Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi...

    • Gość: ha ha Liczby nie kłamią POpaprani ;) IP: 89.191.147.* 09.05.09, 18:33
      10 mld + 6 odłożone na przyszły rok, 2008, w którym waszemu POpapranemu rządowi
      i tak zabrakło pieniędzy (w grudniu), na tyle, że sobie pożyczył je z roku 2009
      potęgując obecne problemy.

      Liczby nie kłamią - pamiętajcie !! Możecie sobie kochać Donka ile wlezie ale
      suche liczby mówią prawdę. Na szczęście.
      • Gość: paolo Re: Liczby nie kłamią POpaprani ;) IP: *.pools.arcor-ip.net 09.05.09, 20:00
        300zl, 3mln mieszkan - liczby nie klamia...
        • Gość: dd wiecej POkory POpaprancy IP: *.ip.netia.com.pl 10.05.09, 10:09
          Polska zasluguje na cud gospodarczy....
          jeszcze 10 zobowiazan wyborczych PO? smiechu warte - wiecej POkory
          POpaprancy
    • Gość: ja Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi.. IP: *.olsztyn.vectranet.pl 09.05.09, 18:40
      widze ze prof. gilowska najwiecej do powiedzenia ma tylko gdy jest w opozycji.
      • Gość: Genzeryk Re: Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i IP: 195.205.202.* 09.05.09, 19:00
        jak to wszystko w końcu pie... to zrobi sie takie tsunami, że ryży nie będzie wiedział gdzie uciekac
    • Gość: ``gdanszczanin Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... IP: *.85-237-184.tkchopin.pl 09.05.09, 18:59
      bylo tak cudnie i przegraliscie,to pech
    • Gość: PISIOR Celna i szczera ocena pani profesor IP: *.chello.pl 09.05.09, 19:33
      BRAWO PANI PROFESOR! Od dawna nie słyszałem tak rzeczowej opinii na
      temat "cudów Tuska". Gdy w PIs-ie było więcej takich ludzi jak Pani,
      zapewne dzisiaj nie byłaby to paria opozycyjna. Życzę dużo zdrowia.
    • Gość: chcę normalności Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 19:37
      Wyście rozdawali to co myśmy zarabiali. A mieliście kasę, bo była
      dobra koniunktura. Brzydzę się ludźmi, którzy dla kariery
      politycznej tracą honor. Pamiętam ! i nie zapomnę jak z normalnego
      państwa szybko można zrobić państwo lizidupków, popleczników,
      szeryfów i donosicieli..., którzy za te zachowania otrzymywali
      nagrody, stanowiska ... władzę. A potem był już tylko komunizm
      (spytaj starszych jak to było w powojennej Polsce i porównaj).
      Ludzie ! "czytajcie" wyraźnie ich przesłanie. To nie wy się w nim
      liczycie, tylko ich władza, bez względu na środki jakimi do niej
      dojdą. Chcecie przykład ? To odpowiedzcie sobie na pytanie : kto
      ugra najwięcej na naiwnych stoczniowcach oraz co na tym stoczniowcy -
      naiwni dawcy, końcowo zyskają.
      • Gość: gg Re: Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i IP: *.e-wro.net.pl 09.05.09, 19:48
        PISS i PO są siebie warte. A Gilowskiej to chyba najlepiej wyszło
        załatwienie dla syna i synowej trochę kasy z naszych podatków.
        Fajną "flagową" postać wybrał sobie PISS, co nie zmienia faktu, że
        nepotyzm kwitnie po kazdej ze stron.
    • Gość: Co za problem??? Dodatkowy tysiąc złotych od samochodu IP: *.ists.pl 09.05.09, 19:51
      I po kłopotach w budżecie. Bogaci kierowcy nawet nie odczują. Co za problem.
      Dodatkowo opodatkować papierosy. Niech bogaci palacze płacą. Będziemy zdrowsi.
      Co za problem.
    • grali1 Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... 09.05.09, 20:08
      Niech sobie paniusia przypomni swoje i kolesi z PiS słowa z przed
      pół roku: dodrukowac pieniędzy aby ruszyc gospodarkę jak to robią
      kraje zachodnie i USA, dlaczego nie ogłoszono prędzej że będzie
      kryzys. itp dyrdymały ekonomiczne. Dziś to dzięki mądrym rządom PO
      Polska ma najniższy spadek pkb na świecie, nikt swego czasu nie
      rzucił się do banków po swoje oszczędności, żaden bank nie
      zbankrutował, gospodarka na tle innych państw ma się dobrze, mimo że
      Polska nie jest krezusem. Dzięki Bogu, to nie PiS obecnie decyduje o
      gospodarce. Gadanie, że PiS zostawił taki a nie inny stan
      gospodarki - to tylko szczęśliwy tamten czas w gospodarce światowej
      (wiadomo od dawna - głupi ma szczęście). A jakie to reformy PiS mimo
      dobrej koniunktury przeprowadzili? nic w zdrowiu, spieprzone reformy
      emerytalne pod presją górniczych kilofów, brak działań w sprawie
      stoczni. Potrafią tylko krytykowac i tyle ich umiejętności. Zamknęli
      by się pokornie u Rydzyka na modłach o zdrowie, bo o rozum to już za
      późno.
      PS. Dobrze się stało że ta mściwa paniusia nie jest już od dłuższego
      czasu w PO. Tak naprawdę odeszła bo chyba nie pozwolili jej robić w
      gospodarce głupot, a po wypowiedziach już w szeregach PiS na to się
      zanosiło.
    • zegareek Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... 09.05.09, 20:56
      opinie tej Pani są tyle warte, co opinie Leppera ( pieniądze są schowane w
      sejfie w banku i trzeba je stamtąd zabrać... i temu podobne)..ta pani żongluje
      cyframi, a ciemny lud ( po co komu matura z matematyki? no właśnie po to) to
      kupuje, bo się nie zna.
      za jej czasów nie zrobiono ŻADNYCH reform ekonomicznych, a uprawiano wyłącznie
      rozdawnictwo - była koniunktura światowa, trzeba było naprawiać finanse, a nie
      kupować poparcia - a teraz zamiast się zamknąć, to bezczelnie krytykuje, mając
      w głębokim poważaniu obywateli RP - a niektórzy jednak zdawali maturę trochę
      dawniej i są w stanie sprawdzić te pseudonaokowe bełkoty.
    • Gość: sts Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... IP: 93.159.128.* 09.05.09, 21:22
      Zyta- ty idiotko!I tylko tyle w tym temacie.
    • Gość: doc magister Rostowski sobie nie radzi IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.09, 21:26
      cala ta zalosna ekipa POpaprancow jest zalosna - premier malarz
      kominow, magister vincent bez PESEL jako minister finansow,
      psychiatra Klich jako szef MON, do niedawna sojusznik Talibow
      Sikorski w MSZ, szefowa zbankrutowanego ZOZ jako minister
      zdrowia..... typowi POpaprancy. Krew z krwi mlodych - wyksztalconych
      :-) motloch wreszcie ma swoich przedstawicieli.... tak wlasnie
      wyglada dyktatura ciemniakow. Rzadzi teraz gromada ciemniakow,
      reprezentanci pozbawionej wyksztalcenia i elementarnych kwalifikacji
      czesci spoleczenstwa - stad ten chamski ton komentarzy, nienawisc do
      ludzi wyksztalconych - profesor Zyty Gilowskiej, dr hab. Lecha
      Kaczynskiego czy dr Jaroslawa Kaczynskiego....

    • Gość: f Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 21:37
      stara baba a tak głupia!
    • Gość: doc Gilowska punktuje POpaprancow IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.09, 21:48
      z b. minister finansów rozmawia Jakub Biernat

      Mamy kryzys w kraju, czy nie mamy. Temat jakby przycichł?
      - Kryzys wkroczył do Polski na całego. Najbardziej jest widoczny w
      finansach państwa. Kryzys obnażył nieudolność obecnej ekipy w
      prowadzeniu sprawnej polityki budżetowej. Na dodatek rząd notorycznie
      i świadomie oszukuje opinię publiczną.

      To poważne oskarżenie.
      - Najpierw twierdzono, że kryzysu nie ma i nie będzie. Podobno
      dlatego, by nie wywoływać paniki. Potem zaprzeczano prowadzeniu
      negocjacji z MFW. Podobno dla utrzymania naszej wiarygodności.
      Następnie obwieszczono o podpisaniu umowy z MFW, chociaż wcale nie
      była podpisana. A całość uznano za triumf naszej siły, ponieważ
      wstąpiliśmy do podobno elitarnego, „platynowego” klubu, który to klub
      tworzymy wraz z Meksykiem i Rumunią. Minister finansów upierał się,
      że deficyt finansów publicznych w 2008 r. nie przekroczył 2,7 proc.
      PKB do ostatniej chwili. Wreszcie GUS obwieścił, że niestety – jest
      dużo gorzej – już w ubiegłym roku deficyt wyniósł 3,9 proc. PKB.
      Różnica w rachunkach wyniosła 15 mld zł, a o tyle pomylić się nie da.
      Wreszcie, w tegorocznym budżecie mamy założenie wysokiego tempa
      wzrostu, malejącej inflacji i malejącego bezrobocia. Odwrotnie niż w
      rzeczywistości. Budżet ułożono dla kursu 3,5 zł za 1 euro, podczas
      gdy faktyczny kurs oscyluje wokół 4,4 zł za 1 euro. Co gorsza rząd z
      pełną świadomością blokuje debatę budżetową i z nowelizacją ustawy
      budżetowej zwleka do zakończenia eurowyborów, wmawiając opinii
      publicznej, że wszystko w porządku. Ale budżet opiera się na wzroście
      PKB o 3,7%, które nie było realne już w chwili uchwalenia, a dziś
      jest zupełnie księżycowe.

      Jakie problemy mogą wyniknąć z nowelizacji budżetu?
      - Z doświadczeń państw postkomunistycznych wynika, że po nowelizacji
      budżetu kurs waluty może osłabić się o ok. 10%. Budżet jest układany
      tylko na jeden rok, więc im później zostaje urealniony, tym większe
      zmiany trzeba wprowadzać. Gdy wreszcie dojdzie do spóźnionej debaty i
      nowelizacji budżetu, dowiemy się części prawdy o kondycji finansowej
      naszego państwa. To może być wstrząs, zwłaszcza że rząd zamierza
      manipulować deficytem budżetu. Zapowiedziano wyprowadzenie z budżetu
      części wydatków i przenoszenie ich do pozornie zewnętrznych
      instytucji. Np. do Krajowego Funduszu Drogowego, który już jest
      zadłużony i żadnych wolnych środków nie posiada. Aby więc sprostać
      nowym wydatkom, ten fundusz będzie musiał pieniądze pożyczyć. W
      ostatecznym rachunku cała kombinacja nic nie da, ponieważ niedobory w
      Krajowym Funduszu Drogowym są przez Komisję Europejską zaliczane do
      deficytu finansów publicznych. Na dodatek każdy fundusz pożycza
      drożej niż minister finansów, więc ten dług będzie kosztowniejszy w
      obsłudze. Podobną operację rząd zapowiada w stosunku do ZUS-u.
      Jednak Skarb Państwa pozostaje gwarantem wypłat świadczeń z ZUS i
      dlatego również ta instytucja będzie musiała się zadłużyć. Wydatki
      państwa pozostaną, zmieni się tylko podmiot zaciągający długi. Tak
      czy owak – na poczet Skarbu Państwa. Zadłużenie państwa wzrośnie i to
      w gorszej strukturze. Minister finansów pożycza pieniądze na
      najlepszych warunkach. Inne instytucje więcej płacą za zaciągnięte
      pożyczki.

      Może to zamieszanie z finansami to nie do końca wina rządu, ale
      niepewnej sytuacji?
      - Gdy sytuacja jest niepewna, należy zacząć od postawienia diagnozy,
      a tego nie ma. Rząd miał komfortową sytuację – prawie półtora roku
      spokoju i czas na naukę. Tego czasu należycie nie wykorzystał. Jeśli
      ministrowie notorycznie mijają się z prawdą lub nie potrafią
      prowadzić rachunków z dokładnością do 15 mld zł, to każdy przytomny
      obywatel ma obowiązek zabrać głos. Pod zapewnienia tego rządu nie
      można układać osobistych biznesplanów, nie można planować większych
      wydatków, nie wiadomo po prostu z jakimi ograniczeniami trzeba się
      liczyć. Po prostu – Polacy są wprowadzani w błąd, co do stanu i
      perspektyw naszej gospodarki.

      Czy to nie jest jednak czarnowidztwo? Minister Rostowski jest pewien,
      że Komisja Europejska myli się prognozując w Polsce recesję i nadal
      mamy szansę na wzrost.
      - Ktoś się myli. Natomiast minister finansów musi – po prostu musi –
      projektować bardzo ostrożnie. Ale tego nie robi, w przeciwieństwie do
      wszystkich swoich poprzedników. Dlatego sądzę, że budżet wziął z
      księżyca. Najpierw twierdził, że będzie wysoki wzrost gospodarczy, bo
      nas kryzys się nie ima (3,7% PKB), potem niechętnie korygował
      (dochodząc do 1,7% PKB), a teraz nadal uważa, że będzie wzrost, choć
      nie wyklucza recesji. Tak nie wolno, akurat minister finansów musi
      się zdecydować, na tym polega jego odpowiedzialność i ryzyko
      zawodowe. To nie jest sierotka Marysia, tylko urzędnik dysponujący
      ekskluzywnymi informacjami oraz potężnym aparatem analitycznym. Od
      gdybania są liczni komentatorzy polityczni i gospodarczy. Rząd jest
      od podejmowania decyzji.

      Cała Europa jest w trudnej sytuacji. Są pani zdaniem liderzy, którzy
      wiedzą co robić?
      - Przynajmniej próbują. Gordon Brown stawia sprawę jasno – postanowił
      walczyć na dwóch frontach jednocześnie. Z jednej strony forsuje
      dofinansowanie konkretnych podmiotów gospodarczych, zaś z drugiej
      strony obniżył podatek VAT 15%, czyli do najniższej dopuszczalnej w
      UE stawki. Oczywiście, te działania są przedmiotem zmasowanej
      krytyki, ale Gordon Brown to zawodowiec, były wieloletni sekretarz
      skarbu, więc krytykę przyjmuje z zimną krwią.

      A pozostali?
      - Są dwa schematy. Kanclerz Angela Merkel reprezentuje znajdujące się
      w mniejszości kraje, które przynajmniej werbalnie bronią się przed
      zwiększaniem deficytu. I myślę, że to im się nie uda.

      Tą drogą idzie Polska.
      - No nie wiem, czy idzie. To rząd mówi, że idzie. Ale na razie stoi,
      jak w klasycznej arii operowej, kiedy chór przez 20 minut śpiewa
      „śpieszmy się, śpieszmy”.

      Jak wygląda drugi schemat walki z kryzysem?
      - Drugi schemat firmuje prezydent Nikolas Sarkozy, który chce
      wspierać gospodarkę, zwłaszcza przemysł, i to czyni. Jak zawsze
      najliczniejsza jest grupa państw, których przywódcy mówią niewiele,
      ale robią to samo co Francuzi. O ile mają za co.

      Polska jest w ogonie walki z kryzysem?
      - Pewne opóźnienie jest naturalne, nie zawsze musimy być na czele
      rozmaitych pionierskich przedsięwzięć. Do nas kryzys dociera
      stopniowo. Ale nie możemy nic nie robić. Tak jak w wyścigach
      kolarskich – żeby wytrwać w peletonie trzeba przynajmniej pedałować,
      sam cug powietrza od liderów nas nie pociągnie.

      Czy Słowacja będąca w strefie euro ma nad nami przewagę?
      - Na razie to my się cieszymy, bo Słowacy przyjeżdżają do nas i
      sklepy w południowej Polsce kwitną z powodu ich krajoznawczo-
      handlowych wycieczek.

      Czy euro ma wpływ np. wzrost produkcji, czy w ogóle na sytuacje
      gospodarczą?
      - Wyobrażenie, że wygląd banknotów może mieć w krótkim okresie
      wywierać jakikolwiek wpływ na procesy gospodarcze to zabobon.

      Co by było, gdybyśmy w Polsce już płacili w euro?
      - Nie moglibyśmy wykorzystywać osłabienia naszej waluty. Oczywiście
      lepiej mieć silną walutę, ale jej osłabienie też niesie pewne
      pożytki. Wzmacnia się konkurencyjność gospodarki i rośnie opłacalność
      eksportu, bo nasze wyroby stają tańsze. Wreszcie, możemy prowadzić
      własną politykę pieniężną. Tej szansy nie mają kraje południa Europy:
      Portugalia, Hiszpania, Włochy, Grecja. One potrzebują wyższych stóp
      procentowych niż nominalne stopy EBC, dlatego ich obligacje rządowe
      są dwa razy bardziej rentowne, niż obligacje niemieckie. Czyli ich
      dług publiczny jest droższy.

      Twierdzi pani, że w czasie, gdy do strefy euro przyjmowano Słowację,
      Komisja Europejska zamknęła przed nami drogę uruchomiając procedurę
      nadmiernego deficytu. Jednak – jak twierdzi Witold Gadomski – i my, i
      oni mieliśmy zbyt duży deficyt, a jednak Słowakom t
      • Gość: doc Re: Gilowska punktuje POpaprancow cd IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.09, 21:49
        Co by było, gdybyśmy w Polsce już płacili w euro?
        - Nie moglibyśmy wykorzystywać osłabienia naszej waluty. Oczywiście
        lepiej mieć silną walutę, ale jej osłabienie też niesie pewne
        pożytki. Wzmacnia się konkurencyjność gospodarki i rośnie opłacalność
        eksportu, bo nasze wyroby stają tańsze. Wreszcie, możemy prowadzić
        własną politykę pieniężną. Tej szansy nie mają kraje południa Europy:
        Portugalia, Hiszpania, Włochy, Grecja. One potrzebują wyższych stóp
        procentowych niż nominalne stopy EBC, dlatego ich obligacje rządowe
        są dwa razy bardziej rentowne, niż obligacje niemieckie. Czyli ich
        dług publiczny jest droższy.

        Twierdzi pani, że w czasie, gdy do strefy euro przyjmowano Słowację,
        Komisja Europejska zamknęła przed nami drogę uruchomiając procedurę
        nadmiernego deficytu. Jednak – jak twierdzi Witold Gadomski – i my, i
        oni mieliśmy zbyt duży deficyt, a jednak Słowakom to nie
        przeszkodziło by wprowadzić euro.
        - Tak, bo dla gospodarek małych czyniono różne wyjątki. Dla nas nie.
        Ponowne uruchomienie procedury nadmiernego deficytu w zasadzie
        odsunie wejście Polski od ERMII. Dla nas wyjątków nie będzie.

        Dlaczego Komisja Europejska nie chce nas przyjąć do strefy euro?
        - Tak nie jest. Mamy prawo aplikować o przyjęcie po spełnieniu
        procedur zapisanych w traktatach. Komisja doskonale wie, że od
        momentu wejścia do UE Polska nie spełniała wszystkich wymagań, za
        wyjątkiem 2007 r. Sądziłam, że również w 2008 r. spełnialiśmy
        fiskalne kryteria konwergencji. Okazało się, że w 2008 roku deficyt
        finansów publicznych był wyższy o deklarowanego o ponad 40%. Sądzę,
        że eksperci KE o tym wiedzieli. Zrobili jednak uprzejmość rządowi
        Donalda Tuska, milcząc aż do komunikatu naszego urzędu statystycznego
        (GUS). Podczas naszych rządów wszczynali alarm, gdy różniliśmy się w
        przewidywaniach deficytu jedynie o 0,2 proc. PKB (tak było z
        deficytem za 2006 r.). Wtedy nasza prasa oskarżała nas o oszustwo, a
        chodziło o wliczenie do deficytu zakupu samolotów wielozadaniowych,
        czego nie zrobiliśmy z uwagi na system finansowania tej transakcji.
        Natomiast obecnie, przy błędzie sześciokrotnie wyższym, zapadła
        cisza.

        Czyli Jarosław Kaczyński mówiący, że euro musimy przyjąć później w
        okresie najbardziej sprzyjającym uprawiał grę pozorów, bo to i tak
        wiedział, że nie mamy na to żadnych szans.
        - Nie było w tym żadnej gry. Polska chce i powinna wstąpić do strefy
        euro. Komisja Europejska wie, że musimy stworzyć ku temu odpowiednie
        warunki. Ale od naszego wejścia do UE nie udało się nam ustabilizować
        wskaźników makroekonomicznych. Gospodarka przyjmująca euro musi
        przetrwać potężny szok i dlatego powinna być dość silna. Prężna i
        elastyczna, ale stabilna. Nasza gospodarka jeszcze taka nie jest, co
        widać teraz. Ci którzy mówią, że trzeba przeć do euro za wszelką cenę
        bez spełnienia warunku stabilności mylą się. Słowacja tak zrobiła i
        raczej nie wyszła na tym dobrze.

        Jak się skończą wysiłki rządu Tuska, by przejąć euro?
        - Szarża się skończyła. Donaldowi Tuskowi powiedziało się w Krynicy
        podczas obrad Forum Gospodarczego, że przyjmiemy euro w 2012. To był
        dziwny incydent, nawet minister finansów nic nie wiedział.
        Niemożliwe, by premier jesienią 2008 nie dysponował elementarnymi
        informacjami makroekonomicznymi.

        Czy wejdziemy do ERMII w najbliższym czasie?
        - Na szczęście nie. Bo nie powinniśmy.

        A jak wejdziemy?
        - To byłoby zupełnie niepotrzebne obciążenie. W ERMII są kraje
        bałtyckie i proszę zobaczyć, co się dzieje z ich gospodarkami. Są jak
        baletnice ze związanymi nogami. Ich gospodarki są mocno rozchwiane.
        Ryzykujemy także utratę rezerw walutowych.

        Pani obniżyła podatki i składkę rentową. Czy te pieniądze nie
        przydałyby się teraz budżecie, by załatać dziury?
        - Teraz? Wolne żarty, tych pieniędzy już dawno by nie było. Z
        koniunktury skorzystali pracownicy najemni, ciężko pracujący ludzie.
        I bardzo dobrze.

        Zyta Gilowska, wicepremier oraz minister finansów w rządzie PiS
    • Gość: brzuchacz Wrócicie, wrócicie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 21:50
      Donald i jego ekipa dogorywa ! Naród przejrzał na oczy !
    • Gość: angrusz1 smutne jest to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 21:55
      że ludzie rzetelni tracą władzę a zdobywają ją ci ,co obiecują "
      cuda " .
      W złym kierunki zmierza demokracja w Polsce .
    • amanasunta Atak na Gilowska mobilizacja tuskomatolstwa? 09.05.09, 22:05
      PR PO obiecała wam premię tuskomatoły za każdy wpis w dniu 9 maja?
      Rozumiem ,że świeto dziś wielkie u Pana Putina u którego ministra
      spraw zagranicznych Radek S. czekał 2 godziny aby zamienić dwa
      zdania.Ale żeby aż tak :)))))))
      • toberson Rzad Tuska nic nierobi tylko narzeka na PIS!!! 09.05.09, 22:15
    • macbar001 Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... 09.05.09, 22:15
      Zytko pieprzysz, łyknij parę tabletek zamiast wódy.....
      • Gość: mak Re: Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i IP: *.legnica.vectranet.pl 09.05.09, 23:45
        Nie wiem kim jesteś ale dla mnie jak tak piszesz to POpapraniec.
    • jotka24 OOO, dawno nie slyszany gosc z Lublina ! 09.05.09, 22:33
      pani profesor, widze, wyzdrowiala na serce, ale z glowa wciaz cos
      nie bardzo... moze warto sprobowac, psychiatria poszla teraz
      daleko...
      • Gość: ddd POpaprancy wychalaja łby z rynsztoka IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.09, 22:42
        poziom waszej argumentacji nie pozostawia zludzen - sami mlodzi i
        wyksztalceni.......

      • 0.wento Re: OOO, dawno nie slyszany gosc z Lublina ! 10.05.09, 08:51
        jotka-idiotka.Profesor Gilowska jest bodaj jedyną osobą w
        Polsce,która ma pojęcie o gospodarce i finansach.
    • Gość: Myśl i pamiętaj Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... IP: *.aster.pl 09.05.09, 23:03
      Sz. Pani profesor. Nim coś Pani powie, warto wiedzieć, że inni pamiętają i
      myślą. A co przejęliście po rządach lewicy. Zapomniała Pani, czy też woli Pani
      to przemilczeć? Tak czy tak to i tak świadczy o Pani nienajlepiej. Całe
      szczęście, że Wasze rządy przypadły na okres koniunktury, czego, niestety, nie
      potrafiliście wykorzystać. Wstyd, że z tytułem profesora, wciska Pani taki
      kit, i to tak nieudolnie, licząc na to, że głupi lud to kupi. Oj, Pani
      profesor, albo wiedzy fachowej albo uczciwosci Pani zabraklo. Czyli, obojętne
      jak by sie Pani obracala, dupa zawsze z tylu. A propos, po polsku nie mowi się
      gazety pisaly. Widzę, ze i z j. polskim tez problemy. Pani profesor, czas na
      naukę.
      • Gość: ddd Re: Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.09, 23:19
        co wlasciwie chciales przekazac kmiotku?
    • Gość: ERG Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... IP: *.toya.net.pl 09.05.09, 23:26
      Moralne "ZERO" już drugie w PiS.Kobieto nie kompromituj tytułu naukowego bo o
      nazwisku to już trudno mówić
      • Gość: dx Kryzysu w Polsce nie ma... euro w 2012, wzrost 3.7 IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.09, 23:49
        nie kompromituj sie POpaprancu
    • mirmat1 POstKomuchy psuja w koniunkturze jak i kryzysie 09.05.09, 23:29
      ryzejglup napisał:
      > tow. balejanek, nie pieprzcie bez sensu!!
      M: jemu POliKot placi by wypisywal zgodnie z instrukcja Schetyny...
      (…kilka razy dziennie odwiedzic portal i dodac do kilku topowych artykołow swoj
      komentarz…nie wdawanie sie w dyskusje…efekt bedzie naprawde zauwazalny...Prosze
      jednak w tym informowaniu o nalezyta dyskrecje.

      Tajna instrukcja PO: Przejąć internet!
      www.dziennik.pl/polityka/article213016/Tajna_instrukcja_PO_Przejac_internet_.html?service=print
      )

      Inwetorzy nie byli tacu durni jak wyborcy i zataz po dojsciu rezymu Tuska do
      koryta czmychneli z Polski....
      W pierwszych tygodniach 2008 Warszawska GPW zanotowala proporcjonalnie
      najwiekszy spadek wartosci papierow wartosciowych w porownaniu do innych gield
      na swiecie. W dwa tygodnie, w styczniu 2008 (dlugo przed kryzysem) , NAJWIEKSZY
      NA SWIECIE PROCENTOWY SPADEK papierow wartosciowych zdarzyl sie na Warszawskiej
      Gieldzie !!!!
      Don't crash amid turmoil Updated: 2008-01-20 06:05:18

      money.canoe.ca/Columnists/Leatherdale/2008/01/20/4784735-sun.html

    • Gość: mak Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... IP: *.legnica.vectranet.pl 09.05.09, 23:36
      Dlaczego telewizja i gazety nie mówią do końca co powiedziała pani
      Gilowska ile może być deficytu na koniec tego roku.Podała od 80 do 100
      miliardów złotych.Jak tak faktycznie będzie to już nic dobrego dla mojej POLSKI.
    • rysiopysio Gilowska: zostawiliśmy po sobie gospodarkę i fi... 09.05.09, 23:51
      A Zyta jak zwykle szybciej gada niż myśli. Zużyta i wytarta karta PISdactwa.
      • Gość: d POpapraniec IP: *.ip.netia.com.pl 09.05.09, 23:55
    • aa_6 Odnalazła się trzecia bliźniaczka i 10.05.09, 01:24
      od razu pokazała sobie żółtą kartkę, a wraz z nią zrobiło to samo
      mnóstwo innych PiSowców. Szkoda tylko, że nie była to kartka
      czerwona. Wierzę, że L. Balcerowicz i inni wybitni ekonomiści dadzą
      odpór ględźbie wyborczej tej karierowiczki i hochsztaplerki.Poza tym
      J. Palikot powinien się zająć programem wyborczym PiSu, w którym
      Polakom wciska się populistyczną ciemnotę, jak to posłowie tej
      partii będą walczyli o interesy Polski w UE. Trzeba bowiem wyborcom
      uświadomić, że w PE Pisowcy należą do marginalnej faszyzującej
      frakcji, która nie ma żadnych możliwości sprawczych.
      • Gość: dd troche POkory POpaprancu!!!i IP: *.ip.netia.com.pl 10.05.09, 09:43
        - Najpierw twierdzono, że kryzysu nie ma i nie będzie. Podobno
        dlatego, by nie wywoływać paniki. Potem zaprzeczano prowadzeniu
        negocjacji z MFW. Podobno dla utrzymania naszej wiarygodności.
        Następnie obwieszczono o podpisaniu umowy z MFW, chociaż wcale nie
        była podpisana. A całość uznano za triumf naszej siły, ponieważ
        wstąpiliśmy do podobno elitarnego, „platynowego” klubu, który to klub
        tworzymy wraz z Meksykiem i Rumunią. Minister finansów upierał się,
        że deficyt finansów publicznych w 2008 r. nie przekroczył 2,7 proc.
        PKB do ostatniej chwili. Wreszcie GUS obwieścił, że niestety – jest
        dużo gorzej – już w ubiegłym roku deficyt wyniósł 3,9 proc. PKB.
        Różnica w rachunkach wyniosła 15 mld zł, a o tyle pomylić się nie da.
        Wreszcie, w tegorocznym budżecie mamy założenie wysokiego tempa
        wzrostu, malejącej inflacji i malejącego bezrobocia. Odwrotnie niż w
        rzeczywistości. Budżet ułożono dla kursu 3,5 zł za 1 euro, podczas
        gdy faktyczny kurs oscyluje wokół 4,4 zł za 1 euro. Co gorsza rząd z
        pełną świadomością blokuje debatę budżetową i z nowelizacją ustawy
        budżetowej zwleka do zakończenia eurowyborów, wmawiając opinii
        publicznej, że wszystko w porządku. Ale budżet opiera się na wzroście
        PKB o 3,7%, które nie było realne już w chwili uchwalenia, a dziś
        jest zupełnie księżycowe.
      • Gość: ja Re: Odnalazła się trzecia bliźniaczka i IP: *.chello.pl 10.05.09, 10:50
        a na jakiej podstawie wierzysz???? Wierzyc wiarąową to możnma w
        Boga, a nie w ekonomistow....
    • Gość: 2381 Gilowska o budżecie: Jak można się tak pomylić? IP: *.lns5-c12.dsl.pol.co.uk 10.05.09, 07:28
      PO to obiecywany rzad fachowcow ?
      A najgorszym cymbalem wydaje sie min.finansow.
    • Gość: Sonqo To nie kiosk ruchu, tu na efekty trzeba czekać IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.05.09, 09:21

