Dodaj do ulubionych

W sieci piratów - Raport Gazety Wyborczej

IP: *.chello.pl 29.04.09, 07:27
w teksie pojawia sie cena prawie 20 zl za jeden album. to nawet
mniej niz tez beznadziejne tzw "polskie wersje" albumow. nie mialbym
nic przeciwko, gdyby tyle kosztowalo sciagniecie jednego albumu z
normalnego sklepu internetowego. w cenie 140 zl mozna by bylo miec 7
zagranicznych albumow a nie 2.
Obserwuj wątek
    • Gość: Gość W sieci piratów - Raport Gazety Wyborczej IP: *.os3.kn.pl 29.04.09, 07:27
      Panowie autorzy szanowni, na czyje zamówienie napisaliście ten
      bzdurny artykulik ? Od kiedy to strony rapidshare czy chomikuj.pl
      są "stronami p2p" ? A, i jeszcze jedno - samo pobieranie plików
      muzycznych i filmowych w naszym kraju (przynajmniej jak do tej pory)
      nie jest karalne, o ile samemu nic się nie udostępnia (tzw. transfer
      danych w jedną stronę). A o instytucji dozwolonego użytku osobistego
      słyszeliście ? Wyjątkiem są tu jedynie programy komputerowe
      (specjalny przepis w kodeksie karnym)... Polecam uzupełnić swoją
      wybrakowaną wiedzę m.in. o uważną lekturę ustawy o prawie autorskim
      i prawach pokrewnych, a dopiero później brać się za pisanie
      artykulików.
        • Gość: Bilbo Re: ta, ciekawy wywód IP: 83.101.72.* 29.04.09, 07:54
          USTAWA O
          PRAWIE AUTORSKIM


          "
          Oddział 3
          Dozwolony użytek chronionych utworów


          Art. 23.
          1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego
          utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do
          budowania według cudzego utworu architektonicznego i
          architektonicznourbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych
          spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego
          niezwiązanego z celem zarobkowym.
          2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych
          egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w
          szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

              • Gość: Johnny Re: "Juz rozpowszechnionego" IP: *.chello.pl 29.04.09, 12:24
                Jeżeli ustawa mówi tylko tyle:
                "utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy
                został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie" to o jaki JAKIKOLWIEK
                SPOSÓB tutaj chodzi? Czy sposób udostępnienia musi być bezpośrednio powiązany z
                kopiowaniem?
                Chodzi mi o to, że np. amerykańska stacja tv - płatne Show Time - emituje serial
                Californication. A zatem udostępnia publicznie. Ktoś ogląda płacąc im abonament
                i nagrywa jednocześnie na kompa. I teraz: wrzuca to do sieci. I ja to ściągam.
                Czy popełniam przestępstwo? Odbyła się jakakolwiek publikacja - w tym przypadku
                w amerykańskiej tv. Z tym że nie jest ona bezpośrednim źródłem pozyskania przeze
                mnie tych treści.
                  • Gość: pirat Re: "Juz rozpowszechnionego" IP: 195.82.180.* 29.04.09, 15:22
                    Pamiętam jak parę miesięcy temu w dniu premiery sprawiłem sobie oryginalną grę
                    GTA IV i okazało się, że ze względu na tragiczne wydanie i zupełne wypięcie się
                    na klientów z Polski były to pieniądze wywalone w błoto. Później żałowałem, że
                    nie poczekałem na "pirata" bo mógłbym sobie ściągnąć przetestować i ewentualnie
                    kupić.

                    Dla porównania ściągnąłem sobie niedawno grę Call of Duty - pograłem parę
                    tygodni na "piracie" i stwierdziłem, że gra jest wydania ponad stu złotych

                    Producenci gier i muzyki boją się po prostu, że ludziom trudniej będzie wcisnąć
                    chłam jeżeli go najpierw spróbują.

                    No i czemu do cholery nikt nie wpadł na pomysł, żeby w czasie trwania filmów
                    wyświetlać reklamy!? Skoro w tv opłacają się takie reklamy to czemu miałyby się
                    nie opłacać w internecie?

                    Poza tym studiuję kierunek techniczny i korzystam np. z Mathcada przez cały
                    semestr, a oficjalnie w domu mogę zainstalować wersję tylko kilkunastodniową. To
                    co ? Mam raz w miesiącu robić format dysku, żeby wszystko było cacy? A przecież
                    nie osiągam żadnych zysków za jego pomocą. Powiem więcej firmie powinno zależeć,
                    żeby jak najwięcej użytkowników uczyło się obsługi ich oprogramowania.

                    O zaawansowanych programach CAD-owskich(siedzący w temacie wiedza o które
                    chodzi) których wersje edukacyjne są udostępnione tylko w wybranych krajach (np.
                    "ju es end ej") nawet nie wspominam
                    • Gość: tempus Re: "Juz rozpowszechnionego" IP: *.midd.cable.ntl.com 29.04.09, 16:54
                      Gość portalu: pirat napisał(a):

                      > Pamiętam jak parę miesięcy temu w dniu premiery sprawiłem sobie oryginalną grę
                      > GTA IV i okazało się, że ze względu na tragiczne wydanie i zupełne wypięcie się
                      > na klientów z Polski były to pieniądze wywalone w błoto. Później żałowałem, że
                      > nie poczekałem na "pirata" bo mógłbym sobie ściągnąć przetestować i ewentualnie
                      > kupić.

                      A jaki miałeś problem z tą grą?

                      > Dla porównania ściągnąłem sobie niedawno grę Call of Duty - pograłem parę
                      > tygodni na "piracie" i stwierdziłem, że gra jest wydania ponad stu złotych
                      >
                      > Producenci gier i muzyki boją się po prostu, że ludziom trudniej będzie wcisnąć
                      > chłam jeżeli go najpierw spróbują.

                      Bredzisz.

                      > No i czemu do cholery nikt nie wpadł na pomysł, żeby w czasie trwania filmów
                      > wyświetlać reklamy!? Skoro w tv opłacają się takie reklamy to czemu miałyby się
                      > nie opłacać w internecie?

                      Jaki to ma związek z tematem artykułu?

                      > Poza tym studiuję kierunek techniczny i korzystam np. z Mathcada przez cały
                      > semestr, a oficjalnie w domu mogę zainstalować wersję tylko kilkunastodniową. T
                      > o
                      > co ? Mam raz w miesiącu robić format dysku, żeby wszystko było cacy? A przecież
                      > nie osiągam żadnych zysków za jego pomocą. Powiem więcej firmie powinno zależeć
                      > ,
                      > żeby jak najwięcej użytkowników uczyło się obsługi ich oprogramowania.

                      Studiuj sobie co chcesz. Ale właściciele programów mają prawo udostępniać je na własnych zasadach. Jeżeli Tobie to nie odpowiada użyj inego programu.

                      > O zaawansowanych programach CAD-owskich(siedzący w temacie wiedza o które
                      > chodzi) których wersje edukacyjne są udostępnione tylko w wybranych krajach (np
                      > .
                      > "ju es end ej") nawet nie wspominam

                      I co z tego (kompletnie nie rozumiem)??? Synku, dorośnij i nie wysyłaj takich smieci na forum.
                      • unhappy Re: "Juz rozpowszechnionego" 29.04.09, 18:48
                        Gość portalu: tempus napisał(a):

                        > Bredzisz.

                        Mocny argument :D

                        > > No i czemu do cholery nikt nie wpadł na pomysł, żeby w czasie trwania fil
                        > mów
                        > > wyświetlać reklamy!? Skoro w tv opłacają się takie reklamy to czemu miały
                        > by się
                        > > nie opłacać w internecie?
                        >
                        > Jaki to ma związek z tematem artykułu?

                        Duży. Wyjaśnić czy sam się domyślisz?

                        > Synku, dorośnij i nie wysyłaj takich s
                        > mieci na forum.

                        Czesto do osób z którymi (dość nieudolnie) próbujesz dyskutować mówisz synku? To
                        ma ci dodać powagi czy co?
                        • Gość: tempus Re: "Juz rozpowszechnionego" IP: *.midd.cable.ntl.com 29.04.09, 22:34
                          unhappy napisał:

                          > Gość portalu: tempus napisał(a):
                          >
                          > > Bredzisz.
                          >
                          > Mocny argument :D

                          a znasz inny gdy ktoś wypisuje bzdury typu: Ziemia jest płaska?

                          > > > No i czemu do cholery nikt nie wpadł na pomysł, żeby w czasie trwan
                          > ia fil
                          > > mów
                          > > > wyświetlać reklamy!? Skoro w tv opłacają się takie reklamy to czemu
                          > miały
                          > > by się
                          > > > nie opłacać w internecie?
                          > >
                          > > Jaki to ma związek z tematem artykułu?
                          >
                          > Duży. Wyjaśnić czy sam się domyślisz?

                          Wyjasnij mi. bo nie rozumiem.

                          >
                          > > Synku, dorośnij i nie wysyłaj takich s
                          > > mieci na forum.
                          >
                          > Czesto do osób z którymi (dość nieudolnie) próbujesz dyskutować mówisz synku? T
                          > o
                          > ma ci dodać powagi czy co?

                          Jeżeli uważam ze ktos wypowiada się jak dziecko to tak piszę. A Ty często komentujesz czyjeś wypowiedzi wyciągajac zdania z kontekstu?
                          • unhappy Re: "Juz rozpowszechnionego" 29.04.09, 23:45
                            Gość portalu: tempus napisał(a):

                            > unhappy napisał:
                            >
                            > > Gość portalu: tempus napisał(a):
                            > >
                            > > > Bredzisz.
                            > >
                            > > Mocny argument :D
                            >
                            > a znasz inny gdy ktoś wypisuje bzdury typu: Ziemia jest płaska?

                            I twoje "bredzisz" było odpowiedzią na:

                            Producenci gier i muzyki boją się po prostu, że ludziom trudniej będzie
                            wcisnąć chłam jeżeli go najpierw spróbują.


                            Naprawdę. Ziemia jest płaska. Temu co ty łaskawie "skomentowałeś" trudno odmówić
                            części racji. Niegrzeczny komentarz świadczy o tobie.

                            > > > > No i czemu do cholery nikt nie wpadł na pomysł, żeby w czasie
                            > trwan
                            > > ia fil
                            > > > mów
                            > > > > wyświetlać reklamy!? Skoro w tv opłacają się takie reklamy to
                            > czemu
                            > > miały
                            > > > by się
                            > > > > nie opłacać w internecie?
                            > > >
                            > > > Jaki to ma związek z tematem artykułu?
                            > >
                            > > Duży. Wyjaśnić czy sam się domyślisz?
                            >
                            > Wyjasnij mi. bo nie rozumiem.

                            Już nie wiesz o czym jest artykuł? O piratach i ich motywacjach. Informacja
                            podana przez twojego przedpiścę jest jak najbardziej uprawnionym głosem w
                            dyskusji i jak najbardziej na temat. Internet nie jest złem wcielonym i MOŻNA
                            opracowywać takie modele dystrybucji w których nie będzie sensu piracić. Lepiej
                            zamiast tego jęczęć i dzwonić na policję (w przenośni). Nie przepadam za
                            uprawianiem metadyskusji a i ty doskonale wiesz, że to BYŁO na temat.

                            > > > Synku, dorośnij i nie wysyłaj takich s
                            > > > mieci na forum.
                            > >
                            > > Czesto do osób z którymi (dość nieudolnie) próbujesz dyskutować mówisz sy
                            > nku? T
                            > > o
                            > > ma ci dodać powagi czy co?
                            >
                            > Jeżeli uważam ze ktos wypowiada się jak dziecko to tak piszę.

                            Taki paternalizm świadczy, znowu, wyłącznie o tobie. Dziwnym trafem bardziej na
                            tupiące nóżkami dziecko wyglądasz mi ty.

                            > A Ty często komen
                            > tujesz czyjeś wypowiedzi wyciągajac zdania z kontekstu?

                            Po pierwsze kultura w dyskusji nie zależy od kontekstu. Po drugie, ten kontekst
                            musiałby być.
            • Gość: Bilbo Re: "Juz rozpowszechnionego" IP: 83.101.72.* 29.04.09, 08:05

              Art. 6.
              1. W rozumieniu ustawy:
              1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został
              zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie;
              2) opublikowaniem równoczesnym utworu jest opublikowanie utworu na terytorium
              Rzeczypospolitej Polskiej i za granicą w okresie trzydziestu dni od jego
              pierwszej publikacji;
              3) utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy
              został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie;
                • Gość: Bilbo Re: Dziekuje, wlasnie o to mi chodzilo... IP: 83.101.72.* 29.04.09, 08:15
                  Z reguly nie wisi wykradzione ze studia, tylko nagrane z telewizora. Byl emisja
                  w telewizji - uwazaj - PUBLICZNA!!!!!!!

                  > Bo jesli nie, to powyzsze paragrafy sie nie stosuja i sciaganie nie jest juz
                  > legalne.

                  Zaloze sie, ze wyrazil zgode na puszczanie jego dziela w TV i w radio ;p

                  A juz na pewno na DVD (ktos krazki kupil, i skopiowal do formatu avi, rmvb, mkv,
                  etc...etc...)

                  O legalnosc samego udostepniania mozna powalczyc w ramach dozwolonego uzytku. W
                  koncu droga, jaka nasi znajomi otrzymali utwor nie gra roli. Czy przyszli po
                  plytke do domu, czy sciagneli sobie jej obraz przez internet. Warunek jest jeden
                  - musza to byc ludzie w zwiazku towarzyskim lub spokrewnieni.
                  • kretynofil Masz racje. 29.04.09, 08:23
                    Moze i mozna to tak interpretowac.

                    Jak dla mnie to nie jest jakas przekonujaca argumentacja, chociaz istotnie,
                    dowodzi to niespojnosci polskiego prawa. Mozna by bylo sie spierac czy emisja w
                    TV w USA jest emisja publiczna w PL, na przyklad...

                    A oprocz prawa - moralnosc? Jak bys to ocenil z tego punktu widzenia?
                    • Gość: Sleeper Re: Masz racje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 08:32
                      Jeszcze raz powołuję się na ten dyskutowany wcześniej art. 35. Nie może to
                      naruszać słusznych praw dysponenta prawa autorskiego - a to oznacza, że nie
                      można dowolnie sobie ściągać dowolnego filmu tylko dlatego, że został on
                      wyemitowany w telewizji. Został wyemitowany w telewizji na podstawie jakiejś
                      wyłącznej licencji, za pieniądze, dla zysku reklamowego dystrybutora. Jeżeli nie
                      obejrzysz w tej telewizji (i ew. sobie nie nagrasz), to nie możesz korzystać bez
                      naruszania interesu twórcy, bo pozyskujesz utwór spoza legalnej dystrybucji.
                        • Gość: Sleeper Re: Masz racje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 08:40
                          Jeżeli Twój znajomy "pożyczył" Ci poprzez umieszczenie na rapidzie, to ma
                          problem, bo rozpowszechnia w myśl przepisu karnego.

                          Jeżeli do tego Twój znajomy to "znajomy", to ciężko Ci będzie udowodnić, że
                          jesteś z nim w stosunku towarzyskim.

                          Podejrzewam, że więcej niż 90% ściągania zachodzi poza stosunkami towarzyskimi,
                          od kompletnie obcych ludzi. A co dopiero ściąganie przez sieci p2p, które ze
                          swojej idei ściągają właśnie od wielu różnych, przypadkowych osób.
                      • Gość: greg0.75 słusznych praw dysponenta IP: *.net.autocom.pl 29.04.09, 09:21
                        Wkleiłam gdzieś dalej, ale dla pewności rozwinę:
                        "Słuszne interesy" wyjaśnione są art. wcześniej (34) - zwielokratniając utwór w ramach dozwolonego użytku musimy wskazać prawdziwego autora i źródło pochodzenia (tylko jeśli da się je ustalić) - ale za 'dozwolony użytek prywatny' twórcy nie przysługuje wynagrodzenie...
                        • Gość: Kamillo Zobaczą co się stanie później... IP: 217.149.250.* 29.04.09, 15:08
                          Jak zabronią ściągania, poblokują wszystko itd... Ludzie po prostu
                          przestaną słuchać muzyki, bo jak czegoś nie sprawdzą to i rzadziej
                          kupią. Jak byłem studentem też ściągałem, ale teraz zacząłem pracę i
                          z chęcią kupuję płyty czy chodzę na koncerty zespołów które wtedy
                          polubiłem ściągając ich utwory. Wykopią sami sobie dołek likwidując
                          ściągania.
                          PS> Z filmami i grami jest podobnie jest podobnie.
                      • marko_uk Re: Masz racje. 29.04.09, 11:13
                        Ależ ja chętnie zapłacę, żeby obejrzeć mój ulubiony odcinek. Nawet z reklamami, żaden problem.
                        Niestety - stacje ABC czy Fox mają w du.ie zagranicznych widzów. Seriale dostępne bezpłatnie ale tylko dla widzów z USA. (Wiem, wiem, zaraz się odezwą specjaliści od proxy itp - darujcie sobie.) Niech to będzie bezpłatne dla USA i płatne dla innych. Zapłacę bardzo, ku.wa jego mać, chętnie.
                        Podobnie TVN - chcę obejrzeć legalnie 39 i pół - nie da rady, bo nie mieszkam w Polsce. Nawet jeśli jestem gotów zapłacić - ni chu.a. No bo przecież na rynek UK to BBC z całą pewnością zakupi licencję na Karolaka...
                        Jedynie Sky One potrafi emitować nowe odcinki z tygodniowym opóźnieniem. I tyle jestem w stanie poczekać bez ściągania z sieci. A można? A można? Jak się chce to wszystko można.


                        Gość portalu: Sleeper napisał(a):

                        > Jeszcze raz powołuję się na ten dyskutowany wcześniej art. 35. Nie może to
                        > naruszać słusznych praw dysponenta prawa autorskiego - a to oznacza, że nie
                        > można dowolnie sobie ściągać dowolnego filmu tylko dlatego, że został on
                        > wyemitowany w telewizji. Został wyemitowany w telewizji na podstawie jakiejś
                        > wyłącznej licencji, za pieniądze, dla zysku reklamowego dystrybutora. Jeżeli ni
                        > e
                        > obejrzysz w tej telewizji (i ew. sobie nie nagrasz), to nie możesz korzystać be
                        > z
                        > naruszania interesu twórcy, bo pozyskujesz utwór spoza legalnej dystrybucji.
                    • Gość: Bilbo Re: Masz racje. IP: 83.101.72.* 29.04.09, 08:32
                      > TV w USA jest emisja publiczna w PL, na przyklad...

                      No one can stop the signal :P


                      > A oprocz prawa - moralnosc? Jak bys to ocenil z tego punktu widzenia?

                      Widzisz cos moralnie zlego w tym, ze dziele sie ze swoimi znajomymi i rodzina
                      czyms, co kupilem, nagralem? Ja nie.

                      Prawo sluzace waskiej grrupie ludzi do tlamszenia reszty jest zle. Nalezy je
                      dostosowac do realiow. I nie w sensie penalizowamnia kazdej dzialalnosci
                      internetowej, polegajacej na kopiowaniu i sciaganiu utworow roznych.... Pogon
                      instytucji chroniacych prawa autorskie za zyskiem zaczyna siegac absurdu.

                      Jutro moze sie okazac, ze pod naciskiem lobbystow pozyczenie DVD babci bedzie
                      juz czynem sciganym przez prokurature z urzedu! Kradzieza. Okradles pana z
                      ZAiKSu. Bo artysta ma z tej ochrony 0,3% wartosci sprzedanej plyty.

                      Wbrew pozorom jest to jedna wielka reklama dla artysty.

                      Co powiesz na to, ze ludzie sciagajacy utwory z internetu wydaja na nie 10x
                      wiecej pieniedzy niz ludzie, ktorzy tego nie robia?
                      • kretynofil No to dalej :) 29.04.09, 08:47
                        > No one can stop the signal :P

                        A konkretnie? Bo ja nadal mam watpliwosci :)

                        > Widzisz cos moralnie zlego w tym, ze dziele sie ze swoimi znajomymi i rodzina
                        czyms, co kupilem, nagralem? Ja nie.

                        Oczywiscie ze nie. Zrozum, ja nie jestem az tak twardoglowy zeby wszystkich
                        zmuszac do kupowania, chociaz istotnie, znajomym pozyczam oryginaly swoich
                        filmow, a nie kopiuje dla nich. Ale to bez znaczenia.

                        > Prawo sluzace waskiej grrupie ludzi do tlamszenia reszty jest zle.

                        Ale jakiego "tlamszenia"? To prawo ma chronic garstke przez wyzyskiem reszty.
                        Nikt nie jest tlamszony, bo ani muzyka ani oprogramowanie ani filmy czy seriale
                        nie sa artykulem pierwszej potrzeby - to jest rodzaj towaru luksusowego,
                        majacego zaspokajac bardziej wyrafinowane ludzkie potrzeby.

                        Nikt nikogo nie zmusza do ich kupowania ani uzywania - wiec to tlamszenie to
                        demagogia.

                        > Pogon instytucji chroniacych prawa autorskie za zyskiem zaczyna siegac absurdu.

                        Ale kto Ci broni zalozyc wytwornie i produkowac cos dla mniejszego zysku?

                        > Jutro moze sie okazac, ze pod naciskiem lobbystow pozyczenie DVD babci bedzie
                        juz czynem sciganym przez prokurature z urzedu!

                        A mozesz powolac sie na jakas inicjatywe? Bo to jest, poki co, straszenie
                        smokiem wawelskim.

                        > Wbrew pozorom jest to jedna wielka reklama dla artysty.

                        Piractwo? Skoro to taka reklama i tak zwieksza zyski (jak Wy utrzymujecie) to
                        czemu te organizacje tak walcza o zlikwidowanie tej "darmowej i cudownej
                        reklamy"? Z prostego powodu - ze to Wasza bzdura, ktora sobie sami
                        wymysliliscie, zeby sie usprawiedliwiac.

                        > Co powiesz na to, ze ludzie sciagajacy utwory z internetu wydaja na nie 10x
                        wiecej pieniedzy niz ludzie, ktorzy tego nie robia?

                        Powiem tyle: bzdura. To wynik ANKIETY a nie badan.

                        A w ankiecie to przecietny penis ma 30cm, kobiety uprawiaja seks raz na dwa
                        tygodnie, mezczyzni co drugi dzien a gejow jest 5%. Sprobuj sobie to ze soba
                        poukladac :)
                        • Gość: Bilbo Re: No to dalej :) IP: 83.101.72.* 29.04.09, 08:59
                          3) utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy
                          został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie;

                          To chyba konkret prawda?

                          > Ale jakiego "tlamszenia"? To prawo ma chronic garstke przez wyzyskiem reszty.

                          to jest rodzaj towaru luksusowego,
                          > majacego zaspokajac bardziej wyrafinowane ludzkie potrzeby.


                          Seriale, muzyka i inne utwory to kultura. Niska, wysoka - dla kazdego cos
                          milego. Prawo autorskie, w proponowanym przez Francje i Szwecje modelu,
                          ogranicza dostep kultury masowo.

                          Zauwaz, ze ostatnio kraje te zaslynely z dosyc restrykcyjnego podejscia i widac
                          tu niebezpieczna tendencje zaostrzania kar i warunkow. Wiec nie zdziw sie, jesli
                          jutro nie pozyczysz juz kupionego DVD babci.

                          BA! Nie posluchasz w samochodzie, chyba, ze jest absolutnie ekranowany.


                          >
                          > Ale kto Ci broni zalozyc wytwornie i produkowac cos dla mniejszego zysku?

                          Przedewszystkim brak zaciecia w tym kierunku. Ale znam ludzi, ktorzy to robia.
                          Jest wiele takich miejsc, firm.


                          > A mozesz powolac sie na jakas inicjatywe? Bo to jest, poki co, straszenie
                          > smokiem wawelskim.
                          Francja
                          Odcina Piratow


                          Poniewaz wieksze dochody artysty, nie oznaczaja wiekszego dochodu panow z ZAiKSu...


                          Artysta zarabia glownie na koncertach. Gdyby mial zyc tylko z tego, co dostanie
                          od firmy czuwajacej nad jego prawami, to byloby z nim krucho.

                          RIAA, ZAiKS, STOART czuwaja tylko i wylacznie nad wlasnym, partykularnym interesem.


                          > A w ankiecie to przecietny penis ma 30cm, kobiety uprawiaja seks raz na dwa
                          > tygodnie, mezczyzni co drugi dzien a gejow jest 5%. Sprobuj sobie to ze soba
                          > poukladac :)


                          Mozliwe, mozliwe...
                          • kretynofil A ja nadal sie nie zgadzam :) 29.04.09, 09:33
                            > Seriale, muzyka i inne utwory to kultura.

                            Tak, ale nadal: nie ma przymusu, nie ma tlamszenia. To nie abonament RTV ze
                            trzeba placic!

                            > Wiec nie zdziw sie, jesli jutro nie pozyczysz juz kupionego DVD babci.

                            Nadal uwazam ze to przesada.

                            > BA! Nie posluchasz w samochodzie, chyba, ze jest absolutnie ekranowany.

                            I znowu przesada.

                            > Artysta zarabia glownie na koncertach. Gdyby mial zyc tylko z tego, co
                            dostanie od firmy czuwajacej nad jego prawami, to byloby z nim krucho.

                            Patrz, a nadal podpisuja umowy z koncernami. Idioci?

                            > Mozliwe, mozliwe...

                            To wez sobie probke - dwie kobiety, dwoch facetow, dwa tygodnie.

                            Kobiety odbyly po jednym stosunku, z facetami. Faceci odbyli po siedem
                            stosunkow, w tym tylko jeden z kobietami - bo te tylko tyle zadeklarowaly.
                            Wynika z tego ze szesc z siedmiu stosunkow faceci odbyli ze soba - czyli 100%
                            facetow to geje, albo kobiety kochaly sie czesciej i wcale nie sa takie
                            "swiete", albo faceci nie sa takimi macho jak chca byc widziani :)

                            Ankiety maja to do siebie ze nie sa reprezentatywne - patrz chociazby poprzednie
                            wybory, w ktorych wygral PiS. Nie mozna wyciagac takich wnioskow z ankiet.
                            • plosiak Re: A ja nadal sie nie zgadzam :) 29.04.09, 11:22
                              Wyjątkowo pełna zgoda. Każdy, kto ściąga z sieci ma pełną świadomość tego, że
                              kradnie. Bo dostaje coś za darmo, za co w sklepie musiałby zapłacić (oczywiście
                              pomijam sytuacje, że twórca wyraża zgodę, albo GW publikuje na portalu
                              "papierowe" wydanie). To, że samo ściąganie nie jest jeszcze penalizowane, nie
                              oznacza, iż działanie takie jest obojętne z punktu widzenia prawa cywilnego, czy
                              moralności. Za zdradę małżeńską też nie ma kary, a jednak sankcje cywilno-prawne
                              i moralne istnieją.

                              Najbardziej rozśmiesza mnie "argument", że jak np. milion osób ściągnie
                              najnowszy odcinek serialu, to twórcy na tym zyskują. A niby jak ? Przecież nikt
                              normalny nie będzie oglądał tego serialu w polskiej tv po roku, więc stacja
                              telewizyjna nie zarobi więcej. Mało tego, skoro serial został już obejrzany, to
                              wpływy z reklam będą mniejsze.

                              Dostrzegam problem, gdy nie ma możliwości zakupu np. serialu "Nieśmiertelny".
                              Mamy wybór, albo ściągać, albo nie oglądać wcale. Ale to są sytuacje wyjątkowe.
                              Większość pobrań dotyczy najnowszych filmów, gier, muzyki, które są powszechnie
                              dostępne, albo będą wkrótce.

                              A już zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy tygodniami grają w ulubioną gierkę,
                              zachwycają się nią, czekają na kolejne części, a nie kupują oryginału. Za co ma
                              powstać kolejna część gry ? Kto zapłaci grafikom, scenarzystom ?
                        • Gość: bat na a.kr Re: IP: 138.227.189.* 29.04.09, 09:51
                          ..Piractwo? Skoro to taka reklama i tak zwieksza zyski (jak Wy
                          utrzymujecie) to czemu te organizacje tak walcza o zlikwidowanie
                          tej "darmowej i cudownej reklamy"? Z prostego powodu - ze to Wasza
                          bzdura, ktora sobie sami wymysliliscie, zeby sie usprawiedliwiac...

                          Walcza o ustawowo usankcjonowane prawo do sprzedawania badziewia za
                          grube pieniadze. Kupujac plyte otrzymujesz w najlepszym razie 20%
                          zawartosci na poziomie oczekiwanym przez odbiorce, reszta to
                          badziewie lub quasibadziewie. Ilu artystow zdolaloby wydusic zlote
                          plyty gdyby ich tworczosc skladala sie wylacznie z muzycznych
                          perelek? Tu etyka rzecz jasna nie obowiazuje, wazne, by wcisnac mase
                          chlamu naiwnym ludziom. O poteznie reklamowanych dennych filmach
                          nawet nie wspomne , bo kazdy z nas juz dal sie nabic w butelke .
                          Dlaczego konsument padajacy ofiara reklamy ma postepowac wbrew
                          rozsadkowi i pozwalac sie oszukiwac w nieskonczonosc? Czy milionerzy
                          zza krysztalowych kieliszkow nie maja zadnych obowiazkow wobec
                          swoich chlebodawcow...?


                          • okulele99 Re: 29.04.09, 09:53
                            Kupujac plyte otrzymujesz w najlepszym razie 20%
                            > zawartosci na poziomie oczekiwanym przez odbiorce, reszta to
                            > badziewie lub quasibadziewie.


                            co to za argument ? to juz problem kupujacego ktory swiadomie decyduje sie na
                            kupienei badziewia. trzeba kupowac i sluchac taka muzyke ktora badziewiem nie
                            jest. coz w tym trudnego ? milionerzy zza krysztalowych kieliszkow ? jezu. UKŁAD!
                            --
                            kaczyzm:
                            -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                            -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                            • Gość: Voyt3c Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 12:08
                              O rety, a skąd wiadomo co na tej płycie jest - poza nielicznymi wyjątkami płyt
                              udostępnionych do przesłuchania w empiku czy media markt (o i to głównie w
                              większych miastach). Zwykle kupuje się kota w worku, który czasem okazuje się
                              kaczką i do tego zdechłą. Trzeba być milionerem zza szklanych kieliszków, żeby
                              kupować płytę na zasadzie: okładka ładna, jeden utwór mi się podoba, zobaczymy
                              co z pozostałymi.
                            • Gość: bat na.... Re: IP: 138.227.189.* 29.04.09, 13:42
                              ...to juz problem kupujacego ktory swiadomie decyduje sie na
                              kupienei badziewia. trzeba kupowac i sluchac taka muzyke ktora
                              badziewiem nie
                              jest. coz w tym trudnego ? milionerzy zza krysztalowych kieliszkow ?
                              jezu. UKŁAD! ...

                              Argument lepszy niz inne bo rzeczywisty. Kupowanie muzyki, ktora
                              spelnia pewne kryteria artystyczne i estetyczne wymaga
                              koncentrowania sie na jakims autorze i znajomoaci calosci
                              dyskografii, co i tak nie jest mozliwe, bowiem nowosci maja to do
                              siebie , ze sa nowe, nieznane. Osobna sprawa jest placenie za cd
                              40zl , zwykla pazernosc . Sa na swiecie artysci , ktorzy
                              wyprodukowali w swoje karierze jeden przeboj, ale sprzedali ze 200
                              utworow. To tak jak z naukowcami, ktorzy przez 30 lat niczego nie
                              opublikowali, choc tytul zachowuja...
                              Kwestia ukladu miedzy wydawcami, a autorami jest oczywista. Pierwszy
                              przyklad to ABBA.

                  • kretynofil I znowu rodzi sie pytanie: 29.04.09, 08:29
                    Czy wydanie plyty jest emisja publiczna? Dla mnie nie, bo autor nie oddaje tej
                    plyty do uzytku publicznego, tylko sprzedaje prawa do jej uzywania w zakresie
                    obowiazujacego prawa ludziom, ktorzy za to zaplaca.

                    Oczywiscie, mozna powiedziec ze skoro puszczaja w radiu, to juz jest emisja
                    publiczna. Tak, tylko ze nigdy w radiu nie puszczaja calych plyt - a jedynie
                    kilka utworow.

                    I co do tych utworow to ja nie mam problemu, bo znowu - co za roznica czy ktos
                    sobie nagra z radia czy sciagnie z sieci? I tak moze sluchac do woli :)
                • unhappy Re: Dziekuje, wlasnie o to mi chodzilo... 29.04.09, 08:53
                  kretynofil napisał:

                  > Rozumiem, ze jak cos wisi na Rapidshare, to znaczy ze autor wyrazil zgode
                  > ]
                  > na umieszczenie tego?

                  Zasadniczo nie musiał. Wystarczy, że utwór został już rozpowszechniony w
                  jakikolwiek sposób.

                  > Bo jesli nie, to powyzsze paragrafy sie nie stosuja i sciaganie nie jest juz
                  > legalne.

                  Są dwa obozy. Pierwszy, że jest legalne. Drugi, że nie. Za tymi opcjami stoją
                  tzw. autorytety co oznacza tylko jedno - prawo jest w tej chwili kulawe.
                • andrzejto1 Re: Dziekuje, wlasnie o to mi chodzilo... 29.04.09, 09:21
                  kretynofil napisał:

                  > Rozumiem, ze jak cos wisi na Rapidshare, to znaczy ze autor
                  wyrazil zgode

                  > ]
                  > na umieszczenie tego?
                  >
                  > Bo jesli nie, to powyzsze paragrafy sie nie stosuja i sciaganie
                  nie jest juz
                  > legalne.
                  >
                  > Dziekuje :)
                  >
                  A proszę. Ty jak widze czepiasz się innych , a sam masz problem z
                  pamięcią. Po przeczytanieu następnego posta zapominasz co było w
                  poprzednim. Wątek nie dotyczy serwisów rozpowszechniajacych pliki,
                  tylko użytkowników. Za "powieszenie" pliku na serwerze odpowiada
                  jego właściciel lub ten co plik przesłał. Autor upubliczniajac swój
                  utwór zgodnie z prawem wyraził zgodę na używanie go w zaciszu
                  domowym na przykład.

                  Za ściagniecie na swój komp tego pliku nie odpowiadasz karnie.
                  CBDW.
            • Gość: Bilbo Re: ta, ciekawy wywód IP: 83.101.72.* 29.04.09, 08:10
              Skoro ustawodawca dopuszcza dzielenie utworu z osobami, z ktorymi jest sie w
              stosunkach towazyskich i rodzinnych, to nie moze stwierdzic, ze takie dzialanie
              godzi w sluszne interesy autora....

              Czy pozyczenie filmu DVD babci godzi w interesy? Bo zgodnie z , co starasz sie
              przeforsowac - tak. I jest to absurd.

              2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych
              egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w
              szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego
            • Gość: greg0.75 uzupełnienie IP: *.net.autocom.pl 29.04.09, 09:02
              a przed art. 35 jest jeszcze art. 34:
              "Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia
              imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno
              uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia,
              chyba że ustawa stanowi inaczej."

              ;)
              • Gość: Sleeper Re: uzupełnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 09:47
                No ale to są warunki korzystania z dozwolonego użytku, jak już się z niego
                korzysta, a nie podstawa do skorzystania. Nie wystarczy podać czyjegoś imienia i
                nazwiska oraz źródła, żeby sobie dowolnie korzystać np. z czegoś, co kiedyś było
                pokazane w telewizji. Musisz podać czyjeś imię i nazwisko oraz źródło wtedy,
                kiedy już Ci wolno skorzystać z dozwolonego użytku. Ma to przede wszystkim
                zastosowanie do korzystania ze źródeł dla celów naukowych i dydaktycznych.
                • Gość: P Re: uzupełnienie IP: *.iitis.gliwice.pl 29.04.09, 10:41
                  Zgadzać się zgadzam, tylko przyszło mi do głowy, że jeśli podeślę znajomemu plik zgrany z płyty (znajomy znany mi z imienia, nazwiska i w spólnie wypitego piwa przy jednym stoliku), ale zrobię z niego zagadkę: "Zgadnij kto śpiewa", to już będzie nielegalne :)
        • Gość: Bilbo Nie ma... IP: 83.101.72.* 29.04.09, 07:56
          USTAWA
          z dnia 4 lutego 1994 r.

          o prawie autorskim i prawach pokrewnych



          Art. 116.
          1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy
          utwór w
          wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram,
          wideogram lub nadanie,
          podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolno-
          ści do lat 2.
          2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia
          korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
          • Gość: Sleeper Re: Nie ma... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 08:04
            To oczywiście jest prawda, że nie penalizuje się u nas zwykłego ściągania.
            Proszę jednak nie mylić tego z brakiem konsekwencji za ściąganie. Konsekwencje
            cywilne mogą być - chociaż są bardzo trudne do wyegzekwowania (m.in. ze względu
            na ochronę danych osobowych). Ale trudne nie oznacza - niemożliwe.
        • unhappy Re: Poczekaj na pozew. 29.04.09, 08:56
          Gość portalu: kodeks napisał(a):

          > Poczekaj jak cię pozwie przez swoich adwokatów twórca tego, co ściągasz.
          > Będziesz cieniej śpiewał. A ma do tego pełne prawo.

          Gwoli ścisłości - pozwać MOŻE każdy każdego o COKOLWIEK. I ma do tego pełne prawo.
          • Gość: Bilbo Re: Poczekaj na pozew. IP: 83.101.72.* 29.04.09, 09:03
            EEeeee... Jest jeszcze KK i nie mozna kazdego oskarzyc o cokolwiek, gdyz trzeba
            sie wtedy liczyc z konsekwencjami swoich falszywych doniesien.

            art. 234 KK
            Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o
            przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe
            lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych
            czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze
            ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
            • unhappy Re: Poczekaj na pozew. 29.04.09, 09:21
              Gość portalu: Bilbo napisał(a):

              > EEeeee... Jest jeszcze KK i nie mozna kazdego oskarzyc o cokolwiek, gdyz trzeb
              > a
              > sie wtedy liczyc z konsekwencjami swoich falszywych doniesien.

              Odpowiadałem na następujący komentarz:


              Poczekaj jak cię pozwie przez swoich adwokatów twórca tego, co ściągasz.
              Będziesz cieniej śpiewał. A ma do tego pełne prawo.

            • Gość: Sleeper Re: Poczekaj na pozew. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 10:58
              A co ma piernik do wiatraka? Fałszywe oskarżenie dotyczy po pierwsze oskarżenia
              o popełnienie przestępstwa (a pozwy mogą i lecą cywilne przede wszystkim), a po
              drugie dotyczy sytuacji, w których oskarżasz kogoś fałszywie - czyli zgłaszasz
              przestępstwo, którego wiesz, że ktoś nie popełnił. A w naszym przypadku
              zgłaszane jest przestępstwo, które podejrzewamy, że ktoś popełnił. Jest
              zasadnicza różnica. Przecież 234 nie służy temu, żeby ludzie w ogóle nie
              zgłaszali przestępstw z obawy, że jeżeli oskarżenie się nie przyklei, to z 234
              się ich oskarży w ramach odwijki.
              • Gość: Bilbo Czytaj dokladnie IP: 83.101.72.* 29.04.09, 12:33
                art. 234 KK
                Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o
                przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie
                skarbowe
                lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o
                popełnienie tych
                czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze
                ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.


                Podejrzewam, ze lamanie praw autorskich podlega i tutaj.

                Przecież 234 nie służy temu, żeby ludzie w ogóle nie
                > zgłaszali przestępstw z obawy, że jeżeli oskarżenie się nie przyklei, to z 234
                > się ich oskarży w ramach odwijki.

                Oczywiscie, ze temu. Zeby zaden glab nie oskarzal na prawo i lewo bez
                konsekwencji swojego poczynania.
      • Gość: Sleeper Re: W sieci piratów - Raport Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 07:53
        Rapidshare i chimikuj.pl są jednymi z głównych źródeł łamania praw autorskich,
        chociaż oczywiście służą formalnie do czegoś innego.

        Po drugie - może tylko cieszyć, że znasz pojęcie "dozwolonego użytku", jednakże
        nie zezwala on na dowolne naruszanie praw autorskich. Nawet w przypadku
        dydaktycznego zastosowania materiałów z chomika - często bowiem na chomiku
        rozpowszechniane są pełne dzieła, a nie fragmenty. Pamiętaj też o art. 35, który
        mówi, że dozwolony użytek nie może godzić w słuszne uprawnienia twórcy.

        Polecam mniej arogancji w krytyce dziennikarzy (a jest z czego odejmować).

        • kretynofil A co za roznica? 29.04.09, 07:59
          Popraw mnie jesli sie myle (nigdy nie zainstalowalem nawet jednego klienta p2p -
          moze oprocz WoW), ale cala idea p2p polega na tym, ze aby sciagac, musimy
          jednoczesnie udostepniac?

          A z tym piractwem to bieda z nedza po prostu - jak kogos nie stac, niech sobie
          daruje gry i filmy a pouczy sie czegos, to moze bedzie mial szanse zarobic wiecej?

          Kiedys w CD-Action byl taki felieton zatytulowany "Polscy Indianie"; tytul
          nawiazywal do zachowania bogatych amerykanskich indian ktorzy dorobili sie na
          ropie znalezionej na terenie ich rezerwatow - oni kupowali najdrozszy samochod w
          salonie i rozbijali go za rogiem po czym wracali po nastepny :)

          Tak samo wielu graczy podchodzi do gier - sciagnac, wpisac kody, przejsc (lub
          nie) gre w godzine-dwie, skasowac, sciagnac nastepna. Ja tego nie rozumiem ;)
          Raz ze gry sa tanie, dwa ze przejscie nawet najglupszej strzelanki zajmuje mase
          czasu, jesli nie uzywa sie trainerow.

          Seriale? Fakt, jest kiepsko, trudno w Polsce kupic wiele z nich, to samo zreszta
          dotyczy filmow, ale przeciez zawsze jest inne wyjscie - kiedys w koncu nawet w
          naszej telewizji to pokaza albo wydadza. Nie mozna poczekac?

          Nie rozumiem piratow, po prostu nie rozumiem...
          • jck.x Re: A co za roznica? 29.04.09, 08:07
            kretynofil napisał:

            > Popraw mnie jesli sie myle (nigdy nie zainstalowalem nawet jednego klienta p2p
            > -
            > moze oprocz WoW), ale cala idea p2p polega na tym, ze aby sciagac, musimy
            > jednoczesnie udostepniac?


            nie w www.chomikuj.pl, na który błędnie powołują się autorzy jako na witrynę p2p.
                • kretynofil A szkoda ze go*no Cie obchodzi :) 29.04.09, 08:26
                  Bo nie pisze tego, zeby Cie spuscic na drzewo, tylko zeby nie zasmiecac forum
                  powtorzeniami ;)

                  Niemniej jednak ja mam powazne watpliwosci czy wszystkie przeslanki prawne sa
                  spelnione, zeby uznac ze film wiszacy na Rapidshare jest tam legalnie. A jesli
                  on tam nie znalazl sie legalnie, to jego sciagniecie tez nie powinno byc legalne.

                  Tak na kretynofilski rozum :)
                • Gość: Sleeper Re: To jeszcze rzuc okiem na moja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 08:27
                  Czy naprawdę zwolennicy piractwa nie potrafią pozbyć się tej arcy-irytującej
                  arogancji ze swojego systemu? Czy to jest jakiś psychologiczny mechanizm
                  obronny? Robię coś moralnie nie fair, więc żeby to zracjonalizować, rozbudowuję
                  poziom swojej arogancji do odpowiedniego stopnia, by odechciało się innym ze mną
                  dyskutować?

                  Poza tym, o ile błędem jest nazywanie chomika czy rapida p2p, to jednak skala
                  naruszeń praw autorskich na nich jest ogromna. A to raczej o to chodziło.
                  • jck.x Re: To jeszcze rzuc okiem na moja... 29.04.09, 08:51
                    Nie jestem zwolennikiem piractwa. Jestem zwolennikiem dobrze napisanych artykułów, które odnoszą się do kwestii prawnych.

                    Jestem także zwolennikiem zdrowego rozsądku, który mówi mi, że piractwo będzie się utrzymywać, dopóki firmy będące dysponentami praw autorskich nie wypracują nowego podejścia do dystrybucji jak również dopóki klienci w PL nie będą poważnie traktowani.
                    • kretynofil No to teraz sie zgadzamy. 29.04.09, 08:57
                      Tak ja uwazam ze prawo jest do dupy. I tak, uwazam ze konsumenci w PL sa
                      traktowani zle (Apple!).

                      Niemniej jednak uwazam ze wyzsza sprzedaz moze to zmienic - i dlatego jestem
                      przeciwnikiem piractwa.
                      • Gość: dc99 O święta naiwności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.09, 14:20
                        > I tak, uwazam ze konsumenci w PL sa traktowani zle (Apple!).
                        > Niemniej jednak uwazam ze wyzsza sprzedaz moze to zmienic - i
                        > dlatego jestem przeciwnikiem piractwa.

                        Wyższa sprzedaż niczego nie zmieni - po prostu sprzedający zgarnie kasę i będzie
                        się śmiał z frajerów którzy mimo traktowania jak psy kupują jego produkty. Po co
                        zmieniać model obsługi klientów, skoro sprzedaż rośnie, a więc model się sprawdza?

                        Jedyne co może coś zmienić to nie wzrost zysków ale strach przed utratą zysków.
                        Pamiętasz może jak kiedyś najbardziej reklamowane filmy trafiały do polskich kin
                        po roku i więcej po premierze? A potem pojawił się "internet szerokopasmowy" i
                        nagle okazało się że film może pojawiać się w polskich kinach max kilka tygodni
                        po premierze. Magia, po prostu magia.
                  • unhappy Re: To jeszcze rzuc okiem na moja... 29.04.09, 09:02
                    Gość portalu: Sleeper napisał(a):

                    > Czy naprawdę zwolennicy piractwa nie potrafią pozbyć się tej arcy-irytującej
                    > arogancji ze swojego systemu? Czy to jest jakiś psychologiczny mechanizm
                    > obronny? Robię coś moralnie nie fair, więc żeby to zracjonalizować, rozbudowuję
                    > poziom swojej arogancji do odpowiedniego stopnia, by odechciało się innym ze mn
                    > ą
                    > dyskutować?
                    >
                    > Poza tym, o ile błędem jest nazywanie chomika czy rapida p2p, to jednak skala
                    > naruszeń praw autorskich na nich jest ogromna. A to raczej o to chodziło.

                    Sprawa jest NAPRAWDĘ okropnie skomplikowana. Po prostu, chroniąc prawa autorskie
                    przegięto. Społeczeństwo potrzebuje konsumować kulturę i ją przetwarzać. To
                    prawo nie może być ograniczone wyłącznie do bogatych bo to tym samym bogatym w
                    końcu zaszkodzi. To przegięcie nie było tak przykre dla przeginających w epoce
                    przedcyfrowej.

                    Jaki twoim zdaniem powinien być czas ochrony utworu? Czy powinien być zależny
                    czy nie zależny od działań i woli twórcy? Czy twórca powinien za ochronę płacić
                    czy nie?

                    • Gość: dc99 Kodeks Hollywood, dawniej Kalego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.09, 14:28
                      > Jaki twoim zdaniem powinien być czas ochrony utworu?

                      Zwróć uwagę na charakterystyczne zjawisko. Co kilka-kilkanaście lat czas ochrony
                      utworu jest wydłużany tak, żeby permanentnie chronione były utwory powstałe od
                      mniej więcej lat 30-estych XX w., ale nie były chronione utwory wcześniejsze.
                      Dlaczego? Proste jak konstrukcja cepa - chodzi o to żeby chronione były wytwory
                      amerykańskich koncernów filmowych, ale te same koncerny mogły do woli i za darmo
                      kopiować co chcą np. ekranizować wcześniej powstałą literaturę.

                      To było by tyle w temacie moralności. Amerykański koncern kraść dobry uczynek,
                      amerykański koncern być okradany zły uczynek.
              • Gość: Bilbo Re: No to mi wyjasnij, prosze... IP: 83.101.72.* 29.04.09, 08:19
                Gdyby tak myslal Twoj tatus i Pan Walesa, do dzisiaj w PL bylabby komuna.

                Prawo nie jest wartoscia samo w sobie. Prawo ma czemus sluzyc. OBywatelom.

                Jezeli sluzy tylko garstce uprzywilejowanych, zeby uciskac rzesze
                nieuprzywilejowanych, to jest to zle prawo.

                Prawa autorskie w mysl instytucji typu RIAA, ZAiKS itp to smierc kultury.

                Absurd najwyzszego lotu.
                • kretynofil No to celowo przegram dyskusje :) 29.04.09, 08:37
                  Skoro Ty powolujesz sie na komune i obywateli, to ja Ci przypomne inny kraj,
                  ktory LEGALNIE, bo dla dobra swoich obywateli, wywolal dwie wojny swiatowe...

                  Tak, oczywiscie, powolujac sie na Hitlera i Reich przegrywam dyskusje :)

                  Niemniej jednak zwroc uwage na jedna rzecz - w PL nie mozna (nie wolno) uchwalic
                  prawa, ktore bedzie godzilo w interesy innego narodu - a wiekszosc sciaganego
                  contentu nie powstaje w PL ani za polskie pieniadze.

                  Ja nie mam nic przeciwko temu, zeby polskie prawo zezwalalo na bezplatne
                  sciaganie dowolnego dziela stworzonego w PL - bo to by bylo prawo ktore dotyczy
                  obywateli.

                  Problem w tym ze naturalna konsekwencja bylaby smierc polskiej muzyki, polskich
                  gier, polskich filmow. Warto?

                  A jak chcesz sie spierac, to przypomne Ci czasy osmiobitowych komputerow
                  (glownie Atari) na ktore w swoim czasie gry pisano glownie w Polsce. Ludzie
                  "przyoszczedzali" na oryginalach, firmy padly i w ciagu pol roku przestaly
                  powstawac jakiekolwiek gry.

                  A "oszczedni" musieli slono zaplacic za nowe komputery :)
                  • Gość: Bilbo Re: No to celowo przegram dyskusje :) IP: 83.101.72.* 29.04.09, 08:49
                    Alez nie powolywalem sie na komune, tylko na mentalnosc ludzi i okres przemian
                    jest dobrym przykladem (ludzie lamali obowiazujace wtedy prawo). Wiem, ze wiesz,
                    ze o to mi chodzilo :)

                    Powolywanie sie na Reich z premedytacja chyba juz pod regule Godwina nie podpada....

                    > prawa, ktore bedzie godzilo w interesy innego narodu - a wiekszosc sciaganego
                    > contentu nie powstaje w PL ani za polskie pieniadze.

                    Alez powstaje, powstaje. Kazda kartka papieru, kazda plytka, kazda nagrywarka
                    DVD, naped DVD, kazde urzadzenie do ksero, skaner etc, etc - obarczone sa
                    podatkiem na tworcow i instytucje ich zrzeszajace.

                    Posrednio pieniazki te trafiaja (wyzywiwszy dlugo lancuszek posrednikow) - a
                    przynajmniej powinny trafic - do artysty.

                    > A jak chcesz sie spierac, to przypomne Ci czasy osmiobitowych komputerow
                    > (glownie Atari) na ktore w swoim czasie gry pisano glownie w Polsce. Ludzie
                    > "przyoszczedzali" na oryginalach, firmy padly i w ciagu pol roku przestaly
                    > powstawac jakiekolwiek gry.
                    >
                    > A "oszczedni" musieli slono zaplacic za nowe komputery :)

                    Czyzbym cos przegapil w Polsce nie robi sie juz gier? Ach nie robi sie gier na 8
                    bitowe maszyny. Moze to dlatego, ze 8 bitowe zastapily lepsze i wydajniejsze? I
                    piracenie ma sie nijak do tego, ze elektronika "poszla do przodu".
                    • kretynofil Mylisz sie ponownie ;) 29.04.09, 08:55
                      > Alez powstaje, powstaje.

                      To znaczy co? Ze podatek od DVD trafia do tworcow Dextera?

                      Nie, on trafia do ZAIKSu, a wiec posrednio do Polskich artystow - i znowu
                      wracamy do tego samego.

                      > Czyzbym cos przegapil w Polsce nie robi sie juz gier?

                      Nie pamietasz tej historii. W czasach kiedy 8bitowce na zachodzie w zasadzie
                      zdechly, a Polsce powstalo kilka firm (LK Avalon, ktory dziala chyba nadal, ASF
                      - ktory upadl przez piractwo), ktore nadal pisaly gry na ta platforme. Pisaly
                      ich na tyle duzo, ze nadal bylo w co grac, mimo ze nigdzie indziej nie
                      produkowalo sie juz gier.

                      I te firmy (wszystkie, oprocz LKA) padly z powodu piractwa. Atari spokojnie by
                      jeszcze pozylo kilka lat bo swietnie sie wpasowalo w nasz lokalny rynek - tani
                      sprzet, tanie gry. Niemniej jednak gry zniknely, co przyspieszylo wymog wymiany
                      sprzetu.
                      • Gość: Bilbo Nie myle sie: IP: 83.101.72.* 29.04.09, 09:12
                        > To znaczy co? Ze podatek od DVD trafia do tworcow Dextera?
                        >
                        > Nie, on trafia do ZAIKSu, a wiec posrednio do Polskich artystow - i znowu
                        > wracamy do tego samego.

                        >

                        Stowarzyszenie Autorów ZAiKS zostało powołane do życia jako organizacja
                        zrzeszająca twórców i reprezentująca ich interesy. Działa w oparciu o przepisy
                        ustawy – Prawo o stowarzyszeniach i własny statut oraz uchwały władz Stowarzyszenia.

                        Zadania statutowe wykonuje na podstawie Ustawy o prawie autorskim i prawach
                        pokrewnych i aktów wykonawczych, umów cywilnych z autorami i ich następcami
                        prawnymi oraz na podstawie umów o wzajemnej reprezentacji z zagranicznymi
                        organizacjami
                        ochrony praw autorskich.


                        Z ZAiKSu trafi do tworcow dextera, spokojna glowa, a raczej do ludzi, ktorzy
                        pilnuja interesow tworcow dextera. Niestety teorcy dextera g...z tego beda mieli.

                        8bitowe maszyny? Jak ja bylem maly krolowalo juz Commodore 64...
                        Upadek jednej firmy polozyl caly rynek? Cos mi sie to wydaje malo prawdopodobne.

                        Pozdrawiam, ze slonecznego Gent.
                        • kretynofil O, prosze, nastepny "zmywak" w Belgii :) 29.04.09, 09:28
                          > 8bitowe maszyny? Jak ja bylem maly krolowalo juz Commodore 64...

                          Idz i przepros. Atari forever!

                          > Upadek jednej firmy polozyl caly rynek?

                          Nie jednej, tylko kilku. A rynek byl lokalny, polski. Chodzilo o to, ze u nas
                          ludzie nadal korzystali z Atari, bo nadal pojawialy sie nowe gry - problem w
                          tym, ze tworcy nic z tego nie mieli (albo niewiele) i firmy padly. Atari bylo
                          trupem na calym swiecie, oprocz Polski, gdzie nadal platforma byla rozwijana.
                          Niestety, przez piractwo to zdechlo.

                          Oczywiscie, na skale swiatowa takie zjawisko nie jest mozliwe - ale ja to
                          pisalem w kontekscie rynku lokalnego.

                          > Pozdrawiam, ze slonecznego Gent.

                          W Brukseli tez dzisiaj ladnie :)
                          • Gość: Herm Apropo gier IP: 81.210.16.* 29.04.09, 10:25
                            No to pogodzę was - temat sciągania gier przez p2p
                            powoli odchodzi do lamusa - ponieważ właśnie dzięki
                            internetowi producenci gier uzyskali narządzie ochrony
                            znacznie skuteczniejsze niż koślawe prawo.

                            Po prostu - stawiają servery gier dla wielu użytkowników
                            i pobierają opłaty abonamentowe za uzywanie servera.

                            Klienta gry możesz sobie ściągać do woli - ważne jest to
                            że oprogramowanie serwera jest utajnione. I nie ma łatwej
                            metody na złamanie tego.

                            Juz o MMO przez przeglądarkę nie mówiąc.

                            Generalnie - mozna się spodziewać że ze względu na
                            piractwo gry jako kopie pudełkowe znikną z rynku.

                            • kretynofil Wiesz, to nie takie proste... 29.04.09, 10:48
                              Jesli chodzi o MMORPG to tez sa "pirackie serwery" - i ludzie na nich graja. Po
                              co, to nie wiem, bo np. piracki serwer WoW pozwala Ci dojsc do tysiecznego
                              poziomu w tydzien - i moj znajomy, ktory sie w to bawil, opowiadal jak w
                              czterech zalatwili Onyxie :)

                              I znowu nie rozumiem po co :)

                              Ogolnie "pay per use" to szczytna idea i bardzo mi sie to podoba. Problem w tym,
                              ze trudno oszacowac przy czyms takim koszty - na przyklad nie wiem czy gdybym
                              mial placic za OS w taki sposob, to czy bym nie zaplacil wiecej niz dzisiaj.

                              A co do gier, to tez troche chybiony pomysl, jesli ktos nie przepada za
                              multiplayerem - i ja jestem tego przykladem. Zalew dzieci neostrady, aimbotow i
                              innej chu*ozy skutecznie mnie odstrasza od takich gier. Jedyne w ktore gra(le)m
                              to BF2, WoW (oba w czasie przeszlym) i KillZone2...
                              • Gość: Herm Re: Wiesz, to nie takie proste... IP: 81.210.16.* 29.04.09, 12:35
                                "This is not illegal. Reverse engineering is protected under
                                US Law. If these emulated servers were designed using
                                Blizzard source code then there would be a problem."

                                Co do pirackich serwerow - ok - istnieja ALE to
                                nie podchodzi pod proste pirackie kopiowanie softu ..

                                Piracki serwer WoW to nie jest po prostu skopiowany
                                soft Blizzarda - ktos po prostu rozkodował transmisje
                                i napisał własny kod serwera emulujący serwer oryginalny.

                                Prawo złamał w ten sposób w jaki łamia ci co pisza fan
                                fiction - typu nieoryginalny Harry Potter i coś tam.

                                A to już nie jest takie proste ..

                                > A co do gier, to tez troche chybiony pomysl,
                                > jesli ktos nie przepada za multiplayerem -

                                A co powiesz na takie Civ4 - gra się sprzedaje do dzisiaj
                                właśnie dlatego że piraci w pewnym momencie stwierdzają
                                że by pograli w multi i wypada miec do tego własną kopię ..

                                Ale generalnie - uważam że internet raczej pomaga
                                twórom gier w walce z piractwem niż przeszkadza ..

                                Sam porównaj sytuację gierek na atarynkę a to co jest teraz.
                • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 09:41
                  > Prawo nie jest wartoscia samo w sobie. Prawo ma czemus sluzyc. OBywatelom.
                  >
                  > Jezeli sluzy tylko garstce uprzywilejowanych, zeby uciskac rzesze
                  > nieuprzywilejowanych, to jest to zle prawo.


                  teraz to pojechales. po pierwsze, jaka garstka uprzywilejowanych ? mnie nie stac
                  na jaguara. nie kradne. nie stac mnie na rzutnik panoraniczny, ale plazme mam.
                  kupuje na co mnei stac. jak mnie nie stac, nie kradne. to jest najzwyklejsze w
                  swiecie moralne zalozenie ktorego piraci zdaje sie nei sa w stanie pojac.
                  dlaczego ? bo tak jak tu zalozyli ze z jakiegos powodu zalezy ci sie muzyka,
                  serial, film, bo ty potrzebujesz kultury. wiec masz ja w telewizorze, kinei
                  sklepie, a jesli cie na nia nie stac, znajdz lepsza prace, doksztalc sie zmien
                  sklep albo po prostu nie kupuj. jesli w tym widzisz uciskanie
                  nie-uprzywilejowanych znaczy ze jestes albo glupi albo sam nie wierzysz w to co
                  piszesz. prawa autorskie sa jak najbardziej na mniejsu bo jest wiele labeli
                  ktore sprzedaja muzyke i nie odnosza strat zwiazanych z piractwem. problem maja
                  wielkie koncerny ktore produkuja gwiazdki typu britney spears, wiec jesli
                  sluchasz najbardziej prostej i najmniej wymagajacej muzyki swiata, czy znizasz
                  sie poziomem do tasiemcow, to fakt, jest to smierc kultury.mentalna. RIAA ma
                  swoje racje, ale jak juz pisalem, tobie sie nalezy, prawda ?
                  --
                  kaczyzm:
                  -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                  -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                  • Gość: Bilbo Re: No to mi wyjasnij, prosze... IP: 83.101.72.* 29.04.09, 10:20
                    mnie nie stac na jaguara. nie kradne.

                    TA analogia juz dawno zostala rozbita w puch, jednak zwolennicy restrykcuyjnych
                    praw autorskich nadsal uparcie ja lansuja.

                    to jest najzwyklejsze w
                    > swiecie moralne zalozenie ktorego piraci zdaje sie nei sa w stanie pojac.

                    Niestety zwolennicy restrykcyjnych praw autorskich nadal nie moga pojac roznicy
                    miedzy kradzieza, a naruszeniem praw autorskich.

                    prawda ?

                    Prawda, swieta prawda i g...no prawda.
                    • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 10:25
                      rozbij wiec ja w puch zebym sie czegos dowiedzial albo zmienil zdanie.
                      zapewniam cie ze jesli argument bedzie odowiedni przyznam ci racje.ponadto, ja
                      nie jestem zwolennikiem RIAA, jestem przeciwnikiem durnego tlumaczenia na
                      zasadzie "krade bo mnie nie stac". zakladam ze mowimy o typowym p2p w ktore jest
                      nielegalne i uskutecznia to 90% spoleczenstwa sciagajac byle gowno bo jest
                      szybki internet w domu.jestem przeciwnikiem idei piratow ktoerym "nalezy sie"
                      sztuka w postaci muzyki i filmu. analogia jest prosta jak konstrukcja kapelusza,
                      jesli mnei na cos nei stac, nie kupuje i nie kradne z tego powodu. pomijam
                      szacunek dla artysty ktory samw sobie powinien kazac zastanowic sie przed
                      sciaganiem plyty z netu czy filmu.
                      --
                      kaczyzm:
                      -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                      -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                      • unhappy Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 10:40
                        okulele99 napisał:

                        > rozbij wiec ja w puch zebym sie czegos dowiedzial albo zmienil zdanie.

                        Zmiana zdania polegająca na przyznaniu się do błędu to rzadki przypadek więc
                        raczej, jak większość dyskutantów będziesz brnął w coraz większe absurdy żeby
                        tylko nie przyznać komuś racji.

                        Skopiowanie nie jest kradzieżą. Kradzież to czyn dość konkretny. Nawet wzięcie
                        kredytu z zamiarem niespłacenia go kradzieżą nie jest.

                        > zapewniam cie ze jesli argument bedzie odowiedni przyznam ci racje.

                        Jest to mocno wątpliwe. Ale... nie każde naruszenie KK jest kradzieżą z tym się
                        zgodzisz. I tak samo nie każdy czyn powodujący uszczuplenie stanu posiadania
                        właściciela jest kradzieżą. Skopiowanie programu komputerowego też nie jest
                        kradzieżą tylko... skopiowaniem. W pewnych okolicznościach jest to działanie
                        spenalizowane.

                        Trudno nawet wskazać cechy wspólne kradzieży i kopiowania.
                        • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 11:00
                          moze i rzadki ale jesli jestemw bledzie i o tym nie wiem, nic zdroznego czegos
                          sie poduczyc. nie bede brnal w temat, tylko jestem ciekaw jak analogia z
                          samochodem rozni sie od zwyklego schematu kup/kradnij. p2p opiera sie na
                          sciaganiu z sieci. jesli sciagasz z sieci to jestes potencjalnym uzytkownkiem
                          ktory dostaje produkt za darmo (mniejsza w jakiej formie). czyli producent traci
                          poniewaz zamiast kupic (skoro sciagales zakladamy ze chciales miec produkt)
                          osiagnales go droga nielegalna w postaci nielegalnedo dytrybuowania poprzez p2p
                          (zakladam ze ten kto udostepnia lamie prawo bo to jest fakt). mozna sie klocic o
                          powod sciagniecia, powiedzmy ze cie nei stac na film dvd za 150zlotych. teraz
                          analogia. mam peugeutoa, chcialbym jaguara, albo opla, bez znaczenia (kontekst
                          ceny zostawiam w tyle). poniewaz mnie na niego nie stac, pozyskuje go droga
                          nielegalna. kradziez, albo kupno u zlodzieja. pozyskuje dobro ze strata dla
                          producenta auta. niewazne czy pojezdze tydzien czy dwa, ale moglem odlozyc kase
                          przez kilka lat i tez bylo mnie stac, podobnie jak z filmem czy plyta. w
                          przypadku plyt i filmowo sprawa jest prostsza bo nie musisz na nie odkladac
                          latami, wystarczy meisiac (powiedzmy). tak to rozumiem. w tym kontekscie zarowno
                          sciaganie z siesi p2p jak i kradziez auta zdaja sie byc ideowo wspolmierne.
                          owszem, kopiowanie jest kradzieza, powiedzmyz eposrednia. ale jest kradzieza w
                          zrozumieniu akim ze jako potencjalny klient nabyles produkt droga nielegalna, a
                          do tego cala sprawa sie sprowadza.
                          --
                          kaczyzm:
                          -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                          -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                          • unhappy Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 11:26
                            okulele99 napisał:

                            > moze i rzadki ale jesli jestemw bledzie i o tym nie wiem, nic zdroznego czegos
                            > sie poduczyc. nie bede brnal w temat, tylko jestem ciekaw jak analogia z
                            > samochodem rozni sie od zwyklego schematu kup/kradnij.

                            Od schematu kup/kradanij niczym - najwyżej od schematu kup/kopiuj :)

                            > p2p opiera sie na
                            > sciaganiu z sieci. jesli sciagasz z sieci to jestes potencjalnym uzytkownkiem
                            > ktory dostaje produkt za darmo (mniejsza w jakiej formie).

                            Sam napisałeś - potencjalnym. Już to dość istotnie oddala analogię od meritum.

                            > czyli producent trac
                            > i
                            > poniewaz zamiast kupic (skoro sciagales zakladamy ze chciales miec produkt)
                            > osiagnales go droga nielegalna w postaci nielegalnedo dytrybuowania poprzez p2p
                            > (zakladam ze ten kto udostepnia lamie prawo bo to jest fakt). mozna sie klocic
                            > o
                            > powod sciagniecia,

                            Nie "producent traci" tylko "producent potencjalnie traci" a czasem
                            "potencjalnie zyskuje". Po prostu jest tu cała masa zmiennych, które skutecznie
                            plączą zagadnienie.

                            > powiedzmy ze cie nei stac na film dvd za 150zlotych. teraz
                            > analogia. mam peugeutoa, chcialbym jaguara, albo opla, bez znaczenia (kontekst
                            > ceny zostawiam w tyle). poniewaz mnie na niego nie stac, pozyskuje go droga
                            > nielegalna. kradziez, albo kupno u zlodzieja. pozyskuje dobro ze strata dla
                            > producenta auta.

                            A jaka jest tutaj strata "producenta"? Okradziony odzyska auto albo kupi drugie.
                            Cechy wspólne kradzieży auta i nielegalnego pozyskania programu to cechy
                            drugorzędne bo dalej nie da się tych czynów umieścić w tym samym miejscu kodeksu
                            karnego.

                            Bycie autorem to coś ZUPEŁNIE innego niż bycie posiadaczem samochodu.

                            > niewazne czy pojezdze tydzien czy dwa, ale moglem odlozyc kase
                            > przez kilka lat i tez bylo mnie stac, podobnie jak z filmem czy plyta. w
                            > przypadku plyt i filmowo sprawa jest prostsza bo nie musisz na nie odkladac
                            > latami, wystarczy meisiac (powiedzmy). tak to rozumiem. w tym kontekscie zarown
                            > o
                            > sciaganie z siesi p2p jak i kradziez auta zdaja sie byc ideowo wspolmierne.

                            Dla przykładu:

                            Złodziej kradnie auta. Dużo. Drogie. Po czym zarobioną od pośredników kasę
                            wydaje na "legalne" auto. Producent zyskał. Ale problem w szczegółach bo te są
                            różne. Kradzież to czyn konkretny opisany w KK. Kopiowanie programów też. Różne
                            czyny.

                            > owszem, kopiowanie jest kradzieza, powiedzmyz eposrednia.

                            Tak samo jak wyłudzenie kredytu jest kradzieżą "pośrednią". Ergo nie jest
                            kradzieżą. Jest innym rodzajem czynu.

                            > ale jest kradzieza w
                            > zrozumieniu akim ze jako potencjalny klient nabyles produkt droga nielegalna, a
                            > do tego cala sprawa sie sprowadza.

                            Nabycie czegokolwiek drogą nielegalną nie jest kradzieżą. Może być czynem
                            karalnym ale nie kradzieżą. Co wyście się tak uparli na tą kradzież.

                            Mogę to zrozumieć z potocznego punktu widzenia. Mówi się "on okradł mnie z mojej
                            pracy" w stronę nieuczciwego kolegi z pracy który zwędził nam raport i
                            przedstawił jako swój. Coś nam zabrał. I nie chodzi o POTENCJALNE zyski tylko o
                            konkretny fakt ZABORU. W przypadku nielegalnego kopiowania to nie występuje bo
                            "okradziony" nawet nie wie, że zostal okradziony bo wcześniej sam rozpowszechnił
                            utwór.
                            • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 11:35
                              ok, zgadzam sie ze slowo "potencjalnie" gmatwa sprawe. zgadzam sie ze pobranie z
                              sieci nie jest otozsamne z typowa kradzieza w zrozumieniu prawnym. zwracam honor
                              za to. ALE. jest blednym zalozeniem ze ten kto kradnei auta kupi w koncu je
                              legalnie. podobnie, producent auta przy jego kradziezy traci zysk, bo
                              ewentualnei sprzeda jedna sztuke tego auta mniej skoro ja ukradli.to dosc proste
                              i tego sie obalic nijak nie da. podobnie producent filmu, albo plyty z muzyka -
                              jesli ktos ja udostepni a ktos sciagnie to jest to jeden klient mniej. a w
                              dzisiejszych czasach firmy robia buzdzet na przyszly rok zakldajac pewien
                              schemat i jesli on zostanie przez piratow naruszony to firma na tym traci.
                              wiekszosc finansowych obrotow koncernow to obroty wirtualnym pieniadzem, to wie
                              kazdy. "potancjalnie" nie oddala prsawy od meritum tak bardzo jak ci sie wydaje,
                              bo akurat w tym przypadku to "potencjalnie" jest bardzo bliskie "praktycznie". i
                              nie zgodze sie ze producent "potencjalnie zyskuje" bo jesli mowimy o masowej
                              popkulturze to wiekszosc ludzi nei decuyduje sie w koncu kupic oryginal ze
                              wglzdu na brak konkretnego gustu mizycznego (czy tez filmowego) i typowe
                              podejscie do temnatus ciagania jako latwej metody na "kolekcjonowanie". i
                              oczywiscie bycie autorem to nei to samo co bycie posiadaczem samochodu, ale
                              bycie autorem to to samo co bycie producentem auta. a jesli planowany budzet sie
                              nie zgadza dla firm dlatego ze siec p2p s[rawia ze zalozone przychody sa nizsze
                              o 40% to niestety jest to niekorzystne i tyle. bez wzgledu na to czy da sie to
                              jakko9lwiek usprawiedliwiac moralnie ( co tez jest watpliwe). za wyjasnienie
                              tematu jednak dziekuje, przyznaje ze troche pokazales temat z innej strony.
                              --
                              kaczyzm:
                              -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                              -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                              • unhappy Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 12:06
                                > jest blednym zalozeniem ze ten kto kradnei auta kupi w koncu je
                                > legalnie.

                                Te analogie są BARDZO niedobre. Jakkolwiek na takim poziomie ogólności
                                twierdzenia o błędnych założeniach są ryzykowne to koszt samochodu a koszt
                                egzemplarza utworu są ZBYT różne. Będą różne zachowania.

                                >to dosc prost
                                > e
                                > i tego sie obalic nijak nie da.

                                Nie da się obalić. Nie da się dowieść. Za wysoko i nie widać szczegółów. Po prostu.

                                > podobnie producent filmu, albo plyty z muzyka -
                                > jesli ktos ja udostepni a ktos sciagnie to jest to jeden klient mniej.

                                Najwyżej (a i to nie zawsze) jeden klient mniej na ten konkretny egzemplarz
                                utworu. Znowu - nie da się wyciągnąć generalnej zasady.

                                > za wyjasnienie
                                > tematu jednak dziekuje, przyznaje ze troche pokazales temat z innej strony.

                                Zawsze dyskusja daje coś obydwu stronom. Mi też oczywiście i też dziękuję.
                              • Gość: paero Re: No to mi wyjasnij, prosze... IP: *.acn.waw.pl 29.04.09, 14:01
                                > producent auta przy jego kradziezy traci zysk, bo
                                > ewentualnei sprzeda jedna sztuke tego auta mniej skoro ja ukradli,

                                To właśnie chyba zasadnicza róznica między kradzieżą auta a piractwem programu
                                komp./płyty z muzyką
                                Producent auta, jeśli to mu sie bezpośrednio kradnie samochód np.z
                                fabryki/salonu, nie może go już sprzedać potencjalnemu, uczciwemu klientowi i
                                musi ponieść dodatkowe nakłady na wyprodukowanie kolejnego egzemplarza tak czy
                                siak jest jakaś jego strata.
                                Producent programu komputerowego, ktorego płytę (nabytą od producenta za kasę)
                                pirat kopiuje i udostępnia nawet bezpłatnie innym, nieuczciwym klientom, nie
                                traci z tego powodu, bo sprzedaje założone egzemplarze założonej ilości tym
                                uczciwym klientom. Czy firmy fonograficzne obliczają jakiś dodatkowy zauważalny
                                zysk zakładając, że ci co sciagają piracką wersję ich produktu w sporej części
                                kupiliby produkt oryginalny gdbyby nie było opcji "pirackiej"?
                                • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 14:03
                                  > Producent programu komputerowego, ktorego płytę (nabytą od producenta za kasę)
                                  > pirat kopiuje i udostępnia nawet bezpłatnie innym, nieuczciwym klientom, nie
                                  > traci z tego powodu, bo sprzedaje założone egzemplarze założonej ilości tym
                                  > uczciwym klientom.


                                  traci bo czesc osob ktora moglaby byc uczciwym kupujacym zamiast kupic sciagnie
                                  prodykt z sieci. czy to jest takie trudne do zrozumienia, zeludze zamiast kupic,
                                  sciagna i w ten spobo zmniejszy sie ilosc kupujacych ?
                                  --
                                  kaczyzm:
                                  -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                                  -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                          • Gość: Voyt3c Re: No to mi wyjasnij, prosze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 12:35
                            Co za kretyńska analogia, człowieku myślisz czasem?
                            Chcesz analogię? Proszę bardzo. Mam malucha, chcę jaguara, ale stać mnie co
                            najwyżej na seicento. Kradnę jaguara? Nie, idę do kumpla który ów przedmiot
                            mojego pożądania posiada, oglądam je sobie i robię identyczny samochód w swoim
                            garażu.
                            Masz analogię.
                            Taka sama strata dla producenta auta, jak strata twórcy i dystrybutora muzyki
                            czy filmu które sobie ściągnąłem, a których i tak bym nie kupił bo są za drogie.
                            Kopiowanie NIE JEST KRADZIEŻĄ, co nie znaczy że w takiej czy innej sytuacji, na
                            gruncie prawa takiego czy owego nie jest nielegalne. Nie manipuluj językiem
                            wprowadzając do tego tematu jakieś dziwne pojęcia typu "kradzież pośrednia"

                            Proponujesz takie rozwiązanie: kultura dla ludzi, których na nią stać, reszta
                            niech żyje na marginesie i dziczeje dalej. Ok, można mieć takie zdanie, ale nie
                            oczekuj od innych że będą je podzielać lub że kogokolwiek przekonasz do racji
                            które prezentujesz.
                            • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 13:26
                              nie oczekuje ale powiem ci na czym polega blad twojego myslenia.mam nadzieje ze
                              postarasz sie mnie zrozumiec bo to proste. ty mozesz sobie zlozyc samochod jaki
                              chcesz i to bedzie bez straty dla producenta oryginalnego auta bo bedzie tylko
                              dla ciebie. kiedy sciagasz cos z sieci, a przy p2p przy sciaganiu udostepniasz,
                              tworzysz idealna kopie i rozsylasz ja dalej, dzieki czemu ludzie nie kupuja
                              oryginalu bo maja idealna kopie. zapewnia cie ze jak zbudujesz idealna kopie
                              jaguara i zaczniesz robic to seryjnie rozdajac to ludziom z darmo (idelna kopia
                              = ten sam samochod) raz dwa przyjdzie oryginalny producent i wytoczy ci taki
                              proces ze twoje prawnuki beda zaciagac kredyt na jego splate. dziwne ze nie
                              pomyslales z ten sposob.to ze samochodu nei da sie skopiowac nei ma zadnego
                              znaczenia. film i muzyke juz sie da. jak sciagasz film i muze to producent traci
                              bo nie idziesz do sklepu i nie kupujesz, a on w calym planie biznesowym zalozysz
                              taka a siaka sprzedaz i zysk, z czego udalo mu sie przyciagnac sponsorow na
                              wiekszosc kosztow. rozumiesz ?
                              --
                              kaczyzm:
                              -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                              -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                              • Gość: Voyt3c Re: No to mi wyjasnij, prosze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 15:07
                                Nie pomyślałem o tym w ten sposób, bo to zupełnie inny aspekt sprawy, ja pisze o
                                tym, że kradzież jaguara, co związane jest z pozbawieniem kogoś czyjejś
                                własności, nie jest tym samym co skopiowanie jaguara we własnym garażu na wzór i
                                podobieństwo oryginału - w sytuacji, gdy markowego wozu i tak nie kupię bo stać
                                mnie tylko na seicento.
                                Poza tym rozmawia się tu szerzej o piractwie, a nie tylko o p2p, które
                                faktycznie opiera się na zasadzie: sam pobiorę i inni ode mnie tez pociągną.
                                Mowa jest o korzystaniu z tak skopiowanych utworów. Pirata mogę sobie ściągnąć z
                                rapidshare lub kupić na bazarze za 20 zł (handlują jeszcze w ten sposób?) i
                                wcale nie przyczynię się w ten sposób do dalszych "strat" producentów (zresztą
                                jakich strat, alternatywą jest dla mnie jedynie nie korzystanie z takich dóbr
                                kultury).
                                Nie rozmywaj tego o czym piszę wchodząc w dywagacje czy ja otworzę fabrykę
                                pirackich jaguarów czy nie.
                                No i ładnie żeś przyznał że takie skopiowanie jaguara w garażu w mojej sytuacji
                                nie będzie stratą dla producenta :-) Teraz przyznaj, że nie jest to również
                                kradzież. No i nie trzymaj się jak pijany płota tezy, że że jak skopiuję muzę
                                lub film, to producent cokolwiek straci. Powtarzam: nic nie straci bo ja I TAK
                                NIE KUPIĘ PŁYTY W SKLEPIE, I TAK NIE PÓJDĘ DO KINA. Co najwyżej zdurnieję do
                                reszty słuchając zetkowych tylkowielkichprzebojufff i oglądając gwiazdy tańczące
                                przy rurze.
                                Chyba że mówimy o jednej płycie lub filmie na kwartał, no ale nie o to chodzi,
                                bo to się faktycznie wielu piratom zdarza - wyjątki potwierdzające regułę. Jeden
                                film lub jedno 45-cio minutowa płyta od święta nie jest żadnym dostępem do
                                kultury i rozrywki. To tylko udawadnianie ludziom, że żyją w czymś na kształt
                                republiki bananowej, gdzie ceny mamy iście zachodnioeuropejskie, a płace
                                białorusko-rosyjskie. Dla jasności, mówię o przeciętnej średniej, to że jeden
                                czy drugi da radę zdobyć takie wykształcenie i umiejętności że będzie go stać na
                                zaspokajanie potrzeb również nie związanych z odżywianiem i wydalaniem, nie
                                zmieni sytuacji 30-tu tych, którzy są potrzebni do sprzątania, sprzedawania,
                                wożenia mleka, zbierania śmieci, obsługi taśm produkcyjnych itp. Dla nich nie ma
                                alternatywy dla skopiowania jaguara.
                                I jeszcze raz dla jasności: w tej analogii jaguar to nie żadne dobro luksusowe,
                                tylko zbiorcza nazwa wszelkich dóbr chronionych prawami intelektualnymi.
                                • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 15:47
                                  wsiaz mnei nei rozumiesz. piszesz o kopiowaniu jaguara do wlasnych potrzeb.tylko
                                  kopiujac film czy muzyke nie robisz tego na podobienstwo oryginalu, kopiujesz
                                  oryginal bezposrednio.a to roznica. taka roznica ze kopiujac oryginal kupijesz
                                  patenty technologiczne i technologiczne rozwiazania ktorych nie uzylbys sam
                                  budujac cos "na podobienstwo". kopiowanie plikow to nie to samo co tworzenie ich
                                  na podobienstwo oryginalu. nagraj sobie wlasna wersje plyty madonny, nakres
                                  swojego wladce pierscieni "na podobienstwO" i nikt ci nic nie powie.ale ty
                                  kopiujesz czyjac prace, czyjs trud i pomysl i dajesz go innym za darmo podczas
                                  gdy autor albo o tym nie wie, albo sie na to nie zgadza. to jest ta wlasnie
                                  roznica. i ok, moze ty i tak nie kupisz oryginalu po sciagnieciu z sieci ale
                                  inni mogliby kupic gdyby na sieci nie mieli mozliwosci sciagania. ty nie mowisz
                                  o kopii doskonalem czym jest internetowe piractwo, ty mowisz o swojej wersji
                                  samochodu.i nie jestem zaiksowcem. a co do rapidshare. jak ktos kopiuje
                                  oryginalny film i rozpowszechnia go w sieci tak by kazdy kto jest w sieci mogl
                                  go sobie sciagac, to jest dla mnei kradziez. niestety muzyka i film to nie sa
                                  dobnra pierwszej potrzeby i samo myslenie w stylu "musze miec" mija sie z celem.
                                  --
                                  kaczyzm:
                                  -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                                  -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                                    • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 16:34
                                      nie wiem ile masz lat ale chyba nieswiadomie nie dostrzegasz roznicy
                                      pomiedzy dobrami kulturowymi powstalymi w wyniku rozwoju cywilizacji
                                      a pomiedzy towarem drugiej potrzeby wyniklym z checi dostepu do
                                      sztuki. film i muzyka jest sztuka a pojedyncze dziela naleza do ich
                                      autorow. jesli oni nie wyrazaja zgody na rozpowszechnianie swoich
                                      dziel bez ich wiedzy to kazdy kto to robi lamie ich prawo to tych
                                      dziel i moralne prawo w kwestii szacunku wobec wymagan danego
                                      artysty. to chyba proste. widzisz roznice ?
                                      --
                                      kaczyzm:
                                      -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                                      -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                                        • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 16:47
                                          to jest dobro kulturowe wynikle z procesu ewolucji czlowieka i form
                                          pismiennych. pl.wikipedia.org/wiki/Nuty. nie da sie okreslic
                                          kiedy to powstalo i to jest dobro kulturowe, jak biblia albo pismo
                                          samo w sobie. to nie to samo co konkretne dzielo stworzone przez
                                          konkretnego artyste w celach zarobkowych. nut nikt nie stworzyl by je
                                          sprzedawac.film i muzyke juz tak.
                                          --
                                          kaczyzm:
                                          -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                                          -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                                            • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 16:58
                                              mysle ze nie, bo to zdobycz cywilizacyjna.efekt rozwoju, tak jak
                                              kolo, pismo, tego typu rzeczy. nawet jesli byly w pewien sposob
                                              opatentowane, patent wygasa po smierci tworcy po okresie, chyba z
                                              tego co pamietam, 75 lat. niedawno byl proces potomkow tworcy pana
                                              kleksa z panna rowling ktora stworzyla harrego pottera, zasadzal sie
                                              na pozwie o to ze wykorzystala bez ich wiedzy i zgody pewien patent
                                              wlasnie na historie o mlodocianym magiku trafiajacym do akademii
                                              czarow (czy jakos tak). po to jest patent. artysta ma ten patent
                                              zagwarantowany przez ochrone o prawach autorskich. jesli ktos bez
                                              jego wiedzy i zgody jego dziela kopiuje i rozpowszechnia lamie jego
                                              prawa.
                                              --
                                              --
                                              kaczyzm:
                                              -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                                              -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                                        • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 16:55
                                          i zanim odpowiesz, tak sa produkty pierwszej i drugiej potrzeby.
                                          produkt pierwszej potrzeby to taki ktory potrzebny ci jest do zycia,
                                          chleb, woda itp. produkt drugiej potrzeby to produkt typu dobra
                                          kulturowe, jak muzyka, film, nawet samochod, bo to jest cos co si
                                          uprzyjemnia zycie ale nie jest potrzebne. wiekszosc piratow zaklada
                                          ze lubia muzyke i film i sciagaja je z sieci zakaldajac ze nalzey im
                                          sie do tych dobr dostep (bez znaczenia czy luksusowe czy nie). w
                                          kazdym kraju poziom ekonomiczny jest inny i istnieja fluktuacje
                                          pomiedzy tymi kategoriami, w monako samochod nie jest produktem
                                          drugiej kategorii ale na przyklad trzeciej bo ludzie sa tak bogaci ze
                                          kupuja auta jak ty cieple bulki. to jednak nie zmienia faktu ze o ile
                                          w ramach swobody obywatelskiej nalezy ci sie dobro pierwszej potrzeby
                                          (stad panstwowe zasilki, zapomogi, przytulki i komunikacja) o tyle te
                                          drugie zaleza od zamoznosci. skad niektorzy ludzie maja
                                          przeswiadczenie ze im sie to i tamto nalzey , tego nie wiem ale to
                                          wlasnie sprawia ze ludzie sciagaja z sieci.
                                          --
                                          kaczyzm:
                                          -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                                          -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                                          • unhappy Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 18:51
                                            okulele99 napisał:

                                            > i zanim odpowiesz, tak sa produkty pierwszej i drugiej potrzeby.
                                            > produkt pierwszej potrzeby to taki ktory potrzebny ci jest do zycia,
                                            > chleb, woda itp. produkt drugiej potrzeby to produkt typu dobra
                                            > kulturowe, jak muzyka, film, nawet samochod, bo to jest cos co si
                                            > uprzyjemnia zycie ale nie jest potrzebne.

                                            Otóż społeczeństwo MUSI wytwarzać i przetwarzać kulturę. Czubek własnego nosa
                                            nie jest dobrym punktem odniesienia przy dyskusji co jest, a co nie jest
                                            potrzebne do życia WIELU ludziom.
                                  • Gość: Voyt3c Re: No to mi wyjasnij, prosze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 16:36
                                    Nie, na faktycznie nie rozumiem. Co to ma do rzeczy. Załóżmy że ma, ściągam
                                    sobie z rapida album kogoś tam, w mp3 SKOMPRESOWANEJ do badziewnego 128 kbit/s.
                                    To jest taka wierna kopia, jak jaguar z latarkami na dynamo zamiast świateł, z
                                    siedzeniami pokrytymi skajem i farbą olejną zamiast lakieru.
                                    Przyznaję, nie rozumiem.
                                    Co do tego że kopiuję czyjś trud, pracę itd, i nie daję za to złamanego grosza,
                                    to oczywiście się zgadzam, bo to jest stwierdzenie faktu. Już nawet nie ma
                                    znaczenia, że jedna czy druga gwiazda mieszka w złotym pałacu i lata własnym
                                    odrzutowcem, to nieistotne. Kopiuję, korzystam, nie płacę. Ale co to ma do rzeczy.
                                    Podniosłeś mi ciśnienie idiotyczną "analogią" kopiowania płyt i kradzieży
                                    jaguara. Lawirujesz kolego, a to rozsyłanie za pomocą p2p, a to powtarzalność
                                    tudzież identyczność kopii... Trzymajmy się tematu.
                                    • okulele99 Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 16:44
                                      ok, prosciej juz nie umiem, chyba ze sie po prostu nei zrozumiemy, co
                                      tez moze sie zdarzyc. 1.kopiujesz plik z muzyka. tym samym kopiujesz
                                      patent technologiczny i sam pomysl autora bez jego wiedzy i bez jego
                                      zgody, powiedzmy ze na wlasny uzytek. czyli bierzesz jego dzielo i
                                      powielasz oryginal z zachowaniem wszystkich jego oryginalnh cech.
                                      akurat jakosc nie ma znaczeni poza odbiorem muzyki, wiec faktem jest
                                      ze kopiujesz, w sensie doslownym czyjas wlasnosc artystyczna.
                                      2.podoba ci sie samochod kolegi, nie stac cie na niego mowisz sobie
                                      dobra zrobie sobei jego odpoweidnik. robisz jednak "odpowiednik" w
                                      ktorym wykorzystujesz wlasna wiedze o samochodach, i nie
                                      wykorzystujesz patentow technologicznych oryginalu bo nie masz tych
                                      samych surowcow, tej technologii i nie znasz technologicznych
                                      patentow producenta oryginalnego samochodu. jest to wiec odpowiednik
                                      oryginalu, ale to nie jest jego kopia powstala na zasadzie
                                      wykorzystania tych smaych technik tworzenia. poniewaz zbudowales go
                                      sam masz do niego prawo - ale nawet wtedy nie mas zprawa do
                                      wykorzystania patentu tworcy jesli on sie na to nei zgodzi, dlatego
                                      samochody sa rozne - i mozesz go sobie dystrybuowac ale tez pod
                                      warunkiem ze poinformujesz ze jest to odpowiednik zbudowany przez
                                      ciebie i twoja metoda.kto chce kupi u ciebie a kto chce kupi oryginal
                                      drozszy. teraz, roznica jest taka ze kopiujac muzyke czy film,
                                      kopijuesz czyjesz patenty i pomysly bez zgody ich autora
                                      9ewentualnie dodatkowo rozpowszechniasz to dalej tez bez ich widzy i
                                      zgody). dla mnie jest jasna roznica pomeidzy powyzszymi procesami.
                                      stad powstal urzad patentow, stad jest cala idea ochrony dobra
                                      osobistego artysty, ktory zdecydowal sie pokazac swiatu swoje dobro i
                                      na nim zarobic, a kto inny bezpodstawnie to dobro powiela z czego
                                      artysta nie zarabia pieniedzy ( a przeciez po to stworzyl dzielo w
                                      pierszej kolejnosci). tak to widze.
                                      --
                                      kaczyzm:
                                      -dokonałem zwrotu o 360 stopni;
                                      -myślenie źle o mnie jest zbrodnią;
                                      • Gość: Voyt3c Re: No to mi wyjasnij, prosze... IP: *.rzeszow.mm.pl 29.04.09, 19:29
                                        Oj chłopie… masz zdrowie muszę przyznać.
                                        Pisałeś o idealnych kopiach, muzyki czy samochodu, cytuję „(idelna kopia
                                        = ten sam samochod)”. Ja piszę że kopia wcale nie jest jest, a na pewno nie musi
                                        być idealnie wierna. I okazuje się, że nie chodzi o żadną wierną, idealna kopię,
                                        tylko o pomysł i patent. Jak tylko pomysł i patent, to mój jaguar zrobiony z
                                        wybitną dbałością o szczegóły jest znacznie bliższy oryginałowi niż badziewne
                                        mp3 do płyty kompaktowej.
                                        Oczywiście grubo się mylisz, twierdząc że jak zbuduję sobie jaguara we własnym
                                        garażu to jestem czysty. Nie jestem, to zwykłe piractwo, zakazane. Tak samo jak
                                        bazarowe buty Nike, czy portki Levi’s za jedyne 39,90. I jestem w stanie zrobić
                                        sobie idealna kopię, to tylko kwestia stosunku niezbędnych nakładów do
                                        potencjalnych korzyści, ale to są bezwartościowe rozważania.
                                        Co to ma do rzeczy.
                                        Naprawdę nie sprawia mi satysfakcji udowadnianie na każdym kroku że stosujesz
                                        mocno chybioną argumentację i błądzisz jak dziecko we mgle. Nie trzymasz się
                                        tematu, usiłujesz uzasadniać swoje tezy co chwilę zmieniając znaczenie swoich
                                        własnych słów… paranoja..
                                        Poza tym nie wiem czy mnie z kimś nie mylisz bo udowadniasz mi coś czego
                                        przecież ja nie neguję. Powiedzmy, że kopiuję cudze pomysły, patenty itd. No i
                                        przyznaję, że łamię prawo (już nawet mniejsza z tym, że na gruncie polskiego
                                        prawa ściągnięcie sobie muzy z rapida nie jest karane) , nie wynagradzam twórcy.
                                        No i co dalej?
                                        Ano to, że Ty mówisz, że skoro mnie nie stać, to nie muszę korzystać. Mogę
                                        zamienić się w robaka, który tylko żre, wydala i ogląda telewizję. Kogo nie stać
                                        - na out. Kultura tylko dla bogatych.
                                        No, widzę że się nie dogadamy.
                                      • slubujacy Pozwol ze sie nie zgodze... 30.04.09, 10:27
                                        Sorry bardzo, ale sciagniecie z rapida czy p2p czyjegos albumu z
                                        muzyka to nie jest okradanie, ani nawet piractwo.
                                        Nie sciagam przeciez ani obrazu plyty, ani nawet samego CD. Sciagam
                                        zgrana przez kogos plyte w formacie mp3, flac, mpc. Oznacza to ze ta
                                        osoba kupila oryginala plyte i zgrala ja uzywajac odpowiednich
                                        koderow ze strata jakosciowa. Ona udostepnia swoja prace, a nie
                                        artysta ktory nagral plyte.
                                        A skoro zgrywajacy umiescil swoja prace w necie to znaczy ze
                                        sciagajac nie lamie zadnego prawa. On umieszczajac tez zadnego nie
                                        zlamal. Nie ma zakazy zgrywania plyt cd do innych formatow. A skoro
                                        to czyjas praca to moze z tym zrobic co chce, i ani autorowi ani
                                        wytworni nic do tego.
                                        To samo ma sie z napisami do filmow. Sa oddzielna czescia od filmu,
                                        i skoro tlumacz je umiescil w necie to znaczy ze ja moge scisgnac.
                                        Inaczej ma sie sprawa z filmami, ale rowniez mamy doczynienia z tym
                                        samym mechanizmem. Pomijam ludzi ktorzy sciagaja wersje CAM, czy TS
                                        (przerobione nagrania kamera z kina). Ale juz DvDRip spelnia te same
                                        kryteria co muzyka w innym formacie. Ktos kupil oryginalna plyte
                                        DVD, i przekonwertowal ja do avi. To juz nie jest praca rezysera czy
                                        aktorow, czy wytworni. Oni swoje zaroboli sprzedajac plytke DVD z
                                        filmem. A skoro zgrywajacy ma chec umiescic swoja zgrana wersje w
                                        necie to ja moga ja sciagnac nie lamiac zadnych praw autorskich czy
                                        wytworni.
                          • czwarty.wymiar Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 14:32
                            okulele99 napisał:
                            [..] jesli sciagasz z sieci to jestes potencjalnym uzytkownkiem ktory dostaje produkt za darmo (mniejsza w jakiej formie). czyli producent trac i poniewaz zamiast kupic (skoro sciagales zakladamy ze chciales miec produkt)

                            Bzdura, nie ma takiej analogii. To, że ktoś coś pobrał, WCALE NIE ZNACZY, że gdyby nie było dostępne w necie, to by to kupił.
              • wrzalik Re: No to mi wyjasnij, prosze... 29.04.09, 08:37
                Czasami warto i właśnie dlatego żeby się czegoś nauczyć, coś poznać, czy czasem
                po prostu rozerwać.
                Dla mnie sprawa nie jest czarno-biała, tak jak dla Ciebie.
                Może najpierw napiszę co mnie wkurza:
                1. Gdy ludzie ściągają najnowsze hity kinowe, bo szkoda im 15zł na kino, choć
                dobrze zarabiają, a mam wielu takich znajomych. Nawet jeżeli na wszystko nie
                wybiorę się do kina, to nowe filmy oglądam z wypożyczalni.
                2. Gdy ściągają gry i sam też to kiedyś robiłem, jak byłem biednym uczniem,
                teraz gdy pracuję, wolę kupić grę i być pewnym, że działa.

                A co akceptuję, co robię i będę robił:
                1. Ściąganie filmów starszych, często niedostępnych w dystrybucji
                2. Ściąganie seriali, bo nie mam telewizora, a wiele z nich to bardzo dobre,
                wręcz artystyczne dzieła, np. "The Wire". Gdybym mógł wejść na stronę
                dystrybutora i za 2zł obejrzeć odcinek, to wierz mi, nie ściągałbym pirackich
                wersji.
                3. Ściąganie muzyki, po prostu nie stać mnie żeby kupować wszystko, co mi się
                podoba i tyle. Jak bym miał muzykę po 1zł za utwór (w USA 1$), to pewnie
                ściągałbym mniej.

                I jak widzisz, w brew Twoim poglądom, moim zdaniem, tu chodzi o rozwój osobisty,
                poszerzanie dostępności kultury. Problemem jest często dostępność tych
                produktów, a ja nie mam zamiaru się ograniczać, tylko dlatego, że rynek mediów
                nie nadąża za zmianami, że jest skostniały i często sam z siebie nie daje mi
                możliwości zapłacenia za serial, czy płytę.
                • kretynofil No dobrze. 29.04.09, 09:04
                  > Dla mnie sprawa nie jest czarno-biała, tak jak dla Ciebie.

                  Ale dla mnie tez nie jest, naprawde.

                  > 1. Gdy ludzie ściągają najnowsze hity kinowe, bo szkoda im 15zł na kino

                  A moi znajomi sciagaja polskie filmy, a chodza na hollywoodzkie wybuchy do kina.
                  To mnie dopiero wku*wia.

                  > 2. Gdy ściągają gry i sam też to kiedyś robiłem, jak byłem biednym uczniem,
                  teraz gdy pracuję, wolę kupić grę i być pewnym, że działa.

                  Ja wtedy tez kupowalem gry. Mniej niz dzisiaj, ale przynajmniej w nie gralem od
                  poczatku do konca. Dzisiaj mam mase gier, ktorych nawet nie odpalilem :)

                  > 1. Ściąganie filmów starszych, często niedostępnych w dystrybucji

                  Oczywiscie, i to powinno byc usankcjonowane.

                  > 2. Ściąganie seriali, bo nie mam telewizora, a wiele z nich to bardzo dobre,
                  wręcz artystyczne dzieła, np. "The Wire".

                  Zly przyklad, ale sie przyczepie. The Wire mozna kupic. Na amazon.co.uk - wiem,
                  bo sam ostatnio sie zastanawialem.

                  > Gdybym mógł wejść na stronę dystrybutora i za 2zł obejrzeć odcinek, to wierz
                  mi, nie ściągałbym pirackich wersji.

                  A gdybys mial poczekac piec lat na premiere w polskiej TV? Juz nie?

                  > 3. Ściąganie muzyki, po prostu nie stać mnie żeby kupować wszystko

                  Mnie tez nie stac na kupowanie wszystkiego. Rzecz w tym ze chyba zbyt wybredny
                  jestem, bo ostatnio kupuje srednio jedna plyte miesiecznie, bo tak malo rzeczy
                  mi sie podoba.

                  Wiekszosc i tak to starocie :)

                  > I jak widzisz, w brew Twoim poglądom, moim zdaniem, tu chodzi o rozwój
                  osobisty, poszerzanie dostępności kultury.

                  Nie przesadzajmy z ta kultura, co?

                  Nowa plyta dody to dupa a nie kultura.

                  > a ja nie mam zamiaru się ograniczać, tylko dlatego, że rynek mediów

                  Ale to samo mowi zlodziej - po co mam isc do pracy, skoro moge latwiej, nie chce
                  sie ograniczac...
          • bosman_plama Re: A co za roznica? 29.04.09, 08:29
            kretynofil napisał:

            kretynofil:

            > dotyczy filmow, ale przeciez zawsze jest inne wyjscie - kiedys w koncu nawet w
            > naszej telewizji to pokaza albo wydadza. Nie mozna poczekac?
            >
            > Nie rozumiem piratow, po prostu nie rozumiem...

            Miej litość i nie powołuj się na polską telewizję. Ostatnio omal nie poskręcałem
            się śmiertelnie ze śmiechu, gdy tłumaczowi "spear" pomyliło się ze: "sphere". A
            wyłączyć lektora się nie da i trzeba potem mordować się z debilnym, często
            zabijającym klimat i humor tłumaczeniem. Akurat polskie telewizje są dowodem na
            to, że piractwo jest potrzebne.
            • kretynofil No daj spokoj... 29.04.09, 10:57
              Jeszcze za moment bedziesz udowadnial ze 99% populacji Polski to ludzie biegle
              wladajacy jezykiem angielskim, ktorzy sa w stanie zrozumiec kazdy smaczek
              ogladanego w tym jezyku filmu :)

              Zgadzam sie ze filmy powinny byc puszczane z napisami i mam ogromna nadzieje ze
              w TV cyfrowej to bedzie standard - tyle ze wtedy tacy jak Ty beda piracic, bo im
              sie tlumaczenie napisow nie bedzie podobalo.

              ZAWSZE jest jakis argument zeby skopiowac. Pamietam jak plyty byly po 90PLN,
              ludzie gadali ze jak by byly po 50PLN to zaczeliby kupowac. Jak doszlo do 50 to
              domagali sie 30. Jak jest 30, to domagaja sie za 20. Dlaczego? Bo to wykret,
              usprawiedliwienie.

              A z ciekawostek jezykowych - w francuskojezycznej czesci Belgii dzieci ucza sie
              angielskiego znacznie wolniej ze wzgledu na dubbing w TV; w czesci
              niderlandzkiej wiekszosc programow jest z napisami (nawet lektora nie ma) - i
              tam prawie kazdy mowi po angielsku.

              Wracajac do polskiej telewizji - a HBO to pies? Tez nie jest dostepne? AXN?
              Ku*wa, te wykrety sa takie smieszne :)
    • Gość: Gość bełkot... IP: *.os3.kn.pl 29.04.09, 07:29
      Panowie autorzy szanowni, na zamówienie którego koncerny
      fonograficznego napisaliście ten bzdurny artykulik ? Od kiedy to
      strony rapidshare czy chomikuj.pl są "stronami p2p" (inna sprawa, że
      zawierają tam rzeczywiście w 90% pliki "pirackie") ? Samo pobieranie
      plików muzycznych i filmowych w naszym kraju (przynajmniej jak do
      tej pory) nie jest karalne, o ile samemu nic się nie udostępnia
      (tzw. transfer danych w jedną stronę). A o instytucji dozwolonego
      użytku osobistego słyszeliście ? Wyjątkiem są tu jedynie programy
      komputerowe (specjalny przepis w kodeksie karnym)... Polecam
      uzupełnić swoją wybrakowaną wiedzę m.in. o uważną lekturę ustawy o
      prawie autorskim i prawach pokrewnych, a dopiero później brać się za
      pisanie artykulików.
        • jck.x Re: bełkot... 29.04.09, 08:06
          argumenty "ad personam" są niegodne pracowników ZPAV :)

          Jeżeli się ktoś myli - wykaż, na czym błąd polega.
          Jeżeli uważasz, że pobieranie treści objętych ochroną (na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) podlega sankcji karnej, proszę cię o podanie podstawy prawnej.
          • Gość: Sleeper Re: bełkot... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 08:14
            Wykazywałem parę postów powyżej. I nie stwierdziłem, że podlega sankcji karnej,
            tylko że powoływanie się na dozwolony użytek jest błędem.

            I nie jestem pracownikiem ZPAV, nie jestem nawet zwolennikiem rygorystycznie
            ujmowanych praw autorskich, uważam że pewne kroki podejmowane teraz w ramach
            pakietu telekom są w złym kierunku (zwiększanie uprawnień organizacji
            zarządzania prawami autorskimi, albo zwiększanie okresu ochrony prawa
            autorskiego nawet o te przegłosowane 70 lat m.in.). Ale też denerwują mnie dwa
            zjawiska - anonimowi wszystkowiedzący cwaniacy, którzy z wielkim oburzeniem w
            swojej niekończącej się arogancji i przekonaniu o byciu jedynymi dysponentami
            prawdziwej prawdy o wszystkim wykrzykują, jak to pismacy są tacy, śmacy i owacy,
            często podając błędne argumenty; oraz ludzie, którym tak wygodnie się piraci, że
            będą bronić dowolnymi argumentami swojego ściągania wszystkiego, bo przecież
            alternatywą jest płacenie czegokolwiek, nawet jeżeli tylko twórcom.
            • the_foe Re: bełkot... 29.04.09, 10:08
              Gość portalu: Sleeper napisał(a):

              > Wykazywałem parę postów powyżej. I nie stwierdziłem, że podlega sankcji karnej,
              > tylko że powoływanie się na dozwolony użytek jest błędem.

              Autor tekstu nie powolywal sie na dozwolony uzytek by udowodnic ze sciagniecie
              filmu jest legalne. Prosze, czytaj ze zrozumieniem.
        • the_foe Re: bełkot... 29.04.09, 10:05
          Gość portalu: Sleeper napisał(a):

          > O, widzę że pan arogancki nie tylko się myli, ale jeszcze wypisuje po kilka raz
          > y
          > ten sam komentarz, żeby inni NA PEWNO zauważyli, że pisze. Czyżby rozpaczliwe
          > próby ściągnięcia na siebie uwagi? Jakaś frustracja?

          nie myli sie, takie w Polsce jest prawo.
    • Gość: śmieszne Re: W sieci piratów - Raport Gazety Wyborczej IP: 83.238.66.* 29.04.09, 07:38
      Stwórzcie w Polsce zarobki Europejskie lub z USA i ich ceny! Bo nawet teraz w
      Europie i USA jest taniej coś kupić niż w PL! DRAMAT! Kupienie czegoś na ebay z
      USA + przesyłka + cło wychodzi taniej niż w Pl. Zróbcie w Polsce ceny
      proporcjonalne do zarobków tak jak to jest na Zachodzie lub USA i wrócimy wtedy
      do tematu jak wygląda piractwo. Przecież ktoś kto zarabia 1000 pln nie wyda 200
      pln na grę, bo umarłby z głodu, a 20-30 na pewno!