Gość: czytelnik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.04.09, 13:35
Wśród wymienionych państw możemy wyodrębnić trzy grupy. Absolutnymi
liderami krachu są systemy bankowe Niemiec, Wielkiej Brytanii i
Hiszpanii, gdzie państwa objęły akcje banków o wartości ok. 200 mld
euro. Pierwsze decyzje o rekapitalizacji były w nich podejmowane już
od października do początku listopada 2008 r. To tam tkwi gniazdo
europejskiego hazardu. W drugiej grupie mamy Francję, Włochy,
Austrię, Holandię, Belgię. Luksemburg i Danię. Tutaj w banki
wpompowano ok. 96 mld euro publicznych pieniędzy w okresie od
listopada 2008 r. do stycznia 2009 r. Opóźnienie w dokapitalizowaniu
oraz jego mniejsze kwoty wskazują, że banki w tych państwach
aktywnie uczestniczyły w spekulacji, jednak nie grały w niej
pierwszych skrzypiec. Ostatnia grupa obejmuje banki Słowenii,
Grecji, Irlandii, Szwecji i Węgier, które dostały od rządów ok. 28
mld euro w zamian za akcje. Sądzimy, że banki w tych państwach
zostały dotknięte groźbą bankructwa przede wszystkim z uwagi na
powiązania, w tym właścicielskie, z bankami pierwszej i drugiej
grupy.
...
Spójrzmy na właścicieli największych banków w Polsce.
We wszystkich krajach siedzibach zagranicznych właścicieli
największych banków w Polsce systemy bankowe znalazły się na
krawędzi załamania i są podtrzymywane przy życiu przez programy
rządowe ze środków podatników. Wśród nich, aż pięciu właścicieli
korzysta z pomocy rządowej w krajach macierzystych, jeden skłania
się do wystąpienia o pomoc (w tym nie wykluczone, że również do
rządu polskiego), co do dwóch nie mamy informacji, ale w krajach ich
siedzib pomoc sektorowi bankowemu już jest udzielana w utajnionym
zakresie podmiotowym. Tylko w przypadku właścicieli dwóch banków
wsparcie rządowe nie jest udzielane.
Całość znalazłem na urbas.blog.onet.pl