szczepeck
12.05.09, 20:35
Najpierw twierdzono, że kryzysu nie ma i nie będzie. Podobno
dlatego, by nie wywoływać paniki. Potem zaprzeczano prowadzeniu
negocjacji z MFW. Podobno dla utrzymania naszej wiarygodności.
Następnie obwieszczono o podpisaniu umowy z MFW, chociaż wcale nie
była podpisana. A całość uznano za triumf naszej siły, ponieważ
wstąpiliśmy do podobno elitarnego, „platynowego” klubu, który to
klub tworzymy wraz z Meksykiem i Rumunią. Minister finansów upierał
się, że deficyt finansów publicznych w 2008 r. nie przekroczył 2,7
proc. PKB do ostatniej chwili. Wreszcie GUS obwieścił, że niestety –
jest dużo gorzej – już w ubiegłym roku deficyt wyniósł 3,9 proc.
PKB. Różnica w rachunkach wyniosła 15 mld zł, a o tyle pomylić się
nie da. Wreszcie, w tegorocznym budżecie mamy założenie wysokiego
tempa wzrostu, malejącej inflacji i malejącego bezrobocia. Odwrotnie
niż w rzeczywistości. Budżet ułożono dla kursu 3,5 zł za 1 euro,
podczas gdy faktyczny kurs oscyluje wokół 4,4 zł za 1 euro. Co
gorsza rząd z pełną świadomością blokuje debatę budżetową i z
nowelizacją ustawy budżetowej zwleka do zakończenia eurowyborów,
wmawiając opinii publicznej, że wszystko w porządku. Ale budżet
opiera się na wzroście PKB o 3,7%, które nie było realne już w
chwili uchwalenia, a dziś jest zupełnie księżycowe.