Gość: fred IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.08, 09:28 Masakra . Jak zagraniczne banki wyciskają kasę z polskich firm. Oszuści nie informowali o ryzyku tylko o korzyściach . Zresztą wystarczy zajrzeć na stronę internetową Millenium . Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: fred_kampinos Re: Ropczyce liżą rany po opcjach IP: *.toya.net.pl 27.12.08, 09:50 To wstyd jakich mamy głupich prezesów w różnych firmach. Zaślepieni chciwością nie potrafią czytać ze zrozumieniem tego co podpisują. Motłochowi z ulicy można się nie dziwić, że inwestuje z nadzieją na gigantyczne zyski nie zastanawiając się jakie trzeba ponieść ryzyko, ale dla prezesa, który o tym nie myśli to mamy tylko jeden pojazd - taczkę. A do Pani dziennikarzyny. Wypada pisać o tym na czym człowiek się zna a nie powtarzać frazesy od tych, którzy muszą tłumaczyć się z błędnych decyzji. No chyba, że rachunek za artykuł zapłaci burmistrz Ropczyc lub prezes firmy (chodzą takie słuchy od dobrze znających sprawę osób - tych samych co w artykule ale nie chcących ujawnić swoich nazwisk). Odpowiedz Link Zgłoś
zuzur Ale ten Siwiec to hooy. 29.12.08, 08:40 Nie wierzę, żeby nie wiedział, co to znaczy 'wystawiać opcje'. Ciekawe, ile za to wziął? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Ciekawe co robi rada nadzorcza? IP: *.54.17.115.static.telsat.wroc.pl 27.12.08, 15:28 Problem Ropczyc (i innych zakładów w podobnej sytuacji) są nie tyle opcje walutowe tylko bardzo nieudolna i lekkomyślna próba spekulacji walutowej przez zarząd firmy. Opcja powinna być zawarta na kwotę dewiz jaką spodziewali się otrzymać z tytułu eksportu, a ściślej kwotę nadwyżki eksportu nad importem bo sądze, że jako równocześnie eksporter wyrobów i importer surowców mieli tez konto walutowe. Gdyby zawarli umowę na taką kwotę to żadnego większego problemu by nie było. Po prostu mieliby zagwarantowany przelicznik za wpływające dewizy i jedynie nie zrealizowaliby nadzwyczajnego zysku lub nadzwyczajnej straty z tytułu różnic kursowych (w zależności od kierunku zmian kursu). Problem wziął się z tego, że zawarto umowę na kwotę wielokrotnie większą od planowanych wpływów dewizowych. Gdyby złotówka się umocniła to mieliby dodatkowe zyski ale nie z działalności podstawowej tylko _finansowej_. Ale złotówka się osłabiła i w efekcie musza teraz dokupować waluty na rynku płacąc aktualne ceny rynkowe. Moim zdaniem rada nadzorcza Ropczyc powinna się poważnie zastanowić czy zarząd nie przekroczył swoich uprawnień zawierając umowe opcji na kwotę przekraczającą planowane wpływy walutowe. To moim zdaniem nie mieści się w granicach tzw. zwykłego zarządu ponieważ zarząd firmy podjął działania spoza zakresu podstawowej działalności, na co musiałby mieć zgodę rady nadzorczej, niewykluczone, że także w ogóle spoza zakresu działalności wpisanej do KRS co byłoby w ogóle naruszeniem prawa. W tej sytuacji niewykluczone, że cała umowa opcji z bankiem mogłaby być podważona jako zawarta z naruszeniem prawa, ponieważ zarząd nie miał uprawnień do podpisania takiej umowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Ciekawe co robi rada nadzorcza? IP: *.acn.waw.pl 27.12.08, 21:14 Dokladnie. Poza tym nie wierze, zeby firma zatrudniajaca 600 osob nie mogla sobie pozwolic na bystrego lebka po SGH czy AE zajmujacego sie zarzadzaniem ryzykiem walutowym. A to juz dowodzi bezmyslnosci zarzadu takiej firmy. Zwyczajnie nie potrafie sobie wyobrazic zeby ktos pozwalal sobie wciskac akwizytorowi z banku instrumenty pochodne, ktorych nie rozumie - a potem dalej pozostawal prezesem firmy... To tak jakby kupowac na bazarze srodek do czyszczenia dywanow, bo koles-akwizytor pokazal jak cudownie ten srodek dziala. A potem miec pretensje, ze z dywanu w domu zostaly strzepy. Odpowiedz Link Zgłoś
renifer77 Re: Ciekawe co robi rada nadzorcza? 27.12.08, 22:29 Gość portalu: darek_w1 napisał(a): > Moim zdaniem rada nadzorcza Ropczyc powinna się poważnie zastanowić > czy zarząd nie przekroczył swoich uprawnień zawierając umowe opcji > na kwotę przekraczającą planowane wpływy walutowe. To moim zdaniem > nie mieści się w granicach tzw. zwykłego zarządu ponieważ zarząd > firmy podjął działania spoza zakresu podstawowej działalności, na co > musiałby mieć zgodę rady nadzorczej, niewykluczone, że także w ogóle > spoza zakresu działalności wpisanej do KRS co byłoby w ogóle > naruszeniem prawa. W tej sytuacji niewykluczone, że cała umowa opcji > z bankiem mogłaby być podważona jako zawarta z naruszeniem prawa, > ponieważ zarząd nie miał uprawnień do podpisania takiej umowy. ************************** Trudno jest oceniać na podstawie informacji w mediach motywy decyzji oraz stan świadomości zarządu Ropczyc kiedy decydował się na „zabezpieczenie” pozycji walutowej. Nawet jednak jeśli naruszył on ograniczenia dotyczące prowadzenia spraw spółki wynikające z jej statutu to dokonane w imieniu spółki czynności i tak pozostają ważne. Wynika to z art. 17. § 3 k.s.h. Poza tym skoro zarząd Ropczyc zawarł z Bankiem Millenium ugodę dotyczącą feralnego hedgu to trudno oczekiwać by teraz podważał ważność transakcji zabezpieczającej. Mleko już jest rozlane, sprzątanie jest w toku. Tylko czy główny akcjonariusz- spółka pracownicza założona przez pracowników Ropczyc będzie chciał wyciągać konsekwencje wobec zarządu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek_w1 Re: Ciekawe co robi rada nadzorcza? IP: *.54.17.115.static.telsat.wroc.pl 28.12.08, 00:33 > Trudno jest oceniać na podstawie informacji w mediach motywy > decyzji oraz stan świadomości zarządu Ropczyc kiedy decydował się > na „zabezpieczenie” Słuszna uwaga, nie znamy treści umowy opcji ani ugody. Swoją drogą ciekawe czy jako lekko wk.wiony akcjonariusz Ropczyc nie mógłbym do niej dotrzeć. > ości i tak pozostają ważne. Wynika to z art. 17. § 3 k.s.h. Fakt, ale tylko jeżeli zgoda na zawarcie tych czynności wynikała wyłacznie z umowy lub statutu spółki. Pytanie czy zawarcie takiej umowy opcji nie wykraczało w ogóle poza statut. Opcję zawartą przez Ropczyce należałoby traktować jako dwie czynności: jedna to opcja na kwotę odpowiadająca planowanym wpływom i ta wchodzi jak najbardziej w zakres zwykłego zarządu (zabezpieczenie stałego kursu wymiany zaplanowanych wpływów) oraz drugą część opcji - na kwotę przewyższającą planowane wpływy, która była czysta działalnością finansową (rodzajem kontraktu terminowego na kurs walutowy), najprawdopodobniej nie ujętą w statucie. Trzeba by zapytać prawników od prawa gospodarczego czy zawarcie umowy na czynność nie ujętą w statucie jest ważne z punktu widzenia prawa, niezależnie od tego czy RN wyraziła zgodę czy nie. Kwestia odpowiedzialności - moralnie na pewno bank Millenium na brud za uszami, bo zwyczajnie podpuścił frajerów i to na umowę asymetrycznie rozkładającą zyski i straty. Swoją droga uważam go od dawna obok KB za jeden z banków budzących największą nieufność. Większa mam chyba tylko do SKOKów ;-) Co odpowiedzialności zarządu - dyrektor finansowy na pewno powinien wylecieć z hukiem niezależnie od ewentualnych rozważań na temat ważności umowy opcji. Jest po prostu skrajnie niekompetentny i nieodpowiedzialny, bo nawet jeśli nie rozumiał problemu to powinien zasięgnąć opinii kogoś, kto się na tym zna, a nie tylko wysłuchać zachwytów sprzedawcy produktu nad jego zaletami. Trzeba go wywalić zanim kupi kolumnę Zygmunta po okazyjnej cenie od następnego cwaniaka ;-) Co do reszty zarządu to jednak bym im podarował bo działalność podstawową prowadza w miarę nieźle (pomijając wtopę w Chinach). Powinni jednak ponieść odpowiedzialność finansową w postaci przejechania się im po pensjach i premiach. Nawalili jako cały zarząd i powinni poczuwać się do odpowiedzialności i przynajmniej w jakimś stopniu zrekompensować akcjonariuszom straty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibaj Mali złodzieje napadają na banki, wielcy złodzije IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.08, 00:30 Mali złodzieje napadają na banki, wielcy złodzieje zakładają banki. Odpowiedz Link Zgłoś
ebiznes24eu Ropczyce liżą rany po opcjach 28.12.08, 12:39 Swoją drogą to zarząd sam dął się wmanewrować. A z drugiej strony bank też nie zagrał fair. Swoją droga na miejscu Ropczyc spróbowałbym natychmiast zmienić bank na inny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalista Re: Ropczyce liżą rany po opcjach IP: 91.193.160.* 28.12.08, 22:51 gdyby w bankowości istniało coś takiego jak wolna konkurencja to firmy zdawały by sobie sprawę z tego, że bank to kontrahent jak każdy inny i czytały to co podpisują. ale przecież mamy "prawo bankowe" i banki to nie taka firma jak każda inna tylko "specjalna". "sektor strategiczny", "instytucja zaufania publicznego" podlegające specjalnemu nadzorowi. widzimy co warte jest to "publiczne zaufanie" i ten "nadzór". tylko dlaczego wobec tego musimy wszyscy za to płacić - nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś