O podatkach - ”na chłopski rozum”

IP: *.chello.pl 09.05.09, 23:15
styczeń 2003r.

Wysokie podatki nie są najważniejszą przyczyną trudnego
gospodarowania, główną przyczyną jest zbyt mocny, a przez to zbyt
trudny pieniądz. Nie można liczyć na to, że niskie podatki
rozruszają gospodarkę tam, gdzie są drastycznie ograniczone:
konsumpcja i rynek pracy. Wysokie ceny i niedostępność produktów dla
dużej części społeczeństwa wynikają przede wszystkim ze zbyt
wygórowanej wartości pieniądza, a dopiero w drugiej kolejności ze
zbyt wysokich podatków. Wysokość podatków powinna być skorelowana z
siłą waluty. Dopiero gdy na odpowiednim poziomie jest konsumpcja,
gdy w konsumpcji przynajmniej dóbr podstawowych uczestniczą wszyscy
obywatele i gdy wykorzystywany jest potencjał pracy, można obniżać
podatki. Koniunkturę nakręca w pierwszej kolejności konsumpcja,
możliwość sprzedaży wyrobów, a dopiero w drugiej kolejności niskie
podatki i pozostawianie producentom większych kwot na prowadzenie
inwestycji. Inwestycje bez możliwości sprzedaży nie na wiele się
przydadzą, to dostateczna sprzedaż zachęca do inwestowania. Jeśli
już się obniża podatki, to aby być pewnym, że przyniesie to pożądany
efekt, powinno być to ukierunkowane i przyjąć postać inwestycyjnych
ulg.
Zmniejszanie podatków jest drogą do ożywiania gospodarki, ale tylko
wtedy, gdy nie spowoduje to w dłuższym okresie
zmniejszenia „konsumpcji niezbędnej i wartościowej”, tzn. konsumpcji
dóbr niezbędnych i dóbr utrzymujących standardy jakościowe. Gdy
obniżanie podatków i wydatków budżetowych powodowałoby zmniejszanie
konsumpcji dóbr mało użytecznych i nie utrzymujących standardów
użytkowych, to takie obniżanie miałoby sens, gdy natomiast takie
zmniejszanie podatków i ograniczanie konsumpcji warstw biednych i
średnio zamożnych miałoby prowadzić do obniżenia konsumpcji towarów
i usług niezbędnych, użytecznych i utrzymujących normy jakościowe,
to oprócz powodów moralnych szkoda by było ograniczać ich produkcję.
W biednych gospodarkach, w których ograniczenia w konsumpcji dotyczą
znaczącej części społeczeństwa, obniżanie wydatków budżetowych
ogranicza rynek towarów i usług i może działać hamująco na
gospodarkę. Obniżanie opodatkowania grup biednych i średniozamożnych
może być równie skutecznym a nawet większym bodźcem do rozwoju
gospodarki niż obniżanie i zwalnianie z podatków dużych firm. Oprócz
zwiększania się konsumpcji, zwłaszcza konsumpcji użytecznej, może
powodować też powstawanie małych firm rodzinnych i rzemieślniczych.
Progi do pokonania przez ludzi biednych i średniozamożnych do tego
by mogli zaistnieć i funkcjonować jako mali przedsiębiorcy są
jeszcze większe niż progi, które muszą pokonać wielkie i duże firmy
aby się rozwijać.
W równowadze gospodarczej, gdy nie ma bezrobocia, silna waluta
odzwierciedlająca siłę gospodarki oznacza korzystanie z pracy
społeczeństw innych państw, oznacza, że dochody przedsiębiorców i
płace pracowników mają dużą siłę nabywczą. Przy dużym bezrobociu i
silnej walucie co prawda marże brutto sprzedanych za granicę
produktów mają swoją wagę, ale zyski przedsiębiorców są
pomniejszone, są po prostu dzielone z pracownikami i bezrobotnymi
poprzez wysokie podatki i ubezpieczenia. Jeśli bezrobocie jest
wysokie, jeśli nie wykorzystany jest potencjał pracy społeczeństwa
to oczywistym jest, że pracodawcy i pracownicy muszą zapracować na
przeżycie całego społeczeństwa i mogą nie odczuwać, że ich dochody i
płace mają dużą siłę nabywczą. Jeśli siła waluty jest przesadnie
wielka w odniesieniu do aktualnego stanu gospodarki, w stosunku do
jej możliwości to waluta jest walutą chorą, wywołującą złe skutki.
Przy silnej walucie producent, eksporter, chcąc być konkurencyjnym i
chcąc sprzedać swoje wyroby szuka możliwości obniżenia ich cen w
zmniejszeniu kosztów. Koszty zakupu surowców, eksploatacji maszyn
budynków są w miarę stałe, tak więc będzie zmuszony obniżyć koszty
pracy. Koszty pracy, które z punktu widzenia pracownika są
niewielkie, na poziomie marnej egzystencji, ledwie przeżycia, z
punktu widzenia pracodawcy są za duże.

Nieprawdziwe są głoszone tezy, ze opodatkowanie sprawiedliwe to
opodatkowanie liniowe Opodatkowanie progresywne jest metodą
wyrównywania szans i możliwości korzystania z rynku, ze wspólnego
narodowego dorobku przez wszystkich obywateli, metodą
rekompensowania strat ponoszonych przez osoby o małych dochodach
spowodowanych ich małym dostępem do rynku. To osoby o dużych
dochodach przejmują w sposób nadmierny efekty pracy pozostałych
obywateli korzystając intensywniej z rynku.
Nawet w krajach bogatych, w których płace ustalają się w rynkowej
grze i w których nawet te najniższe płace zapewniają obywatelom w
miarę godne życie państwo w ściąganiu podatków od osób zamożnych
jest bardzo stanowcze.
Ingerencje w rynek w postaci opodatkowania czy dyscyplinowania rynku
były chyba mniej potrzebne, przynajmniej do tej pory, w takich
krajach jak np. Japonia, gdzie mentalność społeczeństwa sprzyjała
oszczędzaniu i inwestowaniu a nie nadmiernej, „niepotrzebnej”,
konsumpcji ludzi bogatych, gdzie konsumpcja rozkładała się bardziej
równomiernie wśród całego społeczeństwa.


Portiernia czerwiec 2007

Uzupełnienie do notatki: „O podatkach – na chłopski rozum”

Zbyt niskie opodatkowanie bogatszych warstw społecznych,
opodatkowanie „spłaszczone” czy opodatkowanie liniowe i brak
wspomagania warstw ubogich może prowadzić, szczególnie w państwach
biednych, do zubożenia rynku produktów podstawowych i „prostych” i
do wzbogacenia rynku produktów luksusowych, co w gospodarkach słabo
rozwiniętych wpływa hamująco na całą gospodarkę gdyż ogranicza jej
aktualne możliwości produkcyjne. Wzbogacenie produktami luksusowymi
odbywa się przede wszystkim i w pierwszej kolejności przez ich
import a dopiero później przez uruchamianie ich produkcji.
Obniżanie podatków bogatszej części społeczeństwa, podatek
spłaszczony czy liniowy można ewentualnie stosować w państwach w
których nie ma bezrobocia i w których pracobiorcy otrzymują za swą
pracę godziwa zapłatę, w których obywatele są w stanie ubezpieczyć
się na wypadek różnych zdrowotnych i życiowych zdarzeń. W państwie
takim jak nasze w którym nie ma gospodarczej równowagi i pełnej gry
rynkowej, w którym jest wielkie bezrobocie, gdzie praca i płace nie
są pełnoprawnymi elementami tej gry a płace są mocno okrojone, taki
podatek musi powodować jeszcze większe zubożenie najbiedniejszej
części społeczeństwa. Błędnym jest oczekiwanie, że zmniejszenie
opodatkowania ludzi bogatych spowoduje powstawanie dodatkowych
miejsc pracy i zmniejszy bezrobocie. Takie nowe miejsca pracy mogą
powstawać na krótki okres czasu, w dłuższym okresie nastąpi
zmniejszenie popytu na produkty podstawowe i proste i jeszcze
większe wyhamowanie produkcji i usług.

Pewnego rodzaju podatkiem liniowym jest podatek VAT (który ma
bezpośredni wpływ na ceny produktów i usług). Sumy podatków od
wartości dodanej zawartych w cenach obciążają nabywców,
wyprodukowanych w kraju towarów i usług proporcjonalnie do wartości
nabywanych przez nich produktów. Progresja łącznego opodatkowania
obywateli podatkiem VAT i podatkiem od dochodów jest mniejsza od
progresji podatku od dochodów.


zdizek.blog.onet.pl
    • Gość: Żubr Re: O podatkach - ”na chłopski rozum” IP: *.chello.pl 09.05.09, 23:22
      W państwach feudalnych feudałowie przejmowali pracę podwładnych albo
      bezpośrednio albo poprzez ustanawiane przez siebie podatki. Podatki
      stanowiły wyłącznie lub prawie wyłącznie formę wyzysku (tylko część
      ich przeznaczana była na obronność, na drogi itp.). W kapitalizmie
      wyzysk powoli łagodniał, państwa opodatkowywały coraz bardziej
      kapitalistów i część kwot uzyskanych z podatków wracała w formie
      rent, zapomóg do pracowników.
      W dzisiejszych państwach demokratycznych podatki razem z innymi
      instrumentami np. ustaloną najniższą płacą mają między innymi
      funkcję przeciwstawiania się wyzyskowi poprzez opodatkowanie przede
      wszystkim osób bardziej zamożnych, które korzystają w większym
      stopniu z dóbr dostępnych na rynku i pośrednio z pracy innych osób
      niż osoby mniej zamożne. Dzieje się tak przede wszystkim wtedy gdy
      ogranicza się w nadmierny sposób konsumpcje tych drugich, gdy
      niesprawiedliwie wyceniana jest ich praca.. W bardzo wielu
      przypadkach większa zamożność tylko częściowo wynika z większego
      nakładu pracy i większych talentów lub zupełnie nie jest z tymi
      nakładami związana. Dzisiejsza ekonomia jest opanowana przez
      strumienie towarów i przede wszystkim przez strumienie pieniędzy.
      Dostęp do tych strumieni i wykorzystywanie finansowych instrumentów
      umożliwia przejmowanie ludzkiej pracy w sposób wcześniej nie
      spotykany. Osoby bogate w większym stopniu korzystają z pracy innych
      osób niż osoby korzystające z niewielkich zasiłków. To nadmierne
      przejmowanie efektów ludzkiej pracy jest dzisiaj formą wyzysku
      (często bezwiednego i niezamierzonego, ale w wielu przypadkach
      świadomego), systemową eksploatacją i systemowym okradaniem jednych
      osób i grup przez drugie. Systemowe mechanizmy zastąpiły wyzysk i
      okradanie dziejące się dawniej bezpośrednio miedzy pojedynczymi
      ludźmi. Również z tego względu tak ważnym jest zachowanie
      ekonomicznej równowagi i nie ograniczanie w sposób nadmierny
      konsumpcji.
      Różne państwa spełniają ochronną funkcję bardziej lub mniej
      skutecznie. Dopóki społeczeństwa nie dorosną w całości do zachowań
      etycznych, dopóki egoizm i chciwość nie zostaną przezwyciężone,
      zupełny brak podatków i innych uregulowań mógłby doprowadzić do
      coraz większego wyzysku a nawet do powrotu do ustroju niewolniczego.
      Ale funkcjonowanie dzisiaj takiego państwa trudno sobie wyobrazić.
      Takie państwo nie mogłoby samo z siebie się rozwijać. nie
      wykorzystywany potencjał społeczny, potencjał zdolności obywateli
      musiałby prowadzić do cofania się w rozwoju. Klasa właścicieli
      mogłaby uczestniczyć w światowym rozwoju jedynie przez zakup
      nowoczesnych dóbr za granicą.


      O wspomaganiu obywateli przez państwo.

      Jakże uproszczone są opinie głoszące, że wspomaganie biednych
      obywateli poprzez regulacje podatkowo-finansowe jest systemowym
      okradaniem bogatszych, że wspomaganie bezrobotnych poprzez przez
      system zasiłków jest okradaniem pracujących. Oczywiście wspomagani
      przez państwo korzystają z pracy podatników (przejmują ich pracę) i
      są przez nich utrzymywani, ale nie musi to oznaczać i często nie
      oznacza ani zmniejszania dostępności do dóbr podatników i obniżania
      ich poziomu konsumpcji ani (pomijając krótki okres czasu)
      zwiększania ich nakładu pracy. Jeśli ci wspomagani przez państwo
      kupowali by dobra, których gospodarka nie mogłaby wytworzyć, albo w
      ogóle, albo w dostatecznej ilości, czy to z powodu jej zacofania
      technologicznego czy z powodu braku potencjalnych mocy produkcyjnych
      i przez to dobra te byłyby mniej dostępne dla pozostałej części
      społeczeństwa, to w takim przypadku można by się zastanawiać czy
      koszty te dla tych bogatszych i pracujących obywateli nie są zbyt
      duże i czy są niesprawiedliwe. Jeśli jednak występuje bezrobocie, a
      gospodarka nie wykorzystuje swoich potencjalnych możliwości, to
      takie wspomaganie obywateli pozostających bez pracy i biednych nie
      powoduje zubożania rynku (co najwyżej chwilowe). W zdecydowanej
      większości kupują oni za uzyskane finansowe wsparcie, produkty i
      usługi podstawowe, które gospodarka jest w stanie wytworzyć przy
      aktualnym potencjale produkcyjnym i usługowym, nie zostanie więc
      ograniczona dostępność tych produktów pozostałym obywatelom. Takie
      pomocowe działania nie tylko nie powodują ograniczenia (co najwyżej
      mogą spowodować tylko chwilowe zmiany dostępności i chwilowe zmiany
      cen) dla innych obywateli, ale są korzystne dla rynku, dla
      gospodarki i dla wszystkich obywateli, powodują wzrost konsumpcji,
      której może sprostać gospodarka, a więc powodują rozszerzenie rynku,
      wzrost gospodarczy i spadek bezrobocia.
      To nie zróżnicowanie podatkowe i nie wspomaganie obywateli, którzy
      tego potrzebują powoduje niesprawiedliwy podział pracy i
      niesprawiedliwą dystrybucję dóbr i niesprawiedliwe społeczne
      relacje. To trudno mierzalne, ale odczuwalne relacje nakładu pracy
      fizycznej i umysłowej do intensywności korzystania z rynku, do
      poziomu życia poszczególnych obywateli są miarą sprawiedliwości.

      Charakterystycznym dla ustrojowych przemian dokonujących się po
      upadku komunizmu, w państwach w których był on przez dziesiątki lat
      budowany, jest to, że im głębiej był on zakorzeniony, im bardziej
      był ortodoksyjny, im gorliwiej głoszono idee równości i
      sprawiedliwości społecznej, tym powstający kapitalizm był bardziej
      drapieżny, bezwzględny, tym tworzone na nowo stosunki społeczne
      bardziej niesprawiedliwe i tym większy wyzysk i społeczne
      rozwarstwienie. Odreagowanie na komunizm przyjęło formę skrajnego,
      bezwzględnego kapitalizmu.
      Do rozwarstwienia i wyzysku przyczyniło się bezceremonialne i
      bezkarne przejmowanie majątku państwowego i społecznego przez tych,
      którzy mieli do niego dostęp (przeważnie byli to ci, którzy mienili
      się gorliwymi wyznawcami i obrońcami komunistycznej idei
      sprawiedliwości społecznej), albo przejmowanie metodami
      przestępczymi, nierzadko gangsterskimi, ale przyczyniły się też
      regulacje finansowe, w tym kursy walutowe i polityka podatkowa.
      Charakterystycznym jest to, że w państwach Europy Zachodniej o
      rozwiniętych demokracjach i gospodarkach polityka finansowa i
      podatkowa jest bardziej pro-społeczna, opodatkowani są ludzie
      bogaci, podatki są progresywne, natomiast w państwach
      pokomunistycznych polityka ta jest bardziej liberalna, progresja
      podatkowa jest albo bardzo łagodna, spłaszczona albo stosuje się
      system podatku liniowego.
      Elity polityczne i kreatorzy ekonomicznych przemian byli pod
      psychologiczną presją, by ich kraje jak najszybciej, na skróty
      przebyły drogę od komunizmu do kapitalizmu. Chciano przerobić
      program rozwoju gospodarki kapitałowej, który w innych krajach był
      realizowany przez stulecia w ciągu kilku lat, przeskakując etapy jej
      rozwoju. Chciano wprowadzić gospodarkę wielkokapitałową i
      bezpodatkowa, bez rozwiązywania problemu bezrobocia i bez
      zapewnienia godziwego życia wszystkim obywatelom.
      Nie wydaje mi się aby społeczeństwa pokomunistyczne były zdolne
      tylko do zachowań skrajnych, by nie potrafiły kierować się
      rozsądkiem, umiarem, by nie potrafiły funkcjonować w stanie
      równowagi. Najwyższy już czas by polityczni i ekonomiczni decydenci
      zmienili twardy, neoliberalny kurs gospodarczy w swych krajach, by
      odeszli od doktryn prostego, dziewiętnastowiecznego, bezwzględnego
      kapitalizmu. Państwa rozwinięte już dawno odeszły od skrajnych
      gospodarczych systemów, gospodarki funkcjonują w nich pomiędzy
      czystym i zbudowanym na prostej doktrynie kapitalizmem a czystym
      ortodoksyjnym komunizmem. Kapitalizm ucywilizowany zawiera w sobie
      elementy pro-socjalne, pro-wspólnotowe, jest w nim miejsce na
      społeczny solidaryzm.
    • Gość: MaślaK Re: O podatkach - ”na chłopski rozum” IP: *.chello.pl 09.05.09, 23:23
      Możliwe są różne drogi rozwoju.

      Nie ma gotowych recept na to w jaki sposób społeczeństwa mają się
      rozwijać, zależy to od tego w jakim historycznym momencie się
      znajdują, w jakim stanie są ich gospodarki itd. Doświadczenia
      różnych krajów, które szczególnie szybko rozwijały się w pewnych
      okresach, wskazują, że istnieją różne drogi takiego rozwoju.
      Niektóre z nich rozwijały się dzięki prawie całkowitej wolności w
      różnych sferach życia, w tym dzięki wolności gospodarowania,
      wolności inicjatyw, bez ograniczeń stosowanych przez państwo, z
      jednoczesnymi silnymi rygorami prawnymi dotyczących działalności
      przestępczej, a zwłaszcza z silną egzekucją prawa, z silną policją i
      innymi instytucjami pilnującymi porządku. Prawo ingeruje tam
      możliwie jak najmniej w życie obywateli, jednak gdy ustalone reguły
      prawa zostaną przekroczone państwo poprzez swoje instytucje ingeruje
      w sposób bezwzględny. Modelowy państwem tego typu są oczywiście USA.
      W innych krajach szybki ich rozwój następował przy zachowaniu
      większej niż gdzie indziej społecznej solidarności, z większym
      udziałem państwa w życiu publicznym i gospodarczym i bez tak
      represyjnego systemu prawa i jego egzekucji. W taki sposób rozwijało
      się większość krajów europejskich. Wynikało to chyba z naturalnej
      kontynuacji wielkiego europejskiego dorobku cywilizacyjnego,
      kulturalnego, społecznego, z wielkich tradycji humanizmu.
      Szczególnie państwa skandynawskie i Kanada są
      państwami „podatkowymi”, bezpiecznymi socjalnie. Przekłada się to na
      codzienne życie ich obywateli, na to, że jest tam bezpiecznie, że
      społeczeństwa są tam kulturalne, uczciwe, solidarne.
      Mniej ważne jest to w jaki sposób zaspokajane są potrzeby
      społeczeństwa, w jaki sposób zapewniana jest konsumpcja i godziwe
      życie wszystkich obywateli, czy to dzięki stosowaniu odpowiedniej
      polityki podatkowo- socjalnej, czy dzięki zapewnieniu wszystkim
      dostępu do rynku pracy i zapewnieniu odpowiednich dochodów,
      ważniejsze jest to, by te potrzeby były zaspakajane a także by był
      wykorzystywany potencjał wszystkich obywateli, by ich potencjalne
      możliwości były wprzęgnięte w społeczny rozwój.



    • Gość: Żaba Re: O podatkach - ”na chłopski rozum” IP: *.chello.pl 09.05.09, 23:24
      Czy gospodarka może się rozwijać przy drastycznym ograniczaniu
      konsumpcji i rynku pracy?

      Wydaje mi się, że w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie okresy
      pomiędzy inwestowaniem a wytwarzaniem już gotowych produktów
      konsumpcyjnych powinny być możliwie krótkie. Bieżąca konsumpcja
      stymuluje profile produkcji, rodzaje i jakość produktów. Prognozy
      przyszłych potrzeb konsumentów, odłożonej w czasie konsumpcji mogą
      się rozminąć z uruchamianą wtedy produkcją, a szansa na to, że
      produkty będą nietrafione, czy przestarzałe jest tym większa im
      dłuższy okres tego odłożenia.
      Paradoksalnie ograniczeniom konsumpcji sprzyjają zarówno zbyt niski
      kurs rodzimej waluty, przy której następuje nadmierny eksport-
      ucieczka towarów za granicę, obniża się też jakość tej konsumpcji,
      (Coraz bardziej zapracowani robotnicy, produkują wtedy przeznaczone
      na eksport dobra, które są dla nich niedostępne), jak i zbyt wysoki
      jej kurs, przy którym ogranicza się rynek produkcji i rynek pracy.
      Obniżanie podatków, ograniczanie konsumpcji i zwiększanie tym
      sposobem poziomu inwestowania mogą być środkami do ożywienia
      gospodarki, ale tylko wtedy gdy sfera konsumpcji nie jest
      ograniczana zbyt mocno i zbyt długo.
      Oczywistym jest że musi być zachowany odpowiedni poziom i
      odpowiednie wyprzedzenie inwestowania (zwłaszcza prac naukowo
      projektowych) ale też powinien być zachowany odpowiedni poziom
      konsumpcji i to nie tylko ze względów moralnych, z powodu
      solidaryzowania się ze wszystkimi obywatelami, ale też dlatego, że
      przecież celem i motorem gospodarki jest konsumpcja, jest
      zaspokajanie potrzeb wszystkich członków wspólnoty i dlatego że bez
      konsumpcji gospodarka nie może istnieć.

      Trudno sobie wyobrazić gospodarkę i funkcjonowanie społeczeństwa z
      samą tylko konsumpcją, bez inwestowania (byłoby to zbieractwo i
      myślistwo) ale nie można sobie wyobrazić gospodarki bez
      konsumpcji, z samym tylko inwestowaniem. Bez dokonywania przez ludzi
      zakupów nie ma gospodarki. To konsumpcja wymusza inwestowanie i
      gospodarczą działalność. Dla dobrego funkcjonowania społeczeństwa
      między konsumpcją a inwestowaniem musi istnieć równowaga.

      Nie można przecież wyobrazić sobie gospodarki tylko z konsumpcją
      zewnętrzną (z samym eksportem, bez importu), bez konsumpcji
      wewnętrznej. Można oczywiście przez pewien czas ograniczać
      konsumpcję wewnętrzną na rzecz inwestycji, ale nie może to być zbyt
      drastyczne. Takie długoterminowe i zbyt duże przesunięcia środków
      przynoszą przeciwny do zamierzonego efekt, zamiast oczekiwanej
      modernizacji gospodarki spowolniają jej rozwój. Owszem można sobie
      wyobrazić pewne ograniczanie konsumpcji i lokowanie oszczędności w
      inwestycje nawet przez dłuższy czas, zwłaszcza wypracowywanej
      nadwyżki w handlu z zagranica, ale nie można ograniczyć konsumpcji
      do granic absurdu. Zarówno pozostający bez pracy jak i coraz
      bardziej zapracowani i coraz bardziej biedni pracownicy, nie mogący
      zaspokoić nawet podstawowych potrzeb mają coraz mniejszą motywację
      do pracy a nawet do niej niechęć i pracują mniej wydajnie, chyba że
      stosuje się wobec nich niewolniczy przymus.

      Inwestycje nie muszą być finansowane kosztem konsumpcji podstawowej
      a na pewno nie powinny być prowadzone kosztem konsumpcji niezbędnej
      do biologicznego przetrwania obywateli. Nie można np. kupować
      nowoczesnych automatów i innowacyjnych technologii za pieniądze,
      które potrzebne są na zakup chleba. Oszczędzanie nie może
      przekształcać się w sknerstwo. Ordynowanie polityki finansowej,
      która doprowadza do życia społeczeństwa w całości a niektórych jego
      grup w szczególności poniżej tkwiących w nim aktualnie możliwości
      jest nie tylko niezwykle dla obywateli uciążliwe ale też nie
      racjonalne i nie efektywne. Inwestycje bez uruchomienia popytu na
      nic się zdadzą.
      Ograniczanie konsumpcji na rzecz inwestycji może przynieść efekt w
      postaci rozwoju gospodarczego ilościowego i jakościowego ale wtedy
      gdy w gospodarce uczestniczą wszyscy obywatele którzy chcą i mogą
      pracować, gdy zaspokajane są ich potrzeby, przynajmniej te
      podstawowe, gdy wykorzystywany jest potencjał ludzkiej pracy i
      ludzkich zdolności. Zachowane powinny być i tu umiar, rozwaga i
      równowaga.
      Nie można w długich okresach czasu ograniczać konsumpcji poniżej
      społecznych i gospodarczych możliwości i zdolności i finansować
      konsumpcji zagranicznym społeczeństwom i odwrotnie nie można
      konsumować w kraju zbyt długo powyżej gospodarczej wydolności i
      wspomagać konsumpcji zaciąganiem zagranicznych kredytów.

      Zabawa w metafory.

      Zbyt wysoki poziom wody w stawie hodowlanym stanowi zagrożenie, ryby
      mogą ze stawu wypłynąć, zbyt niski poziom wody może spowodować, że
      część ryb się zadusi.
      Zbyt słaba waluta, zbyt duża ilość pieniędzy w obiegu może
      spowodować, ze produkty z rynku wypłyną, zbyt mocna waluta, zbyt
      mało pieniędzy na rynku może przydusić gospodarkę, część podmiotów
      gospodarczych z niej wyeliminować a część obywateli z rynku wykluczyć
    • Gość: Żuraw Re: O podatkach - ”na chłopski rozum” IP: *.chello.pl 09.05.09, 23:25
      Błędne koło niemocy.

      Jest w naszym kraju tyle rzeczy do zrobienia, tyle inwestycji leży
      odłogiem, że grzechem jest, by brakowało u nas pracy „Dziurawa”
      infrastruktura skrzeczy: „Zróbcie coś wreszcie ze mną”. Niestety
      wolimy krążyć po błędnym kole niemocy. Bezrobotni nie zarabiają, nie
      kupują, nie ma popytu więc i podaż musi się mocno ograniczać, kurczy
      się wytwórczość, tłamszona jest gospodarka. Ortodoksyjni wyznawcy
      liberalnych doktryn gospodarczych nie lubią empirii i pragmatyzmu,
      zasłaniają oczy i uszy, by nie widzieć i nie słyszeć skrzeczącej
      rzeczywistości, wolą głosić przez propagandową tubę sukces
      gospodarczy i przekonywać, że rozwój gospodarczy kraju jest
      optymalny.



      Wykluczenie to ograniczanie gospodarki.

      Wykluczenie części obywateli wspólnoty z gospodarki, z rynku
      powoduje ograniczanie gospodarki, ubożenie rynku. W państwach z
      mało rozwiniętymi gospodarkami bezrobocie i wykluczenie jest
      marnowaniem potencjału ludzkiej pracy. W państwach o rozwiniętych,
      wydajnych gospodarkach, w których środki produkcji w coraz większym
      stopniu zastępują pracę ludzi rozrasta się i usprawnia administracja
      i rozwijane są różnego rodzaju usługi, w których znajdują
      zatrudnienie ich obywatele. Gdy jednak i sfera usług zostanie już
      nasycona część obywateli pozostaje bez pracy. Gdy jednak obywatelom
      tym państwo zapewnia dochody umożliwiające uczestniczenie w rynku, w
      gospodarce, gdy mogą oni zaspokajać swe potrzeby wtedy popyt
      wewnętrzny na produkty i usługi nie jest ograniczany i nie
      ograniczana jest gospodarka. Gdyby zostali z niej wykluczeni to
      zmniejszenie popytu wymusiło by ograniczenie produkcji i usług i
      kolejni obywatele zostali by wykluczeni. Postępujący proces
      wykluczenia powodowałby coraz większe ograniczenia gospodarki i
      coraz większą redukcję liczby zatrudnionych i korzystających z
      gospodarki. Oczywiście powodowało by to humanitarną katastrofę.
      Wykluczeni obywatele albo zostaliby unicestwieni fizycznie albo
      utworzyli by funkcjonującą osobno gospodarkę alternatywną,
      zaczynając wytwórczość od najprostszych, prymitywnych środków.
      Tak więc w interesie całego społeczeństwa jest to, by wszyscy jego
      członkowie korzystali ze wspólnego rynku i gospodarki.

      Redukowaniu gospodarki zapobiega się często przez produkowanie
      artykułów (także usług) luksusowych, specyficznych a nawet mało
      przydatnych, których nabywcami są najcz ęściej grupy najbogatsze,
      gdy tymczasem wykluczeni nie mają dostępu do produktów i
      najprostszych i niezbędnych.

      Postęp, wzrost wydajności pracy, rozwój technologii, technik
      produkcji, organizacji pracy i życia publicznego nie powinien
      przyczyniać się do wykluczenia części obywateli z rynku, ze
      społeczeństwa, z korzystania z tego postępu. A niestety w
      niektórych społeczeństwach tak się dzieje.

      Optymalnym rozwojem jest rozwój społecznie i gospodarczo
      zrównoważony. Wydaje się, że jest to taki rozwój za jakim optują
      socjaldemokraci. Wolny rynek i gospodarka kapitałowa wyzwalające
      ludzka przedsiębiorczość i dbałość państwa o wszystkich obywateli,
      zapewnienie im godnego bytowania i uczestniczenie w konsumpcji, to
      wymogi humanitarne ale też warunki potrzebne do wyzwalania ludzkiego
      optymizmu i aktywności i do efektywnego funkcjonowania gospodarki.


      styczeń 2009 r.

      Uzupełnienie notatki „Wykluczenie to ograniczanie gospodarki”.

      Wykluczeniu zapobiegają zasiłki i pomoc socjalna. Doraźnie z
      wykluczania z gospodarki, z korzystania z jej efektów osób o małych
      dochodach mogą zapobiec udzielane im kredyty konsumpcyjne. Jednak
      gdy wielkości kredytów przekroczą granicę możliwości ich spłacenia
      może dojść nie tylko do osobistych tragedii kredytobiorców ale w
      przypadku masowej skali do ograniczania popytu a więc i podaży
      towarów i usług, do rozregulowania finansów i gospodarki, do
      gospodarczego spowolnienia, do wzrostu bezrobocia, poszerzania
      obszarów biedy i do wykluczenia. Dlatego pomoc państwa powinna być w
      takich przypadkach kierowana przede wszystkim do tych kredytobiorców
      i do ludzi ze społecznych dołów, których ograniczenia konsumpcyjne
      najbardziej dotyczą.



      Portiernia – styczeń 2003

      Są różne drogi dochodzenia do współczesnego kapitalizmu.

      Najbardziej rozwiniętą jest gospodarka USA oparta na wolności.
      Również zliberalizowanie gospodarki brytyjskiej pod rządami Tacher
      przyniosło bardzo dobre efekty. Jednak aby taka liberalna gospodarka
      była tak efektywna muszą w niej być wykorzystywane w maksymalny
      sposób potencjały pracy i tworzenia obywateli, a przede wszystkim
      muszą być zapewnione wszystkim obywatelom dochody zapewniające godne
      życie.
      W nowo kształtującym się społeczeństwie amerykańskim struktura
      społeczna była kształtowana od początku, nie było ustalonej
      hierarchiczności, było miejsce na kształtowanie się klasy średniej,
      każdy mógł znaleźć miejsce dla siebie. W rozwiniętej Wielkiej
      Brytanii przed wprowadzeniem nowej polityki przez Tacher istniała
      już klasa wielkich przedsiębiorców i istniała klasa średnia,
      istniały odpowiednie proporcje między ludźmi biznesu a pozostałą
      częścią społeczeństwa, a sytuacja gospodarczo- społeczna aż prosiła
      się o zdyscyplinowanie. Ale nawet w USA i innych krajach uchodzących
      za liberalne, w różnych okresach istniała różna polityka finansowo-
      gospodarcza.
      W państwach o zapóźnionej gospodarce istnieje bardzo duże
      zagrożenie, że hierarchiczność ukształtowana przez inne kryteria niż
      gospodarcze np. hierarchiczność polityczna zostanie zamieniona w
      nowo wprowadzanych liberalnych warunkach funkcjonowania
      społeczeństwa i gospodarki rozumianych nie jako tworzenie równych
      szans dla wszystkich ale jako oddanie procesu przejmowania firm
      żywiołowi, na oligarchiczność. Zbyt trudne warunki gospodarcze: zbyt
      mocny pieniądz i wielkie trudności w zdobywaniu kredytów powodujące
      olbrzymie trudności w zaistnieniu i funkcjonowaniu na rynku osób nie
      posiadających własnego kapitału i z poza układów, stwarzają
      olbrzymie dysproporcje możliwości biznesowych i pogłębiają jeszcze
      niesprawiedliwe rozwarstwienie społeczeństwa, a część społeczeństwa
      jest prawie zupełnie eliminowana z konsumpcji, co jest nie tylko
      karygodne moralnie ale tez zubaża konsumpcyjny rynek. Doktryna
      dyscyplinowania gospodarek i stwarzania trudnych warunków
      gospodarowania przy jednoczesnym zachowaniu statusu dostępu do
      stanowisk i kredytów w czasie szeroko prowadzonej prawie totalnej
      prywatyzacji w państwie biednym, ze zrujnowaną gospodarką
      doprowadziła nie tylko do wielkiej niesprawiedliwości ale i do
      koszmaru bezrobocia i biedy wielu osób i rodzin. Na dodatek
      irytujące są bardzo butne postawy i wypowiedzi niektórych
      beneficjentów przemian, których dochody są kilkadziesiąt a nawet
      kilkaset razy większe od przeciętnych, uważających się za ludzi
      wielce zasłużonych dla budowania tej nowej lepszej rzeczywistości,
      za niezastąpionych, za lepszych od innych, bez których nie możliwe
      byłyby przemiany i rozwój, uważających się za dobrodziejów, którym
      należy się od wszystkich wdzięczność


      Portiernia; styczeń 2003

      Wydaje mi się, ze światowe tendencje dyscyplinowania gospodarek i
      wymuszania ich unowocześnienia i podnoszenia jakości produktów i
      usług z jakimi mieliśmy do czynienia przez ostatnie ćwierćwiecze
      powoli łagodnieją. Tendencje te były odpowiedzią na potrzeby, między
      innymi na konkurencyjność gospodarek azjatyckich - w szczególności
      bardzo zdyscyplinowanej gospodarki japońskiej -i doprowadziły do
      oczekiwanych rezultatów, jednak obok unowocześnienia gospodarek
      spowodowały wielkie rozwarstwienie społeczeństw. Społeczeństwa,
      łącznie ze społeczeństwem japońskim, są już zmęczone takim
      dyscyplinowaniem i tęsknią coraz mocniej za bardziej demokratyczną
      rzeczywistością. W społeczeństwach takie jak nasze wielkie rzesze
      obywateli nie tęsknią za taką demokratyzacją i prawd
Pełna wersja