie za swiatowa
              > hegemonie
              > polityczna i militarna (czy Europa poradzilaby sobie
              > tak gladko z Osama?)
              > oraz za rozsadny system gospodarczy. Jest to takze
              > klasyczny przyklad "Zasady Mateusza"

              Tu masz racje...

              >Czy Europa lub Chiny moga zmienic ten stan rzeczy?
              > Sadze, ze tak jesli: Europa dorobi sie zwartej
              > reprezentacji politycznej i militarnej a Chiny pokonaja
              > wewnetrzne sprzecznosci i sie wzbogaca.
              > Skala czasowa obydwu tych procesow to okolo 50 lat.

              Wprowadzenie euro zmienia sytuacje bo Europa nie musi juz trzymac
              hald dólarow na obrone swych walut. Z drugiej strony nie moze szybko
              pozbyc sie tych dolarow zeby nie wywolac wstrzasu. Mmay tu do czynienia
              z klasyczna sytuacja gdy dluznik ma tak wysokie dlugie ze jego bankier jest
              zaniepokojony.

              > Mysle, ze do tego czasu USA bedzie sie moglo
              > bezpiecznie nadal zadluzac.

              Tu sa duze znaki zapytania. Pod wzgledem zadluzenia konsumentow
              oraz defictyu bilansu handlowego USA sa juz u kresu mozliwosci.
              Dlug publiczny moze jeszcze rosnac bo ma jeszcze sporo do magicznej
              granicy 60% PKB uwazanej za bezpieczna, chociaz jego wymiary bezwzgledne
              sa olbrzymie.

              Szybki rozwoj USA w ostatnich czasach byl finansowany roszerzaniem wplywu i
              wysokim kursem $. Emisja pieniadza w USA (14% w skali rocznej!!!) nie prowadzi do
              inflacji bo duza czesc wyplywa zagranice. M.in. Japonczycy przechowuja ogromne
              ilosci $ na czarna godzine, tak samo banki w Europie. A wszystko to opiera sie na
              wierze w $. Ostateczne pytanie jest wiec czy ta wiara bedzie czynila cuda bez
              konca.




              • Gość: Fizyk Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: *.tsl.uu.se 15.01.02, 10:32
                komentator napisał(a):

                > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                >
                > > Hej Komentatorze, milo, ze wrociles na liste po
                > > dlugiej przerwie.
                >
                > Po przerwie? Ja sie tu niedawno pojawilem...
                >

                Doprawdy? To musial byc niegdys Twoj brat blizniak...


                > >Czy Europa lub Chiny moga zmienic ten stan rzeczy?
                > > Sadze, ze tak jesli: Europa dorobi sie zwartej
                > > reprezentacji politycznej i militarnej a Chiny
                pokonaja
                > > wewnetrzne sprzecznosci i sie wzbogaca.
                > > Skala czasowa obydwu tych procesow to okolo 50 lat.
                >
                > Wprowadzenie euro zmienia sytuacje bo Europa nie musi
                juz trzymac
                > hald dólarow na obrone swych walut. Z drugiej strony
                nie moze szybko
                > pozbyc sie tych dolarow zeby nie wywolac wstrzasu.

                Jasne, to byl niezly ruch. Niestety, kolejne kroki beda
                jeszcze trudniejsze.

                > Mmay tu do czynienia
                > z klasyczna sytuacja gdy dluznik ma tak wysokie dlugie
                ze jego bankier jest
                > zaniepokojony.
                >

                Gorzej. Bo ten dluznik, to rownoczesnie policjant,
                bankier i konsument...

                > > Mysle, ze do tego czasu USA bedzie sie moglo
                > > bezpiecznie nadal zadluzac.
                >
                > Tu sa duze znaki zapytania. Pod wzgledem zadluzenia
                konsumentow
                > oraz defictyu bilansu handlowego USA sa juz u kresu
                mozliwosci.

                Jesli, to kto im to powie?
                Problem w tym, ze naiwni europejczycy wciaz pompuja kase
                w Wall Street,
                wierzac w szybki i bezbolesny zysk. Jakby ich pekniecie
                banki technologicznej
                nic nie nauczylo...


