Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie

IP: 213.25.93.* 23.01.02, 09:53
Kiedy słyszę te wszystkie mądre wypowiedzi, że winę za bezrobocie ponosi kodeks
pracy, to flaki mi się wywracają. Najgorsze jest to, że wszyscy powtarzją to w
koło macieju, nie wytykając prawdziwych przyczyn bezrobocia.
Do tego część zabierajacych głos myli regulacje Kodeksu Pracy z przepisami
dotyczącymi Podatków i Ubezpieczeń Społecznych.
Prawo pracy nie reguluje wysokości podatków i składek ZUS. Normuje jedynie
relacje pracodawca-pracownik, w których to relacjach pracownik jest na z góry
przegranej pozycji. Prawa pracy w Polsce się nie przestrzega, a organy powołane
do stania na jego straży, albo nie wywiązują się ze ze swoich obowiązków
(inspektorzy PIP), albo działają opieszale (Sądy Pracy.
Liberalizacja Kodeksu Pracy jest potrzebna pracodawcom głównie po to, aby ludzi
łatwo zwalniać z pracy, a nie zatrudniać. Po zniesie niu przepisów o
zwolnieniach grupowych, duża część firm od razu pozbędzie się części
pracowników i zatrudni nowych (albo tych samych) na najniższe stawki i umowy
czasowe, i jeszcze będzie się domagać ulg. W tej chwili płace oferowane nowo
zatrudnianym (i dużej części pracujących) są na poziomie uwłaczającym ludzkiej
godności. W krajach cywilizowanych jest nie do pomyślenia, aby osoba pracująca
na pełny etat nie była w stanie się za swoją pensję utrzymać. U nas to niestety
norma. W ostatnich latach wychodzą na jaw skutki wprowadzania na nasz rynek
tzw. "inwestorów". Specjalnie biorę ten wyraz w cudzysłów. W wiekszości
przypadków cała inwestycja polegała na kupnie polskiej spółki, a następnie
wysysanie z niej wszystkich zasobów w jak najkrótszym czasie. Nawet część
typowych inwestycji przynosi szkody. Przykładem są tu supermarkety lokowane w
mniejszych miastach (nie piszę tu o centrach handlowych w dużych aglomeracjach).
Ulokowane w kilkudziesięciotysięcznych miasteczkach supermarkety wysysają z
tych miejscowości kapitał i transferują go do swoich centrali. Utworzone przez
nie kilkadziesiąt niskopłatnych miejsc pracy i oferowane klientom, troche
niższe ceny, nie rekompensują szkód powstałych w sferze lokalnego small biznesu
(upadłość małych sklepów, a wypompowane pieniądze zmniejszają siłę nabywczą i
powodują jeszcze wiekszą recesję.
Do regionów ogarniętych ponad 20% bezrobociem musi być stały dopływ pieniądza
(w tej chwili często jego jedynym źródłem są dotacje, subwencje i płace sfery
budżetowej), aby w wyniku działalności gospodarczej można było je zarabiać i
wydawać. W ten sposób mogą rozwijać się usługi i wszelka działalność
gospodarcza. To jest jedyna droga i nie zastąpią jej żadne zmiany w KP czy
obniżki podatków.
Jednym z głównych źródeł recesji i bezrobocia w Polsce jest załamanie popytu
wewnętrznego. Nastąpiło ono w wyniku obniżania się dochodów pracowników
najemnych, a przechwytywanie korzyści przez pracodawców i firmy. W tej chwili
mamy do czynienia z eskalacją tego zjawiska (np. obniżanie pracownikom pensji
pod pretekstem spadku zysków firmy). Jak podawała kilka tygodni
temu "Rzeczpospolita" rozwarstwienie dochodów w ciągu ostatnich 10-ciu lat
wzrosło dwukrotnie (w 1990 roku relacja dochodów 20% najlepiej zarabiających do
20% najniżej zarabiających wynosiła 3 do 1, a wtej chwili 6 do 1). Trzeba sobie
uświadomić że te 20% dobrze zarabiających nie zapełni restauracji, kin, salonów
fryzjerskich, pensjonatów turystycznych. Nie wykupi produkowanych w Polsce
mebli, lodówek, pralek itp. Oni wydadzą swoje nadwyżki na importowane samochody
i inne dobra luksusowe, czy turystykę. Nie będą też inwestować w Polsce, bo w
tej chwili nie ma na nic popytu, a gotówkę lepiej ulokować w banku.
Jeżeli ponad 50% społeczeństwa wystarcza pieniędzy jedynie na najpotrzebniejsze
wydatki i nie ma możliwości ich zarabiania (nawet dodatkową pracą), to popyt
konsumpcyjny na masowe towary i usługi się nie odrodzi. Należy też stworzyć
prawdziwą wolność gospodarczą. Dlaczego np nie może sprzątać miejskich ulic
grupa bezrobotnych, którzy zarejestrują działalność gospodarczą i będą działać
na własny rachunek? Otóż dlatego, że takie zlecenia dostaje prywatny
przedsiębiorca, który odpala procent zleceniodawcom, zatrudnia na czarno pare
osób, a wiekszość kasy zagarnia dla siebie i po roku ma nowego mercedesa.
To panowie rządzący naprawcie, a nie wprowadzajcie przepisów pozwalających
traktować pracowników jak przedmioty.
    • Gość: Eire Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie IP: *.mofnet.gov.pl 23.01.02, 10:35
      Zgadzam sie w 100%. Najlepszym przykładem są Czechy. Tam stawki na ichniejszy
      ZUS są o około 50% niższe niż u nas. Koszty pracy sa więc niższe, a bezrobocie
      o takim możemy tylko pomarzyć - około 4%. O ironio na obszarach przygranicznych
      zatrudniani są Polacy. Toyota też wybrała naszych południowych sąsiadów. A
      politycy zastanawiają się. Mają gdzieś ludzi, bo przez 4 najbliższe lata
      dochody mają zapewnione i to nie małe.

      • Gość: mietek Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie IP: 10.0.210.* 23.01.02, 10:54
        Jeżeli ktoś chce krytykować pracodawcow - niech wcześniej sam założy swoją
        firmę,poprowadzi ją chociaż 3 miesiące i dopiero wtedy zabiera głos.Kodeks
        Pracy powinien być cieniutki jak Świerszczyk dla dzieci.Jeżeli ktoś zakłada
        własną firmę,ryzykuje swoje pieniądze i poświęca swój czas - ma prawo tak
        prowadzić firmę ,jak mu się podoba.To jest paranoja,żeby jakieś matoły i
        cwaniaki zwane związkowcami narzucały właścicielowi jakieś regulaminy,komórki
        BHP itd.Jeżeli związkowcom tak bardzo zależy na bardzo dobrych warunkach pracy
        obywateli - to niech zakładają tysiące firm ,zatrudniają ludzi i super płacą.
        • ptwo Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie 28.01.02, 21:16
          Gość portalu: mietek napisał(a):

          > Jeżeli ktoś chce krytykować pracodawcow - niech wcześniej sam założy swoją
          > firmę,poprowadzi ją chociaż 3 miesiące i dopiero wtedy zabiera głos.Kodeks
          > Pracy powinien być cieniutki jak Świerszczyk dla dzieci.Jeżeli ktoś zakłada
          > własną firmę,ryzykuje swoje pieniądze i poświęca swój czas - ma prawo tak
          > prowadzić firmę ,jak mu się podoba.To jest paranoja,żeby jakieś matoły i
          > cwaniaki zwane związkowcami narzucały właścicielowi jakieś regulaminy,komórki
          > BHP itd.Jeżeli związkowcom tak bardzo zależy na bardzo dobrych warunkach pracy
          > obywateli - to niech zakładają tysiące firm ,zatrudniają ludzi i super płacą.

          No właśnie! A ile to związków zawodowych jest w PKP? Pytanie po co! Wiadomo, żeby
          było duzo funkcyjnych związkowych, których w świetle prawa pracy nie wolno
          zwolnić.
    • Gość: EURO A może w KC? IP: *.liwest.at 23.01.02, 18:24
      ?
    • nonkonformista Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie 23.01.02, 20:07
      Nic dodać nic ująć Flex. To bardzo trafna diagnoza. Mam jednak wrażenie, że
      inercja władzy w Polsce jest tak wielka, iż "nic nie da się zrobić".
      Mnie śmieszą ostatnio postulaty "obniżyć płacę minimalną" jako receptę na
      bezrobocie. Teraz ta płaca to chyba jakieś 500-600 PLN netto. Zakładając, że
      będzie to 400 PLN to pytam jaka jest siła nabywcza tych pieniędzy. Ktoś będzie
      pracował co najmniej 42 h/tygodniowo, przez cały miesiąc za 100 dolarów ???
      Mamy do czynienia za gigantyczną pauperyzacją społeczeństwa i żwawym krokiem
      zmierzamy w stronę Rumunii czy Nowej Jugosławii.
      • komentator Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie 24.01.02, 08:13

        W tej dyskusji niestety nie ma latwej i jedynie slusznej odpowiedzi.
        Sa oczywiste fakty:

        1. Podatki (VAT, place) oraz oplaty pracodawcow sa w Polsce, w procentach
        na gornym pulapie swiatowym. Np. VAT w Polsce 22%, Niemcy 16% itd. Trzeba
        tu przypomniec ze gdy kraje rozwiniete byly na takim poziomie jak Polska
        teraz (np. lata 50) procenty te byly o wiele nizsze.

        2. Place minimalne oraz sila nabywcza sa niskie

        3. Gospodarka polska jest silnie inflacjogenna a finanse publiczne sa w duzym
        kryzysie

        4. Nowych miejsc pracy w zadnym wypadku nie da sie utworzyc tak by pokryc
        zapotrzebowanie, biorac pod uwage wyz demograficzny i przeludnienie wsi.
        Mozna jedynie probowac utrzymac bezrobocie w jakichs granicach

        W tej sytuacji nie pozostaje nic innego jak manewrowanie, chociaz pole manewru
        jest male. Na przyklad koniecznosc ograniczenia deficytu finansow publicznych
        w szybkim tempie kloci sie z koniecznoscia obnizenia podatkow i oplat.
        Podwyzszenie placy minimalne na pewno nie przyczyni sie do wzrostu liczby miejsc
        pracy a latwo moze spowodowac wzrost inflacji ktora zje wszelkie podwyzki.

        W tym calym ukladzie bezsensowne jest wiec wykrzykiwanie racji jednej strony bo
        kazda strona ma uzasadnione racje. Przeciwnie, niech kazdy kto zabiera glos
        powie cos na temat EFEKTOW tego co proponuje. Np. co bedze z liczba miejsc
        pracy i inflacja po podwyzce plac minimalnych?








