Ropa mocno w dół po zakończeniu konfliktu w Gruzji

12.08.08, 14:36
Z tego samego powodu ropa zaczęła drożeć po 2001 roku. USA wywołało wojnę na
bliskim wschodzie, nie po to, żeby łapać binladena czy husajna, tylko po to,
żeby był pretekst do wzrostu cen ropy na amerykańskich giełdach, a jak na
amerykańskich to i na giełdach w innych częściach świata. USA chciało zrobić
świetny interes i po części zrobiło, ale trochę nie wyszło do końca, bo
dolara szlak trafił.
    • Gość: rereer Re: Ropa mocno w dół po zakończeniu konfliktu w G IP: 193.187.43.* 12.08.08, 21:36
      Przeciez USA sa importerem ropy a nie eksporterem. Po kiego mieliby
      wywoływać wzrost cen ropy którą sami sprowadzają?
      • lunaglass Re: Ropa mocno w dół po zakończeniu konfliktu w G 13.08.08, 17:17
        Ehh, USA jest importerem taniej ropy z krajów arabskich, ale eksporterem (może
        lepiej dystrybutorem) tej samej ale drogiej ropy i produktów naftowych. Przez
        wojnę na Bliskim Wschodzie, ceny ropy poszły w górę na rynku amerykańskim, a na
        samym Bliskim Wschodzie pozostały praktycznie na tym samym poziomie.
    • karola9938 Ropa mocno w dół po zakończeniu konfliktu w Gruzj 13.08.08, 06:58
      Teraz wyraźnie widać o co tak naprawdę PUTIN wywołał wojnę , o
      dochody z handlu narkotykami jego kolesi z KGB w których i on ma
      udziały ten zbrodniarz nie zawahał się użyć zakazanych przez ONZ
      bomb kasetonowych do mordowanie cywilnych Gruzinów

      wyborcza.pl/1,76842,5579082,Osetia___spolka_z_o_o_.html
      Południowa Osetia nie jest prowincją, nie jest krajem, nie jest
      reżimem. To
      przedsiębiorstwo czekistowskich generałów i osetyjskich bandytów,
      którego celem
      jest przejęcie jak największej ilości pieniędzy idących z Moskwy na
      walkę z
      Gruzją Nie przechodzi mi przez gardło, żeby nazwać władze Płd. Osetii
      separatystycznymi. Kto jest tam separatystą? Szef miejscowego KGB
      Anatolij
      Baranow, który wcześniej kierował rosyjską Federalną Służbą
      Bezpieczeństwa w
      Mordowii? A może szef południowo-osetyjskiego MSW Michaił Mindzajew,
      który
      wcześniej był szefem MSW w należącej do Rosji Północnej Osetii?

      A może separatystą jest południowoosetyjski minister obrony Wasilij
      Łuniew, do
      niedawna komisarz wojskowy obwodu permskiego w Rosji? Albo szef
      południowoosetyjskiej Rady Bezpieczeństwa Anatolij Barankiewicz,
      były zastępca
      komisarza wojskowego wchodzącego w skład Rosji Kraju
      Stawropolskiego? Nazwisko
      premiera Jurija Morozowa też nie brzmi zbyt osetyjsko.
      Władze południowoosetyjskie nie mają żadnych celów strategicznych.
      Ich działania
      w Osetii mają sens tylko z punktu widzenia zarabiania pieniędzy. A
      nie są one
      małe. Nowy gazociąg przeciągnięty przez góry, który ma zaopatrywać
      Osetię w
      razie odcięcia dostaw z Gruzji, kosztuje 570 mln dol.

      Jest jeszcze tajny budżet Płd. Osetii na prowadzenie walk, który
      wynosi ponoć
      800 mln dol. rocznie. Są także emerytury i pensje dla pracowników
      sfery
      budżetowej. Stale w Płd. Osetii mieszka ok. 30 tys. ludzi. Dziwnym
      trafem
      świadczenia otrzymuje jednak 80 tys. osób.

      Gdy nam mówią o ostrzale Cchinwali, warto pamiętać, czym jest to
      miasto. To nie
      miejsce w centrum republiki ostrzeliwane przez dywersantów.
      Cchinwali jest z
      trzech stron otoczone przez Gruzję. Linię umocnień tworzy tu ostatni
      rząd domów.
      Żeby Gruzini nie strzelali do ludności cywilnej, wystarczyło
      przenieść punkty
      ogniowe sto metrów poza granice miasta. Ale główna zasada
      terrorystów ze spółki
      Południowa Osetia Sp. z o.o. polega na tym, że ustawia się
      stanowiska wśród
      budynków cywilnych, by w razie ostrzału strony przeciwnej można było
      pokazać w
      telewizji ranne dzieci.

      Gdy mówią nam o ostrzale cywilów, warto pamiętać, że w Płd. Osetii
      nie ma dziś
      cywilów. Płd. Osetia nie jest państwem, nie jest grupą etniczną, nie
      jest żadną
      prowincją, ale szczególną formą parapaństwową, której mieszkańcy
      przyjęli rolę
      zmobilizowanych uchodźców. To quasi-wojsko, którego dowódca nie może
      pozwolić
      poddanym zajmować się czymkolwiek poza wojną, co sprawia, iż jego
      władza ma
      charakter absolutny.

      Pieniądze przeznaczone na funkcjonowanie tego parapaństwa w
      chronicznym stanie
      wojny są faktycznie prywatnymi pieniędzmi jego przywódcy, a histeria
      umordowanej
      ludności staje się głównym narzędziem prowadzenia polityki i
      realizacji własnych
      rachunków.

      Rosjanie używają zakazanej broni - to zbrodnia wojenna
      ygodnik Powszechny" przedstawia dowód, że Rosjanie używają w Gruzji
      przeciw
      cywilom tak zwanych bomb rozpryskowych. Jeśli taka broń jest
      stosowana przeciw
      cywilom, to według prawników to przejaw zbrodni wojennej.
      "Tygodnik" przypomina, że w momencie składania deklaracji przez
      prezydenta Rosji
      Dimitrija Miedwiediewa o zaprzestaniu działań wojennych na
      terytorium Gruzji, na
      miasto Gori nadal spadały bomby. Gori było celem wielokrotnych
      ostrzałów ze
      strony rosyjskiej. Zniszczonych zostało wiele budynków cywilnych,
      zginęło dwóch
      dziennikarzy holenderskiej telewizji RTL.

      Andrzej Meller, dziennikarz "Tygodnika" przebywający w Gruzji był na
      miejscu
      bombardowań, gdzie znalazł pozostałości rosyjskich bomb. - Wszystko
      wskazuje na
      to, że Rosjanie użyli do nalotu – powtórzmy: na centrum miasta, a
      nie na obiekty
      wojskowe – tak zwanych bomb rozpryskowych - pisze Meller na stronach
      "Tygodnika". Bomby rozpryskowe to zakazany konwencjami
      międzynarodowymi
      wyjątkowo groźny dla cywilów rodzaj amunicji. Ostatnim aktem
      poruszającym tą
      kwestie jest konwencja o broni rozpryskowej z 20 maja 2008 roku.
      Sygnatariuszami
      konwencji nie jest jednak ani Rosja, ani Gruzja. Problemem broni
      rozpryskowej
      (tzw. cluster bombs) szeroko zajmuje się również ONZ, której
      członkami są i
      Rosja i Gruzja.

      • lunaglass Re: Ropa mocno w dół po zakończeniu konfliktu w G 13.08.08, 17:18
        OK, ale ja nie o tym, artykuł tez nie :)
    • Gość: neo-1 Ropa mocno w dół po zakończeniu konfliktu w Gruzj IP: *.centertel.pl 14.08.08, 13:45
      Kurczę, muszę szybko zatankować, dopóki znów gdzieś jakaś wojna nie wybuchnie.
Pełna wersja