Dodaj do ulubionych

Przed szczytem: Francja chce "nowego Breton Woods"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 20:58
Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola. A jak to nie pomoże to
stan wojenny i godzina policyjna. A potem to już tylko "Nowy
wspaniały Świat"...
Obserwuj wątek
      • 1stanczyk "Przeciez rynki pojda tam gdzie ich nikt nie ... 03.11.08, 22:19
        "Przeciez rynki pojda tam gdzie ich nikt nie reguluje."

        Rynki pojda przede wszystkim tam, gdzie beda mozliwosci zarobku a nie tam gdzie
        ich nikt nie reguluje ale gdzie rowniez nie mozna zarobic ani grosza.

        Nie bardzo wiesz czym bylo Bretton Woods:

        fr.wikipedia.org/wiki/Accords_de_Bretton_Woods

        Tak jak ustala kraje biorace udzial w konferencji 15 listopada tak banki beda
        musialy sie podporzadkowac. Kapitalizm bezpanstwowy nie istanieje i istaniec nie
        moze: obecny kryzys finansowy jest tego najlepszym swiadectwem.
        Interwencje panstwowych administracji na rynkach finansowych wynikaly z obaw o
        przetrwanie systemu polityczno-spoleczno-ekonomicznego i zwiazanej z nim
        demokracji w przypadku zdania sie na "regulacje" rynkowe.
        Uratowaly zycie niemalej czesci finansistow i bankowcow, ktorzy w przypadku
        "regulacji rynkowych" skonczyliby na latarniach jako ofiary samosadow.

        Re: a francja pozostanie francja widac ze jest
        • agg Re: "Przeciez rynki pojda tam gdzie ich nikt nie 03.11.08, 22:33
          Zanizona stopa procentowa, marzenie kazdego chyba premiera min.
          finansow, przedsiebiorcy czy tez kazdego co planuje wziac kredyt lub
          tez juz go posiada. Okazuje sie ze te nieziszczalne pragnienie jest
          mozliwe wystarczy tylko znalesc sposob na oszukanie inflacji. Taki
          sposob znalazly Stany Zjednoczone jako bodaj jedyny kraj swiata. W
          normalnych warunkach zbyt niska stopa procentowa skutkuje wzrostem
          inflacji a takze deficytem handlowym, jednak to wlasnie poprzez
          deficyt handlowy miliardy dolarow wyplywaja z amerykanskiej
          gospodarki zasilajac rezerwy walutowe innych krajow, lub stajac sie
          waluta roznorakich transakcji miedzynarodowych nigdy juz do ameryki
          nie powracajac dzieki czemu gospodarka ameryki pozbawia sie niejako
          nadmiarow dolarow ktore skutkowaly by wzrostem inflacji a za tym
          koniecznoscia podwyzki stop procentowych. Oczywiscie funkcjonowanie
          tego zadziwiajacego zjawiska burzy nieco nasze wyobrazenie o handlu
          miedzynarodowym gdzie kazdy kraj z zalozenia pragnie wiecej
          exportowac niz importowac, w przypadku ameryki jest odwrotnie. Czym
          wiekszy deficyt tym nizsza inflacja a za tym nizsza stopa
          procentowa. Oczywiscie pogodzenie polityki taniego kredytu i niskiej
          inflacji to polityka pelnego zatrudnienia i genialnej koniunktury
          przez dekady szybszej niz w innych krajach rozwinietych a poniewaz
          deficyt handlowy to tez polityka miedzynarodowa wspierajace kraje
          opierajace sie komunizmowi po wojnie no to w zasadzie mozna napisac
          ze wszyscy sa zadowoleni. Amerykanie sa zadowoleni, zadowoleni sa
          azjaci i europejczycy. Po prostu wszyscy!!!!

