Dopłaty bezpośrednie - nadzieje a rzeczywistość

30.01.02, 07:22
Jak liczy się „należne” polskim rolnikom kwoty dopłat?
Wczorajsze Wiadomości podały efekty swoich rachunków dotyczących dopłat
bezpośrednich dla Polskiego rolnictwa.
Jako przykład przyjęto 40 hektarowe gospodarstwo w Belgii o dochodach około 25
000 EUR rocznie. W dochodach tych 1/3 stanowi dopłata. Zatem kwota dopłaty
wynosi około 8300 EUR, co daje kwotę około 208 EUR na hektar.
Wyliczona wielkość dopłaty dla polskiego rolnika z 8 hektarowym gospodarstwem
miałaby wynieść około 1600 PLN a zatem 444 EUR na gospodarstwo i około 55 EUR
na hektar.
Zatem 25 % „przysługującej” kwoty. Przedstawiono to jako jawną
niesprawiedliwość.
Życzę polskim rolnikom jak najlepiej, ale sugeruję zejście na ziemię.
Żądanie aby kwoty dopłat bezpośrednich od pierwszego dnia obecności Polski w UE
były takie same jak dla „starych unijnych” rolników jest równie absurdalne jak
oczekiwanie, że od pierwszego dnia uczestnictwa płace we wszystkich polskich
przedsiębiorstwach zostaną zrównane z unijnymi. Jest to oczywiście frustrujące,
że płaca wysokiej klasy specjalisty w Polsce jest porównywalna z płacą
sekretarki na zachodzie, ale różnica ta odzwierciedla jedynie różnicę w
wydajności i sile gospodarki. Właśnie po to, aby osiągnąć poprawę tych relacji
chcemy wstąpić do UE. Nie oczekujmy jednak, że dokona się to natychmiast i bez
wysiłku z naszej strony.
Wracając do dopłat. Kwota dopłaty powinna służyć umożliwieniu polskiemu
rolnikowi skuteczne konkurowanie na unijnym rynku. Powinna, zatem uwzględniać
koszty produkcji rolnej, (które z pewnością w Polsce są i jeszcze długo będą
niższe), wydajność pracy (niestety dramatycznie niższą w naszym kraju) oraz
inne obciążenia wpływające na dochody rolnika. Warto tu przypomnieć, że polscy
rolnicy praktycznie nie finansują swojego ubezpieczenia, nie płacą podatku od
dochodów osobistych i co jakiś czas uzyskują dodatkowe apanaże jak możliwość
odpisu podatku VAT, czy preferencyjne kredyty a także fundusze na interwencyjne
zakupy nadwyżek produkcyjnych, czy też spore kwoty przeznaczane na inne agencje
działające na rzecz rolnictwa. Problem polega na zdolności polskiego rolnictwa
do zaabsorbowania i efektywnego wykorzystania tych pieniędzy.
Łączny rachunek ewentualnych dopłat wskazuje, że proponowane przez UE kwoty nie
są wcale za małe. Oczywiście, każde EURO, które wpłynie do kraju ( w tym oby
jak najwyżej wynegocjowane dopłaty bezpośrednie) są korzystne. Nie należy
jednak bić na alarm i twierdzić, że oto polscy rolnicy zostaną oszukani, bo
należy im się znacznie więcej.
Osobiście bardziej interesujące wydaje mi się szansa na inwestycje w edukację
na wsi aby wyrwać polską wieś z obecnego stanu beznadziei w której rosną
kolejne pokolenia bez szans.
Oczywiście utrwalenie obecnego stanu, buduje elektorat obu partii chłopskich. Z
tego też powodu tak trudno cokolwiek zmodernizować na wsi. Większość
mieszkańców wsi to rolnicy i tej struktury nie powinny utrwalać unijne dopłaty.
Wieś musi się modernizować poprzez wzrost sektora usług i przetwórczości
rolnej. Nie wmawiajmy naszym rolnikom, że zostaną oszukani – unia to dla nich
szansa, którą różni „obrońcy ludu” mogą zaprzepaścić. Rolnictwo jest zbyt ważną
sprawą, aby pozostawić je samym rolnikom, zwłaszcza rolnikom (nomen omen) z
Wiejskiej. Konieczny jest, zatem impuls z zewnątrz – ten unijny wydaje się być
całkiem sensowny.
    • Gość: Greg Re: Dopłaty bezpośrednie - nadzieje a rzeczywistość IP: 212.187.240.* 30.01.02, 09:39
      Idz sie wyspij, albo wytrzezwiej i nie belkocz.
      Wg ciebie najlepiej byloby, gdyby to rolnicy sami sobie doplacali. Toz po to
      mamy niby wejsc do Unii, ze wlasnie wyrownac szanse. Przy minimalnych doplatach
      i braku barier celnych to co jeszcze zostalo z polskiego rolnictwa po 10 latach
      tzw. integracji padnie w ciagu roku.
      • wpich Re: Dopłaty bezpośrednie - nadzieje a rzeczywistość 30.01.02, 09:53
        Gość portalu: Greg napisał(a):

        > Idz sie wyspij, albo wytrzezwiej i nie belkocz.
        > Wg ciebie najlepiej byloby, gdyby to rolnicy sami sobie doplacali. Toz po to
        > mamy niby wejsc do Unii, ze wlasnie wyrownac szanse. Przy minimalnych doplatach
        >
        > i braku barier celnych to co jeszcze zostalo z polskiego rolnictwa po 10 latach
        >
        > tzw. integracji padnie w ciagu roku.

        Masz rację ale chyba niedokładnie przeczytałeś.
        Nic się nie zdarzy z dnia na dzień. Po to wchodzimy do Unii aby proces
        zrównywania dochodów (i niestety także kosztów) przyspieszyć. Obiecywanie że
        rolnik od pierwszego dnia zarobi tyle co jego belgijski kolega do bzdura, która
        odbije się nam czkawką!
        • Gość: Greg Re: Dopłaty bezpośrednie - nadzieje a rzeczywistość IP: 212.187.240.* 30.01.02, 10:04
          Tylko nim polski rolnik dojdzie do poziomu reszty UE to zginie. Juz w tej
          chwili rynek poslki jest zalewany tania(bo dotowana) zywnoscia z Unii. Tylko
          teraz mozna stosowac ograniczone bariery celne, a po wejsciu co?? Przemysl juz
          praktycznie nie istnieje, a za pare lat nie bedzie rolnictwa!!
          • Gość: Andrzej Re: Dopłaty bezpośrednie - nadzieje a rzeczywistość IP: 217.98.124.* 30.01.02, 10:15
            Gdyby Unia chciała nas zniszczyć toby nas nie chciała przyjąć.
            Łatwiej jej by to przyszło na obecnych warunkach, ci którzy twierdzą że Polska
            obroni swoją niezależność pozostając poza Unią żyją chyba w jakimś równoległym
            świecie. Polska poza Unią będzie obszarem kolonizacji rosyjskiej albo
            zachodnioeuropejskiej bez prawa głosu.
          • wpich Re: Dopłaty bezpośrednie - nadzieje a rzeczywistość 30.01.02, 10:45
            Gość portalu: Greg napisał(a):

            > Tylko nim polski rolnik dojdzie do poziomu reszty UE to zginie. Juz w tej
            > chwili rynek poslki jest zalewany tania(bo dotowana) zywnoscia z Unii. Tylko
            > teraz mozna stosowac ograniczone bariery celne, a po wejsciu co?? Przemysl juz
            > praktycznie nie istnieje, a za pare lat nie bedzie rolnictwa!!

            To co ty tu jescze robisz?
            Polskie rolnictwo także jest dotowane i to jak na możliwości polskiej gospodarki
            bardzo wysoko! Dotyczczasowe doświadczenie wskazuje jednak, że dowolnie wielkie
            pieniądze wpompowane w tę dziedinę gospodarki nie przynoszą żadnej istotnej
            poprawy.
            Po wejściu do Unii, polski rolnik także będzie dotowany z funduszy unijnych i to
            na poziomie pozwalającym mu skutecznie konkurować z rolnictwem unijnym ze względu
            na różnicę w kosztach nawet przy niższych kwotach bezwzględnych dopłat. (siła
            nabywcza tych samych 55 EURO w Polsce i Unii długo jeszcze nie będzie taka sama -
            w Polsce kupisz więcej).
            Zapewnienie nieograniczonego wpływu gotówki to najlepszy sposób na
            zakonserwowanie skansenu na naszej wsi i takie same lub zwielokrotnione problemy
            za 10 lat). Ale za to będzie wielu niezadowolonych wyborców co z pewnością jest
            na rękę populistom z PSL i Samoobrony.


            • Gość: ts Nie chodzi o poziom kosztow, lecz o poziom cen IP: 195.94.204.* 31.01.02, 09:39
              Niekoniecznie polski rolnik ma nizszy poziom kosztow (jest przeciez taki
              nieefektywny, produkuje niewydajnie i drogo!), ale nawet nie o to chodzi.

              Juz teraz ceny zboza w UE sa NIZSZE niz w Polsce. Dlaczego? Bo maja
              rekompensaty w wysokich dotacjach. Jesli nie bedzie ochrony granicznej, to
              polskie mlyny, wytworcy pasz i inni kupcy zboza beda kupowac tansze zboze z UE.
              Im wyzsze dotacje do tony zboza, tym zboze na rynku tansze. UE proponuje, zeby
              przez 10 lat polskie bylo drozsze, mniej konkurencyjne cenowo, zeby sie po
              prostu nie oplacalo w Polsce produkowac zboza. To dla nas dobrze?

              Konsekwencja zastosowania propozycji Komisji, co pokazuje ona sama, byloby
              niepojawianie sie nadwyzki produkcji zboz w Polsce, oraz POWSTANIE koniecznosci
              importu miesa do Polski. W tej chwili handel miesem jest jednym z niewielu
              dzialow polskiego handlu rolnego, w ktorych wychodzimy na dobry plus. UE
              proponuje eliminacje tego. To dla nas dobrze?
              • Gość: pryczki Re: Nie chodzi o poziom kosztow, lecz o poziom cen IP: 62.233.162.* 31.01.02, 12:40
                Wszyscy kłócą się o pieniadze, których nikt jeszcze nie widział, nawet sama
                unia - to o czym sie mówi to są obciażenia, które ona sama może znieść, to po
                pierwsze.
                Po drugie nie słyszałem jeszcze aby unia dawała pieniądze za nic tzn. zwrot
                części kosztów dla wszystkich i bez ograniczen kwotowych, po przedstawieniu
                rachunków.Juz raczej zwrot kosztów ale maxymalnie do, dla tych co np są
                ubezpieczeni, spełniają normy i maja na to potwierdzenia z laboratoriów itd.
                A po trzecie czy przypadkiem ktoś juz sobie nie zbilansował,że jak wejdziemy do
                unii to tyle i tyle będzie pieniędzy do podziału wśród urzędników jemu
                podległych i teraz podnosi krzyk bo mu się nie zbilansuje :)
                mnie jakoś nikt do niczego nie dopłaca wręcz przeciwnie za niektóre rzeczy
                płacę 2x
              • wpich Re: Nie chodzi o poziom kosztow, lecz o poziom cen 31.01.02, 12:48
                To jest raczej ekonomiczny elementarz. Cenę kształtuje rynek, natomiast
                opłacalność jest funkcją wzajemnych relacji możliwych do uzyskania cen i
                kosztów wytworzenia produktu (w dużym uproszczeniu).
                Opłacalność zatem można kształtować albo przez podnoszenie cen, na które
                producent ma małe szanse ze względu na konkurencyjny rynek (no chyba że
                zastosuje metodę "na blokadę dróg), albo poprzez obniżanie kosztów. Dopłatę
                bezpośrednią można traktować jako czynnik obniżający koszty, ale oprócz niej
                jest jeszcze sporo innych sposobów. Warto o tym pamiętać!
                • Gość: łysy Re: Nie chodzi o poziom kosztow, lecz o poziom cen IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.02, 15:16
                  My Polacy jak zwykle podchodzimy do problemu z d strony. Robimy straszny szum o
                  dopłaty bezpośrednie , ale myślę ze to nie jest najważniejszym problemem . Ja
                  nie znam zasad wspólnej polityki rolnej w zwiazku z tym nie mam konkretnego
                  stosunku do wielkości tych dopłat.Jednoczesnie uwazam ze o wiele ważniejszy
                  jest problem limitów produkcyjnych i mozliwości wykorzystania funduszy
                  strukturalnych .Głównym naszym zadaniem na dzien dzisiejszy jest mieć dobrze
                  przygotowane projekty by skorzystac z tych funduszy.I cały nasz wysiłek
                  powinien byc skierowany by te pieniadze wykorzystac jak najefektywniej.Ten szum
                  wokół dopłat bezpośrednich wynika stąd że te pieniądze można dostać bez żadnego
                  wysiłku.My to lubimy najbardziej , ale czy lubi to podatnik unijny i czy jest
                  skłonny szastać pieniedzmi? Raczej nie i to musimy przyjąc do wiadomości , bo
                  inaczej zostaniemy za burtą.
    • Gość: TexasBoy A pieniedzy moze byc jeszcze mniej....... IP: *.ipt.aol.com 09.02.02, 08:20
      "Rzeczpospolita" 09-02-2002

      Poszerzenie UE "15" ocenia propozycje finansowe Komisji Europejskiej

      Mniej i później

      Żaden z krajów "15" nie chce przyznać na poszerzenie Unii Europejskiej więcej
      pieniędzy, niż w ubiegłym tygodniu zaproponowała Komisja Europejska. Państwa,
      które dotąd najbardziej sprzyjały kandydatom, jak: Niemcy, Holandia, Wielka
      Brytania i Szwecja, uważają, że propozycje Brukseli są zdecydowania zbyt hojne,
      a przyznanie rolnikom dopłat bezpośrednich, nawet w okrojonej formie, było
      błędem. Francja i Niemcy nieoficjalnie porozumiały się w sprawie zmniejszenia
      ogólnej proponowanej kwoty pomocy z 40 do 32 mld euro.
      Wczoraj w hiszpańskim mieście Caseres ministrowie spraw zagranicznych
      dyskutowali nad przedstawioną 30 stycznia przez KE propozycją finansowych
      warunków poszerzenia Unii. Wśród kandydatów, a szczególnie w Polsce, propozycja
      została przyjęta źle. Niektórzy politycy uznali ją za "ochłap" przede wszystkim
      z powodu 10-letniego okresu dochodzenia do pełni dopłat bezpośrednich dla
      rolników i to zaczynając od 25 proc. ich wielkości. W czwartek w Brukseli
      negocjatorzy Polski, Czech, Węgier i Słowacji przygotowali w tej sprawie
      wspólne oświadczenie.

      Unijni ministrowie nie przejęli się jednak tą inicjatywą, a żądania kandydatów
      skłaniają niektóre kraje UE do obniżenia warunków proponowanych przez KE. -
      Warunki proponowane przez Komisję Europejską (40 mld euro dla nowych państw
      członkowskich w latach 2004-2006) zakładają niemal pełne wykorzystanie limitów
      budżetowych Unii. Ogranicza to możliwość ruchu w negocjacjach. To był błąd
      taktyczny - uważa część unijnych dyplomatów.

      Wczoraj najmocniej na rzecz ograniczenia kosztów poszerzenia Unii naciskali
      Niemcy, Holendrzy, Szwedzi, Austriacy i Brytyjczycy. Kraje te już dziś wpłacają
      do unijnego budżetu więcej, niż z niego otrzymują. Gdyby wobec 10 "nowych"
      krajów zastosować dotychczasowe zasady wypłaty dotacji rolnych i
      strukturalnych, dopłata netto Niemiec (obecnie 10 mld euro rocznie) zostałaby
      co najmniej podwojona. Dlatego Niemcy, popierani przez pozostałych "płatników
      netto", domagają się już teraz przesądzenia, że dopłaty bezpośrednie dla
      rolników będą po 2006 roku stopniowo maleć. Tylko pod takim warunkiem mogliby
      się zgodzić na przyznanie ich części Polsce i innym krajom kandydackim. W
      przeciwnym wypadku Niemcy będą się starać o zmniejszenie kwot przeznaczonych na
      poszerzenie UE do 2006 roku z 40 do około 32 mld euro, a więc bez dopłat dla
      rolników. Nieoficjalnie porozumiały się już w tej sprawie z Francją.

      Francja popiera dążenie do ograniczenia kosztów poszerzenia Unii, ale do
      majowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych nie chce rozmawiać o reformie
      polityki rolnej, z której korzysta najbardziej z krajów UE. Źle natomiast
      przyjmuje propozycje KE wprowadzenia dla kandydatów uproszczonego systemu
      dopłat dla rolników oraz finansowania ich części z budżetów narodowych. To
      mogłoby przesądzać o niekorzystnej reformie CAP po 2006 roku.

      Do połowy roku ograniczone pole manewru ma natomiast Hiszpania, która -
      przewodnicząc obecnie Unii - powinna zająć "wypośrodkowane stanowisko". Grecja
      i Portugalia tradycyjnie domagały się zwiększenia łącznego budżetu Unii ponad
      obecne 1,1 proc. jej PKB, aby utrzymać dotychczasowy poziom pomocy z Brukseli,
      mimo konieczności wsparcia zacofanych regionów w nowych krajach członkowskich.

      Celem Hiszpanii jest teraz wywiązanie się z obietnicy złożonej kandydatom, że
      do lata warunki finansowe członkostwa zostaną przez "15" uzgodnione. To jednak
      wydaje się coraz mniej realne. Niemcy (i zwolennicy ich stanowiska) nie podejmą
      raczej decyzji o wielkości pomocy przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu i
      bez gwarancji ograniczenia pomocy dla rolników. Wówczas jednak pozostanie tylko
      2-3 miesiące na negocjacje - przy założeniu, że poszerzenie Unii, po
      ratyfikacji w krajach "15", miałoby nastąpić w 2004 roku.
      • komentator Re: A pieniedzy moze byc jeszcze mniej....... 09.02.02, 14:09

        Pamietajmy ze problem jest niezwykle trudny,
        praktycznie prawie nie do rozwiazania.

        Z jednej strony doplaty powinny byc jak najwyzsze
        ale z drugiej strony maja za nie zaplacic podatnicy
        starych krajow Unii. Gdyby doplaty byly na takim poziomie
        jak w starych krajach to sumy wyjda nierealne. Czyli
        latwo zadac pieniedzy z cudzej kieszeni.

        Z kolei pelne doplaty do malych zacofanych gospodarstw tez nie
        maja sensu.

        A przy nizszych doplatach produkty rolne z Unii wykonczylyby
        rolnictwo w nowych krajach.

        Jak to mozna rozwiazac?

        Moze trzeba bedzie utrzymac dotychczasowe bariery dla produktow
        rolnych przez wiele lat, przy tych nizszych doplatach?
        To jednak kloci sie z idea Unii.
        Jakis taki kompromis jest jednak nieunikniony.
    • wpich Re: Dopłaty bezpośrednie - światełko w tunelu 12.02.02, 19:59
      Po serii histerycznych wypowiedzi najwyższych przedstawicieli rządu -
      prześcigających się w radykaliźmie z przedstawicielami rolniczych związków
      zawodowych, nastąpiło ostatnio pewne "uracjonalnienie" stanowiska.
      Może jeszcze nie wszystko stracone - może zamiast histerii rzetelnie
      przygotujemy się do negocjacji.
Pełna wersja