Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie

26.02.09, 16:51
profesjonalnie wykonana praca w domu to przeciętnie
około 1h dziennie.
Profesjonalna gosposia zarabia 20zł na godzinę,
czyli praca w domu jest warta 22x20=440zł miesięcznie.

jak ktoś wydaje więcej to ostro przepłaca, a mówienie
o 30% PKB to jakaś feministyczna halucynacja.

    • Gość: DB A ja i żona równo dzielimy się pracą domową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.09, 17:12
      Wymagam też, aby inne "kontrakty" równo dzielić: jak trzeba kogoś walnąć w pysk
      na ulicy robimy to na zmianę. Ja wykafelkowałem podłogę i ściany w WC a żona
      ściany w łazience. Ciężkie meble przesuwaliśmy też: 1 mb ona 1 mb ja. Żadnych
      kwiatów i wrednych przywilejów. I jest OK.
      • Gość: r Re: A ja i żona równo dzielimy się pracą domową IP: *.uml.lodz.pl 06.03.09, 08:14
        a co ty myślisz, że taki niezastąpiony jesteś? ja sama sobie
        przesuwam ciężkie meble, a do elektryki w domu mój mąż się nawet nie
        dotyka, bo ja umiem i lubię naprawiać takie rzeczy sama. Poza tym
        pewnie twoja żona gotuje obiad codziennie, a ty codziennie
        przesuwasz meble i kładziesz glazurę????
        • Gość: marian calkiem mozliwe IP: *.resetnet.pl 06.03.09, 18:22
          ze robi to codziennie.

          Ja mam nad soba sasiada ktory bez przerwy cos jak nie przesuwa to wierci, jak nie wierci to piluje i tak w kolo macieju. Co on tam robi od 10 lat sie nie moge domyslec bo ile kurka wodna mozna?
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl ?? 06.03.09, 08:15
        Jakim sposobem praca w domu wytwarza produkt narodowy brutto, skoro ona niczego
        nie produkuje?!

        Jeszcze jedno pytanie: Ja z mężem pracujemy w domu tyle samo, z tym że w
        tygodniu mąż gotuje obiady dla siebie, a ja jem w stołówce. Niby jak to wycenić?

        Mój mąż nie kafelkuje podłóg (płacimy za to specjalistom) i nie wali w pysk (w
        razie czego mogę i ja), meble przesuwamy razem, kwiatów i przywilejów nie
        potrzebuję, ósmego marca nie obchodzimy. Komu z nas państwo ma płacić i za co?
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi 06.03.09, 08:20
          Tak zupełnie na poważnie, idea że państwo płaci za pracę domową jest na rękę
          patriarchalnym konserwatystom. Bo taki system utrwala układ, że kobieta nie
          pracuje zawodowo. A niezależnie od tego, co robi mąż, żona "musi" dostać od
          państwa pieniądze. Wygodne. Na szczęście obecnie jest kryzys i żadnego państwa
          nie stać na taki socjalizm.
          • m0cna Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi 06.03.09, 08:48
            Rzecz w tym, że zysk z pracy domowej czerpią mieszkańcy domu.
            wypracowują coś na czysto dla siebie. Części tego nie przeliczą na
            pieniądze, ale część mogą - np. pieniądze zaoszczędzone na gosposi,
            przedszkolu, opiekunce).

            Jedyny (?) problem to kwestia emerytury dla osób pracujących tylko w
            domu. Najwłaściwiej byłoby, gdyby same płaciły składki na fundusz
            emerytalny (z pieniędzy, które wpływają do budżetu domowego od
            małżonka pracującego zawodowo).

            m.
            • Gość: moe wziął kobietę ,to niech jej płaci IP: *.homenett.pl 06.03.09, 09:01
              Prawdopodobnie szukają pomysłu na sposób tzw. redystrybucji zysku.
              Rozdać pieniędzy nie mogą ,płacić więcej nie mogą bo kapitalizm :)
              P.S
              Tak na przyszłą dyskusję.
              Stosunki przerywane nie powinny być liczone
              • aro7 Pranie, gotowanie, sprzątanie.. 06.03.09, 09:44
                nie rozumiem po co sie tak zamęczać..;D może po to by art. napisać haha
            • cezbak Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi 06.03.09, 11:19
              "Jedyny (?) problem to kwestia emerytury dla osób pracujących tylko w
              domu." Nie do końca jedyny - oboje z żoną pracujemy zawodowo, czy nasza praca w
              domu jest mniej warta niż osób, które z różnych powodów zajmują się wyłącznie
              swoją rodziną?
              • m0cna Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi 06.03.09, 15:12
                Toteż zaproponowałam, jak sądzę, sprawiedliwe rozwiązanie - płacenie
                składek na małżonka pozostającego w domu, z przychodów małżonka
                pracującego zawodowo.

                m.
            • Gość: 4g63 Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi IP: 213.77.0.* 06.03.09, 12:44
              ej...... ja mieszkam sam, gotuję sprzątam itd, i uważam że to normalne, każdy powinien zrobić wokół siebie te rzeczy, jeśli jest związek to np na zmianę, nie rozumiem trochę o co biega, tzn wiem, faceci wykorzystują kobiety, no ale skoro one na to pozwalają, ........., a problem emerytury??? nie rozumiem, za co?? za to że się robi sobie jeść???? jak się nie chciało pracować i się położyło lache na życie i zostało w domu, robiąc z dzieci niezdolne do podstawowych czynności i zamykając w szklanej kuli, to nie widzę powodu do otrzymywania emertytury za coś takiego...........
            • Gość: rybka Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi IP: *.chello.pl 06.03.09, 14:25
              wychowuje piecioro dzieci ,zeby to zrobic naprawde rzetelnie nie ma
              mowy o pracy zawodowej .nie oszukujmy sie .roznie moze byc w
              przyszlosci(nie wiem z czego bede zyla-reforma
              emerytalna,dziedziczenie rent i emerytur)moja emeryture moglyby
              wyplacac moje dzieci np.jakies odpisy od podatku,ale krew mnie
              zalewa kiedy slysze na emeryture trzeba sobie zapracowac ,ze niby
              cale zycie nic nie robilam jak jakis zul lub menel,w naszej
              rzeczywistosci nawet o przyszlosci wiezniow mysli sie bardziej,niz o
              takich jak ja
              • Gość: moe Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi IP: *.homenett.pl 06.03.09, 14:33
                Za jakie grzechy tak się męczysz :)
                • Gość: rybka Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi IP: *.chello.pl 06.03.09, 15:05
                  zbawiam ludzkosc:)
                  • Gość: obserwator Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi IP: 82.113.106.* 08.03.09, 20:07
                    To moze lepiej pojechac do Afryki na misje. Tam jest wiecej potrzebujacych.
          • Gość: dracek7 anuszka, tak na powaznie, to z zaniepokojeniem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 12:04
            czytam tego typu artykuły.
            Od pewnego czasu pojawiają się w róznych krajach i mediach.
            Może jestem chorym człowiekiem, lecz dla mnie nie jest to dowód
            pochylenia się z troską nad dolą biednych zaharowanych kobiet.
            Raczej jesteśmy tresowani do tego, aby uznać, że jest to praca,
            która przynosi gospodarstwu domowemu dochód. Czyli coś, co mozna
            opodatkować. Tak zupełnie niepostrzeżenie...
          • rikol Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi 06.03.09, 16:23
            kobieta w takim ukladzie wykonuje uslugi na rzecz meza i jego dziecka, a nie na
            rzecz panstwa; panstwo nie powinno placic takim kobietom, ale powinny miec one
            prawo do polowy emerytury mezczyzny, ktorego domem i dzieckiem sie zajmuja - to
            sprawiloby, ze mezczyzni z kolei sami zachecaliby kobiete do pracy i zaczeli
            robic cokolwiek w domu
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: na szczęście jest kryzys, nikt tego nie kupi 06.03.09, 18:11
              > kobieta w takim ukladzie wykonuje uslugi na rzecz meza i jego dziecka, a nie na
              > rzecz panstwa; panstwo nie powinno placic takim kobietom, ale powinny miec one
              > prawo do polowy emerytury mezczyzny, ktorego domem i dzieckiem sie zajmuja - to
              > sprawiloby, ze mezczyzni z kolei sami zachecaliby kobiete do pracy i zaczeli
              > robic cokolwiek w domu

              Tak, to jest dość rozsądna propozycja. Na pewno też powinno się wprowadzić
              dziedziczenie emerytur przez współmałżonka.
        • Gość: fb Re: ?? IP: *.labtd.com 06.03.09, 11:03
          większość współczesnych zawodów niczego nie produkuje. Sprzedawca albo pracownik
          infolinii, kurier czy stylista...Nie znam się na ekonomii ale widocznie jednak
          jakos się to przekłada na produkt narodowy brutto :)
          inna sprawa, że mojej własnej pracy w domu nie uważam za prace, a to dlatego, że
          nikt mnie z niej nie rozlicza i jak nie ugotuję albo nie zrobię prania to jest
          tylko mój problem.
          • Gość: uli Re: ?? IP: *.w86-197.abo.wanadoo.fr 06.03.09, 15:57
            to jest bardzo mądra uwaga.
            Pracowałam w "normalnym" zawodzie (i zastanawiałam się, do czego własciwie
            potrzebna jest moja praca) a teraz wychowuję synka (i tu już nie mam
            wątpliwości, że jest to ważne zajęcie, ale nigdy też nie byłam tak zarobiona jak
            teraz :). Wydaje mi się, że ta praca w domu ma nieocenioną wartosć, ale jeszcze
            nie zdecydowałam, czy jest sens przeliczać ją na złotówki. Coś w środku mówi mi,
            że nie.
            Jest mnóstwo zajęć społecznie i kulturowo użytecznych, za które nie dostanie się
            nic prócz satysfakcji. Chyba nie ma sensu wyceniać wszystkiego, bo za chwilę
            zaczniemy wyceniać takie rzeczy jak miłość. Przecież nie o to chodzi.
      • siegfriedswaelderin Re: A ja i żona równo dzielimy się pracą domową 06.03.09, 08:28
        Łazienkę się kafelkuje codziennie, czy może raz na parę lat?
      • Gość: maga Re: A ja i żona równo dzielimy się pracą domową IP: 212.180.147.* 06.03.09, 09:22
        super. rozumiem, ze miesiaczka tez sie dzielicie, raz ty raz ona,
        zeby potem dzieci urodzic, ty chlopca, ona dziewczynke? gratulacje:)
      • Gość: Kajka Re: A ja i żona równo dzielimy się pracą domową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 14:51
        Rozumiem, że po przyjściu z pacy Pana Żona robi zakupy, a Pan w tym
        czasie zmywa i robi obiad?. A wieczorem raz Pan siedzi przed
        telewizorem, a Żona użera się z dziecmi, a raz na odwrót??? No i
        oczywiście robi Pan dzieciom szaliki na drutach??? No bo jesli
        kupuje pan gotowe, to żona do kafelków też moze wziąć fachowca... :)
    • stefankawalec Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 26.02.09, 17:14
      Nie życzę Panu domu, w którym otrzymałby Pan 1 (jedną) godzinę profesjonalnej
      pracy. Oczywiście, że nie całego czasu przeznaczonego na obowiązki domowe można
      przyłożyć miarkę profesjonalizmu, ale zapewniam Pana, że nawet zawodowcowi
      zajmuje to więcej.
      Przede wszystkim należy pamiętać, że tzw. profesjonalna gosposia ma dość wąską
      specjalizację. Może gotować, sprzątać, prać itp. Ale dziećmi już się nie zajmie.
      Psa nie wyprowadzi. Budżetu i wakacji nie zaplanuje. Czyli potrzebna jest
      następna osoba lub więcej czasu tej pierwszej. To już na pewno dwie godziny.
      Przykłady można mnożyć.
      Oczywiście w artykule niepokoi wiszący nad nim duch państwa opiekuńczego, które
      bardzo chętnie nałożyłoby jakiś podatek na sfinansowanie tej domowej pracy.
      A w normalnym domu każdy powinien mieć świadomość podziału obowiązków. I robić
      tyle, żeby tej drugiej osobie zostało jak najmniej :)
      • Gość: marian budzetu nie zaplanuje?? IP: *.resetnet.pl 06.03.09, 18:28
        budzetu i wakacji nie zaplanuje?? kurka wodna, a do czego to potrzebne?

        sory skad Ty sie urwales, ze do takich rzeczy potrzebni Ci sa "specjalisci"?
    • Gość: . Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 213.76.165.* 26.02.09, 20:00
      To ja już hurtem ograniczając puste przebiegi- proponuję za 100 zł tygodniowo
      profesjonalne poprowadzenie domu przez 5 godzin w specjalizacji sprzątanie,
      zmywanie, czyszczenie
    • Gość: jot Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.ski.vectranet.pl 26.02.09, 21:30
      W godzinę, skarbie, to można obiad ugotować, a gdzie reszta?
      • Gość: kucharz Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.aster.pl 26.02.09, 21:50
        jak się jest sierotą to się obiad gotuje w godzinę.
        normalny człowiek gotuje zupę w 5 minut a drugie danie
        zajmuje 10 minut.
        Tyle zajmuje praca - a jak ktoś musi się wpatrywać w garnek
        z gotującą się zupą to nie pracuje tylko leniuchuje.

        Obiad można gotować kilka godzin - tylko wtedy to jest
        martyrologia a nie gotowanie.
        • Gość: phiiii Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.acn.waw.pl 26.02.09, 22:11
          W 5 minut to chyba "zupkę chińską" Kolego "gotujesz", a na drugie - w 10 minut -
          wodę na pierogi z supermarketu! Kucharz:))))
          • Gość: kucharz Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.aster.pl 26.02.09, 22:55
            ugotowanie wody zajmuje okolo 40 sekund PRACY, bo polega
            na nalaniu wody do garnka i postawieniu na kuchni.
            Odlanie pierogów to też dobrze poniżej minuty PRACY.

            Kolejna specjalistka od gotowania, która uważa, że ugotowanie
            pierogów zajmuje 40 minut.

            myślenie musi bardzo boleć niektóre kobiety.
            • tymon99 Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 27.02.09, 00:16
              jak szybko potrafisz ulepić 80 pierogów?
              • unhappy Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 27.02.09, 00:21
                tymon99 napisał:

                > jak szybko potrafisz ulepić 80 pierogów?

                U mnie było tak:

                1. Lepienie pierogów - trzydzieści minut (ulepiłem 20)
                2. Wrzucenie do osolonej wody - minuta
                3. Patrzenie jak połowa z nich się rozpada (do dziś nie wiem czemu) - 10 minut.
                4. Nakarmienie syna parówką (bo pierogi wypluwał) - 1 minuta.
                5. Sprzątanie kuchni - dwie godziny.
                6. Kłótnia z żoną, że zrobiła złe ciasto - do wieczora i kawałek dnia następnego.
                • Gość: lejla81 Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.ip.netia.com.pl 06.03.09, 09:56
                  Normalnie się kawą ze śmiechu prawie że udławiłam!
                  • Gość: elle Ciekawe kto mi się za 1300 zajmie domem i dzieckie IP: 194.156.48.* 06.03.09, 14:48
                    i to 24h na dobę.

                    Ja swojej opiekunce do dziecka płacę 1800 pln miesięcznie i domem mi
                    sie nie zajmuje. Po pracy dzieckiem też muszę sama ...
                    To wyliczenie to lipa.
                    Pomoc domowa w Warszawie bierze 2000 pln za 8h dziennie i dziećmi
                    się wtedy nie zajmuje...
            • Gość: r Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.uml.lodz.pl 06.03.09, 08:16
              nie wiem jak niektóre kobiety, ale ciebie na pewno boli i w dodatku
              efekty są słabe
    • Gość: kobieta Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.subscribers.sferia.net 26.02.09, 21:34
      Co przez godzinę można zrobić? Godzina dziennie na prowadzenie domu?
      Na poukładanie wszystkiego na mijsce, wytarcie kurzu, odkurzenie
      umycie podłóg, umycie: drzwi, okien, listew przypodłogowych,
      kontaktów,sprzętów RTV i AGD, szafek zewnatrz i w srodku itd, Na
      pranie i prasowanie. Na zakupy, ugotowanie obiadu, zrobienie jakiejś
      sałatki raz na dwa dni, odebranie dzieci, odrobienie lekcji, podanie
      jedzenia, posprzątania po nim i zrobienie natepnego jedzenia i
      posprzatania po nim itd. Aaaaaa Bo Funstein ma 27 m2, je na mieście,
      nie ma dzieci ani psa i płaci 100zł tygodniowo pani za sprzątanie,
      co sobie przeliczył 20 zł za godzinę. A np w Warszawie taka usługa
      kosztuje 12 zł/godz. Ej. Dorośnij.
      • Gość: realista Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.aster.pl 26.02.09, 21:56
        koncert samozakłamania.

        kto codziennie myje drzwi?

        dobrze zorganizowana praca w domu to max godzinka.

        a jak ktoś chce i potrzebuje być ofiarą wyzysku to
        będzie się krzątał godzinami i marudził jak wiele
        zrobił.

        Goebbels mawiał, że kłamstwo powtarzane wiele razy staje się
        prawdą - i zdaje się, że właśnie tutaj mamy tego przykład.


        • Gość: snobka Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.adsl.wanadoo.nl 26.02.09, 22:35
          Skarbie, jesli godzinke zajmuje Ci zajecie sie domem, to ja blagam zajmij sie i
          moim, wlasnie mi pomoc domowa na emeryture odchodzi. Jej to wprawdzie zajmowalo
          13 godz/tygodniowo (sprzatanie, prasowanie, odbieranie dzieci, pranie,
          zmywanie), ale skoro jestes super szybki, to zapraszam. Aha, daje 13 euro za
          godzine, wystarczy?
          • Gość: realista Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.aster.pl 26.02.09, 23:01
            Cycuszku,
            mnie wystarcza profesjonalna gosposia
            wyposażona w pralkę i zmywarkę.
            co do oferty zatrudnienia - to mam zasadę,
            że nie pracuję ani u zakompleksionych ani
            u zakłamanych, więc dychotomicznie odpadasz.
            • Gość: r Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.uml.lodz.pl 06.03.09, 08:19
              cycuszku, sprawdz sobie w słowniku znaczenie słowa dychotomicznie,
              bo robisz z siebie błazna
      • Gość: majkel Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 79.97.84.* 05.03.09, 20:59
        ycie: drzwi, okien, listew przypodłogowych,
        > kontaktów,sprzętów RTV i AGD, szafek zewnatrz i w srodku

        myjesz szafki w srodku i kontakty codzinnie ???

        to wedlug mnie masz niezle najebane w glowie
    • black-emissary Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 26.02.09, 22:32
      "Przeciętna miesięczna wartość pracy domowej wykonanej przez niepracującą
      zawodowo kobietę wyniosła 1330 zł, a przez kobietę pracującą 1158 zł."

      Czyli tzw. "kury domowe" się obijają.
    • de.bill de.bilizm 26.02.09, 22:43
      1.
      a dla kogoz to panie i panowie tak ciezko pracuja?
      Ja w SWOIM domu sprzatam dla SIEBIE.
      W takim razie zadam zeby mi placono za podtarcie mojego wlasnego tylka po zakonczeniu stosownych czynnosci.

      2.
      wiele razy widzialem kobiety mitoajace sie po domu z sciera w zebach, potem na czole, umeczonym wzrokiem, mopem w jednej rece i odkurzaczem w drugiej 'bo okna byly myte wczoraj, a dzis znowu trzeba' itp itd.
      Przeciez to obsesja!
      OK, chca, to niech sie mecza.
      Ale niech pamietaja ze to na ich wlasne zyczenie.

      3.
      czy seks zostal rowniez wliczony?
      Nikt strategicznie nie porusza tego tematu ....
      Ach, zeby jeszcze panie podchodzily z takim entuzjazmem do seksu jak do sprzatania ....
      Zapytajcie znajomych zonatych co sadza o tym .....

      Ta ciagla nagonka na facetow i podkreslanie 'martyrologii' kobiet zaczyna byc nudne ....
      • Gość: hopper Re: de.bilizm IP: *.chello.pl 26.02.09, 23:07
        przykro mi, to bardzo głupia wypowiedź.

        podcieranie każdy robi za siebie i nie ma czego tu rozliczać.
        częstotliwość sprzątania-sprawa indywidualna. zgadzam się, że czasem stanowi
        sublimację niespełnionych celów i jeśli tak jest, uważam to za smutne.
        a co do seksu, to powinien być przyjemnością, a jeśli nie jest, to się go nie
        chce uprawiać.
        • de.bill rozumiesz slowo ironia? 27.02.09, 17:35
          ty bys jej nie poznal nawet jakby wyskoczyla z krzakow i cie w d*pe kopnela - jak mawia klasyk.

          wlasnie o to chodzi ze czlowiek pracuje na siebie, a wmawiaja mu, ze jeszcze za to powinien dostawac jakas kase.
          i jeszcze dorabiaja ideologie ....

          tak naprawde istotne jest to ze szykuje sie kolejny podatek.
          czyli panstwo w bezmiarze swej dobroci dowali ci kolejna skladke na 'pracujacych w domu'.
          po czym powstanie kolejny urzad ds wyrownywania szans 'pracujacych w domu', sprawiedliwej dystrybucji dobr czy inny taki (po)twor.
          pieniadze owszem wroca, ale w znikomych ilosciach.
          w koncu, trzeba bedzie za cos te biurwy utrzymywac.

          bottom line - chca zabrac coraz wiecej, a dac coraz mniej.
          i jeszcze bardziej ubezwlasnowolnic obywatela/ke.
      • Gość: zz Re: de.bilizm IP: *.89.67.170.static.crowley.pl 06.03.09, 13:28
        Ach, zeby jeszcze panie podchodzily z takim entuzjazmem do seksu jak do
        sprzatania ....

        Widac sprzatanie daje im wiecej przyjemnosci niz seks z toba.
    • Gość: hopper Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.chello.pl 26.02.09, 22:57
      Ja nie znoszę pracy domowej i staram się robić minimum i to jak najszybciej, a
      jednak w godzinę dziennie nie dałabym rady na pewno.
      Zresztą, co my tutaj o tej jednej godzinie tak w kółko, to chyba takie
      prowokacyjne uproszczenie było. Przede wszystkim mężczyźni, w większości, rzadko
      czują odpowiedzialność za porządek w domu, za to, żeby pranie było złożone jak
      wyschnie i schowane do szafy, ręczniki i pościel zmieniane odpowiednio często,
      świeża rolka papieru na swoim miejscu jak się skończy poprzednia. Ogólnie rzecz
      biorąc-drobiazgi, a jednak to wcale nie jest fajne zaprzątać sobie nimi głowę za
      dwoje.
      I jest to bardzo w interesie tych mężczyzn naśmiewać się z zawartych w artykule
      wyliczeń i strzelać cięte riposty, które w sumie niczego nie wnoszą do dyskusji.
      Dla mnie są dowodem na to, że prace domowe są poza obszarem działań tych panów.
    • gadolinn Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 26.02.09, 23:15
      A moja baba, ktora nie pracuje poza domem, spedza okolo 4 godzin
      dziennie na telefonie (plotki) i w necie (plotki). Czy to tez jest
      praca? Moze to czesc teych 1300 zlotych?>
      • Gość: nica Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 87.250.162.* 06.03.09, 09:45
        a ty ile czasu przebębniasz codziennie serfując w internacie, plotkując z
        koleżankami , kolegami lub klientami?????
        • gadolinn Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 06.03.09, 16:43
          15-30 minut
    • unhappy Socjalizm rulez 27.02.09, 00:08
      I tak oto wzniosła myśl socjalistyczna odkrywa, że praca kosztuje. Za parę czy
      paręnaście lat budżet będzie płacił każdej "housewife" wyliczoną stawkę (od
      metrażu pokrywanego codziennym i codziennie usuwanym kurzem, ilości pociech i
      pewnie od zarobków męża bo inaczej utrzymuje się w czystości drogi garnitur i
      włoskie buty a inaczej walonki i kufajkę).

      Brawo!

      Może w tym celu trzeba będzie podnieść podatki żeby wróciły z powrotem ale już
      obgryzione przez rzeszę urzędników liczących, mierzących i ustalających wysokość
      dopłat w zależności od warunków. Może się nawet jakiś system komputerowy zrobi
      żeby sobie kolejna firma programistyczna pociągnęła solidnie z budżetowego cyca.

      Kiedyś było prościej bo housewife, jej mąż i dzieciaki żyli z tego co jedno z
      nich zarobiło. Ale na skutek wzniosłej myśli socjalistycznej te zarobki są coraz
      mniejsze bo haracz dla socjalistycznego państwa to już grubo ponad połowa
      zarobków. No i pojawił się problem... że z uczciwej pracy nijak już dzieci i
      żony utrzymać nie można.

      Pomożecie? Pomożemy!
      • kordzio1 Re: Socjalizm rulez 27.02.09, 00:18
        kiedyś słuchając cejrowskiego mówiącego, żeby spierdzielać z Europy, uważałem za
        idiotę... powoli zaczynam myśleć, że jednak Europa zaczyna się przeradzać w
        radosny socjalistyczny kołchoz. Nakazać, zakazać i zrobić wszystkim na siłę
        dobrze. To co ja albo moja luba robimy w domu w interesie naszym, lub naszych
        pociech, to nasza broszka i nikt nie powinien do tego dopłacać. Wszyscy chcieli
        wolności to ją mamy - indywidualna sprawa każdej pary, kto ile czasu poświęca na
        pracę, aile na rodzinę i prace domowe.
        • unhappy Re: Socjalizm rulez 27.02.09, 00:25
          kordzio1 napisał:

          > kiedyś słuchając cejrowskiego mówiącego, żeby spierdzielać z Europy, uważałem z
          > a
          > idiotę... powoli zaczynam myśleć, że jednak Europa zaczyna się przeradzać w
          > radosny socjalistyczny kołchoz.

          Raczej w bandę radosnych idiotów (czytaj: europejskich urzedników) hasających
          jak kucyki w krainie tęczy sponsorowanej przez uczciwie pracujących ludzi. Tak
          przy okazji - UE nie odróżnia rzepy od kapusty pekińskiej. To nie są normalni
          ludzie :D
      • koham.mihnika.copyright no, a jak ja wystawie rachunek za obsluge auta, 06.03.09, 08:16
        utrzymywanie kompow, naprawy pralek, malowanie, i pare innych rzeczy PLUS STRESS
        zwiazany z robieniem kariery aby towarzystwo mialo co do buzi wlozyc, zeby bylo
        na dom, wczasy...Kto mi zaplaci za uzeranie sie z psychopatyczna podwladna czy
        kolegami nalezacymi do zwiazkow zawodowych?
        Kto mi zaplaci za chodzenie po urzedach, za zalatwianie tysiaca spraw, za
        wozenie dzieci na plaze (kiedy byly male), za milio rzeczy, ktore robi w domu FACET?
        Nie wspominajac, kto mi zrekompensuje moja wiernosc dozgonna, gdy dookola tyle
        ladnych lasek?

        Niech zyje polityczna poprawnosc, rownouprawnienie i najwieksza zakala swiata -
        socyjalizm.

        Ciekaw jestem, jak sobie poradza, gdy wywine orla?
    • Gość: ichi51e Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.eonet.ne.jp 27.02.09, 06:51
      Oczywiscie to zalezy np od wielkosci mieszkania ale zareczam ci ze nie
      da sie przygotowac 5 posilkow (tak niektorzy z nas jedza tez desery i
      drugie sniadania...), posprzatac, zaplacic rachunkow, odebrac paczek z
      poczty, zajc sie dzieckiem i mezem przez 1 godzine dziennie.
    • Gość: klima zrobione (nie)zaplacone. IP: *.olsztyn.mm.pl 27.02.09, 08:57
      hej, nie często sie włączam do dyskusji na forach, ale tym razem coś
      czuję , że "wypowiem się". czytając opinie odnosi sie wrazenie, ze
      wiekszosc ludzi nie rozumie tematu.
      ja rozumiem to tak, ze nalezało by uszanowac i DOCENIC prace kobiet
      czy mezczyzn (znam takich) w domu. bycie w domu - to naprawde ciezka
      praca, mam syna 3,5 letniego i do 3 roku zycia bylismy w domu. na
      poczatku - to jakis koszmar. tyyle pracy (prasowanie, pranie,
      gotowanie, zakupy, zajmowaniem sie dzieckiem - bardzo absorbujacym,
      spacery itd itp), chodzilam spac (a raczej padalam o 20). i czy ktos
      mi powie , ze SIEDZIALAM W DOMU? ani przez chwile, jedzenie posilkow
      czesto w biegu i na raty. to ciezka praca. nie oczekiwalam za nia
      wynagrodzenia - ale docenienia. tego, ze ja tez "wnosze" do budzetu
      prace i mam prawo kupic nowa bluzke czy isc do kosmetyczki. MOja
      praca byla i jest doceniania! Apel do innych kobiet - aby nei daly
      sobie wmowic ze "siedza w domu z dzieckiem"! PRACUJA!!!!
      slyszalam, ze w Olsztynie ma byc taka akcja - zrobione (nei)
      zaplacone przez fundacje FIKA. b sie ciesze, to wazny temat i
      nalezalo by o nim mowic.
      PS nie jestem feministka :)
      • Gość: swww Re: zrobione (nie)zaplacone. IP: *.adsl.alicedsl.de 05.03.09, 15:52
        Ale oczywiscie, ze male dziecko wymaga duzo pracy! Nikt tak nie mowi.

        Ale jesli dzieci sa starsze to naprawde godzina dziennie (u obojga partnerow)
        wystarczy.

        Np. on wracajac z pracy zrobi zakupy (godzina jak nic), albo zabierze dziecko na
        jakies zajecia dodatkowe. Ona posprzata czy cos w tym stylu.

        Naprawde jesli obie strony sie przykladaja to mozna to sprawnie zrobic.

        Inna sprawa ze to nie jest latwe...
        • twojabogini Re: zrobione (nie)zaplacone. 06.03.09, 10:15
          Gość portalu: swww napisał(a):

          > Ale oczywiscie, ze male dziecko wymaga duzo pracy! Nikt tak nie
          mowi.

          > Ale jesli dzieci sa starsze to naprawde godzina dziennie (u obojga
          partnerow)
          > wystarczy.
          >
          > Np. on wracajac z pracy zrobi zakupy (godzina jak nic), albo
          zabierze dziecko n
          > a
          > jakies zajecia dodatkowe. Ona posprzata czy cos w tym stylu.
          >
          Hehehehe!!!Naprawdę się ubawiłam. Z twojej wypowiedzi wynika, że nie
          masz pojęcia o temacie... "czy coś w tym stylu".
          Okej. Robimy eksperyment. On wraca z pracy i robi zakupy, jadąc na
          zakupy wrzuca dziecko na np. angielski, a wracając z zakupów
          dzieciaka odbiera. Wracają zadowoleni do domu, gdzie jest żona,
          która po pracy poświęciła godzinę na sprzątanie. Żadne tam mycie
          okien, czy szafek, bo jak ktoś słusznie zauważył, tego się nie robi
          codziennie. To co robiła tą godzinę? Nastawiła pranie (takie tam,
          podręczne: koszulki, majteczki, skarpetki). Wzięła się za odkurzacz -
          przy dzieciach, nawet tych starszych częste odkurzanie to norma,
          (nie daj Boze jeśli mają alergię). Obleciała standartowe 2 pokoje i
          resztę. Pozmywała po sniadaniu rodzinnym (watpię, że miała czas to
          zrobić rano :). Pół godziny zeszło? Bierzmy pod uwagę, że pranie to
          nie samo włączenie pralki, ale: zebranie ciuchów, posegregowanie,
          ich, nasypanie proszku i płynu, niby tylko parę minut więcej, ale
          przy dużej ilości prac te parę minut składa się na konkretne
          godziny. Podobnie odkurzanie: odkurzacz, wyjąć, złożyć, przełączyć
          do innego pokoju, złożyć, znów parę dodatkowych minut. Przed
          pozmywaniem oblatujemy dom, żeby zebrać szklanki itp. Nie liczę
          wycierania, wszystko ładnie sobie obeschnie na suszarce. Pól godziny
          jak nic zeszło. Akurat pranie się skończyło, bo to program
          ekologiczny, oszczędnośc wody czasu i energii. Ekstra, wyciągamy
          pranie, kursik do łazienki czy na balkon z pelna michą i zaczynamu
          zabawę, rozprostować skarpeteczki, wygładzić majteczki, ładnie
          rozwiesić koszylkę, żeby się nie deformował - 10 minut jak obszył.
          Co tu zdziałać przez pozostałych 20? Zegar tyka. Załóżmy że nie ma
          zwierzat domowych. Ha, w szafie leżą koszule męża do prasowania,
          jakies tam garsonki, bo dwa dni temu prało się te "lepsze" rzeczy.
          No to hajda, rozkładamy deskę do prasowania, nagrzewamy zelazko.
          Prasujemy z wprawą, odwieszamy ładnie na wieszaczki, skladamy,
          zanowsimy do szaf. Składamy dechę, odtastawiamy zelazko. Normalnie
          mistrzyni w 20 minut! Ale niech jej będzie. Uff, dzwonek do drzwi -
          wracaja domownicy. I teraz się zaczyna:

          - Kochanie jestem głodny! - Mamo jeść!
          - Ja już dzisiaj przepracowałam swoją godzinę!

          - Mamo pomożesz mi z matematyką?
          - Jutro mam kolejną godzinę, to tata w tym czasie coś ugotuje, a ja
          ci pomogę.
          - Ale ja mam klasówkę jutro...?
          - (Tata)- Jutro swoją godzinę muszę poświęcić na mycie łazienki,
          śmierdzi już z toalety, wanna się lepi, na prysznicu jest nalot z
          pleśni.Wczoraj nie zdążyłem, bo gotowałem obiad, jak ty byłaś z
          małym na basenie.

          - Mamo, mama Kasi się zgodziła, żeby donas przyszła. Może zajrzeć o
          18.00?
          - Nie kochanie, może w sobotę? Jutro robię z tobą matematykę, a
          pojutrze gotuję.

          Tak mozna w nieskończoność. - Mamo stłułem szklankę z mlekiem!
          Sprzątnę w niedzielę, bo w sobotę was pilnuję!

          Nie ma możliwości okreslenia czasu pracy w domu. W życiu prywatnym,
          domowym, na bieżąco robimy różne rzeczy w miarę potrzeb. Im lepiej
          się zorganizujemy, tym mniej czasu to zajmie. Ale nawet perfekcyjna
          organizacja w rodzinie w której są dzieci, nie skróci tego do
          jakiejś godziny dziennie.

          Co do zapłaty - jestem przeciwna płaceniu za pracę w domu, wszystkim
          jak leci. Popieram pomysł opłacania składek emerytalnych kobietom,
          które pracują w domu, a także prawo dziedziczenia przez nie emerytur
          męża w przypadku jego śmierci. Unikniemy wtedy sytuacji, że kobieta
          całe życie była w domu, pracowała - jakby nie patrzeć, mąż wymienił
          potem model na młodszy - i została bez doświadczenia zawodowego, bez
          świadczeń i zabezpieczenia. Kto opłaci składki? Mąż na spółkę z
          Państwem? A może przestaniemy dotować chore pomysły posłów?(polecam
          lekturę ustawy budżetowej - zamiast prasy mniej i bardzie
          bulwarowej, jesli ktos naprawdę chciałby wiedziec na co wydaje się
          kasę). Starczy i na ubepieczenia dla kobiet, i na sierotki...

          Zgadzam się z opinią, że wypłata pensji dla kobiet za ich pracę w
          domu, utrwali patriarchat.
          • portobello_belle Re: zrobione (nie)zaplacone. 06.03.09, 13:53
            boskie :))
      • Gość: ja Re: zrobione (nie)zaplacone. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.09, 16:14
        jesteś feministką bo jesteś kobietą :)
      • Gość: domator Zgadza się. Ale nie prowadźmy do absurdów IP: *.pl 06.03.09, 09:15
        próbując wycenić pracę w domu. Skoro żona zajmuje się domem gdy ja
        jestem w pracy, opiekuje się dziećmi, to robi coś (za obopólna
        zgodą,) co jest NORMALNYMI czynnościami życia w domu. Oczywiście,
        jak żona tłumaczy się, że coś kupiła, albo, że coś sobie chce kupić,
        to wkurzam się. Bo mamy wspólność majątkową, dwie karty płatnicze i
        wspólne konto w banku. I choć te pieniadze wpływają z mojego zakładu
        pracy, jako moje wynagrodzenie, to są WSPÓLNE !!!! Bo jesteśmy
        rodziną. I chyba na tym to polega. Bo inaczej dojdziemy do absurdu,
        gdzie będziemy sobie kazali płacić (albo wyceniać) za opiekę nad
        chorym dzieckiem czy współmałżonkiem.
        • Gość: . Re: Zgadza się. Ale nie prowadźmy do absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 09:44
          Dokładnie to samo. I tak trzymać.
        • Gość: Klima Re: Zgadza się. Ale nie prowadźmy do absurdów IP: *.olsztyn.mm.pl 06.03.09, 14:43
          gratuluje. widze ze Pan zalapal. wlasnie chodzi o to, zeby zona
          (mimo, ze nie ma przyplywu gotowki z jej strony bo zajmuje sie
          domem) - miala to samo, rowne prawo. Bo ona tez PRACUJE!!!
          • Gość: domator To nawet nie tak, że ma równe prawo. IP: *.pl 06.03.09, 15:07
            Jest moją żoną i wszystko co posiadam jest również JEJ (a właściwie
            nasze). Oczywiście poza rzeczami stricte osobitymi. Poza tym skoro
            ją kocham, to chcę aby była szczęśliwa, i jeśli onatego chce to może
            dowolnie korzystać z WSZYSTKIEGO co posiadamy. Chociaż w kwestii
            propzycji zagrania w kasynie do kwoty 200 zł ostro zaprotestowałem
            (niech raczej sobie kupi buty, bluzkę czy krem). Oczywiście, to samo
            dotyczy mnie - pretensje, że zjadłem czekoladę przed obiadem są nie
            na miejscu - wszak miałem do tej czekolady prawo ;))
      • Gość: yaga Re: zrobione (nie)zaplacone. IP: 213.77.28.* 06.03.09, 10:46
        > PS nie jestem feministka :)

        Alez jestes jestes, tylko o tym nie wiesz :) Ale oczywiscie, gdybys zapuscila
        brode na nogach i utyla 30 kg. to bylabys feministka 'bardziej' ;) hehe
      • Gość: Albin Siwak Re: zrobione (nie)zaplacone. IP: 62.29.174.* 06.03.09, 14:20
        Pierze pralka, zmywa zmywarka, koszt wynajęcia pani do sprzątania to 50 - 80 zł
        tygodniowo. Dziecko chodzi do przedszkola, obiadu się nie gotuje bo je się w
        pracy. Czas przygotowania pozostałych posiłków to 15 min. dziennie (wszystko
        jest w półproduktach, już nie trzeba skubać kurczaka na rosół). Gdzie ta ciężka
        robota?
    • Gość: www Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.adsl.alicedsl.de 05.03.09, 15:44
      Nie rozumiem facetow ktorzy zgadza sie na to zeby jego zona byla sprzataczka?
      Poracha i dla niej i dla niego
    • gadolinn obliczam tak: 06.03.09, 08:39
      Dane:
      wartosc pracy w domu jak nie pracuje poza domem = 1330
      wartosc pracy w domu jak pracuje poza domem = 1158

      Obliczenie:
      wartosc pracy poza domem = 1330 - 1158 = 172 zety

      No i jak tu najmowac kobiety do pracy, skoro minimalna pensja, ktora
      trzeba zaplacic to tysiak czy jakos podobnie?
      • Gość: Gosc Re: obliczam tak: IP: *.ing.nl 06.03.09, 12:43
        Proponuje przeczytac artykul jeszcze raz i powaznie sie zastanowic
        czym jest te 172zeta, bo wg mnie oznacza to ni mniej ni wiecej,
        tylko ze kobieta pracujaca poza domem po powrocie z pracy wykonuje w
        domu prace, ktorej wartosc jest zaledwie o 172 zlote mniejsza niz
        ta, ktora siedzi w domu. Co to oznacza? Ze niemal te sama prace musi
        wykonac w znacznie krotszym czasie kosztem wlasnego czasu wolnego.
        • gadolinn albo: 06.03.09, 16:45
          moze to oznaczac, ze tego typu obliczenia nie maja zadnej wartosci.
    • Gość: sba1 Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 08:42
      chyba wyliczyłeś samo sprzątanie bo w godzinę, to napewno nie
      ugotujesz, posprzątasz czy zrobisz pranie nie mówię o prasowaniu. A
      jak masz małe dzieci to nic nie zrobiszw przeciągu godziny! Także
      twoje wyliczenia są błędne
    • Gość: konishiko Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.range217-42.btcentralplus.com 06.03.09, 08:53
      Godzine to zajmuje, jak sie jest malzenstwem bez dzieci i zwierzat domowych w
      nieduzym, raczej pustym mieszkaniu. My to mowimy o pracy domowej w pelnej
      rodzinie. Naprawde Ci sie wydaje, ze zajecie sie dwojka dzieci to godzina dziennie?
    • Gość: San Pedro Praca domowa - co najtrudniej wycenić i po co? IP: *.centertel.pl 06.03.09, 08:57
      Dość absurdalna dyskusja! Niech te Panie Pracujące na początku
      swojej znajomości ze swoimi Panami wycenią się, swój czas i określą
      sposób zapłaty. Ta dyskusja zmierza do tego, że podatnik ma zapłacić
      za czystość i inne świadczenia służące partnerom tych Pań
      Pracujących. A może oprócz prania, sprzątania i odchowania dzieci
      doliczyć coś za uciążliwości pożycia seksualnego, przecież niektórzy
      faceci sporo wymagają? Powołajmy specjalny urząd, niech Panie
      Pracujące zawczasu zgłaszają tam swoich klientów, a tych obciążymy
      podwójną składką zus - będzie na godziwe emerytury jak znalazł.
    • Gość: felietonistka Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 08:58
      Polecam:) Obrazowe uzupełnienie artykułu.

      kobieta.interia.pl/tylko-u-nas/felietony/hanna-samson/news/z-zeszytu-ucznia-o-rownouprawnieniu,855251,3535
    • Gość: domator Kretyńskie podejście. I absurd. IP: *.pl 06.03.09, 09:00
      Prace w domu, gospodarstwie czy jakiekolwiek inne dotyczace nas
      bezpośrednio wykonujemy, bo mamy taką potrzebę lub ochotę. Takie
      podejście do sprawy jest idiotyczne (gr.) i prowadzi do absurdu. Bo
      co ? Będziemy wyceniać elemety składowe obowiązków domowych (taki
      opracowanie zresztą już powstało) ? To jak wycenimy moją
      wczorajszą "pracę": po powrocie z pracy ubrałem córkę (buty, szalik,
      czapka, rękawiczki, kurtka) - ile ?, poszedłem z nią na plac zabaw,
      wiekszośc drogi ją niosąc - ile ?, huśtałem na huśtawce - ile ?,
      kręciłem na karuzeli - ile ?, pomagałem zjeżdżać na zjeżdzalni -
      ile ?. Po powrocie do domu dałem jej cukierki i oglądaliśmy razem
      książeczki - ile ? Bawiliśmy się zabawkami - ile ? Potem
      przygotowaliśmy łożko - ile dla mnie, a ile dla córeczki, bo mi
      pomagała ? Wieczorem ją wykąpałem - ile mi się za to należy ? Czy
      nikt nie widzi absurdu takiego podejścia ? Skoro jesteśmy rodziną,
      mieszkamy razem, mamy wspólność majątkową, kochamy się to jest
      rzeczą oczywistą, że o soebie dbamy i się troszczymy - stąd
      wykonujemy wiele codziennych czynności. Na ile mozna wycenić tulenie
      córki przez mamę, gdy ta przwróci się i płacze. To też praca ? To
      się nazywa MiŁOŚĆ, idioci (gr.) !!!
      • Gość: As Re: Kretyńskie podejście. I absurd. IP: *.wroclaw.mm.pl 06.03.09, 09:22
        Ale tego nie zrozumie ktoś, kto postrzega rzeczywistość przez pryzmat kasy.
        Przeciez ludzi, którzy stoją u podstaw tych "rozmyślań" czyli środowisko
        feministek nie znają takich pojęć, jak miłość-dla nich to nie miłośc tylko ucisk
        mężczyzny!
        • Gość: kawka Re: Kretyńskie podejście. I absurd. IP: 212.106.28.* 06.03.09, 10:26
          A co ma miłość do obsługiwania?
          Chyba że miłość własna obsługiwanego i jego bardzo cenna wygoda :-P
          • Gość: domator Troska o kochaną osobę to nie obsługiwanie ! IP: *.pl 06.03.09, 11:59
            To naturalne zachowanie i działanie gdy na kimś nam zależy, kochamy
            go i jesteśmy za niego odpowiedzialni. To nie ma nic wspólnego z
            usługami, rynkiem i rozliczeniami. To jest po prostu życie, a nie
            praca.
            • xxxjoa i tu leży pies pochowany 06.03.09, 12:44
              Bardzo ładnie napisane. Tak powinno być. Ale niestety nie jest.
    • Gość: domator A osadzeni w więzieniach i aresztach ? IP: *.pl 06.03.09, 09:05
      Idąc tym tokiem można by żądać wyceny prac wykonywanych przez
      osadzonych w więzieniach i aresztach: słanie pryczy, sprzątanie
      celi, mycie naczyć, pranie ubrań. Na ile to wycenimy ? Jaka z tego
      tytułu należy się emerytura ? To, że muszą robić to najcześciej z
      powodu regulaminu, a nie z miłości, nie ma żadnego znaczenia. Praca
      jest pracą. A może poborowi w wojsku (jeszcze są) ? Na ile wycenimy
      ich prace: sprzątanie, zmywanie, zamiatanie, praca w kuchni,
      czyszczenie broni, butów ? Ludzie, litości !!!!!!
      • Gość: rybka Re: A osadzeni w więzieniach i aresztach ? IP: *.chello.pl 06.03.09, 14:44
        ale oni opuszczajac wiezienie maja odlozone jakies niewielkie
        pieniadze za swoja prace (a za obsluge hotelu zwanego wiezieniem
        przeciez nie placa w calosci)ja wychowujac dzieci (bedac w domu)nie
        odkladam nic ,bo przeciez nic nie robie no i moze tak jak skazany
        kiedys wyladuje na lasce opieki spolecznej bo na emeryture przeciez
        nie zapracowalam cale zycie nic nie robilam
    • mibru.pl Przesadzacie-feminizm wyprał mózgi niektórych:) 06.03.09, 09:06
      DO kobiet-wszystko jest kwestią dogadania się. Tylko najpierw trzeba sobie
      zadać pytanie, czy osobą z którą dzielę życie to rzeczywiście mój życiowy
      partner i prawdziwy mąż, czy palant, który interesuje się tylko sobą a kobieta
      ma być wysokowydajnym robotem domowym z dodatkową funkcją sex:)Ale takie
      pytanie trzeba sobie zadać zanim będą dzieci i wspólny dom.
      Ja jestem facetem, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby moja żona pracowała
      na tzw. dwa etaty a ja w tym czasie przed tv oglądając "plebanię". Dzielimy
      się bez problemowo obowiązkami. Często jest tak, że żona ma ciężki tydzień w
      pracy i cały ten czas ja gotuję, sprzątam (mówiąc sprzątam mam na myśli
      prawdziwe sprzątanie, czyli mycie podłóg, wycieranie wszystkich kurzy itp. a
      nie podniesienie puszki po piwie i wrzuceniu naczyń do zlewu:)robię pranie i
      co najwazniejsze-robię to wszystko bez wykrzywionej we wściekłości twarzy,
      tylko normalnie,bez stresu, bo tak należy. I nie jestem jakimś typem
      metroseksualnym, co to wie więcej o kremach do twarzy od kobiety i uwielbia
      sprzątać-jestem normalnym facetem! (no może lekarz by się nie zgodził, ale
      cóż:)Po prostu innym razem, kiedy to ja będę miał więcej pracy to żona zajmie
      się tymi sprawami. Ważne, żeby się uzupełniać, rozmawiać, zrozumieć, że ta
      druga osoba też ma tylko jedno życie i na pewno jej marzeniem nie jest, żeby
      spędzić je na sprzątaniu. Więc zamiast się napinać drogie panie i wierzyć w te
      głupoty o tym, że wszyscy faceci to świnie to po prostu radzę dobrze szukać i
      sprawdzać gościa przed ślubem. Podstawa to szacunek-jak on jest, to nie będzie
      żadnych chorych sytuacji a wasz mąż będzie z jednej strony sprzątał i gotował
      a z drugiej porwie was na niespodziewaną romantyczną kolację lub wyśle was do
      spa na relaks w samotności (w złudnej nadziei, że nie będziecie tam podrywać
      obcych, ale to inna historia:):)Takie rzeczy nie tylko w
      romansach-powaznie:)Pozdrawiam.
      • Gość: samotny Re: Przesadzacie-feminizm wyprał mózgi niektórych IP: *.tktelekom.pl 06.03.09, 10:02
        Nareszcie mądre słowa na tym forum.Moje szczere gratulacje.
      • Gość: gg Re: Przesadzacie-feminizm wyprał mózgi niektórych IP: *.centertel.pl 06.03.09, 10:15
        co ma do tego feminizm? raczej o feministkach to artykuł nie był- a
        o tym jak niskim prestiżem cieszy się etat związany z praca domową i
        tyle; zresztą większość wpisów to potwierdza.
        • Gość: obserwator Re: Przesadzacie-feminizm wyprał mózgi niektórych IP: 82.113.106.* 08.03.09, 20:17
          A ma. Zanim sie pojawily te ruchy (feministyczne) po 1989 bylo spoko i zadnego
          smedzenia. Dzieki feminizmowi kobiety staly sie swiaodme i glosno krzycza kasa
          za robote (czy nierobote jak zwal tak zwal). Zapominajac ze jednostka to za malo
          na przezycie ze dopiero rodzina to podstawowa jednostka. Tak wiec zona nie
          poswieca sie mezowi ale rodzinie. Obecnie kazdy gra dla siebie i rodzian to nie
          jest trendy sprawa. No bo wiadomo w ilu takich rodzianch czlowiek w zyciu
          bedzie. A tak chociaz jest emeryturka. Tylko pytanei kto ja ma placic
      • fenced_meadow Re: Przesadzacie-feminizm wyprał mózgi niektórych 06.03.09, 10:18
        masz świętą rację ale to nie jest takie proste pamiętaj że wiele osób wychodzi
        za mąż (żeni się) z miłości i nie w głowie im robienie portretów
        psychologicznych przyszłych partnerow
    • Gość: pracująca Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.centertel.pl 06.03.09, 09:10
      Funstein to ty chyba nic nie robisz w domu, przeczytałam cała
      dyskusję i odliczanie od czasu pracy korzystanie z urządzeń AGD to
      lekka przesada.
      Fakt, nie trzeba cały czas stać nad garnkiem zupy i patrzeć jak się
      gotuje, (ja w tym czasie zmywam naczynia i przygotowuję produkty na
      drugie danie) ale twierdzenie, że zupa ugotuje sie w minutę to lekka
      przesada. Próbowałeś ugotować rosół - nie z kostki - 2 godz na małym
      ogniu aby wydobyć wszystkie najlepsze składniki z mięsa i warzyw.
      Jeszcze raz powtórzę, że nie stoję nad garnkiem w tym czasie, robie
      inne rzecz, ale np już mycie łazienki odpada, ze względu na
      korzystanie z środków chemicznych,(nie mogą mieć kontaktu z
      żywnością, a rosół od czasu do czasu trzeba zamieszać).

      Tak mozna wyliczać prawie bez końca. A moze znajdzie się ktoś na
      forum, kto dokładnie policzy ile czasu zajmują poszczególne
      czynności domowe - aby było obiektywnie proponuję wziąć pod uwagę
      cały tydzień, ze względu na to, że niektóre czynności jak mycie
      okien, odkurzanie nie są wykonywane codziennie. Jest chętny?
      Ja chętnie poczytam na ten temat, bo jakoś wszystkie te czynności
      nam zajmują więcej czasu niż tutaj jest napisane i nie wiem dlaczego.
      -----------------------
      Na początek szybciej czytam 14.pl/szybko_czytam
    • Gość: kawka Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 212.106.28.* 06.03.09, 09:11
      Rany Julek...

      Dla mnie to wszystko proste. Domem można nie zajmować się wcale. Ale
      wtedy jest nieprzyjemnie. A skoro chcemy żeby było jakoś -tam, to
      wymaga to nakładu pracy, jak wszystko. Jesli dreptanie naokoło
      chałupy nie jest naszym zyciowym powołaniem, to mamy dwa wyjścia -
      robimy to sami w zależności od możliwości lub zlecamy na zewnątrz. U
      mnie działa ta druga opcja z powodzeniem. Bo tak się składa, ze
      dreptogodziny domowe w życiu nie zrównoważą przychodów z pracy
      zawodowej, a zresztą ja nie wyobrażam sobie spędzać na tym życia.
      A co do udziału mężczyzn - kwestia umowy, kultury społecznej i
      rodzinnej i ewentualnego siana w głowie, które się niektórym facetom
      od małego pakuje, przekonując ich, że używanie odkurzacza czy
      wytarcie nosa zmniejsza penisa o 30%. Więcej w tym zamieszaniu
      kulturalnych kalek niż realnego problemu.
    • wiemon Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 06.03.09, 09:16
Inne wątki na temat:
Pełna wersja