Jak gospodarczy raj zmienia się w piekło

    • kijwoko Islandia - gospodarczy raj zmienia się w piekło 08.10.08, 13:13
      "Islandczycy liczą, że z pomocą przyjdzie im.... Rosja. We wtorek rano w świat
      poszła informacja, że Islandia dostanie od Rosji kredyt na 4 mld euro.
      Pieniądze te zwiększyłyby walutowe rezerwy i pomogłyby bankowi centralnemu w
      odkupywaniu koron, gdyby inwestorzy w dalszym ciągu chcieli się ich pozbywać.
      W ten sposób można by utrzymać stabilność kursu walutowego.
      [...]
      Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego Islandia z kryzysu wyjdzie, ale nauczką dla
      niej będzie, że czasy samotnych małych dobrze prosperujących krajów mogą się
      kończyć. - Islandia najpewniej złoży więc wniosek o członkostwo w Unii
      Europejskiej - mówi Orłowski. Choć sami Islandczycy woleliby wejść tylko do
      strefy euro (choć to niemożliwe) - członkostwo w UE jest im nie na rękę ze
      względu na unijne ograniczenia w połowie ryb."

      A moze Islandia zlozy wniosek o przyjecie do wnp, a moze nawet... Rosji?
      Limity polowowe pewnie nie obowiazuja, a euro bedzie mozna sie rozliczac bez
      wchodzenia do strefy euro - znane sa przypadki krajow spoza eu z obowiazujaca
      waluta euro - vide Czarnogora....
      • nie-tak Re: Islandia - gospodarczy raj zmienia się w piek 08.10.08, 21:23
        kijwoko napisał:
        a euro bedzie mozna sie rozliczac bez
        > wchodzenia do strefy euro - znane sa przypadki krajow spoza eu z obowiazujaca
        > waluta euro - vide Czarnogora....

        Ciekawe jak długo będzie rozliczanie w Euro?
        Ciekaw jak długo będzie dolar wiodącą waluta?
        Nie rozleci się to niedługo jak przysłowiowy domek z kart?
    • Gość: lorgens Re:Skandynawia to prymitywne kraje!!! IP: *.midd.cable.ntl.com 08.10.08, 17:59
      Zyja w 19 wieku!!
    • Gość: medeiss Islandia - gospodarczy raj zmienia się w piekło IP: *.subscribers.sferia.net 09.10.08, 19:39
      Pytanie- czy sądzicie, że może teraz opłaca się wybrać na Islandię w celach
      turystycznych. "Opłaca" tzn, że jest dużo taniej niż "zwykle". Jeszcze
      studiuję, więc względy finansowe póki co biorą górę nad chęcią zobaczenia na
      własne oczy tego pięknego kraju.

      Jeśli macie jakieś pojęcie, proszę piszcie:)
    • pawel-l Jak gospodarczy raj zmienia się w piekło 10.10.08, 20:55
      „Popatrzmy teraz na casus Islandii. Ten kraj po prostu żył nad stan. Eksportował trochę dorszy – a importował na kredyt luksusowe towary twierdząc, że jest cholernie zamożny. Teraz – płaci.”

      Tymczasem na łamach „Gazety Wyborczej” pp.Ewa Olszewska i Leszek Baj wywalili ogromny artykuł pt. „Islandia - gospodarczy raj zmienia się w piekło”. Czytając go zastanawiałem się ile bzdur musi dzisiejszy dziennikarz „GW” domieszać do szczypty sensu, by wyrobić przyzwoitą wierszówkę?

      Najpierw napisali obiegowe truizmy i falsizmy („falsizm” - to taki truizm, tylko akurat banalnie nieprawdziwy...) „Islandia od lat uchodziła za oazę spokoju. Turystów na liczącą 103 tys. km kw. wyspę przyciągają lodowce i gejzery. Gospodarka Islandii opiera się na rybołówstwie, przetwórstwie aluminium. Liczący nieco ponad 300 tys. mieszkańców kraj jest jednym z najbogatszych na świecie. W nadziei na lepsze życie wyemigrowało tam wielu Polaków (ich liczbę szacuje się tam na 7-12 tys.)".

      Falsizmem wśród truizmów jest zdanie: „ kraj jest jednym z najbogatszych na świecie”. Owszem, eksport aluminium zapewne przynosił zyski – jednak większość z nich zżerały ogromne koszty transportu. No, i te dorsze...

      Dalej PT Autorzy jednym skomplikowanym zdaniem kwitują prostą przyczynę kryzysu: „Wysoki import spowodował niebezpieczny wzrost deficytu na rachunku obrotów bieżących, który dla inwestorów jest sygnałem rosnącej nierównowagi w gospodarce. Co więcej, niezwykle mocno wzrosło zadłużenie zagraniczne Islandczyków, którzy masowo brali kredyty w obcych walutach.”

      I o to chodzi! Islandia nigdy nie była bogata! Chyba, ze za „bogatą” uznamy np. budowaną na kredyt Polskę pod okupacją ekipy śp.Edwarda Gierka. Na kredyt – to każdy może być bogaty.

      Przez jakiś czas.

      Metoda jest taka: ludzie biorą kredyty – i np. budują. Gazety widząc „oznaki dobrobytu” informują radośnie, że dobrobyt rośnie. Banki chętnie udzielają „bogaczom” kolejnych kredytów. Za te pieniądze kupuje się samochody, domy, lodówki, telewizory – a może i buduje jakąś fabryczkę nie po to, by dawała zysk, a po to, by „zlikwidować bezrobocie”. Rząd też wierzy, ze Islandia jest bogata – więc uważa, że może poszaleć.

      I wszytko to działa znakomicie – dopóki ktoś tej bańki nie przekłuje.

      I to jest CAŁE wyjaśnienie sytuacji gospodarczej Islandii.

      Natomiast czym innym jest kryzys finansowy (który obnażył chore podstawy boomu). Tu PT Autorzy usiłują zrzucić część winy na... banki.

      „Ale bardzo dużą rolę w gospodarce odgrywają też tamtejsze banki, i to właśnie one doprowadziły Islandię ma skraj przepaści. Trzy największe - Kaupthing, Glitnir czy Landsbanki - nie mając możliwości ekspansji w Islandii, chętnie rozwijały swoją działalność za granicą. Otwierały swoje filie m.in. w Wielkiej Brytanii czy w innych krajach skandynawskich. Ich aktywa obecnie dziewięciokrotnie przewyższają PKB Islandii (PKB wynosi 14 mld €uro)”.

      Z czego jasno wynika, że działalność banków jest deficytowa – a im większe aktywa posiadają banki, tym gorzej!!!???!

      Dalej: „Jeszcze kilka lat temu zagraniczni inwestorzy chętnie inwestowali w Islandii - budowali nowe zakłady, m.in. huty aluminium. Rząd tego kraju był wiarygodnym partnerem, a agencje ratingowe nadały Islandii wysokie oceny wiarygodności kredytowej”. Zauważyli Państwo? Kto był „partnerem”? RZĄD! A jak wygląda gospodarka, w której partnerem jest RZĄD?

      Właśnie...

      Ale o tym pp.Redaktorzy nie piszą – wiedząc świetnie, że pół-inteligenci czytający „GW” tego nie zauważą. Piszą za to znienacka:

      „Jednak szybko rozwijająca się gospodarka zaczęła się przegrzewać”...

      ..jak to: ”przegrzewać”? Zdychać! .

      „Jak się zaczęły problemy banków w Islandii? - Były po prostu zbyt duże jak na małą islandzką gospodarkę. Działały jak normalne banki inwestycyjne. Za bardzo angażowały się w operacje poza Islandią - mówi Bartosz Pawłowski, strateg z TD Securities w Londynie, firmy zajmującej się doradztwem na rynku kapitałowym dla instytucji i rządów. Globalny kryzys na świecie spowodował, że instytucje finansowe przestały islandzkim bankom pożyczać pieniądze albo pożyczały je bardzo drogo. A to wpędziło wyspiarskie banki w tarapaty. - Te banki mogły po prostu upaść. Na gwałt potrzebowały pieniędzy - ocenia Pawłowski”.

      Otóż wszystkie banki Małego Księstwa Liechtenstein są za duże na 34-tysięczne księstwo. Nawet większość banków szwajcarskich jest „za duża na Konfederację Helwecką”. Ale jakoś nie sprawia to im kłopotu...

      Od tego, że banki są złe, już tylko krok do usprawiedliwienia nacjonalizacji: „Nic więc dziwnego, że islandzkie władze już w zeszłym tygodniu znacjonalizowały trzeci co do wielkości bank komercyjny Glitnir. Wczoraj podobnie postąpiły z drugim - Landsbanki. Największy - Kaupthing - dostał 500 mln €uro pożyczki od banku centralnego. Dodatkowo władze zagwarantowały 100% depozytów bankowych Islandczyków”.

      Normalna komuna. Ściślej: narodowy socjalizm - bo Rząd bezczelnie zagwarantował wkłady swoim obywatelom, a nie zagwarantował obywatelom państw obcych!!

      Po dokonaniu tego wszystkiego prezydent Islandii udał się do szpitala. Na koszt podatników – oczywiście.

      JKM
Pełna wersja