          Problem tkwi w tym ze komunizm i zimna wojna skonczyla sie juz dawno
          a stabilizowanie swiata za cene deficytu powinno byc zrewidowane ale
          skoro wszyscy sa zadowoleni to po co? Niestety zanizona stopa
          procentowa nieuchronnie skutkowac musi dwoma zjawiskami, zanizona
          sklonnoscia do oszczedzania oraz zawyzona sklonnoscia do brania
          kredytow. Oczywiscie obie te kwestie do pewnego stopnia sie
          wykluczaja, bo przeciez jesli wszyscy chca wydawac pieniadze to ktos
          powinien je oszczedzac? Amerykanie nie oszczedzaja pieniedzy ale
          robia to japonczycy, chinczycy i inne nacje poludniowo wschodniej
          azji i sa w tym wyjatkowo skuteczni, a amerykanie musza od nich te
          pieniadze ciagle pozyczac. Innym efektem ubocznym takiego stanu
          rzeczy jest przesadne pakowanie sie amerykanow w spekulacje zamiast
          tradycyjnych lokat bankowych a to z kolej zwieksza wstrzasy na
          rynkach swiatowych w te czy inna strone co oddzialowuje na prawdziwa
          gospodarke. Oczywiscie na pytanie co jest lepsze, czy polityka
          pelnego zatrudnienia o ktorej marza wszyscy i do tego szybszego
          rozwoju niemalze calego swiata a juz na pewno azjatyckich tygrysow
          czy tez normalna polityka stop procentowych, rownowaga systemowa z
          bezrobociem odpowiedz wydaje sie niemalze oczywista ale to nie nam
          przyszlo dokonywac wyboru, dokonali go bowiem juz dawno temu
          amerykanie. Tak czy inaczej wszystko to dzialalo przez 60 lat jakby
          nie bral.

          Oczywistym jest fakt ze rozmiary krachu na rynku nieruchomosci i ich
          wplywu na sektor finansowy musza wynikac zarowno z wielkosci
          poniesionych strat przez banki poszczegolnych krajow ale tez z
          wielkosci depozytow gromadzonych w tych krajach. Faktem jest wiec ze
          gdyby ameryka miala stope oszczedzania na poziomie powiedzmy 20 czy
          30% dochodu narodowego to poniesionie straty nie byloby problemem i
          prawdopodobnie nikt by sie nawet o nich nie dowiedzial. A poniewaz
          poniesione straty w wyniku nadzwyczajnych ale jednorazowych zdarzen
          rynkowych nie przekreslaja przeciez mozliwosci dalszego normalnego
          funkcjonowania bankow i osiagania przez nie rentownosci problemu by
          nie bylo. Po prostu nikt by sie o tym nie dowiedzial a straty
          zostaly by odrobione w przyszlosci no i nie byloby paniki. Niestety
          jak sie okazuje choc niewiele krajow swiata posiada tak wysoko
          rozwinieta gospodarke jak USA i do tego jeszcze chwile temu tak
          wysokie tempo rozwoju to okazuje ze fakt wysokich dochodow jego
          mieszkancow nie sprawia ze posiadaja oni pieniadze, a w kazdym razie
          nie takie ktore trzymaliby w bankach.

          Kryzys tlumaczony jest kredytami supbrime udzielanymi z jakis
          powodow osobom o minimalnych lub zerowych zdolnosciach kredytowych.
          No coz jezeli osoby o zerowych zdolnosciach kredytowych dostaja
          kredyty to jasne jest ze nie beda ich splacac, z drugiej jednak
          strony pamietam ze w zeszlym roku ropa naftowa osiagala rekordowe
          ceny a amerykanie konsumuja jej naprawde duzo, ceny zywnosci poszly
          w gore a one sa glownym koszykiem zakupow dla osob o niskich
          dochodach jak i ogolnie inflacja poszla w gore podnoszac koszty
          zycia przeciez. Moze po prostu petla kredytowa amerykanskiego
          spoleczenstwa i gospodarki zaciska sie coraz mocniej i kolejne ciosy
          na nia spadajace okazaly sie tym przyslowiowym ostatnim mostem za
          daleko?

          Cokolwiek uswiadomilismy sobie obecnie to z cale pewnoscia to, ze
          nie mozemy zyc bez bankow. Byc moze banki moga zyc bez nas ale na
          pewno nie my bez bankow. Nie pozostaje wiec nic innego niz w
          pompowac w te banki stosowna ilosc depozytow nawet jesli nazwiemy to
          planem Paulsona i czekac majac nadzieje ze wszystko wroci do normy.
          Oczywiscie byloby znacznie przyjemniej gdyby na ten moment budzet
          federalny USA znajdowal sie w dobrej kondycji szczegolnie wobec
          faktu ze gospodarka USA wydawala sie byc ledwie temu w dobrej
          kondycji, ten jednak na ow moment jest w kondycji wyjatkowo podlej,
          cierpiac na rekordowo wielki deficyt, choc na poczatku urzedowania
          obecnej administracji dysponowal nadwyzkami. Wyjatkowo wysoki
          deficyt budzetu bedzie wiec wyjatkowo powiekszony, wiec kryzys
          nadmiernego zadluzenia bedzie leczony dodatkowym gwaltownie
          narastajacym zadluzeniem z deficytem federalnych przekraczajacym
          bilion usd co jakby nie bral stanowi jakies 7% pkb. Pozostaje jednak
          pytanie czy to wystarczy? Problem w tym ze zagrozonych hipotek jest
          na podobno 5 bln a to juz stanowi ponad 30% pkb ale i to stanowi nie
          specjalnie wielkiej czesci ogolu dlugow jakie spoleczenstwo usa
          wzielo na siebie nie zaleznie od tych wszystkich dlugow ktore
          administracja rzadowa ma lub bedzie miala w bliskiej przyszlosci
          przyszlosci jako dlug federalny. Nie wiadomo wiec jak bedzie
          wygladalo splacanie dlugow kiedy pelne zatrudnienie przestanie
          istniec poniewaz zaczely sie masowe zwolnienia a kolejni zwalniami
          pracownicy beda zapewne kolejnymi dluznikami ktorzy nie beda w
          stanie splacac zaleglych kredytow. W ameryce po prostu absolutnie
          wszyscy powinni pracowac poniewaz wszyscy maja dlugi jednak obecnie
          zapewne wielu z nich jednak te prace straci pytanie tylko ilu? Nie
          jest wiec jasne w jaki sposob sektor finansowy usa bedzie obecnie
          funkcjonowal i czy nie bedzie potrzebowal ciaglego finansowania z
          budzetu federalnego ktory praktycznie rzecz biorac juz sie rozpadl.
          Budzet federalny poza nieznana iloscia pieniedzy ktorych potrzebowal
          bedzie dla bankow musi sie liczyc ze utraconymi dochodami z podatkow
          z tytulu recesji jak i rosnacymi wydatkami na zasilki dla
          bezrobotnych.

          Kolejna nieznana kwestia pozostaje inflacja. FED obnizyl wlasnie
          przy inflacji 5% stope procentowa do 1% czyli najnizej w historii,
          tym samym 5 razy nizej niz inflacja co oznacza ze kryzys wywolany za
          niskimi stopami bedzie leczony obnizaniem stopy. No coz biorac pod
          uwage fakt ze budzet federalny sie rozpadl a system bankowy
          desperacko potrzebuje depozytow jest to decyzja nawet ciekawe
          szczegolnie wobec faktu ze inflacja rosnie. Z drugiej jednak strony
          FED twierdzi ze inflacja spadnie poniewaz FED na nadzieje ze tak
          bedzie, coz jednak FED moze innego oznajmic rynkowi no przeciez nie
          to ze zatracil kontrole nad sytuacja? Oczywiscie jezeli FED
          prowadzil polityka pozwalajacej na nadmierne zadluzenie to nie ulega
          watpliwosci ze stal sie zakladnikiem owego zadluzenia. Bo skoro
          zadluzenie narastalo
          • agg Re: "Przeciez rynki pojda tam gdzie ich nikt nie 03.11.08, 22:35
            Nie sposob wiec walczyc z inflacja nie niszczac natychmiast
            gospodarki. W takiej sytuacji FED nie bedzie w stanie przeciwdzialac
            inflacji nawet jesli jej nasilanie stanie sie oczywiste choc
            oficjalna inflacja zapewne bedzie zapewne pod kontrola. Inflacja
            musi sie nasilic nawet jesli gospodarka bedzie w recesji ze wzgledu
            na potrzeby budzetu ktory juz sie rozpadl i ktorego stan bedzie sie
            systematycznie pogarszal. Trudno sobie natomiast wyobrazil by
            pompowanie pustych pieniedzy w postaci tego gigantycznego deficytu
            nie wplynelo na te inflacje a biernosc FEDu tylko ten proces nasili.
            Jezeli jednak inflacja sie nasili a amerykanie zatraca wiare zarowno
            w zdolnosc panowania na krachem ze strony rzadu jak i FEDu co
            zapewne szybko nastapi (o ile nie juz) to jasne jest ze depozyty nie
            zasila systemu finansowego poniewaz amerykanie tak czy inaczej
            musieli by tracic na niskim oprocentowaniu w tracacych coraz
            szybciej na wartosci dolarach tym bardziej ze trudno bedzie odgadnac
            czy system finansowy bedzie w stanie wogole i kiedy zafunkcjonowac i
            jakie jest ryzyko trzymania pieniedzy w bankach usa. Oczywistym jest
            ze amerykanie beda starali sie obecnie desperacko oszczedzac
            pozbawiajac gospodarki konsumpcji i poglebiajac recesje jednak przy
            narastajacej inflacji i ujemnej stopie procentowej dolary beda w cos
            inwestowane ale nie zasila systemu bankowego a jesli tak, budzet
            federalny bedzie musial pompowac tam coraz wiecej pieniedzy. Poza
            tym spadajacy deficyt handlowy bedzie za pewne rowniez dzialac pro
            inflacyjnie skoro jego wzrost inflacje zmniejsza. Kolejna kwestie sa
            ratingi amerykaskich obligacji rzadowych ktore uwazane sa za
            najbezpieczniejsze na swiecie :). Moim zdaniem ta kwestia bedzie
            sie robic coraz bardziej dyskusyjna wobec poglebiania sie kryzysu
            finansowego USA. Oczywiscie wiara w wyplacalnosc systemowa USA i
            fakt narastania inflacji pozostawi kwestie dolarowych rezerw
            walutowych ktorych poszczegolne kraje swiata moga zaczac sie
            pozbywac co nie pozostanie obojetne na poziom inflacji w usa. Wydaje
            mi sie ze USA zmierza do hiperinflacji bo nie bardzo wiem co w
            zasadzie rzad i FED moga zrobic by jej uniknac tym bardziej iz widac
            wyraznie ze nic nie wskazuje na to by wladze usa chcialy ten system
            przebudowac a przede wszystkim mogly to w jakis sposob zrobic. Nawet
            jesli jakims cudem katastrofa zostanie zatrzymana to przeciez
            wylacznie tylko po to by ten sam model dalej funkcjonowal wedle tej
            samej zasady, poniewaz nie sposob go przeciez zmienic. Ale on
            przebuduje sie wobec tego sam nie zalednie od tego czym na sie to
            podoba czy nie