                > Emisja pieniadza w USA (14% w skali rocznej!!!) nie
                prowadzi
                > do inflacji bo duza czesc wyplywa zagranice. M.in.
                Japonczycy przechowuja
                >ogromne ilosci $ na czarna godzine, tak samo banki w
                Europie. A wszystko > to opiera sie na wierze w $.
                Ostateczne pytanie jest wiec czy ta wiara
                > bedzie czynila cuda bez konca.
                >

                Teraz to juz nie jest wiara. Teraz to jest koniecznosc -
                bo wielki kryzys w USA
                to swiatowy chaos gospodarczy. W tym tkwi haczyk - zeby
                zagwarantowac
                sobie powodzenie - musimy dbac o stan kieszeni naszych
                butnych kolegow z USA.


                Pozdr

                Pozdr
              • Gość: Zbigniew Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA IP: *.magic-net.pl 15.01.02, 11:10
                > Wprowadzenie euro zmienia sytuacje bo Europa nie musi juz trzymac
                > hald dólarow na obrone swych walut.

                Błąd logiczny.Skoro ilość pieniądza w obiegu nie zmieniła się z powodu
                ekwiwalentnej wymiany walut narodowych na euro ,
                ilości hałd "dólarów" zmienią tylko swe położenie tj. przejdą do ECB z banków
                narodowych.Nie będą one bronić walut narodowych ale euro.
                A swoją drogą ... Ciekawy wątek.Taka Austria miała ściśle powiązany od lat 60.
                kurs wymiany szylinga z DM.( 7:1) Musiała oczywiście trzymać rezerwy w markach
                na podtrzymanie szylinga.Bundesbank w swoich rezerwach walutowych szylingów nie
                trzymał.Czyli na logikę powinny pojawić się dodatkowe marki ( wymienione na
                euro ) na światowym rynku- zostaną uwolnione znaczne ilości niepotrzebnych już
                rezerw dewizowych , gdy nie będzie już ani marek ani szylingów, ani innych walut
                w ramach EU.Czyli euro raczej osłabnie niż się umocni.( No chyba , że popełniam
                jakiś błąd logiczny ).
                • komentator Re: (Nie)Wiedza ekonomiczna - post o USA 15.01.02, 15:47
                  Gość portalu: Zbigniew napisał(a):


                  > Błąd logiczny.Skoro ilość pieniądza w obiegu nie zmieniła się z powodu
                  > ekwiwalentnej wymiany walut narodowych na euro ,
                  > ilości hałd "dólarów" zmienią tylko swe położenie tj. przejdą do ECB z banków
                  > narodowych.Nie będą one bronić walut narodowych ale euro.

                  Blad logiczny. Euro jest waluta duza ilosciowo, a strefa euro jest prawie
                  autonomiczna (10% obrotu jest na zewnatrz). Wobec tego w strefie euro nie
                  trzeba gromadzic hald obcyhc walut na wszelki wypadek.

                  > A swoją drogą ... Ciekawy wątek.Taka Austria miała ściśle powiązany od lat 60.
                  > kurs wymiany szylinga z DM.( 7:1) Musiała oczywiście trzymać rezerwy w markach
                  > na podtrzymanie szylinga.Bundesbank w swoich rezerwach walutowych szylingów nie
                  > trzymał.Czyli na logikę powinny pojawić się dodatkowe marki ( wymienione na
                  > euro ) na światowym rynku- zostaną uwolnione znaczne ilości niepotrzebnych już
                  > rezerw dewizowych , gdy nie będzie już ani marek ani szylingów, ani innych walu
                  > t w ramach EU.Czyli euro raczej osłabnie niż się umocni.( No chyba , że
                  > popełniam jakiś błąd logiczny ).

                  Wlasnie, zasoby lokalnych bankow strefy euro oraz ich zasoby dolarow (cos 250 mld)
                  gdyby zostaly wprowadzone od razu na rynek spowodowalyby duze zamieszanie. Sa w
                  tym rozne problemy i nie wiadomo jak sytuacja sie rozwinie ale wyglada na to ze
                  zasoby dolarowe strefy euro sa za wysokie w stosunku do potrzeb.

Pełna wersja