      • Gość: Flex Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie IP: 213.25.93.* 24.01.02, 08:32
        Ja bym powiedział że idziemy dalej (kłania się Ameryka Łacińska). Oglądałem
        wczoraj po Panoramie reportaż Milewicza z Argentyny. Ich sytuacja żywcem
        przypomina mi naszą z tą różnicą, że tam bieda koncentruje się na obrzeżach
        wielkich miast (osiedla slamsów, a u nas w regionach rolniczych. Chociaż jak
        wygląda sytuacja na wsi argentyńskiej tego nikt nie mówi. No i południowcy mają
        większy temperament, więc łatwiej pokazują swoje niezadowolenie.
        A co do naszego kraju, to przy ignorancji kolejnych ekip rządzących (z lewa i z
        prawa) chyba jedynym ratunkiem dla naszych obywateli jest wstąpienie do UE.
        Tak na marginesie to demagodzy twierdzący o skomplikowaniu polskich przepisów,
        niech się zapoznają z tymi obowiązującymi w UE! A nasze muszą być z nimi spójne.
        Niedouczeni liberałowie plotący bzdury o niskich i prostych podatkach w USA
        niech sobie przeczytają artykuł w GW sprzed paru tygodni. W USA sam spis treści
        do ustawy podatkowej liczy ponad 70 stron!
        Ja nie twierdzę, że nasze przepisy są dobre, na pewno można wiele regulacji
        uprościć (np. ujednolicić stawkę VAT, czy zasady opodatkowania podmiotów
        gospodarczych). Ale nie można mówić w ciemno, że u nas jest be, a gdzie indziej
        super. Ja się zastanawiam jak sobie po wstąpieniu do UE poradzą firmy, których
        jedyną przewagą konkurencyjną są głodowe płace pracowników (np 400 zł/m-c za
        pracę z rękami zanurzonymi w lodowatej wodzie, na czarno) i fatalne warunki
        pracy. Po otwarciu unijnego rynku pracy, taki "przedsiębiorca" już nie znajdzie
        chętnych do pracy i prawdopodobnie splajtuje. A wracając do bezrobocia, to
        interesującą tabelę znalazłem na stronach GUSu. Są tam wskaźniki miesięczne
        bezrobocia od 1990 roku. Analiza jest ciekawa rok 1990 5% (to raczej normalne,
        bo wtedy wszyscy niepracujący się rejestrowali) do końca 1993 r. dochodzi do 14%
        Od 1994 do konca 1997 spada do 10%, by wystrzelić do poziomu obecnego. Nim
        dojdę do dalszych wniosków muszę zastrzec że nie jestem sympatykiem lewicy, a
        obecna ekipa przyprawia mnie o mdłości. Ale niestety z tej statystyki wynika,
        że rządy oraz polityka liberałów i monetarystów pod wezwaniem L.Balcerowicza
        zajmują się produkcją bezrobotnych i dławieniem wzrostu gospodarczego.
        Bezrobocie wyraźnie spadło jedynie za rządów koalicji SLD-PSL w latach 1993-
        1997. Dlatego moja konkluzja jest jednoznaczna - nie będzie poprawy w
        gospodarce gdy pieniądzem rządzi L.Balcerowicz. W interesie społeczeństwa
        należy Go jak najszybciej wysłać do EBOiRu czy w ogóle do diabła, razem z całą
        RPP, powołać nowego prezesa NBP i uczynić go jednoosobowo odpowiedzialnym za
        efekty polityki pieniężnej. Odpowiedzialność zbiorowa (RPP) to żadna
        odpowiedzialność. Ucięto by w ten sposób ciche porozumiania w zakresie polityki
        pieniężnej i kursu walutowego pomiędzy NBP a ECB i dużymi bankami zagranicznymi
        zarabiającymi krocie na naszych stopach procentowych bez większego ryzyka.
        Do czego prowadzi polityka sztywnego kursu walutowego pokazała Argentyna. A w
        Polsce kurs PLN mimo że jest płynny, to od kilku lat jest de facto stały.
        Wystarczy porównać sobie średnioroczne kursy PLN z ostatnich kilku lat. Ich
        poziom jest w zasadzie bz.
        • Gość: macias Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie IP: 212.160.117.* 24.01.02, 13:39
          jak się czyta diagnoze i twoje recepty na poprawe sytuacji gospodarczej to rece
          i nogi sie uginaja. W Polsce jest za duzo takich niedouczonych ludzi jak ty i
          dlatego jest tak ciężko.
          Nie chce mi się wyjasniac wszystkiego bo wiele razy to juz było pisane w
          różnych wątkach.
          Z czekistowskim pozdrowieniem "Balcerowicz musi odejść"
          • Gość: wstan Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie IP: 212.244.84.* 27.01.02, 05:44
            Gość portalu: macias napisał(a):

            > jak się czyta diagnoze i twoje recepty na poprawe sytuacji gospodarczej to rece
            >
            > i nogi sie uginaja. W Polsce jest za duzo takich niedouczonych ludzi jak ty i
            > dlatego jest tak ciężko.
            > Nie chce mi się wyjasniac wszystkiego bo wiele razy to juz było pisane w
            > różnych wątkach.
            > Z czekistowskim pozdrowieniem "Balcerowicz musi odejść"Tu nie trzeba miec miec
            wyzszego wyksztalcenia jak Ty, zeby zrozumiec ,ze to popyt tworzy miejsca
            pracy.Zadaj sobie trud i pomysl przez chwile.Popyt,popyt i inflacja.I wydaje mi
            sie ze to Ty jestes niedouczony.

            • Gość: Biz 10% bezrobotnych - zasługa KP... IP: 217.97.163.* 27.01.02, 20:43
              50% bezrobotnych to kurczący się popyt w Polsce,
              20%- koszt kapitału(głównie koszt kredytu i jego dostępność),
              10% KP,
              10% koślawe prawo, korupcja, przepisy blokujące aktywność,
              10%- koszty pracy(minimalna pensja,wysoka składka ZUS).

              Popyt- to pieniądze znajdujące się na rynku, które mogą być zamienione na
              towary i usługi oraz klient ze swoimi potrzebami gotowy zapłacić za ten towar.
              A gdzie się właściwie popyt w Polsce podział?
              Prześledźmy to na przykładzie rynku samochodów osobowych.
              Do Polski sprowadzono z zagranicy w ostatnim dziesięcioleciu miliony samochodów-
              zarówno samochody nowe jak i używane.
              Dla przykładu 1 mln aut przemnożone przez 25.000zł(średnia wartość nowego
              samochodu)daje nam wartość 25 mld zł potencjalnego popytu.
              Można ten popyt zaspokoić samochodami własnej produkcji(jak to robią np. w
              Niemczech) i wtedy 25 mld zł zasila rynek w postaci płac pracowników
              (robotnicy,urzędnicy, nakowcy, inżynierowie, górnicy,hutnicy, kolejarze,
              listonosze...), podatków(służba zdrowia, oświata, emerytury, wojsko- w
              znaczącej części w postaci płac dla budżetówki), zysku, który może być
              przeznaczony na inwestycję, rozwój lub konsumpcję.
              W Polsce postanowiliśmy zaspokoić nasz popyt importem: 500.000 samochodów
              sprowadziliśmy w postaci złomu w cenie 3000zł za sztukę co dało w sumie kwotę
              1,5 mld zł i jak dodamy do tego wartość 500.000 sztuk samochodów nowych to
              okaże się, że już na wstępie potrafiliśmy zredukować w Polsce popyt z 25 mld do
              14 mld zł!
              Gdyby samochody były polskiej produkcji to 14 mld zł wróciłoby na rynek
              (odtworzony popyt)natomiast w przypadku importu jedynie 10% pozostaje w Polsce
              (cła, handel)pozostała kwota wypływa bezpowrotnie! tworząc popyt za granicą.
              Tak więc mamy tutaj do czynienia z ograniczaniem popytu w Polsce poprzez drenaż
              naszych kieszeni(wyprowadzanie kasy za granicę) i drenaż rynku(zaspakajanie
              potrzeb klientów minimalnym nakładem finansowym).
              A popyt to przecież pieniadze na rynku i klienci gotowi płacić za towary.
              Czy nasi obywatele są gotowi kupić teraz samochód z fabryki w ktorej są
              zatrudnieni?
              Znikający popyt jest główną przyczyną wzrastającego bezrobocia w Polsce. Jest
              to samonapędzający się proces który pozbawi miejsc pracy jeszcze wielu Polaków.
              Przykłady ograniczania popytu można mnożyć- żywność, używana odzież, uzywane
              maszyny.
              Dlaczego nikt z polityków o tym nie mówi koncentrując się na KP
              Pozdrawiam.
              Biz
              • Gość: Biz Re: 10% bezrobotnych - zasługa KP... IP: 217.97.163.* 27.01.02, 21:31
                Dodam tylko, że jak nie ma popytu to wszystko inne nie ma żadnego znaczenia -
                brak podatków, doskonałe przepisy, niewolnicy zamiast związkowców pracujący w
                firmach, darmowy kredyt... nie są wystarczającą przesłanką do stworzenia nawet
                1 miejsca pracy!
                Biz
                • Gość: macias Re: 10% bezrobotnych - zasługa KP... IP: 212.160.117.* 28.01.02, 12:56
                  Gość portalu: Biz napisał(a):

                  > Dodam tylko, że jak nie ma popytu to wszystko inne nie ma żadnego znaczenia -
                  > brak podatków, doskonałe przepisy, niewolnicy zamiast związkowców pracujący w
                  > firmach, darmowy kredyt... nie są wystarczającą przesłanką do stworzenia nawet
                  > 1 miejsca pracy!
                  > Biz

                  Niestety nie jest to prawda. Popyt jest rzecza wtórną. Najpierw jest efektywna
                  produkcja lub usługi, które mozna sprzedać w kraju albo za granicą. Im więcej
                  efektywnych przedsięwzięc w gospodarce tym więcej zdrowego a nie nakreconego
                  pustym pieniadzem popytu.
                  • nonkonformista Re: 10% bezrobotnych - zasługa KP... 28.01.02, 14:40
                    Gość portalu: macias napisał(a):

                    > Niestety nie jest to prawda. Popyt jest rzecza wtórną. Najpierw jest efektywna
                    > produkcja lub usługi, które mozna sprzedać w kraju albo za granicą. Im więcej
                    > efektywnych przedsięwzięc w gospodarce tym więcej zdrowego a nie nakreconego
                    > pustym pieniadzem popytu.


                    Synu - mógłbym powiedzieć Ci - najpierw dorośnij, a później będziesz zabierał
                    głos w kwestiach gospodarczych. Mam nieodparte wrażenie, że jesteś przeciętnym
                    studentem 1 lub 2 roku jakiejś uczelni ekonomicznej (i to chyba słabej, albo
                    osoba która wykłada ten przedmiot samo go nie rozumie). Wydaje Ci się, że skoro
                    studiujesz i liznąłeś trochę "Begg`a & Dornbusch`a" to już jesteś autorytetem.
                    Niestety jesteś nadal kapuścianym głąbem i o wielu sprawach nie masz żadnej
                    wiedzy. Definicja kryzysu wg. Flexa i Biz`a jest w 100 % trafna. Przykład z
                    samochodami jest kwintesencją całej Polskiej gospodarki po 89 roku. Wcześniej
                    analogiczna sytuacja miała miejsce z przemysłem elektronicznym (Balcerowicz
                    otworzył bezcłowy import - który zabił tę gałąź przemysłu w Polsce) teraz to samo
                    stało się z motoryzacją.I z każdym miesiącem będzie coraz gorzej.Niestety. Więc
                    już nie podniecaj się tymi książkowymi definicjami ani kolejnymi
                    nagrodami "zagranicznych środowisk opiniotwórczych" dla Balcerowicza.Czytaj
                    natomiast posty na forum bo wiele z nich jest bardzo treściwych (i na pewno
                    nauczą Cię więcej niż wykłady na Twojej uczelni).

                    N.
                    • Gość: macias Re: 10% bezrobotnych - zasługa KP... IP: 212.160.117.* 28.01.02, 16:46
                      dziękuje za wyjasnienie tych bardzo skomplikowanych spraw. Wracając do
                      przemysłu elektronicznego to może po prostu nie był konkurencyjny. W końcu to
                      konsumenci decydują co kupują i podejmują racjonalne decyzje. Jeżeli produkty
                      naszego przemysłu były takie dobre to dlaczego nikt ich nie kupował????
                      Może Balcerowicz zabronił?
              • Gość: Michał Science-fiction BiZa !!!!!!!!!!!! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 07:54
                Oto twoje "myśli" :

                Dla przykładu 1 mln aut przemnożone przez 25.000zł(średnia wartość nowego
                samochodu)daje nam wartość 25 mld zł potencjalnego popytu.

                A NIE PRZYSZŁO CI DO GŁOWY, ŻE WIĘKSZOŚĆ LUDZI W KAŻDYM PAŃSTWIE SWIATA NIE MA
                PIENIĘDZY NA NOWE AUTA ? POTENCJALNY POPYT NA SAMOCHODY, A RZECZYWISTY TO
                TROSZKĘ COŚ INNEGO.

                Można ten popyt zaspokoić samochodami własnej produkcji(jak to robią np. w
                Niemczech) i wtedy 25 mld zł zasila rynek w postaci płac pracowników
                (robotnicy,urzędnicy, nakowcy, inżynierowie, górnicy,hutnicy, kolejarze,
                listonosze...), podatków(służba zdrowia, oświata, emerytury, wojsko- w
                znaczącej części w postaci płac dla budżetówki), zysku, który może być
                przeznaczony na inwestycję, rozwój lub konsumpcję.

                W NIEMCZECH JEŻDZĄ TOYOTY, RENAULT ITD.. TO WSZYSTKO NIEMIECKIE AUTA ?
                A W HOLANDII JEŻDZĄ TYLKO IMPORTOWANE I WEDŁUG TWOJEJ TEORII TEN KRAJ POWINIEN
                PRZEŻYWAĆ KATASTROFĘ GOSPODARCZĄ !

                W Polsce postanowiliśmy zaspokoić nasz popyt importem: 500.000 samochodów
                sprowadziliśmy w postaci złomu w cenie 3000zł za sztukę co dało w sumie kwotę
                1,5 mld zł i jak dodamy do tego wartość 500.000 sztuk samochodów nowych to
                okaże się, że już na wstępie potrafiliśmy zredukować w Polsce popyt z 25 mld do
                14 mld zł!

                LUDZIE SPROWADZALI TE AUTA WBREW TAKIM PÓLGŁÓWKOM Z JAK TY, BO NIE STAĆ ICH
                BYŁO NA NOWE. DZIĘKI SAMOCHODOM UŻYWANYM ŻYJE CAŁA BRANŻA MOTORYZACYJNA A
                PAŃSTWO KASUJE CIĘŻKIE PIENIĄDZE ZA BENZYNĘ !

                Gdyby samochody były polskiej produkcji to 14 mld zł wróciłoby na rynek
                (odtworzony popyt)natomiast w przypadku importu jedynie 10% pozostaje w Polsce
                (cła, handel)pozostała kwota wypływa bezpowrotnie! tworząc popyt za granicą.

                CZY PAN ORIENTUJE SIE W RXZECZYWISTOŚCI ? POLSKIE SAMOCHODY ?

                Tak więc mamy tutaj do czynienia z ograniczaniem popytu w Polsce poprzez drenaż
                naszych kieszeni(wyprowadzanie kasy za granicę) i drenaż rynku(zaspakajanie
                potrzeb klientów minimalnym nakładem finansowym).

                PRPONUJĘ WPROWADZIĆ OBOWIĄZEK KUPOWANIA NOWEGO POLSKIEGO SAMOCHODU PRZEZ KAŻDĄ
                RODZINĄ POD GROŹBĄ KONFISKATY CAŁEGO MAJĄTKU !

                A popyt to przecież pieniadze na rynku i klienci gotowi płacić za towary.
                Czy nasi obywatele są gotowi kupić teraz samochód z fabryki w ktorej są
                zatrudnieni?

                JAK BĘDĄ MIELI PIENIĄDZE, TO KUPIĄ ! GŁÓWNY PROBLEM POLEGA NA TYM, ZE TE
                SAMOCHODY ALBO SĄ PRODUKOWANE PRZEZ BANKRUTÓW, ALBO PRZYPOMINAJĄ SKRZYNKI
                POCZTOWE ! CHYBA,ŻE PAN SOCJALISTA WPROWADZI PRZYMUS KUPOWANIA DANEGO MODELU
                NP. W ZALEŻNOŚCI OD WZROSTU - LUDZIE MALI SEICENTO, WIĘKSI LANOSA, NAJWIĘKSI
                ESPERO ITD..

                Najbardziej tragiczne jest to, że sądząc po ostatnich decyzjach rządu, nasza
                władza myśli tak samo jak BiZ !
      • Gość: Indris Płaca minimalna IP: *.ibspan.waw.pl 28.01.02, 15:23
        Dla ścisłości: płaca minimalna (brutto !) to obecnie ok 770 PLN. Dla porównania
        we francji w roku ubiegłym było to ok 6000 FF (ok. 250 PLN). Oczywiście
        obniżenie płacy minimalnej (albo nawet jej likwidacja jak postulują
        ultraliberałowie z UPR i "Wprost") obniżyłoby poziom bezrobocia. Tylko, że
        oznaczałoby to nie likwidację problemu ale nazwanie go inaczej. Po prostu
        pracujący żyliby w podobnej nędzy jak obecni bezrobotni. W tzw problemie
        bezrobocia nie chodzi o to, żeby ludzie w ogóle pracowali, ale, żeby pracowali
        i mogli dzięki swojej pracy żyć po ludzku.
        • Gość: Biz Re: Płaca minimalna IP: 217.97.163.* 29.01.02, 00:50
          Indris, żeby ludzie mogli żyć po ludzku potrzebny jest nieludzki kapitalista-
          im więcej wyzyskiwaczy tym lepiej.
          Ale kapitaliści potrzebują kogoś do wyzyskiwania.
          Dam przykład z własnego podwórka: w mojej branży są bardziej i mniej atrakcyjne
          tereny w Polsce- dobre to oczywiście te gdzie jest duży zbyt na moje towary.
          W tych wojewodztwach jest największe zagęszczenie konkurencyjnych firm, na
          rynku sprzedawany towar chodzi na niskich marżach, pracownicy w tamtejszych
          filiach zarabiają najwięcej(to przez podkupywanie najlepszych pracowników przez
          wstrętną konkurencję) i oczywiście bezrobocie jest najmniejsze. Czego więcej
          chcieć!
          Jak to jest możliwe, że w tej samej Polsce funkcjonują małe i wysokie pensje,
          mniejsze i większe bezrobocie, niższe i wyższe ceny towarów.
          Czyżby w jednym miejscu byli dobrzy w innym źli kapitaliści? lepsze i gorsze
          przepisy?, inny KP? Nie- kapitaliści sa wszędzie tacy sami, chciwi i
          bezwzględni- róznica jest w wielkości rynku!
          W gospodarce rynkowej zależność jest prosta: duży rynek przyciąga wielu żądnych
          krwi kapitalistów, którzy dla pomnożenia zysku tworzą dużo miejsc pracy,
          ograniczając bezrobocie i na koniec płacą z konieczności wysokie płace swoim
          pracownikom z obawy ich utratę. To takie proste!
          A propos elektroniki.
          W USA też nie nadążyli za Japończykami w elektronice użytkowej ale Amerykanie i
          Europejczycy w przeciwieństwie do nas telewizory i kamery Sony produkują u
          siebie bo potrafili przycisąć Japończyków cłami i kontyngentami.
          Jeżeli oddzieli się kapitalistów od rynku(potencjalnego zysku) zasiekami z ceł
          na granicy to z czystej chciwości zainwestują oni w rynek miejscowy o ile tylko
          jest on wystarczająco duży.
          Fabryki samochodów osobowych, ciężarowych, Nys i autobusów w Polsce już dawno
          produkowały by Mercedesy, Toyoty, MAN-y gdyby nasz rynek był tego wart.
          A przecież mieliśmy w 1990 roku rynek na 8 mln pojazdów- był...ale już go
          nie ma.

          W Polsce jest zwiększone zapotrzebowanie na godne życie.
          Zarabiać godnie chce zarówno sanitariusz w pogotowiu jak i polski negocjator w
          Brukseli który zaakceptował w pierwszej fazie przedakcesyjnych! negocjacji
          olbrzymie bezcłowe kontygenty na sprowadzane z Unii samochody.
          Najciekawsze w tym wszystkim, że ukradziono nam największy rodowy skarb a my
          się nawet nie zorientowaliśmy co się właściwie stało i zastanawiamy się
          dlaczego właściwie kapitał nie chce u nas tworzyć miejsc pracy. A po co miał by
          to właściwie robić?
          Gdy mieliśmy wielomilionowy rynek na ubezpieczenia, usługi bankowe, usługi
          telekomunikacyjne, handel detaliczny, energetykę, przemysł papierniczy znalazł
          się i kapitał chętny do inwestycji. Gorzej będzie z całą resztą.
          Jak Wieczerzak ukradnie parędziesiąt milionów złotych to robi to na
          dziennikarzach wrażenie, ale gdy dwóch takich negocjatorów(lewy i prawy)
          ukradnie ... księżyc to cisza jak makiem zasiał.
          Biz
          • Gość: Flex Re: Płaca minimalna IP: 213.25.93.* 29.01.02, 09:39
            Gość portalu: Biz napisał(a):

            > Indris, żeby ludzie mogli żyć po ludzku potrzebny jest nieludzki kapitalista-
            > im więcej wyzyskiwaczy tym lepiej.
            > Ale kapitaliści potrzebują kogoś do wyzyskiwania.
            > Dam przykład z własnego podwórka: w mojej branży są bardziej i mniej atrakcyjne
            >
            > tereny w Polsce- dobre to oczywiście te gdzie jest duży zbyt na moje towary.
            > W tych wojewodztwach jest największe zagęszczenie konkurencyjnych firm, na
            > rynku sprzedawany towar chodzi na niskich marżach, pracownicy w tamtejszych
            > filiach zarabiają najwięcej(to przez podkupywanie najlepszych pracowników przez
            >
            > wstrętną konkurencję) i oczywiście bezrobocie jest najmniejsze. Czego więcej
            > chcieć!
            > Jak to jest możliwe, że w tej samej Polsce funkcjonują małe i wysokie pensje,
            > mniejsze i większe bezrobocie, niższe i wyższe ceny towarów.
            > Czyżby w jednym miejscu byli dobrzy w innym źli kapitaliści? lepsze i gorsze
            > przepisy?, inny KP? Nie- kapitaliści sa wszędzie tacy sami, chciwi i
            > bezwzględni- róznica jest w wielkości rynku!
            > W gospodarce rynkowej zależność jest prosta: duży rynek przyciąga wielu żądnych
            >
            > krwi kapitalistów, którzy dla pomnożenia zysku tworzą dużo miejsc pracy,
            > ograniczając bezrobocie i na koniec płacą z konieczności wysokie płace swoim
            > pracownikom z obawy ich utratę. To takie proste!
            > A propos elektroniki.
            > W USA też nie nadążyli za Japończykami w elektronice użytkowej ale Amerykanie i
            >
            > Europejczycy w przeciwieństwie do nas telewizory i kamery Sony produkują u
            > siebie bo potrafili przycisąć Japończyków cłami i kontyngentami.
            > Jeżeli oddzieli się kapitalistów od rynku(potencjalnego zysku) zasiekami z ceł
            >
            > na granicy to z czystej chciwości zainwestują oni w rynek miejscowy o ile tylko
            >
            > jest on wystarczająco duży.

            Oprócz tego że musi być duży (mieć potencjał), musi być wystarczająco chłonny.
            Czytałem ostatnio wywiad jakiegoś dyrektora z Tesco Polska. Oni są rozczarowani
            naszym krajem. Inwestowali głównie ze wzgledu na blisko 40 mln rynek. Ale okazało
            się że obroty nie są takie jak sobie wyobrażali. Zadowoleni są z rynku
            węgierskiego i czeskiego. W polsce ludzie kupują tylko podstawowe rzeczy. W "Rz"
            był ostatnio artykuł "Zwyczajna polska bieda" W polsce 70% zatrudnionych nie
            zarabia połowy średniej krajowej! Co oni za to kupią?
    • andrzej404 Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie 10.03.02, 21:18
      Zupełnie się z tobą zgadzam.Mam w tym temacie praktyczne przeżycia.Otóż spółka
      zajmująca się sprzątaniem zatrudnia ludzi w dużej mierze tylko na czas
      określony.Pierwsze umowy ludze dostali na okres próbny na dwa lub dwa i pół
      miesiąca.Następne dostali już na pół roku,a trzecie ,a właściwie drugie bo te
      pierzwsze to okres próbny-dostali na okres DWUCH LAT!!!!!.Wiadomo że ludzie
      zatrudnieni na czas określony są na przegranej pozycji,nie mogą się niczego
      domagać bo jak staną się nie wygodni dla zakładu lub będą za dużo chieli tego
      co im przysługuje w myśl KODEKSU PRACY to są wylewani na zbity pysk lub się im
      nie przedłuża umowy o pracę .Stało się regułą,że ludzie nie chcieli iść na
      urlopy bo byli pewni,że po urlopie już nie wrócą do pracy.Itak
      bywało.Pracodawcy głęboko w tyle mają PRZEPISY KODEKSU PRACY nie można od nich
      wyciągnąć tego co się należy jak psu zupa pracownikowi,jak choćby pomieszczenie
      z wodą,ubranie robocze,czy posiłki regeneracyjne w okresie zimowym,napoje w dni
      upalne nie mówiąc o sprzęcie do pracy,ktorego trzeba się domagać.Nie powinno
      się znieniać kodeksu pracy,a wręcz przeciwnie jeszcze go bardziej zaostrzyć na
      rzecz pracownika,a zatrudnienie na czas określony skrócić do trzech miesięcy,a
      po tym okresie na czas nieokreślony.Wtedy by się skończyło bezrobocie i
      poniewieranie ludźmi.Teraz ludzie nie mają gdzie iść po jaką kolwiek poradę bo
      pracodawca i tak to olewa,a ludzie znajdują się w poniewierce.Myślę,że w końcu
      się zmajdze ktoś kto pomoże tym ludzią,którzy na nich pracują.Bo tylko gupi
      podćina gałąź na której siedzi.
    • Gość: Michał Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 23:20
      Gość portalu: Flex napisał(a):

      > Kiedy słyszę te wszystkie mądre wypowiedzi, że winę za bezrobocie ponosi kodeks
      >
      > pracy, to flaki mi się wywracają. Najgorsze jest to, że wszyscy powtarzją to w
      > koło macieju, nie wytykając prawdziwych przyczyn bezrobocia.
      Wszyscy tego nie powtarzają !

      > Do tego część zabierajacych głos myli regulacje Kodeksu Pracy z przepisami
      > dotyczącymi Podatków i Ubezpieczeń Społecznych.
      > Prawo pracy nie reguluje wysokości podatków i składek ZUS. Normuje jedynie
      > relacje pracodawca-pracownik, w których to relacjach pracownik jest na z góry
      > przegranej pozycji. Prawa pracy w Polsce się nie przestrzega, a organy powołane
      >
      > do stania na jego straży, albo nie wywiązują się ze ze swoich obowiązków
      > (inspektorzy PIP), albo działają opieszale (Sądy Pracy.
      > Liberalizacja Kodeksu Pracy jest potrzebna pracodawcom głównie po to, aby ludzi
      >
      > łatwo zwalniać z pracy, a nie zatrudniać. Po zniesie niu przepisów o
      > zwolnieniach grupowych, duża część firm od razu pozbędzie się części
      > pracowników i zatrudni nowych (albo tych samych) na najniższe stawki i umowy
      > czasowe, i jeszcze będzie się domagać ulg.
      To nielogiczne. Skoro kodeks nie jest przestrzegany, to nie może być przeszkodą w
      łąmaniu praw pracowników. Sam sobie zaprzeczasz !


      W tej chwili płace oferowane nowo
      > zatrudnianym (i dużej części pracujących) są na poziomie uwłaczającym ludzkiej
      > godności. W krajach cywilizowanych jest nie do pomyślenia, aby osoba pracująca
      > na pełny etat nie była w stanie się za swoją pensję utrzymać.
      Obawiam sie, że w kajach cywilizowanych np. Niemcy wcale nie jest tak
      rewelecyjnie z tymi zarobkami. Dużo Niemców zarabia REALNIE niewiele więcej od
      Polaków ( mają wyższe ceny )


      U nas to niestety
      >
      > norma. W ostatnich latach wychodzą na jaw skutki wprowadzania na nasz rynek
      > tzw. "inwestorów". Specjalnie biorę ten wyraz w cudzysłów. W wiekszości
      > przypadków cała inwestycja polegała na kupnie polskiej spółki, a następnie
      > wysysanie z niej wszystkich zasobów w jak najkrótszym czasie. Nawet część
      > typowych inwestycji przynosi szkody. Przykładem są tu supermarkety lokowane w
      > mniejszych miastach (nie piszę tu o centrach handlowych w dużych aglomeracjach)
      > .
      > Ulokowane w kilkudziesięciotysięcznych miasteczkach supermarkety wysysają z
      > tych miejscowości kapitał i transferują go do swoich centrali. Utworzone przez
      > nie kilkadziesiąt niskopłatnych miejsc pracy i oferowane klientom, troche
      > niższe ceny, nie rekompensują szkód powstałych w sferze lokalnego small biznesu
      > (upadłość małych sklepów, a wypompowane pieniądze zmniejszają siłę nabywczą i
      > powodują jeszcze wiekszą recesję.
      Proszę podać nazwy kilkudziesięciotysięcznych miasteczek z hipermarketami !
      Nie wpadajmy w histerię.


      > Do regionów ogarniętych ponad 20% bezrobociem musi być stały dopływ pieniądza
      > (w tej chwili często jego jedynym źródłem są dotacje, subwencje i płace sfery
      > budżetowej), aby w wyniku działalności gospodarczej można było je zarabiać i
      > wydawać. W ten sposób mogą rozwijać się usługi i wszelka działalność
      > gospodarcza. To jest jedyna droga i nie zastąpią jej żadne zmiany w KP czy
      > obniżki podatków.
      Bardzo odkrywcze !

      > Jednym z głównych źródeł recesji i bezrobocia w Polsce jest załamanie popytu
      > wewnętrznego. Nastąpiło ono w wyniku obniżania się dochodów pracowników
      > najemnych, a przechwytywanie korzyści przez pracodawców i firmy.
      A może zwyczajnie polska gospodarka jest mało konkurencyjna i obciążana za dużymi
      podatkami oraz idiotycznymi przepisami ! Główna przyczyną kłopotów finansowych
      firm jest fiskalizm państwa !

      W tej chwili
      > mamy do czynienia z eskalacją tego zjawiska (np. obniżanie pracownikom pensji
      > pod pretekstem spadku zysków firmy). Jak podawała kilka tygodni
      > temu "Rzeczpospolita" rozwarstwienie dochodów w ciągu ostatnich 10-ciu lat
      > wzrosło dwukrotnie (w 1990 roku relacja dochodów 20% najlepiej zarabiających do
      >
      > 20% najniżej zarabiających wynosiła 3 do 1, a wtej chwili 6 do 1). Trzeba sobie
      >
      > uświadomić że te 20% dobrze zarabiających nie zapełni restauracji, kin, salonów
      >
      > fryzjerskich, pensjonatów turystycznych. Nie wykupi produkowanych w Polsce
      > mebli, lodówek, pralek itp.
      Bardzo odkrywcze !

      Oni wydadzą swoje nadwyżki na importowane samochody
      >
      > i inne dobra luksusowe, czy turystykę. Nie będą też inwestować w Polsce, bo w
      > tej chwili nie ma na nic popytu, a gotówkę lepiej ulokować w banku.
      Importowany samochód jest dobrem luksusowym , podobnie jak turystyka. Przewiduję
      podatki od luksusu np. 100% od zagranicznego auta !


      > Jeżeli ponad 50% społeczeństwa wystarcza pieniędzy jedynie na najpotrzebniejsze
      >
      > wydatki i nie ma możliwości ich zarabiania (nawet dodatkową pracą), to popyt
      > konsumpcyjny na masowe towary i usługi się nie odrodzi.
      Najprościej dodrukować pieniądze i popyt sie odrodzi !

      Należy też stworzyć
      > prawdziwą wolność gospodarczą. Dlaczego np nie może sprzątać miejskich ulic
      > grupa bezrobotnych, którzy zarejestrują działalność gospodarczą i będą działać
      > na własny rachunek? Otóż dlatego, że takie zlecenia dostaje prywatny
      > przedsiębiorca, który odpala procent zleceniodawcom, zatrudnia na czarno pare
      > osób, a wiekszość kasy zagarnia dla siebie i po roku ma nowego mercedesa.
      Co roku nowy mercedes ze sprzątania ulic ? Czy pan wie. ile kosztuje nowy
      mercedes ?


      > To panowie rządzący naprawcie, a nie wprowadzajcie przepisów pozwalających
      > traktować pracowników jak przedmioty.

      NO i koniec socjalistycznych głupot !
      Podwyższyc pensje, ograniczyć prawa pracodawców, walcz z wyzyskiwaczami,
      wstrzymać inwestycje zagraniczne itd..
      To wszystko już było. Zaczęto wprowadzać te wspaniałe zmiany w 1944 roku !
    • Gość: A. Smith Re: Zmiany w KP receptą na 30% bezrobocie IP: *.securenet.net 11.03.02, 15:57
      W XIX wieku W.Brytannia byla potega przemyslowa, a Niemcy krajem rolniczym.
      Liberalni ekonomisci doradzali Niemcom aby zamiast budowac od podstaw wlasny
      przemysl wyspecjalizowali sie w produckcji zboza na eksport do W. Brytanni.
      Glupi Niemcy nie posluchali i dzis produkuja drewaniane furmanki pod takimi
      nazwami jak Mercdes, BMW, Audi, Volkswagen. Wspolczesni brytyjczycy, jak
      wszyscy wiemy, produkuja obecnie takie rodzime marki aut jak Ford i Toyota.
      Teoria liberalna sprawdza sie natomiast znakomicie w odniesieniu do Polski.
      Teoria ta zasadza sie na zalozeniu ze calkowicie otwarty rynek spowoduje ze
      kazdy kraj wykorzysta maksymalnie swoje nasilniejsze atuty konkurencyjne. Nasi
      reformatorzy od poczatku uwazali ze najwazniejszym, jezeli nie jedynym atutem
      konkurencyjnym POlski jest taniosc sily roboczej. Jak widac idziemy w tym
      wzgledzie na maximum. Problem w tym ze istnieja jeszcze Chiny. A tam sie
      pracuje za 1$ na dzien i jest 100 mln. bezrobotnych + duzo wiecej ukrytego
      bezrobocia na wsi. W tej chwili nawet fabryki z Tajlandii, Meksyku i Gwatemali
      ( a w Gwatemali pracuje sie po prostu za jedzenie ) musza przeniesc sie do
      Chin.
Pełna wersja