Co uważają analitycy?

28.04.09, 22:23
Dług pozostanie stabilny – uważają analitycy. Kursy walut będą nadal niestabilne – uważają analitycy. Kurs złotego będzie się osłabiał – uważają analitycy. Nie jesteśmy gotowi na euro – uważają analitycy.

Gdy przeglądających prasę finansową lub portale finansowe czytelników tego rodzaju sformułowania już nie są nowością. Wszędzie pełno analiz i prognoz. Najmodniejszym ostatnio tematem pochłaniającym bez reszty uwagę nie tylko analityków są notowania walut. A jeszcze nie tak dawno wszędzie pełno było analiz zachowania cen ropy i miedzi, prognoz, zakresów cenowych. Światowe agencje analizujące poczynania banków, gospodarek, badające, jak zachowa się ta czy inna giełda, czy ten albo inny surowiec, prześcigały się w coraz to nowych raportach. Sposób działania był prosty - agencje wyznaczały cenę docelową, po czym zaczynał się marsz w jej kierunku. Scenariusz przeważnie się sprawdzał, co czyniło agencje wiarygodnymi dla przeciętnego Nowaka. Więc wszystko było tak, jak być powinno. Interes się kręcił. Banki zarabiały, były dobrze oceniane,

Skąd zatem wziął się kryzys, skoro wszystko było OK?! Analitycy uznali bowiem, że - jak to się teraz mówi - „toksycznymi” aktywami nie należy się przejmować. Nie trzeba było jednak długo czekać, jak jeden po drugim - uważane za liderów światowych finansów - banki ogłaszały coraz to większe straty związane z ryzykownymi kredytami hipotecznymi. Czy coś umknęło uwadze analizujących? Uważali, czy nie uważali na to, co piszą?

Obecnie, jak wszyscy wiemy, temat numer jeden to kursy walut. W mediach (TV, radio, Internet, gazety) mamy istny wyścig w opiniowaniu wydarzeń, tym razem na rynku walutowym. A to euro będzie rosło, a to złoty będzie spadał, a to rosnący kurs franka zagraża spłacie kredytów przez wielu Polaków, itd., itd. Agencje znowu prognozują kursy docelowe poszczególnych walut (czy ktoś w to dalej wierzy?!).

Za jakiś czas inny temat (akcje, surowce itd.) będzie na topie. Analitycy będą się rozwodzić, co też oni na ten temat uważają, leczy czy w ten sposób będą dbać na stan naszych portfeli – nie sądzę (obym się mylił).
Pełna wersja