            Konkluzja koncowa. Amerykanski cud gospodarczy osiagniety na
            zanizonej stopie procentowej okazuje sie do pewnego stopia iluzja
            podobnie jak oszczednosci amerykanow lokowane z przymusu na giedlach
            zamiast w bankach, ktore obecnie wyparowaly a te przeciez jeszcze
            chwile temu mialy stanowic prawdziwa wartosc. Dlugi i aktywa sa
            prawdziwe dopoki nikt nie sprawdza co sie za nimi stoi. Czy fakt iz
            swiatowe rynki finansowe dysponuja aktywami o wielkosci 10 razy
            wiekszej niz swiatowy dochod narodowy mozna uznac za cos
            prawdziwego? Czy to ze ropa kosztuje dzisiaj 60 dolarow a jeszcze
            pare miesiecy temu 140 ma jakis sens? Oczywiste jest jednak ze gdyby
            nawet Japonia czy inni wierzyciele mieli otrzymac wszystkie te
            niekonczace sie zera na kontach ktore winni sa im amerykanie to
            udlawili by sie nadmiarem bogactwa a ich system ekonomiczny zawalil
            by sie w skutek hiperinflacji w ich wlasnych krajach. System
            finansowy i gospodarczy byl i jest nadal rozchwiany a ekonomia
            domaga sie powrotu rownowagi ale prawda jest taka ze obecna sytuacja
            zapewnia pelne zatrudnienie tak w USA jak i w krajach wierzycielach
            a to jest niepodwazalna i prawdziwa jego korzysc nadrzedna nad
            jakimikolwiek innymi kwestiami co oznacza ze kraje te podobnie jak i
            USA beda zainteresowane w jego dalszym trwaniu poniewaz jest to
            lepsze dla nich wszystkich a takze dla calego swiata, badz tez
            system wroci do rownowagi a to bedzie bolesne dla ich wszyskich. W
            Europie jest rownowaga i jest bezrobocie i mizerne tempo wzrostu w
            USA i azjatyckich tygrysach rownowagi nie ma ale bezrobocia tez nie
            na pytanie co jest lepsze odpowiedz jest oczywista. Ostatecznie
            jednak amerykanie a pamietajmy o tym zadluzaja sie i owszem ale WE
            WLASNEJ WALUCIE.

            Konczac ten ponury wywod znajduje banalne wyjscie z kryzysu ktore
            zakonczy go jeszcze szybciej niz zaczelo. Jezeli jednak przyczyna
            kryzysu jest po prostu spekulacja a nie nadmierne zadluzenie to
            wszystko wskazuje na to ze obecna panika na rynkach finansowych a
            takze proby wszystkich na sile oszczedzania zaleja w krotkim czasie
            banki brakujacymi depozytami. Kazdy bowiem bedzie szukal bezpiecznej
            przystani dla swoich pieniedzy i znajdzie je oczywiscie w bankach a
            nie na rynkach finansowych. W takiej sytuacji okaze sie ze pomoc
            rzadowa okaze sie nie potrzebna i banki beda mogly ja zwrocic i ten
            fakt zakonczy kryzys bankowy i panike na rynkach. Inflacja spadnie a
            obnizka stopy procentowej przez FED wyciagnie USA z recesji nim ta
            sie w istocie zdarzy zaczac tak jak w 2001 r, i wszystko wroci do
            normy. Nowy prezydent usa bedzie mial czas zastanowic sie co w
            normalnych warunkach zrobic by powyzszy kryzys nigdy sie nie
            powtorzyl i tym samym jedyna ofiara kryzysu okaza sie spekulanci.
    • 1stanczyk "Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola." 03.11.08, 21:55
      "Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola."

      Zlodziejstwo, skrajna niekompetencja i glupota.
      Jeszcze raz: zlodziejstwo, skrajana niekompetencja i glupota.
      I gdyby nie troska administracji amerykanskiej o obecny system spoleczno
      gospodarczy w Stanach (i nie tylko) to przyszlosc wielu z obecnych amerykanskich
      finansistow i bankowcow skrocilyby szubienice na latarniach.

      Obrona finansowych zlodziei w imie i za parawanem swobod z ktorych korzystaja
      jedni by okradac drugich jest swoistym rozumieniem wolnego rynku wyroslym z
      naszego postkomunistycznego korupcyjnego folwarku zbudowanego przez pzpr-owski
      nomeklaturowy sprzedajny rynsztok.

      Re: Przed szczytem: Francja chce "nowego Breton W
      • Gość: rafvonthorn Re: "Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 22:41
        "Zlodziejstwo, skrajna niekompetencja i glupota"

        W sumie opisałeś krótko FED i jego politykę monetarną. Każdy
        ekonomista nie będący wyznawcą Keynesa powie Ci, że zaniżone stopy
        procentowe przez pewien czas stymulują gospodarkę, ale następnie
        powodują recesję, bo taka jest mechanika państwowo regulowanej
        podaży pieniądza.

        Ale po co się zastanawiać i szukać prawdy, przecież banały i slogany
        są takie wygodne...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka