Polskę czekają obawy o finanse publiczne i nadc...

IP: *.ny325.east.verizon.net 07.12.03, 15:49
Czyli wzrost gospodarczy bedzie,a wplywow do budzetu nie bedzie
wiekszych?
    • Gość: MACIEJ BOOM SIE TAK ROZGALOPUJE,ZE RPP SKOLUJE IP: *.ny325.east.verizon.net 07.12.03, 17:22
      O jakim to my boomie mowimy?
      +4% wzrost GDP rocznie?
      I to w kraju tak zacofanym jak Polska,gdzie wzrost zatrudnienia
      zaczyna sie przy tempie wzrostu GDP rzedu 5%.
    • Gość: romek948 Re: Polskę czekają obawy o finanse publiczne i na IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 07.12.03, 18:11
      I bedziemy szybko druga Argentyna.
      • Gość: Mark Re: Najlepiej sprzedac przemysl. IP: *.ne.client2.attbi.com 07.12.03, 18:23
        Niajlepij wysprzedac wszyskie galezie przemyslu.
        Sprzedac szybko i tanio. Odeslac ludzi do domow i oglosic krach
        gospodarczy. Na to wladze nie moga sie zapewne doczekac.
        Wstyd, wstyd nic wiecej.
        Dodam wiecej napewno zachod pomoze i podaruje 50 bil dolarow
        i to jeszcze w tyn roku.
    • Gość: Oxy BOOM?? IP: 80.1.112.* 07.12.03, 21:12
      3-4% wzrostu to wedlug was boom?? UK rozwija sie 3% w ciagu
      zaposci, ale dla was polaczkow 3-4% to wielki boom. Dogonicie
      Europe moze za 100 lat a stany za 500.

      Na drzewo, frajerzy.
    • Gość: Thor Re: Polskę czekają obawy o finanse publiczne i na IP: 193.109.115.* 07.12.03, 23:30
      BOOM! Będzie wielkie BOOM! Już niedługo, wielkie ogromne BOOM!
      Opisze to ze swojej strony, na pewno opinia będzie subiektywna, ale niech ten
      analityk, który tak pieje o tym BOOM się zastanowi.
      Jestem zwykłym zjadaczem chleba, mam stałe zatrudnienie - nie wiem czy
      pewne,ale jest. Zarabiam średnią krajową - troszkę więcej - dokładnie 2800
      brutto, ale za to mieszkam w dużym mieście i za sam wynajem mieszkania płace
      600 zł - to i tak bardzo mało jak na to miasto. Jak żyję? Bardzo skromnie.
      Dlaczego? Bo odkładam na jeszcze gorsze czasy (giełda), które niewątpliwie
      nadejdą.Zgadza się, że mam trochę oszczędności, ale nie ma ich na tyle, żeby
      kupić sobie np. mieszkanie (wliczając kredyt). Uważam i tak, że moja sytuacja
      jest rewelacyjna w porównaniu do 70 % społeczeństwa - dlatego nie narzekam.Czy
      przyczyniam się do wzrostu popytu wewnętrznego - absolutnie NIE! Ciuchy kupuje
      jak muszę, jem przyzwoicie ale nie wystawnie, z uciech (kino, restauracja,
      dyskoteka -to rzadkość) praktycznie nie korzystam. Dlatego nie przyczyniam się
      praktycznie do wzrostu popytu i usług, a bez tego nie ma inwestycji. Z kredytów
      nie korzystam,bo to ślepa uliczka. W sumie można powiedzieć, że wegetuje w
      znaczeniu 'ciesz się życiem'.I niech ten anal zauważy, że jestem w tej grupie
      społeczeństwa, która ma za co żyć i ma z czego jeszcze odłożyć. A jak widzę i
      postrzegam rynek: a no tak, że społeczeństwo żyje na kredyt, na kredyt
      państwowy. Ten spory,wręcz duży wyż demograficzny, który wszedł na rynek pracy
      prawie bezboleśnie przedkłada się na prawie 55% zadłużenie państwa - kiedyś to
      trzeba będzie spłacić, tylko ja się pytam tego durnego anala, z czego?
      jestem z wykształcenia inżynierem, i wiecie co myślę? A no to, że dopuki w
      kraju nie będzie zapotrzebowania na ten zawód doputy będziemy rozwijać się w
      tempie niższym niż 4%.Nie można cały czas handlować, to do niczego nie prowadzi.
      Dlatego uważam,że będzie wielkie BOOM, ale w drugą stronę.
      • Gość: pawel-l Re: Polskę czekają obawy o finanse publiczne i na IP: *.prochem.com.pl / *.com.pl 08.12.03, 11:38
        Swoją drogą jaką trzeba mieć głowę żeby przewidzieć jaki będzie wzrost za 4
        lata. Niewiadomo cy będzie rządził Lepper, ile będą drukować złotówek, czy
        bęzie krach na giełdzie a już wiedząjaki będzie wzrost.
    • Gość: robi Re: Polskę czekają obawy o finanse publiczne i na IP: *.crowley.pl 08.12.03, 21:48
      Zadziwiające to wszystko. S&P obniża ratingi, ML wieszczy boom. Coś mi się
      wydaje, że te prognozy sa funta kłaków warte. A wystarczy jedynie zestawić
      zobowiązania Polski w najblizszych latach z możliwościami budżetu, dodać do
      tego zagmatwaną sytuację na scenie politycznej, żeby pozbawić się złudzeń.
Pełna wersja