      Pani G chyba mysli, ze w ciagu kilku miesiecy jej "pracy" postawila gospodarke
      na nogi, a teraz wszystko popsuto :)) Do Pani Ziuty, Wy dostaliscie gospodarke
      po SLD, a PO ma syf po was.
      • Gość: dd wiecej POkory POpaprancy IP: *.ip.netia.com.pl 10.05.09, 09:44
        kolejny nawiedzony POparaniec? Kryzys swiatowy to wina PiSu?
        buaaaaahhhhhhhhaaaaaaa.....

        wiecej POkory POpaprancy:
        - Najpierw twierdzono, że kryzysu nie ma i nie będzie. Podobno
        dlatego, by nie wywoływać paniki. Potem zaprzeczano prowadzeniu
        negocjacji z MFW. Podobno dla utrzymania naszej wiarygodności.
        Następnie obwieszczono o podpisaniu umowy z MFW, chociaż wcale nie
        była podpisana. A całość uznano za triumf naszej siły, ponieważ
        wstąpiliśmy do podobno elitarnego, „platynowego” klubu, który to klub
        tworzymy wraz z Meksykiem i Rumunią. Minister finansów upierał się,
        że deficyt finansów publicznych w 2008 r. nie przekroczył 2,7 proc.
        PKB do ostatniej chwili. Wreszcie GUS obwieścił, że niestety – jest
        dużo gorzej – już w ubiegłym roku deficyt wyniósł 3,9 proc. PKB.
        Różnica w rachunkach wyniosła 15 mld zł, a o tyle pomylić się nie da.
        Wreszcie, w tegorocznym budżecie mamy założenie wysokiego tempa
        wzrostu, malejącej inflacji i malejącego bezrobocia. Odwrotnie niż w
        rzeczywistości. Budżet ułożono dla kursu 3,5 zł za 1 euro, podczas
        gdy faktyczny kurs oscyluje wokół 4,4 zł za 1 euro. Co gorsza rząd z
        pełną świadomością blokuje debatę budżetową i z nowelizacją ustawy
        budżetowej zwleka do zakończenia eurowyborów, wmawiając opinii
        publicznej, że wszystko w porządku. Ale budżet opiera się na wzroście
        PKB o 3,7%, które nie było realne już w chwili uchwalenia, a dziś
        jest zupełnie księżycowe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja