Dodaj do ulubionych

Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fina...

15.09.08, 15:57
1 bln to dopiero początek
Obserwuj wątek
    • Gość: pawel-l Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fina... IP: *.171.115.133.crowley.pl 15.09.08, 16:15
      Kłopoty spowodowane za dużą ilością kredytów na rynku rozwiązujemy
      dając kolejne kredyty ? Hmmm...
      Mam wrażenie że już wszyscy mają dość kredytów. Zwłaszcza w USA.
      To tylko kolejne dolewanie oliwy do ognia.

      Swoją drogą gdyby rząd ogłosił że wprowadza podatek na ratowanie
      jakiegoś bankruta to wybuchłaby rewolucja. A tak to ECB czy NBP
      wydrukują dowolną ilość pieniędzy, a na forum pojawią się żądania
      niskich stóp%. I wszystko będzie cacy. Prawda ?
      • Gość: ernest Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 19:34
        >>> Kłopoty spowodowane za dużą ilością kredytów na rynku rozwiązujemy
        dając kolejne kredyty ? Hmmm...

        Tak właśnie. Na tym polega tzw. 'system finansowy" i cwaniactwo banków. Czas
        otworzyć oczy, kolego. To na co patrzymy i w czym (większość) siedzimy to
        gigantyczna piramida finansowa zbudowana na kredytach zabezpieczających kolejne
        kredyty. Jest ona pomyślana wyłącznie w celu bogacenia się gromady cwaniaków na
        procentach golonych z portfeli naiwnych. Nie wiem, czy to będzie odkrywcze, ale
        ostatnim miejscem gdzie znajdziesz pieniądze są właśnie banki. Nawet jeśli
        grabiąc i rabując wszystko dookoła (na własne życzenie naiwnych) mają na
        własność nieprzebraną ilość nieruchomości, przedsiębiorstw, złota i ziemi etc.,
        to i tak "pożyczyli" idiotom 10 razy tyle. Summa summarum - nie mają nic. Mają
        tylko goście, którzy są tych banków właścicielami (przynajmniej de facto, bo nie
        zawsze bezpośrednio). Mają, bo wyciągają w "czysty" sposób zyski z prowadzonych
        spekulacji. To ni oni ponoszą straty, Kolego. Oni ZAWSZE zarabiają. A tzw.
        "straty" pokrywasz ty, twoja ciocia, John Doe, Mr. Smith, a nawet ja. A to
        pokrycie strat, to oddawanie sobie samym tego, co ci panowie wyciągnęli i
        schowali do swojego portfela; a robimy to, bo po pierwsze jesteśmy do tego
        zmuszani przez rządy, a po drugie dlatego, gdyż uważa się że jesli się tego nie
        dokona to wszyscy popłyniemy bo system się zawali. A może dobrze, a co najmniej
        lepiej, by było gdyby się ten system wreszcie zwalił? A na marginesie: Czy to
        jest w ogóle jeszcze kiedykolwiek realne, żeby tych gości wywalić, odciąć od
        koryta? Osobiście wątpię; to już nie te czasy, że pojawi się mądry lub/i dobry
        lub/i chciwy król i wypędzi pasożytów z królestwa. Jakakolwiek rewolucja też już
        nie wchodzi w grę w globalnym społeczeństwie sterowanym niemal już perfekcyjnie
        [przez kogo? hehe] za pomocą mediór elektronicznych. PANOWIE KOLEDZY: Czy ja już
        zwariowałem? Czy to tylko paranoja?
        • Gość: 4g63 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi IP: *.acn.waw.pl 15.09.08, 19:46
          przestałeś łykać pigułki, po prostu, łykaj je dalej, a świat znowu
          stanie się piękny kolorowy i przyjazny...

          ps - masz rację.. ja nie korzystam w ogóle z narzędzi bankowych, po
          za tym że trzymam pieniądze, ale nie daję im zarabiać.
          sposobem na zniszczenie tego o czym mówisz to po prostu, mądrość
          społeczna, w której branie kredytów kart kredytowych, debetowych,
          kupowania na raty jest niedozwolone ... i tyle!

          ja nie żyję złudzeniami, żyje realnie
            • Gość: 4g63 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi IP: *.acn.waw.pl 15.09.08, 23:13
              > od Twoich srebrników i nie będzie nimi obracał w celach
              zarobkowych?

              myślę że obraca i tu faktycznie, narazie nie mam innego pomysłu na
              wykorzystanie moich środków, a trzymanie ich w skarpecie jest gorsze
              niż te pare procent które mi bank za nie oferuje. Chodziło mi jednak
              o te rzeczy na których banki zarabiają najwięcej, bo w końcu moje
              pieniądze pożyczają tym wszystkim którzy te kredyty biorą.
              Nie uważam się za mądrego w dziedzinie ekonomii ale staram się myśleć
              i nie dawać zarobić swoim kosztem.
    • Gość: o2o Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 16:35
      Jeszcze kilka miesięcy temu akcje Lehman Brothers chodziły po blisko 100$, dziś
      są po 20 centów. Więcej Lehman Brothers wypłacił dywidendę 7 sierpnia tego roku.

      Wynika z tego, że jest gorzej niż głoszą media. Jest po prostu tragicznie.

      To jak tonięcie Titanica, woda (forsa) wylewa się strumieniami i topi system
      bankowy.

      FED został aktywnym graczem giełdowym - przyjmuje praktycznie wszystko pod
      zastaw tanich kredytów.

      Bezrobocie rośnie, produkcja spada, sprzedaż spada i ....
      • qawsedrftg niech na całym świecie kryzys 15.09.08, 16:41
        niech na całym świecie kryzys
        niech na całym świecie wojna
        byle polska wieś zaciszna
        byle polska wieś spokojna!

        Ciekawe jak się sprawdzi socjalizm w wydaniu USA? Czy też będą talony na
        samochody? Ogólnie to ten kryzys był do przewidzenia od dawna, ile można
        drukować wirtualnych pieniędzy? A nawet nie drukować, tylko mnożyć w internecie?
    • Gość: herezjarcha Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi IP: *.ust.vectranet.pl 15.09.08, 16:45
      proszę o dodatkowe wyjaśnienie, bilion to znaczy ile?

      cytat z wikipedii:
      "Liczba o wartości: 1 000 000 000 000 = 10 do potęgi 12-tej
      Po francusku i rosyjsku: 1 000 000 000 = 10 do potęgi 9-tej
      Po angielsku w Wielkiej Brytanii 10 do 12-tej a w USA 10 do 9-tej"

      miło jest przepisać dane z zagranicznych komunikatów, ale chyba trzeba też je
      uściślić?

      syf nie informacje
    • Gość: Pawcio92 Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fina.. IP: 89.108.219.* 15.09.08, 17:35
      Te bilion straty to tak naprawdę wirtualne pieniądze, które wzięły się ze
      sztucznego rozdmuchania rynku finansowego. Wydmuchiwarka chwilowo przestała
      działac i "finansjera" panikuje jak chołota podążająca do Mekki. Częśc zostanie
      zadeptana na smierc(upadki instytucji finansowych), ale w statecznym rozrachunku
      wszystko wróci do normalności- jeżeli normalnością można nazwac cały system
      bankowy świata.
      • Gość: rozencwajg Tez sie nad tym zastanawialem IP: 216.94.244.* 15.09.08, 18:36
        W swoich artykulach i publikacjach (n.p. "wolnosc i rynek" wydanie 1998) tak
        przekonywujaco pisal ze tego rodzaju przekrety w ekonomi wolnorynkowej sa
        niemozliwe. "Nadzor udzialowcow" - prezekonywal - "eliminuje mozliwosc wielkich
        nieprawidlowosci jakich bylismy swiatkami w PRL." (przytaczam z pamieci).
        Restrykcje i regulowanie rynku moze tylko wplywac negatywnie na ekonomie a co za
        tym idzie dobrobyt". "Finansowa motywacja to motor dobrobytu i dobry menadzer
        musi kosztowac".
        Wiec na ptyanie sa dwie odpowiedzi.
        1) Pan B. ma racje i cala ta burza to fatamorgana, jakas grupowa iluzja i
        zadnych klopotow finansowych nie ma. Tak samo jak nie bylo Enronu, Worldcomu,
        Baern Stearns, Fredie and Fannie czy teraz Lehman.
        2) Pan B. ma racje, teorja jest w porzadku tylko ludzie jeszcze do niej nie
        dorosli, i dali sie finansowo motywowac w niewlasciwy sposob. (w przeciwienstwie
        do Marksa ktorego teoria byla do luftu bo nie uwzgledniala ludzkiej psychiki)
        A swoja droga to sie dziwie milczeniu profesora. I ze nie ma w naglowkach
        "Balcerowicz: amerykanska gospodarka ma mocne podstawy"
          • Gość: rozwncwajg Re: Tez sie nad tym zastanawialem IP: 216.94.244.* 15.09.08, 19:40
            Nie bardzo. Jeffrey David Sachs to juz nie ten sam co kiedys. Teraz jest za kasowaniem dlugow krajom afrykanskim, pomoca zagraniczna dla biednych krajow. Zmiekl do tego stopnia ze uwaza iz wiekszosc biednych krajow jest w pulapce z ktorej nie sa w stanie same sie wydostac (ksiazka "The End of Powerty"). To juz nie ten sam jeffrey co ratowal Boliwie, Polske i upadly ZSRR.
        • nikodem_73 Re: Tez sie nad tym zastanawialem 15.09.08, 19:44
          1. Gospodarka amerykańska ma dobre podstawy. Jest duży rynek i popyt wewnętrzny.
          2. Rynek międzybankowy jest rynkiem REGULOWANYM. Nie możesz sobie ot tak założyć
          banku i emitować pieniądza. Na to monopol ma państwo (a w zasadzie
          firma/instytucja dostająca monopol od państwa).
          3. Jakiekolwiek wp*przanie się państwa w rynek kończy się dramatem.

          Ponieważ wydajesz się zwolennikiem Marksa to zadam Ci pytanie - kto najbardziej
          umacza na bankructwie banku (o ile nie zostanie on oczywiście znacjonalizowany)?
    • Gość: some1 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 17:37
      "Ponadto amerykańska Rezerwa Federalna ułatwiła zaciąganie kredytów ze swoich
      zasobów."

      A co jeśli te zasoby są wirtualne i praktycznie nieograniczone, ponieważ owa
      Rezerwa ma prawo wprowadzać do obiegu nowe pieniądze, od dawna nie oparte na
      złocie czy czymkolwiek? Mówi się, że będzie ok. Z branżą kredytów mieszkaniowych
      też mówiono że jest ok, do ostatniego momentu. Po czym nastąpił tzw krach. Ta
      cała zabawa przypomina kredyt u mafii, gdzie zadłużenie nigdy się nie kończy.
    • extrafresh A w Polandii... 15.09.08, 17:49
      A w Polandii gada się od kilku dni o panu Problemiku, czy innej nawiedzonej
      pani z PO.

      Problemik to będzie jak ta fala dojdzie do nas i wymiecie to i owo.


      Zapinamy pasy!
    • Gość: Jasnowidz Banki centralne interweniują, już bilion dolaró... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 18:49
      Ten internauta, który mówi, że tylko inż. Skrzypek uratuje finanse
      ma rację według tego co mówili na placu czerwonym generałowie z
      Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii. A było to tak. Z okazji okrągłej
      rocznicy Układu Warszawskiego zorganizowano w ZSRR manewry
      przedstawicieli armii należących do Układu Warszawskiego, a po
      manewrach defiladę na Placu Czerwonym. Maszerują przedstawiciele
      poszczególnych armii UW, równy krok, mundury odprasowane, broń się
      błyszczy jak przysłowiowe u psa. Przemaszerowali przedstawiciele
      poszczególnych armii UW, kończą przemarsz przedstawiciele ostatniej
      armii UW. Zaproszeni goście przedstawiciele wszystkich armii państw
      należących do KBWE, zaproszonych na tą uroczystość w randze
      generała, w tym z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch, już zacierają
      ręce, że pójdą się posilić, a tutaj konsternacja. Za ostatnią armią
      maszerującą idą dwaj obdartusy, jeden wyższy od drugiego.
      Zobaczywszy to generał włoski pyta generała brytyjskiego: panie
      generale kto to idzie, skąd oni są i kogo reprezentują. Na to
      generał brytyjski odpowiada. Jak to nie wie pan generał. To są
      przedstawiciele najbardziej niszczącej armii świata. armii, która
      zniszczy każdą gospodarkę. To są przedstawiciele armii polskich
      ekonomistów. Słysząc te słowa niemiecki generał mówi. Panowie to nie
      możliwe, to nie mogą być przedstawiciele polskich ekonomistów, bo w
      Polsce nie ma ekonomistów, są tylko ekonomowie i ekonomistycy. Kto
      nie wierzy niech zobaczy co zostało z polskiej gospodarki i ile
      Polaków grzebie w śmietnikach aby przeżyć. Tak wygląda cała prawda.
      a to, że ekonomowie i ekonomistycy psy wieszają na inż. Skrzypku,
      najlepiej świadczy, że generałowie na Placu Czerwonym mieli racię
      mówiąc te słowa.
    • Gość: Tomasz. Dlatego prywatyzowanie czegokolwiek jest zbrodnią. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 21:26
      Lichwiarze naprodukowali papieru bez pokrycia, który z każdym dniem
      będzie tracił na wartości. USA mają ponad 9 bln $ długu zagranicznego
      za który przez całe dziesięciolecia kupowali swój dobrobyt i którego
      w żaden sposób nie będą w stanie spłacić. Dlatego próbują znaleźć
      pokrycie na ten bezwartościowy papier w ropie naftowej szykując się
      do kolejnej agresji, tym razem na Iran.
      • tomek20062 Nie wyzywaj Stanom bo w Polsce to samo 15.09.08, 22:18
        Polacy pozyczaja pieniadze na kupowanie mieszkan, a wiec kupoja mieszkania za
        pieniadze ktorych nie maja. Bank udziela im kredytu a wiec drukoje pieniadze bo
        kupojacy jeszcze nie wytworzyl dobr za ktore dostal kase, a wiec zadluza sie.


        Czym to sie rozni od pieniedzy porzyczanych przez rzad USA lub jakikolwiek inny
        rzad.

        Pozdrawiam
        • nikodem_73 Re: Nie wyzywaj Stanom bo w Polsce to samo 15.09.08, 22:29
          Nie ma różnicy. Cały ten system jest chory i prędzej czy później musi upaść (w
          końcu pieniądz fiducjarny to stosunkowo młody wynalazek). Banki powinny pożyczać
          tylko te pieniądze, które zostały u nich umieszczone na lokatach
          długoterminowych. Tak byłoby uczciwie.

          I pewnie. W obecnej sytuacji oznaczałoby to gwałtowne hamowanie dla całego
          świata. Pytanie tylko, czy lepiej wyhamować w sposób względnie kontrolowany
          mając w perspektywie system rugujący "bańkowiczów" na początku czy p*dolnąć o
          ziemię w pełnej prędkości podziwiając system banków centralnych (dla
          przypomnienia - powstał aby nie dopuszczać do kryzysów... hłe hłe hłe...)
    • renifer77 Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fina.. 15.09.08, 22:13
      Ktoś nawarzył piwa, teraz ktoś inny musi je wypić. Straty ponoszone
      banki są konsekwencją bezmyślnej chciwości zarządzających bankami i
      braku jakiejkolwiek kontroli ze strony kogokolwiek zanim pieniądze
      powierzone bankom zaangażowane zostaną w ryzykowne aktywa. Z drugiej
      strony trudno uwierzyć aby można było stworzyć w 100% skuteczne
      mechanizmy zapobiegające „nadmiernemu” podejmowaniu ryzyka przez
      banki, zwłaszcza przy emitowaniu i nabywaniu różnej maści produktów
      inżynierii finansowej. Po prostu niektórzy muszą się na tym
      przejechać i potem o tym pamiętać... zanim zapomną.

      W obecnej sytuacji działania banków centralnych oraz niektórych
      banków komercyjnych są jedynym sensownym wyjściem który może
      zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się kryzysu. Już od wielu
      miesięcy brak płynności na rynkach kredytowych związany z brakiem
      zaufania pomiędzy bankami powoduje, że kredyty dla przedsiębiorstw
      są mniej dostępne i droższe. „Dodrukowane” pieniądze jakie zasilają
      rynki finansowe ze strony banków centralnych nie są darowizną lecz
      pożyczką która będzie musiała być zwrócona (zakładając, że pomoc
      będzie skuteczna a banki-pożyczkobiorcy nie upadną). Spowodują one,
      że przynajmniej część dobrych inwestycji będzie mogła być
      sfinansowana kredytem. Brak wsparcia doprowadzi natomiast nie tylko
      do upadłości niektórych banków ale przede wszystkim strat dla ich
      wierzycieli, w tym i niczego winnych zwykłych ludzi, którzy trzymają
      swoje oszczędności w formie różnych aktywów finansowych a także brak
      dostępnego kredytu dla przedsiębiorstw. To z kolei przełoży się na
      kryzys w całej gospodarce, przy którym nie tak dawno jeszcze rosnące
      ceny surowców będą niczym.
      • nikodem_73 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi 15.09.08, 22:23
        Keynes w czystej formie.

        Ta "bezmyślna chciwość" jest KONSEKWENCJĄ "gospodarki planowej" w kreowaniu
        pieniądza.

        A te "pożyczki" ze strony FEDu już OBECNIE są niżej oprocentowane niż wynosi
        inflacja. To tak jakbyś w Polsce wziął dziś kredyt oprocentowany na 1% w skali
        roku. Nie wiem jak Ty ale momentalnie bym go wziął i włożył na lokatę. Nie
        jestem pazerny inflacja+1% mi wystarczy.

        A takie mechanizmy niepozwalające na "bańki" można stworzyć:

        www.mises.pl/80
        • renifer77 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi 16.09.08, 00:10
          nikodem_73 napisał:

          > Ta "bezmyślna chciwość" jest KONSEKWENCJĄ "gospodarki planowej" w
          kreowaniu
          > pieniądza.

          *************************
          To nie gospodarka planowa leży u przyczyn obecnej sytuacji tylko
          systemy wynagrodzeń osób zarządzających funduszami tworzonymi na
          potęgę w celu pakowania masowych i ryzykownych kredytów hipotecznych
          w wysoko oprocentowane papiery wartościowe upychane następnie
          kumplom z podobnych instytucji w trakcie przerw na lunche w
          Carmine’s. W sumie trudno się im dziwić. Skoro mogą skasować całkiem
          pokaźny bonus wyrażający się sześciocyfrową kwotą (nawet w tracącym
          na wartości dolarze), mając przy tym poczucie braku kontroli nad
          podejmowanymi decyzjami inwestycyjnymi oraz ograniczoną
          odpowiedzialność za powierzone im aktywa (zresztą należące do równie
          chciwych kolesi działających z pokładów maksymalnie burżuazyjnych
          jachtów kursujących gdzieś po Pacyfiku). Będąc na ich miejscu wielu
          pewnie poważnie by się zastanowiło zanim... odmówiło takiej okazji.
          • nikodem_73 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi 16.09.08, 00:24
            Mówisz już o konsekwencjach. Czymś co jest NASTĘPSTWEM.

            Po prostu obecnie w sytuacji banku nie ma sformułowania "no nie pożyczymy bo nie
            mamy". Banki ZAWSZE mają pieniądze. A jak akurat nie mają to dopożyczą na rynku
            międzybankowym. A jak tam się robi krucho to dobry wujek Bernanke, czy inny
            urzędnik z innego banku centralnego powie "system bankowy cierpi na brak
            gotówki" i dopożyczy. Najzabawniejsze jest to, że bank centralny jest EMITENTEM.
            On TWORZY pieniądze dosłownie z niczego.

            Jeśli to nie jest "gospodarka planowa" pieniądzem to niby co? Jest to nie jest
            interwencjonizm to jak to nazwiesz?
            • renifer77 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi 16.09.08, 00:46
              Piszę o przyczynach, które wg mnie doprowadziły do takiej sytuacji
              jaką mamy od kilkunastu miesięcy. Interwencje banków centralnych są
              natomiast tego konsekwencją- a nie na odwrót. Zresztą uważam, że w
              obecnej sytuacji są one potrzebne a koszty interwencji są niższe niż
              w przypadku gdyby ich nie było. Nie ma to nic wspólnego z gospodarką
              planową. Gdyby nie brak płynności na rynkach kredytowych,
              interwencje nie miałyby miejsca. Pytanie raczej o moralny hazard
              tych którzy odpowiadali za niewłaściwe decyzje w bankach
              komercyjnych i którzy (być może?) zakładali, że w razie strat z
              pomocą przyjdzie państwo.

              BTW. Banki mają tylko wtedy pieniądze gdy ktoś innych chce im
              pożyczyć- Bear Stearns a ostatnio Lehman Brothers są tego
              przykładem. Gdyby inne banki chciały im udzielić pożyczek, obie
              instytucje istniałyby nadal w niezmienionej formie.
              • nikodem_73 Re: Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fi 16.09.08, 10:33
                Tylko, że te Twoje "przyczyny" są KONSEKWENCJĄ tego, że FED udzielał
                niskooprocentowanych pożyczek przez dłuuuugi czas (przynajmniej od Greenspana).
                Gdy inflacja zbyt mocno wzrosła (co jest EFEKTEM nadmiernej podaży pieniądza)
                to... zmieniono zasady jej liczenia. W USA zrobiono to już DWA RAZY. Wg metod
                liczenia sprzed 1983 roku inflacja w USA osiągnęła 12%.

                A co "dobrodziejstw" interwencji. Gdyby nie ona straty ponieśliby udziałowcy
                bankruta i firmy zeń powiązane. W wypadku nacjonalizacji wszystkie straty są
                przerzucane na WSZYSTKICH podatników. Także tych zbyt BIEDNYCH aby cokolwiek
                inwestować. I jak Ci się to podoba? Dalej czujesz tą wyższość moralną nad
                "bezdusznymi kapitalistami", którzy chcą dać chciwcom splajtować?

                A rząd USA nie może ratować wszystkich z tej prostej przyczyny, że aż tak głupi
                to oni nie są. Przecież gdyby teraz, po dwóch spektakularnych nacjonalizacjach
                strat, uratowali jeszcze LB to lista chętnych do przejęcia stałaby się dłuższa
                niż lista pracowników administracji rządowej w Burkina Faso. Bo oznaczałoby to,
                że rząd "łyknie" wszystko. Oni muszą dać paru bankom splajtować. Po prostu muszą.
    • misza36 Banki centralne rzucają pieniądze na rynki fina.. 16.09.08, 17:09
      Związek Socjalistycznych Stanów Ameryki Północnej
      kryzys bear stearns fannie mae fed freddie mac usa straceńcy lehman
      brothers
      Nacjonalizacja kluczowych rynków, statystyka "szyta" na życzenie
      rządu, wielkie programy robót publicznych. To nie Chiny, to USA w
      2008 roku.


      Na Wall Street już teraz mówi się o "czarnym poniedziałku".
      Nowojorska giełda krztusi się i charczy, ale wciąż zipie. Jedno jest
      pewne, kiedy upadnie, pociągnie za sobą cały świat razem z Polską.

      Inwestorzy z duszą na ramieniu obserwują sytuację za oceanem i
      przecierają oczy ze zdumienia. Jak to możliwe, że amerykański system
      bankowy, mimo gigantycznych długów, których nikt nie spłaci, wciąż
      działa?

      Drukarnia zamiast banku
      Prezes rezerwy federalnej Ben "Helikopter" Bernanke (na zdjęciu),
      przez bardziej złośliwych nazywany Benem Drukarnią, i zrobi
      wszystko, by bankrutującym bankom zapewnić miękkie lądowanie, tak
      jak wcześniej Bear Stearns. Wystarczy "zasilić" system odpowiednią
      ilością pieniądza.

      Dobrze wiemy, co to komunizm radziecki, chiński, jugosłowiański,
      kubański, niemiecki i oczywiście polski. A jak tę utopię realizuje
      się w USA?
      W zeszły piątek amerykański rynek kredytowy został znacjonalizowany.
      Rząd przejął kontrolę nad dwiema spółkami Fannie Mae i Freddie Mac.

      Za sympatycznie brzmiącymi szyldami kryją się olbrzymie rządowe
      korporacje. Frania Maj, jak pieszczotliwie nazywają ją polscy
      analitycy, od 70 lat "upłynnia" rynek kredytów. Powstała jako część
      New Dealu - wielkiego planu prezydenta Roosevelta, który miał raz na
      zawsze położyć kres krachom, kryzysom i dekoniunkturze.

      W 1968 roku prezydent Lyndon B. Johnson pozbył się ciężaru i w
      ramach równoważenia budżetu wystrzelił Franię na nowojorską giełdę.
      Dwa lata później dołączył do niej młodszy brat Freddie. Akcje spółek
      rosły wraz z rynkiem kredytowym, który Frania i Freddie
      pieczołowicie podgrzewały. Teraz obie agencje, po tym jak
      napompowały (i "pękły") spekulacyjny mieszkaniowy balon, wracają
      bezpośrednio na rządowy garnuszek.

      Po co fałszować inflację? Bo gdy właściciel drukarni z pieniędzmi (w
      USA jest nim Fed) wypuści do obiegu ich zbyt dużo, np. by ratować
      banki przed bankructwem, inflacja rośnie i wymyka się spod kontroli.
      W rezultacie 50 dolarów w kieszenie pana Smitha w Cincinnati traci
      kilka centów na wartości. W ten sposób właśnie pan Smith i każdy,
      kto ma dolary w kieszeni, bądź na koncie zrzuca się na
      wielomiliardowy prezent dla bankierów z Wall Street, którym bardzo
      nie udała się inwestycja. W sumie udzielają gwarancji na pożyczki
      warte 3 biliony dolarów (podobno, bo nikt tego nie wie na pewno). Są
      to głównie pożyczki z amerykańskiego rynku nieruchomości i jest
      wysoce prawdopodobne, że nigdy nie zostaną spłacone. W rezultacie
      według szacunków analityków legendarny dług publiczny Stanów
      Zjednoczonych zwiększył się o... 100 procent.

      Rząd wziął odpowiedzialność za śmiertelnie chory rynek finansowy na
      siebie, czyli na wszystkich - nie tylko Amerykanów, ale na każdego,
      kto ma jakikolwiek związek z dolarami.


      Socjalizm dla bogatych
      "Ameryka jest w tej chwili bardziej komunistyczna niż Chiny",
      skomentował inwestor Jim Rogers, stary znajomy George'a Sorosa, z
      którym w latach 1970. założył słynny z ataku na brytyjskiego funta
      Quantum Fund. Jego słowa potwierdzają analitycy londyńskiej firmy
      doradczej Independent Strategy:


      Przejęcie przez rząd tych spółek sprawiło, że USA mają najbardziej
      socjalistyczny system gospodarczy na świecie, nie wliczając takich
      krajów jak Korea Północna i Kuba - stwierdziło IS w komunikacie.
      Zdaniem Independent Strategy aż 75 procent pieniędzy zainwestowanych
      w nieruchomości i większość innych kredytów będzie od teraz
      finansowane przez rząd i amerykański bank centralny.


      Jaka jest więc amerykańska odmiana komunizmu? Zdaniem Rogersa "to
      socjalizm dla bogatych".

      Gdy rodzina z Ohio nie może sobie poradzić ze spłatą kredytu
      mieszkaniowego, traci dom. Gdy hazardzista z Las Vegas przegra w
      kasynie więcej niż ma, może pójść za długi do więzienia. Lecz gdy
      największe banki z Wall Street na skutek wariackich inwestycji
      stracą miliardy, rząd i Fed za cudze pieniądz, wykupuję je z długów.

      Oczywiście Ameryka nadal jest posągową demokracją. Demokracją, która
      właśnie nacjonalizuje system finansowy.


      Statystyka na zamówienie
      Na tym nie koniec. Jak w każdym szanującym się komunizmie, i w
      amerykańskim rząd nie tylko kontroluje kluczowe rynki, ale ma też
      pełną kontrolę nad danymi statystycznymi.

      O ile w amerykańskim życiu politycznym nadal panuje przykładny
      pluralizm i badania poparcia dla poszczególnych partii czy też
      kandydatów prezydenckich publikują niezależne ośrodki badawcze, to
      już inaczej jest z pewnymi arcyważnymi wskaźnikami gospodarczymi. A
      te często mają dużo większy wpływ na życie obywateli niż wynik
      wyborów.

      Tak się składa, że bank centralny każdego cywilizowanego kraju może
      dodrukować dowolną ilość pieniądza (kto nie chciałby być szefem
      takiej firmy?). Jedynym ograniczeniem jest inflacja - bank centralny
      jest zobowiązany do utrzymywania jej na przyzwoicie niskim poziomie -
      najlepiej około 2,5 procent, ale to zależy od sytuacji gospodarczej.

      Każdy napotkany na ulicy Amerykanin potwierdzi, że ceny podstawowych
      produktów i usług, które kupuje nieprzerwanie rosną. Rząd podaje, że
      inflacja utrzymuje się na poziomie 2,4 proc. Uspokajające. Jednak
      współczynnik ten to tzw. inflacja bazowa, która nie uwzględnia...
      cen ani żywności, ani paliwa. Wygodne, czyż nie?

      Dużo lepiej rzeczywistą sytuację Amerykanów pokazuje wskaźnik cen
      konsumpcyjnych (z benzyną i jedzeniem). Teb wynosi już nieco więcej -
      4 proc. Ale nie na tym koniec. Jak to się dzieje, że ceny mieszkań,
      czynszów, opłaty za studia, żywność, transport, benzyna, ogrzewanie
      wzrosły w ostatnich latach kilkakrotnie, a inflacja grzecznie pełza
      brzuchem po ziemi?

      Odpowiedź możemy znaleźć na blogu Wojciecha Białka, analityka
      finansowego SEB TFI, który przytacza takie zestawienie:



      I wszystko jasne. Czteroprocentowa inflacja to efekt "drobnych
      poprawek" w metodologii. Wartość dolara zaczęła gwałtownie spadać w
      latach 1970., po tym jak USA zawiesiło wymienialność waluty na
      złoto.

      Administracje Ronalda Reagana i Billa Clintona, prezydentów którzy
      dokonali w ostatnim półwieczu największych "cudów gospodarczych",
      skorygowały metodę pomiaru. W bardzo sprytny sposób, który opisuje
      Białek:


      W uproszczeniu przed pierwszą z tych zmian amerykańskie Bureau of
      Labor Statistics używało faktycznych cen nieruchomości przy próbach
      oszacowania tempa inflacji. Od 1983 roku ceny domów zostały
      zastąpione przez tzw. Owners Equivalent Rent czyli teoretyczne ceny,
      po której dom czy mieszkanie można by wynająć.
      Problem rozwiązany - zamiast 11,6 proc. inflacji, mamy 7,3 proc. Ale
      po kilku latach okazuje się, że i to nie wystarczy... Kolejna zmiana
      jest jeszcze lepsza:

      Reforma z 1998 roku wprowadziła natomiast tzw. "hedonistyczne"
      metody szacowania cen. Polegają one na próbie uwzględnienia nie
      tylko cen kupowanych produktów czy usług, ale również wzrostu ich
      jakości. Przykładowo posługujący się tą metodologią statystycy
      zakładają, że ceny komputerów spadają wraz ze wzrostem ich mocy
      obliczeniowej, nawet jeśli nominalne ceny za jednostkę pozostają bez
      zmian - tłumaczy Białek.
      Takich sztuczek nie powstydziliby się nawet statystycy z Pekinu,
      których Amerykanie nieustannie oskarżają o zawyżanie wzrostu
      gospodarczego.

      Podobne przykłady można by mnożyć. W ocenie sytuacji gospodarczej
      kraju bardzo ważna i przydatna jest tzw. inflacja pieniądza M3. Ta,
      jak podają urzędy statystyczne w Wielkiej Brytanii przekroczyła 13
      procent, a w strefie euro 14 procent. Jak jest w USA?

      Nie wiadomo, bo... dwa lata temu zaprzestano jego publikacji. Powód -
      oszczędności. Pozyskiwanie tych danych kosztowało

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka