alakyr
24.03.09, 08:04
Moi drodzy, obsługa dotacji europejskich to już w Polsce osobny
biznes sterowany przez wyspecjalizowaną grupę urzędników od szczebla
ministerialnego po samorządy. To że mamy tak słabą "wydawalność"
tych środków zawdzięczamy właśnie im. To oni ustalają procedury
rzekomo w imię sprawiedliwego podziału. W rzeczywistości to państwo
w państwie. Załatwianie dotacji odbywa sie następująco:
Ktoś zgłasza temat, samorząd, jednostka budzetowa, przedsiębiorca.
Temat jest przekazywany po linni partyjnej /PO/ lub urzędniczo-
towarzyskiej do przegadania przy kawie, piwie jak go można ugryźć.
POtem rozmawia się z szefem urzędników, którzy wydają decyzje.
Szef podpowiada pod jaki program się podczepić, jak zatytułować
wniosek żeby pi*drzwi pasował do zakresu programu i ustala wstępną
kwotę dofinansowania. Reszta to formalność i kwestia czasu,
dokumentacja, uzasadnienia, podpisy no i najważniejsze - kasa. Potem
to tylko cicha redystrybucja pewnej części kwot.
Ciekawe w tym jest to że środki pomocowe nie są traktowane jak
pieniądz publiczny, to extra kasa która nie podlega kontrolom
budzetowym a przynajmniej takie mam wrazenie.