Dodaj do ulubionych

Alicja dusicielka przegrywa w sądzie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.09, 09:15
To ma być Państwo Prawa? Klient podpisał umowę i powienien się z
niej wywiązać. Skoro nie spłacał nawet odsetek to nic dziwnego, że
jego dług rósł.
Obserwuj wątek
      • sajm Re: Precedensowa sprawa? 07.04.09, 11:37
        O ile wiem wyroki SN tez nie są precedensowe, co do zasady.
        Oczywiście , w praktyce jeśli powołasz się na wyrok SN, to każdy sąd
        przychyli się do zdania SN.
        • Gość: leonidas Re: Precedensowa sprawa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.09, 11:44
          Wyroki nie są, przynajmniej oficjalnie. Co innego jeśli chodzi o uchwały SN w
          odpowiedzi na pytania prawne, a zwłaszcza jeśli uchwała podejmowana jest w
          składzie 7 sędziów, całej Izby SN lub połączonych Izb, a do tego takie uchwały
          są wpisywane do księgi zasad prawnych i mają zasadniczo moc powszechnie
          obowiązującą.
            • plosiak Re: Precedensowa sprawa? 07.04.09, 13:43
              To ty się mylisz. Tzw. uchwały "siódemkowe" są wpisywane do księgi zasad
              prawnych i sądy są zobowiązane je uwzględniać. Być może powoływałeś się na
              orzeczenie nie mające związku z twoją sprawą, albo zmienił się stan prawny i
              uchwała nie ma już mocy wiążącej. Poza tym istnieje możliwość zmiany poglądu
              przez SN.
              • Gość: p czy klienci PKO to gamonie, czy PKO to zlodzieje? IP: *.pljtelecom.pl 07.04.09, 14:54
                generalnie moi rodzice, niezbyt uczeni wzieli ten kredyt. pozyczyli
                10 tys, i co miesiac splacali po okolo 300 zl. po okolo 7-miu, 8-miu
                latach splacania do splacenia pozostalo 12500 !

                A w banku obiecywali, ze kredyt zostanie splacony po 20 latach. No i
                rzeczywiscie, bo w umowie byla klauzula, ze po uplywie terminu
                kredytowania klient ma obowiazek splacic caly kapital.

                Po przeczytaniu umowy stwierdzilem, ze bank ich beszczelnie oszukal!
                Generalnie gdyby splacali kredyt tak jak chcial tego bank, musieliby
                za kilka lat oddac okolo 20 tys od razu.

                Mam nadzieje, ze to jeszcze nie historia.
                Najbardziej ryzykowne banki:
                PKO BP - za kredyt "Alicja"
                mBank - za swoje mPlany z zapisem o podnoszeniu oprocentowania przez
                prezesow
                --podobnoe jeszcze BD ma jakis fajny zapis o nietypowym splacaniu
                umowy, ale nie wiem - w jaki sposob sprzedawcy oferuja ten produkt.

                Na Alicje byl tylko jeden sposob:
                -uzbierac cala kwote i splacic od razu
                -wziasc kredyt w innym banku.

                moim zdaniem bank wykorzystuje grono klientow ktore ma do niego
                nadmierne zaufanie.
                Jak sam chcialem kupic mieszkanko, w PKO podsuneli mi umowe, ktora
                miala dwie strony - jedna kartke, gdzie na dole bylo wpisane:
                -"pozostale warunki zgodnie z regulaminem ogolnym powszechnie
                dostepnym" lub cos w tym stylu.

                Regulaminu nie otrzymalem, poniewaz jest powszechnie dostepny. A
                zostalem tak obsluzony w jakiejs "specjalnej" placowce do udzielania
                kredytow hipotecznych gdziesz przy placu zawiszy lub narutowicza -
                nie pamietam dokladnie - chyba obok hotelu Sobieski.

                p
      • lava71 Re: a co z dzisiejszą "Alicją"?! 07.04.09, 09:47
        Wybacz ale chyba coś Ci się pomyliło. Ci co brali kredyty w walucie obcej na
        pewno dobrze się orientowali co się dzieje przy zmianach kursów. Poza tym, czy
        ktoś im bronił zaciągać kredyty w we własnej walucie?
        Jeżeli ktoś uważa, że został "oszukany" w tym temacie to może mieć pretensje
        tylko i wyłącznie do siebie.
        • Gość: yuki Re: a co z dzisiejszą "Alicją"?! IP: *.man.poznan.pl 07.04.09, 13:08
          I tak i nie. Jak brałem kredyt we frankach, to liczyłem się z ryzykiem kursowym i nie panikuję tylko poprostu czekam, ale jeśli państwo jako takie wtrąci się w umowy z opcjami walutowymi, to ja też chcę pomocy od tego samego państwa. Jeśli trzeba dla spłacenie własnych zobowiązańpowiedzieć, że ja nie wiedziałem, czy byłem głupi, to proszę bardzo, mogę się pokajać.
          • plosiak Re: a co z dzisiejszą "Alicją"?! 07.04.09, 13:48
            Właśnie dlatego państwo się nie wtrąci w opcje walutowe, bo nie ma do tego
            podstaw prawnych. Można żądać zmiany stosunku prawnego przez sąd jeśli nastąpiła
            istotna zmiana okoliczności - najlepszym przykładem są tzw. polisy posagowe. PZU
            chciało wypłacać po kilkadziesiąt złotych, sądy waloryzowały kwoty nawet do
            kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ale moim zdaniem mowy nie ma, by w dzisiejszych
            czasach PRZEDSIĘBIORCY mogli powoływać się na ten przepis. Tym bardziej, że gdy
            na opcjach zarabiali, to banki nie płakały.
            • aegis_of_heart O! 07.04.09, 15:19
              Kurcze, Plosiak.

              Widzę Twoje wpisy często, np. na forach hipotecznych. I niektóre naprawdę są
              dobre i wyważone (np. "moim zdaniem", "nie widzę szans"), a niektóre to takie
              kwiaty jak ta tyradka o "przerażającej ignorancji" do Darka. To muszą być
              wahania formy.

              Sam też święty nie jestem i potrafię zaflejmować. I się za to kajam.
              Zflejmowani - wybaczcie. :)
    • Gość: xxx_xxx Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: *.c.softax.pl 07.04.09, 09:57
      ciekawe liczenie, kredyt na 30 lat (spłata miałaby kończyć się w 2023) wartość
      spłat wyniesie 4 krotność kredytu to już lichwa i trzeba umorzyć (lichwa to wg
      ustawy to procent większy niż 4 krotność stopy lombardowej czyli 4*5.25 = 22%,
      przy taki oprocentowaniu ten pan po 30 latach musiałby oddać więcej niż 4
      krotność kredytu).
      Zwykły kredyt hipoteczny w PLN po 30 latach oddaje się ok 3 razy tyle co się
      wzięło i to już jest w porządku.
      a swoja droga powołując się na te przepisy co tu przytoczył sąd można by
      anulować wszelkie długi związane z opcjami.
      • yeti Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 11:52
        Gość portalu: xxx_xxx napisał(a):

        > ciekawe liczenie,...
        > Zwykły kredyt hipoteczny w PLN po 30 latach oddaje się ok 3 razy
        tyle co się wzięło i to już jest w porządku.

        W ciągu 11 lat spłacania Alicji spłaciłem 35.000zł., wziąłem kredyt
        22.000zł. -> w grudniu 2008r. wpłaciłem do PKOBP 27.000zł i
        zamknąłem pie...ą Alicję, bo spłacałbym następnych 40 lat i pewnie
        bym nie spłacił. Czyli w ciągu 11 lat oddałem bankowi ponad 60.000
        czyli ponad trzykrotność wartości kredytu -czyli lichwa!! chyba
        pójdę do Sądu z tym:)
      • plosiak Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 13:51
        Gość portalu: xxx_xxx napisał(a):

        > ciekawe liczenie, kredyt na 30 lat (spłata miałaby kończyć się w 2023) wartość
        > spłat wyniesie 4 krotność kredytu to już lichwa i trzeba umorzyć (lichwa to wg
        > ustawy to procent większy niż 4 krotność stopy lombardowej czyli 4*5.25 = 22%,
        > przy taki oprocentowaniu ten pan po 30 latach musiałby oddać więcej niż 4
        > krotność kredytu).
        > Zwykły kredyt hipoteczny w PLN po 30 latach oddaje się ok 3 razy tyle co się
        > wzięło i to już jest w porządku.
        > a swoja droga powołując się na te przepisy co tu przytoczył sąd można by
        > anulować wszelkie długi związane z opcjami.

        Po pierwsze ograniczenie maksymalnych odsetek obowiązuje od 2-3 lat dopiero.

        Po drugie, żaden sąd nie uwzględni żądania przedsiębiorcy, który zaciągnął
        zobowiązanie w obecnych czasach i się na tym przejechał. Inaczej traktuje się
        osobę fizyczną, która np. wzięła kredyt w czasach inflacji, a inaczej
        profesjonalistę, który spekulacyjnie chciał sobie dorobić.
    • Gość: darek_w1 Poziom intelektualny sędziów IP: 194.50.75.* 07.04.09, 10:04
      Poziom intelektualny niektórych sędziów budzi przrażenie. To, że
      jakiś traktorzysta ze zbankrutowanego PGR nie rozumie co to jest
      inflacja i że wartość pieniądza wyrażona w liczbach wcale nie jest
      stała to można zrozumieć. Ale sędzia, i to sądu apelacyjnego to
      powinna być elita intelektualna.
      Przykład (dane przykładowe)
      Klient zarabiający 10 lat temu 1000 zł kupił wówczas na kredyt
      mieszkanie za 75 tysięcy czyli za 75 miesiącznych pensji.
      Dzisiaj ten klient w tej samej pracy zarabia 2500 zł miesięcznie, a
      mieszkanie to warte jest 300 tysięcy. Zadłużenie klienta wynosi 100
      tysięcy.
      Pytanie: czy jego zadłużenie wzrosło?
      Odpowiedź ignoranta ekonomicznego: tak wzrosło z 75 tysięcy do 100
      tysięcy
      Odpowiedź człowieka z elementarną wiedzą ekonomiczną i odrobiną
      rozumu: spadło, bo wziął kredyt na 100% wartości mieszkania, a
      dzisiaj już 2/3 ma spłacone. Spadło, bo wziął kredyt na 75
      miesięcznych pensji, a obecnie jest zadłużony na 40 miesięcznych
      pensji. I wcale nie dlatego, że więcej zarabia tylko dlatego, że
      inflacja zmieniła wartość pieniądza. 75 tysięcy zł sprzed 10 lat to
      nie to samo co 75 tysięcy dzisiaj. Jak się tego nie rozumie to
      trzeba wziąć się za mopa, a nie zasiadać w sądzie.
      Nawiasem mówiąc idąc konsekwentnie tokiem rozumowania "sędziego"
      należałoby nałożyć podatek dochodowy na właściciela mieszkanie,
      przecież zarobił 225 tysięcy i nie zapłacił podatku ;-)
        • Gość: darek_w1 Re: Poziom intelektualny sędziów IP: 194.50.75.* 07.04.09, 10:42
          > Ale ździwiłby się Pan "darek_w1" gdyby zobaczył ,że klient który
          > zarabiał 1000 zł 10 lat temu dzisiaj zarabia 1200-1500 zł.

          Chyba wyraźnie napisałem, że są to dane przykładowe. Tłumacząc
          jeszcze prościej dla opornych - dane nie mają nic wspólnego z
          rzeczywistością, pokazują jedynie zjawisko, że wartość pieniądza
          zmienia się w czasie i dzisiejsze 100 tysięcy to _dużo_mniej_ niż 75
          tysięcy sprzed 10 lat. I zarówno klient jak i sędzia nie mieli racji
          mówiąc, że zadłużenie wzrosło.
          Dokładne dane o przeciętnym wynagrodzeniu:
          www.stat.gov.pl/gus/5840_1630_PLK_HTML.htm
        • Gość: t Re: Poziom intelektualny sędziów IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.09, 10:55
          Spłacałem Alicję dokładnie w opisanej wersji. Wyprułem sobie flaki ale ją
          spłaciłem. Po spłacie ostatniej raty czułem się jak bym się urodził na nowo.

          Powiedzmy szczerze:
          - z jednej strony konstrukcja kredytu była chora. Ja od razu wiedziałem że jak
          będę spłacał tylko część odsetek to nigdy go nie spłacę
          - z drugiej strony alicję dostawali ludzie którzy na normalny kredyt nie mieli
          zdolności. Dzięki temu kilkadziesiąt tysięcy ludzi więcej ma mieszkania.
          Większość z bólem ale spłaciła.
          • Gość: darek_w1 Re: Poziom intelektualny sędziów IP: 194.50.75.* 07.04.09, 11:54
            > Spłacałem Alicję dokładnie w opisanej wersji. Wyprułem sobie flaki
            > ale ją spłaciłem. Po spłacie ostatniej raty czułem się jak bym się
            > urodził na nowo.

            Takie uczucie ma się po spłacie każdego kredytu, nie tylko Alicji.
            Po prostu pożycza się cudze, a oddaje swoje, a to boli ;-)

            > - z jednej strony konstrukcja kredytu była chora. Ja od razu
            > wiedziałem że jak będę spłacał tylko część odsetek to nigdy go nie
            > spłacę

            Wręcz przeciwnie, to był jedyny przykład w polskiej bankowości jak
            powinno się udzielać długoterminowych kredytów w warunkach wysokiej
            inflacji. Weźmy taki przykład: mamy inflację 100% rocznie, klient
            bierze kredyt 100 tysięcy zł oprocentowany powiedzmy na 105%
            (inflacja plus 5% marży banku, co odpowiadałoby dzisiejszemu
            kredytowi na 7-8%) i spłaca TYLKO odsetki, w ogóle bez raty
            kapitałowej. Po roku nadal ma zadłużenie 100 tysięcy, ale z uwagi na
            spadek wartości pieniądza o połowę jego realne zadłużenie jest o
            połowę mniejsze! Inaczej mówiąc spłacił w ciągu roku aż połowę
            kredytu! Po dwóch latach spłacając "tylko" odsetki spłaciłby już 3/4
            kredytu, po trzech prawie 90% realnej wartości kredytu.
            To właśnie dlatego długoterminowe kredyty hipoteczne były w latach
            90-tych praktycznie niedostepne dla przeciętnie zarabiających osób,
            bo wcale nie były długoterminowe. Kogo stać, żeby kredyt na
            mieszkanie spłacić ciągu kilku lat zamiast w ciągu 20-30?
            Wysoka inflacja powodowała, że klasyczny sposób liczenia rat
            kredytowych (pełna rata odsetkowa plus kapitałowa) oznaczał
            spłacanie kredytów w nadmiernie szybkim tempie, bo rata odsetkowa
            obejmowała także pokrywanie inflacyjnego spadku wartości pieniądza.
            Dopóki ten spadek jest rzędu kilku procent to ma niewielki wpływ na
            wartość pożyczonego kapitału, ale gdy jest rzędu kilkudziesięciu
            procent to wywraca do góry nogami sens zadłużenie długoterminowego.

            Poprawny sposób liczenia rat kredytowych powinien obejmować
            waloryzację kapitału o wskaźnik inflacji tzn kwota zadłużenia
            powinna się co roku pomniejszać o wartość spłaty rat kapitałowych
            wynikającą z długości okresu kredytowania oraz powiększać o wskaźnik
            inflacji. Natomiast oprocentowanie kredytu powinno być liczone
            jako "stawka powyżej inflacji". Wówczas wartość rat spłaty kredytu
            (sumarycznie kapitałowej i odsetkowej) zachowują stałą _realną_
            wartość w czasie niezależnie od poziomu inflacji i jest stałym
            _realnym_ obciążeniem dla kredytobiorcy. Natomiast "wartość
            liczbowa" kredytu ma tu znaczenia drugorzędne i może nawet rosnąć.
            Będzie tak w sytuacji gdy inflacja jest wyższa niż suma typowej
            długoterminowej marży bankowej czyli ok. 4-5% powyżej inflacji i
            rocznego ułamka spłaty kapitału np przy kredycie 20-letnim 5%, czyli
            w tym wypadku gdy inflacja przekroczy 9-10%. Ale jeszcze raz
            podkreślam - wzrost kwoty zadłużenia nie ma tu nic wspólnego z
            realnym zadłużeniem, bo ono i tak spada.
            Mam nadzieję, że to zrozumiałe, jak nie to pytać.

            • Gość: sirk Re: Poziom intelektualny sędziów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.09, 12:25
              Ignorancja kredytobiorców jest porażająca. Ja też wziąłem kredyt Alicja w roku
              1999. Doskonale można było sobie wyliczyć ile trzeba zapłacić by kredyt się
              zmniejszał, ponieważ bank przysyłał co miesiąc informację o bieżącym saldzie
              odsetek. Faktem jest, że przy ówczesnej inflacji były to sumy duże. Miałem tego
              dość i po dwóch latach spłacania (kredyt stał niemalże w miejscu) zamieniłem go
              na walutowy w dolarach :-) po kursie ponad 4 zł za dolara i pozostała mi teraz
              jeszcze jedna rata!!! A wynik? Zapłacę bankowi w sumie w złotówkach mniej więcej
              to samo co dał mi w złotówkach 10 lat temu!!! Można było uniknąć zabójczej siły
              Alicji, trzeba było tylko wykazać odrobinę pomyślunku. Sąd swoją decyzją broni
              nieudaczników, to bardzo niebezpieczny precedens.
                • aegis_of_heart A to też prawda. 07.04.09, 15:10
                  Rzetelna relacja musiałaby być długa i pisana przez prawnika.
                  O skrótowości powyższej napisałem w swoim pierwszym poście tutaj.

                  Natomiast jako ekonomiści jesteśmy przeciwni demonizowaniu samej koncepcji
                  takiego kredytu i pisania różnych nieprawd jak to "nie da się spłacić" - rzekomo
                  potwierdzanych przez sąd.

                  Kolega Plosiak, podobno prawnik, już udowodnił poniżej że ma problem z
                  rozumieniem czym jest inflacja. Strach się bać co dalej.
            • Gość: jangcy 100% poparcia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.09, 14:28
              Swego czasu pracowalem nad projektem podobnego kredytu w zupełnie innym banku,
              ale niestety tak sie losy potoczyly (i generalnie przepychanki w strukturach
              banku do kogo nalezy dzialanosc hipoteczna przyporzadkowac) ze ostatecznie nie
              doczekałem już jego wprowadzenia w życie. W miedzyczasie spadła inflacja i
              parcie na wprowadzenia takich mechanizmow spłaty kredytów długoterminowych również.
              Moze gnoic ten mechanizm ale to ze przy trwającej już wiele lat niskiej inflacji
              (i zarazem niskim oprocentowaniu Alicji) jego kredytobiorcy pozwalali sobie na
              niepelna splate odsetek swiadczy o kompletnym ograniczeniu umysłowym tych ludzi.
              Promowanie tak fatalnego genomu przez umarzanie kredytów jest ze szkoda dla
              Polski i dla przyszłych losów ludzkości w ogóle.
            • aegis_of_heart Darku, oczywiście masz rację. 07.04.09, 15:05
              Najwyraźniej dla niektórych prawników (i obywateli) pewne produkty bankowe oraz
              zjawisko inflacji są niezrozumiałe.

              Pomyśl co dopiero byłoby przy niektórych rolowanych liniach kredytowych, jakichś
              ciekawszych kredytach balonowych itp.?

              Natomiast zabawnym wpisem Plosiaka się nie przejmuj.
              Chłopak chciał Cię upokorzyć, a upokorzył sam siebie ujawniając własną
              arogancję, zaperzenie i ekonomiczną niewiedzę - czyli wszystko to, o czym pisałeś.

              Dla mnie jest jasne, że linią klienta powinna być próba dowiedzenia złej woli
              banku - tego, że utrudniał klientowi zrozumienie na czym polega takie rolowanie
              długu.

              Nie czytałem też umowy Alicji, może były tam nieuczciwe zapisy które dodatkowo
              motywowały klientów do powiększania nominalnego długu w nieskończoność - to jest
              jednak zupełnie inna para kaloszy niż sama koncepcja tego kredytu.
              • Gość: darek_w1 Re: Darku, oczywiście masz rację. IP: 194.50.75.* 07.04.09, 15:37
                > Natomiast zabawnym wpisem Plosiaka się nie przejmuj.
                >

                Ja już tyle lat produkuję się na forach czy na usenecie w ramach
                pracy u podstaw, że taki folklor mnie nie rusza ;-) Trafiają się
                gorsi.
                Rusza mnie co innego [co widać zresztą było po może trochę zbyt
                emocjonalnym tonie wypowiedzi ;-)], że sędzia sądu apelacyjnego tego
                nie rozumie, i to nie podejmując decyzji "z marszu" tylko mając czas
                na dokładną analizę problemu, zasięgnięcie opinii ekspertów i
                biegłych etc. To jest przerażające. Jeżeli taka jest wiedza elity
                intelektualnej to co się dziwić, że wyłazi z jakiejś meliny taki
                Ziętek i mówi że "nie my wywołaliśmy ten kryzys, dawać nam podwyżki"
                i jeszcze znajduje popleczników. :-(
                • aegis_of_heart Też mnie to bardzo zmartwiło. 07.04.09, 15:48
                  I niestety, z mojej obserwacji wiele osób po prawie ma silnie rozwinięte dobre
                  przekonanie o sobie :) - niestety bez pokrycia w rzeczywistości.

                  Wczoraj na łamach DF wdałem się we flame z kilkoma prawnikami (zaplątał się to
                  troszeczkę rzeczony Plosiak).
                  Podobno sędziowie.

                  Goście nie potrafili odnieść się do pytań czy tekstu. Nie potrafili się zdobyć
                  na refleksję, czy zasady "etyki prawniczej" (i ich przełożenie w praktyce!)
                  które sobie spisali rzeczywiście są etyczne.

                  W zamian za to mogłem zobaczyć podobne przedstawienie, które zrobił Ci Plosiak -
                  tylko na jakieś 10 postów.
                  Taki ładny teatrzyk "my, światli prawnicy - i ta ciemna hołota, masy,
                  przypadkowe społeczeństwo a najgłupszy z nich - aegis".

                  Zadajesz pytanie - dostajesz frazes. I tak w kółko.

                  Nie wiem po co im to. Jeden nawet zarzucił mi zawiść do ich wykształcenia.
                  Pomijając fakt, że to czyste ad personam - brzmiało to tak jakby fabryki
                  studentów, jakimi są polskie wydziały prawa, miały jakąś większą jakość.

                  Po tym pouczającym doświadczeniu mój szacunek dla prawników wyraźnie zmalał. :]
                    • aegis_of_heart Trochę było. 07.04.09, 16:14
                      Na prawników w życiu napatrzyłem się dość.

                      Niektórzy z nich byli heroiczni, sumienni i ponadprzeciętnie inteligentni.
                      Niektórzy byli zwykłymi wyrobnikami - uczciwymi i sumiennymi ale bez nadmiernego
                      polotu. Inni mieli wiele oblicz - potrafili tak błysnąć szlachetnością jak i
                      najniższym sukinsyństwem. No i byli tacy, których nie chciałbym nazywać po
                      imieniu. :)

                      Poza tym, w życiu jest tak, że nie ma monolitów.

                      "Katolicy", "czarni", "prawnicy", "dziennikarze" - nie są homogeniczni. Są
                      jednak ewidentne różnice statystyczne między grupami. :)

                      Tak jak jest "piętno nauczyciela" - szczególnie nauczycielki są często
                      rozpoznawane, bo swój niepartnerski stosunek do uczniów przenoszą na dorosłych,
                      tak samo może jest z wieloma prawnikami.

                      Podejrzewam, że świat ról procesowych, zamknięcie tego środowiska, pewna
                      wzajemna indoktrynacja oraz selekcja (często negatywna) na studia i do zawodu
                      powodują taki stan rzeczy.
          • Gość: raj Re: Poziom intelektualny sędziów IP: 217.147.104.* 07.04.09, 12:48
            Alicję PKO BP wprowadził jako następcę tzw. kredytu hipotecznego z pomocą
            państwa. To był kredyt o podobnych zasadach jak Alicja, tyle że odsetki od
            niespłaconych odsetek (uwaga!) wykupywał Skarb Państwa. W tej wersji to miało
            swój sens, bo niespłacone odsetki wprawdzie powiększały zadłużenie, ale tylko w
            swojej sumie nominalnej - od nich odsetki już nie narastały. Ja byłem jednym z
            ostatnich który sie załapał na ten kredyt i bardzo to sobie chwaliłem, bo
            faktycznie przy stosunkowo niewielkich dochodach dało się nie tylko dostać
            kredyt na mieszkanie, ale i go spłacić, i to w stosunkowo niedługim czasie. Ale
            potem państwo wycofało się z tego wykupywania odsetek i w miejsce tego kredytu
            bank wprowadził Alicję...
      • Gość: tom Re: Poziom intelektualny sędziów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.09, 10:51
        Kij zawsze ma 2 końce. a co je żeli ten pan nadal zarabia 1000-1500 zł?
        Przypomina mi się taka historyjka jak to rodzice posłali chłopca do szkoły
        ekonomicznej, który pewnego razu gdy przyjechał do nich na święta chciał się
        popisać swoja wiedzą Gdy więc matka podała im na obiad 2 kurczaki powiedział: wy
        myślicie że na stole są 2 kurczaki, a przecież są 3 bo jest kurczak nr 1 i nr 2
        a 1+2=3. Na to ojciec, twardo stąpający po ziemi odpowiedział: doskonale, to
        matka zje pierwszego, ja drugiego a ty synu weź sobie tego trzeciego...
        ot taka moja aluzja do dzisiejszych instrumentów finansowych zachwalanych i
        bronionych przez tzw. ekonomistów.
        Pozdrawiam
      • plosiak Re: Poziom intelektualny sędziów 07.04.09, 13:56
        Gość portalu: darek_w1 napisał(a):

        > Poziom intelektualny niektórych sędziów budzi przrażenie. To, że
        > jakiś traktorzysta ze zbankrutowanego PGR nie rozumie co to jest
        > inflacja i że wartość pieniądza wyrażona w liczbach wcale nie jest
        > stała to można zrozumieć. Ale sędzia, i to sądu apelacyjnego to
        > powinna być elita intelektualna.
        > Przykład (dane przykładowe)
        > Klient zarabiający 10 lat temu 1000 zł kupił wówczas na kredyt
        > mieszkanie za 75 tysięcy czyli za 75 miesiącznych pensji.
        > Dzisiaj ten klient w tej samej pracy zarabia 2500 zł miesięcznie, a
        > mieszkanie to warte jest 300 tysięcy. Zadłużenie klienta wynosi 100
        > tysięcy.
        > Pytanie: czy jego zadłużenie wzrosło?
        > Odpowiedź ignoranta ekonomicznego: tak wzrosło z 75 tysięcy do 100
        > tysięcy
        > Odpowiedź człowieka z elementarną wiedzą ekonomiczną i odrobiną
        > rozumu: spadło, bo wziął kredyt na 100% wartości mieszkania, a
        > dzisiaj już 2/3 ma spłacone. Spadło, bo wziął kredyt na 75
        > miesięcznych pensji, a obecnie jest zadłużony na 40 miesięcznych
        > pensji. I wcale nie dlatego, że więcej zarabia tylko dlatego, że
        > inflacja zmieniła wartość pieniądza. 75 tysięcy zł sprzed 10 lat to
        > nie to samo co 75 tysięcy dzisiaj. Jak się tego nie rozumie to
        > trzeba wziąć się za mopa, a nie zasiadać w sądzie.
        > Nawiasem mówiąc idąc konsekwentnie tokiem rozumowania "sędziego"
        > należałoby nałożyć podatek dochodowy na właściciela mieszkanie,
        > przecież zarobił 225 tysięcy i nie zapłacił podatku ;-)

        Przerażenie budzi twój poziom ignorancji prawnej i przekonanie o własnej
        nieomylności.

        Art. 358 (1) par. 3 kc:

        W razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd
        może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego,
        zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były
        ustalone w orzeczeniu lub umowie.

        Jeśli inflacja spadła ze 100% do 3%, to moim zdaniem jest to nawet bardzo
        istotna zmiana siły nabywczej pieniądza.
        • aegis_of_heart O, witam pana prawnika... :) 07.04.09, 14:56
          Widzę, że znowu Plosiaku błysnąłeś.

          plosiak napisał:
          > Przerażenie budzi twój poziom ignorancji prawnej i przekonanie o
          > własnej nieomylności.
          >

          Otóż przerażenie, to budzi twoja własna ignorancja i arogancja.

          > Jeśli inflacja spadła ze 100% do 3%, to moim zdaniem jest to nawet > bardzo
          istotna zmiana siły nabywczej pieniądza.

          Ekonomiczny analfabetyzm. Zmiana wskaźnika inflacji sama w sobie NIE jest zmianą
          siły nabywczej pieniądza. Powinno to rozumieć nawet dziecko.

          Zmianą siły nabywczej pieniądza jest sama inflacja. Gdyby ktoś chciał się bawić
          w sztuczki leksykalne mógłby dowodzić, że spadek inflacji właśnie oznacza brak
          zmian siły nabywczej pieniądza.

          Mi się tak bawić nie chce, ponieważ oczywistym dla mnie jest, że art. 358 KC nie
          należy rozumieć dosłownie. Niestety, ten artykuł jest beznadziejnie napisany i
          tyle. Z całą pewnością znaleźć można n komentarzy które wyjaśniają, że np.
          zmiany wynikające z inflacji w bardzo szerokiech granicach szacowań nie są
          podstawą dla korzystania z tego artykułu.

          W tym konkretnym przypadku powodem roszczenia miałby być spadek inflacji - o tym
          jednak nie ma w tym artykule nic powiedziane wprost.

          Ponadto pytanie brzmi, czy jest to spadek wystarczająco nagły - a więc gwałtowny
          i nieprzewidziany.
          Dalej, jakie są tutaj zasady współżycia społecznego? Podstawowa brzmi: długi
          należy spłacać. Drugi fakt mówi: klient miał wybór jak spłacać własny kredyt; są
          ludzie którzy wzięli Alicję, spłacili i o sprawie zapomnieli - ale że ktoś
          rolował swoje własne długi, to teraz ma ten garb na plecach.

          Ale ty Plosiaku nie masz żadnych wątpliwości! Bach i wyśmiać jakiegoś internautę.
          To, że przy pomocy samodzielnej i frywolnej "interpretacji" przepisu, nieważne.

          Poza autorską interpretacją czym jest inflacja i zignorowaniem pozostałych
          przesłanek koniecznych do zastosowania tego artykułu zignorowałeś fakt, że jest
          to klauzula generalna zawarta w KC,

          Powinieneś wiedzieć, że banki działają w oparciu o całokształt prawa bankowego i
          takie klauzule generalne są środkami ostatniej instancji. I muszą być bardzo
          ważkie powody by je stosować.

          Wszystkie te rzeczy powinieneś wiedzieć.

          Ale nie, chciałeś błysnąć w internecie.

          Wielki Prawnik strofujący maluczkich.

          Najpierw może się czegoś naucz.
    • Gość: Nick Gościnny Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: *.era.pl 07.04.09, 10:20
      > To ma być Państwo Prawa? Klient podpisał umowę i powienien się z
      > niej wywiązać. Skoro nie spłacał nawet odsetek to nic dziwnego, że
      > jego dług rósł.

      Mnóstwo u nas takich właśnie ekonomicznych analfabetów. Przecież nie trzeba mieć
      tęgiej głowy by umieć dodawać, mnożyć, dzielić, liczyć procenty.
      Czego się ten klient spodziewał wpłacając niższą niż trzeba ratę? Że się kredyt
      sam spłaci???
      To nie jest matematyka na wysokim poziomie, to zwykłe podstawy: jeśli odsetki są
      doliczane do jakiejś kwoty i spłacamy mniej niż te odsetki wynoszą, to kwota się
      powiększa.
      Jeśli ktoś bierze kredyt, na który go nie stać, to musi się liczyć z tym, że np
      będzie zmuszony do sprzedania nieruchomości. Nie będzie na tym interesie
      stratny, mimo tej potwornej "Alicji", bo ceny nieruchomości są teraz wyraźnie
      wyższe niż w 1998. :)
      • ichmordy Re: Szkoda,z e precedens nie jest zrodlem prawa. 07.04.09, 10:58
        Niech się cieszą że bank dał im kredyt , bo ludzie dają zaliczki
        sprzedającym mieszkanie a banki nie dają kredytu W ten sposób w 1
        dzień tracą 20-30 tyś. zł , są nadal bezdomni i jakoś się głupki nie
        burzą. Umowa to umowa, czy ktoś ich do tego przymusza ? Zresztą w
        PKO BP łatwo dostac kredyt jednak bank odbija sobie ryzyko pożyczki
        na większych kosztach obsługi i zabezpieczeń. Ci ludzie wychowani w
        komunie działają na szkodę banku i naszych oszczędności , sądy nie
        lepsze. Czy nie mieli świadomości co podpisują ? POwinni sie leczyć.
    • aardvaark Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 10:45
      "Sąd apelacyjny uznał, że klient nie mógł sam ustalić, jak wysoką ratę powinien
      płacić, by jego dług spadał, a nie rósł"

      Niech klient podziękuje sądowi za ten wyrok! Oto klient na własne życzenie
      został oficjalnie, wyrokiem sądu uznany za idiotę! :)
      Dodawania, mnożenia i liczenia procentów uczą przecież w podstawówce...
      Może też powinienem z siebie zrobić debila i pójść do sądu skarżyć się na kredyt
      w CHF? Stanę przed obliczem sądu, zrobię minę wioskowego głupka (jak musiał ją
      robić wspomniany w artykule klient PKO BP) i powiem:
      "Wysoki sądzie, musi sąd uznać, że nie byłem w stanie przewidzieć wzrostu kursu
      franka i co za tym idzie ustalić czy stać mnie na ten kredyt. Należy uznać, że
      wzrost kursu franka spowodował nadzwyczajną zmianę stosunków, która sprawia, że
      spłata kredytu grozi mi nadmiernymi trudnościami lub rażącą stratą".
      :D
      • Gość: frank Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.04.09, 12:09
        Umowy drodzy kredytobiorcy się czyta przed podpisaniem. I jak się nie rozumie,
        to się prosi o wyjaśnienie, tak po ludzku, wręcz jak krowie na rowie. A robi się
        to po to, żeby później głupoty tego typu do głowy nie przychodziły. Bank to
        instytucja ukierunkowana na ZYSK i ZYSK WYŁĄCZNIE, nie na ludzi, przestańcie się
        wreszcie oszukiwać. Nikt za darmo pieniędzy nie rozdaje.
        • Gość: fdgsd Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.09, 08:43
          > Umowy drodzy kredytobiorcy się czyta przed podpisaniem. I jak się
          nie rozumie,
          > to się prosi o wyjaśnienie, tak po ludzku, wręcz jak krowie na
          rowie. A robi si
          > ę

          - podobno ten kredyt Bank obliczył, że DA się spłacić po 20 latach,
          co jak dzis się patrzy jest to raczej niewykonalne.
          Klient naiwny, ale to bank wpuścił w mailiny i też jest winny. Bo
          skoro obiecuje, że da się spłacić, a mimo terminowych spłat nie da
          się .... to ktoś tu kłamał kogoś.


          super foty
          zobacz.glt.pl
      • shevariell Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 12:10
        Nie rozumiesz nie pisz - tego też uczą w podstawówce.
        Nie mógł policzyć bo to było zależne od zmiennych czynników (np.
        inflacja w kolejnych latach), nie sposób więc stwierdzić iz
        świadomie się wpędził w pętlę zadłuzenia. Przeczytaj, zrozum i
        głupot nie pisz - matematyka jak widać to za mało jeśli logikę się
        odpusciło:)
        • agg Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 13:06
          to ty nie czytasz. Sad w pierszej instancji strzewdzil ze klient mogl placic
          raty wyzsze od minimalnych wtedy nie spadal by w narastajace zadluzenie ale on
          widac wolal wpadac lub nie mial pieniedzy na wyzsza rate ale to oznaczalo ze
          reszta bedzie dopisana do jego dlugu ale skoro tak to moze on wogole tego
          kredytu nie powinien dostac skoro stac go nie bylo? Teraz mamy faze walenia w
          banki. Dadza kretyd zle, nie dadza jeszcze gorzej a spory sa wina bankow.
        • aardvaark Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 14:04
          > Nie mógł policzyć bo to było zależne od zmiennych czynników (np.
          > inflacja w kolejnych latach), nie sposób więc stwierdzić iz
          > świadomie się wpędził w pętlę zadłuzenia.

          Czyli podpisał umowę, mimo, że nie miał pojęcia co podpisuje?
          No to tym słuszniej został w wyroku sądowym uznany za debila.

          Nie chce mi się więcej w tym wątku pisać, więc tylko dla jasności:
          Jeśli ktoś bierze kredyt i potem przygląda się bezczynnie jak zadłużenie rośnie
          z powodu zbyt niskich rat spłat, to albo wziął ten kredyt w złej wierze (bo
          nigdy nie zamierzał go spłacić), albo rzeczywiście (tak, jak sąd przyznał w
          wyroku) jest debilem.
      • Gość: :))) Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: 94.75.67.* 07.04.09, 12:15
        aardvaark napisał: > Niech klient podziękuje sądowi za ten wyrok!
        Oto klient na własne życzenie
        > został oficjalnie, wyrokiem sądu uznany za idiotę! :)
        > Dodawania, mnożenia i liczenia procentów uczą przecież w
        podstawówce... (...)

        Widzę, jak mały Kazio rozumie organizację państwową i płakać się
        chce. Polaczka można oszukać w każdy dostępny sposób, jak
        się Polaczek nie połapie, to jest to jego wina, "umowa" jest zgodna
        z "prawem" i co by było, gdyby wszyscy tak robili?

        A potem narzekamy, że w tym kraju tak podle się nam wiedzie. I nie
        wiemy skąd i jak....
      • Gość: raj Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: 217.147.104.* 07.04.09, 12:54
        > Może też powinienem z siebie zrobić debila i pójść do sądu skarżyć się na kredyt
        > w CHF? Stanę przed obliczem sądu, zrobię minę wioskowego głupka (jak musiał ją
        > robić wspomniany w artykule klient PKO BP) i powiem:
        > "Wysoki sądzie, musi sąd uznać, że nie byłem w stanie przewidzieć wzrostu kursu
        > franka i co za tym idzie ustalić czy stać mnie na ten kredyt.

        A byłeś w stanie?
        Zwłaszcza biorąc pod uwagę jak wszyscy wielcy specjaliści od finansów w gazetach
        i gdzie indziej trajlowali, jak to kredyty we frankach są korzystniejsze niż w
        złotówkach, bo w Szwajcarii niższa inflacja i tere fere...
        • Gość: RATA Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.04.09, 10:07
          Gość portalu: raj napisał(a):
          A byłeś w stanie?
          > Zwłaszcza biorąc pod uwagę jak wszyscy wielcy specjaliści od finansów w gazetac
          > h
          > i gdzie indziej trajlowali, jak to kredyty we frankach są korzystniejsze niż w
          > złotówkach, bo w Szwajcarii niższa inflacja i tere fere...

          Bo jest korzystniejszy i to jest fakt, nie mydlenie oczu...
          abstrahując oczywiście od obecnej sytuacji - czyli nadmuchanego amerykańskiego
          kryzysu na skalę globalną... :/

          A przewidzieć się nigdy nie da w 100%, można prognozować na podstawie trendów
          zeszłych okresów i obecnej koniunktury, ale przewidzieć NEVER, chyba, że jesteś
          genialnym medium ;)
          Każdy kredyt, czy inwestycja na rynku finansowym ma określone ryzyko, nie ma nic
          za darmo. A, umowy czytanie i pytań zadawanie nie boli, nikt nikogo za głupka
          uważać nie będzie, jeśli zada parę pytań pani w okienku bankowym.
          Cała ta sprawa z "Alicją" rozdmuchana i tyle, jakby każdy kredytobiorca poszedł
          do sądu w tej chwili, bo wzrosły mu raty, bo kapitał wzrósł i jakby każdy
          kredytobiorca wygrał, to czy byłby wygrany faktycznie?? Pomyślcie makro, nie
          mikroekonomicznie. Miłego dnia :)))

          p.s. i żeby nie było ja też spłacam kredyt - we frankach szwajcarskich, obecną
          ratę mam prawie dwukrotnie wyższą niż ta z symulacji i co? I jajco, spłacam, bo
          ryzyko podjęłam.
    • 1stanczyk Cokolwiek nie powiedzialaby Swiderek-Kowalczyk 07.04.09, 10:47
      akurat Izabela a nie jak prosiloby sie Alicja to ten wyrok nie tylko
      duskredytuje bank PKO BP ale rowniez obrazuje skrajna nierownowage jaka
      zostala swtorzona w naszym kraju w relacjach pomiedzy bankami a korzystajacymi
      z ich uslug klientami.

      Podpisem klienta i prawnymi konsekwencjami wynikajacymi z tego podpisu
      tlumaczy sie zwykle zlodziejskie propozycje bankow jakie zalewaja od
      dwudziestu lat nasz rynek stworzony przez naszego "geniusza".
      Malo tego: banki sa na tyle przekonane o swoich zlodziejskich prawach, ze bez
      zadnej obawy ida do sadow reklamowac zwykly lichwiarski bandytyzm.
      Zaden powazny bank nie odwazylby sie ryzykowac publicznym ujawnieniem
      lichwiarskich danych, ktore podaje artykul i ktore calkowicie dyskredytuja
      ten bank.
      Wyrok sadu swiadczy, ze moze cos sie w naszj mafi prawniczej zmienia na lepsze
      i jak na nasze warunki, jest mila niespodzianka (dla bankowych klientow
      oczywiscie).

      Alicja dusicielka przegrywa w sądzie
    • Gość: gość ooo, to autor artykułu ma chyba jakiś inny kodeks IP: 195.245.84.* 07.04.09, 10:52
      "Według kodeksu cywilnego "kontrakt obiektywnie niewykonalny z powodu
      istniejących w chwili jego zawierania przeszkód faktycznych jest nieważny".". No
      to na pewno nie jest polski kodeks cywilny, bo takiego przepisu nie ma. Przede
      wszystkim gdyby się autor skonsultował z fachowcem albo do kodeksu zajrzał, to
      by wiedział, że nie używa on pojęcia "kontrakt". Kiedy dziennikarzyny się
      wreszcie nauczą, że jak się cytuje z powołaniem na źródło, to się pisze w
      cudzysłowie dosłownie to, co w tym źródle jest. To co pan "dziennikarz" raczył
      napisać to może jest fragment uzasadnienia wyroku albo jakiegoś komentarza, ale
      na pewno nie kodeksu cywilnego (no w każdym razie nie obecnie obowiązującego w
      Polsce k.c. z 1964 r.)
    • ichmordy Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 11:01
      Sądy powinny zająć się w takim razie Providentem bo realne
      oprocentowanie roczne wynosi około 80 %. Przecież to lichwa .
      Sądy powinny zająć się komornikami bo tam też są liczone odsetki od
      odsetek i po podjęciu egzekucji przez komornika kredyt staje się
      niespłacalny. Chore przepisy , chory kraj.Sędziowie z epoki komuny.
      • Gość: Jen Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: *.lobos.com.pl 07.04.09, 12:05
        Wydaje mi się bezsensu by sądy zajmowały się Providentem..nawet
        średnio rozwinięty Klient biorąc tam pożyczkę zdaje sobie sprawę że
        z ekonomicznego puntku widzenia jest ona nieopłacalna..zresztą
        Klient podpisuje umowę w której godzi się na takie a nie inne
        warunki to za co ścigać Providenta..ścigać sie powinno ludzi za
        bezmyślność choć czasem to raczej koniecznosć:/
      • plosiak Re: Alicja dusicielka przegrywa w sądzie 07.04.09, 14:06
        ichmordy napisała:

        > Sądy powinny zająć się w takim razie Providentem bo realne
        > oprocentowanie roczne wynosi około 80 %. Przecież to lichwa .
        > Sądy powinny zająć się komornikami bo tam też są liczone odsetki od
        > odsetek i po podjęciu egzekucji przez komornika kredyt staje się
        > niespłacalny. Chore przepisy , chory kraj.Sędziowie z epoki komuny.

        A możesz podać jakieś źródło tych rewelacji, ale pochodzące z naszego
        wszechświata ? Bo w polskim prawie żaden komornik nie nalicza odsetek od
        odsetek. Możesz składając pozew "skapitalizować" odsetki wyliczając je na dzień
        złożenia pozwu i wówczas żądać odsetek od należności głównej i tych dodanych
        odsetek od dnia dnia złożenia pozwu.

        Jeśli się bierze kredyt, to go trzeba spłacać, a nie ujadać na sądy i komorników.
    • Gość: koll Uwierzycie ,ze ta sama gazeta ... IP: *.022-141-6b736810.cust.bredbandsbolaget.se 07.04.09, 11:11
      G.Wyborcza wychwalala 10 lat temu pod niebiosa "Alicje" jako bankowy hit?? Gdzie
      sa ci dziennikarze "eksperci" teraz? Ja z zarzynalem sie 10 lat,ale
      splacilem.Pamietam podpisywanie umowy-w siedzibie banku,maly stolik przy
      biurkach panienek,20 bitych stron pisanych bankowym belkotem.Podpisywac teraz
      lub rezygnowac-taka dostalem alternatywe.Co istotne,a tu sie nie wspomina-w tym
      czasie dla zwyklych ludzi NIE BYLO innego dostepnego kredytu na mieszkanie.Zadne
      porownania np. odsetek,warunkow kredytu nie wchodzily wiec w gre.
        • Gość: Cała prawda Re: Klient banku = debil IP: 193.59.95.* 07.04.09, 13:20
          Jakby to był zeszły rok to bym się jeszcze zgodził. Ludzie podążający jak stado owiec na rzeź żeby tylko kupować dziury w ziemii. Z drugiej strony tak jak mówiłem, kiedyś banki były kojarzone jako instytucja publicznego zaufania, która w zamian za stabilne przychody nie wciskała klientom głupot w postaci opcji. Teraz gdy liczy się każda złotówka nikomu nie można już ufać. Na szczęście klienci są coraz bardziej świadomi co może ich czekać ze strony banku i dewelopera a instytucje takie jak UOKiK są przykładem tego że instytuacje państwowe nie są bezczynne.
          • Gość: berbeć Re: Klient banku = debil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.09, 13:35
            Te, tak demonizowane przez Ciebie opcje, są codziennie "wciskane"
            tym, którzy tego chcą na Warszawskiej Giełdzie Papierów
            Wartościowych. I jakoś nie słyszałem, żeby ktoś z inwestujących w te
            instrumenty pochodne żądał unieważnienia nieudanej transakcji.
            Usprawiedliwiasz głupców i ekonomicznych analfabetów.
            • Gość: Cała prawda Re: Klient banku = debil IP: 193.59.95.* 07.04.09, 14:08
              Ludzie którzy kupują opcje na giełdzie robią to świadomie żeby zabezpieczyć swoje transakcje albo żeby spekulować. Ludzie którzy mają swoje przedsiębiorstwa i mają trochę pieniędzy żeby inwestować, za to nie mają na to czasu, korzystają z pomocy doradców bankowych, którzy podchodzą do każdego zasobniejszego klienta indywidualnie. Ludzi którzy zostali okłamani przez swoich wieloletnich daradców z zaufanych banków nie nazwałbym głupcami. Naiwnymi tak ale nie głupimi.

              Większość ludzi na świecie jest ekonomicznymi analfabetami. Nie każdy ma czas na 5 lat studiów ekonomicznych.

              Walczyć trzeba z naiwnością ludzi, którzy wierzyli dotąd bezgranicznie bankom i innym "poważnym" przedsiębiorcom typu deweloperzy. Ludzie dowiedzieli się co to spready, nauczyli się uważniej czytać umowy. Problem jest z tym żeby nie zapomnieli lekcji.
    • Gość: SCEPTYK Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: 84.40.217.* 07.04.09, 11:47
      Klient popisał sią analfabetyzmem. Wziąłem kredyt Alicja. Co miesiąc
      otrzymywałem pismo, na którym była wyszczególniona wartość
      zadłużenia, wielkość odsetek za ubiegły miesiąc i minimalna rata
      (jedyne co narzucał bank). Przez pewien okres spłacałem tylko
      wartość odsetek, choć były wyższe od minimalnej raty. Ale ja
      widziałem i wiedziałem co podpisuję. Nie robiłem z siebie głupca. I
      kredyt spłaciłem po 10 latach. Bo kredyt to nie prezent. To pożyczka.
    • Gość: Slawek Alicja dusicielka przegrywa w sądzie IP: 62.87.236.* 07.04.09, 11:58
      W 1998 r podpisałem umowę kredytu Alicja. Spłaciłem go po 10 latach a nie po 20
      jak pokazywały symulacje. Od razu założyłem, ze spłacam kwotę równą lub większą
      od kwoty odsetek. Na comiesięcznych wyciągach z banku było dokładnie widać czy
      zadłużenie rośnie i jak wysokie są miesięczne odsetki, tak więc trzeba było być
      skończonym imbecylem aby tego nie czytać i nie widzieć, że przy minimalnych
      wymaganych przez bank wpłatach zadłużenie rosło. Poza tym symulacje banku
      wskazywały, że po 20-25 latach kredyt był spłacalny. Mnie, przy podpisywaniu
      umowy uprzedzono, że korzystniej jest wpłacić więcej niż minimalna rata wymagana.
      • Gość: dzidek Re: umowy powinny byc renegocjowane, ale ryzyko d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.09, 13:15
        Ryzyko powinno być podzielone. Niestety lichwiarskie PKO BP tego nie
        robi! Ja spłacam kredyt mieszkaniowy tzw. "starego portfela". W 1991
        r mój kredyt do spłaty to było13 600 zł (trzynaście tys. sześćset zł)
        spłaciłem do tej pory ok.27 000 zł(dwadzieścia siedem tys zł) do
        spłaty w/g PKO BP pozostało mi jeszcze "tylko" 123 000 (sto
        dwadzieścia trzy tys. zł) Czy to nie jest LICHWA? A jak nazwać bank
        który to stosuje? Dlatego twierdzę że POK BP TO NAJWIĘKSZY
        LICHWIARZ !!
      • Gość: złomex Re: umowy powinny byc renegocjowane, ale ryzyko d IP: 212.160.172.* 07.04.09, 15:45
        Bo to bank sporządza ofertę i umowę.
        Umowy takie powinny podlegac ściganiu z urzędu za bełkot i mały
        druczek. W sensie - jak jest coś małym druczkiem to znaczy, że
        umowodawca chce wydmuchać umowobiorcę w trąbę. W najlepszym razie
        mały druczek powinien być traktowany jak jakiś szlaczek.

        Wprowadzając Alicję doskonale wiedzieli, że inflacja spadnie i
        sięludzi weźmie za ryj.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka