Wojna kolejowa - o kasę z kas

IP: 195.246.180.* 06.05.09, 16:56
swietny przyklad na to, jak prywatyzacja kolei podnosi jakosc
podrozowania. kompletny absurd. kogo jako potencjalnego pasazera
interesuje kwestia, czy jego cel lezy w granicach tego ze
wojewodztwa czy sasiedniego? Dam inny przyklad: przyjezdzam do
Poznania na EC z Berlina, a chce dokupic bilet do jakiejs mniejszej
mniejscowosci, ktorej w systemie komputerowym w Niemczech albo nie
ma wcale albo gdzie bilet jest drozszy kilkakrotnie niz przy zakupie
biletu w Polsce. Czy ja mam placic 6 EUR za dodatek Poznan-Wrzesnia
kupiony w Niemczech, czy 6 zl. za bilecik do wsi Nekla (jakies 15 km
przed Wrzesnia)?
Jezeli juz zlikwidowac te kasy, to lepiej stawic automaty na bilety,
ktore honoruja karty platnicze, i po klopocie.
    • maruda.r Wojna kolejowa - o kasę z kas 07.05.09, 06:35

      "Przejazd będzie można opłacić tylko u konduktora, który będzie miał nie lada
      problem, aby obsłużyć wszystkich podróżnych."

      ******************************

      PKP PR trochę stracą, bo konduktor może nie zdążyć pobrać należności od
      wszystkich podróżnych. Z drugiej strony zyskują na zmniejszeniu kosztów
      stałych - z tytułu umów o kasy.

      Podróżny akurat ma gdzieś, kto jest właścicielem pociągu. Dla niego
      priorytetem jest dotarcie do celu. Obecny system sprzedaży biletów przypomina
      burdel ogarnięty pożarem. Uzyskanie rzeczowej informacji w kasie mija się
      często z celem. Podejrzewam, że wiele osób kupiło bilet na daną trasę, by w
      samym pociągu przekonać się, że ten bilet to jest jednak na inny pociąg
      (odchodzący np. 15 minut później) i trzeba u konduktora kupić następny.

      Jednak rzecz jest pewna - polityka przewoźników bardzo skutecznie zniechęca do
      korzystania z ich usług.

      • tuhanka Re: Wojna kolejowa - o kasę z kas 07.05.09, 07:49
        Dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na to, że wprowadzić kupowanie biletów przez
        internet, a nawet zamawianie smsem? Jeżdżę kolejami belgijskimi, niemieckimi i
        brytyjskimi. Prawdę mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio kupowałam coś w kasie
        (ze dwa lata temu?). Bilety mogę kupić wcześniej w internecie i wydrukować na
        drukarce, ewentualnie odbieram/kupuję w automacie biletowym na dworcu po
        włożeniu w czytnik karty kredytowej lub wstukaniu numeru referencyjnego
        rezerwacji. I problem znika. Dodatkowo, konduktor chodzi po ruszeniu z każdej
        stacji po pociągu i pyta, czy ktoś nie potrzebuje biletu - dane biletu wprowadza
        w przenośnym terminalu i po chwili drukuje, nie wypisuje tysiąca kwitków
        sprawdzając w 10 tabelach. Oczywiście nie pobiera za to żadnej opłaty "za
        wypisanie".
        Oczywiście, nie dla każdego pasażera, np. dla osób starszych, jest taka opcja
        (internet/sms/automat) najwygodniejsza, ale w ten sposób można ograniczyć liczbę
        osób kupujących bilet u konduktora do kilku na pociąg. Jak widać, da się to
        zrobić, ale nie można marudzić i biadać, że krzywda się dzieje, ale ruszyć głową
        i wdrożyć to, co inni już dawno z sukcesem użytkują (pamiętam, że bilety przez
        internet w Belgii i w automacie kupowałam w Belgii już 5 lat temu, kiedy
        technologia była mniej rozwinięta).
Pełna wersja